Reklama

W Polsce naprawdę łatwo zostać gen

W Polsce naprawdę łatwo zostać geniuszem, a już błyskotliwym analitykiem można zostać w mig co postaram się udowodnić. Łatwo i w krótkim czasie, wystarczy pół godziny, góra 45 minut i już mamy genialny tekst analityczny jak na polskie realia. Jest 19.06, czas start. Aha! Oczywiście Czytelnik będzie musiał polegać na mojej uczciwości, ale zapewniam, że oszukiwać przy takiej konkurencji byłoby „obciachem”. W PE Donald Tusk dał retro wystąpienie. Polska jest opóźniona gdzieś o trzy dekady w stosunku do Europy, tej Europy, którą ja uznaję za wielką i w jakiej chciałbym żyć, gdzie starożytny Rzym i Ateny. W każdej dziedzinie jesteśmy opóźnieni, co boleśnie widać nagim okiem. Dziś Donald Tusk swoim retro wystąpieniem udowodnił, że jesteśmy uwstecznieni również na polu idei. Pełne naiwnego entuzjazmu gadanie Tuska, jest plagiatem. Plagiatem z liderów starej Unii. Takim entuzjazmem popisywali się francuscy, niemieccy i angielscy przywódcy, na długo przed tym jak nastąpiło faktyczne zawiązanie tworu przezwanego Unia Europejska. Ostatni raz Unia mówiła takim naiwnym, pełnym frazesów językiem ponad 20 lat temu, kilka lat przed i po traktacie z Maastricht. Dokładnie tak bezrefleksyjnie cieszyli się premierzy i prezydenci Europy, ponad 20 lat temu, z wielkich planów europejskich, z wielkiej idei zjednoczenia, która miała ruszyć z kopyta i znieść wszelkie niesprawiedliwości. Tusk albo nie wie, czym wcale bym się nie zdziwił, albo udaje, że nie mam pojęcia, co też jest prawdopodobne, w każdym razie od czasów Maastricht mamy w Unii nieustanny ciąg kryzysów. Poczynając od klęski konstytucji, do której przyczyniła się laicka Francja i jeszcze bardziej lewacka Holandia (ówcześnie), po wielki problem z poszerzeniem Unii, który wisiał na takim samym włosku jak konstytucja. Celowo nie wymieniłem bieżących problemów, ponieważ one stanowią odrębny ciężar i skalę. Tamte problemy były problemami czysto politycznymi, ale nawet wówczas porzucono topornie ciosane frazesy, przygotowane pod Maastricht i trwała bardziej merytoryczna rozmowa. Dlaczego konstytucja, dlaczego 27 państw w UE? Konkretna dyskusja zakończona różnym skutkiem. To co się dzieje obecnie w UE nijak nie da się porównać z poprzednimi ideologicznymi przepychankami. W tej chwili mamy do czynienia z kryzysem strukturalnym i finansowym, potężnym kryzysem finansowym, który bezlitośnie obnażył wszystkie, biorące się z ideologicznego cynizmu klęski żywiołowe. Kryzys jest tak potężny, że dziś już nikt nowoczesny nie wspomina o niedawnym międzynarodowym biciu piany, jakim był traktat lizboński, a nie wspomina, żeby sobie nie robić OBCIACHU. Gdyby premier Anglii, czy Holandii wyskoczył z takimi sloganami jak Tusk, we własnym kraju by go zjedli. Stara Europa skompromitowana swoją propagandą, potrzebuje takiego usłużnego neofity z peryferii, bo sama już się nie może dłużej kompromitować. Dziś walą się dwa ideologicznie fundamenty UE, pierwszy nazywa się zona euro, drugi wolność bez granic. Tradycyjnie UE wybrała sobie dwóch słabeuszy: Grecję z Danią i wozi się bezlitośnie na frajerach. Nim Dania postawiła się UE, Francja wykosiła Cyganów z Rumunii i zostawiła na pewną śmierć emigrantów z Libii na tonącym kutrze. Berlusconi bez ceregieli pozamykał granice dla afrykańskich rewolucjonistów i nawet uchwałą PE nie odważono się „eurofobów” potraktować.

