Prześlij dalej:

Szybkość i ilość informacji przekroczyły wszelkie poziomy ludzkiej percepcji, nikt nie jest w stanie za tym nadążyć, a w takich okolicznościach ludzie zaczynają posługiwać się skrótami myślowymi. Jednym z takich skrótów i jednocześnie bzdurnym zarzutem pod moim adresem jest budowanie teorii spiskowej na temat „pandemii”. Niczego takiego nie buduję, z bardzo prostego powodu, nie ma magika we wszechświecie, może poza Panem Bogiem, który byłby w stanie pociągać za sznureczki w takiej skali, to oczywiście tak nie działa. Nikt normalny nie przyjmie założenia, że przedstawiciele światowej lichwy wysyłają sms’a do burmistrza Lombardii, by ten podliczył naturalne zgony i pacjentów onkologicznych w rubryce „wirus”. Co nie znaczy, że „wirus” nie jest doskonałą przykrywką dla lichwiarzy i ich brudnych interesów, jak najbardziej jest i z całą pewnością spore środki na rozhuśtanie tej histerii też poszły.

Uporządkujmy zatem jedno i drugie, a mechanizm nakręcania histerii zaprezentuje się jako prosty i dobrze znany od lat. Pierwsza diagnoza nie wymaga szeregu argumentów, bo jej się w wymiarze zerojedynkowym udowodnić nie da, jedynie w trybie procesowym i to poszlakowym. Kto widzi spadki cen ropy, krwawiące giełdy, radykalne zmiany kursu walut, załamanie całych sektorów i reakcje FED, temu więcej tłumaczyć nie trzeba. W tej chwili już mamy 2008 rok i „kryzys”, na nic więcej nie trzeba czekać, chociaż w mojej ocenie najciekawsze dopiero przed nami. Fenomen zjawiska polega na tym, że wszystko odbywa się w absolutnej ciszy, ponieważ cały eter zajął „wirus”. Nikt nie przedstawi twardego dowodu na to, że histerię rozpętują ci co zawsze, czyli politycy z lichwiarzami, ale poszlaki są wyjątkowo wyraziste, ocierające się o dowody. Dla mnie to wystarczająca podstawa do wydania wyroku – nie jesteśmy zarażani, jesteśmy okradani.

Inaczej wygląda sytuacja z realizacją planu, w tym przypadku szczególnie warto się przyłożyć, aby właśnie nie bredzić o spiskach. Do zrozumienia tego, co się dzieje najlepiej posłużyć się wiedzą o własnym podwórku. Na początek przypomnijmy sobie sprawę Banasia, palec Lichockiej lub coś podobnego. Dzień w dzień wałkowany temat, który politycy obu stron wykorzystywali dla swoich potrzeb. „Wirus” pod tym względem nie rożni się niczym i co więcej jest bardziej polityczny niż Banaś, bo to narzędzie walki politycznej wewnętrznej i międzynarodowej. Jakie były pierwsze reakcje opozycji? Najpierw się modlili o wirusa, potem byli tak zniecierpliwieni, że zarzucali rządzącym ukrywanie chorych. Gdy „wirus” się pojawił zaczęli krzyczeć „więcej testów”, przy jednoczesnym „kończą się respiratory”.

Strony

Źródło foto: 
53085 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

26 (liczba komentarzy)

  1. Pan ciągle abstrahuje od jasnego postawienia sprawy - czy SARS-CoV-2 był i jest realnym zagrożeniem czy nigdy nie był? Proszę sobie na to pierwotne i najważniejsze pytanie odpowiedzieć.

    Chiny zareagowały tak, jakby był i to niezwykle poważnym. Do Chin dołączyły kolejne poważne rządy i traktują zagrożenie poważnie, a nawet mega poważnie.

    Te wszystkie manipulacje, socjotechniki oraz zarządzanie kryzysem oczywiście istnieją, tylko nie odgrywa to aż takiej roli, jaką Autor bloga stara się zasugerować. Jeszcze nie odgrywa, chociaż z czasem stanie się prawdopodobnie czynnikiem dominującym.

    Prostsze wytłumaczenie nierównomiernego rozkładu ilości zarażeń na globie oraz w poszczególnych stanach USA, to miejsce pojawienia się pierwszych zarażonych. Być może powiązane z rozbiciem jakiejś fiolki albo przybyciem konkretnego wysłannika sił specjalnych .... (każdy sam sobie wstawi). Manipulacja liczbami nie może się odbywać aż na taką skalę, jak sugeruje Autor. Cała ta sytuacja posiada prostsze wyjaśnienia od "świat zwariował, uległ panice, świat histeryzuje."

