Reklama

Czasami słyszę głosy, nie wstydzę się do tego przyznać – w końcu od dwóch lat żyjemy w społeczeństwie otwartym, zatem znajdzie się miejsce dla każdego dziwaka.

Czasami słyszę głosy, nie wstydzę się do tego przyznać – w końcu od dwóch lat żyjemy w społeczeństwie otwartym, zatem znajdzie się miejsce dla każdego dziwaka. Głosy nie mówią mi co mam robić, ale pytają coś ty narobił? Czego ty tak naprawdę chciałeś od tych Kaczyńskich i co oni ci takiego zrobili, że plułeś i dalej zdarza ci się pluć jadem nienawiści, jak chce jedna redakcja, albo zwierzęcym antysemityzmem jak proponuje druga. Odpowiadam głosom zawsze tak samo. Nie mogę ścierpieć u Kaczyńskich parafialnej mentalności i prymitywnej motywacji działania firmowanej przez wzniosłe hasła. Kiedy widzę polityka zafiksowanego na jednym punkcie, łagodnie mówiąc, nie do końca umocowanym w świecie żywych, zaczynam się obawiać.

Gdy widzę, że po trupach do odrealnionego celu giną wszelkie pożyteczne i niezbędne inicjatywy, a całą radość czerpie się z tego, że politycznej konkurencji wyzdycha stado chudych krów, zaczynam się bać takich polityków. W końcu jak się polskie brudy rozlewają po świecie i znów Polak lokuje się gdzieś między rumuńskim Cyganem i bezdomnym Murzynem z Bronxu, siada mi samopoczucie. Taki przygnębiony odpowiadam głosom, że przede wszystkim było mi wstyd, nie z jakiś pobudek patriotycznych, czy narodowych, ale z takich zwyczajnych, nie medialnych. Jak już nam przyszło żyć w jednym miejscu i nazywać się tak samo, to wypada dbać, żeby przez parę czarnych baranów całe stado nie poszło na rzeź.

Głosy bronią się argumentem, że przecież układ był, jest i będzie, byli esbecy dolewają wody do paliw i podrzucają rybie głowy, tak zwani biznesmeni sponsorują polityków, którzy z kolei jako byli TW wygłaszają kazania. Na wszystko zgoda, ale to trzeba było naprawić, tymczasem zamiast naprawy Rzeczypospolitej dołożono kolejnego psucia. To wszystko sprawiło, że na nazwisko Kaczyński reagowałem jak podcięty w polu karnym, który nie usłyszał sprawiedliwego gwizdu, ale dostał jeszcze czerwoną kartkę od ZOMO. Aby się uwolnić od nazwiska Kaczyński posunąłem się do takiej desperacji, że zagłosowałem na nazwisko Tusk, nie spodziewając się po nazwisku cudów, wbrew zapowiedziom samego nazwiska.

Spodziewałem się po nazwisku Tusk tylko jednego malutkiego egzorcyzmu, spodziewałem się, że uciszy głosy, że nazwisko Kaczyński przestanie być centrum, rdzeniem, osią i istotą polskiej polityki. Zadanie naprawdę proste, upokorzona, skłócona wewnętrznie partia PiS prawie dogorywała, wystarczyło skopać leżącego, zamiast redagować Fakt i obracać lokomotywę w Peru, no ale każdy ma prawo do miesiąca miodowego po wytężonych zalotach. Pomyślałem: bądź cierpliwy, jeszcze dzień, tydzień, miesiąc, potem rok i głosy ucichną. Niestety nic takiego się nie stało, od 1,5 roku wszystko co się w polskiej polityce dzieje jest podporządkowane dwóm braciom i co gorsze ich metody stały się jedynymi metodami walki politycznej.

Donald Tusk ze swoim sztabem każdego dnia pracuje nad tym aby stado chudych krów Kaczyńskiego wyzdychało, ŻADNA inicjatywa polityczna nie jest dziełem autonomicznym PO, jest motywowana i budowana po to, aby Kaczyńskim nie żyło się lepiej. Mentalność Tuska w tym względzie nie różni się na cal od polskiego ciemnogrodu, który przypisywano Kaczyńskim i metody walki analogiczne. Nieważne czy Sikorski zostanie szefem NATO, ważne, żeby Kaczyńskich szlag trafił. Nieważne co myśli o nas świat, kiedy ujawniamy notatki z dyplomatycznej kuchni na najwyższym państwowym szczeblu, ważne żeby Kaczyńskich ośmieszyć. Nie ma znaczenia, że zatrudniamy jako kandydata do PE, gdzie nas znów ocenią, osobę, która z krwi i kości jest małomiasteczkowym moherem, ważne, że dzięki temu na Podkarpaciu możemy dokopać Kaczyńskim. Bez Kaczyńskiego PO nie jest w stanie zasnąć ani się obudzić.

