Reklama

Nie lubię się wypowiadać w imieniu większości, bo to zaraz porządny człowiek politykiem albo księdzem pachnie, ale chyba nie zrobię nikomu krzywdy jeśli powiem, że niemal każdy ma jakieś bolesne doświ

Nie lubię się wypowiadać w imieniu większości, bo to zaraz porządny człowiek politykiem albo księdzem pachnie, ale chyba nie zrobię nikomu krzywdy jeśli powiem, że niemal każdy ma jakieś bolesne doświadczenia z dzieciństwa. Przyszli psycholodzy, którzy nie mogą sobie poradzić z dzieciństwem, że o dojrzewaniu nie wspomnę, idą na studia i potem na własnym przykładzie tłumaczą nam, jak bardzo i co nas ukształtowało. W zależności od szkoły różnie tłumaczą cięgi wymierzone sznurem od żelazka. Według jednej szkoły cięgi będą w przyszłości powodować problemy z erekcją, według drugiej wręcz przeciwnie ? dyscyplinę w łóżku.

Psycholodzy potrafią również ustalić jak pewne skłonności przejawiane w wieku szczenięcym przełożą się na dorosłe życie. Na podstawie luźnych obserwacji psycholog rysuje przyszłość dziecku. Jeśli dzieciak przywiązuje kotu puszkę do ogona w przyszłości będzie rzeźnikiem, gdyż od dziecka zdradza brak szacunku dla biologicznego jestestwa. Jeśli małolat pruje lalkę kolekcjonerskim bagnetem dziadka, ma pewną karierę chirurga, bo wcale nie jest tak, że ujawniły się mordercze instynkty Kubusia rozpruwacza, ale ciekawość się upomniała o swój pęd do anatomii.

Mały Wacek (ale mi się fatalnie napisało, będzie się kojarzyć, jednak nie będę tego zmazywał, nie będę teraz ślęczał i poprawiał, z powodu wyobrażeń tego czy tamtego dewianta. Mnie się mały Wacek nie kojarzy z małym Wackiem, kojarzy mi się z Wacławem, tylko takim mniejszym, młodym Wacławem i naprawdę nie obchodzi mnie jakiego Wacław ma Wacka. Nie dam się szantażować, niczego nie będę kreślił, powołałem do życia małego Wacka i nie będę go teraz na siłę uśmiercał). Zatem mały ubrany Wacek, co podgląda większe nieubrane koleżanki, będzie zdaniem psychologa szatniarzem.

Przykładów można namnożyć jak polityk deklaracji, nie będę mnożył, dłużyzny się porobią, wykropkuję tysiące innych przykładów i dojdę do przykładu co z tego chłopaczyska wyrośnie, jeśli w dzieciństwie chodził w? babskich gaciach. Nie ma powodu tak się na mnie gapić, no i co z tego, że może chodzi o mnie, a może nie chodzi, nie o to chodzi o kogo chodzi, chodzi o coś zupełnie innego. Zanim usłyszę, co ze mnie, to znaczy z takiego przykładowego chłopca paradującego w babskich majtkach wyrośnie i że będzie to prezes poważnej partii, chciałbym się jednak w imieniu tego chłopca usprawiedliwić.

Łatwo się rzuca psychologiczne diagnozy na barki dziecięce i łamie kręgosłup życia dorosłym już facetom, w normalnych chłopskich gaciach. Trzeba jeszcze znać życie, aby wyrokować i łamać kręgosłupy, w fachowych książkach życia nie ma, a życie stawia wyzwania, o których psychologia nie ma pojęcia, gdyby nawet miała, to nie dałaby rady sprostać wyzwaniom. WF, to była najfajniejsza lekcja jaką wymyślił system edukacyjny, WF-u można się uczyć godzinami i zawsze dostawać piątki. Dziatwa kochała WF – na wiosnę, w lecie i jesienią, jednak przychodziła zima i WF zamieniał się w Mr Hyde’a. Baby miały fajnie, po pierwsze nie miały kalesonów, po drugie jak miały rajtuzy, to były szczęśliwe, no i w końcu najbliższe ciału babskie gacie, też nie były niczym nadzwyczajnym dla bab.

Baby w zimie przebierały się bez stresu, widać było po tych beztrosko roześmianych twarzyczkach, że dla nich ściąganie rajtuzów w szatni, to normalka, żaden obciach, czasami nawet przyszpanować można było co ciekawszym modelem z zagranicznej paczki. Chłopcy przechodzili piekło, które sami sobie stwarzali. Chłopięca szatnia przypominała dzisiejszą salę sejmową. Wszyscy umoczeni w rajtuzach po pachy nie potrafili jednogłośnie uchwalić, że trudno, stało się, okoliczności zewnętrzne w postaci troskliwych mam zafundowały nam tę hańbę, no to ściągajmy gacie jak jeden mąż i nie róbmy sobie jaj, przy tych ekwilibrystycznych ruchach opuszczających rzeczy jednocześnie.

Nie, nie da się, jeden drugiemu oczy by wydrapał, byle tylko przyłapać trzeciego na ?jaaaaa babskiej gacie, rajtuzy, ale siara?. Jak się nie dało ustalić po męsku, że wszyscyśmy faceci w rajtuzach, to trzeba było nauczyć się z tym żyć. Ci, co ich starzy mieli pierwszą zmianę i nie mieli babci, mogli oczywiście szpanować gołymi łydkami. Kiedy taki twardziel nie miał kalesonów, albo jeszcze gorzej rajtuzów, ściągał spodnie tak jakby msze odprawiał. Nudno, powolutku, wywracając pantalony na wewnętrzną stronę co miało symbolicznie niebagatelne znaczenie, w ten sposób pokazywało się męską siłę. Wywrócone na lewo spodnie pokazywały, że nic nie ma w środku, a jak nie ma nic w środku, to i rajtuzów nie ma w środku. Taki cwaniak, którego było stać na mszę, na celebrowanie w szatni, conajmniej dzień był królem, a już kapitanem na WF napewno. Podobne popisy były na szczęście rotacyjne i sporadyczne, przychodziła II zmiana dla starych i oczywiście kończył się szpan, rano naszykowane rajtuzy trzeba było założyć ?bez dyskusji?, kto miał kalesony cieszył się jak dziecko. Co się założyło w domu bez stresu i po cichu, trzeba było publicznie zdjąć.

Technika zdejmowania była naprawdę mordercza, jeden nieostrożny ruch wywoływał kompromitację. Złożoność procesu polegała na wielowarstwowym składzie odzieży wierzchniej którą należało oddzielić od odzieży intymnej. Zanim o tym jak to się robi, krótka informacja dla psychologów, kontekst i okoliczności łagodzące dla zakładania babskich gaci przez małych chłopców. Mali chłopcy nie są winni i nie przejawiali żadnych skłonności, mieli po prostu wrogów dysponującym śmiertelną bronią: mamy i babcie, ciotki i sąsiadki nawet. Cały ten zastęp pozornie życzliwych pań żyjących w ciężkich czasach deficytu na rynkach wszelakich, nauczył się polować. Jak coś rzucili do sklepu, to babskie koło łowieckie rzucało się na zwierza i siekło jak leci.

