Reklama

Od dobrych kilkunastu miesięcy kompletnie nie interesują mnie losy poszczególnych formacji politycznych w Polsce. Dlatego też mogę sobie pozwolić na bezkarny obiektywizm, co prawie zawsze kończy się łomotem z obu stron, ale był czas przywyknąć. Największą wadą krytyków PiS jest ślepota, czy to ideologiczna, czy faktograficzna. Ślepi krytycy potrafią wrzucić do jednego wora zderzenie limuzyny Szydło z Seicento i przełomowy w wymiarze społecznym program 500+, który nie był żadnym rozdawnictwem, tylko rekompensatą za niewolniczą pracę w czasach balcerowiczowskiej zbrodni. Przy takim podejściu PiS jedynie zyskiwał i w latach 2015 do 2019 mnie to cieszyło, jak również aktywnie brałem udział we wspieraniu tego co dla Polski dobre. Od 2020 PiS w moich oczach nie istnieje, czuję do tej formacji autentyczne obrzydzenie, po tym co zrobili Polakom, jednak błędu ślepych krytyków nie popełnię i tym samym PiS-owi pomagał nie będę.

Oddzielmy ziarno od plew, zaczynając od kompletnej plew. Od strony propagandowej był to spektakl tak słaby, jak konwencje PO albo i jeszcze słabszy. Równie beznadziejnego wystąpienia Kaczyńskiego nie pamiętam od lat. Nie wiem co było powodem, pewnie duże znaczenie miała pusta i cicha sala, ale w całej mowie nie znalazłem ani nowego otwarcia, ani skrawka emocji, na której można ponieść wiarę w jakikolwiek sukces. Nudna tyrada, pełna ogólników, dość chaotycznie podanych. Ledwie przez to przebrnąłem i nie mam pojęcia kto wpadł na pomysł, aby praktycznie każde wystąpienie liderów partyjnych straszyło „pandemią”. O paplaninie Morawieckiego nie mam siły szerzej pisać, zresztą nie ma o czym i aby odsapnąć przejdę do tego, co mądre i dobre dla Polaków. Wiele tego nie ma i na tym bezrybiu za szczupaka robi kwota wolna od podatku, co oczywiście trzeba zaliczyć na plus, obniżenie podatków to samo, chociaż tutaj bardziej mówimy o kosmetyce niż istotnej zmianie. Odbudowa Pałacu Saskiego, bez względu na głosy mało rozumnych krytyków, to nasz polski obowiązek i kto mądry nie będzie marudził. No i co? No i wszystko w zasadzie, choć ktoś może zapytać dlaczego pominąłem domy z płaskim dachem, zwolnienie kolejek do lekarzy specjalistów i pakiet dodatków socjalnych.

Reklama

Pominąłem z prostego powodu, te wszystkie rzeczy trafiają do działu propagandowego. Komentatorzy Internetowi mają wiele irytujących wad, jedną z większych jest idiotyczne generalizowanie pod wyznawaną ideologię albo fałszywą analogię. Jak można bronić 500+ i jednoczenie nazwać kiełbasą wyborczą dodatkowe świadczenia socjalne dla młodych i seniorów? Bardzo prosto, czym innym jest wyrównanie krzywd za barbarzyńskie lata, czym innym kupowanie głosów za kredyty brukselskie, które topią Polskę. Przypomnę, że program 500+ się spinał w budżecie, nie doprowadził do żadnej katastrofy i przede wszystkim nie zadłużał Polski, co więcej stymulował konsumpcję i przez to zyski przedsiębiorców. „Domy z płaskim dachem” i inne wynalazki, to pomysły oparte na 770 miliardach kredytu z UE, do tego PiS chce utopić w patologicznej „służbie zdrowia” kolejne miliardy przeznaczona dla „dzielnych medyków” nie pacjentów. Innymi słowy pakujemy się w najgorszy z możliwych kanałów, coś pomiędzy „chwilówkami” od Providenta i pożyczaniem kasy od mafii. Wiadomo, że to dobrze skończyć się nie może.

