Reklama

Czy generał nad trumną żołnierza ma prawo powiedzieć dlaczego żołnie

Czy generał nad trumną żołnierza ma prawo powiedzieć dlaczego żołnierz zginął? Czy ma prawo powiedzieć, kto odpowiada za zaniedbania w armii i kto nie wysłuchuje uwag wojskowych? Nie może, ponieważ to jest działanie polityczne!!! Zajrzałem do wikipedii, aby chociaż z grubsza porównać moją wiedzę, z tym co myślą inni. Czym jest działanie polityczne?

Za działania polityczne uważa się racjonalne, kontrolowane i dobrowolne czynności podmiotu realizującego swoje potrzeby i interesy związane w sposób bezpośredni lub pośredni z władzą polityczną.

Trochę by się zgadzało, działanie generała było pośrednio związane z polityką, może nawet bezpośrednio. Pytanie jaki własny cel polityczny realizował generał? Na moje oko on zapracował tym wystąpieniem na dymisję. Trudno mi przyjąć inne założenie. Gdy ktokolwiek zależny od obecnej władzy krytykuje władzę, raczej nie realizuje celu politycznego, ale pakuje się w kłopoty, poważne kłopoty.  Kto w takim razie realizuje cel polityczny? No na przykład taka Julia Pitera, kobieta porażka, która zajmuje jednoznaczne stanowiska przy różnych okazjach, o których nie ma bladego pojęcia. Brzmi to niezwykle irytująco, kiedy polityk bez żadnych kompetencji i tylko z jedną motywacją, obrona swojego politycznego interesu, mówi o tym, że kompetentny generał wypowiada się politycznie.

Julia Pitera broni swojej partii i swojego rządu działając politycznie i to w tym najbardziej trywialnym wymiarze politycznym. Generał zwraca uwagę, że przyczyna śmierci żołnierza jest co najmniej złożona i jednym z elementów złożoności jest nędzne wyposażenie armii. O tym mówili wszyscy od lewa do prawa, od Petelickiego, przez Polko, aż po Kozieja. Czy mamy tu i WSI i patriotów od Kaczyńskiego i pośrednich w tej grze. Gdy słyszę, pana psychiatrę Klicha jak to on jest biedny, bo jemu nikt nic nie zgłaszał, to już za samą taką wypowiedź wypowiedzenie od wczoraj. Przeciętny Polak słyszał, że procami i dzidami walczą Polakom, pan minister jest zdziwiony i zaskoczony doniesieniami.

Czy generał kłamie? Jeśli tak, to skąd wizyta Donalda Tuska w Afganistanie i obiecane doposażenie w sprzęt i ludzi?  Generał nie kłamie, generał wypowiedział się merytorycznie i jeśli nawet na siłę da się to podciągnąć pod politykę, żeby ignorancja Pitery znów miała swoje pięć minut w TVP, to sedno tej wypowiedzi jest jasne. Z sednem tej wypowiedzi zgadzają się ci, co niby politycznie zostali zaatakowani. Nie szukałbym przy okazji tragedii łatwego łupu politycznego, niemniej to nie generał moim zdaniem szuka, ale pan Tusk przebudzony i pan Klich zlękniony. Pamiętliwy jestem strasznie, pamiętam jak dziś słynne: „Panie Klich do wtorku dwa miliardy, albo won z ministerstwa”. Taki cel postawił przed Klichem premier Tusk i chociaż każdy rozsądny człowiek wiedział, że takie oszczędności jeśli w ogóle można poczynić, to tylko siekierą tnąc na oślep. Klich ma najniższy budżet od kilku lat, a na głowie do niedawna dwie „misje pokojowe” i budowę zawodowej armii. Był już blisko honorowego zachowania i cisnął dymisją na biurko, jednak jak to zwykle bywa spaw na stołku nie puścił.

Ta sama wszechstronna Pitera nie tak dawno, w ramach oszczędności, zmotoryzowane patrole policji przerobiła na piechurów i krawężników. Schetyna nie bawiąc się w drobiazgi krzyknął do paru komendantów, kasy nie będzie, jak chcecie mieć na chleb to sobie zaróbcie mandatami i to pewnie też ma swoje konsekwencje, o których mam nadzieję nie usłyszymy, niemniej tego na armię przełożyć się nie da. Można sobie dla mediów wygłaszać  płomienne deklaracje, rżnąć twardego premiera, co on tu pokaże jak się oszczędza. Złapie za pysk towarzystwo i kasa się znajdzie. Mieliśmy wówczas spektakularne cięcia w armii. Zdarzyła się niestety tragedia i natychmiast Tusk frunie do Afganistanu i zapewnia, że z tym się porządek zrobi, czyli dołoży sprzętu i ludzi. I takie działanie jest prymitywnym działaniem politycznym, tu cel jest jasny i działanie oczywiste. Najpierw Tusk się popisuje cięciami w budżecie, które są kpiną ze zdrowego rozsądku, a potem robi następną szopkę, po tytułem premier wybawca. Skąd pieniądze na te szlachetne zbawcze cele? O to już nikt nikogo nie pyta, bo przecież na życiu polskiego żołnierza nie można oszczędzać.

Działanie nie tylko klasycznie polityczne, ale klasyczny polski burdel od wydarzenia medialnego do wydarzenia medialnego. Mam zastrzeżenia do działanie generała, faktem jest, że generał jest od tego, żeby trzymać emocje na wodzy. Niemniej tego działania nie nazywam politycznym, to ulubione zaklęcie i śmiertelny zarzut z ust bezpośrednio zainteresowanych. Działanie generała może być kontrowersyjne, ale nazywam je pożytecznym, nie politycznym. Jeśli coś mnie bulwersuje, to zdecydowanie bardziej prymitywna propaganda Tuska wówczas gdy ciął budżet armii i teraz gdy będzie równie spektakularnie i propagandowo korygował swoje pomysły. Generała postawiłbym na ostatnim miejscu bulwersujących wypowiedzi, zdecydowanie bardziej bulwersujące i na pewno polityczne są propagandowe fajerwerki Tuska, że o Piterze nie wspomnę.

PS Właśnie słyszę Petelickiego, który przytomnie zauważa, że po pierwsze to bardzo słusznie zrobił generał Skrzypczak, po drugo zaatakował nie świat polityki, ale wojskowy beton administracyjny.

 

Reklama

78 KOMENTARZE

  1. oszczędność
    Obawiam się że topienie forsy w zabawki dla wojska to kiepski pomysł. Jesteśmy przecież ściśle okrążeni przez przyjaciół z NATO, a jakby co, to i tak nie mamy szans z ruskimi wygrać.
    Ewentualnie można wcielić program minimum, np wywalić kapelanów i 90% generałów. Rożnica w skuteczności byłaby żadna, a znacznie taniej.

  2. oszczędność
    Obawiam się że topienie forsy w zabawki dla wojska to kiepski pomysł. Jesteśmy przecież ściśle okrążeni przez przyjaciół z NATO, a jakby co, to i tak nie mamy szans z ruskimi wygrać.
    Ewentualnie można wcielić program minimum, np wywalić kapelanów i 90% generałów. Rożnica w skuteczności byłaby żadna, a znacznie taniej.

  3. co do Tuska
    jedna uwaga. Jego wizyta w Afganistanie nie była spowodowana śmiercią żołnierza. Poleciał tam na święto WP. Nie jestem akurat logistykiem, ale taka operacja, jak wyjazd premiera w strefę działań wojennych powinna być przygotowywana ( i zakładam że była) z dużym wyprzedzeniem.

    Wojsko to patologia. Prawdopodobnie największa z możliwych. To co się tam dzieje nie jest do ogarnięcia dla człowieka, który nie nosi/ł munduru, bądź tam nie pracował.
    Skrzypczak ma racje, ale jak zwykle częściowo. to nie wina Klicha że zakupiono takie a nie inne samoloty czy uzbrojenie. To generałowie przygotowują specyfikacje pod zamówienia. A jak specyfikacja nie pasuje pod konkretny produkt, to się ją zmienia. Sztandarowy przykład z Rosomakiem. Produkt ten nie spełniał specyfikacji ministerstwa na KTO (Kołowy Transporter Opancerzony) to zmieniono specyfikacje. I tak w miejsce warunku jakim był przewóz na platformie kolejowej wpisano specjalną platformę samochodową.
    Takich przypadków można by mnożyć. Zresztą sam Rosomak dostarczyłby nam jeszcze wielu przykładów.

    a co do pieniędzy, to w wojsku idą one na totalne bzdury. Największe pieniądze zawsze robiło się na dostawach dla wojska i nic się nie zmieniło. nie chodzi tu o transportery opancerzone czy samą broń na tym jest zysk, ale nie największy. Kokosy robi się na pierdółkach. Choćby słynny niedawno przykład z mapami. Firma zewnętrzna wzięła kilka milionów za to, co żołnierze zrobili w ramach godzin służby.
    ceny wojskowych pierdółek są wysokie i najczęściej leża w magazynie (dzięki Bogu) więc najczęściej nie muszą się nigdzie sprawdzać. “Krolluje” zasada “sztuka jest sztuka” i dzięki temu nowe kabury na PW (P-83) nie domykają się bo są za małe. Zwykła siatka pod hełm (stelaż) kosztuje 60 zł, a jest to kawałek sznurka i pasek skórzany.