Mama, babcia, ciotka czy sąsiadka, którą napędzał zew krwi, nie dbała o to co kupuje, samo kupowanie było walką i sztuką. Kupić w PRL rajtuzy, czy babskie majtki, znaczyło upolować, być kimś, być wielkim łowczym. Kiedy się przynosiło taki łup do domu i dzieliło w rodzinie, nie było mowy, aby się ktoś odważył i powiedział przy wielkiej łowczyni, że on w tym nie będzie chodził, bo to babskie. Takie słowa mogły zranić wielką łowczynię babcię do żywego i własny tyłek do krwi. Dopiero jak babcie, ciotki, czy sąsiadki wychodziły z domu, klękało się przed mamą i prosiło zaklinając się na grzeczność co najmniej przez tydzień, żeby tego nie zakładać. Mamo te gacie są babskie, łeeee, yyyyy! Tak się łkało i prosiło, ale odpowiedź zawsze była tak sama. Nie marudź, ciesz się, że w ogóle są, babcia się tyle nastała, wstydziłbyś się. Kto ci tam pod spód będzie zaglądał?

Kto??? Cała szatnia!!! Tego się oczywiście nie mówiło, a choćby nawet, to jeszcze żadna chłopięca pupa nie wygrała ze sznurem od żelazka. Zakładało się pod pistoletem babskie gacie z koronkową gumką, na to zakładało się babskie rajtuzy, na rajtuzy spodnie i kto miał Relaxy, to chociaż tym się pocieszał, kto nie miał zakładał brązowe kozaczki, też takie do babskich podobne i szedł na pewną śmierć do szatni. Chyba, że się nauczył oddzielać wstydliwe od dopuszczalnego. Dziś to żaden wstyd kiedy chłopcy chodzą w babskich gaciach, mamy społeczeństwo tolerancyjne i nawet takich chłopców otacza się medialną opieką, póki stanowią mniejszość w szatni. Być może kiedyś się upowszechni chodzenie w babskich gaciach do poziomu większości i moje pisanie straci ponadczasowy charakter. Ale wtedy, za moich czasów, chłopięca szatnia była nasiąknięta homofobią, zaściankiem i ultrakatolickim klimatem dewocji. Przyłapany w babskich gaciach był prześladowany na każdej przerwie, bez litości, ciężkie to były i zacofane czasy. Dlatego trzeba się było bronić czynami i umiejętnościami. Już w domu należało pomyśleć o tym, aby na babskie gacie założyć sportowe spodenki, dopiero potem rajtuzy. Co rozważniejsi przećwiczyli w domu kilkakrotnie, co trzeba było bez obsuwy powtórzyć w szatni.

Cała sztuka polegała na tym aby zdjąć spodnie razem z rajtuzami i nie wywrócić całości na lewą stronę, jednocześnie trzeba było chirurgicznie oddzielić rajtuzy od sportowych szortów, bo gdy poszły razem z rajtuzami obnażały babskie gacie. Mógłbym pisać o ściąganiu spodni razem z rajtuzami, tak żeby nie ruszyć szortów i nie wywrócić całości na lewą stronę, godzinami, ale i tak, ten co nie ściągał nie zrozumie. Dziś, już po wielu latach ,zostało mi z dzieciństwa bolesne doświadczenie, zawsze jak przychodzi zima otwierają się rany z dzieciństwa. Nikt mnie nie zmusza, ani żona, ani mama, ani teściowa do zakładania kalesonów, rajtuzów, o damskich gaciach nie wspomnę i sam nie mam w szafie znienawidzonej odzieży, ale jednak?

Jednak kiedy przychodzi mi zdjąć spodnie, zwykle na okoliczność snu, ręce i mózg same odtwarzają ruchy z chłopięcej szatni. Zdejmuję spodnie tak aby poszły razem z rajtuzami i nie zabrały ze sobą szortów, które odsłonią damskie gacie. Dzieje się tak tylko w zimie, na wiosnę wszystko wraca do normy, zdejmuję spodnie beztrosko, czasami nawet bez powodu, dla samego komfortu zdejmowania byle jak i rzucania byle gdzie. Dla psychologów mam informację następującą. Zanim zdiagnozujecie chłopca w babskich gaciach i rajtuzach jako przyszłego prezesa partii, przypomnijcie sobie jak ściągaliście spodnie w chłopięcej szatni i nie szpanujcie, że bez stresu – wszyscy wiedzą, że wasi starzy mieli na drugą zmianę.

Reklama

168 KOMENTARZE

  1. Żartujesz prawda? Kiedyś za
    Żartujesz prawda? Kiedyś za komuny wychodził artysta satyryk na scenę i jak widział, że gag mu nie wyszedł, to puszczał do publiki oko i było wiadomo, że tu chodzi o Związek Radziecki, wtedy wszyscy zaczynali się śmiać. W tym tekście jest tylko historyjka weekendowa z dużym dystansem spisana i na zupełnym luzie. No i w tej historyjce chodzi tylko o historyjkę, tu nie ma alegorii, ani metafory, nie ma związku ze Związkiem Radzieckim.

  2. Żartujesz prawda? Kiedyś za
    Żartujesz prawda? Kiedyś za komuny wychodził artysta satyryk na scenę i jak widział, że gag mu nie wyszedł, to puszczał do publiki oko i było wiadomo, że tu chodzi o Związek Radziecki, wtedy wszyscy zaczynali się śmiać. W tym tekście jest tylko historyjka weekendowa z dużym dystansem spisana i na zupełnym luzie. No i w tej historyjce chodzi tylko o historyjkę, tu nie ma alegorii, ani metafory, nie ma związku ze Związkiem Radzieckim.

  3. Żartujesz prawda? Kiedyś za
    Żartujesz prawda? Kiedyś za komuny wychodził artysta satyryk na scenę i jak widział, że gag mu nie wyszedł, to puszczał do publiki oko i było wiadomo, że tu chodzi o Związek Radziecki, wtedy wszyscy zaczynali się śmiać. W tym tekście jest tylko historyjka weekendowa z dużym dystansem spisana i na zupełnym luzie. No i w tej historyjce chodzi tylko o historyjkę, tu nie ma alegorii, ani metafory, nie ma związku ze Związkiem Radzieckim.

  4. Żartujesz prawda? Kiedyś za
    Żartujesz prawda? Kiedyś za komuny wychodził artysta satyryk na scenę i jak widział, że gag mu nie wyszedł, to puszczał do publiki oko i było wiadomo, że tu chodzi o Związek Radziecki, wtedy wszyscy zaczynali się śmiać. W tym tekście jest tylko historyjka weekendowa z dużym dystansem spisana i na zupełnym luzie. No i w tej historyjce chodzi tylko o historyjkę, tu nie ma alegorii, ani metafory, nie ma związku ze Związkiem Radzieckim.

