Reklama

Tekst wcale nie będzie o narkotykach. Bardziej o podejściu do stanowienia prawa.


Tekst wcale nie będzie o narkotykach. Bardziej o podejściu do stanowienia prawa.

Od lat w wielu krajach, trwa dyskusja na temat penalizacji posiadania niewielkich ilości narkotyków (zwłaszcza tzw. miękkich) na własny użytek. Bracia Czesi postanowili zerwać z pewną fikcją, jaka miała miejsce w ich dotychczasowym prawodawstwie i zalegalizowali posiadanie pewnej grupy narkotyków na własny użytek. Regulacja jest niezwykle precyzyjna – określa jakie ilości (w gramach lub sztukach) moze posiadać obywatel, by w pełni legalnie i na własną odpowiedzialność korzystać z tych dobrodziejstw. Np. dozwolone jest uprawianie we własnym domu do 5 roślin konopii indyjskich. Co prawda, widzę jak ten przepis wyglądałby w Polsce. Każda z konopii przypominałaby raczej przerośniętą palmę. Mimo to, warto docenić starania prawne o precyzyjne uregulowanie tej kontrowersyjnej kwestii.

My się prostymi i przejrzystymi regulacjami brzydzimy. Nie stac nas też na konsekwencję i bezwzględne karania posiadaczy nawet minimalnej ilości miękkich narkotyków. Dlatego mamy swoją odpowiedź na “ruch” Czechów – pojawiła się “typowo” polska konstrukcja prawna – “zasada oportunizmu ścigania” ??!!.

Na czym ten fenomen polega ? A mianowicie na tym, że posiadanie jakiejkolwiek ilości narkotyków jest nadal nielegalne i karalne, ale wymiar sprawiedliwości, może w swej łaskawości odstąpić od jego ścigania. Kiedy pechowy delikwent dostąpi tej łaski ? Ano wtedy, gdy Państwo uzna, że zachodzi kilka specyficznych warunków, oczywiście niezwykle “precyzyjnie” sformułowanych. Jednym z nich jest mityczna “niska szkodliwość społeczna czynu”.

Tak tworzy się prawo nie dla obywateli, ale dla prawników, którzy uwielbiają pływać w mętnej wodzie i łupić bezbronnych. Nikt się nie przejmuje, że takie regulacje powodują kompletny brak szacunku dla prawa. No, bo co to za czyn karalny, który “karalnym” wcale być nie musi, bo to “zależy od” ?
Czy obywatel we własnym Państwie, musi się czuć permanentnie, jak w “Procesie” Kafki ?

Ostatnie dni przyniosły jeszcze jeden przykład absurdalności funkcjonowania Państwa. Mianowicie, pewnemu obywatelowi zostało zatrzymane prawo jazdy – powód – uchylanie się od płacenia alimentów. Obywatel ów udowodnił przed sądem, że roszczenia alimentacyjne są bezzasadne, gdyż to nie on jest ojcem (badanie DNA). Wobec tego zwrócił się do stosownego urzędu o oddanie niesłusznie zatrzymanego prawa jazdy. Odpowiedź jaką otrzymał, brzmiała:

“musi pan zdać ponownie egzamin, gdyż jest to bezwzględny warunek przy odzyskiwaniu prawa jazdy”. Cóż obywatel może zrobić, poza strzeleniem sobie z gumy od majtek w głowę ?

Domykając temat narkotyków, to rozumiem różne podejścia. “Czeskie” jest mi bliskie. Natomiast dostrzegam też zagrożenia płynące z zalegalizowania, nawet częściowo narkotyków. Trzeba się jedak na coś zdecydować i być konsekwentnym. Bo stojąc w rozkroku, dupa (obywatela) jest i tak zawsze z tyłu. Wymarzona pozycja by w nią kopać.

Reklama

16 KOMENTARZE

  1. Celowość ścigania, to nie polski wynalazek
    Zasada celowości ścigania (dla niechlujów językowych: zasada oportunizmu) jest stosowana szeroko, bo jest zasadą realistyczną. Nie da się ścigać wszystkiego, prokuratura i policja mają ograniczony budżet.

