Reklama

Wczoraj matce napisałem:
“A jak jutro JP Morgan Goldman-Sachs albo inne gówno ponowi grę tylko w większym kapitałem i zdołuje złotego to co? Będziesz odszczekiwał?”

Wczoraj matce napisałem:
“A jak jutro JP Morgan Goldman-Sachs albo inne gówno ponowi grę tylko w większym kapitałem i zdołuje złotego to co? Będziesz odszczekiwał?”
Kurka rzekłbył, że to całkiem możliwe, że skrzykną się i będzie kuku.

No i mamy – złoty dołuje.
Teraz pokerka partia druga. Cwaniaczki odrzekły sprawdzam, ciekawe co zrobią Rostowskopodobne. To nie ekonomia, ale na swój sposób pasjonujące. Dwóch gra przy stole nie swoimi pieniędzmi. Ładnie, k… ładnie

Reklama
Poprzedni artykułFantasy polityczne
Następny artykułUwaga wysoka sala jest klimatyzowana. Nie wchodzić!!!

171 KOMENTARZE

  1. Ja już o tych kursów na głowę
    Ja już o tych kursów na głowę dostałem i mam forexa online odpalonego. Z tego co widzę, złoty nie dołuje, a rośnie, ale jeszcze raz powtórzę, że nie o to idzie. Chodzi o przełamanie pewnego tabu, Tusk z Pawlakiem to zrobili, głośno mówiąc o lichwie. Od tego cudu nie będzie, ale na pewno nie będzie złodziejom łatwiej, co nie znaczy, że przestaną kraść. Laikiem jestem, ale wydaje mi się, że wymiana Euro z UE po złodziejskim kursie, jeśli nie pomoże to przynajmniej tyle zarobimy na spekulantach. Robimy co możemy, a dotąd się mówiło, że nic nie wolno robić i to jest coś co mnie cieszy, bo wbrew pozorom, to rewolucyjna zmiana, zwłaszcza mentalna. No i w końcu trzeba by pogonić kolejne tabu, czyli biurokratów z UE i EBC, bo Tusk po trupach chce do Euro, może w związku z tym Europa raczyłaby ruszyć dupę i wspomóc swojego przyjaciela Polaka, w walce z szulerami, w ramach tak zwanego ERMII. Swoją drogą ten kryzys ma jedną zaletę, ludzie zaczynają poznawać te wszystkie zaklęcia i zaczynają czytać umowy. Dziennie dostaję 25 ofert kredytów na skrzynkę, złodziej też zapłacą za tę akcję, zaufanie klienta odzyskuje się latami, jak mówi stare przysłowie pszczół.

  2. Ja już o tych kursów na głowę
    Ja już o tych kursów na głowę dostałem i mam forexa online odpalonego. Z tego co widzę, złoty nie dołuje, a rośnie, ale jeszcze raz powtórzę, że nie o to idzie. Chodzi o przełamanie pewnego tabu, Tusk z Pawlakiem to zrobili, głośno mówiąc o lichwie. Od tego cudu nie będzie, ale na pewno nie będzie złodziejom łatwiej, co nie znaczy, że przestaną kraść. Laikiem jestem, ale wydaje mi się, że wymiana Euro z UE po złodziejskim kursie, jeśli nie pomoże to przynajmniej tyle zarobimy na spekulantach. Robimy co możemy, a dotąd się mówiło, że nic nie wolno robić i to jest coś co mnie cieszy, bo wbrew pozorom, to rewolucyjna zmiana, zwłaszcza mentalna. No i w końcu trzeba by pogonić kolejne tabu, czyli biurokratów z UE i EBC, bo Tusk po trupach chce do Euro, może w związku z tym Europa raczyłaby ruszyć dupę i wspomóc swojego przyjaciela Polaka, w walce z szulerami, w ramach tak zwanego ERMII. Swoją drogą ten kryzys ma jedną zaletę, ludzie zaczynają poznawać te wszystkie zaklęcia i zaczynają czytać umowy. Dziennie dostaję 25 ofert kredytów na skrzynkę, złodziej też zapłacą za tę akcję, zaufanie klienta odzyskuje się latami, jak mówi stare przysłowie pszczół.

  3. Ja już o tych kursów na głowę
    Ja już o tych kursów na głowę dostałem i mam forexa online odpalonego. Z tego co widzę, złoty nie dołuje, a rośnie, ale jeszcze raz powtórzę, że nie o to idzie. Chodzi o przełamanie pewnego tabu, Tusk z Pawlakiem to zrobili, głośno mówiąc o lichwie. Od tego cudu nie będzie, ale na pewno nie będzie złodziejom łatwiej, co nie znaczy, że przestaną kraść. Laikiem jestem, ale wydaje mi się, że wymiana Euro z UE po złodziejskim kursie, jeśli nie pomoże to przynajmniej tyle zarobimy na spekulantach. Robimy co możemy, a dotąd się mówiło, że nic nie wolno robić i to jest coś co mnie cieszy, bo wbrew pozorom, to rewolucyjna zmiana, zwłaszcza mentalna. No i w końcu trzeba by pogonić kolejne tabu, czyli biurokratów z UE i EBC, bo Tusk po trupach chce do Euro, może w związku z tym Europa raczyłaby ruszyć dupę i wspomóc swojego przyjaciela Polaka, w walce z szulerami, w ramach tak zwanego ERMII. Swoją drogą ten kryzys ma jedną zaletę, ludzie zaczynają poznawać te wszystkie zaklęcia i zaczynają czytać umowy. Dziennie dostaję 25 ofert kredytów na skrzynkę, złodziej też zapłacą za tę akcję, zaufanie klienta odzyskuje się latami, jak mówi stare przysłowie pszczół.

  4. Ja już o tych kursów na głowę
    Ja już o tych kursów na głowę dostałem i mam forexa online odpalonego. Z tego co widzę, złoty nie dołuje, a rośnie, ale jeszcze raz powtórzę, że nie o to idzie. Chodzi o przełamanie pewnego tabu, Tusk z Pawlakiem to zrobili, głośno mówiąc o lichwie. Od tego cudu nie będzie, ale na pewno nie będzie złodziejom łatwiej, co nie znaczy, że przestaną kraść. Laikiem jestem, ale wydaje mi się, że wymiana Euro z UE po złodziejskim kursie, jeśli nie pomoże to przynajmniej tyle zarobimy na spekulantach. Robimy co możemy, a dotąd się mówiło, że nic nie wolno robić i to jest coś co mnie cieszy, bo wbrew pozorom, to rewolucyjna zmiana, zwłaszcza mentalna. No i w końcu trzeba by pogonić kolejne tabu, czyli biurokratów z UE i EBC, bo Tusk po trupach chce do Euro, może w związku z tym Europa raczyłaby ruszyć dupę i wspomóc swojego przyjaciela Polaka, w walce z szulerami, w ramach tak zwanego ERMII. Swoją drogą ten kryzys ma jedną zaletę, ludzie zaczynają poznawać te wszystkie zaklęcia i zaczynają czytać umowy. Dziennie dostaję 25 ofert kredytów na skrzynkę, złodziej też zapłacą za tę akcję, zaufanie klienta odzyskuje się latami, jak mówi stare przysłowie pszczół.

  5. Ja już o tych kursów na głowę
    Ja już o tych kursów na głowę dostałem i mam forexa online odpalonego. Z tego co widzę, złoty nie dołuje, a rośnie, ale jeszcze raz powtórzę, że nie o to idzie. Chodzi o przełamanie pewnego tabu, Tusk z Pawlakiem to zrobili, głośno mówiąc o lichwie. Od tego cudu nie będzie, ale na pewno nie będzie złodziejom łatwiej, co nie znaczy, że przestaną kraść. Laikiem jestem, ale wydaje mi się, że wymiana Euro z UE po złodziejskim kursie, jeśli nie pomoże to przynajmniej tyle zarobimy na spekulantach. Robimy co możemy, a dotąd się mówiło, że nic nie wolno robić i to jest coś co mnie cieszy, bo wbrew pozorom, to rewolucyjna zmiana, zwłaszcza mentalna. No i w końcu trzeba by pogonić kolejne tabu, czyli biurokratów z UE i EBC, bo Tusk po trupach chce do Euro, może w związku z tym Europa raczyłaby ruszyć dupę i wspomóc swojego przyjaciela Polaka, w walce z szulerami, w ramach tak zwanego ERMII. Swoją drogą ten kryzys ma jedną zaletę, ludzie zaczynają poznawać te wszystkie zaklęcia i zaczynają czytać umowy. Dziennie dostaję 25 ofert kredytów na skrzynkę, złodziej też zapłacą za tę akcję, zaufanie klienta odzyskuje się latami, jak mówi stare przysłowie pszczół.

  6. Ja już o tych kursów na głowę
    Ja już o tych kursów na głowę dostałem i mam forexa online odpalonego. Z tego co widzę, złoty nie dołuje, a rośnie, ale jeszcze raz powtórzę, że nie o to idzie. Chodzi o przełamanie pewnego tabu, Tusk z Pawlakiem to zrobili, głośno mówiąc o lichwie. Od tego cudu nie będzie, ale na pewno nie będzie złodziejom łatwiej, co nie znaczy, że przestaną kraść. Laikiem jestem, ale wydaje mi się, że wymiana Euro z UE po złodziejskim kursie, jeśli nie pomoże to przynajmniej tyle zarobimy na spekulantach. Robimy co możemy, a dotąd się mówiło, że nic nie wolno robić i to jest coś co mnie cieszy, bo wbrew pozorom, to rewolucyjna zmiana, zwłaszcza mentalna. No i w końcu trzeba by pogonić kolejne tabu, czyli biurokratów z UE i EBC, bo Tusk po trupach chce do Euro, może w związku z tym Europa raczyłaby ruszyć dupę i wspomóc swojego przyjaciela Polaka, w walce z szulerami, w ramach tak zwanego ERMII. Swoją drogą ten kryzys ma jedną zaletę, ludzie zaczynają poznawać te wszystkie zaklęcia i zaczynają czytać umowy. Dziennie dostaję 25 ofert kredytów na skrzynkę, złodziej też zapłacą za tę akcję, zaufanie klienta odzyskuje się latami, jak mówi stare przysłowie pszczół.

  7. Ja już o tych kursów na głowę
    Ja już o tych kursów na głowę dostałem i mam forexa online odpalonego. Z tego co widzę, złoty nie dołuje, a rośnie, ale jeszcze raz powtórzę, że nie o to idzie. Chodzi o przełamanie pewnego tabu, Tusk z Pawlakiem to zrobili, głośno mówiąc o lichwie. Od tego cudu nie będzie, ale na pewno nie będzie złodziejom łatwiej, co nie znaczy, że przestaną kraść. Laikiem jestem, ale wydaje mi się, że wymiana Euro z UE po złodziejskim kursie, jeśli nie pomoże to przynajmniej tyle zarobimy na spekulantach. Robimy co możemy, a dotąd się mówiło, że nic nie wolno robić i to jest coś co mnie cieszy, bo wbrew pozorom, to rewolucyjna zmiana, zwłaszcza mentalna. No i w końcu trzeba by pogonić kolejne tabu, czyli biurokratów z UE i EBC, bo Tusk po trupach chce do Euro, może w związku z tym Europa raczyłaby ruszyć dupę i wspomóc swojego przyjaciela Polaka, w walce z szulerami, w ramach tak zwanego ERMII. Swoją drogą ten kryzys ma jedną zaletę, ludzie zaczynają poznawać te wszystkie zaklęcia i zaczynają czytać umowy. Dziennie dostaję 25 ofert kredytów na skrzynkę, złodziej też zapłacą za tę akcję, zaufanie klienta odzyskuje się latami, jak mówi stare przysłowie pszczół.

