Jak to z Islandią mogło naprawdę być i czy tak było?

Prześlij dalej:

Zwykle tego nie robię, bo mam wredną naturę indywidualisty, po drugie przyznaje, że kompletnie nie znam poniższego biegu wypadków i nie mam pojęcia, czy w ogóle wypadki zaszły. Natomiast faktem bezsprzecznym pozostaje to, że taki kraj jak Islandia, który pono zbankrutował, nadal istnieje i nie mówi się o tym kraju ani słowa. Dostałem coś w rodzaju łańcuszka szczęścia, czy też bibuły i wbrew swoim zwyczajom wklejam treść, przede wszystkim po to, żeby zweryfikować legendę drugiego obiegu. Ze swojej strony mogę dodać tylko tak zwaną znajomość życia. Fakt, że Islandię „pozamiatano” i nie urządzono cyrku jak z Grecją jest więcej niż zastanawiający, warto się dogrzebać do prawdy. Islandia jest o tyle specyficznym krajem, że nie stanowi żadnej większej atrakcji ani ekonomicznej, ani surowcowej, ani też turystycznej, w każdym razie nie takiej jak Grecja. Idealnie nadawał się ten kraik na przetestowanie mechanizmu „Dług” i być może idealnie została wpadka zakamuflowana. Według legendy sprawy się przedstawiały następująco: PISZCIE O TYM CO SIE STAŁO W ISLANDII BO MEDIA O TYM MILCZĄ Islandczycy sprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando światowej finansjery zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie "przerabianym" przez Grecję podał się w komplecie do dymisji! Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii. Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania. Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione? Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania: Co by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii? Oto krótka chronologia faktów: Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii, Glitnir Banku, w wyniku czego giełd zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju. Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu, a następnie przedterminowe wybory. Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procent. W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji. Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie. Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu. W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii. W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co "przerobionej lekcji". W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej "25%u2033 - poza nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej - była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób).

Strony

38396 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

63 (liczba komentarzy)

  1. Wykupienie sobie kilkunastu chuliganów to znowu nie tak duży koszt. Ale po co w ogóle płacić? Antifie z reichu ktoś zwracał za bilety?

  2. Już dawno starałem się śledzić bankructwo Islandii, ale z minimalnym efektem. Kompletny brak danych, szlaban informacyjny, albo stare wiadomości.
    Tylko na forach Polaków żyjących tamże można czegoś się dowiedzieć.
    Pozorna specyfika Islandii polega na tym, że w niemal bezludnym kamienistym kraju bezpiecznie oddalonym od cywilizacji, banki światowe zbudowały sobie schroniska aby spokojnie doić resztę świata.
    Powstały setki banków których "islandzkość" polegała tylko na miejscu położenia. Ich działalnośc praktycznie nie dotyczyła Islandii z uwagi na śmiesznie mały rynek, nie mniej Islandczycy też pożyczali aż się kurzyło na nowe yachty, domy i wypasione pojazdy. Ta część forsy bankowej pożyczona Islandczykom stanowiła jednak znikomy procent całości zobowiązań.
    Kiedy nastała światowa moda na ratowanie banków, banki "islandzkie" też chciały się załapać i zażądały od bidnych krajowców spłaty całego zadłużenia, czyli głownie tego z którym tamtejsza ludność nie miała nic wspólnego.
    To tak jakby UE chciała zmusić Polaków aby sfinansowali niemieckie straty w Grecji ze swoich pieniędzy przez składkę do jakiegoś funduszu. Jasne że nasz rząd przenigdy by się na to nie zgodził.
    Islandia wygrała. Swoje prywatne długi zwrócili, a resztę spłacił MFW, Holandia, i oczywiście Polska.

  3. avatar

    Roger Boyes - Meltdown Iceland; How the Global Financial Crisis Bankupted an Entire Country (2009).epub

  4. avatar

    której nikt nie ruszy, choćby Assad utopił we krwi cały kraj.

    http://dwagrosz...

  5. chodziło o samego Lisa czy Donalda. Zdjęcia przednie, następnym razem Kurak pisząc o Foxnews użyje zdjęcia mapeta na ręce Donalda. Ciekawe z czym przyjdzie do Sejmu.