    Dodatkowo standardem jest przejście żołnierza na emeryturę i natychmiastowe zatrudnienie go na tym samym stanowisku na etacie cywilnym, dzięki temu płaci mu się emeryturę, a nadto dostaje pensję od wojska. O tym co nasza wspaniała Armia kupuje w grudniu to chodzą legendy. wydaja olbrzymie pieniądze za kompletnie niepotrzebne i bezwartościowe rzeczy jedynie dlatego, żeby nie pokazać niewykorzystanego budżetu, bo to się przekłada na na obcięcie budżetu w przyszłym roku.
    Moim zdaniem w wojsku jest duże pole do oszczędności Klich wcale nie stanął przed zadaniem niewykonalnym, ale w praktyce wygląda to tak, ze najpierw tnie się wydatki zbrojeniowe, bowiem wiadomo, ze te pieniądze będą musiały za jakiś czas wrócić do MON-u, poza tym zawsze łatwiej prosić o pieniądze na modernizację obrony przeciwlotniczej niż na nagrody (bardzo wysokie) dla ludzi, których istnienie (jako część armii a nie w ogóle) jest nikomu do niczego niepotrzebne.

    • To wszystko co piszesz robi
      To wszystko co piszesz robi wrażenie, ale moim zdaniem przeczy jednemu, temu co populistycznie Tusk oczekiwał od Klicha. Do wtorku nie da się wytępić patologii w armii. Za to do wtorku można uciąć wydatek pod tytułem nie kupujemy 10 helikopterów czy 20 czegoś tam i tak też Klich zrobił. Efekt jest taki, że te wszystkie absurdy, które opisujesz pozostały na swoim niezbywalnym miejscu, a tam gdzie wydatki były wręcz konieczne, poszły cięcia. Tak mi się wydaje, ale jeśli się mylę popraw mnie.

      • nie chcę wyrażać autorytarnych opinii bo nie mam takiej
        wiedzy. według mnie jednak trzeba wsiąść pod uwagę jedno. zakup sprzętu wojskowego to nie kupno pietruszki w sklepie. Jeżeli zakup śmigłowców czy innego drogiego szmelcu był ujęty w budżecie, to można było to ograniczyć jedynie gdy nie wszczęto jeszcze procedur (przetargów, zawarcia umów przedwstępnych) inaczej odstąpienie od tych pozycji generuje dodatkowe koszty związane z odszkodowaniami, bądź koniecznością powtórzenia kosztownych procedur.
        jeżeli cięli by tak jak mówisz to mogłoby dotyczyć sprzętu który będzie w wojsku dopiero za kilka lat.
        Jak już mówiłem na wstępie to są moje luźne dywagacje, i nie mogę zagwarantować że się nie mylę, bo nie mam takiej wiedzy, ale tak mi się wydaje. To mi się wydaje logiczne, ale w wojsku logika nie jest nauką powszechnie stosowaną.
        Jeżeli chodzi o oszczędności to raczej dotyczą one etatów, szkoleń lub zakupu sprzętu niebojowego (nie wiem czy jest takie słowo ale komputer nie podkreślił). Lotnictwo pewnie zostanie uziemione (kosztowne loty i przeglądy), nie będzie modernizowany sprzęt, który mamy, nie będą remontowane budynki itp. Na pewno też będą niższe premie i ograniczone zostaną przyjęcia do armii.
        A patologii nikt nie zmieni. To jest zbyt hermetyczne środowisko.

        • No właśnie w tym sęk.
          No właśnie w tym sęk. Skrzypczak mówi, że armia wie jakiego sprzętu potrzebuje, on wie co potrzeba żołnierzom na tego rodzaju misjach i w ogóle. Natomiast dostają to co urzędnicy wymyślą. I to się potwierdza w ustach innych, jak to słusznie zauważasz, tych co mają już wszystko w dupie. Jeśli ludzie, którzy generalnie się nie cierpią, tacy jak Koziej, Petelicki, Polko i jeszcze Czempiński mówią to samo, no to coś jest chyba na rzeczy. Natomiast widziałem dziś takiego generała co miał PRL wymalowany na twarzy i gadał jakby Adam Zwierz śpiewał. Taki oczywiście wysoko zajdzie.

    • Klich i inni
      Założenia Taktyczno-Techniczne do przetargów przygotowują wojskowi urzędnicy z MON, wspierani przez instytucje takie, jak WITU, czyli Wojskowy Instytut Techniki Uzbrojenia.
      W wielu, nawet zbyt wielu przypadkach robią to pod kuratelą wszelkich pomagierów polityków z różnych gabinetów politycznych, asystentów posłów co zostali ministrami albo
      Wiceministrami. W grze są też po prostu zaprzyjaźnieni „biznesmeni”, wtedy zwykle dochodzi to sytuacji zabawnych ale i strasznych, jak to było przy przetargu na pistolet, kiedy to w ZTT sprawnym ruchem wpisano, po raz pierwszy na świecie warunek, że broni nie będzie można rozebrać z nabojem w komorze nabojowej ( powszechnie wiadomo, że polski żołnierz jest dużo mniej bystry od każdego swojego zagranicznego kolegi ). Wyeliminowało to sprawnym ruchem wszystkie znane i sprawdzone światowe konstrukcje, za to przez przypadek promowało konstrukcje pewnej łódzkiej spółki związanej z WITU…
      Do legendy przeszedł przetarg na niezbędnik, gdzie sprawę załatwiono warunkiem, iż zdaje się łyżka musi być scalona z widelcem, w ten sposób odpadli wszyscy z wyjątkiem gościa, który takie właśnie miał. Najwspanialsze interesy robi się więc na rzeczach małych i średnich
      Przy wielkich przetargach siła zaangażowanych w nie frakcji w pewnym sensie się znosi,
      ponieważ każdy z zainteresowanych angażuje podobne miliony dolarów w lobbystów, polityków, wszawych dziennikarzy, niekoniecznie zresztą wyłącznie przy pomocy „wziątek” ale też przyjęć, konferencji, wyjazdów na oglądanie sprzętu, materiałów „reklamowych”, wreszcie kwitów na konkurencję podsuwanych osobnikom, którym wystarczy powiedzieć „Pan napisze, tu jest wszystko, Pan zaistnieje”.
      Potem całe to towarzystwo, kiedy już jest po ptakach zamyka aktówki z gotówką i jedzie na drugi koniec świata, u nas natomiast zostaje smrodek pomówień, kilometry bzdur wypisanych
      w prasowych i internetowych archiwach i grono pryszczatych nastoletnich speców wypisujących z uporem godnym lepszej sprawy na wszelkich możliwych forach, który sprzęt jest kompletnie syfiasty, a jakie to skarby przeszły nam koło nosa.
      Gdyby Amerykanie nie przespali całej pierwszej fazy lobowania za Stryker’em, chyba powodu przekonania, że wygra tak czy siak, to on byłby naszym KTO.
      Zresztą akurat Rosomaka ciężko jest teraz krytykować, bo został „bohaterem” Afganistanu, a jego słabości wynikają tak naprawdę z kabotyńskich warunków przetargu, nie jego własnych niedociągnięć ( warunek pływalności i transportowalności Herkulesami, których nawet nie mieliśmy i nie mamy, bo te obiecane musiały przejść baaaaardzo kapitalny remont ze względu na kesony w nienajlepszym stanie…)
      To się nazywa fasunek, to coś na czym hełm trzyma się na głowie. Jak się go ma używać do parady po przysiędze, to jest to trochę sznurka i skóry. Jeśli ma się w nim przechodzić codziennie wiele godzin w trzydziestu paru stopniach i jeszcze zachować wygodę, okazuje się, że to nie jest takie proste zrobić ten fasunek. Na marginesie polski hełm wz. 2005 w zgodnych opiniach użytkowników i fachowców, które czytałem, jest gorszy od swojego poprzednika, dla przykładu gdy leżący żołnierz próbuje podnieść głowę i się rozejrzeć, tył jego polskiego hełmu opiera o się o kołnierz jego polskiej, przydziałowej kamizelki OLV a wtedy przód jego hełmu opada mu na oczy. Ot, komuś nie wyszło. Na szczęście można drogą handlu wejść w posiadanie hełmu swojego amerykańskiego kolegi. Można również uhandlować działającą kamizelkę. Smutne, ale przynajmniej ratuje życie.
      Inną, a ważną sprawą jest to, że po wszystkich zadymach wokół zaopatrzenia wojska z czasów AWS i millerowskiego SLD, antykorupcyjna metoda Lecha Kaczyńskiego z czasów jego „dynamicznej” warszawskiej prezydentury polegająca na tym, że jak się nic nie wybuduje, nie kupi, nie sprzeda, to się korupcji nie da żadnej szansy, doskonale przyjęła się w MON. Warszawski radny Pis, Pan Wnuk, wielki przyjaciel i admirator amerykańskiego przemysłu obronnego, taki pisowski odpowiednik Pani Julki „wiem wszystko na każdy temat byle była kamera”, został pełnomocnikiem ds. korupcji w MON i z praktycznego punktu widzenia sparaliżował działanie resortu, mając wladzę porównywalną wyłącznie z ministrem, a może i większą. Skończył zresztą lepiej niż Pani Julia, bo walczy teraz z korupcją w Kwaterze Głównej NATO z amerykańskiej rekomendacji. Ale atmosfera niechęci do podjęcia jakiejkolwiek decyzji nadal po nim pozostała.
      Będziemy więc drodzy Państwo świadkami śmiesznych ale i strasznych wydarzeń, jeśli minister zażąda dymisji generała, to prezydent go oszczędzi, jako przyjemne, przyszłościowe zarzewie konfliktów, min. Klich złoży głowę na pieńku, kupimy interwencyjnie Mi-24, jeszcze niedawno ( i niesłusznie ) nazywane zabytkami, znajdzie się 100 mln USD na Predatory, ale do obsługi wynajmiemy sobie ekipę z Blackwather albo DynaCorp ( ci ochroniarze bardzo się rozwinęli w czasach Iraku ), a krajowe prawie-przeciwminowe pojazdy TUR, do niedawna ignorowane przez armię okażą się kolejnym cudem polskiej techniki.
      Zupełnie już na marginesie, na całym świecie takie ekstra wydatki, jak nasze afgańskie przygody, opłacane są z centralnego budżetu, nie z ichnich MON’ów…

  4. co do Tuska
    jedna uwaga. Jego wizyta w Afganistanie nie była spowodowana śmiercią żołnierza. Poleciał tam na święto WP. Nie jestem akurat logistykiem, ale taka operacja, jak wyjazd premiera w strefę działań wojennych powinna być przygotowywana ( i zakładam że była) z dużym wyprzedzeniem.