  5. Żartujesz prawda? Kiedyś za
    Żartujesz prawda? Kiedyś za komuny wychodził artysta satyryk na scenę i jak widział, że gag mu nie wyszedł, to puszczał do publiki oko i było wiadomo, że tu chodzi o Związek Radziecki, wtedy wszyscy zaczynali się śmiać. W tym tekście jest tylko historyjka weekendowa z dużym dystansem spisana i na zupełnym luzie. No i w tej historyjce chodzi tylko o historyjkę, tu nie ma alegorii, ani metafory, nie ma związku ze Związkiem Radzieckim.

  6. Żartujesz prawda? Kiedyś za
    Żartujesz prawda? Kiedyś za komuny wychodził artysta satyryk na scenę i jak widział, że gag mu nie wyszedł, to puszczał do publiki oko i było wiadomo, że tu chodzi o Związek Radziecki, wtedy wszyscy zaczynali się śmiać. W tym tekście jest tylko historyjka weekendowa z dużym dystansem spisana i na zupełnym luzie. No i w tej historyjce chodzi tylko o historyjkę, tu nie ma alegorii, ani metafory, nie ma związku ze Związkiem Radzieckim.

  7. Żartujesz prawda? Kiedyś za
    Żartujesz prawda? Kiedyś za komuny wychodził artysta satyryk na scenę i jak widział, że gag mu nie wyszedł, to puszczał do publiki oko i było wiadomo, że tu chodzi o Związek Radziecki, wtedy wszyscy zaczynali się śmiać. W tym tekście jest tylko historyjka weekendowa z dużym dystansem spisana i na zupełnym luzie. No i w tej historyjce chodzi tylko o historyjkę, tu nie ma alegorii, ani metafory, nie ma związku ze Związkiem Radzieckim.

  8. Bardzo
    fajny tekst. Już mi się przejadł kryzys i polityka.
    Są takie przeżycia z dzieciństwa, które dla jednych mają zupełnie marginalne znaczenie, natomiast innym potrafią skomplikować życie. Truizm, ale tak jest.

    ps. Najgorsze to były takie czerwone chyba z czegoś sztucznego. Pamiętam jak przez mgłę, że w podstawówce goniliśmy się z kolegami, aby podwinąć sobie nogawki w spodniach – sprawdzić nie mają rajtuz. Tak, przeżycia z rajtuzami są uniwersalne;-). Do dziś kalesony to ubieram jak jest poniżej 15 stopni, czyli prawie nigdy (hehe, twardziel jestem jak reszta mojej klasy).

  9. Bardzo
    fajny tekst. Już mi się przejadł kryzys i polityka.
    Są takie przeżycia z dzieciństwa, które dla jednych mają zupełnie marginalne znaczenie, natomiast innym potrafią skomplikować życie. Truizm, ale tak jest.

    ps. Najgorsze to były takie czerwone chyba z czegoś sztucznego. Pamiętam jak przez mgłę, że w podstawówce goniliśmy się z kolegami, aby podwinąć sobie nogawki w spodniach – sprawdzić nie mają rajtuz. Tak, przeżycia z rajtuzami są uniwersalne;-). Do dziś kalesony to ubieram jak jest poniżej 15 stopni, czyli prawie nigdy (hehe, twardziel jestem jak reszta mojej klasy).

  10. Bardzo
    fajny tekst. Już mi się przejadł kryzys i polityka.
    Są takie przeżycia z dzieciństwa, które dla jednych mają zupełnie marginalne znaczenie, natomiast innym potrafią skomplikować życie. Truizm, ale tak jest.

    ps. Najgorsze to były takie czerwone chyba z czegoś sztucznego. Pamiętam jak przez mgłę, że w podstawówce goniliśmy się z kolegami, aby podwinąć sobie nogawki w spodniach – sprawdzić nie mają rajtuz. Tak, przeżycia z rajtuzami są uniwersalne;-). Do dziś kalesony to ubieram jak jest poniżej 15 stopni, czyli prawie nigdy (hehe, twardziel jestem jak reszta mojej klasy).

  11. Bardzo
    fajny tekst. Już mi się przejadł kryzys i polityka.
    Są takie przeżycia z dzieciństwa, które dla jednych mają zupełnie marginalne znaczenie, natomiast innym potrafią skomplikować życie. Truizm, ale tak jest.

    ps. Najgorsze to były takie czerwone chyba z czegoś sztucznego. Pamiętam jak przez mgłę, że w podstawówce goniliśmy się z kolegami, aby podwinąć sobie nogawki w spodniach – sprawdzić nie mają rajtuz. Tak, przeżycia z rajtuzami są uniwersalne;-). Do dziś kalesony to ubieram jak jest poniżej 15 stopni, czyli prawie nigdy (hehe, twardziel jestem jak reszta mojej klasy).

  12. Bardzo
    fajny tekst. Już mi się przejadł kryzys i polityka.
    Są takie przeżycia z dzieciństwa, które dla jednych mają zupełnie marginalne znaczenie, natomiast innym potrafią skomplikować życie. Truizm, ale tak jest.

    ps. Najgorsze to były takie czerwone chyba z czegoś sztucznego. Pamiętam jak przez mgłę, że w podstawówce goniliśmy się z kolegami, aby podwinąć sobie nogawki w spodniach – sprawdzić nie mają rajtuz. Tak, przeżycia z rajtuzami są uniwersalne;-). Do dziś kalesony to ubieram jak jest poniżej 15 stopni, czyli prawie nigdy (hehe, twardziel jestem jak reszta mojej klasy).

  13. Bardzo
    fajny tekst. Już mi się przejadł kryzys i polityka.
    Są takie przeżycia z dzieciństwa, które dla jednych mają zupełnie marginalne znaczenie, natomiast innym potrafią skomplikować życie. Truizm, ale tak jest.

    ps. Najgorsze to były takie czerwone chyba z czegoś sztucznego. Pamiętam jak przez mgłę, że w podstawówce goniliśmy się z kolegami, aby podwinąć sobie nogawki w spodniach – sprawdzić nie mają rajtuz. Tak, przeżycia z rajtuzami są uniwersalne;-). Do dziś kalesony to ubieram jak jest poniżej 15 stopni, czyli prawie nigdy (hehe, twardziel jestem jak reszta mojej klasy).

  14. Bardzo
    fajny tekst. Już mi się przejadł kryzys i polityka.
    Są takie przeżycia z dzieciństwa, które dla jednych mają zupełnie marginalne znaczenie, natomiast innym potrafią skomplikować życie. Truizm, ale tak jest.

    ps. Najgorsze to były takie czerwone chyba z czegoś sztucznego. Pamiętam jak przez mgłę, że w podstawówce goniliśmy się z kolegami, aby podwinąć sobie nogawki w spodniach – sprawdzić nie mają rajtuz. Tak, przeżycia z rajtuzami są uniwersalne;-). Do dziś kalesony to ubieram jak jest poniżej 15 stopni, czyli prawie nigdy (hehe, twardziel jestem jak reszta mojej klasy).

  15. Z tego tekstu wyraźnie
    Z tego tekstu wyraźnie wyziera homofobia, powodowana prawdopodobnie wewnętrznym konfliktem z własną podświadomością autora, który to konflikt jest wyraźną próbą zanegowania erotycznych doświadczeń z okresu wczesnego dzieciństwa.