W latach 2006/2007 socjologowie zastanawiali się nad fenomenem poparcia dla PiS, które po koalicji z LPR, SO, po blamażach i codziennych aferach, kłótniach, paktach, ludziach marnej reputacji, pokoju Beger, kokainie i TW w kancelarii prezydenta, Kaczmarku, Kornatowskim, nie malało, a nawet rosło. Z tych rozważań niewiele socjologom wychodziło co mnie dziwi i to dość mocno, ponieważ działał prosty jak świat mechanizm: KIBICUJEMY NASZYM. U naszych nie widzi się fauli, zagrań ręką, połamanych kości przeciwnika, kiedy naszym gwiżdżą faul to krzyczymy o przekupionych sędziach i mafii. Gdy my łamiemy gnaty, to gramy ostro, ale fair. Nieważne z kim, jak, gdzie, po co, ważne, żeby zdychały krowy układowi.

Dziś socjologowie już się nie zastanawiają nad fenomenem poparcia dla PO, chociaż to ten sam fenomen i ten sam mechanizm, tyle że skala większa. PiS udało się wmówić Polakom, ze popieranie tej partii oznacza dla popierającego uczciwość, patriotyzm, miano prawdziwego Polaka i katolika. Takim pakietem nawet w katolickiej Polsce nie da się uszczęśliwić więcej niż 30% populacji, dlatego PO wymyśliła coś lepszego. Popierając PO jesteś inteligentny, zaradny, światowy. Kto by nie chciał? I to za taką niską cenę! Efektem prostackich zabiegów socjotechnicznych jest masowy podział społeczeństwa, na prawdziwych ciemnych Polaków z PiS i inteligentnych światowców z PO. Nie ma wielu chętnych, aby się wychylić z grupy, w grupie raźniej i bezpiecznej, obojętnie w jakiej, byle w grupie.

Konsekwencją podziału i zachowań podzielonych jest oczywiście ograniczenie debaty publicznej do metkowania debatujących. Tylko nieliczni słuchają co się mówi i czytają co się pisze, całe gremia słyszą tylko nazwisko Tusk lub Kaczyński, nazwę PiS lub PO i instynktownie zgłaszają się po legitymację Polaka katolika lub światowca inteligenta. Próba zobrazowania, przeanalizowania dowolnego problemu kończy się zawsze tak samo. Skoro nie rozumiesz, że PO to nowoczesna partia, to jesteś ciemnym, prawdziwym Polakiem z PiS i odwrotnie; jak nazywasz PiS ciemnogrodem, to jesteś niemieckim esbekiem.

Takim schematem załatwia się w Polsce od prawie 4 lat wszelkie bolączki. Przykłady rozpaczliwego braku myślenia wiszą na ekranach TV już niemal każdego dnia. Ewidentny zamach na niezależność uczelni, z którego w końcu ze wstydem partia PO się wycofała, została przez wiernych w PO podsumowana poprawą jakości badań naukowych. Dlaczego? Ponieważ katalog szyldów i nazwisk układał się według kanonów grupowej przynależności. Kiedyś dawno temu jak wymyślono demokrację, obywatele rozliczali partie z założeń programowych, dziś obywatele tłumaczą partie, że partie nie mogą, bo zewsząd wróg opozycji, mediów i nędzny koalicjant się czai. Przypominanie o zaniechaniu jakichkolwiek przełomowych, a już koniecznych zmian ustrojowych, nazywa się demagogią.

Trzeba dziś mieć niezwykle wiele uporu, determinacji i odwagi, aby przypomnieć, że nie ma dróg i autostrad, okazuje się że to jest populizm, bo wiadomo, że to wymaga czasu i w ogóle. Przypominanie o fundamentalnych zapisach programowych partii mieniącej się liberalną, jak podatek liniowy, JOW, likwidacja agencji i instytucji archaicznych typu KRUS, to nuda, bo ile można, wiadomo że się nie da. Obraz nędzy i rozpaczy jaki roztacza sobą polityka zagraniczna, z ostatnim hitem, czyli ujawnieniem notatki, jest czymś co nas kompromituje 10 razy bardziej niż Giertych i jego dinozaury, do idiotycznych wystąpień populistów świat się przyzwyczaił, natomiast do robienia magla z poufnych ustaleń dyplomatycznych nikt i nigdy się nie przyzwyczai, ponieważ to paraliż wszelkiej działalności politycznej. Tylko idioci mogą teraz rozmawiać z premierem Tuskiem o czymś więcej niż o pogodzie i nowych krzesełkach w UE.

