Reklama

Niedawno poddałem monopole ostrej krytyce.

Niedawno poddałem monopole ostrej krytyce. W odpowiedzi na nią usłyszałem, że gdyby nie taki monopolista jak Microsoft, to nadal bym kamień na monitorze łupał, zamiast bawić się w wypisywanie jakichś bzdetów na "Kontrowersjach". Faktycznie, Microsoft zrobił dla postępu w informatyce kolosalną robotę, DOS i pierwsze Windowsy to była prawdziwa rewolucja, która spersonalizowała komputer i wprowadziła go pod strzechy. Jednak gdyby przyjrzeć się tej firmie bliżej, to zauważymy, że nowe systemy od dawna rewolucją już nie są, a taka Vista od XP różni się tylko kosmetycznie. Ba, niektórzy użytkownicy twierdzą, że stary XP od nowej Visty jest pod paroma względami lepszy. Z czego to wynika? Z monopolu.

Gates multimiliarder, władający korporacją dominującą na rynkach całego świata, to nie Gates przedsiębiorca, który musiał każdego dnia walczyć o rynkowy sukces. Im większy monopol i im bardziej niezagrożona pozycja tym mniejsza motywacja. Dlatego rewolucja w informatyce stanęła w miejscu i ustąpiła miejsca ewolucji. Tak działa monopol i właśnie o monopolu będę pisał. Dziś nie będzie jednak o monopolu gospodarczym, będzie o monopolu innego rodzaju, równie groźnym, a może nawet jeszcze groźniejszym, niż ten pierwszy. Będzie o monopolu politycznym.

Na "Kontrowersjach" podniósł się niedawno i wciąż nie ustaje, wielki rwetest. Rwetest, że biją Platformę i to nie byle kto bije, ale Matka Kurka. Ta sama kura, która drapała pazurami PIS, podnosi skrzydło na PO. Ja skrzydeł nie mam, rąk podnosił nie będę, bo przemocy nie lubię, ale o Platformie napiszę. Napiszę to co myślę, napiszę spokojnie, napiszę prawdę. Prawda jest taka, że blady strach pada na wszystkich zwolenników PO, gdy tylko słyszą ostrą krytykę partii, którą sami czasem także krytykują, choć łagodniej. Dlaczego tak się dzieje? Ano z powodu kultu "mniejszego zła". PO jest mniejszym złem, na którego wybór jesteśmy skazani. Zaraz, zaraz… skazani? Pomyślmy przez moment i zastanówmy się nad tym, co jest istotą demokracji. Istotą demokracji jest wybór. W Polsce wyboru nie mamy, w Polsce od długiego czasu mówi się o mniejszym źle i o braku alternatywy. Do braków naszej sceny politycznej, których jest multum, przejdę później, teraz zatrzymam się przy tym, co jest może i mniejszym, ale jednak złem. Platforma Obywatelska to partia zła. Obyczajowa konserwa, tandem Tusk – Schetyna zamiast wewnętrznej demokracji, brak odwagi do przeprowadzenia koniecznych reform i bezczynność nawet wtedy, gdy nie można znaleźć wymówki pod tytułem "weto prezydenta". Taki jest smutny obraz największej partii w Polsce, partii rządzącej, partii do której straciłem całe zaufanie. Mimo to wielu Polaków zaciska zęby i głosuje na PO. A jaki ma wybór?

Wyboru nie ma żadnego. Największą partią opozycyjną wobec konserwatywno – chadeckiej PO jest skrajnie konserwatywny ( czy może raczej konserwujący zaścianek ) PIS. PIS, czyli partia siermiężna, partia jeszcze bardziej wodzowska niż PO, partia nie mająca rozsądnej wizji reform, mająca za to hopla na punkcie silnego państwa. Państwa, które jak pokazała praktyka pisowskich rządów, jest scentralizowane i odgradza się od obywateli tłumem borowców. Jak widać PIS nie jest żadną alternatywą, podobnie jak nie jest nią SLD – ugrupowanie postkomunistyczne, skompromitowane swoimi rządami, nie potrafiące rozliczyć się z własną przeszłością, zmieniające za to co parę lat nieudolnych liderów na liderów nowych, jeszcze bardziej nieudolnych, niż poprzedni. No i koalicjant PO, czyli PSL. Partia branżowa, reprezentująca interesy tylko jednej grupy społecznej, obrotowa, choć ideowo bliżej jej do chadeków i konserwatystów, niż do liberałów, co czyni z niej świetną alternatywę dla konserwatywnego PIS i chadeckiej PO. Partia coraz bardziej zdominowana przez tandem Pawlak – Kalinowski oraz przez tradycje rodzinne, które niemal każdemu poza panem Waldkiem przypominają zwyczajny nepotyzm. O PSL można powiedzieć, że jest hamulcem ważnych zmian, koalicjanci naszej niezastąpionej Platformy blokują JOWy, reformę KRUS i zmianę sposobu finansowania partii skuteczniej, niż nasz prezydent, ze swoimi często krytykowanymi wetami. Mówiąc krótko PSL jest świetnym towarzystwem dla PIS i SLD, ale raczej kiepską alternatywą dla PO. Inne partie się nie liczą, więc alternatywy nie ma.

Alternatywy nie ma i chciałbym, żeby wszyscy, którzy beztrosko i bezmyślnie powtarzają slogany o "mniejszym źle" zastanowili się choć przez chwilę nad tym jakie są konsekwencje tego niemania. Konsekwencje są straszne, oznacza to, że Polacy nie mają wyboru i muszą głosować na PO, ugrupowanie dalekie nie tylko od ideału, ale nawet od przeciętności, ugrupowanie marne. W przeciwnym razie przyjdzie jeszcze większa marność, co tylko umacnia monopol Platformy. Być może komuś wydaje się, że jest to sytuacja normalna, że scena polityczna może tak wyglądać, w takim razie wyprowadzę tych, którzy tak myślą z błędu: ta sytuacja z normalnością nie ma nic wspólnego, ta sytuacja oznacza brak wyboru, czyli de facto brak demokracji. W każdym tzw. normalnym, demokratycznym kraju obywatele mają wybór. Niemiec ma do wyboru chadeków z CDU/CSU, socjaldemokratów z SPD, liberałów z FDP i Zielonych. W Wielkiej Brytanii jest podobnie, każdy Angol może sobie głosować na konserwatywnych torysów, socjaldemokratów z Partii Pracy, albo na socjalliberalnych LibDemsów, a Szkot ma jeszcze lepiej, bo ma własną SNP, podobnie jak Walijczyk, który ma Plaid Cymru. A co ma Polak? Polak ma PO i żadnego wyboru, bo wybór między chadecką konserwą a populistami to nie wybór. Nie mamy żadnej poważnej socjaldemokracji, nie mamy żadnej silnej partii liberalnej, mamy Platformę i tłum obywateli, cieszący się jak Murzyn z paciorków, że nowy premier nie mlaszcze, nie boi się Niemców i nie uważa społeczeństwa obywatelskiego za szkodliwą konstrukcję. Ja się jakoś nie cieszę, to była radość na pół roku, góra na rok, potem przychodzi pytanie "co dalej?". Ja dalej widzę monopol i strach.

Tak, Sawo i Romskeyu, strach. I to nie przed PIS, ja się boję, że pewnego dnia zamiast w Drugiej Irlandii obudzę się w Jednej Rosji, gdzie jedyną alternatywą dla partii Putina są komuniści Ziuganowa i nacjonaliści Żyrinowskiego. Opozycja liberalna niemal nie istnieje, więc obywatele głosują na tandem Putin – Miedwiediew, na zespół mniejszego zła. Nie żartuję, demokracja w Polsce jest dziś tak samo zagrożona jak za czasów PIS, z tą różnicą, że wtedy zagrażały jej autorytarne zapędy liderów moherowej koalicji, a dziś zagraża jej monopol jednej partii – partii PO. Słabej partii PO, a obawiam się, że gdy Tusk będzie już monopolistą, trzęsącym całym rynkiem, to z tą słabą Platformą stanie się to, co stało się z mocnym Microsoftem: stanie się jeszcze słabsza, jeszcze bardziej zawodna, jeszcze bardziej przekonana o tym, że można sobie bimbać. Proszę mi nawet nie mówić, że może być inaczej, że przecież w Szwecji przez lata nieprzerwanie rządzili socjaldemokraci, a we Francji nikt nie zagrażał gaullistom i jakoś nic się nie stało. Nie stało się, bo Szwecja i Francja mają za sobą dziesiątki lat ugruntowanej demokracji, Polska demokrację przerabiała przez lat dwadzieścia i to demokrację wyjątkowo kulejącą. Dziś wygląda na to, że sami odrąbujemy tej kulawej demokracji łeb, chuchając i dmuchając na mniejsze zło. Mniejsze zło to zło, a zło nie może mieć monopolu, trzeba zapewnić mu konkurencję. Ja taką konkurencję widzę i dlatego przestaję się wahać – od tej pory popieram Stronnictwo Demokratyczne.

Popieram SD nie ze względu na romantyczną wizję polityki, której błędnie dopatrzyła się u mnie Czarodziejka i nie ze względu na moją sympatię do Piskorskiego, która jest zerowa, a chwilami wręcz ujemna. Romantykiem nigdy nie byłem, nie jestem i pewnie nigdy się na romantyzm nie zdobędę. Piskorskiego nie uważam za ideał prawdziwego demokraty i wzór cnót obywatelskich, przeciwnie, widzę w nim tylko cynicznego polityka, gotowego bezwzględnie realizować swoje interesy i zwalczać konkurencję. Mimo to popieram Piskorskiego, bo w chwili, gdy mam zdecydować się albo na wybór między słabą prawicową PO, a słabym centrowym SD, albo na monopol słabej PO, nie waham się ani chwili. Wybieram wybór, a wyboru nie jest w stanie mi zapewnić ani skąd inąd niezły Dutkiewicz, otoczony politykami pokroju Ujazdowskiego, czy Marii, ani tym bardziej grupka emerytowanych polityków lewicy, którym zależy już tylko na bezpiecznej starości w Strasburgu. Zostają tylko nielubiani przeze mnie piskorczycy i skoro to oni są w stanie zapewnić mi jakąkolwiek alternatywę, to przełamuję niechęć i idę z piskorczykami ramię w ramię. Tu nie ma żartów, tu chodzi o to, czy chcemy żyć w kulejącej, ale jednak demokracji, czy w politycznym monopolu. Ja wątpliwości nie mam, cofam wszelkie poparcie dla monopolisty PO i kładę cegiełkę pod budowę konkurencji z SD. Do tego samego zachęcam wszystkich, którym zależy na częściowej chociażby normalności.

Reklama
Poprzedni artykułDonald Tusk? A kto to jest Donald Tusk? Nic mi to nazwisko nie mówi.
Następny artykułZapraszamy do reklamy. Budujemy cennik reklamowy!

128 KOMENTARZE

  1. Ja piszę o tym co jest

    Ja piszę o tym co jest realne, a ty mi tu z Partią Kobiet wyskakujesz. Równie dobrze mogłabyś wspomnieć o UPR, czy PPP, taki sam niszowy elektrorat i taka sama siła przebicia. Ja nie popieram Piskorskiego z sympatii, ja go popieram z realizmu. Dutkiewicz, na którego liczy Kurka wchodzi w grę tylko jako kandydat w wyborach prezydenckich, w parlamentarnych "Polska XXI" zginie, a najlepszą gwarancją zgonu na kanapie są nazwiska Ujazdowskiego i Rokity. Zostaje SD, bo wszelkie "Porozumienia dla Przyszłości" to kanapowe kluby dla tych, którym resztki sił starczą co najwyżej na wejście do PE ( choć to też mało prawdopodobne ), a monopolu PO, czy jakiejkolwiek innej partii nie chcę i chyba mi się nie dziwisz.