  16. Z tego tekstu wyraźnie
    Z tego tekstu wyraźnie wyziera homofobia, powodowana prawdopodobnie wewnętrznym konfliktem z własną podświadomością autora, który to konflikt jest wyraźną próbą zanegowania erotycznych doświadczeń z okresu wczesnego dzieciństwa.

  17. Z tego tekstu wyraźnie
    Z tego tekstu wyraźnie wyziera homofobia, powodowana prawdopodobnie wewnętrznym konfliktem z własną podświadomością autora, który to konflikt jest wyraźną próbą zanegowania erotycznych doświadczeń z okresu wczesnego dzieciństwa.

  18. Z tego tekstu wyraźnie
    Z tego tekstu wyraźnie wyziera homofobia, powodowana prawdopodobnie wewnętrznym konfliktem z własną podświadomością autora, który to konflikt jest wyraźną próbą zanegowania erotycznych doświadczeń z okresu wczesnego dzieciństwa.

  19. Z tego tekstu wyraźnie
    Z tego tekstu wyraźnie wyziera homofobia, powodowana prawdopodobnie wewnętrznym konfliktem z własną podświadomością autora, który to konflikt jest wyraźną próbą zanegowania erotycznych doświadczeń z okresu wczesnego dzieciństwa.

  20. Z tego tekstu wyraźnie
    Z tego tekstu wyraźnie wyziera homofobia, powodowana prawdopodobnie wewnętrznym konfliktem z własną podświadomością autora, który to konflikt jest wyraźną próbą zanegowania erotycznych doświadczeń z okresu wczesnego dzieciństwa.

  21. Z tego tekstu wyraźnie
    Z tego tekstu wyraźnie wyziera homofobia, powodowana prawdopodobnie wewnętrznym konfliktem z własną podświadomością autora, który to konflikt jest wyraźną próbą zanegowania erotycznych doświadczeń z okresu wczesnego dzieciństwa.

  22. Brązowe kozaki…
    Miałem właśnie takie, nienawidziłem z całego serca. Na szczęście rajty nosiłem jedynie w przedszkolu, gdzie były standardem na miarę szkolnych fartuszków. To dopiero był cud technologii odzieżowej, fartuszek z odpinanym kołnierzykiem…ech, tak dawno to, a tak niedawno.

  23. Brązowe kozaki…
    Miałem właśnie takie, nienawidziłem z całego serca. Na szczęście rajty nosiłem jedynie w przedszkolu, gdzie były standardem na miarę szkolnych fartuszków. To dopiero był cud technologii odzieżowej, fartuszek z odpinanym kołnierzykiem…ech, tak dawno to, a tak niedawno.

  24. Brązowe kozaki…
    Miałem właśnie takie, nienawidziłem z całego serca. Na szczęście rajty nosiłem jedynie w przedszkolu, gdzie były standardem na miarę szkolnych fartuszków. To dopiero był cud technologii odzieżowej, fartuszek z odpinanym kołnierzykiem…ech, tak dawno to, a tak niedawno.

  25. Brązowe kozaki…
    Miałem właśnie takie, nienawidziłem z całego serca. Na szczęście rajty nosiłem jedynie w przedszkolu, gdzie były standardem na miarę szkolnych fartuszków. To dopiero był cud technologii odzieżowej, fartuszek z odpinanym kołnierzykiem…ech, tak dawno to, a tak niedawno.

  26. Brązowe kozaki…
    Miałem właśnie takie, nienawidziłem z całego serca. Na szczęście rajty nosiłem jedynie w przedszkolu, gdzie były standardem na miarę szkolnych fartuszków. To dopiero był cud technologii odzieżowej, fartuszek z odpinanym kołnierzykiem…ech, tak dawno to, a tak niedawno.

  27. Brązowe kozaki…
    Miałem właśnie takie, nienawidziłem z całego serca. Na szczęście rajty nosiłem jedynie w przedszkolu, gdzie były standardem na miarę szkolnych fartuszków. To dopiero był cud technologii odzieżowej, fartuszek z odpinanym kołnierzykiem…ech, tak dawno to, a tak niedawno.

  28. Brązowe kozaki…
    Miałem właśnie takie, nienawidziłem z całego serca. Na szczęście rajty nosiłem jedynie w przedszkolu, gdzie były standardem na miarę szkolnych fartuszków. To dopiero był cud technologii odzieżowej, fartuszek z odpinanym kołnierzykiem…ech, tak dawno to, a tak niedawno.

  29. Nie tylko chłopcy mają traumy odzieżowe
    Tekst ubawił mnie setnie oraz…. wygrzebał z szafy ubiory-upiory.
    Moja prababcia wierzyła niezłomnie, że najgorsza rzecz, jaka może się wydarzyć, to przeziębić sobie pęcherz i nerki. I w związku z tym pod groźbą wspomnianego już sznura od żelazka, a czasem siatki z plastikowej żyłki musiałam czasem zakładać ciepłe majtki. Teraz nie wiem czy w ogóle to coś jest możliwe do kupienia, kolor miały zwykle różowy, były z wełny, miały krótkie nogawki i zakładało się toto na wierzch, na normalne majtki. A na wf zdejmowało tak, żeby nikt nie widział bo hańba na wieki wieków…
    Dorośli to naprawdę nie mają pojęcia co jest w życiu istotne 😛

  30. Nie tylko chłopcy mają traumy odzieżowe
    Tekst ubawił mnie setnie oraz…. wygrzebał z szafy ubiory-upiory.
    Moja prababcia wierzyła niezłomnie, że najgorsza rzecz, jaka może się wydarzyć, to przeziębić sobie pęcherz i nerki. I w związku z tym pod groźbą wspomnianego już sznura od żelazka, a czasem siatki z plastikowej żyłki musiałam czasem zakładać ciepłe majtki. Teraz nie wiem czy w ogóle to coś jest możliwe do kupienia, kolor miały zwykle różowy, były z wełny, miały krótkie nogawki i zakładało się toto na wierzch, na normalne majtki. A na wf zdejmowało tak, żeby nikt nie widział bo hańba na wieki wieków…
    Dorośli to naprawdę nie mają pojęcia co jest w życiu istotne 😛

  31. Nie tylko chłopcy mają traumy odzieżowe
    Tekst ubawił mnie setnie oraz…. wygrzebał z szafy ubiory-upiory.
    Moja prababcia wierzyła niezłomnie, że najgorsza rzecz, jaka może się wydarzyć, to przeziębić sobie pęcherz i nerki. I w związku z tym pod groźbą wspomnianego już sznura od żelazka, a czasem siatki z plastikowej żyłki musiałam czasem zakładać ciepłe majtki. Teraz nie wiem czy w ogóle to coś jest możliwe do kupienia, kolor miały zwykle różowy, były z wełny, miały krótkie nogawki i zakładało się toto na wierzch, na normalne majtki. A na wf zdejmowało tak, żeby nikt nie widział bo hańba na wieki wieków…
    Dorośli to naprawdę nie mają pojęcia co jest w życiu istotne 😛