Po „pandemii” mamy ponad 550 miliardów długu publicznego, takiego wyniku PO nie zrobiło przez 8 lat. Jeśli teraz wykorzystamy kredyty brukselskie w najgłupszy z możliwych sposobów, czytaj przejemy i przehulamy, to mamy powtórkę z radosnych czasów gierkowskich, jak nie gorzej. Gierek co by o nim nie mówić, za kredyty próbował uruchomić ciężki przemysł i gdyby twardogłowi towarzysze byli nieco bardziej rozgarnięci, inwestując w nowoczesną technologię zamiast w ruski złom, to Polska by na tym skorzystała. „Nowy ład” jest dokładnie takim „otwarciem” jak został streszczony w tytule. Mnóstwo propagandowego bełkotu, bez polotu, ładu i składu. Zbiór chaotycznych pomysłów na zasadzie dajmy coś każdemu, to na nas zagłosują. Przy najlepszej woli z tej słabizny da się wyłowić jedynie te fragmenty, o których wspomniałem wyżej, ale nie jest to żadna strategia, czy nawet projekt, to jedynie kwiatek do kożucha topornej propagandy realnego socjalizmu podanego razem z kiełbasą wyborczą. Gdybym był nadal wyborcą PiS, to upiłbym się na smutno, coś się właśnie kończy i ktoś też. Przy tak słabej opozycji tak słaby PiS nie musi przegrać wyborów, natomiast wiarygodność i energię, która niosła Polaków przegrał na pewno.

Reklama

32 KOMENTARZE

  1. Sposób zarządzania “zajobem” przez PiS poczynił tyle strat moralnych i ekonomicznych, że nawet najlepsze obiecanki tego nie przykryją. Będziemy potrzebować kilkadziesiąt lat, by się z tego syfu wyciągnąć. Szkody poczynione w tkance społecznej są bardzo trudne do odrobienia. Kiedyś dumny naród został zamieniony w zbiorowisko bezwolnych, bezsilnych i zestrachanych donosicieli. Niektóre instytucje państwowe zostały skompromitowane do reszty i jest mała szansa, że się kiedyś z tego podniosą. Podobnie jak i reputacja polskiego państwa.

    Dzisiejsze otwarcie bardziej wygląda na propagandowe przygotowanie kraju do transferu aktywów do europejskiego superpaństwa.

  2. Nie powiem, że nie ruszył mnie ten felieton. Niby aż ostatniego akapitu banalna symetrystyczna sieczka, a nagle na koniec wspomnienie żaru pisowskiej miłości we fragmencie o jakowejś energii niegdyś niosącej Polaków. To mnie nie powiem, rozłościło. Większość Polaków nigdy nie chciała mieć z PiS nic wspólnego, patrząc na to każdy ze swojej pozycji. W tym zaklęciu mamy więc jakże typowe staropisowskie mniemanie, jakoby Polacy to zwolennicy PiS, a reszta krajanów to przypadkowe kamienie na drodze. Otóż nie, PiS może się stać grabarzem Polski, a na tej pozycji znalazł się dzięki bezkrytycznym zwolennikom, obecnym i przeszłym.

    Nawiązując do dzisiejszej partyjnej akademii, jej zapowiedzi należy postrzegać jako stek pogróżek, a nie obietnic. Liczę na to, że pójdą w zapomnienie już od poniedziałku i tak samo chyba widzieli to dzisiejsi prelegenci z musu. Poczynając od Kaczyńskiego, pokręconego przy mównicy z niewygody i dolegliwości, aż po ciotkę Witek, która posłusznie zapowiedziała wykonanie zadania, czyli uchwalenia ustaw.

    Żadnych gotowych ustaw na nowe czasy oczywiście jeszcze nie ma. Osobiście potwierdził to kłamczuszek Pinokio w momencie, kiedy stwierdził, że one są. Tak samo jak były “szuflady pełne ustaw” w 2015, na rzekomo przygotowaną reformę państwa po okresie PO-wskiej smuty, a zaraz po wyborach okazało się że nie było nic. To już mówię, że sławetna czarna teczka Stana Tymińskiego w 1990 była lepsza, bo choć nigdy nie okazało się co zawiera, to ją samą można było zobaczyć.