  2. Ja piszę o tym co jest

    Ja piszę o tym co jest realne, a ty mi tu z Partią Kobiet wyskakujesz. Równie dobrze mogłabyś wspomnieć o UPR, czy PPP, taki sam niszowy elektrorat i taka sama siła przebicia. Ja nie popieram Piskorskiego z sympatii, ja go popieram z realizmu. Dutkiewicz, na którego liczy Kurka wchodzi w grę tylko jako kandydat w wyborach prezydenckich, w parlamentarnych "Polska XXI" zginie, a najlepszą gwarancją zgonu na kanapie są nazwiska Ujazdowskiego i Rokity. Zostaje SD, bo wszelkie "Porozumienia dla Przyszłości" to kanapowe kluby dla tych, którym resztki sił starczą co najwyżej na wejście do PE ( choć to też mało prawdopodobne ), a monopolu PO, czy jakiejkolwiek innej partii nie chcę i chyba mi się nie dziwisz.

  3. Ja piszę o tym co jest

    Ja piszę o tym co jest realne, a ty mi tu z Partią Kobiet wyskakujesz. Równie dobrze mogłabyś wspomnieć o UPR, czy PPP, taki sam niszowy elektrorat i taka sama siła przebicia. Ja nie popieram Piskorskiego z sympatii, ja go popieram z realizmu. Dutkiewicz, na którego liczy Kurka wchodzi w grę tylko jako kandydat w wyborach prezydenckich, w parlamentarnych "Polska XXI" zginie, a najlepszą gwarancją zgonu na kanapie są nazwiska Ujazdowskiego i Rokity. Zostaje SD, bo wszelkie "Porozumienia dla Przyszłości" to kanapowe kluby dla tych, którym resztki sił starczą co najwyżej na wejście do PE ( choć to też mało prawdopodobne ), a monopolu PO, czy jakiejkolwiek innej partii nie chcę i chyba mi się nie dziwisz.

  4. Ja piszę o tym co jest

    Ja piszę o tym co jest realne, a ty mi tu z Partią Kobiet wyskakujesz. Równie dobrze mogłabyś wspomnieć o UPR, czy PPP, taki sam niszowy elektrorat i taka sama siła przebicia. Ja nie popieram Piskorskiego z sympatii, ja go popieram z realizmu. Dutkiewicz, na którego liczy Kurka wchodzi w grę tylko jako kandydat w wyborach prezydenckich, w parlamentarnych "Polska XXI" zginie, a najlepszą gwarancją zgonu na kanapie są nazwiska Ujazdowskiego i Rokity. Zostaje SD, bo wszelkie "Porozumienia dla Przyszłości" to kanapowe kluby dla tych, którym resztki sił starczą co najwyżej na wejście do PE ( choć to też mało prawdopodobne ), a monopolu PO, czy jakiejkolwiek innej partii nie chcę i chyba mi się nie dziwisz.

    • Przyszedłeś z jedną gwiazdką
      Przyszedłeś z jedną gwiazdką i komentarzem, że jestem niedojrzały. Gwiazdkę rozumiem, to twoja prywatna ocena wartości mojego tekstu i nie będę się z nią sprzeczał, ale jeśli chodzi o opinię o "niedojrzałości", to wolałbym widzieć jakieś uzasadnienie. Ty powiedziałeś, że "eksperymentuję wrzucając kartkę do urny". Dlaczego? Dlatego, że nie kocham PO, jak Pan Bóg przykazał? Dlatego, że w monopolu jednej partii, w dodatku dość słabo odpowiadającej moim poglądom i przekonaniom widzę niebezpieczeństwo dla pluralizmu i różnorodności na scenie politycznej? Proszę cię, wyjaśnij mi na czym ta niedojrzałość polega, bo twoja dotychczasowa "argumentacja" sprowadza się do "jesteś głupi i masz wszy".

      PS. Masz tu artykuł Pawła Śpiewaka na temat PO. Wnioski ma podobne do moich, on również boi się monopolu jednej partii – widocznie jest niedojrzały:
      http://www.liberte.pl/nowy-numer/aktualne-komentarze/111-od-rozproszenia-do-systemu-monopartyjnego.html

      • Bo to jest jakas histeria…
        Piszesz o krajach o ugruntowanej demokracji…
        Czy gdzieś tam pojawiła się znienacka (bigbang) partia w pełni dojrzała i od razu przygotowana?
        Nie popełniały błędów i nie zawodziły wyborców?
        Te procesy trwały dziesiątki lat, sam o tym piszesz…
        Tymczasem polski wyborca co dwa lata histerii dostaje…
        W Twoim i MK przypadku już po niewiele wiecej niz roku…
        Pewnie nawet PIS trochę ewoluuje…

        O wiele większym zagrożeniem są ciągłe podziały i rewanżyzm (odgrywanie się) ludzi odsuniętych na boczny tor.
        Dziesięć partii i ciągłe zgniłe kompromisy – to jest problem.
        Skąd wiesz ile jest w Piskorskim chęci zmian i pracy dla kraju a ile chęci rewanżu i odegrania się na Tusku?
        Skąd wiesz czy decyzje które będzie podejmował będą optymalne dla ogółu, a nie może jakąś polityczną zemstą?
        Chcesz być, jako wyborca, narzędziem zemsty czyjegoś napompowanego ego z desantu?

        • Zgadzam się, że nie jest
          Zgadzam się, że nie jest dobrze, gdy w głównym obiegu mamy dziesięć partii – kanap dla sfrustrowanych liderów. Ale nie jest też dobrze, gdy mamy jedną partię, która jest bardzo słaba, choć nie beznadziejna, a wokół niej parę partii populistycznych. Wtedy nie ma wyboru, głosuje się na słabiaków. Gdy nie ma wyboru nie ma normalnie funkcjonującej demokracji, bo fundamentem demokracji jest właśnie możliwość wybierania między różnymi alternatywami. W czym ty widzisz dziś alternatywę? W PIS, które trochę ewoluuje? Puder na twarzy prezesa i gryzienie języka przed wypowiedzeniem słowa "układ" to jeszcze nie ewolucja, prawdziwa zmiana mogłaby nastąpić w PIS albo wtedy gdyby prezes odszedł i zabrał na emeryturę swoich siepaczy, albo wtedy, gdyby pogodził się z tymi, których wcześniej usunął, odstawił siepaczy na boczny tor i zaczął budować nowoczesną prawicę. Obie te możliwości są na razie niemożliwościami i obaj o tym wiemy. Jest jeszcze szansa na alternatywę w postaci SLD, ale przestałem wierzyć w to, że coś z nich będzie, gdy mydlanego Olejniczaka zamienili na tragicznego Napieralskiego. Zostaje mi tylko PO, to jest wyrok skazujący. Dlatego wolę mieć jakiś wybór w postaci SD. Czy Piskorski będzie się mścił na Tusku? A czy dziś Schetyna nie mści się na Dutkiewiczu? Politycy nie są święci, prowadzą między sobą personalne rozgrywki i grunt, by te rozgrywki nie przesłoniły im wszystkiego innego. Nie wierzę w Piskorskiego, ale poza nim w SD są też inni ludzie, jest program korzystny dla drobnych przedsiębiorców i dla rozwoju samorządności, wreszcie jest pewnien potencjał. Być może przyciągną kogoś jeszcze, liczę na Olechowskiego, jego związek ze Stronnictwem byłby dla tej partii szansą, poza tym sprawiłby, że oprócz Piskorskiego pojawiłby się inny lider. Szczerze mówiąc bez Olechowskiego SD ma małe szanse na promocję, a chciałbym, żeby się wypromowało, brakuje w Polsce partii centrowej, liberalnej. Oczywiście, że wolałbym coś innego, gdyby Palikot z Kutzem opuścili PO i stworzyli własne ugrupowanie byłbym pierwszym, który udzieliłby im poparcia, bo to ( oprócz Zdrojewskiego ) jedyni politycy, których darzę dużym szacunkiem i zaufaniem. Wiemy jednak, że Palikot i Kutz w PO pozostaną, poza tym poza Platformą ich partia byłaby wystawiona na ciągły atak różnych bidulków, oburzonych na pokaz niskim poziomem debaty i tym podobnymi bzdurami. Zostaje więc SD, chyba, że PO przestanie krążyć od Gowina do Huebner, wzmocni swoje centrolewicowe, liberalne skrzydło i podejmie jakieś realne działania. Na początek proponuję dawno obiecywane rozdzielenie ministra od prokuratora i podjęcie konkretnych działań na rzecz drobnej przedsiębiorczości ( zmniejszenie liczby koncesji, powołanie Rzecznika Przedsiębiorstw lub samorządu gospodarczego, broniącego przedsiębiorców przed skutkami nieuczciwych kontroli ). Jeśli Platforma zrealizuje te dwa postulaty w ciągu pół roku, to znów będę dojrzale i odpowiedzialnie na nich głosował. Jeśli nie, to przykro mi, będę nadal popierał SD.

          • Palikot i Kutz… No proszę Cię…
            Rządzi (lub kieruje partią) sprawny aparat.
            Obaj wymienieni to tylko ozdobniki.

            Pełna kadencja i konstruktywny Prezydent – tego chcę.
            Wtedy jako wyborca mogę rozliczać na pewniaka.

          • Dlatego napisałem o tym, że
            Dlatego napisałem o tym, że partia Palikota i Kutza jest niemożliwa. Taka partia z poparciem podobnym do niemieckiej FDP, czy brytyjskich LibDemsów to jednak mój nieosiągalny ideał. Życie z idealizmem się kłóci, dlatego m. in. nie widzę w różowych barwach PO i chcę dla tej partii konkurencji, choćby w postaci SD. Pełna kadencja, później rozliczenie? OK, zgadzam się, zresztą inne rozwiązanie jest niemożliwe – na Warszawę nie pomaszeruję i rewolucji nie zrobię, pomimo całej mej "niedojrzałości". To, że rozliczeniem będą wybory nie oznacza jednak braku wcześniejszej bieżącej krytyki, choćby po to, by zmobilizować partię Tuska do lepszej pracy. Ja wolę pokazywać im, że wyborcy mają jakieś oczekiwania i że mogą w każdej chwili ich olać, niż utwierdzać ich w błogim przekonaniu, że są wspaniali i nic im nie zagraża. A co do "konstruktywnego prezydenta", to chciałbym prezydenta z pewną klasą, której brakuje obecnemu – takim prezydentem nie musi być Tusk, może nim być równie dobrze Olechowski.

    • Przyszedłeś z jedną gwiazdką
      Przyszedłeś z jedną gwiazdką i komentarzem, że jestem niedojrzały. Gwiazdkę rozumiem, to twoja prywatna ocena wartości mojego tekstu i nie będę się z nią sprzeczał, ale jeśli chodzi o opinię o "niedojrzałości", to wolałbym widzieć jakieś uzasadnienie. Ty powiedziałeś, że "eksperymentuję wrzucając kartkę do urny". Dlaczego? Dlatego, że nie kocham PO, jak Pan Bóg przykazał? Dlatego, że w monopolu jednej partii, w dodatku dość słabo odpowiadającej moim poglądom i przekonaniom widzę niebezpieczeństwo dla pluralizmu i różnorodności na scenie politycznej? Proszę cię, wyjaśnij mi na czym ta niedojrzałość polega, bo twoja dotychczasowa "argumentacja" sprowadza się do "jesteś głupi i masz wszy".