  6. przy pomocy prostego chwytu. Jeśli powiem jak na świętej spowiedzi lub na przesłuchaniu z wariografem, że "Spotkałem Anię w mieście i poszedłem z nią do kina wieczorem" to jest to prawda. Ale cała prawda jest wtedy gdy dodam, że "na dwudziestą".
    Swego czasu było głośno, choć króciutko, że Rosja chce im pożyczyć kasę na długi.
    Szybko ucichło.
    Na terenie Islandii była /pewnie jeszcze jest/ amerykańska baza wojskowa.
    Chyba się dogadano i w związku z tym nikt nie ingerował w proces zdrowego rozsądku.

  7. avatar

    Kraj nie może zbankrutować, w sensie takim, że ulegnie likwidacji a jego aktywa zostaną sprzedane na spłatę wierzycieli. To bujda dla maluczkich. "Bankrutujące" państwo może oznaczać co najwyżej bankructwo jego wierzycieli, czyli banków i innych macherskich instytucji i tylko tyle.

  8. Teoretycznie chyba może (zobaczymy jak z Grecją pójdzie), ale w praktyce to nieopłacalne, lepiej zafundować sobie pokolenia niewolników wiecznie coś spłacających.
    Stały, pewny dochód.

  9. avatar

    ale oni mają wprawę, zdaje się :)

  10. Technika wysyłania bankierów i MFW na drzewo jest jak to widać na przykładzie Islandii i Argentyny jedyną realną metodą na kryzys. Dlatego sprawa tych krajów jest tak utajniana.
    Tu zwięzły opis wyjścia z kryzysu argentyńskiego:
    http://prawda2....

  11. Czekałem cierpliwie, ale się nie doczekałem.
    I właśnie skończyła mi się cierpliwość. No to siem zapytowywuję.

    Czy można przyjąć że wariant islandzki dałoby się zrealizować nad Wisłą?
    Czy jest to raczej niewykonalne?
    Ułatwię:
    Skoro tak, to dlaczego?

    Podpowiem więcej: cząstkowe odpowiedzi powyżej.

  12. avatar

    I tropiła go garstka przy użyciu naparstka,
    szczując stwora widelcem lub pechem,
    strasząc życia utratą albo dóbr konfiskatą,
    wabiąc mydłem i wdzięcznym uśmiechem.

  13. Druga połowa to byłoby raczej:

    "Dwa razy dwa jest pięć,
    Więc pomnóż to przez siedem;
    Gdyś nadal zły,
    Odejmij trzy
    I dodaj jeszcze jeden;
    Trzy razy trzy jest sześć,
    Dwa możesz dodać też,
    Odejmij sto
    Lub pomnóż to,
    W ogóle-rób co chcesz!"

  14. avatar

    Mylny błąd, imho.

  15. Niestety wiersz "Który warto jest znać" do naszego pierdzielnika pasuje nawet jeszcze bardziej.
    Na osłodę:

    "Ramtamtamek to dziwne zwierzę:
    Jego nonszalancja z natury wynika.
    Częstujesz go rybą - do ust jej nie bierze,
    A gdy ryb zabraknie - nie chce jeść królika,
    Dajesz mu śmietany - on zżyma się i puszy,
    Tylko to lubi, co sam znajdzie na łowach;
    Lecz go przyłapiesz w śmietanie po uszy,
    Jeśliś na półce w spiżarni ją schował.
    Ramtamtamek przemyślny jest i rzutki,
    Ramtamtamek pieszczot nie wymaga.
    Lecz skoczy ci na łono w środek robótki,
    Bo nad wszystko uwielbia straszliwy bałagan.
    Tak, Ramtamtamek jest dziwny niesłychanie
    - I nie ma potrzeby głośno mówić o tym:
    Bo on będzie robić,
    Co sam chce robić,
    I nie ma co robić z takim kotem!"