    I tak się Polska stacza już tyle lat, cały czas w asyscie Kaczyńskiego i ufnych pisiorów. Za podsumowanie niech służa plany budowlane. Nie żaden Pałac Saski, bo to aż śmieszne, żeby coś takiego umieszczać w progamie rozwoju kraju. Tak jak niee żadna zdezelowana żaglówka i niezrealizowany film na 100-lecie niepodległości. I jak nie żaden niezrealizowany Łuk Tryumfalny i nie rozpoczęta budowa muzeum na 100-lecie Bitwy Warszawskiej. Rozmach w budowie Polski przez PiS wyznaczają altanki z płaskim dachem. jako żywo stają przed oczami pośpieszne klecone slamsy. Albo dla wielkiej fali imigrantów, albo dla Polaków, których wielka fala imigrantów wyprze z własności.

    Na marginesie, tylko idiota Kaczyński albo któryś z jego debilnych doradcow mógł potraktować poddasze pod stromym dachem w Polsce jako luksus, chociaż to w naszych warunkach jest konieczność. Nawet ta głupia Bieńskowska przynajmniej wiedziała, jaki w Polsce mamy klimat. Tak oto Kaczyński, Morawiecki i reszta PiS jeszcze raz wykazali, że PO przy nich to byli pradziwi gospodarze kraju.

    • Tylko w kwestii teczki tymińskiego doprecyzuję. Zawierała ona wszystko to co szafa kiszczaka i miała za zadanie zdyscyplinować tw bolka i cały obóz tw solidarnościowy. Naród jeszcze wtedy nie orientował się co na prawdę się stało w Magdalence i kto z kim jak się dogadał.
      A co do sjezda kpss i występów genseka yaroslava i reszty bandy czworga to szkoda sie w to wgłębiać i tracić czas na wnikliwa analizę.

    • „Tak oto Kaczyński, Morawiecki i reszta PiS jeszcze raz wykazali, że PO przy nich to byli pradziwi gospodarze kraju.”

      No dobre uśmiać się można. W czym się ta prawdziwość gospodarowania przejawiała bo ja nie zauważyłem. Może na wysprzedawaniu wszystkiego co się dało. Gdyby Peło rządziło dzisiaj tak samo dawali by się bez mydła bo dla nich polskość to nienormalność. Tylko dzięki komu ta nienormalność no właśnie dzięki wszystkim formacjom politycznym przed i po 89r. Do piachownicy z nimi wszystkimi. Układ okrągłego stołu wiecznie żywy + UE+ Niemcy + Amerykanie + Żydzi + służby. Rozgrywają nas jak chcą . Najsmutniejsze w tym jest to, że znikąd ratunku. W Polsce obecnie nie widać prawdziwego męża stanu, polityka, który by służył szeroko pojętemu dobru stanu. Nie chodzić na wybory i nie głosować na mniejsze zło. Samo stawienie się przy urnie i pokazanie dowodu osobistego jest zgodą na ten cały cyrk z demokracją dla baranów na jeden dzień a później pocałujta w dupę wójta i to bez względu na to czy rządzi ZP, PO,PSL czy inne sprzedajne badziewie.

      • tedi – pełna zgoda, w tym stuleciu jeszcze nie głosowałem.
        30 lat temu, Polsce szkodzili tylko “Żydzi i komuchy vel Ruskie”. Teraz dochodzą jeszcze UE, Niemcy, USA, służby, korporacje. Przyjmując sposób rozumowania tzw. naszych elyt: Skoro przybywa, to znaczy że się rozwijamy.
        Za nie długo dojdą jeszcze Chiny, emigranci, uchodźcy, nachodźcy, wszelkie zboki, impotenci, pro szczepionkowcy, anty szczepionkowcy, rudzi, łysi, matka Madzi, krowy co za dużo srają i co tam jeszcze wymyślimy.
        A tym czasem; cytując klasyka; “Takie będziemy mieli Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”.
        My mamy takich polityków i elity, jacy sami niestety jesteśmy, bo takimi nas ukształtowano. Przyszłość wykuwać będą nasze dzieci. Ale to my najpierw kształtujemy te następne pokolenie. I na lepsze się nie zanosi.

        • “My mamy takich polityków i elity…”
          – tzw. polityków mamy takich jakich ustalono w Magdalence i to jest pilnowane poczynając od całego systemu partyjno-medialnego, a na “cudach nad urną” kończąc.
          Natomiast co do elit to po eksterminacji naszej przez Niemców i żydokomunę przyszyto nam ewidentnie obcą głowę.