  32. Nie tylko chłopcy mają traumy odzieżowe
    Tekst ubawił mnie setnie oraz…. wygrzebał z szafy ubiory-upiory.
    Moja prababcia wierzyła niezłomnie, że najgorsza rzecz, jaka może się wydarzyć, to przeziębić sobie pęcherz i nerki. I w związku z tym pod groźbą wspomnianego już sznura od żelazka, a czasem siatki z plastikowej żyłki musiałam czasem zakładać ciepłe majtki. Teraz nie wiem czy w ogóle to coś jest możliwe do kupienia, kolor miały zwykle różowy, były z wełny, miały krótkie nogawki i zakładało się toto na wierzch, na normalne majtki. A na wf zdejmowało tak, żeby nikt nie widział bo hańba na wieki wieków…
    Dorośli to naprawdę nie mają pojęcia co jest w życiu istotne 😛

  33. Nie tylko chłopcy mają traumy odzieżowe
    Tekst ubawił mnie setnie oraz…. wygrzebał z szafy ubiory-upiory.
    Moja prababcia wierzyła niezłomnie, że najgorsza rzecz, jaka może się wydarzyć, to przeziębić sobie pęcherz i nerki. I w związku z tym pod groźbą wspomnianego już sznura od żelazka, a czasem siatki z plastikowej żyłki musiałam czasem zakładać ciepłe majtki. Teraz nie wiem czy w ogóle to coś jest możliwe do kupienia, kolor miały zwykle różowy, były z wełny, miały krótkie nogawki i zakładało się toto na wierzch, na normalne majtki. A na wf zdejmowało tak, żeby nikt nie widział bo hańba na wieki wieków…
    Dorośli to naprawdę nie mają pojęcia co jest w życiu istotne 😛

  34. Nie tylko chłopcy mają traumy odzieżowe
    Tekst ubawił mnie setnie oraz…. wygrzebał z szafy ubiory-upiory.
    Moja prababcia wierzyła niezłomnie, że najgorsza rzecz, jaka może się wydarzyć, to przeziębić sobie pęcherz i nerki. I w związku z tym pod groźbą wspomnianego już sznura od żelazka, a czasem siatki z plastikowej żyłki musiałam czasem zakładać ciepłe majtki. Teraz nie wiem czy w ogóle to coś jest możliwe do kupienia, kolor miały zwykle różowy, były z wełny, miały krótkie nogawki i zakładało się toto na wierzch, na normalne majtki. A na wf zdejmowało tak, żeby nikt nie widział bo hańba na wieki wieków…
    Dorośli to naprawdę nie mają pojęcia co jest w życiu istotne 😛

  35. Nie tylko chłopcy mają traumy odzieżowe
    Tekst ubawił mnie setnie oraz…. wygrzebał z szafy ubiory-upiory.
    Moja prababcia wierzyła niezłomnie, że najgorsza rzecz, jaka może się wydarzyć, to przeziębić sobie pęcherz i nerki. I w związku z tym pod groźbą wspomnianego już sznura od żelazka, a czasem siatki z plastikowej żyłki musiałam czasem zakładać ciepłe majtki. Teraz nie wiem czy w ogóle to coś jest możliwe do kupienia, kolor miały zwykle różowy, były z wełny, miały krótkie nogawki i zakładało się toto na wierzch, na normalne majtki. A na wf zdejmowało tak, żeby nikt nie widział bo hańba na wieki wieków…
    Dorośli to naprawdę nie mają pojęcia co jest w życiu istotne 😛

  36. Posiadałem rajstopy sztuk trzy
    Plus był taki, że miały rozporek i kolorem zrobione takie niby wzorzyste skarpet (miałem też kalesony, ale te w pamięci szczególnie mi nie zapadły) . Ja należałem do klasowych macho, gdyż do szkoły miałem 150 m, więc nikt mnie do noszenia tego obciachu nie zmuszał. Natomiast w szatni przed i po treningach technikę miałem wypisz, wymaluj, gdyż wielce prawdopodobnym było, że to co uzyskałem na macie mogłem stracić w szatni – no trauma, która niewątpliwie wpłynęła na całe moje zycie, pomimo otrzymania kilku dyplomów i stojących na półce pucharów, było nie było w sporcie walki, a nie jakimś balecie.
    PS
    Wczoraj Sawa, dzisiaj Ty, rocznica jakaś się zbliża? Nie to żebym miał pretensje o dwie perełki, ale nie chciałbym czegoś przeoczyć.

  37. Posiadałem rajstopy sztuk trzy
    Plus był taki, że miały rozporek i kolorem zrobione takie niby wzorzyste skarpet (miałem też kalesony, ale te w pamięci szczególnie mi nie zapadły) . Ja należałem do klasowych macho, gdyż do szkoły miałem 150 m, więc nikt mnie do noszenia tego obciachu nie zmuszał. Natomiast w szatni przed i po treningach technikę miałem wypisz, wymaluj, gdyż wielce prawdopodobnym było, że to co uzyskałem na macie mogłem stracić w szatni – no trauma, która niewątpliwie wpłynęła na całe moje zycie, pomimo otrzymania kilku dyplomów i stojących na półce pucharów, było nie było w sporcie walki, a nie jakimś balecie.
    PS
    Wczoraj Sawa, dzisiaj Ty, rocznica jakaś się zbliża? Nie to żebym miał pretensje o dwie perełki, ale nie chciałbym czegoś przeoczyć.

  38. Posiadałem rajstopy sztuk trzy
    Plus był taki, że miały rozporek i kolorem zrobione takie niby wzorzyste skarpet (miałem też kalesony, ale te w pamięci szczególnie mi nie zapadły) . Ja należałem do klasowych macho, gdyż do szkoły miałem 150 m, więc nikt mnie do noszenia tego obciachu nie zmuszał. Natomiast w szatni przed i po treningach technikę miałem wypisz, wymaluj, gdyż wielce prawdopodobnym było, że to co uzyskałem na macie mogłem stracić w szatni – no trauma, która niewątpliwie wpłynęła na całe moje zycie, pomimo otrzymania kilku dyplomów i stojących na półce pucharów, było nie było w sporcie walki, a nie jakimś balecie.
    PS
    Wczoraj Sawa, dzisiaj Ty, rocznica jakaś się zbliża? Nie to żebym miał pretensje o dwie perełki, ale nie chciałbym czegoś przeoczyć.

  39. Posiadałem rajstopy sztuk trzy
    Plus był taki, że miały rozporek i kolorem zrobione takie niby wzorzyste skarpet (miałem też kalesony, ale te w pamięci szczególnie mi nie zapadły) . Ja należałem do klasowych macho, gdyż do szkoły miałem 150 m, więc nikt mnie do noszenia tego obciachu nie zmuszał. Natomiast w szatni przed i po treningach technikę miałem wypisz, wymaluj, gdyż wielce prawdopodobnym było, że to co uzyskałem na macie mogłem stracić w szatni – no trauma, która niewątpliwie wpłynęła na całe moje zycie, pomimo otrzymania kilku dyplomów i stojących na półce pucharów, było nie było w sporcie walki, a nie jakimś balecie.
    PS
    Wczoraj Sawa, dzisiaj Ty, rocznica jakaś się zbliża? Nie to żebym miał pretensje o dwie perełki, ale nie chciałbym czegoś przeoczyć.

