Prześlij dalej:

Zgodnie nie tyle z przewidywaniami, co z naturą Rafała Trzaskowskiego, długo nie trzeba było czekać na pierwsze „Bronki”. Zaczęło się od pytań dziennikarza TVP Info o niespełnione obietnice, złożone w trakcie wyborów na prezydenta Warszawy. Odpowiedź byłaby szokująca, rujnowałaby demokracje i przypominała klimat lat trzydziestych ubiegłego wieku, gdyby udzielił jej polityk PiS. Ponieważ to Trzaskowski powiedział, że po wygranej w wyborach pozwalnia dziennikarzy TVP i w ogóle zrobi z cała telewizją porządek, to żaden „ból nie jest większy niż mój”. Prymitywna manipulacja Niedźwiedzkiego, który chciał sobie zrobić promocję, stała się symbolem cenzury, tymczasem to słowa Trzaskowskiego są prawdziwym skandalem. W takich przypadkach zwykło się mówić, że: ”w każdej europejskiej i liberalnej demokracji taki polityk skończyłby karierę”.

W ramach radykalizacji przekazu, Trzaskowski musi wygadywać podobne idiotyzmy, trafiające w „gust” antypisowskiego elektoratu. Proces odbijania wyborców jest znacznie trudniejszy niż utrzymanie, czy pozyskiwanie nowych. Tyle tylko, że do takich ciężkich zadań potrzeba poważnych ludzi, a nie Rafała Trzaskowskiego. Na jego występ ostro zareagowali zarówno konkurenci i to ci po lewej stronie, jak i przedstawiciele mediów sprzyjających PO. Sam Żakowski uznał słowa Trzaskowskiego z niedopuszczalne, podobnie wypowiedzieli się Hołownia i Biedroń. Oznacza to tyle, że nie ma kandydat PO ani politycznego talentu, ani legendarnego „wyczucia nastrojów społecznych”. Trzeba wiedzieć jak się radykalizować, bo jak sama nazwa wskazuje łatwo przekroczyć cienką czerwoną linię i to po obu stronach. Zbyt mdły przekaz nie będzie radykalny, ale zbyt radykalny stanie się nieakceptowanym ekstremizmem. Co zrobił Trzaskowski? Jedno i drugie.

Najpierw przesadził ze szczuciem TVP Kurskiego i chociaż sam chętnie się tym zajmuję, to polityk może zrobić niewiele głupszych rzeczy niż atak na media, w dodatku po pytaniu o niezrealizowane przez polityka obietnice. Potem Trzaskowski postanowił zmniejszyć poziom radykalizmu i palnął typowym „bareizmem”. Obecny prezydent Warszawy, który cały czas blokuje wszelkie inicjatywy dotyczące ulicy im. Lecha Kaczyńskiego, jaka w Warszawie powinna powstać już dawno, składa jedną z pierwszych obietnic wyborczych w nowej kampanii. Pan Rafał obiecał, że jak tylko zostanie Prezydentem RP, to dopilnuje, aby prezydent Warszawy nadał warszawskiej ulicy imię Lecha Kaczyńskiego. Śmiać się, czy pukać w czoło? Wolny wybór i każdy wyborca zdecyduje, jak podsumować kuriozum, które „nie mieści się w żadna rubryka”. Dla podkreślania tej absurdalnej deklaracji warto dodać, że z inicjatywy Trzaskowskiego powstała w Warszawie aleja prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Strony

Źródło foto: 
30305 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

8 (liczba komentarzy)

  1. oto osiągnięcia Prezydenta Warszawy R. Trzaskowskiego: 1. podwyższył 4 krotnie podatek od wieczystej dzierżawy jako skutek nowej wyceny gruntów. 2. Koszty przekształcenia ma własność też wzrosty odpowiednio.Potem Trzaskowski chciał się wycofać z 98% bonifikaty obiecanej przed wyborami ale Warszawiacy nie udało mu się. 3. Przekształcenia idą bardzo wolno a miały się zakończyć do końca 2019. 4. Wiele mieszkań nie może być przekształconych bo np. w bloku jest też działalność usługowa. 5. Jak już jest oficjalna zgoda na piśmie, drobnym drukiem na końcu, jest możliwość uzyskania bonifikaty 98% ale tylko jeśli zgłosisz na Urzędu wniosek i dostaniesz zgodę. Z tą zgodą do Sądu Ksiąg Wieczystych + 200zł i po pół roku jesteś właścicielem. Inaczej spłacasz przez 20 lat jak nie chciałeś bonifikaty. Jednorazowo z bonifikatą, dla przykładu, to 500zł, bez to 25 tys. zł. Nie masz zgody, to płacisz ok. 1tys.zł rocznie

    Jest też w Warszawie bardzo duże mieszkań spółdzielczych, które powinny być przekształcone już dawno (16 lat) temu na hipoteczne. Prezesi i zarządy spółdzielni nadal, jak za PRL-u, rządzą i mogą zadłużać spółdzielnie, a mieszkańcy jako spółdzielni muszą spłacać długi.

  2. Prezydent deweloperów?

  3. avatar

    O tych "prezesach spółdzielni" to takie rytualne sranie w banie, każdy budynek jest jakoś zarządzany a "wspólnoty", potworki bez osobowości prawnej, to wynalazek wczesnej Unii Wolności, gdzie nie ma żadnej rejestracji, ani w sądzie ani w ratuszu, kto w imieniu mieszkańców podpisuje papiery. 

  4. Zgodnie z przewidywaniami Trzaskowski zaczyna się kreować na obrońcę wolności. Zaczął od "marszu przedsiębiorców" i aresztowań jego uczestników, pomimo że nie ogłoszono stanu klęski żywiołowej. Kilka miesięcy temu byłyby to barejowski absurd, ale po ostatnich wyczynach naszej władzy, ta narracja może znaleźć posłuch. Na tyle duży, że katapultuje Trzaskowskiego do drugiej tury wyborów, a kto wie czy nie do prezydentury.

    A tymczasem gowinowe krety, nie niepokojone przez nikogo, działają tak jak do tej pory. Czyżby liczyli jeszcze na wybuch niepokojów społecznych?

  5. Wkleiło się podwójnie.....

  6. Kosiniak-Kamysz cały czas może zagrozic Dudzie. Trzaskowski może nie trafić do II tury. Jeśli Kamysz go wyraźnie i brutalnie zaatakuje to ma sznase na prezydenturę.

  7. fakt, Kamysz na szansę zostać czarnym koniem I tury. Kto wie czy i Hołownia nie będzie miał więcej głosów niż Trzaskowski, jeśli będzie go umiejętnie krytykował? To byłby wielki sukces Hołowni, przez naastępne 10 lat miałby uprzywilejowaną pozycję w salonie politycznym.

  8. Trzaskowski rozwiąże problem tego, że nie realizuje swoich obietnic w ten sposób, że wyrzuci dziennikarzy, którzy pytają o niezrealizowane obietnice. W ten sposób nie będzie niezrealizowanych obietnic.

    Tak proste, że aż genialne.

    Wciąż nie wyjaśnił, czemu porzuca Warszawę w najtrudniejszym momencie od 30 lat.

  9. Strony