        • “jacy sami niestety jesteśmy”
          Naprawdę tacy jesteście? My na pewno nie ale jeśli wierzyć publicznym wynikom plebiscytów na nie nasze wybory to według tego ostatniego, który w żaden sposób nie może być legalny (to dla tych co tak lubią paragrafy i żmije na zwieńczeniu dzidy), zostało nas może ze 170 tys. Osobiście proponuję liczbę dwa razy mniejszą.
          Kiedyś były srebrniki, później starczyły miedziaki, teraz starczą niknące w oczach plusy, puste obietnice, “mijanki z prawdą” i chore rojenia o tym jacy to wielcy jesteście i jeszcze pokażecie że zielona wyspa może być wieczna, no i że można się przyjaźnić z agnostykami bez pejsów. Zaiste to chyba nowa definicja przyjaźni.
          Takie niedostrzeganie w jakim miejscu się żyje, czy na przykład nazywanie wolnością okupacji, czy też dumą umownego bata niefizycznej nawet opresji, to się chyba w kategoriach chorobowych nazywa “wyparcie”.

  3. Będą długi felietony i wnikliwe analizy, a tym czasem skwitować to jednym zdaniem:

    “Pierdu, pierdu pani Wandziu” a potem będzie jak “z estońskim cit-em”.

    Po tych wszystkich łgarstwach jeszcze ktoś wierzy że zrobią co najwyżej to co da im pewne głosy w wyborach?

    • … a i panie Gospodarz: Pomnóż pan dług tak przez trzy i przestań walić kocopały “o Gierku” bo zwyczajnie zalatuje tekstami z partyjnych okólników tych co tą szopkę dziś odpalili, generalnie całą “magdalenką” i “balcerkiem”. Za młodyś Gospodarzu co by znać tamte czasu. “Koryt” tamtych nie projektowałeś, nie budowałeś, ksiąg i sald też raczej nie widziałeś.

      • Ale za to całymi latami szprycował sobie pan Gospodarz mózgownicę gównem ze stajni Michnika, a potem jeszcze na dokładkę jeszcze większym gównem niejakiego Mariusza Waltera i Wejcherta, no i tak mu zostało – i, jak to mówią – “wali kocopały jak Icek mały” o czymś, czego sam nie zaznał i nie przeżył osobiście.

        • Z Gospodarzem to można w dysonans poznawczy popaść.
          Taki “ład” co do w literkach nie jest publicznie dla wszystkich, nie zawiera ANI JEDNEJ “rozsądnej” rzeczy jak utrzymuje zdawkowo w najnowszym chatowym felietonie Gospodarz. Za okruszkami trzeba podążać, czyli za impulsami które wciąż żartobliwie nazywa się pieniędzmi. Finansowo ład-nie będzie wyglądać wyłącznie dla pasożytujących nie mających udziale w “produkcie” netto. Czyli nic nie produkujących, tudzież generalnie “nie pracujące” socjalne pokolenie “obciążalsów” (słowo uknułem na modłę socjologicznej patonowomowy), wszystkich których się “wspiera”, “zasila”, “dotuje”, “zwalnia”, “pomaga”, czyli ilość głosów potrzebna do kolejnych plebiscytów w sprawie nie naszych wyborów. Ilość głosów za “nieswoją kasę”, bo okruszki wskazują że całościowo, gospodarcza i kreatywna większość, acz “podzielona” lub “niema”, sfinansuje “nieudolną” mniejszość wystarczającą, by tzw chapanejra, zwana nieładnie na nizinach sonderkommando w garniturach, dostała ponownie czteroletni bezzwrotny kredyt na życie.
          Gospodarza trzeba czasem spionować bo też nie jest tak że on to wszystko celowo. Czasem idzie za okruszkami a czasem patrzy w niebo i filozofuje, stąd te kocopały. Na razie przyjmuje że nie jest odesłany na odcinek kanalizacji buntu acz dysonans tez początku może się pojawiać.

