Reklama

Staram się łapać oddech i przynajmniej na parę dni uciekam na kwarantannę, bo w tej ciągłej paranoi „pandemicznej” nie ma czym oddychać. Głupio to zabrzmi, ale po tym co się od blisko dwóch lat dzieje, wydarzenia w Wielkiej Brytanii wydają się doskonałą odskocznią. Mam też jeszcze jeden śmieszny temat do omówienia, ale po kolei. Na Wyspach mają kryzys i jak zwykle prawdy się nie dowiesz, o co w tym wszystkim chodzi, w każdym razie na stacjach benzynowych zabrakło paliw. Oficjalnie mówi się, że to z powodu braku kierowców, ale takie bajeczki są dobre dla bardzo małych dzieci, fakty z propagandą wyraźnie się kłócą. Nie ma takiej możliwości, aby z dnia na dzień liczba kierowców spadła do poziomu, który całkowicie paraliżuje transport. Kolejność była dokładnie odwrotna, to firmy transportowe wrzuciły do mediów informację, że za chwilę nie będzie dostaw, a media i panika wywołana wśród ludzi, zrobiły resztę.

O co w takim razie tak naprawdę chodzi? Jak zawsze o pieniądze, czyli „tanich” kierowców rekrutowanych spośród emigrantów. Firmy transportowe przeprowadziły sabotaż, aby wymóc na rządzie zmianę w polityce emigracyjnej i nie chodzi tutaj o jakąś ideologię, ale po prostu o kasę, plus brak rąk do pracy. Nie tylko w branży transportowej, ale w paru innych rzeczywiście są problemy z zatrudnieniem i to wiąże się zarówno z kosztami pracy, jak i z deficytem pracowników. Pewne zawody w krajach zachodnich stają się wybitnie nieatrakcyjne, zresztą to zjawisko trafiło już też do Polski. Systemy edukacyjne w Europie nastawione są na kształcenie politologów, marketingowców, kulturoznawców, psychologów i socjologów sprawiły, że tacy za kierownicą TIR-a nie usiądą. To nie Polska z czasów Balcerowicza, gdy pojawiały się ogłoszenia: „Przyjmę do pracy sprzątaczkę, wykształcenie wyższe, prawo jazdy kategorii „B”, znajomość języków obcy, własny samochód mile widziany”. Rekrutacja pracowników z zewnątrz staje się koniecznością, która jeszcze daje jakieś dodatkowe zyski, ale za chwilę deficyt w podaży sprawi, że firmy będę płacić emigrantom tak samo jak krajowym pracownikom albo i więcej, żeby przyciągnąć ich do siebie. Po zaostrzeniu polityki emigracyjnej, co wiąże się z Brexitem, powstały dziury i natychmiast wykorzystały to duże firmy, które na tym tracą. Efekt? Niczym w PRL-u, puste półki i dystrybutory na stacjach benzynowych.

Reklama

Dobrze, ale gdzie tu komunizm, przecież teoretycznie wszystko się odbywa w ramach wolnego rynku i to nie państwowy przewoźnik, niczym PKS, odpowiada za kryzys, ale brytyjskie firmy prywatne. Komunizm jest tam gdzie zawsze, zagnieżdżony w sztucznych regulacjach i w absurdzie, takim samym, jak drugi temat, który obiecałem poruszyć. W paru krajach, gdzie popularność zdobyły „ekologiczne” samochody napędzane toksycznymi akumulatorami, które trzeba ładować toksycznym prądem, zakazano używania prywatnych ładowarek. Powód? Kolejny powrót do PRL-u i słynny 21 stopień zasilania, po prostu sieci energetyczne nie wytrzymują obciążenia i dzieje się to przy liczbie samochodów nie przekraczających kilku procent w skali wszystkich pojazdów. Co się stanie przy zwiększonej liczbie „ekologicznych” aut nikomu nie trzeba tłumaczyć. Nikomu prócz komunistów, w tym przypadku występujących w kolorze zielonym. Jakiekolwiek sztuczne kreowanie rzeczywistości zawsze się kończy się podobnie, natomiast komunistyczne eksperymenty mają stuprocentową skuteczność, jeśli chodzi o katastrofalny finał.

