Reklama

Zacznę od postawienia tezy, potem będzie obrona. Tezę proszę traktować całkowicie poważnie, teza brzmi: komuniści dali nam wolność, a kapitaliści biedę i dziadostwo.

Zacznę od postawienia tezy, potem będzie obrona. Tezę proszę traktować całkowicie poważnie, teza brzmi: komuniści dali nam wolność, a kapitaliści biedę i dziadostwo. Koniec tezy, nadal utrzymuję, że jest ona poważna i odzwierciedla moje poglądy, a jedynym brakiem i niedomówieniem, jakie jest w tezie, jest brak cudzysłowiu. W cudzysłów powinienem bowiem ująć słowa "kapitaliści" i "komuniści", w ten sposób teza zmienia sens i z manifestu Samotnej Brony staje się zaprzeczeniem komunizmu niektórych komunistów i kapitalizmu niektórych kapitalistów.

Tyle zawiłego wstępu, przechodzę do meritum. Był w PZPR taki gość, nazywał się Rakowski i jak na komucha, to był on nawet całkiem postępowy. Był zwolennikiem reformowania systemu ( który okazał się w końcu niereformowalny ) i przeciwieństwem partyjnego betonu. Ten Rakowski został pod koniec ustroju premierem i zatrudnił na ministerialnym stanowisku innego komucha, Wilczka. I właśnie ci dwaj komuniści to "komuniści", szczególnie Wilczek, który w ogóle do modelu komucha nie pasuje. Wilczek był członkiem PZPR i był jednocześnie przedsiębiorcą, początkowo państwowym ( kierował Polleną i wypromował parę doskonałych jak na warunki ówczesnej Polski, marek ), a potem prywatnym. W końcu został ministrem i napisał w trzy miesiące ustawę, złożoną z 54 artykułów, która przewyższała wszystko to, co udało się osiągnąć później ( a później osiągnieto dziesiątki ustaw z tysiącami artykułów ). Czemu przewyższała? Bo wprowadzała wolność. Wilczek jedną ustawą przekreślił 45 lat komunistycznego prawa gospodarczego. Wprowadził dwie zasady, pierwszą, mówiącą, że podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej jest wolne i dozwolone każdemu na równych prawach i drugą, mówiącą, że co nie jest zabronione, jest dozwolone. Była to rewolucja, w ciągu jednego roku powstało 2,5 miliona małych i średnich firm, w ciągu następnego roku kolejny milion. Niestety po trzech latach przyszli tacy jak Glapiński, co to wprowadzając "kapitalizm", stwierdzili, że kapitalizm nie może być dziki. Zaczęły się pierwsze koncesje, zezwolenia, licencje, zmuszanie obywateli do żebrania po urzędach o pozwolenie na korzystanie z własnej własności.

Reklama

Dziś urzędowe błogosławieństwo trzeba uzyskać na jakieś 200 dziedzin działalności, przedsiębiorcy są dobijani wysokimi składkami na ZUS ( nie płacisz procenta od dochodów, płacisz 740 zł., nawet jeśli masz posuchę i zarobiłeś w tym miesiącu mniej niż te 740 ) i długimi procedurami ( to na szczęście się zmieni dzięki "jednemu okienku" ). Co jakiś czas produkowane są kolejne nowelizacje ustawy o działalności gospodarczej ( ostatnia zmieniła coś na lepsze, choć nadal nie jest różowo ), a o Wilczku nikt nie pamięta. To znaczy pamięta. Pamiętają przedsiębiorcy, którym wtedy było lepiej i pamiętają "antykomuniści", którzy biadają nad tym jak to ustawa Wilczka pozwoliła się uwłaszczyć pezetperowskim aparatczykom. Ano pozwoliła i wiecie co? Mam to gdzieś. Za czasów Wilczka i jego ustawy setki tysięcy ludzi, w dużej większości niezwiązanych z PZPR, ani jej przybudówkami, rozpoczęło działalność. Sam znam takich ludzi, otwierali własne sklepy, warsztaty rzemieślnicze, zatrudniali parę osób, albo po prostu prowadzili przedsiębiorstwo rodzinne i robili swoje. Produkowali, handlowali, mieli zbyt i niemal nieograniczone możliwości. Dorobili się, chociaż startowali niemal od zera, to byli pionierzy, ludzie, którzy coś umieli i coś robili. Potem wszystko się posypało, powstały kolejne ograniczenia, małe zakłady poupadały, za to biurokracja kwitnie. Mamy komunę, w której zagorzali antykomuniści pieprzą, że ta komuna jest potrzebna, by nie pozwolić na szemrany biznes byłym komunistom. A gówno w papiurku, żaden aparatczyk, ani esbek na wprowadzeniu koncesji nie ucierpiał, ucierpieli Bogu ducha winni przedsiębiorcy, których związek z komunizmem był mniej więcej taki, jak krowy z Księżycem.