Francja dotowała swoje banki i przenosiła produkcję koncernów samochodowych do ziemi ojczystej. Niemcy robiły dokładnie to samo, a Polska miała dofinansować GM w Gliwicach. Grecja, Portugalia, Belgia, Włochy, Irlandia i za chwilę Holandia stanie przed widmem bankructwa. Wszystkie wymienione kraje nie tylko należą do zony euro, ale były do tej zony na chama wciągane, wyjaśniono im, że tu najbezpieczniej. Tak wygląda Europa w 2011 roku i do tej rzeczywistości dość ponurej, Tusk dobrał sobie mowę jak u cioci Europy na imieninach 20 lat temu. Naiwność? Głupota? Nie, cwaniactwo, ale za to jakie cwaniactwo! Osobiste, Tusk nie walczy w UE o nic tylko o siebie. Tusk walczy o posadę europejską dla siebie. Należy sobie darować analizy czy Tusk dla Polski, dla PO, pod kampanię wyborczą? Nic z tych rzeczy Tusk odgrywa spektakl autorski, przecież on nic innego nie robi jak wysyła sygnały betonowi UE, że jest zupełnie nieszkodliwym odtwarzaczem dowolnych, byle obowiązujących racji. Tusk mówi tyle ile chce usłyszeć biurokratyczny beton UE i czego sam się wstydzi powtarzać, nic więcej i nic od siebie Tusk nie daje. Dowodów na tę tezę jest całe mnóstwo. Wystarczy przyjrzeć się, ale w całości, debacie w PE, niezwykle ciekawe zjawisko, które kosztowało Tuska frajerskie wpisowe. Te obrady nadawałbym dzień i noc w każdej telewizji, bez żadnego komentarza ekspertów. Nic tak nie obala wszystkich zabobonów „eksperckich” jakie się w Polsce od kilofa propagandowego kuje, jak ta bodaj dwugodzinna lekcja demokracji. Co się tam stało? Przede wszystkim słowa jakie padały w PE, otworzyły Polakom uszy i przy okazji oczy. Wyobraźmy sobie, że kolejno w polskim parlamencie przemawia: nie zmiękczony wszechpolski Giertych, ale narodowiec z krwi i kości Łysiak, potem nie Oleksy, ale Ikonowicz, następnie nie „Ślązak” Kutz, ale ten od RAŚ, potem nie Lepper, ale Hojarska. Taki ciemnogród przemówił w PE i tylko jeden Polak zdołał dotrzymać kroku ciemnogrodowi… Siwiec jego imię, kochany europejski „jasnogrodzie”. Zaraz wszystko wytłumaczę. Naturalnie w Polsce, gdzie geniuszem można zostać w niecałą godzinę, tematem numer jeden jest wypowiedź Ziobro. Tusk musiał u Kutza i Wajdy wziąć jakieś korki, w odpowiednim momencie „aktorsko” chował głowę między załamane ręce.

