Reklama

Co to jest komunikat techniczny? Komunikat techniczny to jest takie coś… może na przykładzie.

Co to jest komunikat techniczny? Komunikat techniczny to jest takie coś… może na przykładzie. Komunikat techniczny brzmi mniej więcej tak: „Na pokładzie samolotu TU 154 są różne urządzenia rejestrujące czas i te urządzenie mają różnie ustawiony czas. Inaczej działa GPS, inaczej rejestrator zwany czarna skrzynka, a jeszcze inaczej wskazania czasu może odczytywać wieża, co już jest najbardziej oczywiste”. Pytam gdzie w tym prostym komunikacie technicznym jest ukryte:

Reklama

1)    Dobro śledztwa
2)    Tajemnica państwowa
3)    Informacje niejawne.

Każdy pasjonat lotnictwa jest w stanie dotrzeć do specyfikacji samolotu i poczytać sobie co i jak http://www.samoloty.pl/index.php/rosja-zsrr-hobby-574/tupolev-tu-154-hobby-709. Prosty, czytelny komunikat techniczny, rozwiewający wątpliwości i niedowierzania takich przeciętnie obeznanych lub nawet w ogóle nie obeznanych z samolotami jak ja. Co to jest komunikat polityczny? Komunikat polityczny brzmi mniej więcej tak: „Szanowni państwo, wydawałoby się, że ustalenie tak oczywistej sprawy jak godzina katastrofy, nie jest zadaniem trudnym, ale ja znam te realia i proszę mi wierzyć, że to są rzeczy tak skomplikowane technicznie, że tu nie ma mowy o pośpiechu, gdyż można popełnić błąd, którego konsekwencje są nie do przewidzenia”. To jest komunikat polityczny, wygłoszony przez premiera Tuska, który po pierwsze pojęcia o awiacji ma podobne do mojego, po drugie nie ma prawa znać ustaleń prokuratury, skoro ta jest niezależna, po trzecie mówi o czymś co może dla niego jest skomplikowane, ale dla średnio rozgarniętego jest oczywiste, że jak są różne urządzenia rejestrujące, to wskazania mogą być różne.

Następne narzucające się pytanie jest następujące. Ile jest tych urządzeń rejestrujących czas? Dwa? Trzy? Powiedzmy pięć. 20 dni na ustalenie, które z tych urządzeń jest najbardziej dokładne i adekwatne to dużo, czy mało? Pytam poważnie, bo tego bełkotania o tym, że trzeba sparwdzić 1000 mieszkańców Smoleńska, co widzieli na zegarku, to chyba najgłupszy i najwierniejszy wyborca Donalda nie traktuje poważnie. Pytanie drugie, jakie są różnice między wskazaniami tych urządzeń, czy rozbieżność, to są lata świetlne, tygodnie, dni, godziny, czy może co najwyżej minuty? Stawiam w ciemno na minuty, sekund już nie ruszam, chociaż nie wykluczam, że to właściwy kierunek. Pytanie następne, jakie strategiczne znaczenia dla losów śledztwa ma fakt, że samolot rozbił się o 8.46, czy o 8.56? Dlaczego komisja, po prostu nie podaje, że urządzenie A wskazuje taką godzinę, urządzenie B taką, a C taką. Dlaczego w 96 aktach zgonu, dokumentach dość istotnej wagi jest wpisana godzina 8.50 i nikt nie czekał na ustalenie komisji. Dlaczego tak banalna informacja jest objęta tak absurdalnie skonstruowanym komunikatem politycznym, wypowiedzianym przez człowieka, który bladego pojęcia nie ma o tym, o czym mówi? Czym się różni poziom wiedzy lotniczej Donalda Tuska z wykształcenia historyka od poziomu wiedzy Piotra Wielguckiego, też humanisty? Czym w sensie technicznej interpretacji co jest możliwe, a co nie? Moim zdaniem możliwe jest podanie wskazań urządzeń i to zamyka wszelkie spekulacje na temat czasu. Tak jak było możliwe podanie prostej informacji, że jak na pokładzie byli wojskowi i BOR, to po rozbiciu samolotu, w ogniu i jednym wielkim zgrzycie, coś takiego jak wystrzały z broni nie wydają się niczym nadzywczajnym. Po prostu powiedzieć o rzeczy oczywistej, a wszelkie idiotyzmy o dobijaniu rannych przez KGB znikają, przynajmniej większość.