  40. Posiadałem rajstopy sztuk trzy
    Plus był taki, że miały rozporek i kolorem zrobione takie niby wzorzyste skarpet (miałem też kalesony, ale te w pamięci szczególnie mi nie zapadły) . Ja należałem do klasowych macho, gdyż do szkoły miałem 150 m, więc nikt mnie do noszenia tego obciachu nie zmuszał. Natomiast w szatni przed i po treningach technikę miałem wypisz, wymaluj, gdyż wielce prawdopodobnym było, że to co uzyskałem na macie mogłem stracić w szatni – no trauma, która niewątpliwie wpłynęła na całe moje zycie, pomimo otrzymania kilku dyplomów i stojących na półce pucharów, było nie było w sporcie walki, a nie jakimś balecie.
    PS
    Wczoraj Sawa, dzisiaj Ty, rocznica jakaś się zbliża? Nie to żebym miał pretensje o dwie perełki, ale nie chciałbym czegoś przeoczyć.

  41. Posiadałem rajstopy sztuk trzy
    Plus był taki, że miały rozporek i kolorem zrobione takie niby wzorzyste skarpet (miałem też kalesony, ale te w pamięci szczególnie mi nie zapadły) . Ja należałem do klasowych macho, gdyż do szkoły miałem 150 m, więc nikt mnie do noszenia tego obciachu nie zmuszał. Natomiast w szatni przed i po treningach technikę miałem wypisz, wymaluj, gdyż wielce prawdopodobnym było, że to co uzyskałem na macie mogłem stracić w szatni – no trauma, która niewątpliwie wpłynęła na całe moje zycie, pomimo otrzymania kilku dyplomów i stojących na półce pucharów, było nie było w sporcie walki, a nie jakimś balecie.
    PS
    Wczoraj Sawa, dzisiaj Ty, rocznica jakaś się zbliża? Nie to żebym miał pretensje o dwie perełki, ale nie chciałbym czegoś przeoczyć.

  42. Posiadałem rajstopy sztuk trzy
    Plus był taki, że miały rozporek i kolorem zrobione takie niby wzorzyste skarpet (miałem też kalesony, ale te w pamięci szczególnie mi nie zapadły) . Ja należałem do klasowych macho, gdyż do szkoły miałem 150 m, więc nikt mnie do noszenia tego obciachu nie zmuszał. Natomiast w szatni przed i po treningach technikę miałem wypisz, wymaluj, gdyż wielce prawdopodobnym było, że to co uzyskałem na macie mogłem stracić w szatni – no trauma, która niewątpliwie wpłynęła na całe moje zycie, pomimo otrzymania kilku dyplomów i stojących na półce pucharów, było nie było w sporcie walki, a nie jakimś balecie.
    PS
    Wczoraj Sawa, dzisiaj Ty, rocznica jakaś się zbliża? Nie to żebym miał pretensje o dwie perełki, ale nie chciałbym czegoś przeoczyć.

  43. Zakładam kalesony poniżej minus dziesięciu stopni
    Dopiero, kiedy temperatura na zewnątrz
    spada poniżej minus dziesięciu stopni
    decyduję się na zakładanie kalesonów,
    a przy tym będąc starym facetem wciąż
    wstydzę się, gdy to robię.
    To takie nie męskie poddawać się
    atakowi natury.

    Tak przy okazji, rajtuzy były w moim
    regionie (Trójmiasto) nazywane getrami.

  44. Zakładam kalesony poniżej minus dziesięciu stopni
    Dopiero, kiedy temperatura na zewnątrz
    spada poniżej minus dziesięciu stopni
    decyduję się na zakładanie kalesonów,
    a przy tym będąc starym facetem wciąż
    wstydzę się, gdy to robię.
    To takie nie męskie poddawać się
    atakowi natury.

    Tak przy okazji, rajtuzy były w moim
    regionie (Trójmiasto) nazywane getrami.

  45. Zakładam kalesony poniżej minus dziesięciu stopni
    Dopiero, kiedy temperatura na zewnątrz
    spada poniżej minus dziesięciu stopni
    decyduję się na zakładanie kalesonów,
    a przy tym będąc starym facetem wciąż
    wstydzę się, gdy to robię.
    To takie nie męskie poddawać się
    atakowi natury.

    Tak przy okazji, rajtuzy były w moim
    regionie (Trójmiasto) nazywane getrami.

  46. Zakładam kalesony poniżej minus dziesięciu stopni
    Dopiero, kiedy temperatura na zewnątrz
    spada poniżej minus dziesięciu stopni
    decyduję się na zakładanie kalesonów,
    a przy tym będąc starym facetem wciąż
    wstydzę się, gdy to robię.
    To takie nie męskie poddawać się
    atakowi natury.

    Tak przy okazji, rajtuzy były w moim
    regionie (Trójmiasto) nazywane getrami.

  47. Zakładam kalesony poniżej minus dziesięciu stopni
    Dopiero, kiedy temperatura na zewnątrz
    spada poniżej minus dziesięciu stopni
    decyduję się na zakładanie kalesonów,
    a przy tym będąc starym facetem wciąż
    wstydzę się, gdy to robię.
    To takie nie męskie poddawać się
    atakowi natury.

    Tak przy okazji, rajtuzy były w moim
    regionie (Trójmiasto) nazywane getrami.

  48. Zakładam kalesony poniżej minus dziesięciu stopni
    Dopiero, kiedy temperatura na zewnątrz
    spada poniżej minus dziesięciu stopni
    decyduję się na zakładanie kalesonów,
    a przy tym będąc starym facetem wciąż
    wstydzę się, gdy to robię.
    To takie nie męskie poddawać się
    atakowi natury.

    Tak przy okazji, rajtuzy były w moim
    regionie (Trójmiasto) nazywane getrami.

  49. Zakładam kalesony poniżej minus dziesięciu stopni
    Dopiero, kiedy temperatura na zewnątrz
    spada poniżej minus dziesięciu stopni
    decyduję się na zakładanie kalesonów,
    a przy tym będąc starym facetem wciąż
    wstydzę się, gdy to robię.
    To takie nie męskie poddawać się
    atakowi natury.

    Tak przy okazji, rajtuzy były w moim
    regionie (Trójmiasto) nazywane getrami.

  50. Człowiek się uczy całe życie…

    Ponieważ przez ładnych parę lat miałem do czynienia z psychologią. to zawsze zastanawiałem się, o co naprawdę w niej chodzi. Np. zafascynowało mnie jedno z twierdzeń, tłumaczących wiele teorii psychologicznych:
    "różni ludzie w różnych sytucjach, różnie się zachowują".
    Teraz Ty dokładasz kolejną porcję wiedzy o tej fascynującej dyscyplinie.