  8. Ja już o tych kursów na głowę
    Ja już o tych kursów na głowę dostałem i mam forexa online odpalonego. Z tego co widzę, złoty nie dołuje, a rośnie, ale jeszcze raz powtórzę, że nie o to idzie. Chodzi o przełamanie pewnego tabu, Tusk z Pawlakiem to zrobili, głośno mówiąc o lichwie. Od tego cudu nie będzie, ale na pewno nie będzie złodziejom łatwiej, co nie znaczy, że przestaną kraść. Laikiem jestem, ale wydaje mi się, że wymiana Euro z UE po złodziejskim kursie, jeśli nie pomoże to przynajmniej tyle zarobimy na spekulantach. Robimy co możemy, a dotąd się mówiło, że nic nie wolno robić i to jest coś co mnie cieszy, bo wbrew pozorom, to rewolucyjna zmiana, zwłaszcza mentalna. No i w końcu trzeba by pogonić kolejne tabu, czyli biurokratów z UE i EBC, bo Tusk po trupach chce do Euro, może w związku z tym Europa raczyłaby ruszyć dupę i wspomóc swojego przyjaciela Polaka, w walce z szulerami, w ramach tak zwanego ERMII. Swoją drogą ten kryzys ma jedną zaletę, ludzie zaczynają poznawać te wszystkie zaklęcia i zaczynają czytać umowy. Dziennie dostaję 25 ofert kredytów na skrzynkę, złodziej też zapłacą za tę akcję, zaufanie klienta odzyskuje się latami, jak mówi stare przysłowie pszczół.

  9. Ja już o tych kursów na głowę
    Ja już o tych kursów na głowę dostałem i mam forexa online odpalonego. Z tego co widzę, złoty nie dołuje, a rośnie, ale jeszcze raz powtórzę, że nie o to idzie. Chodzi o przełamanie pewnego tabu, Tusk z Pawlakiem to zrobili, głośno mówiąc o lichwie. Od tego cudu nie będzie, ale na pewno nie będzie złodziejom łatwiej, co nie znaczy, że przestaną kraść. Laikiem jestem, ale wydaje mi się, że wymiana Euro z UE po złodziejskim kursie, jeśli nie pomoże to przynajmniej tyle zarobimy na spekulantach. Robimy co możemy, a dotąd się mówiło, że nic nie wolno robić i to jest coś co mnie cieszy, bo wbrew pozorom, to rewolucyjna zmiana, zwłaszcza mentalna. No i w końcu trzeba by pogonić kolejne tabu, czyli biurokratów z UE i EBC, bo Tusk po trupach chce do Euro, może w związku z tym Europa raczyłaby ruszyć dupę i wspomóc swojego przyjaciela Polaka, w walce z szulerami, w ramach tak zwanego ERMII. Swoją drogą ten kryzys ma jedną zaletę, ludzie zaczynają poznawać te wszystkie zaklęcia i zaczynają czytać umowy. Dziennie dostaję 25 ofert kredytów na skrzynkę, złodziej też zapłacą za tę akcję, zaufanie klienta odzyskuje się latami, jak mówi stare przysłowie pszczół.

    • No i to by się zgadzało
      Wzrosła produkcja napojów i farmaceutyków. W dobie kryzysu najpierw flaszka, a następnego dnia Alka Seltzer.
      Pisz o franku bracie, pisz. Tu się nie ma czego wstydzić. Dzisiaj każda wróżba na wagę złota i woda na młyn PJ – za przeproszeniem – Morgan lub innego Goldmana – Sachsa.

    • prośba do Duralexa i innych znających się na rzeczy
      Ktoś by mi wytłumaczył to, czym straszył wczoraj Dorn cytując Tuska nt. euroobligacji (sama Tuska nie słuchałam, może było wyaśnione). Trochę tujest: http://www.tvn24.pl/-1,1587280,0,1,potrzebujemy-155-mld-zlue-nas-od-nich-odetnie,wiadomosc.html, ale chodzi głównie o mechanizm "załapania" się na euroobligacje – trzeba być w strefie euro, rozumiem? No ale przecież w najlepszym wypadku to dla nas kwestia 3 lat?

      • Nie jestem Duralex co prawda ale rozchodzi się o to
        że jak strefa euro wypuści obligacje, to trzeba będzie podniesć oprocentowanie naszych papierów, żeby były konkurencyjne. To podniesie koszt ich wykupu, co stawia pod znakiem zapytania efekt finansowy dla Polski. Chodzi o to żeby euroobligacji nie ograniczać do krajów strefy euro. I jest w tym racja polityczna, bo co to za unia, która przez określone działania może spowodować upupienie finansów części swoich członków.
        Mów mi Durex, krócej ale tyż ładnie.

      • Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi
        Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi nie tylko o to, że potrzebujemy 150 miliardów, których nikt nam nie pożyczy, bo kasy mało i nie wygramy z wielkimi Europy, gdy ci pójdą po kredyt. Chodzi też o to, że nasze obligacje nie idą na 6%, bo hamburgery wypuściły swoje i choćby tam był 10 razy gorzej niż u nas, to jakoś “inwestor” bardziej wierzy w to, że my padniemy nie USA, z UE będzie podobnie. No i chodzi chyba właśnie o strefę Euro, ale to Duralex musiałby tłumaczyć, bo ja się oczywiście jak zwykle tylko popisuję. W każdym razie jeszcze raz widać, że UE staje się formułą coraz bardziej biurokratyczną gdzie nacjonalizm z protekcjonizmem rządzi i dzieli. Jeśli Tusk z sejmowej trybuny ucieka do przodu i demaskuje pomysły Merkel i Sarkozy, no to źle się dzieje w tej instytucji, gdzie dymie się słabszych, co całkiem nieźle sobie radzą. Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie Giertych z Mikke czy bez znów stanie się realną siłą polityczną, bardzo realną.

        • dodać przy tym należy
          że po zapowiedzi Sarkoziego dotyczącego dofinansowania francuskiego przemysłu motoryzacyjnego, pod warunkiem, że nie przesienie produkcji np. do Czech, to już drugi numer, który pokazuje, że w sytuacji kryzysowej zasady unii mogą być odwieszane do szafy. Przeżyjie kto więcej wykręci.

          • dobrze, szanowni Kuraku i Zapuszkowana (zakuta?) Głowo
            ale ja rozumiem, że Tusek użył tych euroobligacji jako argumentu za szybszym wstąpieniem do strefy euro, a na moj rozum to jednak kwestia odległej przyszłośi, tymczasem 150 mld musimy wyemitować w tym roku?

          • I owszem
            A że Tusk używa tego jako argumentu apelując o jedność w sprawie wejścia do ERM2 i docelowo do sterfy Euro? Cóż, każdy argument jest dobry, zwłaszcza jak się postraszy tego i owego. Odebrałem, to tak: mówmy jednym głosem, że chcemy przyjąć euro, to łatwiej nam będzie namówić kraje strefy, żeby objęły Polskę euroobligacjami już. Dwie pieczenie na raz: zabezpieczenie wpływów z obligacji i wyduszenie opozycji z gardła – tak chcemy do strefy euro.

          • Hymmm, że zacytuję klasyka.
            Hymmm, że zacytuję klasyka. Może nie tyle użył, co jest to po prostu kolejny argument za Euro i to wyszło przy okazji. Raczej Tusk lamentował doraźnie, moim zdaniem słusznie, wybijając wielkim protekcjonistyczne pomysły ze łba. Prawdopodobnie jest też tak, że to tylko jeden z chaotycznych pomysłów jakie się pojawiły w kuluarach, bo Berlin już dementuje. No i wysłuchałem znów jakiejś Marleny analitycznej, ale tym razem chyba jej uwierzę. Mówi, że Niemcy i Francuzi nie mają żadnego interesu w finansowaniu Włochów na przykład, które są w dużo gorszej sytuacji gospodarczej. Tym razem Marlena może mieć rację, bo o kasie mówi i interesie rzeczywistym. Faktycznie lepiej jest chyba takim Niemcom puścić, jeśli już, własne obligacje, niż robić coś w jednym chaotycznym tyglu. Z drugiej strony jak znam cwaniaków, to do tych obligacji można dopisać takie “parytety”, że Merkel z Sarkozy podzielą się wpływami, a długi rozłożą na wszystkich włącznie z Polską, która z tego nic mieć nie będzie. Jak? Na przykład tnąc dotacje dla Polski z powodu zadłużenia w UE. Nie wierzę już nikomu, dlatego pochwalam Tuska chuchającego na zimne. A co do już? To chyba już, Tusk twierdzi, że Warszawa zbankrutuje jak nie wypuścimy obligacji, stadiony trzeba wybudować i paliwo zatankować policji, chyba że Pitera będzie pieszo patrolować Ojczyznę.

          • też mi to przyszło do głowy, MK
            W piśmie widzę to pierwszy raz – że UE może nam ciąć dotacje ze względu na swoje zadłużenie – odpluć, odpukać

        • No taki na bieżąco to ja nie jestem,
          ale własnie przeleciałem sobie kilka stroniczek i stwierdziłem, że nie tylko ja. Euroobligacje to jest, póki co, jeden z pomysłów i pomysł raczej nie padł z ust Merkel czy też Sarkoz’iego, bo np. obligacje niemieckie stoją mocniej niż by stały potecjalne euro-bond’y. Różnica pewnie nie będzie duża, ale to Niemcy de facto zostaną “sponsorem”. Takie obligacje mają raczej charakter solidarnościowy, gdyż np. taka Grecja zyskałaby dostęp do tańszego pieniądza i zamiast obecnie płacić za kapitał ok. 6%, płaciłaby trochę ponad 3% (nie łapać mnie za brak pierwszej i drugiej liczby po przecinku, upraszczam bo zrobiłem przerwę tylko na kawę), czyli mniej więcej różnicę spread,u na obligacjach Niemiec i Grecji. Polska też by mogła na tym skorzystać, gdyby zapadła decyzja polityczna o włączeniu do emisji krajów, które są w poczekalni ERM2. Bez obecności w ERM2 szansy takiej nie widzę. Niemniej uważam, że będzie ciężko przeforsować te obligacje, gdyż podniosą się krzyki członków z narodową walutą o niezdrowej konkurencji na rynku pieniądza, a Niemcy będą im cichutko kibicować.
          PS
          Jestem pod wrażeniem tempa w jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną. Szkoda tylko, że motywacją jest kij, a nie marchewka.

          • Dzięki CH & Du
            Ja też jestem pod wrażeniem samej siebie. Szkoda, że koledzy w większości mediów nie nadążają

          • Też się poduczyłem ostatnio. Stary, a jeszcze mogę.
            Apropos, cyt.: “Jestem pod wrażeniem tempa w
            jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną”.
            Także i ja (przyrodnik) ze zdumieniem stwierdzam,
            że ostatnio zapoznałem się z niektórymi terminami
            ekonomii. Teraz np. rozgryzam pojęcie LIBOR.