Na wszelkie argumenty coraz częściej pokazujące, w jaki klincz się pakujemy, w jaką paranoję firmowaną przez dwóch siebie wartych polityków, z reguły pada odpowiedź: SUKCESEM JEST, ŻE NIE RZĄDZI PiS lub trzeba było GŁOSOWAĆ NA PiS. Co ambitniejsi szukają jakiś pomniejszych ustaw, tudzież okienka piętnastominutowego, które jest kpiną w żywe oczy, co gorsze uziemiło problem autentycznej swobody gospodarczej, która przesunęłaby nas w rankingu chociaż przed Albanię. Zamknęła na długie lata, problem uważa się za odfajkowany i załatwiony. Jest okienko, o co chodzi? Coś robią! Największy sukces PO, czyli rzekome odsuniecie PiS od władzy, również jest iluzoryczny. PiS przy pomocy prezydenta rządzi dość skutecznie i nadaje ton debacie politycznej, co więcej PO jest zakładnikiem PiS i ich metod działania. PO to nie jest partia – alternatywa dla PiS, to niewolnik, zakładnik stylu uprawiania polityki przez PiS.

Zakładnik, który nie jest w stanie narzucić własnego stylu i przeforsować własnego projektu politycznego. PO poza odbijaniem elektoratu PiS, metodami i często byłymi ludźmi PiS nie ma nic do zaproponowania. I chodź już dawno zacierają się różnice, nawet powiększa się skala kompromitacji, na arenie międzynarodowej na pewno, poparcie dla PO tkwi jak zaklęte i cieszy się naród, że jest światły oraz inteligentny i modli się, żeby prawdziwym Polakom z PiS krowa zdechła. Ale to wszystko nie jest istotne, to wszystko jest tak sobie zabawne. Najbardziej zabawne jest przeświadczenie, że PiS zniknie z politycznej sceny, dzięki działaniom Tuska i PO. Taka szansa była jeszcze rok temu, kiedy i społeczeństwo i partia była na fali, teraz mamy ugruntowany podział na dwa permanentnie zwalczające się obozy, teraz mamy zblazowane obozy polityczne i pogodzone z polityczną paranoją społeczeństwo. I dopóki będzie istnieć PO, PiS nie tylko nie zniknie, ale będzie rósł w siłę.

Każdy kto ma odrobinę wyobraźni i nie kojarzy inteligencji czy polskości z partyjnym szyldem wie, że taka jazda doprowadzi do jeszcze bardziej wyrazistej polaryzacji, zanikają ostanie partyjki takie jak PSL i SLD, zanikają lub ledwie zipią. Urobek przejmują główni rywale i nie ma takiej siły, aby nastąpił masowy odpływ elektoratu PiS do PO. W konserwatywnej, katolickiej Polsce, 30% elektoratu utożsamiającego się z ruchami narodowymi i katolickimi to minimum, a nie ma już żadnej reprezentacji politycznej oprócz PiS, która wyborcze potrzeby tego elektoratu może spełnić. Jeśli jacyś optymiści uważają, że 60% poparcie dla PO drukowane przez GW jest odzwierciedleniem realnej siły tej partii, to oczywiście mają prawo słuchać głosów, ale nawet w polskiej demokracji takie cuda się nie zdarzają.

Dopóki trwa w Polsce ostry spór między PiS i PO, który blokuje wszelkie sensowne działania i normalne struktury demokratyczne, możliwy przepływ elektoratu ma tylko jeden kierunek ? z PO do PiS. Hasło: ?Nie ma alternatywy dla PO?, znaczy tak naprawdę tylko jedno: ?Niech nam żyje i rozkwita IV Rzeczypospolita. Jeszcze PiS nie zginął, póki PO żyje?. Jedyną szansą na pozbycie się PiS i polskiej paranoi, to pozbycie się PO w takiej formule jaką proponuje Tusk. Kto zechce pomyśleć, zamiast zapisać się do inteligencji, dostrzeże bolesną prawdziwość tej tezy, czego nam wszystkim życzę, bo od II kadencji Kaczyńskiego dzieli nas parę małych kroczków, a Tusk ostatnio bardzo przyspieszył.

Reklama
Poprzedni artykułŻeby po Bożemu wykształcić dzieci, trzeba zagrać na politycznej giełdzie.
Następny artykułWybuduję sobie szklarnię, szklarnię albo nawet dwie…
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

30 KOMENTARZE

  1. Elektorat PO rozpłynie się
    Elektorat PO rozpłynie się szybciej niż SLD z czasów Millera. Kryzys będzie poważnie odczuwalny już latem, media zaczną krzyczeć, żeby rząd coś zrobił, Kaczyński przypomni, że mówił to już rok wcześniej, Tusk będzie robił to co zwykle, czyli każdemu słodko pierdział. W rezultacie wszyscy będą niezadowoleni. Taki sam efekt (niezadowolenia) Tusk mógłby uzyskać wprowadzając rewolucyjne reformy, ale po 4 latach zbierałby plony. A prezydentem i tak zostanie Olechowski.