      PS. Masz tu artykuł Pawła Śpiewaka na temat PO. Wnioski ma podobne do moich, on również boi się monopolu jednej partii – widocznie jest niedojrzały:
      http://www.liberte.pl/nowy-numer/aktualne-komentarze/111-od-rozproszenia-do-systemu-monopartyjnego.html

      • Bo to jest jakas histeria…
        Piszesz o krajach o ugruntowanej demokracji…
        Czy gdzieś tam pojawiła się znienacka (bigbang) partia w pełni dojrzała i od razu przygotowana?
        Nie popełniały błędów i nie zawodziły wyborców?
        Te procesy trwały dziesiątki lat, sam o tym piszesz…
        Tymczasem polski wyborca co dwa lata histerii dostaje…
        W Twoim i MK przypadku już po niewiele wiecej niz roku…
        Pewnie nawet PIS trochę ewoluuje…

        O wiele większym zagrożeniem są ciągłe podziały i rewanżyzm (odgrywanie się) ludzi odsuniętych na boczny tor.
        Dziesięć partii i ciągłe zgniłe kompromisy – to jest problem.
        Skąd wiesz ile jest w Piskorskim chęci zmian i pracy dla kraju a ile chęci rewanżu i odegrania się na Tusku?
        Skąd wiesz czy decyzje które będzie podejmował będą optymalne dla ogółu, a nie może jakąś polityczną zemstą?
        Chcesz być, jako wyborca, narzędziem zemsty czyjegoś napompowanego ego z desantu?

        • Zgadzam się, że nie jest
          Zgadzam się, że nie jest dobrze, gdy w głównym obiegu mamy dziesięć partii – kanap dla sfrustrowanych liderów. Ale nie jest też dobrze, gdy mamy jedną partię, która jest bardzo słaba, choć nie beznadziejna, a wokół niej parę partii populistycznych. Wtedy nie ma wyboru, głosuje się na słabiaków. Gdy nie ma wyboru nie ma normalnie funkcjonującej demokracji, bo fundamentem demokracji jest właśnie możliwość wybierania między różnymi alternatywami. W czym ty widzisz dziś alternatywę? W PIS, które trochę ewoluuje? Puder na twarzy prezesa i gryzienie języka przed wypowiedzeniem słowa "układ" to jeszcze nie ewolucja, prawdziwa zmiana mogłaby nastąpić w PIS albo wtedy gdyby prezes odszedł i zabrał na emeryturę swoich siepaczy, albo wtedy, gdyby pogodził się z tymi, których wcześniej usunął, odstawił siepaczy na boczny tor i zaczął budować nowoczesną prawicę. Obie te możliwości są na razie niemożliwościami i obaj o tym wiemy. Jest jeszcze szansa na alternatywę w postaci SLD, ale przestałem wierzyć w to, że coś z nich będzie, gdy mydlanego Olejniczaka zamienili na tragicznego Napieralskiego. Zostaje mi tylko PO, to jest wyrok skazujący. Dlatego wolę mieć jakiś wybór w postaci SD. Czy Piskorski będzie się mścił na Tusku? A czy dziś Schetyna nie mści się na Dutkiewiczu? Politycy nie są święci, prowadzą między sobą personalne rozgrywki i grunt, by te rozgrywki nie przesłoniły im wszystkiego innego. Nie wierzę w Piskorskiego, ale poza nim w SD są też inni ludzie, jest program korzystny dla drobnych przedsiębiorców i dla rozwoju samorządności, wreszcie jest pewnien potencjał. Być może przyciągną kogoś jeszcze, liczę na Olechowskiego, jego związek ze Stronnictwem byłby dla tej partii szansą, poza tym sprawiłby, że oprócz Piskorskiego pojawiłby się inny lider. Szczerze mówiąc bez Olechowskiego SD ma małe szanse na promocję, a chciałbym, żeby się wypromowało, brakuje w Polsce partii centrowej, liberalnej. Oczywiście, że wolałbym coś innego, gdyby Palikot z Kutzem opuścili PO i stworzyli własne ugrupowanie byłbym pierwszym, który udzieliłby im poparcia, bo to ( oprócz Zdrojewskiego ) jedyni politycy, których darzę dużym szacunkiem i zaufaniem. Wiemy jednak, że Palikot i Kutz w PO pozostaną, poza tym poza Platformą ich partia byłaby wystawiona na ciągły atak różnych bidulków, oburzonych na pokaz niskim poziomem debaty i tym podobnymi bzdurami. Zostaje więc SD, chyba, że PO przestanie krążyć od Gowina do Huebner, wzmocni swoje centrolewicowe, liberalne skrzydło i podejmie jakieś realne działania. Na początek proponuję dawno obiecywane rozdzielenie ministra od prokuratora i podjęcie konkretnych działań na rzecz drobnej przedsiębiorczości ( zmniejszenie liczby koncesji, powołanie Rzecznika Przedsiębiorstw lub samorządu gospodarczego, broniącego przedsiębiorców przed skutkami nieuczciwych kontroli ). Jeśli Platforma zrealizuje te dwa postulaty w ciągu pół roku, to znów będę dojrzale i odpowiedzialnie na nich głosował. Jeśli nie, to przykro mi, będę nadal popierał SD.

          • Palikot i Kutz… No proszę Cię…
            Rządzi (lub kieruje partią) sprawny aparat.
            Obaj wymienieni to tylko ozdobniki.

            Pełna kadencja i konstruktywny Prezydent – tego chcę.
            Wtedy jako wyborca mogę rozliczać na pewniaka.

          • Dlatego napisałem o tym, że
            Dlatego napisałem o tym, że partia Palikota i Kutza jest niemożliwa. Taka partia z poparciem podobnym do niemieckiej FDP, czy brytyjskich LibDemsów to jednak mój nieosiągalny ideał. Życie z idealizmem się kłóci, dlatego m. in. nie widzę w różowych barwach PO i chcę dla tej partii konkurencji, choćby w postaci SD. Pełna kadencja, później rozliczenie? OK, zgadzam się, zresztą inne rozwiązanie jest niemożliwe – na Warszawę nie pomaszeruję i rewolucji nie zrobię, pomimo całej mej "niedojrzałości". To, że rozliczeniem będą wybory nie oznacza jednak braku wcześniejszej bieżącej krytyki, choćby po to, by zmobilizować partię Tuska do lepszej pracy. Ja wolę pokazywać im, że wyborcy mają jakieś oczekiwania i że mogą w każdej chwili ich olać, niż utwierdzać ich w błogim przekonaniu, że są wspaniali i nic im nie zagraża. A co do "konstruktywnego prezydenta", to chciałbym prezydenta z pewną klasą, której brakuje obecnemu – takim prezydentem nie musi być Tusk, może nim być równie dobrze Olechowski.

    • Przyszedłeś z jedną gwiazdką
      Przyszedłeś z jedną gwiazdką i komentarzem, że jestem niedojrzały. Gwiazdkę rozumiem, to twoja prywatna ocena wartości mojego tekstu i nie będę się z nią sprzeczał, ale jeśli chodzi o opinię o "niedojrzałości", to wolałbym widzieć jakieś uzasadnienie. Ty powiedziałeś, że "eksperymentuję wrzucając kartkę do urny". Dlaczego? Dlatego, że nie kocham PO, jak Pan Bóg przykazał? Dlatego, że w monopolu jednej partii, w dodatku dość słabo odpowiadającej moim poglądom i przekonaniom widzę niebezpieczeństwo dla pluralizmu i różnorodności na scenie politycznej? Proszę cię, wyjaśnij mi na czym ta niedojrzałość polega, bo twoja dotychczasowa "argumentacja" sprowadza się do "jesteś głupi i masz wszy".

      PS. Masz tu artykuł Pawła Śpiewaka na temat PO. Wnioski ma podobne do moich, on również boi się monopolu jednej partii – widocznie jest niedojrzały:
      http://www.liberte.pl/nowy-numer/aktualne-komentarze/111-od-rozproszenia-do-systemu-monopartyjnego.html

      • Bo to jest jakas histeria…
        Piszesz o krajach o ugruntowanej demokracji…
        Czy gdzieś tam pojawiła się znienacka (bigbang) partia w pełni dojrzała i od razu przygotowana?
        Nie popełniały błędów i nie zawodziły wyborców?
        Te procesy trwały dziesiątki lat, sam o tym piszesz…
        Tymczasem polski wyborca co dwa lata histerii dostaje…
        W Twoim i MK przypadku już po niewiele wiecej niz roku…
        Pewnie nawet PIS trochę ewoluuje…

        O wiele większym zagrożeniem są ciągłe podziały i rewanżyzm (odgrywanie się) ludzi odsuniętych na boczny tor.
        Dziesięć partii i ciągłe zgniłe kompromisy – to jest problem.
        Skąd wiesz ile jest w Piskorskim chęci zmian i pracy dla kraju a ile chęci rewanżu i odegrania się na Tusku?
        Skąd wiesz czy decyzje które będzie podejmował będą optymalne dla ogółu, a nie może jakąś polityczną zemstą?
        Chcesz być, jako wyborca, narzędziem zemsty czyjegoś napompowanego ego z desantu?

        • Zgadzam się, że nie jest
          Zgadzam się, że nie jest dobrze, gdy w głównym obiegu mamy dziesięć partii – kanap dla sfrustrowanych liderów. Ale nie jest też dobrze, gdy mamy jedną partię, która jest bardzo słaba, choć nie beznadziejna, a wokół niej parę partii populistycznych. Wtedy nie ma wyboru, głosuje się na słabiaków. Gdy nie ma wyboru nie ma normalnie funkcjonującej demokracji, bo fundamentem demokracji jest właśnie możliwość wybierania między różnymi alternatywami. W czym ty widzisz dziś alternatywę? W PIS, które trochę ewoluuje? Puder na twarzy prezesa i gryzienie języka przed wypowiedzeniem słowa "układ" to jeszcze nie ewolucja, prawdziwa zmiana mogłaby nastąpić w PIS albo wtedy gdyby prezes odszedł i zabrał na emeryturę swoich siepaczy, albo wtedy, gdyby pogodził się z tymi, których wcześniej usunął, odstawił siepaczy na boczny tor i zaczął budować nowoczesną prawicę. Obie te możliwości są na razie niemożliwościami i obaj o tym wiemy. Jest jeszcze szansa na alternatywę w postaci SLD, ale przestałem wierzyć w to, że coś z nich będzie, gdy mydlanego Olejniczaka zamienili na tragicznego Napieralskiego. Zostaje mi tylko PO, to jest wyrok skazujący. Dlatego wolę mieć jakiś wybór w postaci SD. Czy Piskorski będzie się mścił na Tusku? A czy dziś Schetyna nie mści się na Dutkiewiczu? Politycy nie są święci, prowadzą między sobą personalne rozgrywki i grunt, by te rozgrywki nie przesłoniły im wszystkiego innego. Nie wierzę w Piskorskiego, ale poza nim w SD są też inni ludzie, jest program korzystny dla drobnych przedsiębiorców i dla rozwoju samorządności, wreszcie jest pewnien potencjał. Być może przyciągną kogoś jeszcze, liczę na Olechowskiego, jego związek ze Stronnictwem byłby dla tej partii szansą, poza tym sprawiłby, że oprócz Piskorskiego pojawiłby się inny lider. Szczerze mówiąc bez Olechowskiego SD ma małe szanse na promocję, a chciałbym, żeby się wypromowało, brakuje w Polsce partii centrowej, liberalnej. Oczywiście, że wolałbym coś innego, gdyby Palikot z Kutzem opuścili PO i stworzyli własne ugrupowanie byłbym pierwszym, który udzieliłby im poparcia, bo to ( oprócz Zdrojewskiego ) jedyni politycy, których darzę dużym szacunkiem i zaufaniem. Wiemy jednak, że Palikot i Kutz w PO pozostaną, poza tym poza Platformą ich partia byłaby wystawiona na ciągły atak różnych bidulków, oburzonych na pokaz niskim poziomem debaty i tym podobnymi bzdurami. Zostaje więc SD, chyba, że PO przestanie krążyć od Gowina do Huebner, wzmocni swoje centrolewicowe, liberalne skrzydło i podejmie jakieś realne działania. Na początek proponuję dawno obiecywane rozdzielenie ministra od prokuratora i podjęcie konkretnych działań na rzecz drobnej przedsiębiorczości ( zmniejszenie liczby koncesji, powołanie Rzecznika Przedsiębiorstw lub samorządu gospodarczego, broniącego przedsiębiorców przed skutkami nieuczciwych kontroli ). Jeśli Platforma zrealizuje te dwa postulaty w ciągu pół roku, to znów będę dojrzale i odpowiedzialnie na nich głosował. Jeśli nie, to przykro mi, będę nadal popierał SD.