    Wojsko to patologia. Prawdopodobnie największa z możliwych. To co się tam dzieje nie jest do ogarnięcia dla człowieka, który nie nosi/ł munduru, bądź tam nie pracował.
    Skrzypczak ma racje, ale jak zwykle częściowo. to nie wina Klicha że zakupiono takie a nie inne samoloty czy uzbrojenie. To generałowie przygotowują specyfikacje pod zamówienia. A jak specyfikacja nie pasuje pod konkretny produkt, to się ją zmienia. Sztandarowy przykład z Rosomakiem. Produkt ten nie spełniał specyfikacji ministerstwa na KTO (Kołowy Transporter Opancerzony) to zmieniono specyfikacje. I tak w miejsce warunku jakim był przewóz na platformie kolejowej wpisano specjalną platformę samochodową.
    Takich przypadków można by mnożyć. Zresztą sam Rosomak dostarczyłby nam jeszcze wielu przykładów.

    a co do pieniędzy, to w wojsku idą one na totalne bzdury. Największe pieniądze zawsze robiło się na dostawach dla wojska i nic się nie zmieniło. nie chodzi tu o transportery opancerzone czy samą broń na tym jest zysk, ale nie największy. Kokosy robi się na pierdółkach. Choćby słynny niedawno przykład z mapami. Firma zewnętrzna wzięła kilka milionów za to, co żołnierze zrobili w ramach godzin służby.
    ceny wojskowych pierdółek są wysokie i najczęściej leża w magazynie (dzięki Bogu) więc najczęściej nie muszą się nigdzie sprawdzać. “Krolluje” zasada “sztuka jest sztuka” i dzięki temu nowe kabury na PW (P-83) nie domykają się bo są za małe. Zwykła siatka pod hełm (stelaż) kosztuje 60 zł, a jest to kawałek sznurka i pasek skórzany.

    Dodatkowo standardem jest przejście żołnierza na emeryturę i natychmiastowe zatrudnienie go na tym samym stanowisku na etacie cywilnym, dzięki temu płaci mu się emeryturę, a nadto dostaje pensję od wojska. O tym co nasza wspaniała Armia kupuje w grudniu to chodzą legendy. wydaja olbrzymie pieniądze za kompletnie niepotrzebne i bezwartościowe rzeczy jedynie dlatego, żeby nie pokazać niewykorzystanego budżetu, bo to się przekłada na na obcięcie budżetu w przyszłym roku.
    Moim zdaniem w wojsku jest duże pole do oszczędności Klich wcale nie stanął przed zadaniem niewykonalnym, ale w praktyce wygląda to tak, ze najpierw tnie się wydatki zbrojeniowe, bowiem wiadomo, ze te pieniądze będą musiały za jakiś czas wrócić do MON-u, poza tym zawsze łatwiej prosić o pieniądze na modernizację obrony przeciwlotniczej niż na nagrody (bardzo wysokie) dla ludzi, których istnienie (jako część armii a nie w ogóle) jest nikomu do niczego niepotrzebne.

    • To wszystko co piszesz robi
      To wszystko co piszesz robi wrażenie, ale moim zdaniem przeczy jednemu, temu co populistycznie Tusk oczekiwał od Klicha. Do wtorku nie da się wytępić patologii w armii. Za to do wtorku można uciąć wydatek pod tytułem nie kupujemy 10 helikopterów czy 20 czegoś tam i tak też Klich zrobił. Efekt jest taki, że te wszystkie absurdy, które opisujesz pozostały na swoim niezbywalnym miejscu, a tam gdzie wydatki były wręcz konieczne, poszły cięcia. Tak mi się wydaje, ale jeśli się mylę popraw mnie.

      • nie chcę wyrażać autorytarnych opinii bo nie mam takiej
        wiedzy. według mnie jednak trzeba wsiąść pod uwagę jedno. zakup sprzętu wojskowego to nie kupno pietruszki w sklepie. Jeżeli zakup śmigłowców czy innego drogiego szmelcu był ujęty w budżecie, to można było to ograniczyć jedynie gdy nie wszczęto jeszcze procedur (przetargów, zawarcia umów przedwstępnych) inaczej odstąpienie od tych pozycji generuje dodatkowe koszty związane z odszkodowaniami, bądź koniecznością powtórzenia kosztownych procedur.
        jeżeli cięli by tak jak mówisz to mogłoby dotyczyć sprzętu który będzie w wojsku dopiero za kilka lat.
        Jak już mówiłem na wstępie to są moje luźne dywagacje, i nie mogę zagwarantować że się nie mylę, bo nie mam takiej wiedzy, ale tak mi się wydaje. To mi się wydaje logiczne, ale w wojsku logika nie jest nauką powszechnie stosowaną.
        Jeżeli chodzi o oszczędności to raczej dotyczą one etatów, szkoleń lub zakupu sprzętu niebojowego (nie wiem czy jest takie słowo ale komputer nie podkreślił). Lotnictwo pewnie zostanie uziemione (kosztowne loty i przeglądy), nie będzie modernizowany sprzęt, który mamy, nie będą remontowane budynki itp. Na pewno też będą niższe premie i ograniczone zostaną przyjęcia do armii.
        A patologii nikt nie zmieni. To jest zbyt hermetyczne środowisko.

        • No właśnie w tym sęk.
          No właśnie w tym sęk. Skrzypczak mówi, że armia wie jakiego sprzętu potrzebuje, on wie co potrzeba żołnierzom na tego rodzaju misjach i w ogóle. Natomiast dostają to co urzędnicy wymyślą. I to się potwierdza w ustach innych, jak to słusznie zauważasz, tych co mają już wszystko w dupie. Jeśli ludzie, którzy generalnie się nie cierpią, tacy jak Koziej, Petelicki, Polko i jeszcze Czempiński mówią to samo, no to coś jest chyba na rzeczy. Natomiast widziałem dziś takiego generała co miał PRL wymalowany na twarzy i gadał jakby Adam Zwierz śpiewał. Taki oczywiście wysoko zajdzie.