  16. Zawsze jeszcze można pogadać do siebie. Nie mam racji, to też przynajmniej nikt nie zaprzeczy...

    Wśród kilku różniących nas od Islandczyków drobiazgów, istotne może być że:

    "Historia Żydów w Islandii - do XVII wieku Islandczycy nie mieli żadnego bezpośredniego kontaktu z Żydami. W 1625 roku na wyspę przybył Daniel Salomon – polski Żyd nawrócony na chrześcijaństwo. W 1704 roku na wyspę przybył sefardyjski Żyd z Holandii Jakub Franco. Wkrótce wyspę zasiedlili kolejni żydowscy kupcy: Abraham Lewin i Abraham Kantor. W 1815 roku na wyspę przybył statek Ulricha wiozący Żydów z kontynentu. W 1853 roku Althing odrzucił ustawę pozwalającą Żydom z kontynentu osiedlać się na wyspie. W 1874 roku - podczas obchodów Tysiąclecia Althingu - Islandię odwiedził Max Nordau - dziennikarz i późniejszy działacz syjonistyczny. W 1906 na wyspę przybył Fritz Heymann Nathan, ale opuścił wyspę krótko po pierwszej wojnie światowej z powodu niemożności prowadzenia życia zgodnego z tradycją żydowską w Islandii. Na początku lat 30. Islandia przyjęła pewną liczbę imigrantów z Niemiec i Skandynawii, było wśród nich jednak niewielu Żydów. W maju 1938 roku Dania odmówiła przyjęcia Żydów austriackich, Islandia poszła w jej ślady kilka tygodni później. Pod koniec lat 30. utworzono stowarzyszenie na rzecz pomocy Żydom niemieckim. Żydzi byli wśród żołnierzy brytyjskich którzy zajęli wyspę w 1940 roku. Wtedy też powstała pierwsza gmina żydowska wyspy - na jej czele stanął Arnold Zeisel – handlarz towarów skórzanych rodem z Wiednia. Życie żydowskie wyspy ożywiło się wraz z przybyciem wojsk amerykańskich w 1941 roku. Po wojnie Żydzi którzy osiedlili się na wyspie starali sie nie przykuwać uwagi otoczenia - przyjmowali islandzkie nazwiska, często zapominali o swoim pochodzeniu. Obecnie społeczność żydowska Islandii prawie nie istnieje, dominuje liberalna interpretacja judaizmu. Żona obecnego prezydenta Islandii - Doris Moussaieff jest Żydówką."

    Jak to już dawno i beznamiętnie ujął "Antek" Cukierman: "Polacy przestali tu rządzić. Nawet ich podziemny rząd nie rządził".
    Cóż można dodać? Najlepszym jest ten niewolnik, który swe okowy uważa za gwaranta wolności. I broni ich jak wolności.

  17. No owszem, na Islandii rządzą rodzimi faszyści z dziada pradziada, więc tam trudniej ubić międzynarodowy interes za plecami ludności.
    My dla odmiany mamy Premiera który stale zadaje sobie pytanie:"co dobrego dzisiaj zrobiłem dla strefy euro?"

  18. A nawet gorzej jeszcze: Sigurdardottir poślubiła Joninę Leosdottir.

    Za to u nas "po bożemu", wszyscy wy...ni.
    I najlepsze przed nami.

  19. avatar

    Czy założenie, że żydzi nie istnieją - ale w świecie dookoła nas nic poza tym się nie zmieniło - jest do wyobrażenia "w mózgu" i przemyślenia sytuacji, naszej i świata, od nowa, jest stanowczo za trudne?

  20. Zapuszczasz wabik, który łyknięty narobi bigosu nie tylko nam.
    Wszystko zależy od punktu widzenia/siedzenia/podparcia/przyłożenia.
    Nie jest za trudne - jest hipostazą.
    Wszyscyśmy zżydzieli, nawet Chińczycy i Hindusi.
    Pamiętaj że "gdzie dwóch Żydów tam trzy opinie", a "Żyd Żydowi żydem".
    IMHO na Żyda tylko z Żydem.

    Świat jest jaki jest, po inny śmigaj do świata równoległego, w "inner space", czy OOBE.

  21. Jesteśmy podporządkowani pewnym ważnym ludziom, i nie nam decydować, co chcemy a co nie. Jesteśmy jak ta dziewczyna z domu publicznego, co pojechała na zmywak, a teraz musi "transport" odpracować po oszacowaniu.
    Po to się robi manipulację tak: http://kontrowe...
    Rola ekonomicznego zabójcy/ alfonsa ekonomii - bezcenna.

    Szukacie 300-tu kawałków?