            Może to się dzieje nie tylko tytułem motywacji
            poprzez kij.
            Walka polskiego rządu z potężnymi spekulantami
            (niczem Dawida z Goliatem) wydaje się być coraz
            bardziej pasjonująca, a to zachęca do nauki.

            Mam nadzieję, że miłosierny Bóg w swym
            zajętym poważniejszymi sprawami umyśle
            zrobi drobny błąd i pomyli Goliata z Gołotą,
            czyniąc walkę Dawida łatwiejszą.

    • No i to by się zgadzało
      Wzrosła produkcja napojów i farmaceutyków. W dobie kryzysu najpierw flaszka, a następnego dnia Alka Seltzer.
      Pisz o franku bracie, pisz. Tu się nie ma czego wstydzić. Dzisiaj każda wróżba na wagę złota i woda na młyn PJ – za przeproszeniem – Morgan lub innego Goldmana – Sachsa.

    • prośba do Duralexa i innych znających się na rzeczy
      Ktoś by mi wytłumaczył to, czym straszył wczoraj Dorn cytując Tuska nt. euroobligacji (sama Tuska nie słuchałam, może było wyaśnione). Trochę tujest: http://www.tvn24.pl/-1,1587280,0,1,potrzebujemy-155-mld-zlue-nas-od-nich-odetnie,wiadomosc.html, ale chodzi głównie o mechanizm "załapania" się na euroobligacje – trzeba być w strefie euro, rozumiem? No ale przecież w najlepszym wypadku to dla nas kwestia 3 lat?

      • Nie jestem Duralex co prawda ale rozchodzi się o to
        że jak strefa euro wypuści obligacje, to trzeba będzie podniesć oprocentowanie naszych papierów, żeby były konkurencyjne. To podniesie koszt ich wykupu, co stawia pod znakiem zapytania efekt finansowy dla Polski. Chodzi o to żeby euroobligacji nie ograniczać do krajów strefy euro. I jest w tym racja polityczna, bo co to za unia, która przez określone działania może spowodować upupienie finansów części swoich członków.
        Mów mi Durex, krócej ale tyż ładnie.

      • Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi
        Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi nie tylko o to, że potrzebujemy 150 miliardów, których nikt nam nie pożyczy, bo kasy mało i nie wygramy z wielkimi Europy, gdy ci pójdą po kredyt. Chodzi też o to, że nasze obligacje nie idą na 6%, bo hamburgery wypuściły swoje i choćby tam był 10 razy gorzej niż u nas, to jakoś “inwestor” bardziej wierzy w to, że my padniemy nie USA, z UE będzie podobnie. No i chodzi chyba właśnie o strefę Euro, ale to Duralex musiałby tłumaczyć, bo ja się oczywiście jak zwykle tylko popisuję. W każdym razie jeszcze raz widać, że UE staje się formułą coraz bardziej biurokratyczną gdzie nacjonalizm z protekcjonizmem rządzi i dzieli. Jeśli Tusk z sejmowej trybuny ucieka do przodu i demaskuje pomysły Merkel i Sarkozy, no to źle się dzieje w tej instytucji, gdzie dymie się słabszych, co całkiem nieźle sobie radzą. Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie Giertych z Mikke czy bez znów stanie się realną siłą polityczną, bardzo realną.

        • dodać przy tym należy
          że po zapowiedzi Sarkoziego dotyczącego dofinansowania francuskiego przemysłu motoryzacyjnego, pod warunkiem, że nie przesienie produkcji np. do Czech, to już drugi numer, który pokazuje, że w sytuacji kryzysowej zasady unii mogą być odwieszane do szafy. Przeżyjie kto więcej wykręci.

          • dobrze, szanowni Kuraku i Zapuszkowana (zakuta?) Głowo
            ale ja rozumiem, że Tusek użył tych euroobligacji jako argumentu za szybszym wstąpieniem do strefy euro, a na moj rozum to jednak kwestia odległej przyszłośi, tymczasem 150 mld musimy wyemitować w tym roku?

          • I owszem
            A że Tusk używa tego jako argumentu apelując o jedność w sprawie wejścia do ERM2 i docelowo do sterfy Euro? Cóż, każdy argument jest dobry, zwłaszcza jak się postraszy tego i owego. Odebrałem, to tak: mówmy jednym głosem, że chcemy przyjąć euro, to łatwiej nam będzie namówić kraje strefy, żeby objęły Polskę euroobligacjami już. Dwie pieczenie na raz: zabezpieczenie wpływów z obligacji i wyduszenie opozycji z gardła – tak chcemy do strefy euro.

          • Hymmm, że zacytuję klasyka.
            Hymmm, że zacytuję klasyka. Może nie tyle użył, co jest to po prostu kolejny argument za Euro i to wyszło przy okazji. Raczej Tusk lamentował doraźnie, moim zdaniem słusznie, wybijając wielkim protekcjonistyczne pomysły ze łba. Prawdopodobnie jest też tak, że to tylko jeden z chaotycznych pomysłów jakie się pojawiły w kuluarach, bo Berlin już dementuje. No i wysłuchałem znów jakiejś Marleny analitycznej, ale tym razem chyba jej uwierzę. Mówi, że Niemcy i Francuzi nie mają żadnego interesu w finansowaniu Włochów na przykład, które są w dużo gorszej sytuacji gospodarczej. Tym razem Marlena może mieć rację, bo o kasie mówi i interesie rzeczywistym. Faktycznie lepiej jest chyba takim Niemcom puścić, jeśli już, własne obligacje, niż robić coś w jednym chaotycznym tyglu. Z drugiej strony jak znam cwaniaków, to do tych obligacji można dopisać takie “parytety”, że Merkel z Sarkozy podzielą się wpływami, a długi rozłożą na wszystkich włącznie z Polską, która z tego nic mieć nie będzie. Jak? Na przykład tnąc dotacje dla Polski z powodu zadłużenia w UE. Nie wierzę już nikomu, dlatego pochwalam Tuska chuchającego na zimne. A co do już? To chyba już, Tusk twierdzi, że Warszawa zbankrutuje jak nie wypuścimy obligacji, stadiony trzeba wybudować i paliwo zatankować policji, chyba że Pitera będzie pieszo patrolować Ojczyznę.

          • też mi to przyszło do głowy, MK
            W piśmie widzę to pierwszy raz – że UE może nam ciąć dotacje ze względu na swoje zadłużenie – odpluć, odpukać

        • No taki na bieżąco to ja nie jestem,
          ale własnie przeleciałem sobie kilka stroniczek i stwierdziłem, że nie tylko ja. Euroobligacje to jest, póki co, jeden z pomysłów i pomysł raczej nie padł z ust Merkel czy też Sarkoz’iego, bo np. obligacje niemieckie stoją mocniej niż by stały potecjalne euro-bond’y. Różnica pewnie nie będzie duża, ale to Niemcy de facto zostaną “sponsorem”. Takie obligacje mają raczej charakter solidarnościowy, gdyż np. taka Grecja zyskałaby dostęp do tańszego pieniądza i zamiast obecnie płacić za kapitał ok. 6%, płaciłaby trochę ponad 3% (nie łapać mnie za brak pierwszej i drugiej liczby po przecinku, upraszczam bo zrobiłem przerwę tylko na kawę), czyli mniej więcej różnicę spread,u na obligacjach Niemiec i Grecji. Polska też by mogła na tym skorzystać, gdyby zapadła decyzja polityczna o włączeniu do emisji krajów, które są w poczekalni ERM2. Bez obecności w ERM2 szansy takiej nie widzę. Niemniej uważam, że będzie ciężko przeforsować te obligacje, gdyż podniosą się krzyki członków z narodową walutą o niezdrowej konkurencji na rynku pieniądza, a Niemcy będą im cichutko kibicować.
          PS
          Jestem pod wrażeniem tempa w jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną. Szkoda tylko, że motywacją jest kij, a nie marchewka.

          • Dzięki CH & Du
            Ja też jestem pod wrażeniem samej siebie. Szkoda, że koledzy w większości mediów nie nadążają

          • Też się poduczyłem ostatnio. Stary, a jeszcze mogę.
            Apropos, cyt.: “Jestem pod wrażeniem tempa w
            jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną”.
            Także i ja (przyrodnik) ze zdumieniem stwierdzam,
            że ostatnio zapoznałem się z niektórymi terminami
            ekonomii. Teraz np. rozgryzam pojęcie LIBOR.

            Może to się dzieje nie tylko tytułem motywacji
            poprzez kij.
            Walka polskiego rządu z potężnymi spekulantami
            (niczem Dawida z Goliatem) wydaje się być coraz
            bardziej pasjonująca, a to zachęca do nauki.

            Mam nadzieję, że miłosierny Bóg w swym
            zajętym poważniejszymi sprawami umyśle
            zrobi drobny błąd i pomyli Goliata z Gołotą,
            czyniąc walkę Dawida łatwiejszą.

    • No i to by się zgadzało
      Wzrosła produkcja napojów i farmaceutyków. W dobie kryzysu najpierw flaszka, a następnego dnia Alka Seltzer.
      Pisz o franku bracie, pisz. Tu się nie ma czego wstydzić. Dzisiaj każda wróżba na wagę złota i woda na młyn PJ – za przeproszeniem – Morgan lub innego Goldmana – Sachsa.

    • prośba do Duralexa i innych znających się na rzeczy
      Ktoś by mi wytłumaczył to, czym straszył wczoraj Dorn cytując Tuska nt. euroobligacji (sama Tuska nie słuchałam, może było wyaśnione). Trochę tujest: http://www.tvn24.pl/-1,1587280,0,1,potrzebujemy-155-mld-zlue-nas-od-nich-odetnie,wiadomosc.html, ale chodzi głównie o mechanizm "załapania" się na euroobligacje – trzeba być w strefie euro, rozumiem? No ale przecież w najlepszym wypadku to dla nas kwestia 3 lat?

      • Nie jestem Duralex co prawda ale rozchodzi się o to
        że jak strefa euro wypuści obligacje, to trzeba będzie podniesć oprocentowanie naszych papierów, żeby były konkurencyjne. To podniesie koszt ich wykupu, co stawia pod znakiem zapytania efekt finansowy dla Polski. Chodzi o to żeby euroobligacji nie ograniczać do krajów strefy euro. I jest w tym racja polityczna, bo co to za unia, która przez określone działania może spowodować upupienie finansów części swoich członków.
        Mów mi Durex, krócej ale tyż ładnie.

      • Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi
        Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi nie tylko o to, że potrzebujemy 150 miliardów, których nikt nam nie pożyczy, bo kasy mało i nie wygramy z wielkimi Europy, gdy ci pójdą po kredyt. Chodzi też o to, że nasze obligacje nie idą na 6%, bo hamburgery wypuściły swoje i choćby tam był 10 razy gorzej niż u nas, to jakoś “inwestor” bardziej wierzy w to, że my padniemy nie USA, z UE będzie podobnie. No i chodzi chyba właśnie o strefę Euro, ale to Duralex musiałby tłumaczyć, bo ja się oczywiście jak zwykle tylko popisuję. W każdym razie jeszcze raz widać, że UE staje się formułą coraz bardziej biurokratyczną gdzie nacjonalizm z protekcjonizmem rządzi i dzieli. Jeśli Tusk z sejmowej trybuny ucieka do przodu i demaskuje pomysły Merkel i Sarkozy, no to źle się dzieje w tej instytucji, gdzie dymie się słabszych, co całkiem nieźle sobie radzą. Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie Giertych z Mikke czy bez znów stanie się realną siłą polityczną, bardzo realną.