    • Klich i inni
      Założenia Taktyczno-Techniczne do przetargów przygotowują wojskowi urzędnicy z MON, wspierani przez instytucje takie, jak WITU, czyli Wojskowy Instytut Techniki Uzbrojenia.
      W wielu, nawet zbyt wielu przypadkach robią to pod kuratelą wszelkich pomagierów polityków z różnych gabinetów politycznych, asystentów posłów co zostali ministrami albo
      Wiceministrami. W grze są też po prostu zaprzyjaźnieni „biznesmeni”, wtedy zwykle dochodzi to sytuacji zabawnych ale i strasznych, jak to było przy przetargu na pistolet, kiedy to w ZTT sprawnym ruchem wpisano, po raz pierwszy na świecie warunek, że broni nie będzie można rozebrać z nabojem w komorze nabojowej ( powszechnie wiadomo, że polski żołnierz jest dużo mniej bystry od każdego swojego zagranicznego kolegi ). Wyeliminowało to sprawnym ruchem wszystkie znane i sprawdzone światowe konstrukcje, za to przez przypadek promowało konstrukcje pewnej łódzkiej spółki związanej z WITU…
      Do legendy przeszedł przetarg na niezbędnik, gdzie sprawę załatwiono warunkiem, iż zdaje się łyżka musi być scalona z widelcem, w ten sposób odpadli wszyscy z wyjątkiem gościa, który takie właśnie miał. Najwspanialsze interesy robi się więc na rzeczach małych i średnich
      Przy wielkich przetargach siła zaangażowanych w nie frakcji w pewnym sensie się znosi,
      ponieważ każdy z zainteresowanych angażuje podobne miliony dolarów w lobbystów, polityków, wszawych dziennikarzy, niekoniecznie zresztą wyłącznie przy pomocy „wziątek” ale też przyjęć, konferencji, wyjazdów na oglądanie sprzętu, materiałów „reklamowych”, wreszcie kwitów na konkurencję podsuwanych osobnikom, którym wystarczy powiedzieć „Pan napisze, tu jest wszystko, Pan zaistnieje”.
      Potem całe to towarzystwo, kiedy już jest po ptakach zamyka aktówki z gotówką i jedzie na drugi koniec świata, u nas natomiast zostaje smrodek pomówień, kilometry bzdur wypisanych
      w prasowych i internetowych archiwach i grono pryszczatych nastoletnich speców wypisujących z uporem godnym lepszej sprawy na wszelkich możliwych forach, który sprzęt jest kompletnie syfiasty, a jakie to skarby przeszły nam koło nosa.
      Gdyby Amerykanie nie przespali całej pierwszej fazy lobowania za Stryker’em, chyba powodu przekonania, że wygra tak czy siak, to on byłby naszym KTO.
      Zresztą akurat Rosomaka ciężko jest teraz krytykować, bo został „bohaterem” Afganistanu, a jego słabości wynikają tak naprawdę z kabotyńskich warunków przetargu, nie jego własnych niedociągnięć ( warunek pływalności i transportowalności Herkulesami, których nawet nie mieliśmy i nie mamy, bo te obiecane musiały przejść baaaaardzo kapitalny remont ze względu na kesony w nienajlepszym stanie…)
      To się nazywa fasunek, to coś na czym hełm trzyma się na głowie. Jak się go ma używać do parady po przysiędze, to jest to trochę sznurka i skóry. Jeśli ma się w nim przechodzić codziennie wiele godzin w trzydziestu paru stopniach i jeszcze zachować wygodę, okazuje się, że to nie jest takie proste zrobić ten fasunek. Na marginesie polski hełm wz. 2005 w zgodnych opiniach użytkowników i fachowców, które czytałem, jest gorszy od swojego poprzednika, dla przykładu gdy leżący żołnierz próbuje podnieść głowę i się rozejrzeć, tył jego polskiego hełmu opiera o się o kołnierz jego polskiej, przydziałowej kamizelki OLV a wtedy przód jego hełmu opada mu na oczy. Ot, komuś nie wyszło. Na szczęście można drogą handlu wejść w posiadanie hełmu swojego amerykańskiego kolegi. Można również uhandlować działającą kamizelkę. Smutne, ale przynajmniej ratuje życie.
      Inną, a ważną sprawą jest to, że po wszystkich zadymach wokół zaopatrzenia wojska z czasów AWS i millerowskiego SLD, antykorupcyjna metoda Lecha Kaczyńskiego z czasów jego „dynamicznej” warszawskiej prezydentury polegająca na tym, że jak się nic nie wybuduje, nie kupi, nie sprzeda, to się korupcji nie da żadnej szansy, doskonale przyjęła się w MON. Warszawski radny Pis, Pan Wnuk, wielki przyjaciel i admirator amerykańskiego przemysłu obronnego, taki pisowski odpowiednik Pani Julki „wiem wszystko na każdy temat byle była kamera”, został pełnomocnikiem ds. korupcji w MON i z praktycznego punktu widzenia sparaliżował działanie resortu, mając wladzę porównywalną wyłącznie z ministrem, a może i większą. Skończył zresztą lepiej niż Pani Julia, bo walczy teraz z korupcją w Kwaterze Głównej NATO z amerykańskiej rekomendacji. Ale atmosfera niechęci do podjęcia jakiejkolwiek decyzji nadal po nim pozostała.
      Będziemy więc drodzy Państwo świadkami śmiesznych ale i strasznych wydarzeń, jeśli minister zażąda dymisji generała, to prezydent go oszczędzi, jako przyjemne, przyszłościowe zarzewie konfliktów, min. Klich złoży głowę na pieńku, kupimy interwencyjnie Mi-24, jeszcze niedawno ( i niesłusznie ) nazywane zabytkami, znajdzie się 100 mln USD na Predatory, ale do obsługi wynajmiemy sobie ekipę z Blackwather albo DynaCorp ( ci ochroniarze bardzo się rozwinęli w czasach Iraku ), a krajowe prawie-przeciwminowe pojazdy TUR, do niedawna ignorowane przez armię okażą się kolejnym cudem polskiej techniki.
      Zupełnie już na marginesie, na całym świecie takie ekstra wydatki, jak nasze afgańskie przygody, opłacane są z centralnego budżetu, nie z ichnich MON’ów…

  5. Jak Cię lubię, tak znów się nie zgadzam
    Pewne zasady obowiązują. Nad grobem obowiązuje szacunek dla zmarłego. To nie mównica na spotkaniu przedwyborczym. Zachował się ów generał niczym ośmioletni Józio, który na cały głos wrzeszczy podczas Rodzinnej uroczystości, że mu rowerka nie chcą kupić. Tak się nie robi i już!~I można sobie wynajdywać tysiące innych usprawiedliwień, a ja mówię – Tak się nie robi i już!!!

    • Od każdej nawet świętej
      Od każdej nawet świętej reguły są jakieś wyjątki. Gdyby Skrzypczak krzyczał ja chce rowerek, albo awans, to mogę się z Tobą zgodzić, ale on krzyczał, że jest burdel i giną ludzie. W kuluarach wszyscy to przyznają. Wybrał takie miejsce i czas aby w końcu być słyszalnym. Jaki będzie efekt? Jak znam życie, wypieprzą tego co miał rację i postawią takiego co będzie kiwał głową. Ja takiego generała awansowałbym za odwagę, bo to była odwaga, powiedzieć coś czego inni przy żadnej okazji nie mówią. Mnie irytują takie formułki jak “urzędowi prezydenta należy się szacunek, bo to urząd nie człowiek”, albo coś równie głupiego “ciszej nad tą trumną” i frazesem załatwia się przyczynę tej trumny. To ja też w patos uderzę, temu kapitanowi nic już nie pomoże, ale głośno nad jego trumną może uratować życie innym. Przypuszczam, że nie miałby nic przeciw temu. Jedynie jak zwykle najbardziej niewydarzeni politycy trzęsą się nad “profanacją”, bo ktoś im prawdę powiedział o nich samych, a tego nie wolno robić.

      • Tak, mogę się się zgodzić z Tym co piszesz, ale…
        Nie masz żadnej pewności jakie racje temu Józiowi przyświecały. Jesteś przekonany, że to nie zagrywka opozycji? Coś za bardzo ten patos mi śmierdzi. Ja w życiu już widziałem wiele. I wierzę w dobre gęby. Nie wiem skad to mam, ale jak raz zobaczę i mi się podoba to mam pewność, że do dobrej gęby tylko dobry człowiek pasuje. Tak już mam i nic z tym zrobić nie potrafię. Klich ma dobrą gębę. Dobrą gębe ma też Buzek i Gowin. I ja wierzę w te gęby bo w coś wierzyć musisz. Jeśli oni zawiodą, to wtedy cios i trzeba się z nim zmierzyć. To trudne, ale do wytrzymania. Długo się goi. Niewielu moich ulubieńców dało mi powód do wstydu.

  6. Jak Cię lubię, tak znów się nie zgadzam
    Pewne zasady obowiązują. Nad grobem obowiązuje szacunek dla zmarłego. To nie mównica na spotkaniu przedwyborczym. Zachował się ów generał niczym ośmioletni Józio, który na cały głos wrzeszczy podczas Rodzinnej uroczystości, że mu rowerka nie chcą kupić. Tak się nie robi i już!~I można sobie wynajdywać tysiące innych usprawiedliwień, a ja mówię – Tak się nie robi i już!!!

    • Od każdej nawet świętej
      Od każdej nawet świętej reguły są jakieś wyjątki. Gdyby Skrzypczak krzyczał ja chce rowerek, albo awans, to mogę się z Tobą zgodzić, ale on krzyczał, że jest burdel i giną ludzie. W kuluarach wszyscy to przyznają. Wybrał takie miejsce i czas aby w końcu być słyszalnym. Jaki będzie efekt? Jak znam życie, wypieprzą tego co miał rację i postawią takiego co będzie kiwał głową. Ja takiego generała awansowałbym za odwagę, bo to była odwaga, powiedzieć coś czego inni przy żadnej okazji nie mówią. Mnie irytują takie formułki jak “urzędowi prezydenta należy się szacunek, bo to urząd nie człowiek”, albo coś równie głupiego “ciszej nad tą trumną” i frazesem załatwia się przyczynę tej trumny. To ja też w patos uderzę, temu kapitanowi nic już nie pomoże, ale głośno nad jego trumną może uratować życie innym. Przypuszczam, że nie miałby nic przeciw temu. Jedynie jak zwykle najbardziej niewydarzeni politycy trzęsą się nad “profanacją”, bo ktoś im prawdę powiedział o nich samych, a tego nie wolno robić.

      • Tak, mogę się się zgodzić z Tym co piszesz, ale…
        Nie masz żadnej pewności jakie racje temu Józiowi przyświecały. Jesteś przekonany, że to nie zagrywka opozycji? Coś za bardzo ten patos mi śmierdzi. Ja w życiu już widziałem wiele. I wierzę w dobre gęby. Nie wiem skad to mam, ale jak raz zobaczę i mi się podoba to mam pewność, że do dobrej gęby tylko dobry człowiek pasuje. Tak już mam i nic z tym zrobić nie potrafię. Klich ma dobrą gębę. Dobrą gębe ma też Buzek i Gowin. I ja wierzę w te gęby bo w coś wierzyć musisz. Jeśli oni zawiodą, to wtedy cios i trzeba się z nim zmierzyć. To trudne, ale do wytrzymania. Długo się goi. Niewielu moich ulubieńców dało mi powód do wstydu.

  7. Pan jest wojskowym? Pytam, bo
    Pan jest wojskowym? Pytam, bo poczucie humoru ma pan kapralskie. Wysmarował Pan 6 punktów, gdzie gwiazdą jest hihopter. Wie Pan ani mnie to nie bawi, ani też nie martwi. Po prostu nie ma się do czego odnieś. Satyra jak dla mnie rozpaczliwa, reszta to to tylko zabawa formę bez treści.

