Prześlij dalej:

Nie pamiętam kiedy ostatni raz tak bardzo się męczyłem nad poszukiwaniem tematu do felietonu, jak umęczyłem się dziś. Trzy razy zaczynałem pisać tekst i trzeci raz zmieniam tytuł, ale w końcu uspokoiłem wewnętrzne rozedrganie i jak nigdy poszedłem na kompromis. Protest przeciw „pandemicznej” paranoi jest we mnie tak silny, że zaczynam się obawiać spełnienia życzeń wielu moich wrogów. Może rzeczywiście sam za chwilę zwariuję i już nie wyjdę z oddziału zamkniętego, dlatego w porozumieniu z własnym rozumem i sumieniem, postanowiłem odsapnąć i dać odsapnąć Czytelnikom od jednego tematu. Nie znaczy to wcale, że proponuję lekką i przyjemną lekturę na dzisiejsze popołudnie, niestety nie.

W chaosie bieżących informacji łatwo zgubić najgrubsze tematy, które rozpalały „debatę publiczną” do czerwoności. Wiadomo, jak działają media, gdy się skupią na jednym przekazie, to wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Tak też było z wolnością mediów, czyli tematem, który powinien media interesować najbardziej. Szczególną grozę polskojęzycznych ośrodków propagandowych i zachodniej prasy, budziła kwestia repolonizacji mediów. Mówiło się od samego początku o nacjonalizmie, faszyzmie i tak dalej, no i tradycyjnie nie miało żadnego znaczenia, że we Francji obowiązuje ustawa, jaką Polska chciała przepisać niemal słowo w słowo. Wiadomo Francuzi mają dłuższą historię demokracji, inne uwarunkowania kulturowe i tak dalej i tym podobne „standardy”, do których wschodnia „dzicz” żyjąca pomiędzy Odrą i Wisłą nie dorosła. Repolonizacja, jak wiele innym tematów została przez PiS odłożona ad akta, co też tłumaczono w bardzo typowy sposób. Uwarunkowania wewnętrzne i zewnętrzne, bla, bla, bla. No, ale przyszedł czas, że temat wraca i chociaż przepada w chaosie bieżących „przebojów” społeczno-politycznych, to warto się temu przyjrzeć.

Pojawiła się, któraś z kolei wypowiedź posłanki Lichockiej, tak, to ciągle ta sama posłanka, skompromitowana nie tylko w oczach opinii publicznej, ale o dziwo znaczna cześć elektoratu PiS, odwraca głowę z zażenowaniem na jej widok. Czego dotyczą wypowiedzi Lichockiej. Żadnej zagadki tu nie ma, naturalnie posłanka PiS szeroko prezentuje i omawia projekt ustawy repolonizacyjnej. Spytałbym, czy kogoś to dziwi, tylko nie bardzo chce mi się zawracać ludziom głowy pytaniami retorycznymi. Nie dziwi nic, biorąc pod uwagę ostatnie półrocze w wykonaniu PiS, wręcz należało się spodziewać, że Lichocka zostanie twarzą „wolnych mediów”. Ba! Wyraziłbym szczere zdziwienie, gdyby stało się inaczej i ustawą zająłby się jakiś poseł przynajmniej odrobinę mądrzejszy i bardziej strawny od Lichockiej. Klucz doboru tematów i prezenterów tematów jest w PiS tak czytelny, że nie sposób się pomylić. Podam przykład, żeby nie być gołosłownym. Kto w tej chwili miałby największe szanse, aby zostać prezesem państwowego koncernu produkującego maseczki i respiratory? Łukasz Szumowski zostałby na bank prezesem takiej firmy, jego zastępcą instruktor narciarstwa, a rzecznikiem handlarz bronią.

Strony

Źródło foto: 
20810 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

6 (liczba komentarzy)

  1. Repolonizacja mediów nie jest chyba priorytetem dla PIS. Mogli już wcześniej przynajmniej zacząć. Ale nie, uczepili się TVP i nie dbają, żeby mieć jakieś swoje media. Z czym zostaną, gdy przegrają następne wybory? Z niczym, jeśli będą markować działania, dużo gadać o chęciach, ale głównie o tym dlaczego nie można itp. A potem Kurski zostanie prezesem, jak nie jeden to drugi.

  2. avatar

    Niestety, ale ostatnio widać same negatywne priorytety PIS-u. Przynajmniej PIS pilnuje, aby takie przedostawały się na czołówki mediów i trafiały do wiadomości Polaków. Zapowiadana jesienna ofensywa programowa brzmi toszkę tak - poczekajcie, za chwilkę Was wyzwolę, tylko najpierw sam muszę się zabić.

  3. Jest chyba znacznie gorzej, niż napisał Matka Kurka. O ile gdzieś czytałem, podobno to właśnie Lichocka jest autorką, animatorką i wykonawcą niedawnej czystki kadrowej w radiowej Trójce. IMO Lichocka jest wielkim nieporozumieniem i jeszcze jedną pomyłką kadrową Prezesa (Czabański zresztą też). Lichocka zrobiła kilka ładnych i wartościowych rzeczy jako szeregowa dziennikarka. Jednak stanowiska, które jej dał Prezes wyraźnie Lichocką przerosły i to o wiele długości. Jeśli faktycznie to ona ma zostać "twarzą" polonizacji mediów, i jeśli będzie chciała to robić podobnie jak w "Trójce", to Prezes znów może się bardzo zdziwić skutkami. Niestety to wszystko, co ostatnio robią w PiS to już nie są wypadki przy pracy, to jest narastająca gwałtownie czarna seria. Szkoda, że PiS zaczyna wyprawiać takie głupoty. Ale jeśli o mnie chodzi, to nie będę miał dla nich miłosierdzia. Nie po to ich wybrałem, żeby oni czegoś "nie mogli", albo czegoś "nie umieli". Obiecywali, że mogą i umieją. Jeśli się okaże, że skłamali, to ich nieodwracalnie poślę na drzewo. Może wyłoni się w międzyczasie ktoś inny. Ja nie będę w nieskończoność żyrował wyborczo tego, co obecnie wyrabia PiS.

       Jeszcze jedno pytanie a'propos polonizacji mediów: dlaczego nie dano tego Ziobrze? Przecież podobno on ma już jakiś gotowy projekt wzorowany na Francuzach?

  4. Można odnieść wrażenie że po co nam zrepolonizowane media, jak mamy media w Berlinie. To oczywiście żart, ale bardzo jest niepokojące, że od kilku miesięcy w Polsce są publikowane tylko NWOowskie przekazy dotyczące "zajoba".

    Teraz toczy się globalna gra, a reszta to gierki.

  5. cel uświęca środki

    oby Lichocka była twarda, konsekwentna i skuteczna w tym co ma osiągnąć...

  6. Nie mówię że nie jest to konieczne ale jakoś mam wrażenie że w aktualnej sytuacji repolonizacja mediów to nie jest artykuł pierwszej potrzeby Polaków, są inne obszary wymagające natychmiastowej reakcji a propagandy do garnków przecież nie włożymy... Co do PiS jako takiego to już inna bajka. A swoją drogą jaka jest gwarancja że po dekoncentracji na nowe stanowiska i nowe redakcje nie trafia starzy pracownicy.... 

  7. Strony