          • Palikot i Kutz… No proszę Cię…
            Rządzi (lub kieruje partią) sprawny aparat.
            Obaj wymienieni to tylko ozdobniki.

            Pełna kadencja i konstruktywny Prezydent – tego chcę.
            Wtedy jako wyborca mogę rozliczać na pewniaka.

          • Dlatego napisałem o tym, że
            Dlatego napisałem o tym, że partia Palikota i Kutza jest niemożliwa. Taka partia z poparciem podobnym do niemieckiej FDP, czy brytyjskich LibDemsów to jednak mój nieosiągalny ideał. Życie z idealizmem się kłóci, dlatego m. in. nie widzę w różowych barwach PO i chcę dla tej partii konkurencji, choćby w postaci SD. Pełna kadencja, później rozliczenie? OK, zgadzam się, zresztą inne rozwiązanie jest niemożliwe – na Warszawę nie pomaszeruję i rewolucji nie zrobię, pomimo całej mej "niedojrzałości". To, że rozliczeniem będą wybory nie oznacza jednak braku wcześniejszej bieżącej krytyki, choćby po to, by zmobilizować partię Tuska do lepszej pracy. Ja wolę pokazywać im, że wyborcy mają jakieś oczekiwania i że mogą w każdej chwili ich olać, niż utwierdzać ich w błogim przekonaniu, że są wspaniali i nic im nie zagraża. A co do "konstruktywnego prezydenta", to chciałbym prezydenta z pewną klasą, której brakuje obecnemu – takim prezydentem nie musi być Tusk, może nim być równie dobrze Olechowski.

    • Przyszedłeś z jedną gwiazdką
      Przyszedłeś z jedną gwiazdką i komentarzem, że jestem niedojrzały. Gwiazdkę rozumiem, to twoja prywatna ocena wartości mojego tekstu i nie będę się z nią sprzeczał, ale jeśli chodzi o opinię o "niedojrzałości", to wolałbym widzieć jakieś uzasadnienie. Ty powiedziałeś, że "eksperymentuję wrzucając kartkę do urny". Dlaczego? Dlatego, że nie kocham PO, jak Pan Bóg przykazał? Dlatego, że w monopolu jednej partii, w dodatku dość słabo odpowiadającej moim poglądom i przekonaniom widzę niebezpieczeństwo dla pluralizmu i różnorodności na scenie politycznej? Proszę cię, wyjaśnij mi na czym ta niedojrzałość polega, bo twoja dotychczasowa "argumentacja" sprowadza się do "jesteś głupi i masz wszy".

      PS. Masz tu artykuł Pawła Śpiewaka na temat PO. Wnioski ma podobne do moich, on również boi się monopolu jednej partii – widocznie jest niedojrzały:
      http://www.liberte.pl/nowy-numer/aktualne-komentarze/111-od-rozproszenia-do-systemu-monopartyjnego.html

      • Bo to jest jakas histeria…
        Piszesz o krajach o ugruntowanej demokracji…
        Czy gdzieś tam pojawiła się znienacka (bigbang) partia w pełni dojrzała i od razu przygotowana?
        Nie popełniały błędów i nie zawodziły wyborców?
        Te procesy trwały dziesiątki lat, sam o tym piszesz…
        Tymczasem polski wyborca co dwa lata histerii dostaje…
        W Twoim i MK przypadku już po niewiele wiecej niz roku…
        Pewnie nawet PIS trochę ewoluuje…

        O wiele większym zagrożeniem są ciągłe podziały i rewanżyzm (odgrywanie się) ludzi odsuniętych na boczny tor.
        Dziesięć partii i ciągłe zgniłe kompromisy – to jest problem.
        Skąd wiesz ile jest w Piskorskim chęci zmian i pracy dla kraju a ile chęci rewanżu i odegrania się na Tusku?
        Skąd wiesz czy decyzje które będzie podejmował będą optymalne dla ogółu, a nie może jakąś polityczną zemstą?
        Chcesz być, jako wyborca, narzędziem zemsty czyjegoś napompowanego ego z desantu?

        • Zgadzam się, że nie jest
          Zgadzam się, że nie jest dobrze, gdy w głównym obiegu mamy dziesięć partii – kanap dla sfrustrowanych liderów. Ale nie jest też dobrze, gdy mamy jedną partię, która jest bardzo słaba, choć nie beznadziejna, a wokół niej parę partii populistycznych. Wtedy nie ma wyboru, głosuje się na słabiaków. Gdy nie ma wyboru nie ma normalnie funkcjonującej demokracji, bo fundamentem demokracji jest właśnie możliwość wybierania między różnymi alternatywami. W czym ty widzisz dziś alternatywę? W PIS, które trochę ewoluuje? Puder na twarzy prezesa i gryzienie języka przed wypowiedzeniem słowa "układ" to jeszcze nie ewolucja, prawdziwa zmiana mogłaby nastąpić w PIS albo wtedy gdyby prezes odszedł i zabrał na emeryturę swoich siepaczy, albo wtedy, gdyby pogodził się z tymi, których wcześniej usunął, odstawił siepaczy na boczny tor i zaczął budować nowoczesną prawicę. Obie te możliwości są na razie niemożliwościami i obaj o tym wiemy. Jest jeszcze szansa na alternatywę w postaci SLD, ale przestałem wierzyć w to, że coś z nich będzie, gdy mydlanego Olejniczaka zamienili na tragicznego Napieralskiego. Zostaje mi tylko PO, to jest wyrok skazujący. Dlatego wolę mieć jakiś wybór w postaci SD. Czy Piskorski będzie się mścił na Tusku? A czy dziś Schetyna nie mści się na Dutkiewiczu? Politycy nie są święci, prowadzą między sobą personalne rozgrywki i grunt, by te rozgrywki nie przesłoniły im wszystkiego innego. Nie wierzę w Piskorskiego, ale poza nim w SD są też inni ludzie, jest program korzystny dla drobnych przedsiębiorców i dla rozwoju samorządności, wreszcie jest pewnien potencjał. Być może przyciągną kogoś jeszcze, liczę na Olechowskiego, jego związek ze Stronnictwem byłby dla tej partii szansą, poza tym sprawiłby, że oprócz Piskorskiego pojawiłby się inny lider. Szczerze mówiąc bez Olechowskiego SD ma małe szanse na promocję, a chciałbym, żeby się wypromowało, brakuje w Polsce partii centrowej, liberalnej. Oczywiście, że wolałbym coś innego, gdyby Palikot z Kutzem opuścili PO i stworzyli własne ugrupowanie byłbym pierwszym, który udzieliłby im poparcia, bo to ( oprócz Zdrojewskiego ) jedyni politycy, których darzę dużym szacunkiem i zaufaniem. Wiemy jednak, że Palikot i Kutz w PO pozostaną, poza tym poza Platformą ich partia byłaby wystawiona na ciągły atak różnych bidulków, oburzonych na pokaz niskim poziomem debaty i tym podobnymi bzdurami. Zostaje więc SD, chyba, że PO przestanie krążyć od Gowina do Huebner, wzmocni swoje centrolewicowe, liberalne skrzydło i podejmie jakieś realne działania. Na początek proponuję dawno obiecywane rozdzielenie ministra od prokuratora i podjęcie konkretnych działań na rzecz drobnej przedsiębiorczości ( zmniejszenie liczby koncesji, powołanie Rzecznika Przedsiębiorstw lub samorządu gospodarczego, broniącego przedsiębiorców przed skutkami nieuczciwych kontroli ). Jeśli Platforma zrealizuje te dwa postulaty w ciągu pół roku, to znów będę dojrzale i odpowiedzialnie na nich głosował. Jeśli nie, to przykro mi, będę nadal popierał SD.

          • Palikot i Kutz… No proszę Cię…
            Rządzi (lub kieruje partią) sprawny aparat.
            Obaj wymienieni to tylko ozdobniki.

            Pełna kadencja i konstruktywny Prezydent – tego chcę.
            Wtedy jako wyborca mogę rozliczać na pewniaka.

          • Dlatego napisałem o tym, że
            Dlatego napisałem o tym, że partia Palikota i Kutza jest niemożliwa. Taka partia z poparciem podobnym do niemieckiej FDP, czy brytyjskich LibDemsów to jednak mój nieosiągalny ideał. Życie z idealizmem się kłóci, dlatego m. in. nie widzę w różowych barwach PO i chcę dla tej partii konkurencji, choćby w postaci SD. Pełna kadencja, później rozliczenie? OK, zgadzam się, zresztą inne rozwiązanie jest niemożliwe – na Warszawę nie pomaszeruję i rewolucji nie zrobię, pomimo całej mej "niedojrzałości". To, że rozliczeniem będą wybory nie oznacza jednak braku wcześniejszej bieżącej krytyki, choćby po to, by zmobilizować partię Tuska do lepszej pracy. Ja wolę pokazywać im, że wyborcy mają jakieś oczekiwania i że mogą w każdej chwili ich olać, niż utwierdzać ich w błogim przekonaniu, że są wspaniali i nic im nie zagraża. A co do "konstruktywnego prezydenta", to chciałbym prezydenta z pewną klasą, której brakuje obecnemu – takim prezydentem nie musi być Tusk, może nim być równie dobrze Olechowski.

  5. Kochanie, skończ czytać harlekiny.
    Ja od PO, ani od żadnej innej partii nie oczekuję, że zamieni moje życie w bajkę i stworzy wspaniały kraj, który w parę lat dogoni zachód, a w paręnaście zostawi daleko w tyle. Ja chcę kilku prostych rzeczy, takich jak:

    1. Korzystne regulacje prawne dla drobnych przedsiębiorców – jeśli PO jest partią liberalną powinna je poprzeć, PSL również nie powinien mieć nic przeciwko, nie wiem jak etatyści z PIS i SLD, ale oni ( przynajmniej w wypadku PIS ) polują raczej na "oligarchów", nie na drobnicę. Można więc parę drobnych poprawek przepchnąć. Na razie cieszę się z mniejszej liczby kontroli i ( być może ) "jednego okienka".