    Co najmniej Francja i Stany Zjednoczone stosują tę zasadę, zapewne wiele innych krajów też.

    To w Polsce panuje zupełnie nieżyciowa zasada obowiązkowego ścigania wszystkich przestępstw. Zasada bzdurna, bo wszystkich przestępstw po prostu nie da się ścigać, chyba że prokuratura dostałaby budżet godny państwa super-policyjnego.

    Taki przykład: synalkowi Sarkozy’ego ukradziono motorower. Policja błyskawicznie znalazła winnego przy pomocy badań DNA. Wybuchł skandal, bo takie badania są drogie, normalnie przy kradzieży motoroweru nie stosuje się ich. Skandalem było nierówne traktowanie obywateli: synalek prezydenta korzysta z drogich technik śledczych, niedostępnych zwykłemu obywatelowi.

    Jak to się ma do celowości ścigania? W Polsce kradzież motoroweru byłaby umorzona z powodu niewykrycia sprawców. Teoretycznie, byłoby dochodzenie, tylko dochodzenie bez badania DNA, a więc nieskuteczne. W praktyce w Polsce mamy już zasadę celowości (nie bada się DNA po kradzieży
    motoroweru, a więc, ze względu na koszty nie robi się skutecznego dochodzenia), chociaż w teorii jest inaczej, bo niby to jakieś dochodzenie jest robione.

    Oczywiście, że stosowania zasady celowości ścigania w taki sposób, że całe kategorie przestępstw w zasadzie ścigane nie są, to już wynaturzenie. Ale z tym wynaturzeniem mamy do czynienia w sposób stały, od wielu lat, także w Polsce. A prawne przyzwolenie na posiadanie heroiny, która niszczy człowieka w sposób bezwzględny, to też bardzo duże wynaturzenie. A coś takiego mamy teraz w Czechach.

    • Dzięki za komentarz
      1. Niechlujstwo językowe było autorstwa “experta”, który wypowiadał się na ten temat w radio.

      2. Przedstawił to jako “nasze” rozwiązanie, będące alternatywą czeskiego. Chociaż niewątpliwie “w celowości ścigania” mamy bogate doświadczenia.

      3. Sam doświaczyłem tego schematu kilkukrotnie. Np. jak mi ukradziono koła z samochodu (zamknięta posesja), to po kilku dniach, można było przeczytać “ogłoszenie” na parkanie zakładu wulkanizacyjnego w Pruszkowie “komplet alufelg z prawie nowymi oponami do Laguny sprzedam”. Lecz oczywiście “celowo” nie wszczęto realnie dochodzenia. Parę dni temu opisywałem w poście historię kradzieży, gdzie policja dostała na tacy dane złodzieja i dowody rzeczowe (wystarczyło porównać odciski palców – to w końcu nie DNA). Znów reguła “celowości” zwyciężyła.

      4, Jak mi się zdarzy “wpaść” na schowany fotoradar, to wtedy sprawa nabiera wagi, bo nawet się sąd grodzki zbiera. Przestępstwo przekroczenia prędkości o 21 km/h wymaga sądu, bo policja albo straż miejska nie jest sie w stanie wyrobić z mandatem w miesiąc. Znów widzimy pewną celowość.

      5. W kwestii penalizacji posiadania narkotyków, pani expert nie wypowiadała się (mówiąc o zasadzie celowości, czy też oportuznizmu) o zaniechaniu ściganiu przestępstwa, tylko o postępowaniu wobec już złapanego. Czy na tym polega ta zasada, opierająca się na rozsądnym gospodarowaniu ograniczonymi środkami ?

      6. Czesi może poszli za daleko, obejmując prawnym zezwoleniem wszelkie narkotyki. Decydował, być może pragmatyzm. Bo co zrobić z osobą, która ma 1,5 g heroiny i nią nie handluje ? Grzywna ? Ciekawe z czego ? Więzienie ? Toż to trzeba by delikwenta leczyć.

      7, Idę kraść motorowery. Zasada celowości ścigania jest po mojej stronie.

      Pozdrawiam

  2. Celowość ścigania, to nie polski wynalazek
    Zasada celowości ścigania (dla niechlujów językowych: zasada oportunizmu) jest stosowana szeroko, bo jest zasadą realistyczną. Nie da się ścigać wszystkiego, prokuratura i policja mają ograniczony budżet.

