Reklama

Na począt

Na początek postawmy sobie fundamentalne pytanie. Czy węgierski Żyd, Sarkozy, w imieniu Francji, przerosi Żydów, za zbrodnię algierskiego Francuza, dokonanej na francuskich Żydach? Na szybko udzielę własnej odpowiedzi. Przypuszczam, że wątpię, ale gotów jestem położyć 5 dych, by usłyszeć tę karkołomną pokutę. Pytanie drugie, nawiązujące do tytułu. Czy w Tuluzie mieliśmy do czynienia z pogromem? Na to pytanie nie potrafię powiedzieć, zdaje się, że pogrom nie ma sztywnej definicji, na przykład słynny pogrom krakowski, w którym zginęła jedna Żydówka, historycznie został zaksięgowany jako pogrom. Jedwabne jest już zbrodnią, podobnie jak getto w Warszawie, że o Auschwitz nie wspomnę. Jak będzie z Tuluzą nie wiem, liczba ofiar wskazywałaby na pogrom, ale z drugiej strony brak tu innego warunku, mianowicie do zabójstwa doszło na cywilizowanej francuskiej ziemi, a tam „pogrom” mógłby wywołać wesele w trakcie żałoby. Czasami dobry Bóg wstrząsa narodem wybranym, w ten właśnie tragiczny sposób, ale naród wybrany Boga traktuje podobnie jak gojów. Nic sobie nie robi z głosu rozpaczy, za to robi sobie narodową rozpacz na cały świat. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się tak, żeby cały świat się dowiedział kto zabił, jeśli mordercą był Żyd. Nie ma takiej siły medialnej na świecie, która powszechnie nagłośniłaby zbrodnię Żyda. Natomiast w drugą stronę, nie ma mowy o fuszerce, nikt na całym świecie nie ma wątpliwości, że ofiarami ALGIERCZYKA, byli ŻYDZI. Gdyby tak najprymitywniej odwrócić wektor w tych samych proporcjach, cztery ofiary algierskie, jeden morderca żydowski, wszelkie łącza doznają awarii i komunikat będzie następujący: „We Francji doszło do tragedii, prawdopodobnie chory psychicznie napastnik zaatakował przypadkowych przechodniów emigrantów, ojca i trójkę dzieci”.

Reklama

Wektor jest jaki jest i komunikaty są jakie są, a dla nas, Polaków, kolejny raz płynie nauka, że trzeba się szanować, przynajmniej jak Francuzi, bo inaczej skończymy jak Algierczycy, Palestyńczycy, czy inna Al-Kaida. Trzeba się trzydzieści trzy razy dobrze zastanowić nim się palnie „pogromem”, czy to krakowskim, czy kieleckim, ponieważ takie terminy są marketingiem narodowej traumy. Warto pomyśleć nim się strzeli „wstydem za Jedwabne”, ponieważ takie ekspiacje w imieniu, nie dają rozgrzeszenia winowajcom, a niewinnych czynią podejrzanymi. Bywają takie wyjątki, kiedy warto się uczyć od Europy, bo u nas, w Polsce, w pewnych dziedzinach rzeczywiście panuje istny ciemnogród. My jeszcze jesteśmy na poziomie średniowiecznych pogromów i starotestamentowym poziomie odpowiedzialności zbiorowej. Gdy u nas, w Polsce, jeden się nie umyje, zaraz cały naród śmierdzi, gdy jeden się napije, zaraz cały kraj pijany, gdy jeden zabije, wszyscy idą siedzieć. Trochę snobizmu, trochę makaronizmów, głosić i czynić po francusku, niech każdy przeprasza za swoje, płacze po swoim i płaci za swoje.

Reklama

12 KOMENTARZE

  1. Oburzenie było, jak zawsze
    Poszły noty z Izraela, wyrażające oburzenie po wystąpieniu Catherine Ashton gdzieś na unijnym forum, a dotyczyły wzmianki o zadeklarowanym przez zabójcę zadośćuczynieniu za śmierć niezliczonych palestyńskich dzieci w Strefie Gazy.

    Tego pomówienia Izrael nie wytrzymał, bo kto by wytrzymał?

    Ale noty poszły do unii, do Ashton, czyli do nikogo.

    Na noty do Sarko się nie odważyli.

  2. Oburzenie było, jak zawsze
    Poszły noty z Izraela, wyrażające oburzenie po wystąpieniu Catherine Ashton gdzieś na unijnym forum, a dotyczyły wzmianki o zadeklarowanym przez zabójcę zadośćuczynieniu za śmierć niezliczonych palestyńskich dzieci w Strefie Gazy.

    Tego pomówienia Izrael nie wytrzymał, bo kto by wytrzymał?

    Ale noty poszły do unii, do Ashton, czyli do nikogo.

    Na noty do Sarko się nie odważyli.

  3. Oburzenie było, jak zawsze
    Poszły noty z Izraela, wyrażające oburzenie po wystąpieniu Catherine Ashton gdzieś na unijnym forum, a dotyczyły wzmianki o zadeklarowanym przez zabójcę zadośćuczynieniu za śmierć niezliczonych palestyńskich dzieci w Strefie Gazy.

    Tego pomówienia Izrael nie wytrzymał, bo kto by wytrzymał?

    Ale noty poszły do unii, do Ashton, czyli do nikogo.

    Na noty do Sarko się nie odważyli.