A ja się pytam, cóż takiego powiedział Ziobro jak nie to czym żyje UE od 20 lat? Ziobro poleciał tą samą retro mową co Tusk. Ziobro zwrócił uwagę na świętość europejską, wolność słowa w nowoczesnym nośniku informacji zwanym Internet, na którą to wolność zasadziły się służby specjalne demokratycznego państwa. Potem poruszył wolność w mediach i powiedział świętą europejską prawdę, że Tusk wywalił prawicowych dziennikarzy z TVP, a ostatnio opchnął jedyny poważny tygodnik będący pod obstrzałem rządu. Ledwie pół roku temu w tym samym PE, w czasie prezydencji Węgier, parlament przyjął jakąś tam uchwałę, czy inną rezolucję potępiającą zamach na wolne media węgierskie, mimo że Orban dokonał zmian zgodnych z procedurami demokratycznymi i nie wsadził jednego studenta. Ziobro zachował się tak jak się zachowuje Tusk, modelowo wlazł w zad UE i mnie się to nie podoba, ale czemu to się nie podoba zwolennikom UE pojąć nie mogę. Profesor Legutko powiedział pięknym parlamentarnym językiem, o czymś co jako jedyne w tej europejskiej sieczce było godne uwagi. Legutko przemówił jak europejski inteligent i delikatnie, dyplomatycznie przypomniał Tuskowi, że peerelowska reguła „konstruktywnej krytyki” nie przejdzie w europejskich realiach. Kamiński walnął wioskę i gdyby nie Siwiec należałoby go umieścić na pudle. Bezkrytyczna wazelina przygotowana pod jedynkę na listach w przyszłych wyborach jak znam mentalność tego typu handlarzy, skończy się niezależną, doświadczoną kandydaturą jakiej potrzebuje Polska. Niczego nie sugeruję, ale ja od dziś mam nowy synonim żigolaka, będę chciał napiszę żigolo, przyjdzie ochota podeprę się Miśkiem Kamińskim. Wreszcie wiocha i ciemnogród, prawdziwy obciach dla Polski, towarzysz ziemia kaliska Siwiec. Tenże „KONSTYTUCYJNE ORGANA PAŃSTWA” nazwał uzbrojonymi bandami, w tej sytuacji Rydzyka należy przeprosić i wysłać bombonierę Benedyktowi za zawracanie tiary, a w sprawie Siwca natychmiast słać notę do Moskwy, by przywołali swojego funkcjonariusza do porządku. Przeprosić kibiców Jagiellonii, wypłacić odszkodowanie Staruchowi. Chyba, że nowym standardem opublikować zdjęcia kibola Siwca, na pewno jakiś kumpel TW go rozpozna. Wszystko jest żartem oczywiście, debata w PE była tym czego w Polsce nie uświadczysz, a konferencja po niej drugim cudem mniemanym. Debata była pełnym spektrum poglądów wyrażanych ostrym językiem i ANI JEDNA nie znalazła się Olejnik, Wielowiejska, czy inna Zalewska, która podniecałaby się „kogutem na gnoju”. Te „niszczące debatę publiczną” słowa wypowiedział francuski deputowany ofiarowując je angielskiemu populiście, który nota bene chyba wyjął sedno tragedii UE. A na konferencji ci durni europejscy dziennikarze pytali o zonę euro, „rajtingi” dla Portugalii, limity CO2. Kogut na gnoju nie trafił do żadnego europejskiego TVN i czy innego GW-na.