O ile kryzys w brytyjskim transporcie to nie do końca jest wynik komunistycznego eksperymentu, chociaż pośrednio kluczowe znaczenie ma „system edukacyjny” nastawiony na produkcję bezużytecznych „zawodów”, to już „ekologiczny ład” jest komunizmem w czystej i pierwotnej postaci. No i nad tym wszystkim wisi jeszcze widmo „demokracji liberalnej”, czyli takiego systemu, w którym wpływowa i niekoniecznie duża grupa osób, przy użyciu mediów, jest w stanie sparaliżować cały kraj, a państwo praktycznie jest wobec takich działań bezbronne. Parafrazując prezesa klubu „Tęcza” kapitalizm może i ma tam swoje minusy, ale chodzi o to, żeby te minusy nie przysłoniły plusów. W komunizmie, czyli w absurdzie, nie ma żadnych plusów i wszystko zawsze kończy się na jednym wielkim minusie.

PS Proszę Użytkowników Twittera o wrzucenie linku do felietonu.

Reklama

27 KOMENTARZE

  1. Witam,
    temat spójny z branżą, w której pracuję, gdzie podchodzimy do tematu trochę szerzej, niż bieżący marketing i staramy się badać zjawiska przyszłe związane z energetyką w Polsce.
    Nie ujawnię nic objętego, gdy powiem:
    1. gdyby w 2030 roku spełniły się oczekiwania rządu w postaci 1.000.000 aut elektrycznych – deficyt energii wg dzisiejszych dostaw to 46%, braknie jej ogólnie dla przedsiębiorstw, gospodarstw, a tym bardziej stacjonarnych stanowisk ładowania energii dla pojazdów,
    2. Wyłączenie elektrowni wg słów pytań Stankiewicz to Polska lat 80 i Rumunia lat 70,
    3. Dzisiaj sieć elektroenergetyczna jest przeciążona to tego stopnia, że z wielkimi problemami przyjmuje energię z OZE. Operatorzy SD musza utrudniać dostęp do sieci, gdyż ona jest przeciążona. Co stało się z wielki mi podwyżkami cen, które zaczęły się w latach 2005-2006m (opłata dystrybucyjna), które miały iść na modernizację sieci elektroenergetycznych?

    A teraz komentarz niezwiązany z merytoryką.
    Faktem jest, że socjalizm największą (nota bene) energię poświęca na problemy, które sam stworzył. Socjalistyczna UE wymyśliła, że sama jedna ograniczy emisję CO2, której produkcja w udziale światowym stanowi 8%. Chiny, USA, Indie i inne produkują jej 80% światowej emisji. Aby to zrobić, UE wprowadziła prawa do emisji CO2. Prawa te są wykupowane przez USA i Chiny nie po to, by Państwa te mogły brać udział w energetycznym rynku UE, a po to, by mogły skutecznie dławić produkcję energii w krajach UE, a tym samym zabijać konkurencyjność gospodarki samej UE. Urzędnicy UE o tym wiedzą. Dlaczego więc na to pozwalają? Odpowiedzi są dwie i sprowadzają się do pieniędzy. Kto skonkretyzuje, dlaczego dwie?

    • @ gregmal
      Prawa do emisji CO2 są od pewnego czasu instrumentem finansowym i mają tylko dwa cele. Wzbogacić wierchuszkę Synagogi Szatana oraz zniszczyć tradycyjną gospodarkę na żądanie tych samych ludzi. Klimatyzm to tylko pałka na nas i nie chodzi tu o żaden dwutlenek węgla. Chodzi o “management of expectations” czyli morawiecką michę ryżu jedzoną przy świecach.

