Reklama

Ostatni wpis Matki Kurki jest śmieszny, a wręcz żałosny. Ja rozumiem, że wszyscy się deklarowali, że będą pisać, że wciąż będzie coś się działo, a tu wciąż za mało. Za mało? Ja pytam. Tu jest tego od groma, ale co z tego, kiedy w większości przypadków, w tym również moim, są to notki nie przedstawiające żadnej wartości. A dlaczego? Odbieram to jak robione na siłę, po to, żeby coś było. A niektórzy po prostu nie mają talentu do pisania i tyle i nigdy z nich blogerzy polityczni nie wyrosną.

Mnie od dawna kusi, żeby opublikować – na moim blogu – jakiś tekst polityczny, ale po prostu się na tym nie znam, a nie chcę spłodzić gniota. Tutaj też. A więc ograniczam się do krytyki tego miejsca i proszę mi nie przypisywać cech i intencji, których nie posiadam.

W takim tempie, przy takim poziomie i robieniu wszystkiego na siłę to w pół miesiąca się energia skończy i portal zacznie kwiczeć jak zarzynane prosię.

I tu znowu się odwołam do, moim zdaniem, znakomitych blogerów. Do Azraela (choć jego “po stronie prawdy” mnie irytuje, dlatego, że każdy ma swoją prawdę i nikt nie ma prawa przywłaszczać sobie tej jedynej i bezwzględnej, a to zdanie tak brzmi) i do Skubiego. Azrael publikuje na potęgę, domyślam się, że chce wspomóc portal i chwała mu za to. Ale jednocześnie jego teksty trafiają na jego bloga i całe te wpisy o kant dupy. Bo wszyscy lecą do Azraela. Wątpię, żeby on zrezygnował z pisania u siebie albo nawet zaczął publikować z opóźnieniem. Za dużą ma tam oglądalność. Ja bym nie zrezygnował. Co do Skubiego, to on nigdy nie był bardzo kreatywny. Jego, owszem bardzo dobre teksty, zawsze pojawiały się bardzo rzadko, do tego stopnia, że bywały miesięczne okresy, kiedy zapominałem tam zajrzeć i sprawdzić, czy coś nowego się nie pojawiło. A tutaj nic jeszcze nie opublikował.

Pozostaje Matka Kurka. Ale jego wpisy nagle zmieniły charakter na “budujmy”, “opieprzacie się”, “szukam vipów”. Już przestałem go czytać. Poczekam aż wrócą teksty o Jarku szukającym taksówki i płynącym na motorówce za Wałęsą i o policji rozwożącej coca-colę i hamburgery.

Ktoś mi zasugerował, żebym założył sobie własny portal. Zabawne. Nie mam takich ambicji, nie mam zdolności, żeby coś publikować, nie leży to w nurcie moich zainteresowań. Wiem jedno, brałem udział w wielu przedsięwzięciach innego typu, w których na początku wszyscy byli nakręceni jak szwajcarski zegarek z kukułką, a po niedługim okresie się wypalali. I jak tak dalej pójdzie, to tutaj stanie się to samo. Teksty trzeba pisać, kiedy się czuje potrzebę, a nie kiedy się działa pod presją, bo wychodzi chłam.

Reklama
Poprzedni artykułNic mi się nie odbija, po prostu nie czuje się gorszy i nie widzę powodów by czuć się gorszym! Czego i Wam szczerze życzę.
Następny artykułPlacek z jagodami

7 KOMENTARZE

  1. Żaden koń trojański, tylko “higieniczny” krytyk
    1. Ma człowiek swoją opinię
    2. Nie pisze, by się tylko dowalić, ma też sporo racji
    3. Poza jedną oceną “wpis jest żałosny”, swoje poglądy przedstawia w sposób nie zachęcający do mordobicia.
    4. Czyż idealnie nie pasuje do portalu “kontrowersje” ?

    JedenPies – przepraszam za 3 osobę – tekst bardziej skierowany do innych (ale na Twój temat). Pozdrawiam.

  2. Generalnie się nie zgadzam, ale…
    Wpis Jednego Psa jest zbyt pesymistyczny i zniechęcający, ale jedno stwierdzenie jest bardzo celne:

    “Pozostaje Matka Kurka. Ale jego wpisy nagle zmieniły charakter na “budujmy”, “opieprzacie się”, “szukam vipów”. Już przestałem go czytać. Poczekam aż wrócą teksty o Jarku szukającym taksówki i płynącym na motorówce za Wałęsą i o policji rozwożącej coca-colę i hamburgery.”

    Nowy portal ma jedną wielką zaletę, tą zaletą jest fakt, że nie jest to już tylko kącik wzajemnej adoracji i klaka Matki Kurki. Tutaj każdy może pisać własnego bloga i powiedzieć, co mu leży na wątrobie. Portal ma też jednak wadę, tą wadą jest fakt, że poza jednym Azraelem nie ma naprawdę dobrych tekstów. Ja wiem, że to dopiero początek, że początki zawsze są trudne, ale przynajmniej MK mógłby się postarać. A zamiast starań mamy wieczne problemy, zalatanie i syndrom działacza, przejętego swoją rolą. Kurka straciła pazur, co tam pazur, straciła wszystkie pazury i dziób. Z doskonałego felietonisty MK przerodził się w administratora.

    Wnioski? Kurek, znajdź sobie Murzyna od sprzątania i latania po VIPach i zacznij wreszcie pisać. Ile można nudzić publikę kwestiami formalnymi, problemami technicznymi i wojną z Salonem? Nie wiem ile i ty pewnie też nie wiesz, ale jeśli tak dalej pójdzie, to zapewne szybko się przekonasz.