Reklama

Trwa telewizyjny serial i akcja serialu nie dzieje się an

Trwa telewizyjny serial i akcja serialu nie dzieje się ani na plebani, ani w aptece rodzinnej, ani w kuchni Mostowiaków. Akcja mydlanej opery toczy się w samej telewizji, tej publicznej i misyjnej.

Mówi się dość nieodpowiedzialnie, że brak znajomości prawa nie usprawiedliwia, nie ma takiej możliwości, żeby poznać polskie prawo, a nawet jeśli się komuś uda, to ta wiedza nie ma żadnego znaczenia, chyba, że się ją wykorzystuje, aby uciec od prawa. Polskie prawo jest takie, że odwołanie prezesa, powołanie rady, przedstawicieli ministra i innych ciał rozmaitych nie ma żadnego znaczenia. Można uchwalić przez noc ustawę wysadzająca TV i można przez dwa lata udawać naprawianie TV. Wszystko w Polsce można i co więcej, w TV można to pokazać, nawet jeśli TV to dotyczy.

Rozumie Czytelnik, że redakcja gapiąc się w ten telewizor z redakcyjnego obowiązku, ma prawo do lekkiego podenerwowania i mało weny zostaje na spokój ekranu. Rozedrgana jest cała redakcja, jak widzi, że za brak pozamiatanej podłogi można odebrać dzieciom rodziców i odwrotnie, a prezesa choćby miał burdel i syf w całej firmie odwołać się nie da. Takie to jest polskie prawo i żeby tylko prawo, ale to od lewa do prawa i pośrodku wciąż to samo, niemoc poganiana bezsilnością.

Reklama
Poprzedni artykułŻeby z każdego po równo robić jaja
Następny artykułMiód. Z cyklu opowieści jordanowskie.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.