Skoro obywatel kraju, nie może dowiedzieć się od władzy rzeczy najprostszych, to obywatel ma pełne prawo zacząć się domyślać co jest grane i co więcej władzy o to chodzi. Władzy chodzi o to, żeby idiotyczne teorie pojawiające się w internecie i przypisywane niewygodnej władzy konkurencji politycznej i medialnej, dały wystarczojące alibi dla "racjonalnego" wytłumaczenia katastrofy, firmowanego przez władzę. Ale to tylko jeden z wielu pomysłów władzy, aby uciec od niepotrzebnych problemów. Dlaczego oczywiste komunikaty techniczne są zastępowane politycznym jazgotem, o tym, że stopień trudności ustaleń przerósł oczekiwania w aspekcie elementarnych ustaleń. Nie mam wyjścia, muszę się domyślać co kombinuje władza i chociaż zaraz znów usłyszę, że Żydzi, cykliści i inne spiski mi przyświecają, to ja to pieprzę, nie umiem wyłączyć myślenia. Tak się dzieje, ponieważ to jest gra na czas i o czas. Jest kampania wyborcza, chociaż nikt się do niej nie kwapi, co zresztą przewidywałem, w czasie kampanii wyborczej można zrobić wszystko, tylko nie ogłosić, że władza popełniła błąd, JAKIKOLWIEK BŁĄD. Tego jednego żadna władza nigdy nie zrobi. W związku z tym pierwsza gra toczy się na czas i komunikat polityczny mówi nam, że jeśli trzy tygodnie ustala się godzinę katastrofy, to potrzeba strasznie dużo czasu, aby ustalić PRAWDĘ, taki jest stopień skomplikowania tego śledztwa. Ile czasu? Na pewno do 4 lipca, a potem się zobaczy. Tak wyglądałby gra na czas i jeśli przed 4 lipca „niezależna” prokuratura, albo polityczna komisja ogłosi jakikolwiek werdykt, to niech mi kaktus na jajach wyrośnie.

Skąd przypuszczenie, że jest jeszcze gra o czas. Otóż kluczowe są tu dwie sprawy, po pierwsze kancelaria prezydenta Kaczyńskiego odrzuciła propozycję, żeby lecieć do Smoleńska o świcie, czyli o 6.30, i ostatecznie godzinę ustalono na 7.30. I tu już gazeta Kiszczaka, ustaliła, że to za mało czasu na minima i gdyby wylecieli godzinę wcześniej, to w tym czasie lotnisko spełniało minima, bo przecież wylądował JAK. Słowem kancelaria się uparła, złamała procedury, „wszystko było zamknięte na sztywno”. Winna jest kancelaria prezydenta, się uparła i się zabiła, się uparła żeby lecieć na łeb i szyje, olewając procedury, no i Kaczyński sterujący samolotami, bo przecież Gruzja. W tej samej gazecie Kiszczaka, odgrzebuję archiwum http://wyborcza.pl/1,76842,6054630,Pech_Donalda_Tuska__odsiecz_Lecha_Kaczynskiego.html i cóż czytam. Ano czytam rzeczy następujące:

1)    Samolot Tuska odmówił posłuszeństwa, premier miał wylecieć o 9.45 na szczyt klimatyczny w Brukseli.
2)    Prezydent dowiedział się o fakcie, KAZAŁ TAK USTWIĆ LOT, aby samolot wrócił do Warszawy.
3)    Samolot z prezydentem i premierem wyleciał przed 13.