    00:25:34: ...a wtedy załatwiana jest ogromna pożyczka dla tego kraju...
    00:25:38:...z Banku Światowego, lub innej siostrzanej organizacji.
    00:25:40:Ale pieniądze w zasadzie nigdy nie trafiają do tego kraju.
    00:25:43:Za to idą do naszych wielkich korporacji,|aby zbudowały infrastrukturę w tym kraju.
    00:25:46:Elektrowie, parki przemysłowe, porty...
    00:25:49:Reczy które dają zysk paru bogatym ludziom w tym kraju...
    00:25:52:...oraz dodatkowo naszym korporacjom.
    00:25:54:Ale tak naprawdę wogóle nie pomagają większości ludzi.
    00:25:57: Jednakże, ci ludzie, cały kraj ma ogromny dług.
    00:26:01: Jest to dług tak wielki,|że nie mogą go spłacić i to jest część planu.
    00:26:04:Nie mogą go spłacić.
    00:26:05:A więc w pewnym momencie wysyłamy|tam ekonomicznego zabójcę, żeby powiedział:...
    00:26:08: ..."Słuchajcie, jesteście winni nam kupę pieniędzy.|Nie macie jak spłacić długu...
    00:26:11:...więc sprzedajcie tanio swoją ropę (gaz?) naszym kampaniom naftowym.
    00:26:14:Pozwólcie nam zbudować bazy wojskowe w waszym kraju.
    00:26:17:Lub wyślijcie swoje oddziały by wspomogły|nasze w jakimś miejscu na świecie...

  22. Swoją drogą to ciekawe na co idzie ta forsa którą Rostowski pożycza jak opętany?
    Gdyby szła na konsumpcję to rosłyby zarobki i emerytury, na służbę zdrowia, to ludzie by zdrowieli w oczach jak muchy.
    Na pewno nie na oświatę i naukę co widać gołym okiem. Stadiony to jakieś 4 miliardy, czyli pryszcz.
    Kiedyś sam Rostowski narzekał że kupa szmalu idzie na dołożenie się do skonsumowania dotacji unijnych, gdyż wymagają mocnego wkładu własnego którego nie mamy.

  23. avatar

    Pewnie, że wiesz. Rozbudowana do niebotycznych rozmiarów administracja, beczki bez dna jak ZUS i NFZ. Zajechanie przemysłu, innowacyjności i przetargi budżetowe na ciężkie miliardy, z czego 30% to łapówy i koszta kolejnych biur. PO drodze przekręty na KGHM, łupkach i umowach międzynarodowych pasących korporacje i "patenciarzy". Margines zamiast klasy średniej, tania i zarzynana siła robocza, złodziejska prywatyzacja uzależniająca Polskę od złodziejskich cen surowców, kosztów bankowych i tak dalej. Z tymi dotacjami z UE jest nieco inaczej, dopóki wychodzimy na plus, trzeba doić, ale to jest ostatni etap, żeby się wycofać, w tym roku już będziemy dokładać. Cudem może stać się tak, że upierdolone dotacje z UE, na co bardzo liczę, uchronią nas przed szybszym zgonem. Przecież to wszystko, cały ten bum i PKB było napędzane tylko i wyłącznie EURO, budowlanką i przyległymi. Po czerwcu wszystko stanie jak od siekiery, te rozpieprzone drogi będą rozpieprzone przez lata i wszystkie inne dworce i nitki metra. Jak spadnie wewnętrzny popyt i biznes usługowy, w sekundę zamienimy się w Grecję, bo przecież przemysłu nie mamy i jeszcze pod dywanem Rostowski zwinął dług. 55% to czysta fikcja, a prawdziwy dług pono jest w ZUS, razy 3 długu publicznego.

  24. AKSJOMAT PARKINSONA
    1. Urzędnik pragnie pomnażać podwładnych, nie rywali.
    2. Urzędnicy wytwarzają pracę sobie nawzajem.
    Gdy instytucja przekroczy liczbę 1000 urzędników, nie potrzebuje do swego istnienia świata zewnętrznego: jej własne problemy pochłaniają cały jej czas i wysiłek.

