Reklama

Jako że nudzi mi się a mam zajawkę na pisanie, proponuję pewną rozrywkę intelektualną-zastanówmy się jak ułoży się sytuacja na polskiej scenie politycznej w przyszłości i jak moglibyśmy z pożytkiem wy

Jako że nudzi mi się a mam zajawkę na pisanie, proponuję pewną rozrywkę intelektualną-zastanówmy się jak ułoży się sytuacja na polskiej scenie politycznej w przyszłości i jak moglibyśmy z pożytkiem wykorzystać potencjał społeczny jaki daje ta tragedia. Zapewne większość z was jeszcze nie ochłonęła, i uzna takie dywagacje za przedwczesne i nie na miejscu, myślę jednak że znajdą się jacyś wizjonerzy;)

Będą nowe wybory prezydenckie a w nich:
1.Brak kandydata po stronie PiSu
-Jarosław chyba odpada bo będzie w dołku, w ogóle zachowanie Jarosława jest wielką niewiadomą,sądzę że są szanse by oddał stery w partii
-Ziobro wydaje się naturalnym kandydatem,ale to chyba nic pewnego
– jeśli nie on to będzie jakiś działacz o nikłym poparciu i rozpoznawalności (chyba że błogosławieństwo partyjne dostałby ktoś z byłych partyjnych bonzów,hmm Dorn?Jurek?-e tam niemożliwe;) a może w ramach centralizacji PiSu jakiś “niezależny” kandydat spoza obozu? Olechowski? e tam niemożliwe;)
Obstawiam, że będzie to Ziobro i że po tragedii PiSowi wzrośnie. Będzie wykorzystywał głównie “rację moralną” jaka będzie za nim stała po tragedii i nie uniknie agresywnej retoryki, niewłaściwej dla zbliżającej się kampanii. Będzie miał spore szanse na prezydenturę,przejdzie do drugiej tury. Do końca będzie odrabiał stratę do kandydata PO,lecz przegra.

2.Brak kandydata po stronie SLD,tylko co z tego skoro SLD mało kto popiera:P
Szczerze mówiąc do głowy mi nie przychodzi kogo mieliby teraz mianować, ale stawiam że poprą jakiegoś “niezależnego” tj.luźno związanego z SLD;chociaż bo ja wiem…nieważne SLD i tak się nie będzie liczyć i mam nadzieję że w późniejszych wyborach parlamentarnych nie osiągnie progu wyborczego;)

3.P.O. prezydenta Komorowski z PO-podejmie się kandydatury i pójdzie mu nieudolnie,ale wygra. Czemu nieudolnie-bo jak słuchałem jego dzisiejszego przemówienia to pomyślałem że jak na prezydenta to tak nie do końca mi się podoba-wolałbym Tuska. Ale mówię to za wcześnie bo trzeba poczekać i zobaczyć jak zda sprawdzian pełnienia obowiązków prezydenta. Skądś do głowy przyszła mi myśl, że PO się podzieli i jakoś nie mogę jej uzasadnić-ot taka moja intuicja.
A może Bronisław zrezygnuje? E gdzie tam… Może PO utraci ważny czynnik jakim była niechęć do PiSu

4.PSL-hehehe

5.Inni kandydaci-będą oglądać plecki PO i PiSu [Cała frajda na politologicznej analizie rzeczywistości polega na mówieniu takich ogólnikowych banałów o których każdy wie, w aurze znastwa. Nie wiem czy zauważyliście to w wystąpieniach różnych Migalskich vel Grajewskich itd. w TV-prawda jest taka, że prócz niejasnych przeczuć nie mamy skutecznych metod przewidywania rozwoju sytuacji,więc opieramy się na intuicji,a najbezpieczniej powiedzieć ogólnik;zresztą co to za nauka jeśli w “naukach” społecznych są zasadniczo różne szkoły których metody dają inne wyniki]

Ogólnie przez chwilę będzie cisza,refleksja,zaduma,zgoda itd. itp. a potem powróci polskie piekiełko, które w kontekście Katynia będzie wyglądać śmiesznie. A dlaczego? A dlaczego kibice Żydów i Psów nadal określają się tymi nienawistnymi mianami?Bo taki jest świat,że zjawiska które są, będą jeszcze przez długi czas. W Egipcjaninie Sinuhe Miki Valtariego była postać otyłego niewolnika,imieniem bodajże Kaptah która miała mądre powiedzenie “Tak było jest i będzie”(na marginesie ulubione powiedzonko mojego taty;). To co nam się powierzchownie wydaje jako zjawisko nowe i zmiana społeczna, zazwyczaj okazuje się trwać wieki,a ludzie sami z siebie zmieniają się powoli, prędzej zmieniają ich warunki w jakich żyją.