Między 9.45, a powiedzmy 12.45 jest nie godzina, ale 3 godziny różnicy. Co z minimami, co z procedurami, co z ustaleniami kancelarii premiera? Rzecz kompletnie na wariackich papierach, zawrócony samolot, lot do Warszawy, potem do Poznania i co? I nic! Gazeta Kiszczaka, ani słowem nie wspomina, że Kaczyński znów kazał pilotowi lądować, tam gdzie mu się podobało. Żadnego chaosu i lotu ambicjonalnego za wszelką cenę? Bo to Tusk zrobił sobie jaja z procedur, bo to Tusk się spieszył, a  Kaczyński niemniej politycznie i brawurowo się zachował, zmieniając kierunki lotu? Kaczyński się zachował nieodpowiedzialnie, ale dzięki temu Tusk wylądował w Brukseli i wszystko w gazecie Kiszczaka gra? No i po co wtedy poleciał Tusk na łeb na szyję? Na szczyt klimatyczny, żeby było śmieszniej, ale przede wszystkim po to, żeby pokazać się w Brukseli, bo Kaczyński tam MIAŁ BYĆ. Same polityczne i chore MOTYWACJE, ocierające się o katastroficzne decyzje. Było tu zapięcie „na sztywno”?

Mam już dość, naprawdę serdecznie dość wszelkich idiotów, Klichów i czytelników gazety Kiszczaka. Idioty Klicha może nawet bardziej, ten idiota tłumaczy się, że kancelaria prezydenta nie poprosiła o zgodę na „wypożyczenie dowódców” sił zbrojnych. Idiota Klich dostał listę wszystkich swoich dowódców i po prostu posłał ich jednym samolotem BEZ OFICJANEGO PISMA O ZGODĘ NA CZARTEROWANIE DOWÓDCÓW, czym się idiota tłumaczy. No przecież jak się słucha podobnych rzeczy, to się nie tylko oczy, ale nuż w kieszeni szeroko otwiera. Panie ministrze, idioto Klichu, wojna wybuchła 10 kwietnia o 7.10, gdzie są dowódcy? Eeeee, noooo, tego, nie wiem, trzeba pytać Kamińskiego i Bielana. 20 dni pieprzenia o rzeczach absurdalnie nieistotnych, 20 dni przerzucania gówna w betoniarce i ani słowa o rzeczach oczywistych. Rzeczy oczywiste są takie, że trwa cyrk pod tytułem wkręćmy nieboszczyków w akt oskarżenia. I tylko spokojnie, fachowcy wszystko wyjaśnią, psychiatra Klich, historyk Tusk, a niekompetentnych się wymieni. Jak powiedział generał od latania, co pamięta oficerów politycznych i ich wykłady, Edmund Klich całe życie spędził w branży, ale był tylko pułkownikiem i nie nadawał się na szefa komisji. Komisja musi pracować spokojnie i z najwyższej klasy fachowcami, w związku z tym niekompetentnego szefa komisji pułkownika lotnictwa Edmunda Klicha, zastąpi kompetentny spec od latania Jerzy Miller absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej.