    Co najmniej Francja i Stany Zjednoczone stosują tę zasadę, zapewne wiele innych krajów też.

    To w Polsce panuje zupełnie nieżyciowa zasada obowiązkowego ścigania wszystkich przestępstw. Zasada bzdurna, bo wszystkich przestępstw po prostu nie da się ścigać, chyba że prokuratura dostałaby budżet godny państwa super-policyjnego.

    Taki przykład: synalkowi Sarkozy’ego ukradziono motorower. Policja błyskawicznie znalazła winnego przy pomocy badań DNA. Wybuchł skandal, bo takie badania są drogie, normalnie przy kradzieży motoroweru nie stosuje się ich. Skandalem było nierówne traktowanie obywateli: synalek prezydenta korzysta z drogich technik śledczych, niedostępnych zwykłemu obywatelowi.

    Jak to się ma do celowości ścigania? W Polsce kradzież motoroweru byłaby umorzona z powodu niewykrycia sprawców. Teoretycznie, byłoby dochodzenie, tylko dochodzenie bez badania DNA, a więc nieskuteczne. W praktyce w Polsce mamy już zasadę celowości (nie bada się DNA po kradzieży
    motoroweru, a więc, ze względu na koszty nie robi się skutecznego dochodzenia), chociaż w teorii jest inaczej, bo niby to jakieś dochodzenie jest robione.

    Oczywiście, że stosowania zasady celowości ścigania w taki sposób, że całe kategorie przestępstw w zasadzie ścigane nie są, to już wynaturzenie. Ale z tym wynaturzeniem mamy do czynienia w sposób stały, od wielu lat, także w Polsce. A prawne przyzwolenie na posiadanie heroiny, która niszczy człowieka w sposób bezwzględny, to też bardzo duże wynaturzenie. A coś takiego mamy teraz w Czechach.

    • Dzięki za komentarz
      1. Niechlujstwo językowe było autorstwa “experta”, który wypowiadał się na ten temat w radio.

      2. Przedstawił to jako “nasze” rozwiązanie, będące alternatywą czeskiego. Chociaż niewątpliwie “w celowości ścigania” mamy bogate doświadczenia.

      3. Sam doświaczyłem tego schematu kilkukrotnie. Np. jak mi ukradziono koła z samochodu (zamknięta posesja), to po kilku dniach, można było przeczytać “ogłoszenie” na parkanie zakładu wulkanizacyjnego w Pruszkowie “komplet alufelg z prawie nowymi oponami do Laguny sprzedam”. Lecz oczywiście “celowo” nie wszczęto realnie dochodzenia. Parę dni temu opisywałem w poście historię kradzieży, gdzie policja dostała na tacy dane złodzieja i dowody rzeczowe (wystarczyło porównać odciski palców – to w końcu nie DNA). Znów reguła “celowości” zwyciężyła.

      4, Jak mi się zdarzy “wpaść” na schowany fotoradar, to wtedy sprawa nabiera wagi, bo nawet się sąd grodzki zbiera. Przestępstwo przekroczenia prędkości o 21 km/h wymaga sądu, bo policja albo straż miejska nie jest sie w stanie wyrobić z mandatem w miesiąc. Znów widzimy pewną celowość.

      5. W kwestii penalizacji posiadania narkotyków, pani expert nie wypowiadała się (mówiąc o zasadzie celowości, czy też oportuznizmu) o zaniechaniu ściganiu przestępstwa, tylko o postępowaniu wobec już złapanego. Czy na tym polega ta zasada, opierająca się na rozsądnym gospodarowaniu ograniczonymi środkami ?

      6. Czesi może poszli za daleko, obejmując prawnym zezwoleniem wszelkie narkotyki. Decydował, być może pragmatyzm. Bo co zrobić z osobą, która ma 1,5 g heroiny i nią nie handluje ? Grzywna ? Ciekawe z czego ? Więzienie ? Toż to trzeba by delikwenta leczyć.

      7, Idę kraść motorowery. Zasada celowości ścigania jest po mojej stronie.