    • Jakoś nie czuję, bym się rozpływał…
      Ani ja, ani moja rodzina i znajomi.
      My czekamy.
      MK się myli.
      Rację ma Godziemba – wataha jeszcze nie jest dorżnięta, a wybory 2007 to tylko etap.
      “Anomalie” sprowadziły po prostu całą scenę polityczną do poziomu walk w kisielu.
      Tabloidowe, durne media dopełniają obrazu.
      To z kolei MK kiedyś przewidział ale już zapomniał…

      Ps.
      Słaby punkt to Pan Nowak (tuskowy).
      Ps.
      Polecam:
      Jacek Pałasiński: Anomalia
      http://alfaomega.webnode.com/news/jacek%20pa%c5%82asi%c5%84ski%3a%20anomalia/

      • Nie reklamuj
        tutaj porządnej publicystyki, bo MK wyrżnie Ciebie, jak przysłowiową watahę lub też spróbuje załatwić równie “subtelnie” jak próbował załatwić TJK:)
        Ale mu nie wyszło:D:D:D Bo do tego trzeba jakaś wiedzę jednak posiadac:D A nie tylko jęzor, który pięknie miele….

      • Mając do wyboru PiS i PO, z
        Mając do wyboru PiS i PO, z zamkniętymi oczami głosuję na PO, ale jak mnie ktoś zapyta w sondażu kogo popieram, to wygarnę jakieś SD, bo wkurza mnie brak reform i może spadek w sondażach zachęci Tuska do działania. Najważniejsza jest emerytalna, zatrzymana w pół drogi i prawdopodobnie zdychająca w tej kadencji. Będziemy utrzymywać miliony ludzi, którzy żyjąc średnio 76 lat, przez 15-25 lat pracowali. Wszyscy wiedzą, że państwo wkońcu nie wytrzyma takiej liczby rentierów, ale zachowują się jak posiadacze akcji w 2007 roku. Jakoś to będzie.

        Energetyka, paliwa – dno. Przestępstwem jest produkcja paliwa na własny użytek, choć niejeden rolnik chętnie produkowałby bio diesela, jak koledzy z Niemiec. Lobby energetyczne nie dopuści żadnych producentów energii (vide: Kluska i jego odcięta od sieci “elektrownia” słoneczna). Serwuje się nam francuski atom a Sarkozy hojnie wspiera kampanie reklamowe na temat ocieplenia klimatu. Oczywiście pokazuje się zgubny wpływ CO2 a nie pary wodnej, emitowanej przez francuskie atomówki.

        Rolnictwo/produkcja żywności – wszystko zakoncesjonowane i prewencyjnie zakazane. Rolnik nie może jak jego kolega z Francji czy Włoch, produkować żywności i sprzedawać w lokalnych sklepach. Mimo tysięcy regulacji żywność sprzedawana w sklepach nafaszerowana jest chemią, ersatzem i przeterminowaną paszą.

        Sądy – gospodarcze praktycznie nie działają, ciągle słyszymy o stalinowskiej strukturze organizacyjnej i oczywiście nic się nie zmienia.

        Paliwo/żywność to sprawy, które można załatwić natychmiast – pozwolić ludziom pracować a karać za fałszerstwa. Nikt nie będzie protestował, ustawy mogą przejść gdzieś bokiem a zyska na tym kilkaset tys. ludzi. A reformę uprzywilejowanych grup społecznych można tak przedstawić społeczeństwu, że poparcie dla rządu tylko wzrośnie.

        Od czasów AWS wszystkie rządy trzęsą portkami przed reformami. Jakoś nikt nie zauważył, że i tak żaden kolejny rząd nie przetrwał do drugiej kadencji. Tacy są już Polacy, że zawsze im źle, nawet jak dasz Polakowi podwyżkę, będzie mu źle, bo za mało. Dlatego wprowadzenie reform niewiele zmieni w sondażach, związkowców żadna dodatkowa łapówa do rządu nie przekona, podobnie niezadowolonych oficerów czy górników.

        Tusk jest zwyczajnie nieskuteczny, wierzę, że wierzy w liberalizm, wolny rynek i niejednokrotnie głosił to co wypisałem. Dał uprawnienia Palikotowi, żeby ten załatwił sprawę barier biurokratycznych. Efekty po półtora roku są nędzne, choć dobrze że w ogóle są (pisałem już o paru udogodnieniach dla firm, wreszcie można legalnie założyć małą winnicę), ale to wszystko kropla w morzu absurdalnych zakazów.

        W to, że Tusk się zmieni, a z nim sytuacja państwa, już nie wierzę. Uczę się tego, czym gardziłem, a co pozwala rodakom przetrwać w tym ruskim zaborze, czyli kombinowania. I choć na razie kiepsko mi idzie, robię postępy – już wiem, jak “potajemnie” pracować, kiedy zarabiam za mało, by opłacić ZUS. A jak kombinowanie mnie zmęczy, zrobię to co ostatnio znajomy – założę firmę w UK i w razie czego oficjalnie będę tu na wakacjach.