        • dodać przy tym należy
          że po zapowiedzi Sarkoziego dotyczącego dofinansowania francuskiego przemysłu motoryzacyjnego, pod warunkiem, że nie przesienie produkcji np. do Czech, to już drugi numer, który pokazuje, że w sytuacji kryzysowej zasady unii mogą być odwieszane do szafy. Przeżyjie kto więcej wykręci.

          • dobrze, szanowni Kuraku i Zapuszkowana (zakuta?) Głowo
            ale ja rozumiem, że Tusek użył tych euroobligacji jako argumentu za szybszym wstąpieniem do strefy euro, a na moj rozum to jednak kwestia odległej przyszłośi, tymczasem 150 mld musimy wyemitować w tym roku?

          • I owszem
            A że Tusk używa tego jako argumentu apelując o jedność w sprawie wejścia do ERM2 i docelowo do sterfy Euro? Cóż, każdy argument jest dobry, zwłaszcza jak się postraszy tego i owego. Odebrałem, to tak: mówmy jednym głosem, że chcemy przyjąć euro, to łatwiej nam będzie namówić kraje strefy, żeby objęły Polskę euroobligacjami już. Dwie pieczenie na raz: zabezpieczenie wpływów z obligacji i wyduszenie opozycji z gardła – tak chcemy do strefy euro.

          • Hymmm, że zacytuję klasyka.
            Hymmm, że zacytuję klasyka. Może nie tyle użył, co jest to po prostu kolejny argument za Euro i to wyszło przy okazji. Raczej Tusk lamentował doraźnie, moim zdaniem słusznie, wybijając wielkim protekcjonistyczne pomysły ze łba. Prawdopodobnie jest też tak, że to tylko jeden z chaotycznych pomysłów jakie się pojawiły w kuluarach, bo Berlin już dementuje. No i wysłuchałem znów jakiejś Marleny analitycznej, ale tym razem chyba jej uwierzę. Mówi, że Niemcy i Francuzi nie mają żadnego interesu w finansowaniu Włochów na przykład, które są w dużo gorszej sytuacji gospodarczej. Tym razem Marlena może mieć rację, bo o kasie mówi i interesie rzeczywistym. Faktycznie lepiej jest chyba takim Niemcom puścić, jeśli już, własne obligacje, niż robić coś w jednym chaotycznym tyglu. Z drugiej strony jak znam cwaniaków, to do tych obligacji można dopisać takie “parytety”, że Merkel z Sarkozy podzielą się wpływami, a długi rozłożą na wszystkich włącznie z Polską, która z tego nic mieć nie będzie. Jak? Na przykład tnąc dotacje dla Polski z powodu zadłużenia w UE. Nie wierzę już nikomu, dlatego pochwalam Tuska chuchającego na zimne. A co do już? To chyba już, Tusk twierdzi, że Warszawa zbankrutuje jak nie wypuścimy obligacji, stadiony trzeba wybudować i paliwo zatankować policji, chyba że Pitera będzie pieszo patrolować Ojczyznę.

          • też mi to przyszło do głowy, MK
            W piśmie widzę to pierwszy raz – że UE może nam ciąć dotacje ze względu na swoje zadłużenie – odpluć, odpukać

        • No taki na bieżąco to ja nie jestem,
          ale własnie przeleciałem sobie kilka stroniczek i stwierdziłem, że nie tylko ja. Euroobligacje to jest, póki co, jeden z pomysłów i pomysł raczej nie padł z ust Merkel czy też Sarkoz’iego, bo np. obligacje niemieckie stoją mocniej niż by stały potecjalne euro-bond’y. Różnica pewnie nie będzie duża, ale to Niemcy de facto zostaną “sponsorem”. Takie obligacje mają raczej charakter solidarnościowy, gdyż np. taka Grecja zyskałaby dostęp do tańszego pieniądza i zamiast obecnie płacić za kapitał ok. 6%, płaciłaby trochę ponad 3% (nie łapać mnie za brak pierwszej i drugiej liczby po przecinku, upraszczam bo zrobiłem przerwę tylko na kawę), czyli mniej więcej różnicę spread,u na obligacjach Niemiec i Grecji. Polska też by mogła na tym skorzystać, gdyby zapadła decyzja polityczna o włączeniu do emisji krajów, które są w poczekalni ERM2. Bez obecności w ERM2 szansy takiej nie widzę. Niemniej uważam, że będzie ciężko przeforsować te obligacje, gdyż podniosą się krzyki członków z narodową walutą o niezdrowej konkurencji na rynku pieniądza, a Niemcy będą im cichutko kibicować.
          PS
          Jestem pod wrażeniem tempa w jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną. Szkoda tylko, że motywacją jest kij, a nie marchewka.

          • Dzięki CH & Du
            Ja też jestem pod wrażeniem samej siebie. Szkoda, że koledzy w większości mediów nie nadążają

          • Też się poduczyłem ostatnio. Stary, a jeszcze mogę.
            Apropos, cyt.: “Jestem pod wrażeniem tempa w
            jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną”.
            Także i ja (przyrodnik) ze zdumieniem stwierdzam,
            że ostatnio zapoznałem się z niektórymi terminami
            ekonomii. Teraz np. rozgryzam pojęcie LIBOR.

            Może to się dzieje nie tylko tytułem motywacji
            poprzez kij.
            Walka polskiego rządu z potężnymi spekulantami
            (niczem Dawida z Goliatem) wydaje się być coraz
            bardziej pasjonująca, a to zachęca do nauki.

            Mam nadzieję, że miłosierny Bóg w swym
            zajętym poważniejszymi sprawami umyśle
            zrobi drobny błąd i pomyli Goliata z Gołotą,
            czyniąc walkę Dawida łatwiejszą.

    • No i to by się zgadzało
      Wzrosła produkcja napojów i farmaceutyków. W dobie kryzysu najpierw flaszka, a następnego dnia Alka Seltzer.
      Pisz o franku bracie, pisz. Tu się nie ma czego wstydzić. Dzisiaj każda wróżba na wagę złota i woda na młyn PJ – za przeproszeniem – Morgan lub innego Goldmana – Sachsa.

    • prośba do Duralexa i innych znających się na rzeczy
      Ktoś by mi wytłumaczył to, czym straszył wczoraj Dorn cytując Tuska nt. euroobligacji (sama Tuska nie słuchałam, może było wyaśnione). Trochę tujest: http://www.tvn24.pl/-1,1587280,0,1,potrzebujemy-155-mld-zlue-nas-od-nich-odetnie,wiadomosc.html, ale chodzi głównie o mechanizm "załapania" się na euroobligacje – trzeba być w strefie euro, rozumiem? No ale przecież w najlepszym wypadku to dla nas kwestia 3 lat?

      • Nie jestem Duralex co prawda ale rozchodzi się o to
        że jak strefa euro wypuści obligacje, to trzeba będzie podniesć oprocentowanie naszych papierów, żeby były konkurencyjne. To podniesie koszt ich wykupu, co stawia pod znakiem zapytania efekt finansowy dla Polski. Chodzi o to żeby euroobligacji nie ograniczać do krajów strefy euro. I jest w tym racja polityczna, bo co to za unia, która przez określone działania może spowodować upupienie finansów części swoich członków.
        Mów mi Durex, krócej ale tyż ładnie.

      • Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi
        Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi nie tylko o to, że potrzebujemy 150 miliardów, których nikt nam nie pożyczy, bo kasy mało i nie wygramy z wielkimi Europy, gdy ci pójdą po kredyt. Chodzi też o to, że nasze obligacje nie idą na 6%, bo hamburgery wypuściły swoje i choćby tam był 10 razy gorzej niż u nas, to jakoś “inwestor” bardziej wierzy w to, że my padniemy nie USA, z UE będzie podobnie. No i chodzi chyba właśnie o strefę Euro, ale to Duralex musiałby tłumaczyć, bo ja się oczywiście jak zwykle tylko popisuję. W każdym razie jeszcze raz widać, że UE staje się formułą coraz bardziej biurokratyczną gdzie nacjonalizm z protekcjonizmem rządzi i dzieli. Jeśli Tusk z sejmowej trybuny ucieka do przodu i demaskuje pomysły Merkel i Sarkozy, no to źle się dzieje w tej instytucji, gdzie dymie się słabszych, co całkiem nieźle sobie radzą. Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie Giertych z Mikke czy bez znów stanie się realną siłą polityczną, bardzo realną.

        • dodać przy tym należy
          że po zapowiedzi Sarkoziego dotyczącego dofinansowania francuskiego przemysłu motoryzacyjnego, pod warunkiem, że nie przesienie produkcji np. do Czech, to już drugi numer, który pokazuje, że w sytuacji kryzysowej zasady unii mogą być odwieszane do szafy. Przeżyjie kto więcej wykręci.

          • dobrze, szanowni Kuraku i Zapuszkowana (zakuta?) Głowo
            ale ja rozumiem, że Tusek użył tych euroobligacji jako argumentu za szybszym wstąpieniem do strefy euro, a na moj rozum to jednak kwestia odległej przyszłośi, tymczasem 150 mld musimy wyemitować w tym roku?

          • I owszem
            A że Tusk używa tego jako argumentu apelując o jedność w sprawie wejścia do ERM2 i docelowo do sterfy Euro? Cóż, każdy argument jest dobry, zwłaszcza jak się postraszy tego i owego. Odebrałem, to tak: mówmy jednym głosem, że chcemy przyjąć euro, to łatwiej nam będzie namówić kraje strefy, żeby objęły Polskę euroobligacjami już. Dwie pieczenie na raz: zabezpieczenie wpływów z obligacji i wyduszenie opozycji z gardła – tak chcemy do strefy euro.

          • Hymmm, że zacytuję klasyka.
            Hymmm, że zacytuję klasyka. Może nie tyle użył, co jest to po prostu kolejny argument za Euro i to wyszło przy okazji. Raczej Tusk lamentował doraźnie, moim zdaniem słusznie, wybijając wielkim protekcjonistyczne pomysły ze łba. Prawdopodobnie jest też tak, że to tylko jeden z chaotycznych pomysłów jakie się pojawiły w kuluarach, bo Berlin już dementuje. No i wysłuchałem znów jakiejś Marleny analitycznej, ale tym razem chyba jej uwierzę. Mówi, że Niemcy i Francuzi nie mają żadnego interesu w finansowaniu Włochów na przykład, które są w dużo gorszej sytuacji gospodarczej. Tym razem Marlena może mieć rację, bo o kasie mówi i interesie rzeczywistym. Faktycznie lepiej jest chyba takim Niemcom puścić, jeśli już, własne obligacje, niż robić coś w jednym chaotycznym tyglu. Z drugiej strony jak znam cwaniaków, to do tych obligacji można dopisać takie “parytety”, że Merkel z Sarkozy podzielą się wpływami, a długi rozłożą na wszystkich włącznie z Polską, która z tego nic mieć nie będzie. Jak? Na przykład tnąc dotacje dla Polski z powodu zadłużenia w UE. Nie wierzę już nikomu, dlatego pochwalam Tuska chuchającego na zimne. A co do już? To chyba już, Tusk twierdzi, że Warszawa zbankrutuje jak nie wypuścimy obligacji, stadiony trzeba wybudować i paliwo zatankować policji, chyba że Pitera będzie pieszo patrolować Ojczyznę.