  8. Pan jest wojskowym? Pytam, bo
    Pan jest wojskowym? Pytam, bo poczucie humoru ma pan kapralskie. Wysmarował Pan 6 punktów, gdzie gwiazdą jest hihopter. Wie Pan ani mnie to nie bawi, ani też nie martwi. Po prostu nie ma się do czego odnieś. Satyra jak dla mnie rozpaczliwa, reszta to to tylko zabawa formę bez treści.

  9. hmmmm
    “…Właśnie słyszę Petelickiego, który przytomnie zauważa, że po pierwsze to bardzo słusznie zrobił generał Skrzypczak, po drugo zaatakował nie świat polityki, ale wojskowy beton administracyjny.”

    a niby kim ci dwaj, Petelicki a i ten skrzypek są, jak nie tym betonem właśnie, walczą miedzy sobą o stołki do których zabetonowani jak cholera.
    kto w wojsku był ten wie, że tam rządzą sierżanci a nie jakieś śmieszne gostki w gaciach z lampasami.
    teraz pan skrzypek rozdziera szaty, łzy roni, a gdzie do cholery był, rok temu, dwa lata temu, trzy lata temu?
    Nie widział? nie wiedział? nie myślał?
    No chyba nie, aż nagle iluminacji doznał, jak nie przemierzając “wielka kataryna”
    Oświeciło go bo oficer poległ,
    o wojna, na wojnie niestety giną ludzie, czasem oficerowie, taka wojny uroda.
    jakoś jednak mimo tej sprzętowej mizerii naszych, szczęśliwie ginie bardzo niewielu. Niewielu z tych którzy wiedza gdzie jadą, wiedzą, a przynajmniej powinni wiedzieć że wojna to nie spacer z zona po parku

    • No to ja sobie też powiem
      No to ja sobie też powiem hymm. Zwrócę uwagę, że sam napisałeś “szczęśliwie” nie giną to raz. Dwa. Skrzypczak był dowódcą w Iraku i niemal wszyscy go za to dowództwo chwalą. Trzy. Żołnierze stoją za nim murem. Cztery, powiedział Prawdę. Co najwyżej z 5 mogę się zgodzić, że mógł to zrobić wcześniej, ale ponieważ jest jedynym, który w ogóle się odważył, wiedząc co go czeka, to dla mnie gość ma jaja. A to całe pierdzielenie, o cywlinej kontroli i świętych zasadach mnie mierzi. Kiedy mam do wyboru opinię generała i to zaprawionego w bojach i przerażonego o swój stołek psychiatry, to wybieram generała. W końcu przyjechał Tusk i się połapał, że jednak na wojnie trzeba mieć sprzęt i ludzi nie PR. I oczywiście PR-owsko zabłysnął obiecaniem dokładnie tego co zarzucił Skrzypczak. czasami trzeba po prostu zapomnieć, że Kaczyński ma spróchniałe zęby, a ci obecni są “Nasi”, bo zdaje się, że nie mówimy o dupie Marynie, ale o ludzkim życiu. Wypowiadanie frazesów pod tytułem “na wojnie giną ludzie”, jakoś do mnie nie przemawia, to się fajnie gada, kiedy się nie ginie.

      • hmmmm
        Powiadasz że powiedział prawdę i że żołnierze stoją za nim murem, hmmmm a pamiętasz sprawę Nangar Khar wtedy tez dowódca, choć niższego gatunku nie wielki generał ale taki trochę mniejszy sobie pofolgował, tez żołnierze stali za nim murem no i postali postali i poszli.
        jest taki generał co to się Koziej chyba nazywa i on ciągle to mówi, że kontyngent jest do dupy wyposażony, że jest źle dowodzony, że armia cała jest źle odwiedzona, ale mówi i mówi, mówił za PiS mówi za PO będzie mówił za następnego obrotu też.
        a co do tego że to jest wojna to jak mniemam wszyscy do wiedzą, na każdym szczeblu dowodzenia a im niżej tym lepiej, kontyngent jest wyposażony tak jak nas stać, a stać nas dokładnie tak.
        Z wojskowymi jest podobnie jak z bankami, są wstanie wchłonąć każdą kwotę.
        A to że “na wojnie giną ludzie” to nie frazes, to brutalna prawda.
        I wracając do pana odważnego generała, właśnie “oddał się do dyspozycji prezydenta” czyli można domniemywać, że jakoś tak koło października pan odważny generał znajdzie się w kancelarii prezydenckiej tak mniej więcej na pozycji generała Polko, tym bardziej, że chyba właśnie w październiku kończy mu się kadencja na stanowisku dowódcy wojsk lądowych czyli odwaga przyszła w sama porę

        • Jasne, jasne najważniejsze
          Jasne, jasne najważniejsze jest w tym wszystkim to, czy on przypadkiem aby z PiSu nie jest, znaczy się z układu tyle, że z tamtego układu. Wybacz, ale ja tej paranoi POPiS-owej mam dość. W dupie mam motywacje tego generała, powiedział prawdę i wszystko. I nie powinniśmy tam jechać z tym co mamy, ale jak nie mamy z czym, to siedzimy na dupach. Na wojnach się ginie, ale można ginąć jak żołnierz lub jak mięso armatnie. Mam propozycję, syn Tuska zdaje się w optymalnym wieku poborowym. Niech jadzie z tym co armia mu da i “trudno jak to na wojnie”. Czy to populizm?

          • hmmmm
            ale my już tam pojechaliśmy i już tam jesteśmy i mamy to co mamy, mamy za mało “Rosomaków” (i tu będzie pisowska paranoja) bo kiedyś tam taki jeden minister z PiS dostał sraczki i chciał żeby transportery jeszcze pływały (bo w tym Afganistanie to strasznie mokro jest) i żeby jak w środku walnie granat to żeby nikt nie zginał, mamy za mało śmigłowców bo mamy za mało, bo kiedyś tam ktoś uznał że ruskie Mi24 to przed niedźwiedziem na klęczkach, nie mamy pojazdów MRAP bo kiedyś tam ktoś uznał że jak nasi dostaną Hummery to będą szczęśliwi (no przecież amerykanckie) i polskie konstrukcje odesłano do muzeum (takie autka z Kutna)
            i tak jeszcze przy okazji, na tym patrolu wtedy gdy zginął ten kapitan to według relacji żołnierzy ten oficer zrobiła to czego go nauczyli jankesi w trakcie szkoleń, wziął ogień na siebie, i odciągnął atak na bezpieczna dla swoich ludzi odległość i zginał tylko jeden, dowódca, kurwa to jak w amerykańskim filmie, nie wiem czy to dobrze czy źle

          • Ależ zgoda i co w związku z
            Ależ zgoda i co w związku z tym robimy? Dorzucamy 200 żołnierzy? Z czym pytam? A co do Skrzypczaka nawet goguś Nowak właśnie jakiś wkur..y przyznał, że generał ma rację. Co robić? Wnioski wyciągać? Jak się nie da na już to na przyszłość. Ale jak widzę, ze znów się dokłada żołnierzy, by Polak bitnym był, to mi się w dołku wywraca. Spieprzać stamtąd powinniśmy i to już, ta idiotyczna wojna już dawno jest przegrana. Za jedno Tusk ma plus. Za wycofanie się z Iraku. Ile to ja się nasłuchałem, że się zaufanie załamie do partnera NATO. No i co? I nic świat się nie zawalił, a Amerykanie kolejny raz nas wydymali z tarczą, swoją drogą słusznie się stało. Co zrobić? Mentalność zmienić. Nie mam z czym, nie mamy za co wystawiamy poczet sztandarowy, a nie pułk.

          • no tak
            chyba jednak nie wysyłamy tych 200 choć 300 było by ciekawiej
            a co do zmian, pewnie jakieś będą, może kto wie,

            a teraz ja z grubej rury i po linii demagogi
            pan odważny generał miał szanse żeby mówić cicho, a walić celnie, a robił takie coś, nie pomyślał, chlapnął i teraz on gieroj a w zaciszu garnizonów matki, zony, dzieci siedzą i płaczą bo pan odważny generał powiedział że ich bliscy na zatracenie, na rzeź i znikąd ratunku, tak pan odważny generał powiedział a jak szarża mówi tak pewnie jest, odznaczana dumna w swym czarnym pancernym bereciku a tak po prawdzie to dal dupy na całej linii bo pan odważny nie powiedział że trza dupę w troki i do domu ale że cza wielkokalibrowe karabiny, i kamizelki coby jak będzie polityka oprowadzał po Afgańskich wzgórzach polityk tak ślicznie wyglądał jak Nowak.
            Zmiana mentalności to proces, długi i mozolny, kiedyś nastąpi

          • ne zgodzę się z Tobą
            Uważam że źle jest gdy generałowie mieszają się w politykę (MÓWIĘ O PODEJMOWANIU DECYZJI POLITYCZNYCH). O tym czy uczestniczmy w misjach, wojnach i w jakim jesteśmy sojuszu niech decydują politycy. Wojsko jest od realizowania tego typu decyzji politycznych i generałom nic do tego. Inaczej jest to pierwszy krok do junty bądź powrót do czasów stanu wojennego. Dlatego ja nie chcę widzieć żołnierzy w takich sytuacjach jakich Ty wymagasz od Skrzypczaka.
            Wojsko jest od realizowania decyzji politycznych i właśnie w tej materii (środków na realizację) Skrzypczak się wypowiedział. Nie wiem jakie miał powody do tego, co chciał w ten sposób osiągnąć (mówię o prywatnych/ukrytych motywach) i szczerze mówiąc mnie to nie interesuje. dla mnie liczy się efekt końcowy. A ten jest taki, że w końcu braki sprzętowe nie są zamiatane pod dywan i ktoś musi się tym zająć.

            a co do żon i dzieci, idę o zakład, ze o naszym uzbrojeniu, warunkach operacji wojskowych maja one większą wiedzę niż niejeden generał i bynajmniej nie czerpią jej z dziennika telewizyjnego.