Na koniec i dla podkreślenia geniuszu, a co najmniej błyskotliwej analizy parę suchych faktów. Tusk usłyszał od Holendra, że Polacy i Murzyni won do siebie. Od Hiszpana, że istnieje 28 członek UE i nazywa się Katalonia i Tusk jako Kaszub powinien dążyć do zjednoczonej separacji. Anglik powiedział mu najwięcej gorzkiej prawdy, że Tusk się zerwał z innej planety mu powiedział, że chyba pomylił UE sprzed 20 lat z UE idącą na dno 20 lat później. Zielony upomniał się o CO2, dziennikarz francuski podsumował Tuska za „wejście Polski” do zony euro. I co? I nic! Bo nic być nie może. Tusk nie pisnął słowem, na żaden temat, żadnej konkretnej odpowiedzi. Dostał szkołę demokracji, prawdziwego parlamentaryzmu, średniego poziomu dziennikarstwa i cała szopka zbudowana z obciachowych okrągłych zdań, padła jak kurna chata strzechą kryta. Tusk nie jest w stanie funkcjonować w demokratycznych realiach i na średnim poziomie medialnym, ponieważ Tusk nie ma żadnych poglądów, żadnych celów, żadnego stanowiska, Tusk stara się dającej władzę większości zrobić dobrze. W Polsce nie ma z tym żadnych problemów, większość jest stała i łatwa do kupienia, większości jest obojętne co będzie powtarzać, byle dobrze płacili. Obojętnie co mówią i obojętnie skąd przychodzą, nieważne: biznes, media, polityka, estrada, większość gada tym samym zacofanym językiem „europejskim”. W Europie, aby cokolwiek ugrać musiałby zrobić dobrze: holenderskiemu endekowi, angielskiemu populiście, niemieckiemu zielonemu, katalońskiemu separatyście, francuskiemu dziennikarzowi. A najważniejsze, że gdyby nawet zdołał, wielkie g. mu to wszystko da, ponieważ Tusk nie ma żadnego REALNEGO wpływu na losy UE. Tusk nie ma nic do gadania w strefie Schengen, tutaj tak naprawdę nikt nic nie ma, natomiast w kwestiach gospodarczych jest biednym Jasiem spoza zony euro, dla którego nie ma ani samolotu, ani krzesła w Brukseli. Prezydencja jest fasadą, tandetną podpuchą, która służy za trampolinę propagandową, nic więcej – ABSOLUTNIE ŻADNEJ REALNEJ WŁADZY. Gdyby stał się cud i Tusk coś by wreszcie chciał zrobić w najważniejszych dla UE kwestiach, nie ma nawet teoretycznych możliwości. Jedyne co ma do wykonania, to zrobić dobrze europejskiemu establishmentowi, w tym jest niezastąpiony, ale i tu się może pomylić. Za cienki jest we wchodzeniu w zad na europejskim poziomie. Koniec 20.04 z przerwą na dłuższe posiedzenie. Trochę się przeliczyłem, ale to dlatego, że w trakcie zadania postawiłem sobie wyższy cel. Zmieniłem ambicje z genialnie polskich możliwości analitycznych, na przyzwoity poziom europejski. Aby przeczytać coś rozsądnego na temat polskiej prezydencji w wykonaniu Tuska należałoby sięgnąć do średniej klasy europejskiego dziennikarstwa. Jednak trzeba uważać, bo tylko oficjalnie Tusk odpalił milion na bankiety dla „szanowanej prasy zachodniej”. Te zlecone teksty łatwo rozpoznać, wszystkie zaczynające się gatką-szmatką, jakiej się wstydzi współczesny zachód, coś o wielkim optymizmie tchniętym w Europę, będą zapłatą za oscypka w buraczkach pod Belweder.

Reklama
Poprzedni artykułDo boju Polsko! Dziadek Poszepszyński w roli polskiego eksperta od prawa lotniczego!
Następny artykułPiS ma nad sobą trzy młoty: Rzepa, TVN, chłoptaś Ziobro!
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

33 KOMENTARZE

    • Było już wczoraj wklejone:)
      Było już wczoraj wklejone:) Dla porównania przywitanie Orbana obejmującego prezydencję:

      Ale żeby nie było, że ten gość jest zwykłym jajcarzem – ma naprawdę błyskotliwe wejścia, a co najważniejsze – jego analizy i przewidywania się sprawdzają:

    • Było już wczoraj wklejone:)
      Było już wczoraj wklejone:) Dla porównania przywitanie Orbana obejmującego prezydencję:

      Ale żeby nie było, że ten gość jest zwykłym jajcarzem – ma naprawdę błyskotliwe wejścia, a co najważniejsze – jego analizy i przewidywania się sprawdzają:

    • Było już wczoraj wklejone:)
      Było już wczoraj wklejone:) Dla porównania przywitanie Orbana obejmującego prezydencję:

      Ale żeby nie było, że ten gość jest zwykłym jajcarzem – ma naprawdę błyskotliwe wejścia, a co najważniejsze – jego analizy i przewidywania się sprawdzają:

  1. Pytanie – po pierwsze primo – brzmi :
    Ilu naszych ,,polityków” orientuje się, czemu albo komu przewodzimy? O zwykłych zjadaczach unijnego chleba nie wspominając, ani nawet o zorientowanych, jak zwykle, politycznych komentatorach. Bo nawet Wikipedia się pogubiła i prosi o źródła.
    Przewodzimy Radzie Unii Europejskiej. Która nie ma żadnych kompetencji.
    Bo takiej Radzie Europejskiej przewodzi pan Herman Van Rompuy – wielkiego formatu postać, powszechnie znana.
    Więc sadzając Tuska obok Barroso usiłowano ,,nadmuchać” status ,,polskiego przewodnictwa w Unii”. Tak iluzoryczny jak potężna Unia, która miała zdetronizować Stany Zjednoczone AP, o czym już wszyscy, na nasze szczęście, zapomnieli.