      Pozdrawiam

  3. pijakom zabierać kartę grzybiarza
    Słuszną linię ma nasza władza.
    Niedługo za nieoddanie książki do biblioteki obywatel zostanie dożywotnio wymeldowany z miejsca zamieszkania, za opóźnione opłacenie telefonu – odcięcie gazu plus egzamin na kartę pływacką, i tak dalej.
    Aż strach rzucać przykładami, bo w Polsce im głupszy pomysł tym szybsza realizacja.

    • Niestety
      Podzielam kolegi diagnozę, co do możliwości realizacji, “genialnych” pomysłów w Naszej Umęczonej Ojczyźnie.

      Z przykładami, byłbym ostrożny. Hydra czerpie inspiracę z wszelkich źródeł.
      Jutro może się okazać, że jest to już obowiązujące prawo 🙂

      Pozdrawiam

  4. pijakom zabierać kartę grzybiarza
    Słuszną linię ma nasza władza.
    Niedługo za nieoddanie książki do biblioteki obywatel zostanie dożywotnio wymeldowany z miejsca zamieszkania, za opóźnione opłacenie telefonu – odcięcie gazu plus egzamin na kartę pływacką, i tak dalej.
    Aż strach rzucać przykładami, bo w Polsce im głupszy pomysł tym szybsza realizacja.

    • Niestety
      Podzielam kolegi diagnozę, co do możliwości realizacji, “genialnych” pomysłów w Naszej Umęczonej Ojczyźnie.

      Z przykładami, byłbym ostrożny. Hydra czerpie inspiracę z wszelkich źródeł.
      Jutro może się okazać, że jest to już obowiązujące prawo 🙂

      Pozdrawiam

  5. podejmuję ten sam temat tutaj
    podejmuję ten sam temat tutaj http://www.kontrowersje.net/tresc/jupi_czesi_sie_narkotyzuja
    a właściwie nie ja podejmuję tylko osoby od których poszczególne treści skopiowałem,więc jak ktoś chce “wiedzy” to zapraszam do przebicia się przez tekst

    a osobiście nie uznaję za słuszne zabranianie spożycia i handlu narkotykami-jak ktoś chce się dobrze bawić rryzykując zdrowiem tylko swoim to czemu mu zabraniać?
    pomijając argumenty o nieskuteczności polityki antynarkotykowej, o obłudzie towarzyszącej bezwzględnej walce z narkotykami z tolerowaniem picia alkoholu i o zróżnicowaniu narkotyków na miękkie i twarde, zauważmy w końcu,powiedzmy to głośno że narkotyki(prznejmniej niektóre) są naprawdę fajne i wartościowe(przynajmniej dla niektórych) a zabranienie im korzystanie z nich jest egoistycznym świństwem, bo komu grożą robiąc to? moralności? phi, a czyjej moralności i dlaczego akurat tej bronić? o innych rzeczach których miałaby służyć nie wspomnę bo można je tak samo obalać

  6. podejmuję ten sam temat tutaj
    podejmuję ten sam temat tutaj http://www.kontrowersje.net/tresc/jupi_czesi_sie_narkotyzuja
    a właściwie nie ja podejmuję tylko osoby od których poszczególne treści skopiowałem,więc jak ktoś chce “wiedzy” to zapraszam do przebicia się przez tekst

    a osobiście nie uznaję za słuszne zabranianie spożycia i handlu narkotykami-jak ktoś chce się dobrze bawić rryzykując zdrowiem tylko swoim to czemu mu zabraniać?
    pomijając argumenty o nieskuteczności polityki antynarkotykowej, o obłudzie towarzyszącej bezwzględnej walce z narkotykami z tolerowaniem picia alkoholu i o zróżnicowaniu narkotyków na miękkie i twarde, zauważmy w końcu,powiedzmy to głośno że narkotyki(prznejmniej niektóre) są naprawdę fajne i wartościowe(przynajmniej dla niektórych) a zabranienie im korzystanie z nich jest egoistycznym świństwem, bo komu grożą robiąc to? moralności? phi, a czyjej moralności i dlaczego akurat tej bronić? o innych rzeczach których miałaby służyć nie wspomnę bo można je tak samo obalać