  10. hmmmm
    “…Właśnie słyszę Petelickiego, który przytomnie zauważa, że po pierwsze to bardzo słusznie zrobił generał Skrzypczak, po drugo zaatakował nie świat polityki, ale wojskowy beton administracyjny.”

    a niby kim ci dwaj, Petelicki a i ten skrzypek są, jak nie tym betonem właśnie, walczą miedzy sobą o stołki do których zabetonowani jak cholera.
    kto w wojsku był ten wie, że tam rządzą sierżanci a nie jakieś śmieszne gostki w gaciach z lampasami.
    teraz pan skrzypek rozdziera szaty, łzy roni, a gdzie do cholery był, rok temu, dwa lata temu, trzy lata temu?
    Nie widział? nie wiedział? nie myślał?
    No chyba nie, aż nagle iluminacji doznał, jak nie przemierzając “wielka kataryna”
    Oświeciło go bo oficer poległ,
    o wojna, na wojnie niestety giną ludzie, czasem oficerowie, taka wojny uroda.
    jakoś jednak mimo tej sprzętowej mizerii naszych, szczęśliwie ginie bardzo niewielu. Niewielu z tych którzy wiedza gdzie jadą, wiedzą, a przynajmniej powinni wiedzieć że wojna to nie spacer z zona po parku

    • No to ja sobie też powiem
      No to ja sobie też powiem hymm. Zwrócę uwagę, że sam napisałeś “szczęśliwie” nie giną to raz. Dwa. Skrzypczak był dowódcą w Iraku i niemal wszyscy go za to dowództwo chwalą. Trzy. Żołnierze stoją za nim murem. Cztery, powiedział Prawdę. Co najwyżej z 5 mogę się zgodzić, że mógł to zrobić wcześniej, ale ponieważ jest jedynym, który w ogóle się odważył, wiedząc co go czeka, to dla mnie gość ma jaja. A to całe pierdzielenie, o cywlinej kontroli i świętych zasadach mnie mierzi. Kiedy mam do wyboru opinię generała i to zaprawionego w bojach i przerażonego o swój stołek psychiatry, to wybieram generała. W końcu przyjechał Tusk i się połapał, że jednak na wojnie trzeba mieć sprzęt i ludzi nie PR. I oczywiście PR-owsko zabłysnął obiecaniem dokładnie tego co zarzucił Skrzypczak. czasami trzeba po prostu zapomnieć, że Kaczyński ma spróchniałe zęby, a ci obecni są “Nasi”, bo zdaje się, że nie mówimy o dupie Marynie, ale o ludzkim życiu. Wypowiadanie frazesów pod tytułem “na wojnie giną ludzie”, jakoś do mnie nie przemawia, to się fajnie gada, kiedy się nie ginie.

      • hmmmm
        Powiadasz że powiedział prawdę i że żołnierze stoją za nim murem, hmmmm a pamiętasz sprawę Nangar Khar wtedy tez dowódca, choć niższego gatunku nie wielki generał ale taki trochę mniejszy sobie pofolgował, tez żołnierze stali za nim murem no i postali postali i poszli.
        jest taki generał co to się Koziej chyba nazywa i on ciągle to mówi, że kontyngent jest do dupy wyposażony, że jest źle dowodzony, że armia cała jest źle odwiedzona, ale mówi i mówi, mówił za PiS mówi za PO będzie mówił za następnego obrotu też.
        a co do tego że to jest wojna to jak mniemam wszyscy do wiedzą, na każdym szczeblu dowodzenia a im niżej tym lepiej, kontyngent jest wyposażony tak jak nas stać, a stać nas dokładnie tak.
        Z wojskowymi jest podobnie jak z bankami, są wstanie wchłonąć każdą kwotę.
        A to że “na wojnie giną ludzie” to nie frazes, to brutalna prawda.
        I wracając do pana odważnego generała, właśnie “oddał się do dyspozycji prezydenta” czyli można domniemywać, że jakoś tak koło października pan odważny generał znajdzie się w kancelarii prezydenckiej tak mniej więcej na pozycji generała Polko, tym bardziej, że chyba właśnie w październiku kończy mu się kadencja na stanowisku dowódcy wojsk lądowych czyli odwaga przyszła w sama porę

        • Jasne, jasne najważniejsze
          Jasne, jasne najważniejsze jest w tym wszystkim to, czy on przypadkiem aby z PiSu nie jest, znaczy się z układu tyle, że z tamtego układu. Wybacz, ale ja tej paranoi POPiS-owej mam dość. W dupie mam motywacje tego generała, powiedział prawdę i wszystko. I nie powinniśmy tam jechać z tym co mamy, ale jak nie mamy z czym, to siedzimy na dupach. Na wojnach się ginie, ale można ginąć jak żołnierz lub jak mięso armatnie. Mam propozycję, syn Tuska zdaje się w optymalnym wieku poborowym. Niech jadzie z tym co armia mu da i “trudno jak to na wojnie”. Czy to populizm?

          • hmmmm
            ale my już tam pojechaliśmy i już tam jesteśmy i mamy to co mamy, mamy za mało “Rosomaków” (i tu będzie pisowska paranoja) bo kiedyś tam taki jeden minister z PiS dostał sraczki i chciał żeby transportery jeszcze pływały (bo w tym Afganistanie to strasznie mokro jest) i żeby jak w środku walnie granat to żeby nikt nie zginał, mamy za mało śmigłowców bo mamy za mało, bo kiedyś tam ktoś uznał że ruskie Mi24 to przed niedźwiedziem na klęczkach, nie mamy pojazdów MRAP bo kiedyś tam ktoś uznał że jak nasi dostaną Hummery to będą szczęśliwi (no przecież amerykanckie) i polskie konstrukcje odesłano do muzeum (takie autka z Kutna)
            i tak jeszcze przy okazji, na tym patrolu wtedy gdy zginął ten kapitan to według relacji żołnierzy ten oficer zrobiła to czego go nauczyli jankesi w trakcie szkoleń, wziął ogień na siebie, i odciągnął atak na bezpieczna dla swoich ludzi odległość i zginał tylko jeden, dowódca, kurwa to jak w amerykańskim filmie, nie wiem czy to dobrze czy źle

          • Ależ zgoda i co w związku z
            Ależ zgoda i co w związku z tym robimy? Dorzucamy 200 żołnierzy? Z czym pytam? A co do Skrzypczaka nawet goguś Nowak właśnie jakiś wkur..y przyznał, że generał ma rację. Co robić? Wnioski wyciągać? Jak się nie da na już to na przyszłość. Ale jak widzę, ze znów się dokłada żołnierzy, by Polak bitnym był, to mi się w dołku wywraca. Spieprzać stamtąd powinniśmy i to już, ta idiotyczna wojna już dawno jest przegrana. Za jedno Tusk ma plus. Za wycofanie się z Iraku. Ile to ja się nasłuchałem, że się zaufanie załamie do partnera NATO. No i co? I nic świat się nie zawalił, a Amerykanie kolejny raz nas wydymali z tarczą, swoją drogą słusznie się stało. Co zrobić? Mentalność zmienić. Nie mam z czym, nie mamy za co wystawiamy poczet sztandarowy, a nie pułk.

          • no tak
            chyba jednak nie wysyłamy tych 200 choć 300 było by ciekawiej
            a co do zmian, pewnie jakieś będą, może kto wie,

            a teraz ja z grubej rury i po linii demagogi
            pan odważny generał miał szanse żeby mówić cicho, a walić celnie, a robił takie coś, nie pomyślał, chlapnął i teraz on gieroj a w zaciszu garnizonów matki, zony, dzieci siedzą i płaczą bo pan odważny generał powiedział że ich bliscy na zatracenie, na rzeź i znikąd ratunku, tak pan odważny generał powiedział a jak szarża mówi tak pewnie jest, odznaczana dumna w swym czarnym pancernym bereciku a tak po prawdzie to dal dupy na całej linii bo pan odważny nie powiedział że trza dupę w troki i do domu ale że cza wielkokalibrowe karabiny, i kamizelki coby jak będzie polityka oprowadzał po Afgańskich wzgórzach polityk tak ślicznie wyglądał jak Nowak.
            Zmiana mentalności to proces, długi i mozolny, kiedyś nastąpi

          • ne zgodzę się z Tobą
            Uważam że źle jest gdy generałowie mieszają się w politykę (MÓWIĘ O PODEJMOWANIU DECYZJI POLITYCZNYCH). O tym czy uczestniczmy w misjach, wojnach i w jakim jesteśmy sojuszu niech decydują politycy. Wojsko jest od realizowania tego typu decyzji politycznych i generałom nic do tego. Inaczej jest to pierwszy krok do junty bądź powrót do czasów stanu wojennego. Dlatego ja nie chcę widzieć żołnierzy w takich sytuacjach jakich Ty wymagasz od Skrzypczaka.
            Wojsko jest od realizowania decyzji politycznych i właśnie w tej materii (środków na realizację) Skrzypczak się wypowiedział. Nie wiem jakie miał powody do tego, co chciał w ten sposób osiągnąć (mówię o prywatnych/ukrytych motywach) i szczerze mówiąc mnie to nie interesuje. dla mnie liczy się efekt końcowy. A ten jest taki, że w końcu braki sprzętowe nie są zamiatane pod dywan i ktoś musi się tym zająć.

            a co do żon i dzieci, idę o zakład, ze o naszym uzbrojeniu, warunkach operacji wojskowych maja one większą wiedzę niż niejeden generał i bynajmniej nie czerpią jej z dziennika telewizyjnego.