  4. No niestety bylo do przewidzenia,ze beda dalej ladowac w mafie medyczna, poniewaz musza zapewnic sobie milczenie na temat tego co sie zdazylo. Reszta pieniedzy pojdzie na kupienie innych elektoratow, az do dnia,kiedy okaze sie,ze sukcesy Morawieckiego to typowa kreatywna ksiegowosc, ale wtedy bedize juz calkowita federalizacja. Niemcy i inne zabiora sobie co nalezy. To sa zdrajcy chyba najgorsi od czasow Targowicy. Nawet komuna miala jakis tam kregoslup moralny, ci nie maja.

  5. Baraki kryte płaskim dachem, oby blaszanym. Oto cud gospodarczy, na miarę emerytowanego zbawcy narodu, oraz jego wyznawców. Nazwanie tej ruiny ładem, to wyjątkowo kiepski dowcip Ruszyła już kampania reklamowa obiecująca deszcz, skołowanych przez obrotnego premiera, eurasów.
    “Każdemu według jego potrzeb.” A, tak już było. Obecna powtórka wygląda przy originale, niczym farsa, groteska, żenada?
    Poza wszystkim poraża brak logicznej konsekwencji w rządowej propagandzie. Przecież czuwa nad nami sztab fachowców i co krok, to niesamowity sukces odnoszą. Nagle pojawia się temat odbudowy. Odbudować można coś zrujnowanego. Takie drobiazgi zauważają jedynie nieznośni malkontenci nie dostrzegają bowiem, przez swą zawiść, geniuszu prezesa. Nie rozumiem narzekań na jego styl przemawiania. Zawsze był koszmarny. Tzn. zawikłany, nieskładny, pełen odniesień pozbawionych związku z tematem. Zatem o co te pretensje?
    Gdyby ktoś mnie zapytał, jak rozumiem ten cały nowy ład, w krajowym wydaniu;
    Najkrócej streściłbym się w podsumowaniu;
    Polska ma zostać zwinięta. Dosłownie cofną nas w rozwoju technicznym i komforcie życia do poziomu państw trzeciego świata. Wszystkim, którzy pomyślą, iż przesadzam w tym czarnowidztwie, zawczasu odpowiadam. Spróbujcie sobie wyobrazić rzeczywistość, w której stały dostęp do elektryczności stanowi dobro luksusowe. O podróżowaniu własnym samochodem nie wspominam, ponieważ takie wygody będą osiągalne, w zielonej dystopii, jedynie dla wierchuszki.
    Jeszcze jedno;
    Pisowcy zdobyli władzę bazując na kompromitacji platfusów, z takimi gigantami intelektu, jak Elka (taki mamy klimat) Bieńkowska. Myślałem wówczas, że głupiej się nie da. Myliłem się, teraz to przyznaję. Pisowcy zasiedli na stołkach i już pod koniec 2016 roku, mądrzy ludzie pisali, iż nic z dobrej zmiany nie będzie. Np. tekst autorstwa Aleksandra Ściosa, który na Kontrowersjach już niegdyś linkowałem. Wypada zakończyć jakimś gorzkim żartem. Głosowałem, AD. 2015, na tzw. Korwinowców. Nie weszli do sejmu, więc poparłem, niejako, zjednoczoną prawicę. Tym czasem kurwizja najbardziej obrzuca błotem właśnie takich radykałów. Oczekuję, w ramach nowego ładu, publicznych przeprosin złożonych przez naczelnych pismaków obozu władzy. Np. Dankę Koreankę i braci klęczących, tych z rybackiego tygodnika.
    Jak szaleć, to szaleć.