          • też mi to przyszło do głowy, MK
            W piśmie widzę to pierwszy raz – że UE może nam ciąć dotacje ze względu na swoje zadłużenie – odpluć, odpukać

        • No taki na bieżąco to ja nie jestem,
          ale własnie przeleciałem sobie kilka stroniczek i stwierdziłem, że nie tylko ja. Euroobligacje to jest, póki co, jeden z pomysłów i pomysł raczej nie padł z ust Merkel czy też Sarkoz’iego, bo np. obligacje niemieckie stoją mocniej niż by stały potecjalne euro-bond’y. Różnica pewnie nie będzie duża, ale to Niemcy de facto zostaną “sponsorem”. Takie obligacje mają raczej charakter solidarnościowy, gdyż np. taka Grecja zyskałaby dostęp do tańszego pieniądza i zamiast obecnie płacić za kapitał ok. 6%, płaciłaby trochę ponad 3% (nie łapać mnie za brak pierwszej i drugiej liczby po przecinku, upraszczam bo zrobiłem przerwę tylko na kawę), czyli mniej więcej różnicę spread,u na obligacjach Niemiec i Grecji. Polska też by mogła na tym skorzystać, gdyby zapadła decyzja polityczna o włączeniu do emisji krajów, które są w poczekalni ERM2. Bez obecności w ERM2 szansy takiej nie widzę. Niemniej uważam, że będzie ciężko przeforsować te obligacje, gdyż podniosą się krzyki członków z narodową walutą o niezdrowej konkurencji na rynku pieniądza, a Niemcy będą im cichutko kibicować.
          PS
          Jestem pod wrażeniem tempa w jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną. Szkoda tylko, że motywacją jest kij, a nie marchewka.

          • Dzięki CH & Du
            Ja też jestem pod wrażeniem samej siebie. Szkoda, że koledzy w większości mediów nie nadążają

          • Też się poduczyłem ostatnio. Stary, a jeszcze mogę.
            Apropos, cyt.: “Jestem pod wrażeniem tempa w
            jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną”.
            Także i ja (przyrodnik) ze zdumieniem stwierdzam,
            że ostatnio zapoznałem się z niektórymi terminami
            ekonomii. Teraz np. rozgryzam pojęcie LIBOR.

            Może to się dzieje nie tylko tytułem motywacji
            poprzez kij.
            Walka polskiego rządu z potężnymi spekulantami
            (niczem Dawida z Goliatem) wydaje się być coraz
            bardziej pasjonująca, a to zachęca do nauki.

            Mam nadzieję, że miłosierny Bóg w swym
            zajętym poważniejszymi sprawami umyśle
            zrobi drobny błąd i pomyli Goliata z Gołotą,
            czyniąc walkę Dawida łatwiejszą.

    • No i to by się zgadzało
      Wzrosła produkcja napojów i farmaceutyków. W dobie kryzysu najpierw flaszka, a następnego dnia Alka Seltzer.
      Pisz o franku bracie, pisz. Tu się nie ma czego wstydzić. Dzisiaj każda wróżba na wagę złota i woda na młyn PJ – za przeproszeniem – Morgan lub innego Goldmana – Sachsa.

    • prośba do Duralexa i innych znających się na rzeczy
      Ktoś by mi wytłumaczył to, czym straszył wczoraj Dorn cytując Tuska nt. euroobligacji (sama Tuska nie słuchałam, może było wyaśnione). Trochę tujest: http://www.tvn24.pl/-1,1587280,0,1,potrzebujemy-155-mld-zlue-nas-od-nich-odetnie,wiadomosc.html, ale chodzi głównie o mechanizm "załapania" się na euroobligacje – trzeba być w strefie euro, rozumiem? No ale przecież w najlepszym wypadku to dla nas kwestia 3 lat?

      • Nie jestem Duralex co prawda ale rozchodzi się o to
        że jak strefa euro wypuści obligacje, to trzeba będzie podniesć oprocentowanie naszych papierów, żeby były konkurencyjne. To podniesie koszt ich wykupu, co stawia pod znakiem zapytania efekt finansowy dla Polski. Chodzi o to żeby euroobligacji nie ograniczać do krajów strefy euro. I jest w tym racja polityczna, bo co to za unia, która przez określone działania może spowodować upupienie finansów części swoich członków.
        Mów mi Durex, krócej ale tyż ładnie.

      • Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi
        Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi nie tylko o to, że potrzebujemy 150 miliardów, których nikt nam nie pożyczy, bo kasy mało i nie wygramy z wielkimi Europy, gdy ci pójdą po kredyt. Chodzi też o to, że nasze obligacje nie idą na 6%, bo hamburgery wypuściły swoje i choćby tam był 10 razy gorzej niż u nas, to jakoś “inwestor” bardziej wierzy w to, że my padniemy nie USA, z UE będzie podobnie. No i chodzi chyba właśnie o strefę Euro, ale to Duralex musiałby tłumaczyć, bo ja się oczywiście jak zwykle tylko popisuję. W każdym razie jeszcze raz widać, że UE staje się formułą coraz bardziej biurokratyczną gdzie nacjonalizm z protekcjonizmem rządzi i dzieli. Jeśli Tusk z sejmowej trybuny ucieka do przodu i demaskuje pomysły Merkel i Sarkozy, no to źle się dzieje w tej instytucji, gdzie dymie się słabszych, co całkiem nieźle sobie radzą. Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie Giertych z Mikke czy bez znów stanie się realną siłą polityczną, bardzo realną.

        • dodać przy tym należy
          że po zapowiedzi Sarkoziego dotyczącego dofinansowania francuskiego przemysłu motoryzacyjnego, pod warunkiem, że nie przesienie produkcji np. do Czech, to już drugi numer, który pokazuje, że w sytuacji kryzysowej zasady unii mogą być odwieszane do szafy. Przeżyjie kto więcej wykręci.

          • dobrze, szanowni Kuraku i Zapuszkowana (zakuta?) Głowo
            ale ja rozumiem, że Tusek użył tych euroobligacji jako argumentu za szybszym wstąpieniem do strefy euro, a na moj rozum to jednak kwestia odległej przyszłośi, tymczasem 150 mld musimy wyemitować w tym roku?

          • I owszem
            A że Tusk używa tego jako argumentu apelując o jedność w sprawie wejścia do ERM2 i docelowo do sterfy Euro? Cóż, każdy argument jest dobry, zwłaszcza jak się postraszy tego i owego. Odebrałem, to tak: mówmy jednym głosem, że chcemy przyjąć euro, to łatwiej nam będzie namówić kraje strefy, żeby objęły Polskę euroobligacjami już. Dwie pieczenie na raz: zabezpieczenie wpływów z obligacji i wyduszenie opozycji z gardła – tak chcemy do strefy euro.

          • Hymmm, że zacytuję klasyka.
            Hymmm, że zacytuję klasyka. Może nie tyle użył, co jest to po prostu kolejny argument za Euro i to wyszło przy okazji. Raczej Tusk lamentował doraźnie, moim zdaniem słusznie, wybijając wielkim protekcjonistyczne pomysły ze łba. Prawdopodobnie jest też tak, że to tylko jeden z chaotycznych pomysłów jakie się pojawiły w kuluarach, bo Berlin już dementuje. No i wysłuchałem znów jakiejś Marleny analitycznej, ale tym razem chyba jej uwierzę. Mówi, że Niemcy i Francuzi nie mają żadnego interesu w finansowaniu Włochów na przykład, które są w dużo gorszej sytuacji gospodarczej. Tym razem Marlena może mieć rację, bo o kasie mówi i interesie rzeczywistym. Faktycznie lepiej jest chyba takim Niemcom puścić, jeśli już, własne obligacje, niż robić coś w jednym chaotycznym tyglu. Z drugiej strony jak znam cwaniaków, to do tych obligacji można dopisać takie “parytety”, że Merkel z Sarkozy podzielą się wpływami, a długi rozłożą na wszystkich włącznie z Polską, która z tego nic mieć nie będzie. Jak? Na przykład tnąc dotacje dla Polski z powodu zadłużenia w UE. Nie wierzę już nikomu, dlatego pochwalam Tuska chuchającego na zimne. A co do już? To chyba już, Tusk twierdzi, że Warszawa zbankrutuje jak nie wypuścimy obligacji, stadiony trzeba wybudować i paliwo zatankować policji, chyba że Pitera będzie pieszo patrolować Ojczyznę.

          • też mi to przyszło do głowy, MK
            W piśmie widzę to pierwszy raz – że UE może nam ciąć dotacje ze względu na swoje zadłużenie – odpluć, odpukać

        • No taki na bieżąco to ja nie jestem,
          ale własnie przeleciałem sobie kilka stroniczek i stwierdziłem, że nie tylko ja. Euroobligacje to jest, póki co, jeden z pomysłów i pomysł raczej nie padł z ust Merkel czy też Sarkoz’iego, bo np. obligacje niemieckie stoją mocniej niż by stały potecjalne euro-bond’y. Różnica pewnie nie będzie duża, ale to Niemcy de facto zostaną “sponsorem”. Takie obligacje mają raczej charakter solidarnościowy, gdyż np. taka Grecja zyskałaby dostęp do tańszego pieniądza i zamiast obecnie płacić za kapitał ok. 6%, płaciłaby trochę ponad 3% (nie łapać mnie za brak pierwszej i drugiej liczby po przecinku, upraszczam bo zrobiłem przerwę tylko na kawę), czyli mniej więcej różnicę spread,u na obligacjach Niemiec i Grecji. Polska też by mogła na tym skorzystać, gdyby zapadła decyzja polityczna o włączeniu do emisji krajów, które są w poczekalni ERM2. Bez obecności w ERM2 szansy takiej nie widzę. Niemniej uważam, że będzie ciężko przeforsować te obligacje, gdyż podniosą się krzyki członków z narodową walutą o niezdrowej konkurencji na rynku pieniądza, a Niemcy będą im cichutko kibicować.
          PS
          Jestem pod wrażeniem tempa w jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną. Szkoda tylko, że motywacją jest kij, a nie marchewka.

          • Dzięki CH & Du
            Ja też jestem pod wrażeniem samej siebie. Szkoda, że koledzy w większości mediów nie nadążają

          • Też się poduczyłem ostatnio. Stary, a jeszcze mogę.
            Apropos, cyt.: “Jestem pod wrażeniem tempa w
            jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną”.
            Także i ja (przyrodnik) ze zdumieniem stwierdzam,
            że ostatnio zapoznałem się z niektórymi terminami
            ekonomii. Teraz np. rozgryzam pojęcie LIBOR.

            Może to się dzieje nie tylko tytułem motywacji
            poprzez kij.
            Walka polskiego rządu z potężnymi spekulantami
            (niczem Dawida z Goliatem) wydaje się być coraz
            bardziej pasjonująca, a to zachęca do nauki.