    • @gregmal
      Dzień Dobry.
      Nie rozrzucałbym naokoło szyldów bo ich rozumienie dzisiaj jest żadne. Istnieją tylko jakieś umysłowe kalki z nowomowy uskutecznianie przez profesje nieproduktywne (głównie na literę P). Tak że “socjalizm”, “liberalizm”, :”demokracja”, “komunizm, “kapitalizm” oraz inne izmy i racje to można… (takie niedomówienie). Dziś to pustosłowie bez desygnatów pod które przypina się dowolne bzdury zależnie od głoszonych jednostkowo nieswoich, a pasożytniczych poglądów.
      Co do prądu, ogólnie zgoda, ogólnie gdyż w liczbach szacunki nie mają tyle optymizmu. Tu łącząc jedno z drugim: To nie socjaliści i socjalizm sadził koszałki opałki o autach, prądzie, wiatrakach, a teraz np. panelach czy małych reaktorach (tyle że nie na oceanicznych okrętach na i podwodnych). To, te koszałki opałki, czynią zawsze pasożyty. Opowiadanie koszałków opałków to ich jedyny sposób na przyssanie się do żywiciela, a potem jak już się przyssą to trudno jest tego cholerstwa się pozbyć. Zupełnie nie ma znaczenia że żywiciel uzupełnił braki (często poważne) w edukacji klasycznej i widzi że to taka “wersja demo” była (za starym sucharem). Ssanie idzie, a jaki idzie “na pełnej k…” (tak chyba ta najmniej użyteczna części gawiedzi mówi), to żywiciel opada sił i nawet nie może wzruszyć ramionami tak ma ręce opadłe.
      Swoją drogą chyba musimy właśnie takie tematy jak poruszyłeś sami tu omawiać bo Gospodarz aspiruje do bycia literatem (tak jedna z odmian profesji na P) i zapodaje jakieś wirale dla gawiedzi jednocześnie karmiąc pasożyty. Pasożyty zaś bierze się głównie na dwa sposoby, w uproszczeniu, ogniem albo głodem. Ogień literaci oddelegowani do kanalizacji wygaszają codziennie nowym tematem z d…py, a karmieniem gawiedź zajmuje się sama modląc do ołtarzyków liczonych w calach.
      A te wszystkie opowieści dziwnej treści czynione głównie przez prajma akurat były do weryfikacji bez specjalnych przygotowań o ile ktoś urodził się dość dawno, odebrał staranne wykształcenie i edukował klasycznie.
      Pozdrawiam

  2. Akolici Synagogi Szatana postanowili jednocześnie wydać wojnę rozumowi, “staremu światu” i Bogu. Chcąc panować nad światem wybrali cyfrowy komunizm jako ustrój a ekologię oraz sanitaryzm jako pałkę na nasze wolności. Nic dziwnego, że ta marksistowska konstrukcja zaczyna się walić. Kłopoty brytyjskie to tylko preludium. Będzie jeszcze ciekawiej gdy Draghi i Biden będą próbowali przeforsować usunięcie z pracy i służby osób niezaszczepionych. Na razie tylko wydali polecenia, ale ich próba wykonania przyczyni się do niezłego chaosu i być może rozlewu krwi. Kulminacja tych zdarzeń nastapi jeszcze w październiku i zobaczymy, jak się to skończy. Gdyby do tego jeszcze rozpadła się La Palma, to będziemy już mieć małą apokalipsę.

  3. Po pierwsze – NIKT oficjalnie nie mówi o braku kierowców. Oficjalnie mówi się o panice wywołanej przez tabloidy (pomijam z czyjej “inspiracji”).
    Po drugie, Brexit nastąpił prawie dwa lata temu – kierowcy, którzy mieli opuścić UK zrobili to dawno, nie w ostatnich tygodniach, a jakoś UK nie stanęło i żadnych towarów w sklepach, czy benzyny na stacjach nie brakowało.
    Po trzecie, rząd UK ma do dyspozycji kierowców (ze specjalnymi uprawnieniami do prowadzenia cystern, nie każdy nie każdy kierowca HGV może cysternę prowadzić) w armii – gdyby było to niezbędne, oni wozili by paliwo. W chwili obecnej, nic by to nie zmieniło, bo cystern jeździ tyle samo.

    Braki na stacjach są spowodowane tym samym co braki papieru toaletowego w marcu/kwietniu 2020.

  4. Pozwolę sobie poprawić tytuł: Komunistyczne, czy “ekologiczne”

    Prowidłowe brzmienie: Komunistyczne czyli ekologiczne.

    Ekologizm jest zaplanowaną agendą trwającej na Zachodzie rewolucji komunistycznej. O stworzeniu “religii ekologicznej” pisano w książkach przed kilkoma dekadami.