  2. Pytanie – po pierwsze primo – brzmi :
    Ilu naszych ,,polityków” orientuje się, czemu albo komu przewodzimy? O zwykłych zjadaczach unijnego chleba nie wspominając, ani nawet o zorientowanych, jak zwykle, politycznych komentatorach. Bo nawet Wikipedia się pogubiła i prosi o źródła.
    Przewodzimy Radzie Unii Europejskiej. Która nie ma żadnych kompetencji.
    Bo takiej Radzie Europejskiej przewodzi pan Herman Van Rompuy – wielkiego formatu postać, powszechnie znana.
    Więc sadzając Tuska obok Barroso usiłowano ,,nadmuchać” status ,,polskiego przewodnictwa w Unii”. Tak iluzoryczny jak potężna Unia, która miała zdetronizować Stany Zjednoczone AP, o czym już wszyscy, na nasze szczęście, zapomnieli.

  3. Pytanie – po pierwsze primo – brzmi :
    Ilu naszych ,,polityków” orientuje się, czemu albo komu przewodzimy? O zwykłych zjadaczach unijnego chleba nie wspominając, ani nawet o zorientowanych, jak zwykle, politycznych komentatorach. Bo nawet Wikipedia się pogubiła i prosi o źródła.
    Przewodzimy Radzie Unii Europejskiej. Która nie ma żadnych kompetencji.
    Bo takiej Radzie Europejskiej przewodzi pan Herman Van Rompuy – wielkiego formatu postać, powszechnie znana.
    Więc sadzając Tuska obok Barroso usiłowano ,,nadmuchać” status ,,polskiego przewodnictwa w Unii”. Tak iluzoryczny jak potężna Unia, która miała zdetronizować Stany Zjednoczone AP, o czym już wszyscy, na nasze szczęście, zapomnieli.

  4. fajna zabawa, i dobrze karmią
    Tusk potraktował swój występ jako dalszą część akademii z okazji prezydencji. Dlatego był nie otrzepany z resztek konfetti, i przyświecało mu hasło: “Uśmiech i piosenka ludziom dobrej roboty”.
    Uspokoił Unię, obiecując że nic istotnego nie będzie propagował, ale chętnie tchnie w Unię nasz tradycyjny polski optymizm, no to niech tchnie.

  5. fajna zabawa, i dobrze karmią
    Tusk potraktował swój występ jako dalszą część akademii z okazji prezydencji. Dlatego był nie otrzepany z resztek konfetti, i przyświecało mu hasło: “Uśmiech i piosenka ludziom dobrej roboty”.
    Uspokoił Unię, obiecując że nic istotnego nie będzie propagował, ale chętnie tchnie w Unię nasz tradycyjny polski optymizm, no to niech tchnie.

  6. fajna zabawa, i dobrze karmią
    Tusk potraktował swój występ jako dalszą część akademii z okazji prezydencji. Dlatego był nie otrzepany z resztek konfetti, i przyświecało mu hasło: “Uśmiech i piosenka ludziom dobrej roboty”.
    Uspokoił Unię, obiecując że nic istotnego nie będzie propagował, ale chętnie tchnie w Unię nasz tradycyjny polski optymizm, no to niech tchnie.

    • Z Holandią może i faktycznie
      Z Holandią może i faktycznie się trochę zagalopowałem. Tam póki co pojawiły się “tylko” problemy z rynkiem pracy i pokłosie wszystkich lewackich eksperymentów w postaci niekontrolowanego napływu emigrantów i rozpasania zasiłkowego. Jak jest z zadłużeniem i innymi parametrami szczerza powiem, że nie wiem, dlatego też upierał się przy Holandii nie będę i nawet przeprosić za defetyzm mogę.