  11. Punktów to ja Panu nie będę
    Punktów to ja Panu nie będę usuwał, odnosić się nie ma do czego. Jak dla mnie to jest nieudolna satyra. Przyklejone strzelby do hihokoptera, to się nadaje do gadania przy grillu i po paru głębszych. Nie mówię o Panu X i Panu Y, ale mam wrażenie, że wystarczy Panu zamienić pan X na Y i zmieni się również Panu poczucie humoru. Mówiąc inaczej nie mam ochoty na poważne odnoszenie się do satyry, jak na mój gust dość rozpaczliwej.

  12. Punktów to ja Panu nie będę
    Punktów to ja Panu nie będę usuwał, odnosić się nie ma do czego. Jak dla mnie to jest nieudolna satyra. Przyklejone strzelby do hihokoptera, to się nadaje do gadania przy grillu i po paru głębszych. Nie mówię o Panu X i Panu Y, ale mam wrażenie, że wystarczy Panu zamienić pan X na Y i zmieni się również Panu poczucie humoru. Mówiąc inaczej nie mam ochoty na poważne odnoszenie się do satyry, jak na mój gust dość rozpaczliwej.

  13. A może tak od samej góry Pan
    A może tak od samej góry Pan zacznie, zamiast rozpaczliwie tej góry bronić. Jeśli pan rozsądny Tusk, wie że jego armia z gołą dupą chodzi, to może zamiast popisywać się biedą przed NATO, następnym razem pośle kontyngent 15 żołnierzy z wyposażaniem, zamiast 2000 z procami? Co Pan na to? Pan oczekuje rozsądnego rozwiązania i rozsądnej decyzji? No ta ja Panu taką daję, nie wpieprzać się w nieswoje wojny z gołą dupą. Kto za te decyzje wpieprzania się z gołą dupą odpowiada?

    Nie pan populista socjalistyczny Tusk? Tym bardziej jeśli ma samych durnych generałów powinien dać sobie spokój. Tymczasem pan błazen jest bardziej aktywny w polskim zastaw się, a postaw się niż sam wielki jenerał Kaczyński co z Gruzji Armię Radziecką przegonił. W roku kiedy wchodzimy na nową “misję pokojową” i budujemy “zawodową armię” tnie się pod publiczkę budżet. Jak nas nie stać i nie ma z kim to się siedzi na dupie, zwłaszcza, że dana jest goła. Pan populista Tusk już zawojował katarski przemysł stoczniowy rezerwy z NBP, teraz będzie z Talibami walczył.

    • 15 żołnierzy z wyposażaniem, zamiast 2000 z procami
      Czy nie tak było podczas Pustynnej Burzy? Elitarne, dobrze wyposażone? GROM i Formoza (zabezpieczanie instalacji naftoportów)? Z tymi jednostkami jest tylko jeden problem – nie bardzo można się nimi chwalić, im ciszej, tym dla nich lepiej…

      • Otóż właśnie to. Nie jestem
        Otóż właśnie to. Nie jestem wojskowym wiec nie będę się tu popisywał strtegiami, ale jak brać udział w czymś to z głową, a nie hura do boju z szablami na czołgi. To kolejna przegrana wojna Amerykanów, to już jest pewne. To znaczy US Army, bo przecież nie przemysłu zbrojeniowego.

        • pisałem o tym w jakimś poprzednim temacie
          nie wiem, czy można nazwać tą wojnę przegraną. USA oddalił wojnę (zamachy terrorystyczne) od swoich granic. walczą jak zwykle na terytorium wroga. Al kaida i inne organizacje terrorystyczne walczą z żołnierzami a nie z cywilami. Zdrowsze to dla gospodarki i w końcu giną Ci, którzy maja to wpisane w zawód a cywile żyją sobie spokojnie i śnią American Dream

  14. A może tak od samej góry Pan
    A może tak od samej góry Pan zacznie, zamiast rozpaczliwie tej góry bronić. Jeśli pan rozsądny Tusk, wie że jego armia z gołą dupą chodzi, to może zamiast popisywać się biedą przed NATO, następnym razem pośle kontyngent 15 żołnierzy z wyposażaniem, zamiast 2000 z procami? Co Pan na to? Pan oczekuje rozsądnego rozwiązania i rozsądnej decyzji? No ta ja Panu taką daję, nie wpieprzać się w nieswoje wojny z gołą dupą. Kto za te decyzje wpieprzania się z gołą dupą odpowiada?

    Nie pan populista socjalistyczny Tusk? Tym bardziej jeśli ma samych durnych generałów powinien dać sobie spokój. Tymczasem pan błazen jest bardziej aktywny w polskim zastaw się, a postaw się niż sam wielki jenerał Kaczyński co z Gruzji Armię Radziecką przegonił. W roku kiedy wchodzimy na nową “misję pokojową” i budujemy “zawodową armię” tnie się pod publiczkę budżet. Jak nas nie stać i nie ma z kim to się siedzi na dupie, zwłaszcza, że dana jest goła. Pan populista Tusk już zawojował katarski przemysł stoczniowy rezerwy z NBP, teraz będzie z Talibami walczył.

    • 15 żołnierzy z wyposażaniem, zamiast 2000 z procami
      Czy nie tak było podczas Pustynnej Burzy? Elitarne, dobrze wyposażone? GROM i Formoza (zabezpieczanie instalacji naftoportów)? Z tymi jednostkami jest tylko jeden problem – nie bardzo można się nimi chwalić, im ciszej, tym dla nich lepiej…

      • Otóż właśnie to. Nie jestem
        Otóż właśnie to. Nie jestem wojskowym wiec nie będę się tu popisywał strtegiami, ale jak brać udział w czymś to z głową, a nie hura do boju z szablami na czołgi. To kolejna przegrana wojna Amerykanów, to już jest pewne. To znaczy US Army, bo przecież nie przemysłu zbrojeniowego.

        • pisałem o tym w jakimś poprzednim temacie
          nie wiem, czy można nazwać tą wojnę przegraną. USA oddalił wojnę (zamachy terrorystyczne) od swoich granic. walczą jak zwykle na terytorium wroga. Al kaida i inne organizacje terrorystyczne walczą z żołnierzami a nie z cywilami. Zdrowsze to dla gospodarki i w końcu giną Ci, którzy maja to wpisane w zawód a cywile żyją sobie spokojnie i śnią American Dream

  15. Złóż zamówienie na opony
    Złóż zamówienie na opony przez stronę. Odpiszę Ci na maila i podam nr konta. Jutro Ci to oczywiście wyślę, nie będę czekał na księgowanie. Z tymi 10% nie przesadzaj, to drogie opony ja na tym przyzwoicie zarabiam. Naprawdę. Po prostu zapłać za opony i będzie super.

  16. Złóż zamówienie na opony
    Złóż zamówienie na opony przez stronę. Odpiszę Ci na maila i podam nr konta. Jutro Ci to oczywiście wyślę, nie będę czekał na księgowanie. Z tymi 10% nie przesadzaj, to drogie opony ja na tym przyzwoicie zarabiam. Naprawdę. Po prostu zapłać za opony i będzie super.

  17. Z tym H jest tak, że jeśli
    Z tym H jest tak, że jeśli furę junior spuści z Giewontu i ta osiągnie powyżej 190 km na godzinę to jest sens. Jeśli nie pojedzie więcej jak 190, to indeks prędkości do niczego innego nie służy. Może warto mieć zapas, ale to naprawdę chuchanie na zimne. Chyba, że junior planuje jakiegoś chipa wstawić w przyszłości, jak tak to można pomyśleć o H. Generalnie zasada jest taka, auto da radę pojechać powyżej 190, albo rady nie da. Jak nie da, to nie ma sensu w indeks inwestować. A Ty Krakowski nie ściemniaj, sam tu sobie zrobiłeś reklamę przekąsek i alkoholów. Już miałem to potraktować ten wpis jako spam, ale postanowiłem, że pożyteczniej będzie sie podłączyć i podgrzać popyt. Oczywiście dla Polski, bo gdzieżby dla prywaty.

  18. Z tym H jest tak, że jeśli
    Z tym H jest tak, że jeśli furę junior spuści z Giewontu i ta osiągnie powyżej 190 km na godzinę to jest sens. Jeśli nie pojedzie więcej jak 190, to indeks prędkości do niczego innego nie służy. Może warto mieć zapas, ale to naprawdę chuchanie na zimne. Chyba, że junior planuje jakiegoś chipa wstawić w przyszłości, jak tak to można pomyśleć o H. Generalnie zasada jest taka, auto da radę pojechać powyżej 190, albo rady nie da. Jak nie da, to nie ma sensu w indeks inwestować. A Ty Krakowski nie ściemniaj, sam tu sobie zrobiłeś reklamę przekąsek i alkoholów. Już miałem to potraktować ten wpis jako spam, ale postanowiłem, że pożyteczniej będzie sie podłączyć i podgrzać popyt. Oczywiście dla Polski, bo gdzieżby dla prywaty.