      • https://bezdekretu.blogspot.com/2016/08/nie-bedziemy-razem-konkluzja.html
        Pragnę zaznaczyć, iż, w dwóch sprawach, kategorycznie się nie zgadzam z Aleksandrem Ściosem.
        1. Uważam go za fanatycznego rusofoba. Obecnie, moim zdaniem, właśnie ze wschodem powinniśmy szukać współpracy gospodarczej i wymiany kulturowej.
        2. Nie pojmuję przynależności, skądinąd inteligentnego publicysty, do sekty smoleńskiej. Nie rozumiem dlaczego agentura żydowska, czyt. pisowcy, jest kimś lepszym, niżeli volksdeutsche, czyli platformiarze.
        3. Ścios pominął kwestię arcyważną, bowiem skundlenie pisu przed korzennymi przekracza wszelkie normy, nawet te rodem z najpodlejszego burdelu.
        Nie chcę rozwijać kolejnych podwątków, więc ograniczę się do lekkiego rozwinięcia mojego poprzedniego wpisu. Kaczyński miał okazję, żeby przejść do historii jako przywódca godzien szacunku i koncertowo wszystko spieprzył. Zmarnował poświęcenie wielu szlachetnych ludzi, którzy pomogli mu przetrwać, gdy tzw. trwał w opozycji wobec straszliwego hue-hue, Donka.
        Lata władzy 2015-2019 zmarnował na odstawianie żałosnych cyrków, zamiast choć odrobinę naprawić aparat państwa. Nawet nie próbował odchudzić administracji, z której żyją jego oficjalni przeciwnicy. Chciał usadzić swoich przydupasów na stołkach, dlatego tyle krzyku podniosło się na platformiane śmierdzące układy. Nie chciał usuwać patologii, lecz próbował je przejąć.
        Całkowicie zlekceważył dorobek intelektualny wybitnych umysłów, z wielu dziedzin z resztą, którzy darzyli prezesa, nazwijmy to, umiarkowaną życzliwością, jako to nieszczęsne mniejsze zło. Zamiast mędrcami otoczył się tępymi potakiwaczami. O równie ciasnych horyzontach, jak on sam. Mógłbym wyliczać długo, bowiem tragikomedia pt. dobra zmiana poraża swoim upadkiem, zwłaszcza moralnym. Jako największą winę pisowców wskazałbym ich zaangażowanie w fałszywą pandemię. Inżynieria społeczna i demolka ekonomiczna wywoła straty trudne dziś do wyobrażenia. Nawet Łukaszenko stara się, z właściwymi dla komunistów ograniczeniami, walczyć o zachowanie w możliwie dobrym stanie swego kraju. Tymczasem Jarosław Kaczyński nie tylko zdradził, bo to robi od wielu lat, ale dodatkowo wszystkich nas upodlił. Wepchnął Polaków do grona histerycznych hipochondryków. Taka postawa życiowa zasługuje wyłącznie na pogardę, wręcz obrzydzenie. Owe bredzenie, od ponad roku, o nadrzędnej wartości “zdrowia”, stanowi ukoronowanie życia prezesa. Zawsze knuł, kombinował, intrygował i napuszczał na siebie swoich, ponoć zaufanych, współpracowników. Gdy historia dała mu, nomen omen, dziejową szansę, aby przekreślił swoją małość i zakończył żywot jako autentycznie oddany ojczyźnie polityk;
        Co zrobił?
        To, co czynił zawsze;
        Stchórzył!
        Właśnie z tego powodu nie wierzę w jakikolwiek sukces tak nachalnie promowanego programu odbudowy za forsę z unii. Przypuszczam, iż zmarnują pieniądze na obecnie modne szaleństwa, z odnawialnymi źródłami energii na czele. Nie będzie miało znaczenia, iż, z technologicznej perspektywy, to po prostu obłęd i owe zielone pomysły doprowadzą do katastrofy. Zarówno w skali mikro, czyli w prawie każdym gospodarstwie domowym, jak i w skali makro. Żaden przemysł nie może istnieć w kraju tak, elegancko pisząc, elektrycznie niestabilnym.

  6. Panie Piotrze muszę w tym miejscu panu przypomnieć naszą dyskusje z roku 2015 tuż przed wyborami. Na moje ówczesne stwierdzenie, że do przestępczych rządów PO i PSL swoją cegiełkę dołożyła bardzo słaba opozycja PiS-u, dlatego ze względu na brak wyboru głosujmy na PiS, ale bardzo uważnie patrzmy im na ręce i jeśli raczej im zaufamy to w wielce ograniczonej formie. Pan wtedy najpierw wyzwał mnie od idiotów a później zbanował. Cieszę się ze przynajmniej dzisiaj jesteśmy tego samego zdania o prezesie i jego hołocie, choć nie zgodzę się, że był kiedykolwiek wielkim politykiem. Moim zdaniem był i jest mistrzem intryg i skłócania, szczególnie podwładnych, ale również i Polaków. Do tego kompletny ignorant w dobieraniu sobie współpracowników a moim zdaniem jego przerosty ego i ambicji nakazują mu wybierać same klakierskie zera. Nie wspomnę już o roli prezesa w latach 1988-1991 i udziale Kaczyńskich w Magdalence i przy Okrągłym Stole, co później sam prezes nazwał aktem zdrady!