    2. Mniejsza biurokracja. Tu Palikot zrobił kawałek dobrej roboty, ale pewne rzeczy stoją w miejscu. O likwidacji pozwolenia budowlanego słucham już od roku i na razie na słuchaniu się kończy.

    3. Decentralizacja, wzmocnienie władzy samorządów. PIS i prezydent są przeciw, ale PSL i SLD nie powinny mieć nic przeciwko. Dlaczego więc obiecywana decentralizacja utknęła na przepchnięciu jednego, czy dwóch urzędów od wojewody do marszałka? To dość mało, można choćby spróbować zwiększyć finansową niezależość samorządów poprzez decentralizację finansów.

    4. Reforma prokuratury. Tu SLD i PSL są za, weto prezydenta nie gra roli. Wystarczyłaby nowelizacja, czy dwie i urzędy ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego byłyby oddzielone. Jak dotąd nic nie zrobiono, rozbudzono jedynie nadzieje części wyborców, w tym moje.

    5. Neutralność światopoglądowa państwa. Ja rozumiem, że prawicowi wyborcy, ale wyznawców Rydzyka i tak PO nie zdobędzie, a Gowin jako spec od bioetyki z państwem neutralnym światopoglądowo jakoś się kłóci.

    6. Reforma edukacji. Było dużo pomysłów na upowszechnienie edukacji sześciolatków i nauczania przedszkolnego pięciolatków, były hasła informatyzacji, były propozycje bardziej "profilowanego" nauczania w liceum. Wszystko diabli wzięli, nie zmieniło się praktycznie nic.

    Wymieniłem parę spraw, których oczekuję od państwa, spraw, przy których odpada wymówka w postaci silnej opozycji i weta prezydenta. Czy to wymagania na poziomie rozpuszczonej księżniczki? Nie sądzę. To wymagania wyborcy, który cieszy się wprawdzie, że nowy premier mówi poprawną polszczyzną, utrzymuje dobre stosunki z sąsiadami i nie boi się społeczeństwa obywatelskiego, ale chciałby czegoś więcej, choć troszeczkę więcej, nie żadne fanaberie. A jeżeli chodzi o operowanie epitetami, to nie ja ich używam, kotku, czasem najwyżej mi się oberwie, co znoszę dość dzielnie, ale co złego to nie ja, więc tę pretensję możesz skierować na inny adres.

  6. Kochanie, skończ czytać harlekiny.
    Ja od PO, ani od żadnej innej partii nie oczekuję, że zamieni moje życie w bajkę i stworzy wspaniały kraj, który w parę lat dogoni zachód, a w paręnaście zostawi daleko w tyle. Ja chcę kilku prostych rzeczy, takich jak:

    1. Korzystne regulacje prawne dla drobnych przedsiębiorców – jeśli PO jest partią liberalną powinna je poprzeć, PSL również nie powinien mieć nic przeciwko, nie wiem jak etatyści z PIS i SLD, ale oni ( przynajmniej w wypadku PIS ) polują raczej na "oligarchów", nie na drobnicę. Można więc parę drobnych poprawek przepchnąć. Na razie cieszę się z mniejszej liczby kontroli i ( być może ) "jednego okienka".

    2. Mniejsza biurokracja. Tu Palikot zrobił kawałek dobrej roboty, ale pewne rzeczy stoją w miejscu. O likwidacji pozwolenia budowlanego słucham już od roku i na razie na słuchaniu się kończy.

    3. Decentralizacja, wzmocnienie władzy samorządów. PIS i prezydent są przeciw, ale PSL i SLD nie powinny mieć nic przeciwko. Dlaczego więc obiecywana decentralizacja utknęła na przepchnięciu jednego, czy dwóch urzędów od wojewody do marszałka? To dość mało, można choćby spróbować zwiększyć finansową niezależość samorządów poprzez decentralizację finansów.

    4. Reforma prokuratury. Tu SLD i PSL są za, weto prezydenta nie gra roli. Wystarczyłaby nowelizacja, czy dwie i urzędy ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego byłyby oddzielone. Jak dotąd nic nie zrobiono, rozbudzono jedynie nadzieje części wyborców, w tym moje.

    5. Neutralność światopoglądowa państwa. Ja rozumiem, że prawicowi wyborcy, ale wyznawców Rydzyka i tak PO nie zdobędzie, a Gowin jako spec od bioetyki z państwem neutralnym światopoglądowo jakoś się kłóci.

    6. Reforma edukacji. Było dużo pomysłów na upowszechnienie edukacji sześciolatków i nauczania przedszkolnego pięciolatków, były hasła informatyzacji, były propozycje bardziej "profilowanego" nauczania w liceum. Wszystko diabli wzięli, nie zmieniło się praktycznie nic.

    Wymieniłem parę spraw, których oczekuję od państwa, spraw, przy których odpada wymówka w postaci silnej opozycji i weta prezydenta. Czy to wymagania na poziomie rozpuszczonej księżniczki? Nie sądzę. To wymagania wyborcy, który cieszy się wprawdzie, że nowy premier mówi poprawną polszczyzną, utrzymuje dobre stosunki z sąsiadami i nie boi się społeczeństwa obywatelskiego, ale chciałby czegoś więcej, choć troszeczkę więcej, nie żadne fanaberie. A jeżeli chodzi o operowanie epitetami, to nie ja ich używam, kotku, czasem najwyżej mi się oberwie, co znoszę dość dzielnie, ale co złego to nie ja, więc tę pretensję możesz skierować na inny adres.

  7. Kochanie, skończ czytać harlekiny.
    Ja od PO, ani od żadnej innej partii nie oczekuję, że zamieni moje życie w bajkę i stworzy wspaniały kraj, który w parę lat dogoni zachód, a w paręnaście zostawi daleko w tyle. Ja chcę kilku prostych rzeczy, takich jak:

    1. Korzystne regulacje prawne dla drobnych przedsiębiorców – jeśli PO jest partią liberalną powinna je poprzeć, PSL również nie powinien mieć nic przeciwko, nie wiem jak etatyści z PIS i SLD, ale oni ( przynajmniej w wypadku PIS ) polują raczej na "oligarchów", nie na drobnicę. Można więc parę drobnych poprawek przepchnąć. Na razie cieszę się z mniejszej liczby kontroli i ( być może ) "jednego okienka".

    2. Mniejsza biurokracja. Tu Palikot zrobił kawałek dobrej roboty, ale pewne rzeczy stoją w miejscu. O likwidacji pozwolenia budowlanego słucham już od roku i na razie na słuchaniu się kończy.

    3. Decentralizacja, wzmocnienie władzy samorządów. PIS i prezydent są przeciw, ale PSL i SLD nie powinny mieć nic przeciwko. Dlaczego więc obiecywana decentralizacja utknęła na przepchnięciu jednego, czy dwóch urzędów od wojewody do marszałka? To dość mało, można choćby spróbować zwiększyć finansową niezależość samorządów poprzez decentralizację finansów.

    4. Reforma prokuratury. Tu SLD i PSL są za, weto prezydenta nie gra roli. Wystarczyłaby nowelizacja, czy dwie i urzędy ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego byłyby oddzielone. Jak dotąd nic nie zrobiono, rozbudzono jedynie nadzieje części wyborców, w tym moje.

    5. Neutralność światopoglądowa państwa. Ja rozumiem, że prawicowi wyborcy, ale wyznawców Rydzyka i tak PO nie zdobędzie, a Gowin jako spec od bioetyki z państwem neutralnym światopoglądowo jakoś się kłóci.

    6. Reforma edukacji. Było dużo pomysłów na upowszechnienie edukacji sześciolatków i nauczania przedszkolnego pięciolatków, były hasła informatyzacji, były propozycje bardziej "profilowanego" nauczania w liceum. Wszystko diabli wzięli, nie zmieniło się praktycznie nic.

    Wymieniłem parę spraw, których oczekuję od państwa, spraw, przy których odpada wymówka w postaci silnej opozycji i weta prezydenta. Czy to wymagania na poziomie rozpuszczonej księżniczki? Nie sądzę. To wymagania wyborcy, który cieszy się wprawdzie, że nowy premier mówi poprawną polszczyzną, utrzymuje dobre stosunki z sąsiadami i nie boi się społeczeństwa obywatelskiego, ale chciałby czegoś więcej, choć troszeczkę więcej, nie żadne fanaberie. A jeżeli chodzi o operowanie epitetami, to nie ja ich używam, kotku, czasem najwyżej mi się oberwie, co znoszę dość dzielnie, ale co złego to nie ja, więc tę pretensję możesz skierować na inny adres.

  8. Kochanie, skończ czytać harlekiny.
    Ja od PO, ani od żadnej innej partii nie oczekuję, że zamieni moje życie w bajkę i stworzy wspaniały kraj, który w parę lat dogoni zachód, a w paręnaście zostawi daleko w tyle. Ja chcę kilku prostych rzeczy, takich jak:

    1. Korzystne regulacje prawne dla drobnych przedsiębiorców – jeśli PO jest partią liberalną powinna je poprzeć, PSL również nie powinien mieć nic przeciwko, nie wiem jak etatyści z PIS i SLD, ale oni ( przynajmniej w wypadku PIS ) polują raczej na "oligarchów", nie na drobnicę. Można więc parę drobnych poprawek przepchnąć. Na razie cieszę się z mniejszej liczby kontroli i ( być może ) "jednego okienka".

    2. Mniejsza biurokracja. Tu Palikot zrobił kawałek dobrej roboty, ale pewne rzeczy stoją w miejscu. O likwidacji pozwolenia budowlanego słucham już od roku i na razie na słuchaniu się kończy.

    3. Decentralizacja, wzmocnienie władzy samorządów. PIS i prezydent są przeciw, ale PSL i SLD nie powinny mieć nic przeciwko. Dlaczego więc obiecywana decentralizacja utknęła na przepchnięciu jednego, czy dwóch urzędów od wojewody do marszałka? To dość mało, można choćby spróbować zwiększyć finansową niezależość samorządów poprzez decentralizację finansów.

    4. Reforma prokuratury. Tu SLD i PSL są za, weto prezydenta nie gra roli. Wystarczyłaby nowelizacja, czy dwie i urzędy ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego byłyby oddzielone. Jak dotąd nic nie zrobiono, rozbudzono jedynie nadzieje części wyborców, w tym moje.

    5. Neutralność światopoglądowa państwa. Ja rozumiem, że prawicowi wyborcy, ale wyznawców Rydzyka i tak PO nie zdobędzie, a Gowin jako spec od bioetyki z państwem neutralnym światopoglądowo jakoś się kłóci.

    6. Reforma edukacji. Było dużo pomysłów na upowszechnienie edukacji sześciolatków i nauczania przedszkolnego pięciolatków, były hasła informatyzacji, były propozycje bardziej "profilowanego" nauczania w liceum. Wszystko diabli wzięli, nie zmieniło się praktycznie nic.

    Wymieniłem parę spraw, których oczekuję od państwa, spraw, przy których odpada wymówka w postaci silnej opozycji i weta prezydenta. Czy to wymagania na poziomie rozpuszczonej księżniczki? Nie sądzę. To wymagania wyborcy, który cieszy się wprawdzie, że nowy premier mówi poprawną polszczyzną, utrzymuje dobre stosunki z sąsiadami i nie boi się społeczeństwa obywatelskiego, ale chciałby czegoś więcej, choć troszeczkę więcej, nie żadne fanaberie. A jeżeli chodzi o operowanie epitetami, to nie ja ich używam, kotku, czasem najwyżej mi się oberwie, co znoszę dość dzielnie, ale co złego to nie ja, więc tę pretensję możesz skierować na inny adres.

