Reklama

Ja osobiście, jakby powiedział poseł PO, Nowoczesnej lub PSL, mam czyste sumienie. Wbrew powszechnej opinii od zawsze uważam za wyjątkową tandetę moralną i intelektualną, tak zwane jechanie po policji bez żadnych hamulców. Owszem jest wiele rzeczy, na których nie zostawiłbym suchej nitki, na przykład niesławne czajenie się krzakach, aby zarobić na wypłatę, bo to z bezpieczeństwem ruchu drogowego nie ma nic wspólnego. Dwa razy byłem okradziony i dwa razy policjanci praktycznie mnie wyśmiali, że im zawracam du..ę. Widziałem też na własne oczy, jak napaleni szeregowcy pałowali zapitego punka, a przed skinami spie… uciekali, aż się dymiło. Wszystko prawda, ale…

Czym innym jest celowanie w patologię, która się pojawia w każdej grupie zawodowej, a czym innym śpiewanie jednej z najgłupszych przyśpiewek „zawsze i wszędzie policja je..a będzie”. Nie zgadzam się z takim prostactwem i staram się patrzeć na konieczną obecność policji w ładzie społecznym z pełnym obiektywizmem, ponieważ w haśle: „obniżanie prestiżu policji, grozi niebezpieczeństwem” zawarta jest sama prawda. Jeśli przestępcy nie boją się konsekwencji w postaci interwencji sprawnej policji, to mamy przysłowiowy Meksyk. Fajnie się popisywać lotnymi frazesami i wyzwiskami, ale jak przychodzi, co do czego 997 ratuje zdrowie, mienie i życie. Poza wszystkim trzeba pamiętać jaka to jest robota i najkrócej mówiąc policjanci non stop mają do czynienia z samym dnem ludzkiej egzystencji, to i trudno, aby to nie pozostawiło w nich trwałych śladów. No, ale to są moje dywagacje, z którymi wyjątkowo nie ma obowiązku się zgadzać. Za to chyba każdy przyzwoity człowiek się zgodzi, że bez wzglądu na ocenę działania policji zwykłe łgarstwo, czy oszczerstwo, przypisujące konkretnym policjantom zbrodnie, jakich nie popełnili, jest nie do zaakceptowania.

Reklama

Od wielu miesięcy, właśnie konkretnym policjantom, choćby aspirantowi „Kulsonowi”, funkcjonariuszom legitymującym wierzgającego Frasyniuka, czy interweniującym z niebywałą cierpliwością wobec agresywnych błaznów i zwykłych bandziorów, przykleja się metki gestapo i ZOMO. Ktoś słusznie zauważy, że zawsze tak było. Pełna zgoda, ale tylko w części dotyczącej przyklejania metek i z podkreśleniem, że ZAWSZE dotyczyło to konkretnych interwencji, pałowania, strzelania armatkami wodnymi, użycia gazu i kul gumowych, w skrajnych przypadkach pobicia. Nigdy nie było tak, żeby policjantów, którzy zostali znieważani, poszarpani, a nawet ranni po atakach bandziorów, nazywano ZOMO-wcami. Co więcej, ci policjanci, łamiąc obowiązujące przepisy wewnętrzne i kodeksy prawa, zachowują bierność przy atakach ze strony bandziorów, aby „nie dać pretekstu do kreowania męczenników”. Nie ma w tym ciągu zdarzeń nic normalnego, wszystkie incydenty składają się na niezwykle groźną tendencję ulegania szantażowi i pobłażania przestępcom, co prowadzi do przekraczania kolejnych granic.