    Drugą wątpliwości, co do pańskiej wypowiedzi mam na temat 500+. Przypomnę panu, że głównym założeniem było poprawienie polskiej demografii. Pamiętam propagandę, kiedy w Kwietniu wypłacona pierwsze świadczenia 500+ a już w październiku, czyli po 7 miesiącach odtrąbiono sukces wzrostu narodzin. Niestety 500+ nic w tej dziedzinie nie poprawiło a jedynie pandemia i wymordowanie 130’000 + 65’000 tysięcy Polaków miało większy wpływ na demografie niż 5 lat 500+. Dzisiaj nie wspomina się nic o demografii. Pan pisze o rekompensacie za barbarzyńskie lata balcerowiczowskie. To ja powiem tak. Ci którzy dzisiaj ciężko pracują i są okradani na 500+, zarówno podatkiem jak i cenami, bo np. nie maja dzieci, oni też tyrali i za Balcerowicza, a najczęściej Ci co wtedy nie splamili rąk pracą i dzisiaj nie za bardzo harują. Jedynie co potrafią to robić dzieci, za co dostają rekompensatę kosztem naprawdę harujących. 500+ należy się wyłącznie ludziom pracującym, co w dzisiejszych czasach pracować i wychowywać dzieci to jest prawdziwe bohaterstwo. Mam również wątpliwości co do spinania się budżetu na 500+, gdyż kiedy kontrolowałem zadłużenie w roku, gdy podobno mieliśmy zaledwie 10 mld zł deficytu, a zadłużenie wzrosło o około 90 mld. Pytam DLACZEGO?

    • Kaczyńskiego należy uznawać za zdrajcę od 2003 r., kiedy nagabywał przed referendum akcesyjnym do głosowania za anschlussem Polski przez UE. Potem drugi raz zdradził w maju 2008 r. głosując wraz z całą swoją partią za Traktatem Lizbońskim, potem jeszcze raz w 2020 r. podpisując “zielony ład”, a teraz w maju br. głosując za “funduszem odbudowy” UE. W międzyczasie jeszcze było podpisanie BRRD i CETA. Niezwykle konsekwentny zdrajca (bez wątpienia solidnie uformowany przez wielkiego mistrza loży Kopernik, Jana Józefa Lipskiego).

      • To jest stały schemat – tak się bowiem jakoś składa, że do firmowania każdej zmiany skokowo ograniczającej naszą suwerenność zawsze jest delegowany magdalenkowy “patriota” Kaczyński i zawsze do tego dochodzi pod jego rządami. Co za niesamowity “przypadek”.

    • 500 + nikomu się nie należy to socjalizm i komuna w czystej postaci. Po II wojnie światowej chyba od 1948 rodziło się w Polsce więcej dzieci niż dzisiaj. To proszę sobie porównać jaki był standard życia wówczas a teraz. Proszę nie opowiadać głupot. Teraz potrafi wcale nie rzadko być stan 2+1+2 samochody. O czym to pieprzenie? Niskie podatki to jest klucz do sukcesu. Przecież fiskus zabiera łącznie z ZUS+ VAT ok. 60% przychodu/dochodu. Najważniejsza zasada to jak sobie pościelesz tak się wyśpisz. Za dużo jest tych którzy chcą ukraść buty kosztem tych uczciwie pracujących i liczących na siebie a nie na państwo. Tacy nie dostają od państwa nic. Gdy na domiar złego mają jakieś oszczędności na ciężkie czasy to państwo okrada ich podatkiem inflacyjnym. Co to znaczy, że emeryci z emeryturą 2,5k będą zwolnieni z podatku a reszta to sroce z pod ogona wypadła, albo wszystkim albo nikomu. Może często być tak, że ci którzy mają te 2,5k przepracowali np. 35 lat tylko i co teraz dostaną kilka set złotych więcej w imię czego co ma powiedzieć ten, który przepracował 49 lat i ma np. 3,1k.