  9. Porównanie Microsofta i PO
    ma w sobie nieco słuszności i jest przejawem sporej przenikliwości kolegi Ja. Produkty Microsofta były  od zawsze "gówniane" (za wyjątkiem DOSu, który był sobie prostym systemem operacyjnym dla domowego użytkownika). Pamiętam czasy Windows 1.x, 2.x, 3.x. To były gnioty i wiele dużo lepszych produktów na rynku wtedy istniało. Ale marketing i parę dobrych posunięć komercyjnych (dostępność wiedzy dla producentów aplikacji)spowodowało, że zwolna wyrósł nam monopol – wielki wspaniały Microsoft z gównianymi produktami, których b.wielu informatyków nie lubi, nie ceni. Gdyby nie ta dominacja jednej firmy, jej układy z producentami elektroniki (na które patrzę bardzo podejrzliwie) pewnie bylibyśmy jako ludzkość dalej z rozwojem.

    Monopol PO może nam grozić. Nie lekceważmy zagrożenia. Niestety nie mam konstruktywnych propozycji i jak narazie przyklaskuję krytyce Matki, Ja i paru innych osób.

    Krytykujesz, Ja, wszystkie inne ugrupowania polityczne jako nie rokujące na stanie się silną konkurencję dla PO. Padają nazwiska kiepskich, Twoim zdaniem, polityków.
    A znasz listę gierojów z PD? Ja nie znam i nie wykluczam zagłosowania na PD gdy poznam. Ale dzisiaj deklaracja poparcia byłaby przedwczesna bo niewiele o tej formacji wiadomo. Ja czasami się zastanawiam, komu na rękę jest ta nowa formacja, wietrzę spisek ale nienerwowo 🙂

    Domyślam się, że deklaracja głosowania na PD to prowokacja dyskusji i cios ostrogi we wlękącą się leniwie ku wyborom chabetę PO. Też bym jej trzasnął batem w zad i to nie raz. Nie ma zwyczaju w Polsce spożywać koniny ale to może byłyby najlepszy pożytek z tej chabety gdyby się z boku pojawił jakiś solidny koń pociągowy, nie musi to być potencjalny zwycięzca Wielkiej Pardubickiej ale solidny kuń, który przeciągnie ten burdel na kółkach jaki mamy w jakieś lepsze miejsce. 🙂

    • Dzięki Panie Modry.
      Uchwyciłeś to, o co mi dokładnie chodziło. Chciałem pokazać dwie rzeczy: po pierwsze, że grozi nam monopol jednej partii, a monopol zawsze i na każdego działa demotywująco, zniechęca do nowych działań. A po drugie, że warto czasem postraszyć rządzących konkurencją. W eurowyborach nie poprę PO. Chcę w ten sposób pokazać Platformie, że jak wyborca chce, to alternatywę sobie znajdzie. Ma być to pierwsze poważne ostrzeżenie przed wyborami do sejmu, w których głosowanie na PO rozważę – jeśli się postarają. Jeśli będą się obcyndalać, to na mój głos nie mogą liczyć, jeśli będą się starać, to ja starania docenię. Głosuję i wymagam.

        • Zainstaluję to, co będzie mi
          Zainstaluję to, co będzie mi bardziej odpowiadało, bez względu na to, co robi mój sąsiad. Być może ty kierujesz się w życiu zasadą "wszyscy mają mambę – mam i ja", jednak ja postępuję inaczej.

          • Czy ja kogokolwiek pouczam?
            Sprawa jest prosta, nie chcesz – nie czytasz. Jeżeli moje teksty tak bardzo cię rażą, że musisz się dwa razy dziennie wywnętrzniać z uwagami na temat mojej niedojrzałości i przemądrzałości, to daj mi po prostu ignora i będziesz miał "problem" z głowy.

      • I myślisz, ze PO zrozumie twój gest Kozakiewicza?
        No więc tak, zacznijmy od tego, że wszystkie partie PIS, PO, SLD i PSL traktują wybory do PE jako sprawdzian swoich sił, w tym że dwie największe czyli PO i PIS bardziej jako plebiscyt licząc na powtórzenie sytuacji z 2007. Wszystkie wymienione partie robią błąd bo wydaje się im, że są to wybory krajowe zapominając, że są tacy wyborcy jak ja- czarodziejka, którzy na pierwszym miejscu będą się kierować nazwiskiem i dokonaniami, a dopiero później zwrócą uwagę na szyldy partyjne ( w końcu nie chcę aby jakiś prostak ze słomą w butach reprezentował mój kraj ). Z kolei “kanapy” traktują te wybory jak promocję/reklamę w przyszłość, zupełnie jak w “idolu” i też popełniają błąd, wystarczy przypomnieć sobie dokonania Partii Demokratycznej ( całkiem dobry wynik do PE jak na umierający twór, i słabiutki przy wyborach krajowych ), tak więc nie wiem czy twoja żólta karta dla PO skłoni jej liderów do głębszych przemyśleń.

  10. Porównanie Microsofta i PO
    ma w sobie nieco słuszności i jest przejawem sporej przenikliwości kolegi Ja. Produkty Microsofta były  od zawsze "gówniane" (za wyjątkiem DOSu, który był sobie prostym systemem operacyjnym dla domowego użytkownika). Pamiętam czasy Windows 1.x, 2.x, 3.x. To były gnioty i wiele dużo lepszych produktów na rynku wtedy istniało. Ale marketing i parę dobrych posunięć komercyjnych (dostępność wiedzy dla producentów aplikacji)spowodowało, że zwolna wyrósł nam monopol – wielki wspaniały Microsoft z gównianymi produktami, których b.wielu informatyków nie lubi, nie ceni. Gdyby nie ta dominacja jednej firmy, jej układy z producentami elektroniki (na które patrzę bardzo podejrzliwie) pewnie bylibyśmy jako ludzkość dalej z rozwojem.

    Monopol PO może nam grozić. Nie lekceważmy zagrożenia. Niestety nie mam konstruktywnych propozycji i jak narazie przyklaskuję krytyce Matki, Ja i paru innych osób.

    Krytykujesz, Ja, wszystkie inne ugrupowania polityczne jako nie rokujące na stanie się silną konkurencję dla PO. Padają nazwiska kiepskich, Twoim zdaniem, polityków.
    A znasz listę gierojów z PD? Ja nie znam i nie wykluczam zagłosowania na PD gdy poznam. Ale dzisiaj deklaracja poparcia byłaby przedwczesna bo niewiele o tej formacji wiadomo. Ja czasami się zastanawiam, komu na rękę jest ta nowa formacja, wietrzę spisek ale nienerwowo 🙂

    Domyślam się, że deklaracja głosowania na PD to prowokacja dyskusji i cios ostrogi we wlękącą się leniwie ku wyborom chabetę PO. Też bym jej trzasnął batem w zad i to nie raz. Nie ma zwyczaju w Polsce spożywać koniny ale to może byłyby najlepszy pożytek z tej chabety gdyby się z boku pojawił jakiś solidny koń pociągowy, nie musi to być potencjalny zwycięzca Wielkiej Pardubickiej ale solidny kuń, który przeciągnie ten burdel na kółkach jaki mamy w jakieś lepsze miejsce. 🙂

    • Dzięki Panie Modry.
      Uchwyciłeś to, o co mi dokładnie chodziło. Chciałem pokazać dwie rzeczy: po pierwsze, że grozi nam monopol jednej partii, a monopol zawsze i na każdego działa demotywująco, zniechęca do nowych działań. A po drugie, że warto czasem postraszyć rządzących konkurencją. W eurowyborach nie poprę PO. Chcę w ten sposób pokazać Platformie, że jak wyborca chce, to alternatywę sobie znajdzie. Ma być to pierwsze poważne ostrzeżenie przed wyborami do sejmu, w których głosowanie na PO rozważę – jeśli się postarają. Jeśli będą się obcyndalać, to na mój głos nie mogą liczyć, jeśli będą się starać, to ja starania docenię. Głosuję i wymagam.

        • Zainstaluję to, co będzie mi
          Zainstaluję to, co będzie mi bardziej odpowiadało, bez względu na to, co robi mój sąsiad. Być może ty kierujesz się w życiu zasadą "wszyscy mają mambę – mam i ja", jednak ja postępuję inaczej.

          • Czy ja kogokolwiek pouczam?
            Sprawa jest prosta, nie chcesz – nie czytasz. Jeżeli moje teksty tak bardzo cię rażą, że musisz się dwa razy dziennie wywnętrzniać z uwagami na temat mojej niedojrzałości i przemądrzałości, to daj mi po prostu ignora i będziesz miał "problem" z głowy.

      • I myślisz, ze PO zrozumie twój gest Kozakiewicza?
        No więc tak, zacznijmy od tego, że wszystkie partie PIS, PO, SLD i PSL traktują wybory do PE jako sprawdzian swoich sił, w tym że dwie największe czyli PO i PIS bardziej jako plebiscyt licząc na powtórzenie sytuacji z 2007. Wszystkie wymienione partie robią błąd bo wydaje się im, że są to wybory krajowe zapominając, że są tacy wyborcy jak ja- czarodziejka, którzy na pierwszym miejscu będą się kierować nazwiskiem i dokonaniami, a dopiero później zwrócą uwagę na szyldy partyjne ( w końcu nie chcę aby jakiś prostak ze słomą w butach reprezentował mój kraj ). Z kolei “kanapy” traktują te wybory jak promocję/reklamę w przyszłość, zupełnie jak w “idolu” i też popełniają błąd, wystarczy przypomnieć sobie dokonania Partii Demokratycznej ( całkiem dobry wynik do PE jak na umierający twór, i słabiutki przy wyborach krajowych ), tak więc nie wiem czy twoja żólta karta dla PO skłoni jej liderów do głębszych przemyśleń.

  11. Porównanie Microsofta i PO
    ma w sobie nieco słuszności i jest przejawem sporej przenikliwości kolegi Ja. Produkty Microsofta były  od zawsze "gówniane" (za wyjątkiem DOSu, który był sobie prostym systemem operacyjnym dla domowego użytkownika). Pamiętam czasy Windows 1.x, 2.x, 3.x. To były gnioty i wiele dużo lepszych produktów na rynku wtedy istniało. Ale marketing i parę dobrych posunięć komercyjnych (dostępność wiedzy dla producentów aplikacji)spowodowało, że zwolna wyrósł nam monopol – wielki wspaniały Microsoft z gównianymi produktami, których b.wielu informatyków nie lubi, nie ceni. Gdyby nie ta dominacja jednej firmy, jej układy z producentami elektroniki (na które patrzę bardzo podejrzliwie) pewnie bylibyśmy jako ludzkość dalej z rozwojem.

    Monopol PO może nam grozić. Nie lekceważmy zagrożenia. Niestety nie mam konstruktywnych propozycji i jak narazie przyklaskuję krytyce Matki, Ja i paru innych osób.