        • Wszystko co napisales jest
          Wszystko co napisales jest wlasnie potwierdzeniem nieudolnosci albo kunktatorstwa po ale wiem o co ci chodzi. Dzisiaj ogladalem jedna ze slawnych konferencji prezesa pis i jego aniolka Natali Świat na temat prywatyzacji gpw. Ręce mi opadly nogi zreszta też. Pomyslalem co za kur… brednie jak on takie zlote mysli laduje bedac w opozycji to co by bylo gdyby… i tu wracamy do donka. Kurak krzyczy i zreszta slusznie krol jest nagi i ma racje ja tez to widze ale ogladam sie za ramie na konkurenta i co pozostaje emigracja?

          • Największe nieszczęście
            Największe nieszczęście wyrządzili Natali Świat dziennikarze, którzy przekonali ją, że jest fachowcem. Póki co wieje butą i mizernymi osiągnięciami (doświadczony biznesowy fachowiec, który zasiadał w zarządzie zbankrutowanego skoku). Kompetencje PiS w sprawie GPW uosabia ich człowiek Sobolewski: największy nacisk na fasadkę i brak zrozumienia, po co to w ogóle jest.

        • Wszystko prawda.
          Jak to zmienić?
          Jaką koalicję zawrzeć?
          Z kim?
          Jak zdobyć większość?
          Prezydent podpisze?
          Jak odrzucić weto?
          Czy nikt nie widzi, co sie dzieje?
          Jak ustawił się Prezydent?
          Jak PIS?
          Jak SLD?
          A PSL, co za jedni? Palą się do reform?

          Czy wszyscy są ślepi?
          To nie chodzi o PO…

          Dajcie w Parlamencie ordynacje większościową – kto wygrywa wybory ma 50% + 1.
          …i na drzewo z przystawkami!
          Wtedy nawet PIS zrobi reformy.
          Chyba…

          No i Konstytucja…
          Po co nam taki TK i Konstytucja, który (która) nie potrafi rozstrzygnąć podstawowych kwestii i karze nam tkwić w takim paraliżu?
          Bo to rozstrzyga obyczaj…
          W dupę sobie wsadźcie taki obyczaj i taką Konstytucję.
          Nie moge już słuchać ekspertów – konstytucjonalistów – Konstytucja jest dobra, to tylko niewłaściwy obyczaj…
          Obyczajówka raczej…

          A dziennikarze… Oni znają takie słowo? Konstytucja…
          “…A Palikot powiedział, że można się upić na Jezusa. Jak Pan to skomentuje?
          Czy powinien iść do więzienia, czy nie przekroczył granic?…”
          Na drzewa, tandeciarze!!!

          • Ale do niektórych rzeczy nie
            Ale do niektórych rzeczy nie trzeba z nikim szukać kompromisu. Nie sądzę, żeby Kaczor wetował ustawę, pozwalającą rolnikowi sprzedawać swoje sery poprzez sklep we wsi. Tu wystarczy minimum chęci, żeby zająć się czymś więcej, niż politykowaniem.

          • Aha…
            Tak jak nikt nie sądził, że zawetuje ustawę o odrolnieniu miejskich gruntów i uproszczeniu procedur budowlanych.
            I wielu innych.

  2. Elektorat PO rozpłynie się
    Elektorat PO rozpłynie się szybciej niż SLD z czasów Millera. Kryzys będzie poważnie odczuwalny już latem, media zaczną krzyczeć, żeby rząd coś zrobił, Kaczyński przypomni, że mówił to już rok wcześniej, Tusk będzie robił to co zwykle, czyli każdemu słodko pierdział. W rezultacie wszyscy będą niezadowoleni. Taki sam efekt (niezadowolenia) Tusk mógłby uzyskać wprowadzając rewolucyjne reformy, ale po 4 latach zbierałby plony. A prezydentem i tak zostanie Olechowski.

    • Jakoś nie czuję, bym się rozpływał…
      Ani ja, ani moja rodzina i znajomi.
      My czekamy.
      MK się myli.
      Rację ma Godziemba – wataha jeszcze nie jest dorżnięta, a wybory 2007 to tylko etap.
      “Anomalie” sprowadziły po prostu całą scenę polityczną do poziomu walk w kisielu.
      Tabloidowe, durne media dopełniają obrazu.
      To z kolei MK kiedyś przewidział ale już zapomniał…

      Ps.
      Słaby punkt to Pan Nowak (tuskowy).
      Ps.
      Polecam:
      Jacek Pałasiński: Anomalia
      http://alfaomega.webnode.com/news/jacek%20pa%c5%82asi%c5%84ski%3a%20anomalia/

      • Nie reklamuj
        tutaj porządnej publicystyki, bo MK wyrżnie Ciebie, jak przysłowiową watahę lub też spróbuje załatwić równie “subtelnie” jak próbował załatwić TJK:)
        Ale mu nie wyszło:D:D:D Bo do tego trzeba jakaś wiedzę jednak posiadac:D A nie tylko jęzor, który pięknie miele….