  25. avatar

    Nie bij! Jakiś czas temu stwierdziłeś, że to nie miejsce na nauczanie, ale zaryzykuję, licząc na sympatię do mnie.:)
    To było tak.
    Był sobie kraj, powiedzmy, że afrykański, z naturalnymi zasobami, których wykorzystać nie potrafił. Bieda aż piszczała.
    Pojawił się dobry wujek, Bank Światowy (czytaj amerykański) i rzekł. Pożyczę ileś tam, na jakiś tam procent, byle wysoki i nie do udźwignięcia. Z dobrego serca oczywiście. Kraj afrykański nie był w stanie spłacać nawet odsetek. Dług rósł w tempie zastraszającym. Co robić? Nie martw się kraju afrykański, odpowiedział dobry wujek. Oddasz mi swoje zasoby, pozwolisz na moje u ciebie inwestycje i będziemy kwita. Długu oczywiście ci nie umorzę. Pożyczałeś? Oddaj.
    Koniec bajki...
    Czy ta bajka może mieć ciąg dalszy w Europie? Komu zależy na podkręcaniu spirali zadłużenia?
    Śmierdzi New World Order. Bać się, czy śmiać?

  26. avatar

    Przerabialiśmy już to. Dokładnie takie były początki, z tym, że w tych krajach nigdy nie było lichwiarzy A TRONACH, ale jacyś usłużni bandyci z lokalnych plemion, którzy mordowali głodujący lud. Ci bandyci żyli jak ojcowie chrzestni i co najwyżej ekscentrycy, ale nigdy nie zagrażali demokracji. Problem w tym, że surowce się kończą, a chętnych do przejęcia państw coraz więcej i tym sposobem poszli szulerzy na całość. Zaczęli od państewek europejskich, kolejność zgłoszeń nie jest przypadkowa. Padła grajdoły i bałagany strukturalne: Islandia, Irlandia, nadbałtyckie, potem Grecja, Portugalia, Hiszpania, no i Włochy trochę nie pasują, ale tylko trochę, bo tam zawsze był syf i kacykowie mafijni u władzy. Już nie chodzi tylko o surowce, ale o BLOKOWANIE rozwoju, zabijanie konkurencji w przemyśle, przejmowaniu branży turystycznej, dysponowanie źródłami energii, pozyskiwanie taniej i zdesperowanej siły roboczej, patentowanie wszystkiego przez korporacje, w końcu WŁADZĘ NA POZIOMIE GLOBALNYM. Zdecydowanie się bać, wręcz histeryzować, żadnego "zdrowego rozsądku", tylko wyczulenie na kant i natychmiastowy przewrażliwiony protest. Tymczasem z ekranów 24 na dobę upupianie, bądź grzeczny i cywilizowany, nie wolno wychodzić na ulicę, nawet jeśli były jakieś tam wypaczenia, czy przejściowe niedogodności. Oczywiście, gdy trzeba ujebać jakiegoś niepokornego bandytę jak Kadafiego, wtedy media się grzeją i Facebook się grzeje WIELKIM ŚWIĘTEM DEMOKRACJI, chociaż krew się leje rynsztokami od precyzyjnych bombardowań z wyższej konieczności.

  27. avatar

    Dziękuję.:) Czytam i wszystko wydaje się tak oczywiste, że aż wstyd pytać. Niby wiem, brak pewności siebie wyłazi. Nie boję się. Jestem przerażona! Im więcej wiem, tym bardziej.
    W razie gdyby, znowu się odezwę licząc na wyrozumiałość.

  28. avatar

    Amerykańscy wojskowi mieszkający w Arizonie i Nowym Meksyku, choć wojna jest daleko, czynnie uczestniczą w wojnie. W pracy joystickami sterują bezzałogowymi samolotami i meldują wykonanie zadania, cele trafione, target down, po czym idą do domu i w domu siadają z dzieckiem pomagać lekcje odrabiać. Podobno mają objawy przewlekłego stresu i traumy związanej z przeżyciami.
    Jakoś tak mi ich nie żal.

    Rząd USA ma 4 lata na wprowadzenie regulacji, która otworzy amerykańską przestrzeń powietrzną dla bezzałogowych statków powietrznych. Tytułem wyjaśnienia, statek powietrzny to jest wszystko, co od człowieka pochodzi, a w powietrzu się porusza, samoloty - wiadomo, ale i lotnia jest statkiem powietrznym, spadochron też.

    Bezzałogowe statki powietrzne mają rozmiary od wielkości kolibra do boeinga. Te wielkości ptaków tak samo, jak te wielkości samolotów, mogą nosić kamery, albo bomby.

    Hej, przeleciał ptaszek?

    (Zasłyszane na NPR, National Public Radio)

    PS. Aż warto wspomnieć, zedytowałam ten komentarz, bo zobaczyłam błąd. Pubic zamiast Public było, a pubic znaczy łonowy.

  29. Strony