    PS.
    Nigdy nie nosiłem rajstop. Przy największych mrozach (klimat był łaskawy – dzieciństwo spędziłem nad morzem) "ocierałem się" o kalesony. Mniejszy wstyd, ale zawsze.
    Niewątpliwie, ta nieuświadomiona trauma, popchnęła mnie do studiowania psychologii.
    Gdyby nie to. mógłbym pewnie studiować ekonomię i np. kierować komórką banku, oferujacą opcje walutowe. Ale niestety, niekórzy mają pod górkę – taka to kalesonowa "karma".

    Pozdrawiam

  51. Człowiek się uczy całe życie…

    Ponieważ przez ładnych parę lat miałem do czynienia z psychologią. to zawsze zastanawiałem się, o co naprawdę w niej chodzi. Np. zafascynowało mnie jedno z twierdzeń, tłumaczących wiele teorii psychologicznych:
    "różni ludzie w różnych sytucjach, różnie się zachowują".
    Teraz Ty dokładasz kolejną porcję wiedzy o tej fascynującej dyscyplinie.

    PS.
    Nigdy nie nosiłem rajstop. Przy największych mrozach (klimat był łaskawy – dzieciństwo spędziłem nad morzem) "ocierałem się" o kalesony. Mniejszy wstyd, ale zawsze.
    Niewątpliwie, ta nieuświadomiona trauma, popchnęła mnie do studiowania psychologii.
    Gdyby nie to. mógłbym pewnie studiować ekonomię i np. kierować komórką banku, oferujacą opcje walutowe. Ale niestety, niekórzy mają pod górkę – taka to kalesonowa "karma".

    Pozdrawiam

  52. Człowiek się uczy całe życie…

    Ponieważ przez ładnych parę lat miałem do czynienia z psychologią. to zawsze zastanawiałem się, o co naprawdę w niej chodzi. Np. zafascynowało mnie jedno z twierdzeń, tłumaczących wiele teorii psychologicznych:
    "różni ludzie w różnych sytucjach, różnie się zachowują".
    Teraz Ty dokładasz kolejną porcję wiedzy o tej fascynującej dyscyplinie.

    PS.
    Nigdy nie nosiłem rajstop. Przy największych mrozach (klimat był łaskawy – dzieciństwo spędziłem nad morzem) "ocierałem się" o kalesony. Mniejszy wstyd, ale zawsze.
    Niewątpliwie, ta nieuświadomiona trauma, popchnęła mnie do studiowania psychologii.
    Gdyby nie to. mógłbym pewnie studiować ekonomię i np. kierować komórką banku, oferujacą opcje walutowe. Ale niestety, niekórzy mają pod górkę – taka to kalesonowa "karma".

    Pozdrawiam

  53. Człowiek się uczy całe życie…

    Ponieważ przez ładnych parę lat miałem do czynienia z psychologią. to zawsze zastanawiałem się, o co naprawdę w niej chodzi. Np. zafascynowało mnie jedno z twierdzeń, tłumaczących wiele teorii psychologicznych:
    "różni ludzie w różnych sytucjach, różnie się zachowują".
    Teraz Ty dokładasz kolejną porcję wiedzy o tej fascynującej dyscyplinie.

    PS.
    Nigdy nie nosiłem rajstop. Przy największych mrozach (klimat był łaskawy – dzieciństwo spędziłem nad morzem) "ocierałem się" o kalesony. Mniejszy wstyd, ale zawsze.
    Niewątpliwie, ta nieuświadomiona trauma, popchnęła mnie do studiowania psychologii.
    Gdyby nie to. mógłbym pewnie studiować ekonomię i np. kierować komórką banku, oferujacą opcje walutowe. Ale niestety, niekórzy mają pod górkę – taka to kalesonowa "karma".

    Pozdrawiam

  54. Człowiek się uczy całe życie…

    Ponieważ przez ładnych parę lat miałem do czynienia z psychologią. to zawsze zastanawiałem się, o co naprawdę w niej chodzi. Np. zafascynowało mnie jedno z twierdzeń, tłumaczących wiele teorii psychologicznych:
    "różni ludzie w różnych sytucjach, różnie się zachowują".
    Teraz Ty dokładasz kolejną porcję wiedzy o tej fascynującej dyscyplinie.

    PS.
    Nigdy nie nosiłem rajstop. Przy największych mrozach (klimat był łaskawy – dzieciństwo spędziłem nad morzem) "ocierałem się" o kalesony. Mniejszy wstyd, ale zawsze.
    Niewątpliwie, ta nieuświadomiona trauma, popchnęła mnie do studiowania psychologii.
    Gdyby nie to. mógłbym pewnie studiować ekonomię i np. kierować komórką banku, oferujacą opcje walutowe. Ale niestety, niekórzy mają pod górkę – taka to kalesonowa "karma".

    Pozdrawiam

  55. Człowiek się uczy całe życie…

    Ponieważ przez ładnych parę lat miałem do czynienia z psychologią. to zawsze zastanawiałem się, o co naprawdę w niej chodzi. Np. zafascynowało mnie jedno z twierdzeń, tłumaczących wiele teorii psychologicznych:
    "różni ludzie w różnych sytucjach, różnie się zachowują".
    Teraz Ty dokładasz kolejną porcję wiedzy o tej fascynującej dyscyplinie.

    PS.
    Nigdy nie nosiłem rajstop. Przy największych mrozach (klimat był łaskawy – dzieciństwo spędziłem nad morzem) "ocierałem się" o kalesony. Mniejszy wstyd, ale zawsze.
    Niewątpliwie, ta nieuświadomiona trauma, popchnęła mnie do studiowania psychologii.
    Gdyby nie to. mógłbym pewnie studiować ekonomię i np. kierować komórką banku, oferujacą opcje walutowe. Ale niestety, niekórzy mają pod górkę – taka to kalesonowa "karma".

    Pozdrawiam

  56. Człowiek się uczy całe życie…

    Ponieważ przez ładnych parę lat miałem do czynienia z psychologią. to zawsze zastanawiałem się, o co naprawdę w niej chodzi. Np. zafascynowało mnie jedno z twierdzeń, tłumaczących wiele teorii psychologicznych:
    "różni ludzie w różnych sytucjach, różnie się zachowują".
    Teraz Ty dokładasz kolejną porcję wiedzy o tej fascynującej dyscyplinie.

    PS.
    Nigdy nie nosiłem rajstop. Przy największych mrozach (klimat był łaskawy – dzieciństwo spędziłem nad morzem) "ocierałem się" o kalesony. Mniejszy wstyd, ale zawsze.
    Niewątpliwie, ta nieuświadomiona trauma, popchnęła mnie do studiowania psychologii.
    Gdyby nie to. mógłbym pewnie studiować ekonomię i np. kierować komórką banku, oferujacą opcje walutowe. Ale niestety, niekórzy mają pod górkę – taka to kalesonowa "karma".