      • Mając do wyboru PiS i PO, z
        Mając do wyboru PiS i PO, z zamkniętymi oczami głosuję na PO, ale jak mnie ktoś zapyta w sondażu kogo popieram, to wygarnę jakieś SD, bo wkurza mnie brak reform i może spadek w sondażach zachęci Tuska do działania. Najważniejsza jest emerytalna, zatrzymana w pół drogi i prawdopodobnie zdychająca w tej kadencji. Będziemy utrzymywać miliony ludzi, którzy żyjąc średnio 76 lat, przez 15-25 lat pracowali. Wszyscy wiedzą, że państwo wkońcu nie wytrzyma takiej liczby rentierów, ale zachowują się jak posiadacze akcji w 2007 roku. Jakoś to będzie.

        Energetyka, paliwa – dno. Przestępstwem jest produkcja paliwa na własny użytek, choć niejeden rolnik chętnie produkowałby bio diesela, jak koledzy z Niemiec. Lobby energetyczne nie dopuści żadnych producentów energii (vide: Kluska i jego odcięta od sieci “elektrownia” słoneczna). Serwuje się nam francuski atom a Sarkozy hojnie wspiera kampanie reklamowe na temat ocieplenia klimatu. Oczywiście pokazuje się zgubny wpływ CO2 a nie pary wodnej, emitowanej przez francuskie atomówki.

        Rolnictwo/produkcja żywności – wszystko zakoncesjonowane i prewencyjnie zakazane. Rolnik nie może jak jego kolega z Francji czy Włoch, produkować żywności i sprzedawać w lokalnych sklepach. Mimo tysięcy regulacji żywność sprzedawana w sklepach nafaszerowana jest chemią, ersatzem i przeterminowaną paszą.

        Sądy – gospodarcze praktycznie nie działają, ciągle słyszymy o stalinowskiej strukturze organizacyjnej i oczywiście nic się nie zmienia.

        Paliwo/żywność to sprawy, które można załatwić natychmiast – pozwolić ludziom pracować a karać za fałszerstwa. Nikt nie będzie protestował, ustawy mogą przejść gdzieś bokiem a zyska na tym kilkaset tys. ludzi. A reformę uprzywilejowanych grup społecznych można tak przedstawić społeczeństwu, że poparcie dla rządu tylko wzrośnie.

        Od czasów AWS wszystkie rządy trzęsą portkami przed reformami. Jakoś nikt nie zauważył, że i tak żaden kolejny rząd nie przetrwał do drugiej kadencji. Tacy są już Polacy, że zawsze im źle, nawet jak dasz Polakowi podwyżkę, będzie mu źle, bo za mało. Dlatego wprowadzenie reform niewiele zmieni w sondażach, związkowców żadna dodatkowa łapówa do rządu nie przekona, podobnie niezadowolonych oficerów czy górników.

        Tusk jest zwyczajnie nieskuteczny, wierzę, że wierzy w liberalizm, wolny rynek i niejednokrotnie głosił to co wypisałem. Dał uprawnienia Palikotowi, żeby ten załatwił sprawę barier biurokratycznych. Efekty po półtora roku są nędzne, choć dobrze że w ogóle są (pisałem już o paru udogodnieniach dla firm, wreszcie można legalnie założyć małą winnicę), ale to wszystko kropla w morzu absurdalnych zakazów.

        W to, że Tusk się zmieni, a z nim sytuacja państwa, już nie wierzę. Uczę się tego, czym gardziłem, a co pozwala rodakom przetrwać w tym ruskim zaborze, czyli kombinowania. I choć na razie kiepsko mi idzie, robię postępy – już wiem, jak “potajemnie” pracować, kiedy zarabiam za mało, by opłacić ZUS. A jak kombinowanie mnie zmęczy, zrobię to co ostatnio znajomy – założę firmę w UK i w razie czego oficjalnie będę tu na wakacjach.

        • Wszystko co napisales jest
          Wszystko co napisales jest wlasnie potwierdzeniem nieudolnosci albo kunktatorstwa po ale wiem o co ci chodzi. Dzisiaj ogladalem jedna ze slawnych konferencji prezesa pis i jego aniolka Natali Świat na temat prywatyzacji gpw. Ręce mi opadly nogi zreszta też. Pomyslalem co za kur… brednie jak on takie zlote mysli laduje bedac w opozycji to co by bylo gdyby… i tu wracamy do donka. Kurak krzyczy i zreszta slusznie krol jest nagi i ma racje ja tez to widze ale ogladam sie za ramie na konkurenta i co pozostaje emigracja?