    Krytykujesz, Ja, wszystkie inne ugrupowania polityczne jako nie rokujące na stanie się silną konkurencję dla PO. Padają nazwiska kiepskich, Twoim zdaniem, polityków.
    A znasz listę gierojów z PD? Ja nie znam i nie wykluczam zagłosowania na PD gdy poznam. Ale dzisiaj deklaracja poparcia byłaby przedwczesna bo niewiele o tej formacji wiadomo. Ja czasami się zastanawiam, komu na rękę jest ta nowa formacja, wietrzę spisek ale nienerwowo 🙂

    Domyślam się, że deklaracja głosowania na PD to prowokacja dyskusji i cios ostrogi we wlękącą się leniwie ku wyborom chabetę PO. Też bym jej trzasnął batem w zad i to nie raz. Nie ma zwyczaju w Polsce spożywać koniny ale to może byłyby najlepszy pożytek z tej chabety gdyby się z boku pojawił jakiś solidny koń pociągowy, nie musi to być potencjalny zwycięzca Wielkiej Pardubickiej ale solidny kuń, który przeciągnie ten burdel na kółkach jaki mamy w jakieś lepsze miejsce. 🙂

    • Dzięki Panie Modry.
      Uchwyciłeś to, o co mi dokładnie chodziło. Chciałem pokazać dwie rzeczy: po pierwsze, że grozi nam monopol jednej partii, a monopol zawsze i na każdego działa demotywująco, zniechęca do nowych działań. A po drugie, że warto czasem postraszyć rządzących konkurencją. W eurowyborach nie poprę PO. Chcę w ten sposób pokazać Platformie, że jak wyborca chce, to alternatywę sobie znajdzie. Ma być to pierwsze poważne ostrzeżenie przed wyborami do sejmu, w których głosowanie na PO rozważę – jeśli się postarają. Jeśli będą się obcyndalać, to na mój głos nie mogą liczyć, jeśli będą się starać, to ja starania docenię. Głosuję i wymagam.

        • Zainstaluję to, co będzie mi
          Zainstaluję to, co będzie mi bardziej odpowiadało, bez względu na to, co robi mój sąsiad. Być może ty kierujesz się w życiu zasadą "wszyscy mają mambę – mam i ja", jednak ja postępuję inaczej.

          • Czy ja kogokolwiek pouczam?
            Sprawa jest prosta, nie chcesz – nie czytasz. Jeżeli moje teksty tak bardzo cię rażą, że musisz się dwa razy dziennie wywnętrzniać z uwagami na temat mojej niedojrzałości i przemądrzałości, to daj mi po prostu ignora i będziesz miał "problem" z głowy.

      • I myślisz, ze PO zrozumie twój gest Kozakiewicza?
        No więc tak, zacznijmy od tego, że wszystkie partie PIS, PO, SLD i PSL traktują wybory do PE jako sprawdzian swoich sił, w tym że dwie największe czyli PO i PIS bardziej jako plebiscyt licząc na powtórzenie sytuacji z 2007. Wszystkie wymienione partie robią błąd bo wydaje się im, że są to wybory krajowe zapominając, że są tacy wyborcy jak ja- czarodziejka, którzy na pierwszym miejscu będą się kierować nazwiskiem i dokonaniami, a dopiero później zwrócą uwagę na szyldy partyjne ( w końcu nie chcę aby jakiś prostak ze słomą w butach reprezentował mój kraj ). Z kolei “kanapy” traktują te wybory jak promocję/reklamę w przyszłość, zupełnie jak w “idolu” i też popełniają błąd, wystarczy przypomnieć sobie dokonania Partii Demokratycznej ( całkiem dobry wynik do PE jak na umierający twór, i słabiutki przy wyborach krajowych ), tak więc nie wiem czy twoja żólta karta dla PO skłoni jej liderów do głębszych przemyśleń.

  12. Porównanie Microsofta i PO
    ma w sobie nieco słuszności i jest przejawem sporej przenikliwości kolegi Ja. Produkty Microsofta były  od zawsze "gówniane" (za wyjątkiem DOSu, który był sobie prostym systemem operacyjnym dla domowego użytkownika). Pamiętam czasy Windows 1.x, 2.x, 3.x. To były gnioty i wiele dużo lepszych produktów na rynku wtedy istniało. Ale marketing i parę dobrych posunięć komercyjnych (dostępność wiedzy dla producentów aplikacji)spowodowało, że zwolna wyrósł nam monopol – wielki wspaniały Microsoft z gównianymi produktami, których b.wielu informatyków nie lubi, nie ceni. Gdyby nie ta dominacja jednej firmy, jej układy z producentami elektroniki (na które patrzę bardzo podejrzliwie) pewnie bylibyśmy jako ludzkość dalej z rozwojem.

    Monopol PO może nam grozić. Nie lekceważmy zagrożenia. Niestety nie mam konstruktywnych propozycji i jak narazie przyklaskuję krytyce Matki, Ja i paru innych osób.

    Krytykujesz, Ja, wszystkie inne ugrupowania polityczne jako nie rokujące na stanie się silną konkurencję dla PO. Padają nazwiska kiepskich, Twoim zdaniem, polityków.
    A znasz listę gierojów z PD? Ja nie znam i nie wykluczam zagłosowania na PD gdy poznam. Ale dzisiaj deklaracja poparcia byłaby przedwczesna bo niewiele o tej formacji wiadomo. Ja czasami się zastanawiam, komu na rękę jest ta nowa formacja, wietrzę spisek ale nienerwowo 🙂

    Domyślam się, że deklaracja głosowania na PD to prowokacja dyskusji i cios ostrogi we wlękącą się leniwie ku wyborom chabetę PO. Też bym jej trzasnął batem w zad i to nie raz. Nie ma zwyczaju w Polsce spożywać koniny ale to może byłyby najlepszy pożytek z tej chabety gdyby się z boku pojawił jakiś solidny koń pociągowy, nie musi to być potencjalny zwycięzca Wielkiej Pardubickiej ale solidny kuń, który przeciągnie ten burdel na kółkach jaki mamy w jakieś lepsze miejsce. 🙂

    • Dzięki Panie Modry.
      Uchwyciłeś to, o co mi dokładnie chodziło. Chciałem pokazać dwie rzeczy: po pierwsze, że grozi nam monopol jednej partii, a monopol zawsze i na każdego działa demotywująco, zniechęca do nowych działań. A po drugie, że warto czasem postraszyć rządzących konkurencją. W eurowyborach nie poprę PO. Chcę w ten sposób pokazać Platformie, że jak wyborca chce, to alternatywę sobie znajdzie. Ma być to pierwsze poważne ostrzeżenie przed wyborami do sejmu, w których głosowanie na PO rozważę – jeśli się postarają. Jeśli będą się obcyndalać, to na mój głos nie mogą liczyć, jeśli będą się starać, to ja starania docenię. Głosuję i wymagam.

        • Zainstaluję to, co będzie mi
          Zainstaluję to, co będzie mi bardziej odpowiadało, bez względu na to, co robi mój sąsiad. Być może ty kierujesz się w życiu zasadą "wszyscy mają mambę – mam i ja", jednak ja postępuję inaczej.

          • Czy ja kogokolwiek pouczam?
            Sprawa jest prosta, nie chcesz – nie czytasz. Jeżeli moje teksty tak bardzo cię rażą, że musisz się dwa razy dziennie wywnętrzniać z uwagami na temat mojej niedojrzałości i przemądrzałości, to daj mi po prostu ignora i będziesz miał "problem" z głowy.

      • I myślisz, ze PO zrozumie twój gest Kozakiewicza?
        No więc tak, zacznijmy od tego, że wszystkie partie PIS, PO, SLD i PSL traktują wybory do PE jako sprawdzian swoich sił, w tym że dwie największe czyli PO i PIS bardziej jako plebiscyt licząc na powtórzenie sytuacji z 2007. Wszystkie wymienione partie robią błąd bo wydaje się im, że są to wybory krajowe zapominając, że są tacy wyborcy jak ja- czarodziejka, którzy na pierwszym miejscu będą się kierować nazwiskiem i dokonaniami, a dopiero później zwrócą uwagę na szyldy partyjne ( w końcu nie chcę aby jakiś prostak ze słomą w butach reprezentował mój kraj ). Z kolei “kanapy” traktują te wybory jak promocję/reklamę w przyszłość, zupełnie jak w “idolu” i też popełniają błąd, wystarczy przypomnieć sobie dokonania Partii Demokratycznej ( całkiem dobry wynik do PE jak na umierający twór, i słabiutki przy wyborach krajowych ), tak więc nie wiem czy twoja żólta karta dla PO skłoni jej liderów do głębszych przemyśleń.

  13. To, że rząd nie potrafi
    To, że rząd nie potrafi poinformować wyborców o swoich pracach źle świadczy o rządzie. Niech się potem nie dziwią, że ich krytykuję. Krytykować będę, nie dla samej krytyki, ale po to, by zmobilizować rząd do pracy. Obowiązkiem obywatela jest przypominać rządzącym o sobie nie tylko w czasie wyborów.

  14. To, że rząd nie potrafi
    To, że rząd nie potrafi poinformować wyborców o swoich pracach źle świadczy o rządzie. Niech się potem nie dziwią, że ich krytykuję. Krytykować będę, nie dla samej krytyki, ale po to, by zmobilizować rząd do pracy. Obowiązkiem obywatela jest przypominać rządzącym o sobie nie tylko w czasie wyborów.

  15. To, że rząd nie potrafi
    To, że rząd nie potrafi poinformować wyborców o swoich pracach źle świadczy o rządzie. Niech się potem nie dziwią, że ich krytykuję. Krytykować będę, nie dla samej krytyki, ale po to, by zmobilizować rząd do pracy. Obowiązkiem obywatela jest przypominać rządzącym o sobie nie tylko w czasie wyborów.

  16. To, że rząd nie potrafi
    To, że rząd nie potrafi poinformować wyborców o swoich pracach źle świadczy o rządzie. Niech się potem nie dziwią, że ich krytykuję. Krytykować będę, nie dla samej krytyki, ale po to, by zmobilizować rząd do pracy. Obowiązkiem obywatela jest przypominać rządzącym o sobie nie tylko w czasie wyborów.

    • Olechowski może mieć zaplecze
      Olechowski może mieć zaplecze w postaci SD i Centrolewicy, które pewnie go poprą. Sporo wyborców PO też chętnie by go widziało na stanowisku prezydenta. Co może zrobić prezydent z tak małym zapleczem? Ostrożniej wetować i być ponad partyjnymi sporami, czego właściwie od prezydenta oczekuję.

        • Olechowski będzie miał za
          Olechowski będzie miał za sobą liberałów, co z jednej strony oznacza twarde poparcie od jakichś 8 – 15% społeczeństwa, a z drugiej reprezentowanie najbardziej rozdrobnionej grupy. W Polsce nie ma normalnej partii liberalnej, jak na zachodzie, mamy PD z 1%, SD z 2 – 3%, reszta rozeszła się po lewym skrzydełku chadeckiej PO. Czy to starczy na minimum? Nie wiem, ja w każdym razie chcę Olechowskiego i widzę w jego kandydaturze, bez względu na to, czy wygra, czy nie, jakąś alternatywę, szansę na pluralizm i różnorodność.

    • Olechowski może mieć zaplecze
      Olechowski może mieć zaplecze w postaci SD i Centrolewicy, które pewnie go poprą. Sporo wyborców PO też chętnie by go widziało na stanowisku prezydenta. Co może zrobić prezydent z tak małym zapleczem? Ostrożniej wetować i być ponad partyjnymi sporami, czego właściwie od prezydenta oczekuję.

