Reklama

Tak. To nie są puste przechwałki. Nie wierzycie? – To przeczytajcie. 


Tak. To nie są puste przechwałki. Nie wierzycie? – To przeczytajcie. 

   Urodzony tu i nigdzie indziej, lat tyle a tyle, powiem wam co następuje. Nie to, że ja jakiś uczony, biegły w prawie, retoryce, czy innych sztukach. Ale tak mnie coś przycisnęło, że ‘I’ll animal you’, czyli zwierzę się Wam. Zna się te języki, co? Szkołę skończyłem, a jakże. Ledwo bo ledwo, grunt że do przodu. Na koniec pani od polskiego była bardzo wzruszona. Żal jej było ciekawego przypadku, czy jakoś tak. Do końca nie wiadomo. Heniek mówi, że taka wrażliwa. Mi się wydaje, że nie wolno mieszać wódki z piwem podczas jednej lekcji. Widać są różne szkoły. 

   W robocie wiadomo – jak to w robocie – szef każe, sługa musi. Teraz wiecie, projekty unijne i jeden mądrzejszy od drugiego. Unia to, unia tamto, a zapier…, ups, a zasuwać muszę ja. Żadnego szacunku dla szeregowego pracownika. Myślę sobie, że pójdę na zaoczne. Jak myślicie, zarządzanie, marketing, ekonomia? Czuję, że jest we mnie, aż się zarumienię, ten no potencjał. 

   Mam fajny samochód. Taki osiemnastoletni. Blacha jak nówka, żadnej korozji. No prawie żadnej. Progi trzymają się na piance montażowej. Podłużnice diabli biorą. Mało pali. Benzyniak, a nie jakaś przeróbka na gaz. „Niebity”. I co z tego, że francuz? Ja sobie jak panisko do pracy, a leszcze się gniotą w tramwajach i autobusach. Latem trochę gorzej. Klimy nie ma i jak upał to piekarnik się robi. Ale na zakupy sobie można podjechać. Co prawda pół miasta muszę się tłuc do Lidla. Żelki mają zajeb…, dobre, znaczy się. 

   Nie no, mieszkanko też jest. Domek właściwie. Tylko dach do wymiany. Eternit, czy inne dziadostwo. Ale kiedyś wszystko tym kryto. Niestety, stodoły też. Za to piec gazowy hula aż miło. Na żebry pójdę jak znowu będzie zima stulecia. Wstawi się coś na patyki i będzie. Teraz bardziej martwi mnie chwast. Ile się tego trzeba naszarpać! Ale baba przynajmniej ma zajęcie. Baba, czyli moja lepsza połowa. Co, myśleliście, że nie mam? Zdziwieni? Może i słusznie, też się czasem sobie dziwię, że z nią wytrzymuję. Tyle darcia łacha o jednego browara! – Też tak macie? Teściowa za to skarb – czasem sobie golniemy coś mocniejszego. I złego słowa nie da na mnie powiedzieć. Święta kobieta.

   Byliście na wyborach? No co tak gęby rozdziawili? Prezydenta przedwczoraj se wybieraliśmy. Samca alfa. Wygrał ten bez jaj. Wiem wiem, ten drugie też bez. Ale żona ma, więc nie będzie źle. Zdrowie da, to i kiedyś na mnie krzyżyki będą stawiali. Bo jestem…, no wiadomo jaki. 

   Ty, do mnie to było? Ale, że co? Że nie jestem zajebisty? Trzymajcie mnie ludzie, bo jak walnę w ten rudy łeb…

PS. No to pojechałem po próżnicy. A jakby tak cykl pierdyknąć?

Reklama

10 KOMENTARZE

  1. Solą tej ziemi jesteś to i
    Solą tej ziemi jesteś to i szacunek się należy. Ja to nawet starego grata nie mam, do roboty pociągiem jadę, podróże kształcą i uczą pokory, no i kontakt z prawdziwym światem jest zapewniony, Żona trochę ględzi, że zakupy musi taszczyć, aerobik ma jednak zapewniony za darmo, a ja po supermarketach nie muszę się włóczyć, bo zakupy robimy na miejscu. Sąsiedzi patrzą na mnie jak na nawiedzonego głupka co to na starym rowerku popyla i z tym samochodem to jakąś demagogie uprawia, pokupowali sobie na raty fajne autka i w niedzielę do kościoła tylko jeżdżą jakieś 300 metrów, pełny wypas. Czasami marzy mi się wygrana w totku, nie gram jednak ze strachu coby mi nie odbiło całkiem.

    Pozdrawiam

  2. Solą tej ziemi jesteś to i
    Solą tej ziemi jesteś to i szacunek się należy. Ja to nawet starego grata nie mam, do roboty pociągiem jadę, podróże kształcą i uczą pokory, no i kontakt z prawdziwym światem jest zapewniony, Żona trochę ględzi, że zakupy musi taszczyć, aerobik ma jednak zapewniony za darmo, a ja po supermarketach nie muszę się włóczyć, bo zakupy robimy na miejscu. Sąsiedzi patrzą na mnie jak na nawiedzonego głupka co to na starym rowerku popyla i z tym samochodem to jakąś demagogie uprawia, pokupowali sobie na raty fajne autka i w niedzielę do kościoła tylko jeżdżą jakieś 300 metrów, pełny wypas. Czasami marzy mi się wygrana w totku, nie gram jednak ze strachu coby mi nie odbiło całkiem.

    Pozdrawiam