            Mam nadzieję, że miłosierny Bóg w swym
            zajętym poważniejszymi sprawami umyśle
            zrobi drobny błąd i pomyli Goliata z Gołotą,
            czyniąc walkę Dawida łatwiejszą.

    • No i to by się zgadzało
      Wzrosła produkcja napojów i farmaceutyków. W dobie kryzysu najpierw flaszka, a następnego dnia Alka Seltzer.
      Pisz o franku bracie, pisz. Tu się nie ma czego wstydzić. Dzisiaj każda wróżba na wagę złota i woda na młyn PJ – za przeproszeniem – Morgan lub innego Goldmana – Sachsa.

    • prośba do Duralexa i innych znających się na rzeczy
      Ktoś by mi wytłumaczył to, czym straszył wczoraj Dorn cytując Tuska nt. euroobligacji (sama Tuska nie słuchałam, może było wyaśnione). Trochę tujest: http://www.tvn24.pl/-1,1587280,0,1,potrzebujemy-155-mld-zlue-nas-od-nich-odetnie,wiadomosc.html, ale chodzi głównie o mechanizm "załapania" się na euroobligacje – trzeba być w strefie euro, rozumiem? No ale przecież w najlepszym wypadku to dla nas kwestia 3 lat?

      • Nie jestem Duralex co prawda ale rozchodzi się o to
        że jak strefa euro wypuści obligacje, to trzeba będzie podniesć oprocentowanie naszych papierów, żeby były konkurencyjne. To podniesie koszt ich wykupu, co stawia pod znakiem zapytania efekt finansowy dla Polski. Chodzi o to żeby euroobligacji nie ograniczać do krajów strefy euro. I jest w tym racja polityczna, bo co to za unia, która przez określone działania może spowodować upupienie finansów części swoich członków.
        Mów mi Durex, krócej ale tyż ładnie.

      • Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi
        Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi nie tylko o to, że potrzebujemy 150 miliardów, których nikt nam nie pożyczy, bo kasy mało i nie wygramy z wielkimi Europy, gdy ci pójdą po kredyt. Chodzi też o to, że nasze obligacje nie idą na 6%, bo hamburgery wypuściły swoje i choćby tam był 10 razy gorzej niż u nas, to jakoś “inwestor” bardziej wierzy w to, że my padniemy nie USA, z UE będzie podobnie. No i chodzi chyba właśnie o strefę Euro, ale to Duralex musiałby tłumaczyć, bo ja się oczywiście jak zwykle tylko popisuję. W każdym razie jeszcze raz widać, że UE staje się formułą coraz bardziej biurokratyczną gdzie nacjonalizm z protekcjonizmem rządzi i dzieli. Jeśli Tusk z sejmowej trybuny ucieka do przodu i demaskuje pomysły Merkel i Sarkozy, no to źle się dzieje w tej instytucji, gdzie dymie się słabszych, co całkiem nieźle sobie radzą. Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie Giertych z Mikke czy bez znów stanie się realną siłą polityczną, bardzo realną.

        • dodać przy tym należy
          że po zapowiedzi Sarkoziego dotyczącego dofinansowania francuskiego przemysłu motoryzacyjnego, pod warunkiem, że nie przesienie produkcji np. do Czech, to już drugi numer, który pokazuje, że w sytuacji kryzysowej zasady unii mogą być odwieszane do szafy. Przeżyjie kto więcej wykręci.

          • dobrze, szanowni Kuraku i Zapuszkowana (zakuta?) Głowo
            ale ja rozumiem, że Tusek użył tych euroobligacji jako argumentu za szybszym wstąpieniem do strefy euro, a na moj rozum to jednak kwestia odległej przyszłośi, tymczasem 150 mld musimy wyemitować w tym roku?

          • I owszem
            A że Tusk używa tego jako argumentu apelując o jedność w sprawie wejścia do ERM2 i docelowo do sterfy Euro? Cóż, każdy argument jest dobry, zwłaszcza jak się postraszy tego i owego. Odebrałem, to tak: mówmy jednym głosem, że chcemy przyjąć euro, to łatwiej nam będzie namówić kraje strefy, żeby objęły Polskę euroobligacjami już. Dwie pieczenie na raz: zabezpieczenie wpływów z obligacji i wyduszenie opozycji z gardła – tak chcemy do strefy euro.

          • Hymmm, że zacytuję klasyka.
            Hymmm, że zacytuję klasyka. Może nie tyle użył, co jest to po prostu kolejny argument za Euro i to wyszło przy okazji. Raczej Tusk lamentował doraźnie, moim zdaniem słusznie, wybijając wielkim protekcjonistyczne pomysły ze łba. Prawdopodobnie jest też tak, że to tylko jeden z chaotycznych pomysłów jakie się pojawiły w kuluarach, bo Berlin już dementuje. No i wysłuchałem znów jakiejś Marleny analitycznej, ale tym razem chyba jej uwierzę. Mówi, że Niemcy i Francuzi nie mają żadnego interesu w finansowaniu Włochów na przykład, które są w dużo gorszej sytuacji gospodarczej. Tym razem Marlena może mieć rację, bo o kasie mówi i interesie rzeczywistym. Faktycznie lepiej jest chyba takim Niemcom puścić, jeśli już, własne obligacje, niż robić coś w jednym chaotycznym tyglu. Z drugiej strony jak znam cwaniaków, to do tych obligacji można dopisać takie “parytety”, że Merkel z Sarkozy podzielą się wpływami, a długi rozłożą na wszystkich włącznie z Polską, która z tego nic mieć nie będzie. Jak? Na przykład tnąc dotacje dla Polski z powodu zadłużenia w UE. Nie wierzę już nikomu, dlatego pochwalam Tuska chuchającego na zimne. A co do już? To chyba już, Tusk twierdzi, że Warszawa zbankrutuje jak nie wypuścimy obligacji, stadiony trzeba wybudować i paliwo zatankować policji, chyba że Pitera będzie pieszo patrolować Ojczyznę.

          • też mi to przyszło do głowy, MK
            W piśmie widzę to pierwszy raz – że UE może nam ciąć dotacje ze względu na swoje zadłużenie – odpluć, odpukać

        • No taki na bieżąco to ja nie jestem,
          ale własnie przeleciałem sobie kilka stroniczek i stwierdziłem, że nie tylko ja. Euroobligacje to jest, póki co, jeden z pomysłów i pomysł raczej nie padł z ust Merkel czy też Sarkoz’iego, bo np. obligacje niemieckie stoją mocniej niż by stały potecjalne euro-bond’y. Różnica pewnie nie będzie duża, ale to Niemcy de facto zostaną “sponsorem”. Takie obligacje mają raczej charakter solidarnościowy, gdyż np. taka Grecja zyskałaby dostęp do tańszego pieniądza i zamiast obecnie płacić za kapitał ok. 6%, płaciłaby trochę ponad 3% (nie łapać mnie za brak pierwszej i drugiej liczby po przecinku, upraszczam bo zrobiłem przerwę tylko na kawę), czyli mniej więcej różnicę spread,u na obligacjach Niemiec i Grecji. Polska też by mogła na tym skorzystać, gdyby zapadła decyzja polityczna o włączeniu do emisji krajów, które są w poczekalni ERM2. Bez obecności w ERM2 szansy takiej nie widzę. Niemniej uważam, że będzie ciężko przeforsować te obligacje, gdyż podniosą się krzyki członków z narodową walutą o niezdrowej konkurencji na rynku pieniądza, a Niemcy będą im cichutko kibicować.
          PS
          Jestem pod wrażeniem tempa w jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną. Szkoda tylko, że motywacją jest kij, a nie marchewka.

          • Dzięki CH & Du
            Ja też jestem pod wrażeniem samej siebie. Szkoda, że koledzy w większości mediów nie nadążają

          • Też się poduczyłem ostatnio. Stary, a jeszcze mogę.
            Apropos, cyt.: “Jestem pod wrażeniem tempa w
            jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną”.
            Także i ja (przyrodnik) ze zdumieniem stwierdzam,
            że ostatnio zapoznałem się z niektórymi terminami
            ekonomii. Teraz np. rozgryzam pojęcie LIBOR.

            Może to się dzieje nie tylko tytułem motywacji
            poprzez kij.
            Walka polskiego rządu z potężnymi spekulantami
            (niczem Dawida z Goliatem) wydaje się być coraz
            bardziej pasjonująca, a to zachęca do nauki.

            Mam nadzieję, że miłosierny Bóg w swym
            zajętym poważniejszymi sprawami umyśle
            zrobi drobny błąd i pomyli Goliata z Gołotą,
            czyniąc walkę Dawida łatwiejszą.

    • No i to by się zgadzało
      Wzrosła produkcja napojów i farmaceutyków. W dobie kryzysu najpierw flaszka, a następnego dnia Alka Seltzer.
      Pisz o franku bracie, pisz. Tu się nie ma czego wstydzić. Dzisiaj każda wróżba na wagę złota i woda na młyn PJ – za przeproszeniem – Morgan lub innego Goldmana – Sachsa.

    • prośba do Duralexa i innych znających się na rzeczy
      Ktoś by mi wytłumaczył to, czym straszył wczoraj Dorn cytując Tuska nt. euroobligacji (sama Tuska nie słuchałam, może było wyaśnione). Trochę tujest: http://www.tvn24.pl/-1,1587280,0,1,potrzebujemy-155-mld-zlue-nas-od-nich-odetnie,wiadomosc.html, ale chodzi głównie o mechanizm "załapania" się na euroobligacje – trzeba być w strefie euro, rozumiem? No ale przecież w najlepszym wypadku to dla nas kwestia 3 lat?

      • Nie jestem Duralex co prawda ale rozchodzi się o to
        że jak strefa euro wypuści obligacje, to trzeba będzie podniesć oprocentowanie naszych papierów, żeby były konkurencyjne. To podniesie koszt ich wykupu, co stawia pod znakiem zapytania efekt finansowy dla Polski. Chodzi o to żeby euroobligacji nie ograniczać do krajów strefy euro. I jest w tym racja polityczna, bo co to za unia, która przez określone działania może spowodować upupienie finansów części swoich członków.
        Mów mi Durex, krócej ale tyż ładnie.

      • Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi
        Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi nie tylko o to, że potrzebujemy 150 miliardów, których nikt nam nie pożyczy, bo kasy mało i nie wygramy z wielkimi Europy, gdy ci pójdą po kredyt. Chodzi też o to, że nasze obligacje nie idą na 6%, bo hamburgery wypuściły swoje i choćby tam był 10 razy gorzej niż u nas, to jakoś “inwestor” bardziej wierzy w to, że my padniemy nie USA, z UE będzie podobnie. No i chodzi chyba właśnie o strefę Euro, ale to Duralex musiałby tłumaczyć, bo ja się oczywiście jak zwykle tylko popisuję. W każdym razie jeszcze raz widać, że UE staje się formułą coraz bardziej biurokratyczną gdzie nacjonalizm z protekcjonizmem rządzi i dzieli. Jeśli Tusk z sejmowej trybuny ucieka do przodu i demaskuje pomysły Merkel i Sarkozy, no to źle się dzieje w tej instytucji, gdzie dymie się słabszych, co całkiem nieźle sobie radzą. Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie Giertych z Mikke czy bez znów stanie się realną siłą polityczną, bardzo realną.