Mamy kryzys gospodarczy, przywrócenie ustawy Wilczka, a nawet napisanie nowej, jeszcze bardziej wolnościowej, byłoby świetnym rozwiązaniem, które zapobiegłoby gwałtownemu wzrostowi bezrobocia i pozwoliłoby wielu ludziom na stworzenie czegoś własnego. Zamiast toczyć dyskusje nad "liberalizmami", "socjalizmami" i "interwencjonizmami", zamiast dywagować o giełdach i makroekonomiach, zastanówmy się, co zrobić, by kryzys nie dał po dupie małym i średnim biznesmenom, ludziom, na których opiera się wielka część gospodarki. Robić nie trzeba wiele, wystarczy wprowadzić zasadę, że płacisz tyle składek, na ile cię stać ( procent od dochodu ), a nie tyle, ile z ciebie wycisną ZUSy. Po drugie trzeba zlikwidować koncesje, pozwolenia i licencje i jak zaraz odezwie się pożyteczny idiota, udowadniający, że to konieczne, by zapewnić "jakość" i "bezpieczeństwo", to nie wytrzymam i strzelę w ten durny pysk. Jeśli mam pieniądze, chcę je wydać na handel, produkcję lub usługi i jeśli ten handel, produkcja lub usługa jest zgodna z prawem, to na jaki ch*j mi koncesja, czy urzędowe pozwolenie? Jeśli chcemy żyć w wolnym kraju, to władze tego kraju, obojętnie czy centralne, czy samorządowe, nie mogą zabraniać mi swobodnego dysponowania własnym majątkiem, chyba, że szkodzi to innym ludziom, ale na to są paragrafy w kodeksie karnym. Ochrona jakości i bezpieczeństwa konsumentów? Konsumenci sami zadecydują, czy moje produkty są dla nich bezpieczne i czy ich jakość jest wysoka, zadecydują swoimi pieniędzmi i jeśli pieniędzy nie dostanę, to zbankrutuję. Obecnie bankrutuję już na starcie, bo urząd z góry zakłada brak jakości i zmusza mnie do płacenia za koncesje, wpisy, rejestry, jakby od urzędowego, zazwyczaj płatnego, błogosławieństwa, jakość się miała nagle poprawić.

Jest śmieszne i żenujące, że państwo, które tak dba o bezpieczeństwo w biznesie i stwarza swoją troską dla tego bezpieczeństwa zagrożenie, nie troszczy się o bezpieczeństwo obywateli w innych sprawach. Ot, choćby drogi. Każdy widzi jak wyglądają polskie drogi i nikt normalny polskich dróg ( poza nielicznymi, potwierdzającymi regułę, wyjątkami ) nie zachwala. Dlaczego drogi są jakie są? Ano dlatego, że choć są pieniądze na ich budowę i naprawę ( pieniądze z Unii, nasze podatki ) i są chętni do ich budowy, to przetargi na drogi są tak zawiłe i zbiurokratyzowane, że mogą się ciągnąć latami. Co tam przetargi, przetarg może przebiec szybko, ale co z tego, skoro zaraz zaczną się naloty na firmę budującą autostradę. Konkurencja naśle na przeciwników urzędy, kontrole, nadzory, inspekcje, jakby się dało nasłałaby inkwizycję, na szczęście się nie da. Urząd, kontrola, nadzór i inspekcja wykonają swoją robotę jak nie należy, będą czepiać się każdego szczegółu, doszukiwać się błędów i wypaczeń i być moze oferować przymknięcie oka na te skandale, oczywiście nie za darmo. Oczywiście każdy robi co może, każdy obiecuje zmianę procedur i usunięcie całego tego bałaganu, niestety, drodzy rodacy, nie wychodzi, my robili co mogli, ale ten tego, opozycja i te sprawy, poza tym to delikatna materia, a że my ponieważ mamy na względzie Dobro Narodu i Rację Stanu, drogi nie będzie. Przykro. Macie jednak stare drogi i drogowców, którzy o nie dbają. Co, drogowcy zdziwili się, że w styczniu spadł śnieg? 50 osób zginęło? Straszna tragedia, zarządzimy żałobę narodową, a teraz przerwa na reklamy, nie odchodźcie, zaraz Pomarańcza pokaże cycki, a premier pokłóci się z prezydentem o samolot.