  19. tekst mi sie podoba i mam podobne odczucia ze znow
    zadzialal PR.Wojsko dzisiaj to nie to co kiedys acz za wrednej komuny naklady byly wieksze a gdy jechalo sie na “misje” to sprzet musial byc cacy!!!;-)) ktos tutaj pomylil zamiary z celem do osiagniecia.Armia kosztuje,chcemy mniej poleglych,zwiekszmy wydatki.Druga strona medalu jest taka ze przechodzimy ze sluzby zasadniczej w zawodowa,wiec trzeba sie na cos zdecydowac.Dobrze wojsko wyszkolone dzisiaj to mniejsze i sprawne jednostki,odpowiednio uzbrojone.Zwroccie uwage ze na dzis,z GROM-u odeszli najlepsi,wiec o czym gadka…

  20. tekst mi sie podoba i mam podobne odczucia ze znow
    zadzialal PR.Wojsko dzisiaj to nie to co kiedys acz za wrednej komuny naklady byly wieksze a gdy jechalo sie na “misje” to sprzet musial byc cacy!!!;-)) ktos tutaj pomylil zamiary z celem do osiagniecia.Armia kosztuje,chcemy mniej poleglych,zwiekszmy wydatki.Druga strona medalu jest taka ze przechodzimy ze sluzby zasadniczej w zawodowa,wiec trzeba sie na cos zdecydowac.Dobrze wojsko wyszkolone dzisiaj to mniejsze i sprawne jednostki,odpowiednio uzbrojone.Zwroccie uwage ze na dzis,z GROM-u odeszli najlepsi,wiec o czym gadka…

  21. wolałbym, żeby moim dowódcą był człowiek
    który domaga się sprzętu aby zminimalizować straży w ludziach ( w tym we mnie), niż osoba, która ma to w d…. i patrzy jakby tylko nie podpaść politykom. Jeżeli tylko dzięki jego wypowiedzi przybędzie choćby jeden bezzałogowy samolot, to znaczy, że zrobił więcej dla swych podwładnych niż wszyscy jego poprzednicy. on się nie martwi o siebie. Jego w Afganistanie nie odstrzelą.

  22. wolałbym, żeby moim dowódcą był człowiek
    który domaga się sprzętu aby zminimalizować straży w ludziach ( w tym we mnie), niż osoba, która ma to w d…. i patrzy jakby tylko nie podpaść politykom. Jeżeli tylko dzięki jego wypowiedzi przybędzie choćby jeden bezzałogowy samolot, to znaczy, że zrobił więcej dla swych podwładnych niż wszyscy jego poprzednicy. on się nie martwi o siebie. Jego w Afganistanie nie odstrzelą.

  23. Na podsumownie tego wątku powiem, że usłyszałem, iz
    nasza Dzielna Armia zakupiła ostatnio najpotrzebniejszy sprzęt bojowy w postaci 4 mercedesów klasy S o wartości 450.000 zł każdy. Zapewne jest to kalumnia, potwarz i plotka szkalująca dobre imię Wojska Polskiego, bo jaki dowódca kupiłby sobie luksusowy samochód podczas gdy żołnierze nie mają czym walczyć????
    P.S. Plotka dodatkowo głosi że jedną z tych kalumni można zobaczyć zaparkowaną w Warszawie na skrzyżowaniu ul. Niepodległości i Filtrowej , ale kto by tam chciał wierzyć plotkom……..

  24. Na podsumownie tego wątku powiem, że usłyszałem, iz
    nasza Dzielna Armia zakupiła ostatnio najpotrzebniejszy sprzęt bojowy w postaci 4 mercedesów klasy S o wartości 450.000 zł każdy. Zapewne jest to kalumnia, potwarz i plotka szkalująca dobre imię Wojska Polskiego, bo jaki dowódca kupiłby sobie luksusowy samochód podczas gdy żołnierze nie mają czym walczyć????
    P.S. Plotka dodatkowo głosi że jedną z tych kalumni można zobaczyć zaparkowaną w Warszawie na skrzyżowaniu ul. Niepodległości i Filtrowej , ale kto by tam chciał wierzyć plotkom……..

  25. neospamin
    1. nie kupią teraz nowych polonezów, ale samochód klasy skoda suberb jako służbowy dla generała powinien wystarczyć. Skoro żołnierz nie ma wyposażenia bo nie ma pieniędzy nie jest zasadne,żeby dowódca jeździł jedną z najdroższych limuzyn dostępnych na rynku. To nie jest prezydent czy premier.
    2. patrz punkt 1.
    3. napisałem Mercedes klasy S ceny wersji przedłużonej w detalu: S 450 CDI L od 455 500, S 500 L od 466 000 zł, S500 4matic L od 484 000, S600 L od 708 000 zł mówię o wersjach bez dodatkowego wyposażenia

  26. neospamin
    1. nie kupią teraz nowych polonezów, ale samochód klasy skoda suberb jako służbowy dla generała powinien wystarczyć. Skoro żołnierz nie ma wyposażenia bo nie ma pieniędzy nie jest zasadne,żeby dowódca jeździł jedną z najdroższych limuzyn dostępnych na rynku. To nie jest prezydent czy premier.
    2. patrz punkt 1.
    3. napisałem Mercedes klasy S ceny wersji przedłużonej w detalu: S 450 CDI L od 455 500, S 500 L od 466 000 zł, S500 4matic L od 484 000, S600 L od 708 000 zł mówię o wersjach bez dodatkowego wyposażenia

  27. nie rozumiemy się.
    okopałeś się na swoich pozycjach i nie dopuszczasz tego co ja czy M-kow mówimy.

    Problem nie tkwi w za małym budżecie dla wojska, ale w jego złym planowaniu i wykorzystaniu.

    Dziwi mnie, że reagujesz histerycznie na myśl o uzbrojeniu żołnierzy a jednocześnie lekką ręką przechodzisz do porządku dziennego nad “zbytkownymi” wydatkami

    P.s. Plotka głosi, że 450 000 to była cena przetargowa,
    P.s. II nie masz racji, milion złotych na wyposażenie (gogle, kamizelki) to nie jest mało i mogłoby to rozwiązać część problemów.

  28. nie rozumiemy się.
    okopałeś się na swoich pozycjach i nie dopuszczasz tego co ja czy M-kow mówimy.

    Problem nie tkwi w za małym budżecie dla wojska, ale w jego złym planowaniu i wykorzystaniu.

    Dziwi mnie, że reagujesz histerycznie na myśl o uzbrojeniu żołnierzy a jednocześnie lekką ręką przechodzisz do porządku dziennego nad “zbytkownymi” wydatkami

    P.s. Plotka głosi, że 450 000 to była cena przetargowa,
    P.s. II nie masz racji, milion złotych na wyposażenie (gogle, kamizelki) to nie jest mało i mogłoby to rozwiązać część problemów.

  29. Neospamin
    1. tak właśnie rozumiem.
    2. niewykonalne. niemogłaby to być firma prywatna a po co tworzyć nowe byty????? Poza tym kto mógłby wejść w skład tych instytucji jak nie żołnierze??? wystarczy zreorganizować struktury i je odbiurokratyzować
    3. zdecydowanie nie. Akurat takich ludzi jak Skrzypczak jest potrzebnych więcej.

    Problem w odbiorze przez pana zarówno mnie, m-kowa jak i słów Skrzypczaka jest taki, ze nie rozumie pan istniejących struktur wojskowych.
    Polecam obejrzenie 12 prac Asteriksa. Tam jest wątek o “domu który czyni szalonym”. Myślę, ze scenarzysta zaczerpnął ten pomysł z obiegu dokumentów w polskiej armii.

    Z samochodami to przykład – jeden z bardzo wielu. o tym jak ta kasa przełożyłaby się na wyposażenie wojska pisał m-kow podajac ceny wyposażenia. Problem jest o tyle głębszy, ze zakup tych samochodów był planowany wcześniej (i jakoś nie skasowały go oszczędności MON) a pieniadze do Afganistanu sypnięto dopiero po tragedii. Rząd wysłał ludzi do Afganistanu, dowództwo ma ich w d… a tacy ludzie jak Skrzypczak rozbijają się o wojskowo urzędniczy beton.
    I to jest w tym najgorsze.

  30. Neospamin
    1. tak właśnie rozumiem.
    2. niewykonalne. niemogłaby to być firma prywatna a po co tworzyć nowe byty????? Poza tym kto mógłby wejść w skład tych instytucji jak nie żołnierze??? wystarczy zreorganizować struktury i je odbiurokratyzować
    3. zdecydowanie nie. Akurat takich ludzi jak Skrzypczak jest potrzebnych więcej.

    Problem w odbiorze przez pana zarówno mnie, m-kowa jak i słów Skrzypczaka jest taki, ze nie rozumie pan istniejących struktur wojskowych.
    Polecam obejrzenie 12 prac Asteriksa. Tam jest wątek o “domu który czyni szalonym”. Myślę, ze scenarzysta zaczerpnął ten pomysł z obiegu dokumentów w polskiej armii.

    Z samochodami to przykład – jeden z bardzo wielu. o tym jak ta kasa przełożyłaby się na wyposażenie wojska pisał m-kow podajac ceny wyposażenia. Problem jest o tyle głębszy, ze zakup tych samochodów był planowany wcześniej (i jakoś nie skasowały go oszczędności MON) a pieniadze do Afganistanu sypnięto dopiero po tragedii. Rząd wysłał ludzi do Afganistanu, dowództwo ma ich w d… a tacy ludzie jak Skrzypczak rozbijają się o wojskowo urzędniczy beton.
    I to jest w tym najgorsze.