          • Największe nieszczęście
            Największe nieszczęście wyrządzili Natali Świat dziennikarze, którzy przekonali ją, że jest fachowcem. Póki co wieje butą i mizernymi osiągnięciami (doświadczony biznesowy fachowiec, który zasiadał w zarządzie zbankrutowanego skoku). Kompetencje PiS w sprawie GPW uosabia ich człowiek Sobolewski: największy nacisk na fasadkę i brak zrozumienia, po co to w ogóle jest.

        • Wszystko prawda.
          Jak to zmienić?
          Jaką koalicję zawrzeć?
          Z kim?
          Jak zdobyć większość?
          Prezydent podpisze?
          Jak odrzucić weto?
          Czy nikt nie widzi, co sie dzieje?
          Jak ustawił się Prezydent?
          Jak PIS?
          Jak SLD?
          A PSL, co za jedni? Palą się do reform?

          Czy wszyscy są ślepi?
          To nie chodzi o PO…

          Dajcie w Parlamencie ordynacje większościową – kto wygrywa wybory ma 50% + 1.
          …i na drzewo z przystawkami!
          Wtedy nawet PIS zrobi reformy.
          Chyba…

          No i Konstytucja…
          Po co nam taki TK i Konstytucja, który (która) nie potrafi rozstrzygnąć podstawowych kwestii i karze nam tkwić w takim paraliżu?
          Bo to rozstrzyga obyczaj…
          W dupę sobie wsadźcie taki obyczaj i taką Konstytucję.
          Nie moge już słuchać ekspertów – konstytucjonalistów – Konstytucja jest dobra, to tylko niewłaściwy obyczaj…
          Obyczajówka raczej…

          A dziennikarze… Oni znają takie słowo? Konstytucja…
          “…A Palikot powiedział, że można się upić na Jezusa. Jak Pan to skomentuje?
          Czy powinien iść do więzienia, czy nie przekroczył granic?…”
          Na drzewa, tandeciarze!!!

          • Ale do niektórych rzeczy nie
            Ale do niektórych rzeczy nie trzeba z nikim szukać kompromisu. Nie sądzę, żeby Kaczor wetował ustawę, pozwalającą rolnikowi sprzedawać swoje sery poprzez sklep we wsi. Tu wystarczy minimum chęci, żeby zająć się czymś więcej, niż politykowaniem.

          • Aha…
            Tak jak nikt nie sądził, że zawetuje ustawę o odrolnieniu miejskich gruntów i uproszczeniu procedur budowlanych.
            I wielu innych.

  3. Nie zgadzam się
    Dwuletnia władza PiS jest błędem, który popełniliśmy pod wpływem oszukańczych obietnic cynicznych i owładniętych obsesjami, mało o obecnym świecie wiedzących ludzi. Skutki tego błędu jeszcze trwają i nie ma teraz innego sposobu jego naprawienia, jak trwanie. Jedynym bowiem sposobem skutecznego pozbycia się PiSu jest doprowadzenie do usunięcia Lecha Kaczyńskiego ze stolca przy następnych wyborach prezydenckich. Aby tego dokonać, można jedynie dbać o to aby miał możliwie dużo okazji do autokompromitacji. W momencie, kiedy PiS straci sztuczne wpływy, zapewniane mu przez braterskie weto, stanie się tym, czym jest w istocie – eklektycznym tworem politycznym realizującym nieustanną potrzebę dowodzenia swojej rzekomej wyższości moralnej. Nie mając w ręku potęgi weta a będąc nadal śmiesznym, nie będzie miał żadnych szans.

    Kierowanie zaś nienawiści na Platformę, szczególnie dlatego, że nie realizuje rzeczy, których w obecnych warunkach nie można zrealizować, jest oczywistym błędem. Ułatwia tylko PiSowi jego kampanię przetrwania.

    Każda czynność musi być jakoś zorganizowana. Czyli rozłożona na etapy, które się realizuje kolejno lub jednocześnie, zależnie od posiadanych sił i środków. W dziele naprawy państwa, teraz, pierwszym etapem jest dotrwanie z dużym poparciem społecznym dla jedynego konkurenta PiSu do wyborów prezydenckich. Potem będzie można zrealizować reformę budżetu. Potem, na fali radości modernizacyjnej Platforma zmiażdży PiS w kolejnych wyborach. I dopiero potem się okaże, czy mamy dla Tuska alternatywę. Zapewne się pojawi.

    Na razie, zwalczając Platformę otwieramy drogę do wzmocnienia PiSu. Bo kierunek przepływu elektoratu jest możliwy tylko w jednym kierunku – tu się zgadzam.

    Dlatego trzeba siedzieć cicho nawet pomimo wielu paskudnych sygnałów, które by kazały krzyczeć. A to, jako ekspiacja za czas, kiedyśmy się jak barany dali zwieść mirażowi walki z komuną, roztaczanemu przez PiS.