A co by być mogło gdyby odpowiednio “kryzysem Katyńskim” pokierować? Może potem,teraz a propos kryzysu-słyszałem głosy że może być kryzys państwa,odpływ inwestorów,chaos legislacyjny i w ogóle grozi państwu Polskiemu jakieś realne niebezpieczeństwo. Guzik prawda-jak jest kryzys i o tym wiemy to się sprężamy-wszak jesteśmy Polakami, a póki my żyjemy… Jak państwo jest słabe bo dług zagraniczny,rozpasany socjal,niesprawna administracja itd. to się radykalnie nie poświęcimy, bo to zbyt rozmyte zagrożenie i by je dojrzeć potrzeba przenikliwości niedostępnej masom. No ale jak media o tym trabią a serca się poruszają,wtedy nie ma mowy o upadku państwa,a inwestorzy wręcz przybędą bo mamy świetną reklamę:)

Wróćmy do tego co z “kryzysem Katyńskim” począć coby żyło się lepiej?Możnaby spetryfikować pamięć o Lechu poprzez zniesienie stanowiska prezydenta dzięki czemu rozwiązałby się problem dwuwładzy. Możnaby w ogóle sporo rozwiązań ustrojowych przeprowadzić o których pisałem (a które jako że są moje większość uzna za mrzonki, no ale Monteskiusz też od czegoś zaczynał;). Zwolniło się sporo miejsc które zajęte były przez dyletantów usadowionych tam dzięki przynależności partyjnej-przynajmniej do kolejnych wyborów Bronek mógłby wrzucić tam ekspertów (swoich nie wrzuci bo to be tak PiSowi zabierać,PiSowych nie wrzuci bo są z PiSu;) coś za dużo tych uśmieszków umieszczam;) Do tego dodajmy że mamy teraz pewien naddatek kapitału społecznego a także pozycji międzynarodowej-więc hajda z gazoportem,elektrowniami atomowymi,restrukturyzacją finansów,wyrzeczeniami socjalnymi!Zwłaszcza, że po przetasowaniu mimo wszystko PO powinno objąć władzę na dłuższy czas i mieć spokój ze względu na “potragedyjny” zakaz politycznych swarów. A międzynarodowo załatwmy szybko parę spraw historycznych-może łaskawie Rosjanie się przyznają do Katynia,ale jak nie to trudno, i tak dostaliśmy do tej sprawy +20 do racji moralnej. No i może coś ekonomicznie korzystnego ugramy na pozie biednej sierotki po prezydencie.

And Now for Something Completely Different
Image Hosted by ImageShack.us
By antyszwed at 2010-04-15

Reklama
Poprzedni artykułScenariusz spisku
Następny artykułŻycie choć piękne, tak kruche jest…

2 KOMENTARZE

  1. Tak właśnie trzeba pisać , pytając : co dalej?
    Napisałem gdzieś tutaj – czy problem rozstrzygnie się pomiędzy wyborem : Kraju Odry i Warty czy jednak Priwislańskim? Słuchałem dzisiaj Władka Frasyniuka – niegłupiego skądinąd gościa,który pieprzył trzy po trzy o ,,wielkim pojednaniu polsko – rosyjskim” biorąc puste gesty kagiebisty Putina za rzeczywistość. Słuchając zaś klowna w grubych okularach zwanego druh Bronek – ciarki po plecach ze strachu,że taki dureń może zostać prezydentem. Może jednak , po śmierci PiS-u i na gruzach szulerni PO wyłoni się jakiś ,,dyjament wiekuistego zwycięstwa zaranie”?