      • Nie do końca. Prowadzi pan propagandę podobna do komunistycznej, mimo że pan ich ostro i słusznie krytykuje. Oni też krzyczeli, że przed wojna była bieda, brak chleba i nie każdy mógł się kształcić. Jednak komuniści jak i pan zapomniał, że upłynęło ponad 50 lat i cały świat się rozwija. Owszem doganiamy świat, ale w zdecydowanej większości zadłużając się po uszy i wysprzedając co się dało, a ostatnio jak coraz wyraźniej widać za utratę suwerenności! Zadłużamy państwo i zadłużamy całe rodziny. Natomiast zgadzam się z panem absolutnie, że nikomu się nic nie należy, bo rozdawanie jednym to dyskryminacja innych jak i okradanie uczciwie pracujących, co zresztą napisałem. Wiem tylko jedno, że zmieniła się świadomość społeczna Polaków, ta powojenna do tej dzisiejszej. Kiedyś, kiedy aborcja była dozwolona Polacy mieli wiele dzieci mimo nie najlepszych warunków materialnych i byli gotowi ślubne obrączki oddawać na odbudowę ojczyzny. Proszę mi dzisiaj pokazać takich Polaków (5% – 10% może w porywach 15% Polaków). Najważniejsza jest kariera, samochód itd. 90% młodych ludzi nie jest gotowych walczyć za ojczyznę. Tak, że porównanie przez pana czasów powojennych z obecnymi jest chyba chybione. Ja naprawdę nie pisałem, że komuś się należy 500+ tylko, że jeśli już komuś to na pewno pracującym. Też uważam, że rozdawnictwem jeszcze nikt nigdy się nie wzbogacił poza rozdającymi złodziejami. Najlepsza pomoc to nie zabierać, tylko z czego wtedy żyłyby polityczne pasożyty i ich przydupasy?

        • „Prowadzi pan propagandę podobna do komunistycznej”
          Nie sądziłem że tak można potraktować moją wypowiedź. Jedynym celem porównania jest pokazanie, że ilość urodzeń nie jest za bardzo zależna od stanu posiadania. Napewno obecny standard życia nawet ludzi biednych jest wyższy od tego po wojnie a mimo to dzieci rodzi się mniej to po co dawać 500+ bo chyba jednym z celów tego programu był wzrost liczby urodzeń. Nie zapomniałem, że świat się rozwija choć nie cały. Tylko co to ma do rzeczy. Patrzmy na siebie nie na innych. Ciągle chcemy się z kimś porównywać. Nie wszystko co inne jest dobre. Powtarzam od zakończenia drugiej wojny po dzisiaj ludzie są ogłupiani i co gorsza pasuje im to.Czy upływ 50 lat upoważnia nas do dawania sobie fory w postaci 500+ no chyba nie. Gdybyśmy byli Norwegią lub innym bogatym państwem mogli byśmy rozważać programy pomocowe. 500+ to kiełbasa wyborcza, którą ktoś zjada nie zawsze zasłużenie. Po za tym zgadzam się z komentarzem.

          • >Czy upływ 50 lat upoważnia nas do dawania sobie fory w postaci 500+ no chyba nie.
            A ja tego nie traktuje jako dawanie tylko raczej oddawanie. Zapomina się często, że podatki to nie tylko PIT ale też VAT. I tego podatku Polacy płacą najwięcej. A zwłaszcza ci co mają dzieci. Więc ja to traktuję jak zwrot części podatku zapłaconego przez rodziny w VAT. I jeszcze później znowu 23% z tego 500 zasila budżet w postaci tego podatku. A jeszcze jak ktoś ma dzieci i pracuje a takich przypadków jest 90% to już w ogóle rodziny były i są oskubywane. Teraz przynajmniej dzięki 500+ znacząco mniej.

          • Obawiam się mając identyczne poglądy na 500+ i inne lewackie wymysły mijamy się gdzieś semantycznie. Jeśli idzie lepsze zżycie współcześnie to również jest względne, ludzie żyją lepiej, ale oddalili się bardzo od siebie. Materialnie maja lepiej może dlatego się tak oddalili i podzielili. Dziś powstanie SOLIDARNNOSCI jest niemożliwe i to również dzięki naszym politykom. Bo politycy niczego tak się nie boja jak solidarności międzyludzkiej.