Neoliberalizm: "pracownik to koszt" - i co z tego wynika?

Prześlij dalej:

Od czasu wprowadzenia wspólnej waluty euro obserwuje się swoistą polaryzację „gospodarczą” państw unijnych. Na jednym biegunie jest Grecja z jej prawdziwie „grecką tragedią”, a na drugim biegunie gospodarczym leżą Niemcy. Kraj ten regularnie notuje nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących, nadwyżkę handlową i niską stopę inflacji. Sytuacja godna pozazdroszczenia,  wydawałoby się, że obywatele mogą spać (i pracować) spokojnie… a tymczasem to właśnie Niemcy najsilniej forsują przestrzeganie zasady zrównoważonego budżetu (ograniczenia wydatków publicznych) i utrzymują strategię gospodarczą prowadzącą do deflacji. Już obserwuje się pierwsze efekty takiej polityki: z pozytywów trzeba przyznać, że w tym kraju utrzymuje się niska stopa bezrobocia (5,2%). Czyli ludzie mają pracę, jednak po dokładniejszej analizie obraz Niemiec wcale nie jest taki radosny: wraz z wprowadzeniem polityki „zrównoważonego budżetu” doszło do zahamowania wzrostu płac społeczeństwa.
http://jp.wsj.com/article/SB10001424052702303941704579122950886446312.html
Ta niekorzystna tendencja ma stały charakter, gdyż oznaki spadku tempa wzrostu płac w Niemczech obserwuje się już od trzech lat. Niemiecki federalny urząd statystyczny podał, iż w okresie kwiecień-czerwiec 2013 roku, płace nominalne wzrosły o 1,5%, ale to nie wystarczyło aby zrekompensować wzrost cen konsumpcyjnych. Realne tempo wzrostu płac w Niemczech z ostatnich trzech lat wynosiło kolejno: 1,5% w 2010 r., 1,2% w 2011, 0,5% w 2012. Niska stopa bezrobocia oznacza, że Niemcy mają pracę. Jednakże z punktu widzenia ich wynagrodzeń, ci pracownicy wcale nie stają się coraz bardziej zamożni…
Oczywiście sam już sam fakt niskiego poziomu bezrobocia jest dużym sukcesem gospodarki niemieckiej. Niemniej, pozwolę sobie przypomnieć, że neoliberałowie obiecują, iż w przypadku gdy w kraju jest stan „pełnego zatrudnienia”, to wtedy płace realne pracowników powinny wzrosnąć. A dzieje się wręcz przeciwnie… Oczywiście, w tym momencie wyznawcy teorii ekonomii neoklasycznej, mogą zakrzyknąć, że 5% poziom bezrobocia, chociaż jest bardzo niski, to jednak nie oznacza pełnego zatrudnienia i dlatego nie wzrastają płace. No cóż, 0,01% bezrobocie, także nie oznacza pełnego zatrudnienia, czyli praktycznie taki stan jest realnie nieosiągalny…
Wracając do Niemiec, gdyby obecnie kraj ten obrał drogę bodźca fiskalnego i w wielkim stylu rozpoczął realizację inwestycji infrastrukturalnych, to można by wtedy z prawdziwym spokojem oczekiwać dalszej poprawy na rynku pracy, a kto wie, może nawet zbliżenia się do poziomu „pełnego zatrudnienia”. Wtedy na pewno wzrósłby poziom płac w Niemczech. Jednak zmiana ta nie ucieszyłaby wszystkich! Jednocześnie pojawiliby się ludzie, którzy mieliby kłopoty. Ta grupa to „globalni inwestorzy” (w tym również kapitał niemiecki), którzy zrealizowali swoje inwestycje właśnie w Niemczech.

Strony

11207 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Ja Samuraj

Autor artykułu: Ja Samuraj

1 (liczba komentarzy)

  1. 1. Określenie neoliberalizm jest przekłamane bo korporacjonizm który dzisiaj dominuje z liberalizmem nie ma nic wspólnego. Przedrostki i końcówki niczego nie zmieniają.
    2. Deflacja z założenia nie jest szkodliwa, proszę zwrócić uwagę na rozwój gospodarczy w XIX w.
    3. Rażąco szkodliwe jest oderwanie systemu bankowego a szególnie tzn. rynków finansowych od realnej gospodarki. Absurdalne jest utożsamianie kondycji banksterów z systuacją społeczeństwa.
    4. Pytanie "Jakie społeczeństwo chcemy zbudować?" jest niebezpieczne. Po co budować jakieś społeczeństwo? Skuteczność możliwości budowy "nowego" społeczeństwa negatywnie zweryfikowały totalitaryzmy ubiegłego wieku.
    5. Państwo powinno zadbać o Wolność wyrażaną przez proste i bezwzględnie egzekwowane Prawo.
    6. Mówienie o liberaliźmie a szczególnie o wolnym rynku w sytuacji gdzie występują rażące dysproporcje pomiędzy podmiotami jest niewłaściwe. Różnice mogą dotyczyć szczególnie kapitału i informacji ale także wielu innych aspektów.

  2. Strony