Edmund Klich wyleciał, ponieważ śledztwo w sprawie musi prowadzić nie ekspert od techniki, ale od polityki. Co do jednego wszyscy się chyba zgodzimy, sprzeczamy się o to, kto jest odpowiedzialny za katastrofę i jest dwóch głównych podejrzanych, jednym jest kancelaria prezydenta, drugim MON wraz z kancelarią premiera. Natomiast postępowanie w sprawie prowadzą dwa ośrodki: prokuratura i ta jest teoretycznie niezależna, nie komentuję tego, ale komisja z dostępem do najtajniejszych informacji jest RZĄDOWA, a teraz już POLITYCZNA, bo fachowca, krytykującego zaniedbania strony polskiej, zastąpił polityk z koalicji rządzącej. Kto widział obrady komisji ścigającej dowolne partie, czy to SLD Rywinem, czy PiS Blidą, czy PO Sobisiakiem, ten nie ma złudzeń po co są partyjni członkowie w komisjach i jaka jest ich rola. Jedno jest pewne, w tym śledztwie nie ma PiS, władzę w pełni sprawuje PO z premierem Tuskiem i pełniącym obowiązki prezydenta Komorowskim. Nikt mnie nie przekona, że komisja ustawiona pod władzę będzie robić cokolwiek innego niż w najlepszym razie chronić władzę, a w najgorszym szukać winnych poza władzą. Ta komisja „od latania” wygląda tak jakby w komisji naciskowej siedział Ziobro, Kaczyński, Wassermann i Macierewicz i oni ustalali, czy PiS za czasów rządów Jarosława Kaczyńskiego, złamał prawo. Oczywiście prokuratura też była niezależna, jak zawsze bez względu na zapisy ustawowe i prowadziła odrębne śledztwo. Gratuluję idiotycznego samopoczucia tym, co to kupią.

Na koniec ciekawostka lotnicza. Kto wie jakie były losy śledztwa w sprawie katastrofy białoruskiego myśliwca, który się rozbił na pokazach w Polsce? Chodzi konkretnie o to, czy śledztwo prowadziła Polska, czy Białoruś? To był samolot wojskowy z dwoma pilotami, a w Smoleńsku rozbił się polski SAMOLOT WOJSKOWY z prezydentem i całym sztabem. Edmund Klich zwracał uwagę rządowi polskiemu, że jest karygodnym zaniedbaniem brak wystąpienia o przejęcie śledztwa przez stronę polską, co Białoruś uczyniła z powodzeniem. Edmund Klich twierdził, że strona polska nie ma nic do gadania w tym śledztwie, które prowadzi Rosja. Edmund Klich zwracał uwagę, że rząd nie zadbał o nic, poczynając od tłumacza kończąc na wystąpieniu do NATO o mapy satelitarne. Edmund Klich wyleciał z komisji, zastąpił go Jerzy Miller z rządu i pytań więcej nie będzie. W tle Komorowski załatwił dla PO IPN i komisję śledczą od Sobiesiaka i to jest dopiero początek tego co nas czeka za światłych rządów jednej partii, której nie przeszkodzi żadne weto.

 

Reklama

42 KOMENTARZE

  1. Co do btw, nie wypowiadałem się w temacie, czyż nie?
    Co do koncepcji prawdy rzecz zdaje się być ciut skomplikowana. Dla przykładu:

    Cóż prawda jeśli trzeba stąd chatę podpalić?
    Czy nie lepiej rzecz całą zachować w milczeniu
    i w ten sposób tą prawdę ocalić?

    Uwzględniając zalecenie chciałbym zauważyć, że
    skrót myślowy jest po to, by było krócej
    czyż nie? Dalej, traktując “potoczne” jako słowo znaczące sądzę, że “alergia”, umysłowa jak rozumiem, jest niezbyt wymagająca, leniwa wprost.
    Ukłony wzajemnie.

  2. Co do btw, nie wypowiadałem się w temacie, czyż nie?
    Co do koncepcji prawdy rzecz zdaje się być ciut skomplikowana. Dla przykładu:

    Cóż prawda jeśli trzeba stąd chatę podpalić?
    Czy nie lepiej rzecz całą zachować w milczeniu
    i w ten sposób tą prawdę ocalić?

    Uwzględniając zalecenie chciałbym zauważyć, że
    skrót myślowy jest po to, by było krócej
    czyż nie? Dalej, traktując “potoczne” jako słowo znaczące sądzę, że “alergia”, umysłowa jak rozumiem, jest niezbyt wymagająca, leniwa wprost.
    Ukłony wzajemnie.