        • dodać przy tym należy
          że po zapowiedzi Sarkoziego dotyczącego dofinansowania francuskiego przemysłu motoryzacyjnego, pod warunkiem, że nie przesienie produkcji np. do Czech, to już drugi numer, który pokazuje, że w sytuacji kryzysowej zasady unii mogą być odwieszane do szafy. Przeżyjie kto więcej wykręci.

          • dobrze, szanowni Kuraku i Zapuszkowana (zakuta?) Głowo
            ale ja rozumiem, że Tusek użył tych euroobligacji jako argumentu za szybszym wstąpieniem do strefy euro, a na moj rozum to jednak kwestia odległej przyszłośi, tymczasem 150 mld musimy wyemitować w tym roku?

          • I owszem
            A że Tusk używa tego jako argumentu apelując o jedność w sprawie wejścia do ERM2 i docelowo do sterfy Euro? Cóż, każdy argument jest dobry, zwłaszcza jak się postraszy tego i owego. Odebrałem, to tak: mówmy jednym głosem, że chcemy przyjąć euro, to łatwiej nam będzie namówić kraje strefy, żeby objęły Polskę euroobligacjami już. Dwie pieczenie na raz: zabezpieczenie wpływów z obligacji i wyduszenie opozycji z gardła – tak chcemy do strefy euro.

          • Hymmm, że zacytuję klasyka.
            Hymmm, że zacytuję klasyka. Może nie tyle użył, co jest to po prostu kolejny argument za Euro i to wyszło przy okazji. Raczej Tusk lamentował doraźnie, moim zdaniem słusznie, wybijając wielkim protekcjonistyczne pomysły ze łba. Prawdopodobnie jest też tak, że to tylko jeden z chaotycznych pomysłów jakie się pojawiły w kuluarach, bo Berlin już dementuje. No i wysłuchałem znów jakiejś Marleny analitycznej, ale tym razem chyba jej uwierzę. Mówi, że Niemcy i Francuzi nie mają żadnego interesu w finansowaniu Włochów na przykład, które są w dużo gorszej sytuacji gospodarczej. Tym razem Marlena może mieć rację, bo o kasie mówi i interesie rzeczywistym. Faktycznie lepiej jest chyba takim Niemcom puścić, jeśli już, własne obligacje, niż robić coś w jednym chaotycznym tyglu. Z drugiej strony jak znam cwaniaków, to do tych obligacji można dopisać takie “parytety”, że Merkel z Sarkozy podzielą się wpływami, a długi rozłożą na wszystkich włącznie z Polską, która z tego nic mieć nie będzie. Jak? Na przykład tnąc dotacje dla Polski z powodu zadłużenia w UE. Nie wierzę już nikomu, dlatego pochwalam Tuska chuchającego na zimne. A co do już? To chyba już, Tusk twierdzi, że Warszawa zbankrutuje jak nie wypuścimy obligacji, stadiony trzeba wybudować i paliwo zatankować policji, chyba że Pitera będzie pieszo patrolować Ojczyznę.

          • też mi to przyszło do głowy, MK
            W piśmie widzę to pierwszy raz – że UE może nam ciąć dotacje ze względu na swoje zadłużenie – odpluć, odpukać

        • No taki na bieżąco to ja nie jestem,
          ale własnie przeleciałem sobie kilka stroniczek i stwierdziłem, że nie tylko ja. Euroobligacje to jest, póki co, jeden z pomysłów i pomysł raczej nie padł z ust Merkel czy też Sarkoz’iego, bo np. obligacje niemieckie stoją mocniej niż by stały potecjalne euro-bond’y. Różnica pewnie nie będzie duża, ale to Niemcy de facto zostaną “sponsorem”. Takie obligacje mają raczej charakter solidarnościowy, gdyż np. taka Grecja zyskałaby dostęp do tańszego pieniądza i zamiast obecnie płacić za kapitał ok. 6%, płaciłaby trochę ponad 3% (nie łapać mnie za brak pierwszej i drugiej liczby po przecinku, upraszczam bo zrobiłem przerwę tylko na kawę), czyli mniej więcej różnicę spread,u na obligacjach Niemiec i Grecji. Polska też by mogła na tym skorzystać, gdyby zapadła decyzja polityczna o włączeniu do emisji krajów, które są w poczekalni ERM2. Bez obecności w ERM2 szansy takiej nie widzę. Niemniej uważam, że będzie ciężko przeforsować te obligacje, gdyż podniosą się krzyki członków z narodową walutą o niezdrowej konkurencji na rynku pieniądza, a Niemcy będą im cichutko kibicować.
          PS
          Jestem pod wrażeniem tempa w jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną. Szkoda tylko, że motywacją jest kij, a nie marchewka.

          • Dzięki CH & Du
            Ja też jestem pod wrażeniem samej siebie. Szkoda, że koledzy w większości mediów nie nadążają

          • Też się poduczyłem ostatnio. Stary, a jeszcze mogę.
            Apropos, cyt.: “Jestem pod wrażeniem tempa w
            jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną”.
            Także i ja (przyrodnik) ze zdumieniem stwierdzam,
            że ostatnio zapoznałem się z niektórymi terminami
            ekonomii. Teraz np. rozgryzam pojęcie LIBOR.

            Może to się dzieje nie tylko tytułem motywacji
            poprzez kij.
            Walka polskiego rządu z potężnymi spekulantami
            (niczem Dawida z Goliatem) wydaje się być coraz
            bardziej pasjonująca, a to zachęca do nauki.

            Mam nadzieję, że miłosierny Bóg w swym
            zajętym poważniejszymi sprawami umyśle
            zrobi drobny błąd i pomyli Goliata z Gołotą,
            czyniąc walkę Dawida łatwiejszą.

    • No i to by się zgadzało
      Wzrosła produkcja napojów i farmaceutyków. W dobie kryzysu najpierw flaszka, a następnego dnia Alka Seltzer.
      Pisz o franku bracie, pisz. Tu się nie ma czego wstydzić. Dzisiaj każda wróżba na wagę złota i woda na młyn PJ – za przeproszeniem – Morgan lub innego Goldmana – Sachsa.

    • prośba do Duralexa i innych znających się na rzeczy
      Ktoś by mi wytłumaczył to, czym straszył wczoraj Dorn cytując Tuska nt. euroobligacji (sama Tuska nie słuchałam, może było wyaśnione). Trochę tujest: http://www.tvn24.pl/-1,1587280,0,1,potrzebujemy-155-mld-zlue-nas-od-nich-odetnie,wiadomosc.html, ale chodzi głównie o mechanizm "załapania" się na euroobligacje – trzeba być w strefie euro, rozumiem? No ale przecież w najlepszym wypadku to dla nas kwestia 3 lat?

      • Nie jestem Duralex co prawda ale rozchodzi się o to
        że jak strefa euro wypuści obligacje, to trzeba będzie podniesć oprocentowanie naszych papierów, żeby były konkurencyjne. To podniesie koszt ich wykupu, co stawia pod znakiem zapytania efekt finansowy dla Polski. Chodzi o to żeby euroobligacji nie ograniczać do krajów strefy euro. I jest w tym racja polityczna, bo co to za unia, która przez określone działania może spowodować upupienie finansów części swoich członków.
        Mów mi Durex, krócej ale tyż ładnie.

      • Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi
        Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi nie tylko o to, że potrzebujemy 150 miliardów, których nikt nam nie pożyczy, bo kasy mało i nie wygramy z wielkimi Europy, gdy ci pójdą po kredyt. Chodzi też o to, że nasze obligacje nie idą na 6%, bo hamburgery wypuściły swoje i choćby tam był 10 razy gorzej niż u nas, to jakoś “inwestor” bardziej wierzy w to, że my padniemy nie USA, z UE będzie podobnie. No i chodzi chyba właśnie o strefę Euro, ale to Duralex musiałby tłumaczyć, bo ja się oczywiście jak zwykle tylko popisuję. W każdym razie jeszcze raz widać, że UE staje się formułą coraz bardziej biurokratyczną gdzie nacjonalizm z protekcjonizmem rządzi i dzieli. Jeśli Tusk z sejmowej trybuny ucieka do przodu i demaskuje pomysły Merkel i Sarkozy, no to źle się dzieje w tej instytucji, gdzie dymie się słabszych, co całkiem nieźle sobie radzą. Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie Giertych z Mikke czy bez znów stanie się realną siłą polityczną, bardzo realną.

        • dodać przy tym należy
          że po zapowiedzi Sarkoziego dotyczącego dofinansowania francuskiego przemysłu motoryzacyjnego, pod warunkiem, że nie przesienie produkcji np. do Czech, to już drugi numer, który pokazuje, że w sytuacji kryzysowej zasady unii mogą być odwieszane do szafy. Przeżyjie kto więcej wykręci.

          • dobrze, szanowni Kuraku i Zapuszkowana (zakuta?) Głowo
            ale ja rozumiem, że Tusek użył tych euroobligacji jako argumentu za szybszym wstąpieniem do strefy euro, a na moj rozum to jednak kwestia odległej przyszłośi, tymczasem 150 mld musimy wyemitować w tym roku?

          • I owszem
            A że Tusk używa tego jako argumentu apelując o jedność w sprawie wejścia do ERM2 i docelowo do sterfy Euro? Cóż, każdy argument jest dobry, zwłaszcza jak się postraszy tego i owego. Odebrałem, to tak: mówmy jednym głosem, że chcemy przyjąć euro, to łatwiej nam będzie namówić kraje strefy, żeby objęły Polskę euroobligacjami już. Dwie pieczenie na raz: zabezpieczenie wpływów z obligacji i wyduszenie opozycji z gardła – tak chcemy do strefy euro.

          • Hymmm, że zacytuję klasyka.
            Hymmm, że zacytuję klasyka. Może nie tyle użył, co jest to po prostu kolejny argument za Euro i to wyszło przy okazji. Raczej Tusk lamentował doraźnie, moim zdaniem słusznie, wybijając wielkim protekcjonistyczne pomysły ze łba. Prawdopodobnie jest też tak, że to tylko jeden z chaotycznych pomysłów jakie się pojawiły w kuluarach, bo Berlin już dementuje. No i wysłuchałem znów jakiejś Marleny analitycznej, ale tym razem chyba jej uwierzę. Mówi, że Niemcy i Francuzi nie mają żadnego interesu w finansowaniu Włochów na przykład, które są w dużo gorszej sytuacji gospodarczej. Tym razem Marlena może mieć rację, bo o kasie mówi i interesie rzeczywistym. Faktycznie lepiej jest chyba takim Niemcom puścić, jeśli już, własne obligacje, niż robić coś w jednym chaotycznym tyglu. Z drugiej strony jak znam cwaniaków, to do tych obligacji można dopisać takie “parytety”, że Merkel z Sarkozy podzielą się wpływami, a długi rozłożą na wszystkich włącznie z Polską, która z tego nic mieć nie będzie. Jak? Na przykład tnąc dotacje dla Polski z powodu zadłużenia w UE. Nie wierzę już nikomu, dlatego pochwalam Tuska chuchającego na zimne. A co do już? To chyba już, Tusk twierdzi, że Warszawa zbankrutuje jak nie wypuścimy obligacji, stadiony trzeba wybudować i paliwo zatankować policji, chyba że Pitera będzie pieszo patrolować Ojczyznę.