    Najszybciej zwariowali ludzie, którzy nie chcą przyjąć realnej rzeczywistości - wypełnionej również prawdziwymi zagrożeniami - do wiadomości. To odrealnienie polskiego Klubu Monthy Pythona będzie nam już towarzyszyć przez cały obecny mega kryzys. A kryzys ten trochę potrwa.

     

  2. avatar

    "nie jesteśmy zarażani, jesteśmy okradani" A to jest jakaś różnica?

  3. grozi nam przecież jedno i drugie.

    Należy obserwować zarówno "zarażanie", w tym groźbę dla naszego życia związaną z zarażaniem. Groźbę, której rozmiarów jeszcze nie znamy. I równolegle okradanie nas, co z pewnością będą robiły rządy, politycy, podwieszone pod owe rządy grupy mafijne, najwięksi cynicy i złodzieje. W Polsce również, a obserwując panią Emilewicz myślę że zwłaszcza w Polsce. Należy obserwować obydwa zjawiska, bo obydwa są prawdziwe, nie tylko jedno.

     

  4. Pojawiają się już pierwsze przesłanki, że epidemia zacznie wyhamowywać na początku kwietnia. Są niewyraźne, słabo jeszcze widoczne ale już są.

    Gdyby tak optymistyczny scenariusz się zrealizował, Klub Monty Pythona nabierze wiatru w żagle i przed tym przestrzegam. Istnieje racjonalne wyjaśnienie zarówno pojawienia się prawdziwego (!) zagrożenia, jak i jego neutralizacji, a częściowo samoneutralizacji. Zainfekowanie pierwotne nie było jak sądzę wielkie, istnieje nadzieja na pojawienie się w poszczególnych społecznościach "odporności stada". To ostatnie dzięki - tu jest owa nadzieja - sporej ilości chorych bezobjawowych.

    Chiny zatem miały rację zamykając się i odpowiadając militarnie. Ale Brytyjczycy - miejmy nadzieję - również będą mieli rację zakładając, że uruchomione mutacje nie okażą się aż tak straszne, jak to pierwotnie założyły służby specjalne i naukowcy chińscy. I jak to wyglądało w S.Korea, w Iranie czy we Włoszech. Módlmy się o realizację założenia brytyjskiego oraz o powszechny powrót zdrowego rozsądku.

     

     

     

  5. Czy nie chodzi w tym o nowy polityczny porządek ?

    Kto otrzyma wsparcie ? -> korporacje, firmy, biznes.

    Kto będzie to sposnorował ? -> podatnicy z budżetów państw, UE itp.

     

    Jakie stawki ? Na jakich warunkach ?

    Nie wiemy.

  6. Podam czysto informacyjnie. Średniodzienny przyrost liczby zakażonych wynosi ok. 20%, stąd dziś na koniec dnia wyniesie około 901*1,20=1081. Żadnego przyhamowania o którym wspomina @marektomasz jeszcze nie widać.

  7. Należy pamiętać że to nie zakażeni, ale osoby z pozytywnym wynikiem testu. Te wartości i ich zmiany same w sobie niewiele mówią. Aby oszacować ilość zakażonych w populacji należy zrobić test proporcji, co byłoby upierdliwe. Trzeba by było przetestować około 16 tysięcy osób, dbając o pełną stratyfikację (reprezentatywność) próbki. Z proporcji wyników pozytywnych możemy obliczyć ilość zarażonych, oczywiście w momencie próbkowania.

  8. No właśnie mądralo - trzeba by było..., można oszacować..., itd. Oszacowałem na podstawie danych, które są ogólnie dostępne, takie jakie podaje się dla kolejnych dni.

  9. Nie czepiam się Twojej metodologii, ani szacunków. Mogą być właściwe. Tym, co to czytają wyjaśniam że, to co podają jako dane nie jest pełnym opisem zjawiska.

    Swoją drogą to nick masz trafny....

  10. Pół dnia spędziełm na matematycznych próbach ogarnięcia tematu przyrostu zakażonych (wg. metodologii podawania danych w mediach). Na wykresach w układach współrzędnych wyniki układają się jakby w parabolę. No właśnie - jakby, bo z równań paraboli wyniki wychodzą z dużymi rozrzutami - nie do przyjęcia. No to aproksymacja równania kwadratowego z dwudziestoma dwoma parami danych w poszczególnych dniach - też rozrzuty wyników zbyt duże - nie do przyjęcia. Może coś dałoby równanie postaci y=Sn*x2, gdzie Sn to suma jakiegoś ciągu (np. geometrycznego). Może, ale już nie mam zdrowia. Na koniec pojawia się @Egon Olsen i mówi, że on by zrobił świetnie, tylko potrzebuje 16.000 próbek :) Ostatecznie przyjąłem, że wystarczającą (na razie) dokładność da współczynnik ze średniej z przyrostów z trzech poprzednich dni. Dałem a=1,20 - minimalnie go zaokrągliłem w górę.

  11. Strony