Reklama



Religia w mundurkach w szole "Sternik" pod patronatem Opus dei.

 

Radosława Sikorskiego kłopotów ciąg dalszy, polityka jest na tyle brutalnym sportem, że nie oszczędza najbliższych polityka…

Reklama

Zbiegła się w czasie tak zwana afera Misiaka, bo przecież żadnej afery ni było, z wolą Państwa Sikorskich, aby zdolne dzieci posłać do katolickiej szkoły o uroczej nazwie „Sternik”. Szkoła związana jest z niemniej uroczą organizacją Opus dei, to coś na wzór, obraz i podobieństwo loży masońskiej tyle, że dla proletariatu i żebraków nie ma tam miejsca. Aby posłać dzieci do katolickiej szkoły związanej z Opus dei, rodzice muszą być kimś oraz wykupić akcje i tu zaczyna się dramat Sikorskich.

Po ostatniej akcji kiedy przewodniczący Chlebowski biegał po sejmie i spisywał, który z członków PO ma 5 akcji PKN Orlen, albo żona posła zakład fryzjerski, zakup akcji stał się dla posłów PO wyzwaniem heroicznym i ryzykownym. Nikt nie chce podzielić losu senatora Misiaka, nawet kosztem edukacji dzieci. Państwo Sikorscy stają przed moralnym dylematem. Czy kupić dzieciom miejsce w katolickiej, prestiżowej szkole, czy dać sobie spokój i posłać dzieci do świeckiej szkoły z religią raz w tygodniu i w ten sposób zapewnić sobie polityczną kryształowość.

Reklama