  5. Polskiej Chacie nie mogę odpowiedzieć inaczej, niż tu (bo się wykluczyłam cyfrowo). Otóż widzę różnicę, między Polską 2020 a Australią 2021. W 2020, kiedy w Polsce miały miejsce opisywane ekscesy nikt jeszcze nie wiedział, czym jest covid. W zasadzie rozumiało się, że może to być broń biologiczna, która się Chińczykom wymknęła przypadkiem/celowo/nie całkiem celowo i nie całkiem przypadkiem. No to się stosowaliśmy do wskazówek. ‘
    To już nie aktualne. U nas i wszędzie.
    Nota bene dla mojego pokolenia Australia była rajem wyśnionym. Bracia czytali z wypiekami na twarzach „Tomka w krainie kangurów”, ja czytałam „Ajaksa walecznego” i „Tama nieposkromionego”.
    Waltzing Matilda, Waltzing Matilda
    “You’ll come a-Waltzing Matilda, with me”

    • Jedna z hipotez głosi że obecna totalitarna tresura Australijczyków wynika z tego, że ten kraj ma stać się chińską strefą wpływów. Po prostu tresują ich do standardów przyszłego hegemona, aby mu nie podskakiwali. Chyba nic innego nie jest w stanie wytłumaczyć tego totalitarnego szaleństwa.

      • Jeżeli tak to oznacza, że Kanada również stanie się chińską strefą wpływu, gdyż tam dzieje się to samo, aczkolwiek może w mniejszym (jeszcze?) natężeniu. Oznacza to również, że Polska nie stanie się nią. Przynajmniej w takim samym znaczeniu i w takich ramach, jak w AUS i CND.

        • @Don Myszores
          Kanada to jest w innej sytuacji. Jest przedmiotem bidenowskiej strefy wpływów. Tam władze są poddanymi Synagogi Szatana więc się starają przypodobać swoim panom. Podobnie zresztą jest w Polsce. Ale sytuacja się zmienia. Kraje skandynawskie potrafiły się z tego uwolnić. Dlatego tam covid stał się zwykłą chorobą.

    • @Lukrecja Bardzo trafne spostrzeżenie. Sama na wiosnę ubiegłego roku byłam przestraszona mając w pamięci “Dżumę” i stosowałam się karnie do DDM. Teraz po ponad roku nie rozumiem co się dzieje w Australii. Motyw afer obyczajowych mnie nie przekonuje, nie takie rzeczy świat widział, a to co tam robią to jest gaszenie pożaru benzyną. W normalnej rzeczywistości kogoś by odstawili na boczny tor, ktoś by “beknął” i życie toczyłoby się dalej. Musi tam być drugie dno. Ale na pocieszenie, bo może nie wszyscy wiedzą – Norwegia zrównała zagrożenie ze strony covida do poziomu grypy czy przeziębienia, i co ciekawe, mniej nastolatków umarło na covida niż corocznie umiera tam na grypę.
      https://freewestmedia.com/2021/09/23/norway-reclassifies-covid-19-no-more-dangerous-than-ordinary-flu/

  6. Wczorajsza (w rocznicę utworzenia Polskiego Państwa Podziemnego) kapitulacja Sejmiku Województwa Podkarpackiego (najbardziej konserwatywnego w Polsce) ws. propagandy LGBT. Gwoli przypomnienia – sejmik jest kontrolowany przez PiS.
    https://www.radiomaryja.pl/informacje/sejmik-podkarpacia-uchylil-deklaracje-dotyczaca-obrony-rodzin-przed-ideologia-lgbt/
    Podkarpacie ze “strefy wolnej od LGBT” PiS-owcy pod naciskiem UE przemienili w “region utrwalonej tolerancji”.
    Skoro pękli w tej sprawie, to teraz sodomizacja Polski ruszy na całego.

    • “Władze przeprowadziły kampanię propagandową na niespotykaną dotąd skalę. W telewizji występowali “eksperci” przepowiadający nieuniknioną i bolesną śmierć tym, którzy nie skorzystają z dobrodziejstw lekarstw antygrypowych. Rządowi specjaliści od propagandy nie cofali się przed kłamstwem. Społeczeństwo poinformowano, że przeciwko świńskiej grypie zaszczepiły się takie osobistości jak piosenkarz Elton John, pięściarz Muhammad Ali czy polityk Henry Kissinger. Dopiero potem okazało się, że nie zgodzili się oni na przyjęcie lekarstwa….” https://www.tygodnikprzeglad.pl/pierwsza-histeria-ze-swinska-grypa/
      Historia kołem się toczy….