Prześlij dalej:

Tak zupełnie poza dyplomacją można powiedzieć, że głupi ma szczęście, jednak to trochę na wyrost złośliwość. PiS coś tam myśli, w czasie ostatnich pięciu lat parę projektów przeprowadzili sprawnie, inne poszły nieco gorzej, ale gdyby odjąć ostatnie trzy miesiące, to w zasadzie nic Polakom nie zaszkodziło podczas rządów PiS. W PO takich punktów zaczepienia nie znajdziemy, czegokolwiek się dotkną natychmiast kończy się kompromitacją, a ponieważ własnego programu politycznego nie mieli nigdy, to i na tym polu pozostają bardzo daleko za PiS i pozostałymi partiami również. No, ale uwaga społeczna zazwyczaj skupia się na rządzących, nie na opozycji i co za tym idzie, każde potknięcie PiS skutkuje krytyką rządu, czasami prezydenta. Od takich sytuacji nie ma ucieczki, ale znów szczęściem partii rządzącej jest to, że mają pod ręką opozycyjną partię PO.

Odkąd sięgam pamięcią przy każdej większej katastrofie wizerunkowej PiS, wraża PO śpieszyła z pomocą produkując takie żenady, że wszystko inne przepadało. Nie chcę się w niedzielę zmuszać do retrospekcji „wyczynów” opozycji, poza tym wszyscy pamiętają śpiewanie piosenek w sejmie, pasztety wigilijne, czy zmienianie zdania w sprawie „uchodźców” po pięć razy dziennie. Dość jest bieżących przykładów, aby udowodnić, że największą pomocą dla PiS jest PO. Pierwsza z brzegu kwestia wyborów, w całości wypełnia diagnozę. PiS kompletnie się pogubiło w terminie i metodzie wyborczej, wręcz na poziomie kultowej sceny w „Rejsie” Piwowskiego, gdzie gremium najwięcej czasu spędziło nie na samych wyborach, ale na omawianiu czym są wybory i jakimi kulkami głosować. Pierwszy raz od 30 lat w wyniku chaotycznych działań, wybory zwyczajnie się nie odbyły i próżno tu szukać przyczyn w obstrukcji senatu, bo o tym PiS doskonale wiedział. Tyle, że w tym samym czasie PO odstawiło cyrk ze śmiercionośnymi kopertami, bojkotem samorządowców i komisji wyborczych, by na końcu wymienić sobie kandydata i żądać normalnego głosowania przy urnach, a nie skrzynkach pocztowych.

Dziś przeciętny zjadacz chleba z pasztetem drobiowym ma spore problemy, aby zrozumieć co się tak naprawdę z wyborami majowymi stało. Teoretycznie zawsze odpowiedzialność za niedopełnienie obowiązków leżących po stronie państwa ponosi partia rządząca, ale dobroduszna PO wzięła to na siebie. Nie kto inny tylko Małgorzata Kidawa-Błońska, była kandydatka PO na Prezydenta RP, powtarza niestanie, że brak wyborów w maju to jej zasługa. Identycznie zachowuje się Borys Budka i wiele polityków z pierwszego szeregu PO. Jednocześnie ci sami politycy opozycyjny grzmią, że Sasin zmarnował 70 milionów złotych, bo na siłę chciał przeprowadzić wybory. Wreszcie na samym końcu Budka, Kidawa-Błońska i pozostali towarzysze partyjni grzmią, że PiS nie potrafiło przeprowadzić wyborów i ponosi za to odpowiedzialność. Każdy jako tako myślący człowiek przyzna, że w postępowaniu PiS jest sporo nieudolności, ale nie sposób odmówić konsekwencji. PiS od początku do końca było zdeterminowane, aby głosowanie odbyło się w maju. PO w swojej kompromitacji jest poza konkurencją, oni sami nie wiedzą, czy to Kidawa-Błońska zablokowała wybory, czy Sasin.

Strony

Źródło foto: 
22637 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

6 (liczba komentarzy)

  1. Sorry, taką mamy jełopozycję.

    Normalna opozycja jest w stanie nieźle pogonić rządzących do roboty. Normalna opozycja spowodowała by, że nawet ostatnie 3 miesiące wyglądały by inaczej - skala problemów mogła być powielokroć mniejsza. Ale mamy opozycję z jednolinijkowym programem: "A Kaczyński powiedział".

  2. Jeszcze pół roku temu bym się z takiej opozycji cieszył, ale teraz, to mam coraz bardziej nieoreślone uczucia.

  3. spowodowałaby, wyglądałyby

  4. Wynik najbliższych wyborów prezydenckich będzie funkcją mobilizacji i demobilizacji elektoratów. O ile to pierwsze na razie udało się Trzaskowskiemu, to demobilizacja wyborców PiSu będzie bardzo szkodliwa dla Dudy.

    Niestety akcja "Murem za Szumowskim" może zniechęcić do głosowania na Dudę. Jest ona błędem, zważywszy na to, jak jeszcze niedawno obrywał Banaś za znacznie mniejsze przewinienia. Ludzie to pamiętają i wielu z nich może to usprawiedliwianie Szumowskiego zniechęcić do udziału w wyborach.

    Może okazać się że najgłupsza na świecie totalna opozycja, która swoimi wyskokami nieraz ratowała dupę PiSowi, to za mało by wygrać. Na razie nie wygląda to wszystko dobrze.

  5. Egon chłopie, naprawdę myślisz, że przeciętny wyborca odnotowuje sobie kto popiera kogo i za kim stoi murem?

    W sytuacji, gdy wszystko jest na granicy, PiS rzuci tydzień przed wyborami 1000+ na wakacje i mamy "swojego" prezydenta.

    Abstrahując, czy to dobrze czy źle, będzie pozamiatane. Proste środki = sukces.

  6. Epoka prostych środków i nachalnej propagandy się skończyła. Koronawirus zmienił ludzi. Przez lockdown mieli oni bardzo dużo czasu, by się zorientować w tym, co się wokół dzieje. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, ale kilka procent elektoratu już wystarczy, by przechylić szalę zwycięstwa.

  7. Strony