    • Co do możliwości realizowania
      Co do możliwości realizowania reform własnie w czasie kryzysu, to się nie zgodzę. Ciemnemu ludowi można wcisnąć wszystko, można wcisnąć też to, że musimy np. przeprowadzić reformę finansów publicznych i po prostu ją przeprowadzić. Lud uwierzy, zwłaszcza, że połowa tego ludu popiera jedynie słuszną partię. Można tez ludowi wcisnąć, że trzeba zreformować NFZ-y i lud też uwierzy. Właśnie w czasie kryzysu.
      Nie ma jednak takiej woli wśród członków jedynie słusznej partii, bo mamy do czynienia z najdłuzszą kampania prezydencką nowożytnej Europy. A jak wiadomo “kampania rządzi się swoimi prawami”, jak mawiał klasyk Grad.

  4. Nie zgadzam się
    Dwuletnia władza PiS jest błędem, który popełniliśmy pod wpływem oszukańczych obietnic cynicznych i owładniętych obsesjami, mało o obecnym świecie wiedzących ludzi. Skutki tego błędu jeszcze trwają i nie ma teraz innego sposobu jego naprawienia, jak trwanie. Jedynym bowiem sposobem skutecznego pozbycia się PiSu jest doprowadzenie do usunięcia Lecha Kaczyńskiego ze stolca przy następnych wyborach prezydenckich. Aby tego dokonać, można jedynie dbać o to aby miał możliwie dużo okazji do autokompromitacji. W momencie, kiedy PiS straci sztuczne wpływy, zapewniane mu przez braterskie weto, stanie się tym, czym jest w istocie – eklektycznym tworem politycznym realizującym nieustanną potrzebę dowodzenia swojej rzekomej wyższości moralnej. Nie mając w ręku potęgi weta a będąc nadal śmiesznym, nie będzie miał żadnych szans.

    Kierowanie zaś nienawiści na Platformę, szczególnie dlatego, że nie realizuje rzeczy, których w obecnych warunkach nie można zrealizować, jest oczywistym błędem. Ułatwia tylko PiSowi jego kampanię przetrwania.

    Każda czynność musi być jakoś zorganizowana. Czyli rozłożona na etapy, które się realizuje kolejno lub jednocześnie, zależnie od posiadanych sił i środków. W dziele naprawy państwa, teraz, pierwszym etapem jest dotrwanie z dużym poparciem społecznym dla jedynego konkurenta PiSu do wyborów prezydenckich. Potem będzie można zrealizować reformę budżetu. Potem, na fali radości modernizacyjnej Platforma zmiażdży PiS w kolejnych wyborach. I dopiero potem się okaże, czy mamy dla Tuska alternatywę. Zapewne się pojawi.

    Na razie, zwalczając Platformę otwieramy drogę do wzmocnienia PiSu. Bo kierunek przepływu elektoratu jest możliwy tylko w jednym kierunku – tu się zgadzam.

    Dlatego trzeba siedzieć cicho nawet pomimo wielu paskudnych sygnałów, które by kazały krzyczeć. A to, jako ekspiacja za czas, kiedyśmy się jak barany dali zwieść mirażowi walki z komuną, roztaczanemu przez PiS.

    • Co do możliwości realizowania
      Co do możliwości realizowania reform własnie w czasie kryzysu, to się nie zgodzę. Ciemnemu ludowi można wcisnąć wszystko, można wcisnąć też to, że musimy np. przeprowadzić reformę finansów publicznych i po prostu ją przeprowadzić. Lud uwierzy, zwłaszcza, że połowa tego ludu popiera jedynie słuszną partię. Można tez ludowi wcisnąć, że trzeba zreformować NFZ-y i lud też uwierzy. Właśnie w czasie kryzysu.
      Nie ma jednak takiej woli wśród członków jedynie słusznej partii, bo mamy do czynienia z najdłuzszą kampania prezydencką nowożytnej Europy. A jak wiadomo “kampania rządzi się swoimi prawami”, jak mawiał klasyk Grad.

  5. Chciałoby się powiedzieć”
    “Donek, to ostatnie ostrzeżenie!” Ale to i tak psu na budę. Dopóki figury na szachownicy rozstawia duet działaczy Chlebowski – Schetyna to ja czarno widzę. Działacz to działacz, bardziej stan mentalny niż funkcja. Wszystko jedno czy PZPR, PZPN, PiS czy PO. Barwy klubu się w tym wypadku nie liczą.

  6. Chciałoby się powiedzieć”
    “Donek, to ostatnie ostrzeżenie!” Ale to i tak psu na budę. Dopóki figury na szachownicy rozstawia duet działaczy Chlebowski – Schetyna to ja czarno widzę. Działacz to działacz, bardziej stan mentalny niż funkcja. Wszystko jedno czy PZPR, PZPN, PiS czy PO. Barwy klubu się w tym wypadku nie liczą.