Za komuny krążyły takie mało śmieszne dowcipy jak to wątli funkcjonariusze ZOMO zostali pobici przez zwarte oddziały strajkujących szwaczek lub protestujących studentek. Niestety były to nie tylko „dowcipy”, ale masowo produkowane materiały propagandowe, ukazujące ciężko rannych ZOMO-wców. Dziś ZOMO znów wróciło, ale nie w mundurach policyjnych, ZOMO wróciło po cywilu w postaci pierwszego, drugiego i trzeciego pokolenia esbeków, którzy tymi samymi prowokacjami, biją, lżą i chodzą po granicy tragedii, udając ofiary. ZOMO stoi tam gdzie KOD i Obywatele RP, wtapia się w tłum, rzuca się na ludzi, pryska gazem, wypisuje wulgarne hasła, a potem wskazuje palcem na „wrogów demokracji ludowej” i leci z tym do wszystkim „organów prasowych i telewizyjnych”. Przy dowolnym pakiecie uwag krytycznych i osobistych urazów do policji, nie mam najmniejszych problemów z wyborem właściwej strony. Mogę stać wszędzie, jak trzeba to i obok ostatniego menela, ale nigdy nie stanę tam, gdzie stoi ZOMO i trzy pokolenia esbecji.

Reklama

16 KOMENTARZE

  1. Brudziński demoralizuje

    Brudziński demoralizuje policję każąc jej nie reagować na zaczepki. Prędzej czy później taka demoralizacja obróci się przeciwko PiSowi. Gdy zostanie zagrożone zdrowie lub życie funkcjonariuszy tej partii, to policja po prostu nie zareaguje.

    Ten brak twardej reakcji demoralizuje też twardy elektorat tej partii. Nie po to chcieli dobrej zmiany by nadal totalnym było wszystko wolno. Z drugiej strony jak totalni ciągle przekonują zagranicę że mamy bezwzględną dyktaturę, to niech ją wreszcie poczują. Na przykład na własnych dupach.

  2. Brudziński demoralizuje

    Brudziński demoralizuje policję każąc jej nie reagować na zaczepki. Prędzej czy później taka demoralizacja obróci się przeciwko PiSowi. Gdy zostanie zagrożone zdrowie lub życie funkcjonariuszy tej partii, to policja po prostu nie zareaguje.

    Ten brak twardej reakcji demoralizuje też twardy elektorat tej partii. Nie po to chcieli dobrej zmiany by nadal totalnym było wszystko wolno. Z drugiej strony jak totalni ciągle przekonują zagranicę że mamy bezwzględną dyktaturę, to niech ją wreszcie poczują. Na przykład na własnych dupach.

  3. W takich sytuacjach policja

    W takich sytuacjach policja zachowuje się tak jak ma przykazane w wewnętrznych odgórnych instrukcjach.

    I tu należy się zastanowić czy te instrukcje całkowitej bierności wynikają li tylko z PiSowskiej głupoty i przyrodzonej nieporadności tej partii, czy może z czegoś więcej. Jeszcze niedawno stawiałbym na pierwsze, ale po zademonstrowaniu niezwykłej wprost sprawności PiSu przy okazji nowelizacji ustawy o IPN (przypominam: w jeden dzień cała procedura sejmowa, cała procedura senacka i podpis Prezydenta – rekord świata) to już wcale nie jest takie oczywiste. Wygląda raczej na to, że komuś bardzo zależy na maksymalnym rozhuśtaniu emocji w Polsce, a PiS ten scenariusz posłusznie realizuje. Jaki to wszystko może mieć ostateczny cel można sobie zgadywać…

  4. W takich sytuacjach policja

    W takich sytuacjach policja zachowuje się tak jak ma przykazane w wewnętrznych odgórnych instrukcjach.

    I tu należy się zastanowić czy te instrukcje całkowitej bierności wynikają li tylko z PiSowskiej głupoty i przyrodzonej nieporadności tej partii, czy może z czegoś więcej. Jeszcze niedawno stawiałbym na pierwsze, ale po zademonstrowaniu niezwykłej wprost sprawności PiSu przy okazji nowelizacji ustawy o IPN (przypominam: w jeden dzień cała procedura sejmowa, cała procedura senacka i podpis Prezydenta – rekord świata) to już wcale nie jest takie oczywiste. Wygląda raczej na to, że komuś bardzo zależy na maksymalnym rozhuśtaniu emocji w Polsce, a PiS ten scenariusz posłusznie realizuje. Jaki to wszystko może mieć ostateczny cel można sobie zgadywać…