        • Olechowski będzie miał za
          Olechowski będzie miał za sobą liberałów, co z jednej strony oznacza twarde poparcie od jakichś 8 – 15% społeczeństwa, a z drugiej reprezentowanie najbardziej rozdrobnionej grupy. W Polsce nie ma normalnej partii liberalnej, jak na zachodzie, mamy PD z 1%, SD z 2 – 3%, reszta rozeszła się po lewym skrzydełku chadeckiej PO. Czy to starczy na minimum? Nie wiem, ja w każdym razie chcę Olechowskiego i widzę w jego kandydaturze, bez względu na to, czy wygra, czy nie, jakąś alternatywę, szansę na pluralizm i różnorodność.

    • Olechowski może mieć zaplecze
      Olechowski może mieć zaplecze w postaci SD i Centrolewicy, które pewnie go poprą. Sporo wyborców PO też chętnie by go widziało na stanowisku prezydenta. Co może zrobić prezydent z tak małym zapleczem? Ostrożniej wetować i być ponad partyjnymi sporami, czego właściwie od prezydenta oczekuję.

        • Olechowski będzie miał za
          Olechowski będzie miał za sobą liberałów, co z jednej strony oznacza twarde poparcie od jakichś 8 – 15% społeczeństwa, a z drugiej reprezentowanie najbardziej rozdrobnionej grupy. W Polsce nie ma normalnej partii liberalnej, jak na zachodzie, mamy PD z 1%, SD z 2 – 3%, reszta rozeszła się po lewym skrzydełku chadeckiej PO. Czy to starczy na minimum? Nie wiem, ja w każdym razie chcę Olechowskiego i widzę w jego kandydaturze, bez względu na to, czy wygra, czy nie, jakąś alternatywę, szansę na pluralizm i różnorodność.

    • Olechowski może mieć zaplecze
      Olechowski może mieć zaplecze w postaci SD i Centrolewicy, które pewnie go poprą. Sporo wyborców PO też chętnie by go widziało na stanowisku prezydenta. Co może zrobić prezydent z tak małym zapleczem? Ostrożniej wetować i być ponad partyjnymi sporami, czego właściwie od prezydenta oczekuję.

        • Olechowski będzie miał za
          Olechowski będzie miał za sobą liberałów, co z jednej strony oznacza twarde poparcie od jakichś 8 – 15% społeczeństwa, a z drugiej reprezentowanie najbardziej rozdrobnionej grupy. W Polsce nie ma normalnej partii liberalnej, jak na zachodzie, mamy PD z 1%, SD z 2 – 3%, reszta rozeszła się po lewym skrzydełku chadeckiej PO. Czy to starczy na minimum? Nie wiem, ja w każdym razie chcę Olechowskiego i widzę w jego kandydaturze, bez względu na to, czy wygra, czy nie, jakąś alternatywę, szansę na pluralizm i różnorodność.

  17. OK, więc umówmy się tak: w
    OK, więc umówmy się tak: w wyborach prezydenckich popieramy Olechowskiego, a w parlamentarnych dajemy szansę Platformie, pod warunkiem, że zrealizuje choć część swojego programu. Ja oczekuję od nich po pierwsze reformy prokuratury, po drugie większej swobody przedsiębiorczości, po trzecie mniejszej biurokracji, po czwarte państwa bardziej neutralnego światopoglądowo i po piąte większej decentralizacji. To mój program minimum, bez tego PO nie ma mojego głosu. Jeśli to zrobią poprę ich, choć po drodze pewnie nie raz ich skrytykuję. Ciebie też do tego namawiam, nad politykami nie ma się co litować, politykom trzeba pokazywać, że to obywatel rządzi, nie oni.

  18. OK, więc umówmy się tak: w
    OK, więc umówmy się tak: w wyborach prezydenckich popieramy Olechowskiego, a w parlamentarnych dajemy szansę Platformie, pod warunkiem, że zrealizuje choć część swojego programu. Ja oczekuję od nich po pierwsze reformy prokuratury, po drugie większej swobody przedsiębiorczości, po trzecie mniejszej biurokracji, po czwarte państwa bardziej neutralnego światopoglądowo i po piąte większej decentralizacji. To mój program minimum, bez tego PO nie ma mojego głosu. Jeśli to zrobią poprę ich, choć po drodze pewnie nie raz ich skrytykuję. Ciebie też do tego namawiam, nad politykami nie ma się co litować, politykom trzeba pokazywać, że to obywatel rządzi, nie oni.

  19. OK, więc umówmy się tak: w
    OK, więc umówmy się tak: w wyborach prezydenckich popieramy Olechowskiego, a w parlamentarnych dajemy szansę Platformie, pod warunkiem, że zrealizuje choć część swojego programu. Ja oczekuję od nich po pierwsze reformy prokuratury, po drugie większej swobody przedsiębiorczości, po trzecie mniejszej biurokracji, po czwarte państwa bardziej neutralnego światopoglądowo i po piąte większej decentralizacji. To mój program minimum, bez tego PO nie ma mojego głosu. Jeśli to zrobią poprę ich, choć po drodze pewnie nie raz ich skrytykuję. Ciebie też do tego namawiam, nad politykami nie ma się co litować, politykom trzeba pokazywać, że to obywatel rządzi, nie oni.

  20. OK, więc umówmy się tak: w
    OK, więc umówmy się tak: w wyborach prezydenckich popieramy Olechowskiego, a w parlamentarnych dajemy szansę Platformie, pod warunkiem, że zrealizuje choć część swojego programu. Ja oczekuję od nich po pierwsze reformy prokuratury, po drugie większej swobody przedsiębiorczości, po trzecie mniejszej biurokracji, po czwarte państwa bardziej neutralnego światopoglądowo i po piąte większej decentralizacji. To mój program minimum, bez tego PO nie ma mojego głosu. Jeśli to zrobią poprę ich, choć po drodze pewnie nie raz ich skrytykuję. Ciebie też do tego namawiam, nad politykami nie ma się co litować, politykom trzeba pokazywać, że to obywatel rządzi, nie oni.

  21. Platforma usłyszała, że SD
    Platforma usłyszała, że SD chce mieć Olechowskiego po swojej stronie, a on może się zgodzić, bo rozważa kandydowanie w wyborach prezydenckich, na co z PO nie ma szans ( ambicje Tuska ). Jeśli SD wystawiłoby z Olechowskiego to z 2% kanapy stałoby się w miarę silną partią liberalną, zdolną pozbawić Tuska i PO części wyborców. Platforma się tego boi, więc próbują Olechowskiego czymśtam kokietować, na razie z nikłym skutkiem.

  22. Platforma usłyszała, że SD
    Platforma usłyszała, że SD chce mieć Olechowskiego po swojej stronie, a on może się zgodzić, bo rozważa kandydowanie w wyborach prezydenckich, na co z PO nie ma szans ( ambicje Tuska ). Jeśli SD wystawiłoby z Olechowskiego to z 2% kanapy stałoby się w miarę silną partią liberalną, zdolną pozbawić Tuska i PO części wyborców. Platforma się tego boi, więc próbują Olechowskiego czymśtam kokietować, na razie z nikłym skutkiem.

  23. Platforma usłyszała, że SD
    Platforma usłyszała, że SD chce mieć Olechowskiego po swojej stronie, a on może się zgodzić, bo rozważa kandydowanie w wyborach prezydenckich, na co z PO nie ma szans ( ambicje Tuska ). Jeśli SD wystawiłoby z Olechowskiego to z 2% kanapy stałoby się w miarę silną partią liberalną, zdolną pozbawić Tuska i PO części wyborców. Platforma się tego boi, więc próbują Olechowskiego czymśtam kokietować, na razie z nikłym skutkiem.

  24. Platforma usłyszała, że SD
    Platforma usłyszała, że SD chce mieć Olechowskiego po swojej stronie, a on może się zgodzić, bo rozważa kandydowanie w wyborach prezydenckich, na co z PO nie ma szans ( ambicje Tuska ). Jeśli SD wystawiłoby z Olechowskiego to z 2% kanapy stałoby się w miarę silną partią liberalną, zdolną pozbawić Tuska i PO części wyborców. Platforma się tego boi, więc próbują Olechowskiego czymśtam kokietować, na razie z nikłym skutkiem.

  25. @ Sawo
    Niestety nie jesteśmy większoscią społeczeństwa, skłonna jestem przypuszczać, że stanowimy dość ciekawą niszę, która toczy dysputy polityczne, kto kogo i dlaczego wydmuchał. Reszta ocenia polityków przez pryzmat codziennego życia i nośnych haseł usłyszanych w TV między jedną telenowelą a drugą, dla nich jakieś informacje o dokonaniach rządu i tak będą abstrakcją.

  26. @ Sawo
    Niestety nie jesteśmy większoscią społeczeństwa, skłonna jestem przypuszczać, że stanowimy dość ciekawą niszę, która toczy dysputy polityczne, kto kogo i dlaczego wydmuchał. Reszta ocenia polityków przez pryzmat codziennego życia i nośnych haseł usłyszanych w TV między jedną telenowelą a drugą, dla nich jakieś informacje o dokonaniach rządu i tak będą abstrakcją.

  27. @ Sawo
    Niestety nie jesteśmy większoscią społeczeństwa, skłonna jestem przypuszczać, że stanowimy dość ciekawą niszę, która toczy dysputy polityczne, kto kogo i dlaczego wydmuchał. Reszta ocenia polityków przez pryzmat codziennego życia i nośnych haseł usłyszanych w TV między jedną telenowelą a drugą, dla nich jakieś informacje o dokonaniach rządu i tak będą abstrakcją.

  28. @ Sawo
    Niestety nie jesteśmy większoscią społeczeństwa, skłonna jestem przypuszczać, że stanowimy dość ciekawą niszę, która toczy dysputy polityczne, kto kogo i dlaczego wydmuchał. Reszta ocenia polityków przez pryzmat codziennego życia i nośnych haseł usłyszanych w TV między jedną telenowelą a drugą, dla nich jakieś informacje o dokonaniach rządu i tak będą abstrakcją.

  29. Wałęsa na stare lata zrobił się ciekawy świata.
    Ale to nie zarzut, raczej uznanie, że facet ma oczy “szeroko otwarte”. Bardzo bym się cieszyła, gdyby politycy częściej uwzgledniali naszą niszę a nie tylko schlebiali gustom tabloidowych konsumentów, a jeśli jeszcze okaże się, że czytają kontrowersje to może jest nadzieja dla naszej niszy.

  30. Wałęsa na stare lata zrobił się ciekawy świata.
    Ale to nie zarzut, raczej uznanie, że facet ma oczy “szeroko otwarte”. Bardzo bym się cieszyła, gdyby politycy częściej uwzgledniali naszą niszę a nie tylko schlebiali gustom tabloidowych konsumentów, a jeśli jeszcze okaże się, że czytają kontrowersje to może jest nadzieja dla naszej niszy.

  31. Wałęsa na stare lata zrobił się ciekawy świata.
    Ale to nie zarzut, raczej uznanie, że facet ma oczy “szeroko otwarte”. Bardzo bym się cieszyła, gdyby politycy częściej uwzgledniali naszą niszę a nie tylko schlebiali gustom tabloidowych konsumentów, a jeśli jeszcze okaże się, że czytają kontrowersje to może jest nadzieja dla naszej niszy.

  32. Wałęsa na stare lata zrobił się ciekawy świata.
    Ale to nie zarzut, raczej uznanie, że facet ma oczy “szeroko otwarte”. Bardzo bym się cieszyła, gdyby politycy częściej uwzgledniali naszą niszę a nie tylko schlebiali gustom tabloidowych konsumentów, a jeśli jeszcze okaże się, że czytają kontrowersje to może jest nadzieja dla naszej niszy.