      • Holendrzy mają większy dług
        Holendrzy mają większy dług publiczny niż my ( my mamy 55%, oni 62,7% ), ale mniejszy deficyt i co najważniejsze oprocentowanie ich obligacji jest prawie dwa razy mniejsze niż naszych, więc za obsługę długu płacą mniej od nas. Jeśli chodzi o imigrantów, to mają teraz mniejszościowy rząd liberałów i chadeków, który do utrzymania się przy życiu potrzebuje głosów nacjonalistycznej Partii Wolności, która chce ograniczenia imigracji, a ponieważ liberałowie chcą ograniczenia wydatków, to pojawiły się już projekty obcięcia imigrantom socjalu.

    • Z Holandią może i faktycznie
      Z Holandią może i faktycznie się trochę zagalopowałem. Tam póki co pojawiły się “tylko” problemy z rynkiem pracy i pokłosie wszystkich lewackich eksperymentów w postaci niekontrolowanego napływu emigrantów i rozpasania zasiłkowego. Jak jest z zadłużeniem i innymi parametrami szczerza powiem, że nie wiem, dlatego też upierał się przy Holandii nie będę i nawet przeprosić za defetyzm mogę.

      • Holendrzy mają większy dług
        Holendrzy mają większy dług publiczny niż my ( my mamy 55%, oni 62,7% ), ale mniejszy deficyt i co najważniejsze oprocentowanie ich obligacji jest prawie dwa razy mniejsze niż naszych, więc za obsługę długu płacą mniej od nas. Jeśli chodzi o imigrantów, to mają teraz mniejszościowy rząd liberałów i chadeków, który do utrzymania się przy życiu potrzebuje głosów nacjonalistycznej Partii Wolności, która chce ograniczenia imigracji, a ponieważ liberałowie chcą ograniczenia wydatków, to pojawiły się już projekty obcięcia imigrantom socjalu.

    • Z Holandią może i faktycznie
      Z Holandią może i faktycznie się trochę zagalopowałem. Tam póki co pojawiły się “tylko” problemy z rynkiem pracy i pokłosie wszystkich lewackich eksperymentów w postaci niekontrolowanego napływu emigrantów i rozpasania zasiłkowego. Jak jest z zadłużeniem i innymi parametrami szczerza powiem, że nie wiem, dlatego też upierał się przy Holandii nie będę i nawet przeprosić za defetyzm mogę.

      • Holendrzy mają większy dług
        Holendrzy mają większy dług publiczny niż my ( my mamy 55%, oni 62,7% ), ale mniejszy deficyt i co najważniejsze oprocentowanie ich obligacji jest prawie dwa razy mniejsze niż naszych, więc za obsługę długu płacą mniej od nas. Jeśli chodzi o imigrantów, to mają teraz mniejszościowy rząd liberałów i chadeków, który do utrzymania się przy życiu potrzebuje głosów nacjonalistycznej Partii Wolności, która chce ograniczenia imigracji, a ponieważ liberałowie chcą ograniczenia wydatków, to pojawiły się już projekty obcięcia imigrantom socjalu.

  7. Bardzo dobry tekst, choć pod
    Bardzo dobry tekst, choć pod koniec autor chyba się zagalopował… ABSOLUTNIE ŻADNEJ REALNEJ WŁADZY? To po co ten cyrk; jakaś władza jest, może nie bezpośrednia, ale poprzez prezentację jasnego stanowiska i szukanie poparcia. A tu odwrotnie – stanowisko żadne, ale poparcie z lewa jest!

  8. Bardzo dobry tekst, choć pod
    Bardzo dobry tekst, choć pod koniec autor chyba się zagalopował… ABSOLUTNIE ŻADNEJ REALNEJ WŁADZY? To po co ten cyrk; jakaś władza jest, może nie bezpośrednia, ale poprzez prezentację jasnego stanowiska i szukanie poparcia. A tu odwrotnie – stanowisko żadne, ale poparcie z lewa jest!

  9. Bardzo dobry tekst, choć pod
    Bardzo dobry tekst, choć pod koniec autor chyba się zagalopował… ABSOLUTNIE ŻADNEJ REALNEJ WŁADZY? To po co ten cyrk; jakaś władza jest, może nie bezpośrednia, ale poprzez prezentację jasnego stanowiska i szukanie poparcia. A tu odwrotnie – stanowisko żadne, ale poparcie z lewa jest!