    Pozdrawiam

  57. hmmmm
    a może w druga stronę to działa, nie my uprzedzenie mamy ale wy uprzedzenie wyprzedzając, kastrować chce i kastrujecie potomków waszych naszej płci, i tu zaś się mnie Lemowski nie wiedzieć czemu "Powrót z gwiazd" przypomniał.
    Jedyna nadzieja w tym że mniu mniu się wam nie uda, bo jeszcze nie udało wam się do końca samca z samców wytrzebić i jeszcze kilku zostało i samczość samcom przekazać zdołają

  58. hmmmm
    a może w druga stronę to działa, nie my uprzedzenie mamy ale wy uprzedzenie wyprzedzając, kastrować chce i kastrujecie potomków waszych naszej płci, i tu zaś się mnie Lemowski nie wiedzieć czemu "Powrót z gwiazd" przypomniał.
    Jedyna nadzieja w tym że mniu mniu się wam nie uda, bo jeszcze nie udało wam się do końca samca z samców wytrzebić i jeszcze kilku zostało i samczość samcom przekazać zdołają

  59. hmmmm
    a może w druga stronę to działa, nie my uprzedzenie mamy ale wy uprzedzenie wyprzedzając, kastrować chce i kastrujecie potomków waszych naszej płci, i tu zaś się mnie Lemowski nie wiedzieć czemu "Powrót z gwiazd" przypomniał.
    Jedyna nadzieja w tym że mniu mniu się wam nie uda, bo jeszcze nie udało wam się do końca samca z samców wytrzebić i jeszcze kilku zostało i samczość samcom przekazać zdołają

  60. hmmmm
    a może w druga stronę to działa, nie my uprzedzenie mamy ale wy uprzedzenie wyprzedzając, kastrować chce i kastrujecie potomków waszych naszej płci, i tu zaś się mnie Lemowski nie wiedzieć czemu "Powrót z gwiazd" przypomniał.
    Jedyna nadzieja w tym że mniu mniu się wam nie uda, bo jeszcze nie udało wam się do końca samca z samców wytrzebić i jeszcze kilku zostało i samczość samcom przekazać zdołają

  61. hmmmm
    a może w druga stronę to działa, nie my uprzedzenie mamy ale wy uprzedzenie wyprzedzając, kastrować chce i kastrujecie potomków waszych naszej płci, i tu zaś się mnie Lemowski nie wiedzieć czemu "Powrót z gwiazd" przypomniał.
    Jedyna nadzieja w tym że mniu mniu się wam nie uda, bo jeszcze nie udało wam się do końca samca z samców wytrzebić i jeszcze kilku zostało i samczość samcom przekazać zdołają

  62. hmmmm
    a może w druga stronę to działa, nie my uprzedzenie mamy ale wy uprzedzenie wyprzedzając, kastrować chce i kastrujecie potomków waszych naszej płci, i tu zaś się mnie Lemowski nie wiedzieć czemu "Powrót z gwiazd" przypomniał.
    Jedyna nadzieja w tym że mniu mniu się wam nie uda, bo jeszcze nie udało wam się do końca samca z samców wytrzebić i jeszcze kilku zostało i samczość samcom przekazać zdołają

  63. hmmmm
    a może w druga stronę to działa, nie my uprzedzenie mamy ale wy uprzedzenie wyprzedzając, kastrować chce i kastrujecie potomków waszych naszej płci, i tu zaś się mnie Lemowski nie wiedzieć czemu "Powrót z gwiazd" przypomniał.
    Jedyna nadzieja w tym że mniu mniu się wam nie uda, bo jeszcze nie udało wam się do końca samca z samców wytrzebić i jeszcze kilku zostało i samczość samcom przekazać zdołają

  64. To Ty debil jesteś ( 1 raz piszę ).
    Jak dziecko ci nagle zachoruje na wyrostek i zwija się z bólu, to oczywiście nie przejmujesz się, ani nie boisz, tylko spokojnie idziesz je spakować, nie zapominając oczywiście o niczym, zwłaszcza o szczoteczce do zębów i piżamie. A i o paście. Sprawdzasz dwa razy, czy na pewno wszystko wziąłeś i dopiero wtedy karetka z chorym dzieckiem może odjechać. Moje gratulacje.

  65. To Ty debil jesteś ( 1 raz piszę ).
    Jak dziecko ci nagle zachoruje na wyrostek i zwija się z bólu, to oczywiście nie przejmujesz się, ani nie boisz, tylko spokojnie idziesz je spakować, nie zapominając oczywiście o niczym, zwłaszcza o szczoteczce do zębów i piżamie. A i o paście. Sprawdzasz dwa razy, czy na pewno wszystko wziąłeś i dopiero wtedy karetka z chorym dzieckiem może odjechać. Moje gratulacje.

  66. To Ty debil jesteś ( 1 raz piszę ).
    Jak dziecko ci nagle zachoruje na wyrostek i zwija się z bólu, to oczywiście nie przejmujesz się, ani nie boisz, tylko spokojnie idziesz je spakować, nie zapominając oczywiście o niczym, zwłaszcza o szczoteczce do zębów i piżamie. A i o paście. Sprawdzasz dwa razy, czy na pewno wszystko wziąłeś i dopiero wtedy karetka z chorym dzieckiem może odjechać. Moje gratulacje.

  67. To Ty debil jesteś ( 1 raz piszę ).
    Jak dziecko ci nagle zachoruje na wyrostek i zwija się z bólu, to oczywiście nie przejmujesz się, ani nie boisz, tylko spokojnie idziesz je spakować, nie zapominając oczywiście o niczym, zwłaszcza o szczoteczce do zębów i piżamie. A i o paście. Sprawdzasz dwa razy, czy na pewno wszystko wziąłeś i dopiero wtedy karetka z chorym dzieckiem może odjechać. Moje gratulacje.

  68. To Ty debil jesteś ( 1 raz piszę ).
    Jak dziecko ci nagle zachoruje na wyrostek i zwija się z bólu, to oczywiście nie przejmujesz się, ani nie boisz, tylko spokojnie idziesz je spakować, nie zapominając oczywiście o niczym, zwłaszcza o szczoteczce do zębów i piżamie. A i o paście. Sprawdzasz dwa razy, czy na pewno wszystko wziąłeś i dopiero wtedy karetka z chorym dzieckiem może odjechać. Moje gratulacje.

  69. To Ty debil jesteś ( 1 raz piszę ).
    Jak dziecko ci nagle zachoruje na wyrostek i zwija się z bólu, to oczywiście nie przejmujesz się, ani nie boisz, tylko spokojnie idziesz je spakować, nie zapominając oczywiście o niczym, zwłaszcza o szczoteczce do zębów i piżamie. A i o paście. Sprawdzasz dwa razy, czy na pewno wszystko wziąłeś i dopiero wtedy karetka z chorym dzieckiem może odjechać. Moje gratulacje.

  70. To Ty debil jesteś ( 1 raz piszę ).
    Jak dziecko ci nagle zachoruje na wyrostek i zwija się z bólu, to oczywiście nie przejmujesz się, ani nie boisz, tylko spokojnie idziesz je spakować, nie zapominając oczywiście o niczym, zwłaszcza o szczoteczce do zębów i piżamie. A i o paście. Sprawdzasz dwa razy, czy na pewno wszystko wziąłeś i dopiero wtedy karetka z chorym dzieckiem może odjechać. Moje gratulacje.