Reklama

Kurak apeluje o twórczość, nowi piszą jak na zawołanie z zapałem o Gierku, inni o młodości itp. Ja w lesie, oderwany od codzienności spieszę nadrobić zaległości i dotrzymać obietnicy złożonej większą chwilę temu.

Mianowicie przepis prosty na danie smaczne i nietuzinkowe – dedykowane Pistacjowemu (ej).
Przepis rybacki na zupę krewetkową (może być to także rakowa).

Dla 4 osób

– pół kilograma krewetek – takich nie za dużych i i ze skorupkami. (może być więcej lub mniej – zależy jaką ktoś „gęstość smakową” zupy preferuje.
– duża cebula
– masło
– śmietanka słodka 12%
– wino białe WYTRWANE
– sól
– pieprz
– cytryna lub trawa cytrynowa,
– jak kto lubi to grzanki, groszek ptysiowy czy inne takie.

Krewetki, takie nie za duże i czerwone (co świadczy o blanszowaniu) obieramy tak aby otrzymać mięso z ogonków i resztę. Reszty nie wywalamy !! !!
Cebulę kroimy w kostkę, masło rozgrzewamy w garnku. (najlepszy taki garnek co ma grube dno).

Jak się masło stosownie roztopi przesmażamy cebulę. Jak się ona zeszkli to do tego dodajemy wszystko co nam zostało z obierania krewetek i podsmażamy jeszcze nieco.
Następnym krokiem jest zalanie onego w garnku winem (około małej szklaneczki) i zabanglanie.
Jak jeż zabangla to zalewamy wszystko wodą tak aby solidnie przykryło i gotujemy na mocniejszym ogniu. W przypadku krewetek tak 20-30 min. W przypadku raków dłużej.

Następnie odcedzamy to co w garze za pomocą gęstego sitka, może być także przez tkaninę.

Gęste wywalamy, do tego co pozostało dodajemy wyskubane wcześniej „ogonki” krewetkowe, cytrynę (lub trawę cytrynową), sól i pieprz do smaku i dolewamy śmietanki słodkiej. Na małym ogniu gotujemy jeszcze chwilę (3-5 min) i podajemy.

Wersja dodatkowa – szczególnie ważna w zupie rakowej ze względu na kolor – przed cedzeniem mikserem takim z ostrzem do koktajli rozdrabniamy w garze wszystko co się uda rozdrobnić i później odcedzamy (tym razem koniecznie przez tkaninę). Powyższe poprawia kolor zupy, zwiększa jej gęstość i raczej nie wpływa na smak.

Smacznego Pistacjowy Kosmito 🙂

r_z_l

Reklama

18 KOMENTARZE

  1. Nie wiem czemu, ale owoców
    Nie wiem czemu, ale owoców morza i czegoś takiego jak zupa rybna nie dam rady przełknąć i to z samej wyobraźni, bo nigdy nie jadłem :). Tak to już chyba jest, że burak wychowany na kapuście kiszonej i kartoflach nie przestawi się na specjały. A co do pisania to mi się bardzo ten przepis podoba, bo ja chyba zapomniałem powiedzieć, że prośba o pisanie, nie znaczy, aby tu się seminarium odbyło, ale takie teksty są też bardzo ważne. Dają oddech od tego całego napinania się. Dzięki. Pozdrawiam.

  2. Nie wiem czemu, ale owoców
    Nie wiem czemu, ale owoców morza i czegoś takiego jak zupa rybna nie dam rady przełknąć i to z samej wyobraźni, bo nigdy nie jadłem :). Tak to już chyba jest, że burak wychowany na kapuście kiszonej i kartoflach nie przestawi się na specjały. A co do pisania to mi się bardzo ten przepis podoba, bo ja chyba zapomniałem powiedzieć, że prośba o pisanie, nie znaczy, aby tu się seminarium odbyło, ale takie teksty są też bardzo ważne. Dają oddech od tego całego napinania się. Dzięki. Pozdrawiam.

  3. Rybaku, moje wzruszenie sprawiło iż zaniemówiłem,
    stukać jednak ciągle mogę, dlatego przyjmij, proszę moje gorące podziękowania: za pamięć, za “słowo się rzekło…”, za czas temu wszystkiemu poświęcony.

    Za pomocą przyjaciół z różnych innych planet, postaram się zrealizować owo, niezwykle smakowicie brzmiące danie, którego nie odmówiłby zapewne nawet niezwykle wymagający śp. Brillat-Savarin. Prosiłbym tylko, jeśli nie będzie to nadwyrężanie Twojej serdeczności, o wyjaśnienie mi zwrotu “Jak jeż zabangla”. Ni w cholerę nie kapuję co to może znaczyć, ale mam nadzieję, że żadnych jeży się do gotowania nie dodaje, bo tego bym nie był w stanie zrealizować.
    Ukłony i pozdrowienia 🙂

  4. Rybaku, moje wzruszenie sprawiło iż zaniemówiłem,
    stukać jednak ciągle mogę, dlatego przyjmij, proszę moje gorące podziękowania: za pamięć, za “słowo się rzekło…”, za czas temu wszystkiemu poświęcony.

    Za pomocą przyjaciół z różnych innych planet, postaram się zrealizować owo, niezwykle smakowicie brzmiące danie, którego nie odmówiłby zapewne nawet niezwykle wymagający śp. Brillat-Savarin. Prosiłbym tylko, jeśli nie będzie to nadwyrężanie Twojej serdeczności, o wyjaśnienie mi zwrotu “Jak jeż zabangla”. Ni w cholerę nie kapuję co to może znaczyć, ale mam nadzieję, że żadnych jeży się do gotowania nie dodaje, bo tego bym nie był w stanie zrealizować.
    Ukłony i pozdrowienia 🙂

  5. mam pytanie!
    Czy to wino musi być? Nie żebym nie lubiła wina ale nakarmiłabym tez tym wnuczkę niech się mała uczy innych smaków. Ja wywaliłam oczy ze zdumienia jak pewna Angielka zjadą pół kilo krewetek surowych. Czy takie mrożone krewetki mogą być? nie wiem czy u nas dostanie inne.

  6. mam pytanie!
    Czy to wino musi być? Nie żebym nie lubiła wina ale nakarmiłabym tez tym wnuczkę niech się mała uczy innych smaków. Ja wywaliłam oczy ze zdumienia jak pewna Angielka zjadą pół kilo krewetek surowych. Czy takie mrożone krewetki mogą być? nie wiem czy u nas dostanie inne.