          • też mi to przyszło do głowy, MK
            W piśmie widzę to pierwszy raz – że UE może nam ciąć dotacje ze względu na swoje zadłużenie – odpluć, odpukać

        • No taki na bieżąco to ja nie jestem,
          ale własnie przeleciałem sobie kilka stroniczek i stwierdziłem, że nie tylko ja. Euroobligacje to jest, póki co, jeden z pomysłów i pomysł raczej nie padł z ust Merkel czy też Sarkoz’iego, bo np. obligacje niemieckie stoją mocniej niż by stały potecjalne euro-bond’y. Różnica pewnie nie będzie duża, ale to Niemcy de facto zostaną “sponsorem”. Takie obligacje mają raczej charakter solidarnościowy, gdyż np. taka Grecja zyskałaby dostęp do tańszego pieniądza i zamiast obecnie płacić za kapitał ok. 6%, płaciłaby trochę ponad 3% (nie łapać mnie za brak pierwszej i drugiej liczby po przecinku, upraszczam bo zrobiłem przerwę tylko na kawę), czyli mniej więcej różnicę spread,u na obligacjach Niemiec i Grecji. Polska też by mogła na tym skorzystać, gdyby zapadła decyzja polityczna o włączeniu do emisji krajów, które są w poczekalni ERM2. Bez obecności w ERM2 szansy takiej nie widzę. Niemniej uważam, że będzie ciężko przeforsować te obligacje, gdyż podniosą się krzyki członków z narodową walutą o niezdrowej konkurencji na rynku pieniądza, a Niemcy będą im cichutko kibicować.
          PS
          Jestem pod wrażeniem tempa w jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną. Szkoda tylko, że motywacją jest kij, a nie marchewka.

          • Dzięki CH & Du
            Ja też jestem pod wrażeniem samej siebie. Szkoda, że koledzy w większości mediów nie nadążają

          • Też się poduczyłem ostatnio. Stary, a jeszcze mogę.
            Apropos, cyt.: “Jestem pod wrażeniem tempa w
            jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną”.
            Także i ja (przyrodnik) ze zdumieniem stwierdzam,
            że ostatnio zapoznałem się z niektórymi terminami
            ekonomii. Teraz np. rozgryzam pojęcie LIBOR.

            Może to się dzieje nie tylko tytułem motywacji
            poprzez kij.
            Walka polskiego rządu z potężnymi spekulantami
            (niczem Dawida z Goliatem) wydaje się być coraz
            bardziej pasjonująca, a to zachęca do nauki.

            Mam nadzieję, że miłosierny Bóg w swym
            zajętym poważniejszymi sprawami umyśle
            zrobi drobny błąd i pomyli Goliata z Gołotą,
            czyniąc walkę Dawida łatwiejszą.

    • No i to by się zgadzało
      Wzrosła produkcja napojów i farmaceutyków. W dobie kryzysu najpierw flaszka, a następnego dnia Alka Seltzer.
      Pisz o franku bracie, pisz. Tu się nie ma czego wstydzić. Dzisiaj każda wróżba na wagę złota i woda na młyn PJ – za przeproszeniem – Morgan lub innego Goldmana – Sachsa.

    • prośba do Duralexa i innych znających się na rzeczy
      Ktoś by mi wytłumaczył to, czym straszył wczoraj Dorn cytując Tuska nt. euroobligacji (sama Tuska nie słuchałam, może było wyaśnione). Trochę tujest: http://www.tvn24.pl/-1,1587280,0,1,potrzebujemy-155-mld-zlue-nas-od-nich-odetnie,wiadomosc.html, ale chodzi głównie o mechanizm "załapania" się na euroobligacje – trzeba być w strefie euro, rozumiem? No ale przecież w najlepszym wypadku to dla nas kwestia 3 lat?

      • Nie jestem Duralex co prawda ale rozchodzi się o to
        że jak strefa euro wypuści obligacje, to trzeba będzie podniesć oprocentowanie naszych papierów, żeby były konkurencyjne. To podniesie koszt ich wykupu, co stawia pod znakiem zapytania efekt finansowy dla Polski. Chodzi o to żeby euroobligacji nie ograniczać do krajów strefy euro. I jest w tym racja polityczna, bo co to za unia, która przez określone działania może spowodować upupienie finansów części swoich członków.
        Mów mi Durex, krócej ale tyż ładnie.

      • Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi
        Ja się znam! Ja! Ja! Chodzi nie tylko o to, że potrzebujemy 150 miliardów, których nikt nam nie pożyczy, bo kasy mało i nie wygramy z wielkimi Europy, gdy ci pójdą po kredyt. Chodzi też o to, że nasze obligacje nie idą na 6%, bo hamburgery wypuściły swoje i choćby tam był 10 razy gorzej niż u nas, to jakoś “inwestor” bardziej wierzy w to, że my padniemy nie USA, z UE będzie podobnie. No i chodzi chyba właśnie o strefę Euro, ale to Duralex musiałby tłumaczyć, bo ja się oczywiście jak zwykle tylko popisuję. W każdym razie jeszcze raz widać, że UE staje się formułą coraz bardziej biurokratyczną gdzie nacjonalizm z protekcjonizmem rządzi i dzieli. Jeśli Tusk z sejmowej trybuny ucieka do przodu i demaskuje pomysły Merkel i Sarkozy, no to źle się dzieje w tej instytucji, gdzie dymie się słabszych, co całkiem nieźle sobie radzą. Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie Giertych z Mikke czy bez znów stanie się realną siłą polityczną, bardzo realną.

        • dodać przy tym należy
          że po zapowiedzi Sarkoziego dotyczącego dofinansowania francuskiego przemysłu motoryzacyjnego, pod warunkiem, że nie przesienie produkcji np. do Czech, to już drugi numer, który pokazuje, że w sytuacji kryzysowej zasady unii mogą być odwieszane do szafy. Przeżyjie kto więcej wykręci.

          • dobrze, szanowni Kuraku i Zapuszkowana (zakuta?) Głowo
            ale ja rozumiem, że Tusek użył tych euroobligacji jako argumentu za szybszym wstąpieniem do strefy euro, a na moj rozum to jednak kwestia odległej przyszłośi, tymczasem 150 mld musimy wyemitować w tym roku?

          • I owszem
            A że Tusk używa tego jako argumentu apelując o jedność w sprawie wejścia do ERM2 i docelowo do sterfy Euro? Cóż, każdy argument jest dobry, zwłaszcza jak się postraszy tego i owego. Odebrałem, to tak: mówmy jednym głosem, że chcemy przyjąć euro, to łatwiej nam będzie namówić kraje strefy, żeby objęły Polskę euroobligacjami już. Dwie pieczenie na raz: zabezpieczenie wpływów z obligacji i wyduszenie opozycji z gardła – tak chcemy do strefy euro.

          • Hymmm, że zacytuję klasyka.
            Hymmm, że zacytuję klasyka. Może nie tyle użył, co jest to po prostu kolejny argument za Euro i to wyszło przy okazji. Raczej Tusk lamentował doraźnie, moim zdaniem słusznie, wybijając wielkim protekcjonistyczne pomysły ze łba. Prawdopodobnie jest też tak, że to tylko jeden z chaotycznych pomysłów jakie się pojawiły w kuluarach, bo Berlin już dementuje. No i wysłuchałem znów jakiejś Marleny analitycznej, ale tym razem chyba jej uwierzę. Mówi, że Niemcy i Francuzi nie mają żadnego interesu w finansowaniu Włochów na przykład, które są w dużo gorszej sytuacji gospodarczej. Tym razem Marlena może mieć rację, bo o kasie mówi i interesie rzeczywistym. Faktycznie lepiej jest chyba takim Niemcom puścić, jeśli już, własne obligacje, niż robić coś w jednym chaotycznym tyglu. Z drugiej strony jak znam cwaniaków, to do tych obligacji można dopisać takie “parytety”, że Merkel z Sarkozy podzielą się wpływami, a długi rozłożą na wszystkich włącznie z Polską, która z tego nic mieć nie będzie. Jak? Na przykład tnąc dotacje dla Polski z powodu zadłużenia w UE. Nie wierzę już nikomu, dlatego pochwalam Tuska chuchającego na zimne. A co do już? To chyba już, Tusk twierdzi, że Warszawa zbankrutuje jak nie wypuścimy obligacji, stadiony trzeba wybudować i paliwo zatankować policji, chyba że Pitera będzie pieszo patrolować Ojczyznę.

          • też mi to przyszło do głowy, MK
            W piśmie widzę to pierwszy raz – że UE może nam ciąć dotacje ze względu na swoje zadłużenie – odpluć, odpukać

        • No taki na bieżąco to ja nie jestem,
          ale własnie przeleciałem sobie kilka stroniczek i stwierdziłem, że nie tylko ja. Euroobligacje to jest, póki co, jeden z pomysłów i pomysł raczej nie padł z ust Merkel czy też Sarkoz’iego, bo np. obligacje niemieckie stoją mocniej niż by stały potecjalne euro-bond’y. Różnica pewnie nie będzie duża, ale to Niemcy de facto zostaną “sponsorem”. Takie obligacje mają raczej charakter solidarnościowy, gdyż np. taka Grecja zyskałaby dostęp do tańszego pieniądza i zamiast obecnie płacić za kapitał ok. 6%, płaciłaby trochę ponad 3% (nie łapać mnie za brak pierwszej i drugiej liczby po przecinku, upraszczam bo zrobiłem przerwę tylko na kawę), czyli mniej więcej różnicę spread,u na obligacjach Niemiec i Grecji. Polska też by mogła na tym skorzystać, gdyby zapadła decyzja polityczna o włączeniu do emisji krajów, które są w poczekalni ERM2. Bez obecności w ERM2 szansy takiej nie widzę. Niemniej uważam, że będzie ciężko przeforsować te obligacje, gdyż podniosą się krzyki członków z narodową walutą o niezdrowej konkurencji na rynku pieniądza, a Niemcy będą im cichutko kibicować.
          PS
          Jestem pod wrażeniem tempa w jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną. Szkoda tylko, że motywacją jest kij, a nie marchewka.

          • Dzięki CH & Du
            Ja też jestem pod wrażeniem samej siebie. Szkoda, że koledzy w większości mediów nie nadążają

          • Też się poduczyłem ostatnio. Stary, a jeszcze mogę.
            Apropos, cyt.: “Jestem pod wrażeniem tempa w
            jakim ludzie przyswają sobie wiedzę ekonomiczną”.
            Także i ja (przyrodnik) ze zdumieniem stwierdzam,
            że ostatnio zapoznałem się z niektórymi terminami
            ekonomii. Teraz np. rozgryzam pojęcie LIBOR.

            Może to się dzieje nie tylko tytułem motywacji
            poprzez kij.
            Walka polskiego rządu z potężnymi spekulantami
            (niczem Dawida z Goliatem) wydaje się być coraz
            bardziej pasjonująca, a to zachęca do nauki.

            Mam nadzieję, że miłosierny Bóg w swym
            zajętym poważniejszymi sprawami umyśle
            zrobi drobny błąd i pomyli Goliata z Gołotą,
            czyniąc walkę Dawida łatwiejszą.