Żyjemy w ustroju kleptokratycznym, w którym rząd, uprawia nierząd, zdzierając co się da z obywateli. Nie widzę chętnych do zmiany tego stanu rzeczy, a taka zmiana naprawdę nie byłaby trudna.

PS. Dziś Piskorski został szefem SD i zaczyna reaktywację tej partii. Daję mu kredyt zaufania, bo za komuny SD reprezentowało drobną przedsiębiorczość i inteligencję. Obecne partie przedsiębiorczość tłamszą, a moją inteligencję obrażają, więc nie widzę powodu, by którąkolwiek z nich popierać.

Reklama

35 KOMENTARZE

  1. Z jednej strony mamy Przyjazne Państwo
    z drugiej Ministerstwo Zdrowia przygotowuje ustawę o zawodach medycznych. Nie, nie chodzi o chirurgów czy kardiologów, bo ci podlegają innej ustawie, ale np. o optyków czy optometrystów. Dziwi to w sytuacji, gdy w supermarketach możesz sobie kupić chińskie okulary korekcyjne wybierając z kosza “wszystko po 4,99”

    • Czyli schizofrenia.
      Jedni członkowie PO usuwają nadmiar głupich regulacji po to, by inni stworzyli w ich miejsce następne. M. in. dlatego ta partia coraz bardziej mnie rozczarowuje. SD mnie wprawdzie nie zachwyca, ale daje mi przynajmniej jakiś wybór, poza tym jako partia kierująca swoją ofertę do drobnego biznesu i inteligencji jest mi bliska. W PO poza Palikotem, Kutzem, Zdrojewskim, Komorowskim i paroma osobami z "Przyjaznego Państwa" nie ma już nikogo, kto by mnie interesował. Tusk myśli głównie o swojej prezydenturze i rzadko decyduje się na jakiś odważniejszy ruch, Schetyna rozdaje ziemię zakonnicom i łapie gumy, co przypomina miejscami aferę z wieśmaciem, Gowin odstręcza mnie chęcią narzucenia swojego konserwatyzmu wszystkim Polakom, Pitera działa na mnie jak Kempa, Niesiołowski, którego szanuję za życiorys, jest dla mnie zbyt nerwowy, a o rozmemłanym Chlebowskim już parę razy pisałem, więc się powstrzymam. Ogólnie rzecz biorąc cienko tam jest. Poza tym unikają wszelkich poważniejszych reform, udało im się przeprowadzić tylko pomostówki i liberalizacja ustawy gospodarczej ( a i to w ograniczonym stopniu ).

      • Tak radykalny to ja nie jestem,
        ale Kopacz to bym na 100% wykopał. Natomiast Posłanka Mucha … Minister Mucha byłaby OK
        PS
        Do Piskorskiego nikt mnie nie przekona. Na własny użytek podświadomie analizuję mowę ciał (kiedyś mnie w tym szkolono), a Piskorski kilka lat temu nie potrafił się kamuflować i nieudolnie kłamał. Kłamał na tematy bardzo poważne, więc zostanę prz swoim.Poza Piskorskim nie znam tam nikogo, więc szali to nie przechyli.