Reklama

Na firmamencie republikańskiego nieba trwają jeszcze burze, ale powoli mniejsze chmury rozpędzane są przez nadchodzący z Wall Street finansowy halny. Kim więc są ludzie i grupy, których głębokie portfele w dużej części decydują o tym, kto zostanie zwycięzcą w wyścigu do White House?

Kandydat bez finansowego kręgosłupa jeśli jest zamożny ma szanse na zwycięstwo tylko do pewnego szczebla, ale nie we współczesnych wyborach prezydenckich. Dlatego tak ważne dla kandydata jest pozyskanie sobie szerokiego zaplecza z głębokimi portfelami, zorganizowanie sprawnej organizacji, która nasycona finansowo będzie pracować dla kandydata w terenie w funkcji „naganiacza”.

Obowiązujące dziś przepisy na rynku wyborczym pozwalają jednostce na wsparcie kandydata do wysokości $2,5tys, jednak prawdziwą szansą dla zgromadzenia większych pieniędzy na zaistnienie na kosztownym rynku płatnych reklam jest instytucja Komitetów Politycznej Akcji (PAC), które nie mają takich ograniczeń jak obywatele. W konsekwencji wokół kandydatów i ich dobrze rozumianych interesów tworzą się komitety obracające milionami dolarów, promujące swoich kandydatów i zwalczające zagrażających im konkurentów.

Najważniejszym Super PAC’s na dzisiejszym rynku wyborczym to „Restore Our Future” wspierający Romney, który pod koniec ub. roku zebrał $23,6 mln. Listę nabardziej hojnych ofiarodawców otwiera tu grupa bogatych managerów funduszy z Wall Street. Po $ 1 mln ofiarowali Julian Robertson (Tiger Management), Paul Singer (Elliot Management) i Robert Mercer (Renesance Technology).

Dalej na liście jest Miguel Fernandez -$500 tys., Paul Tudor Jones (Tudor Inwestment)- $200 tys., Edward Forst (Goldman Sachs) -$95 tys. Należało by poczekać na następne świeższe zestawienie, które wkrótce powinno się ukazać. Należy spodziewać się napływu wiekszych dotacji po łatwym zwycięstwie Romney w Nevadzie , gdzie wygrał 50%, wyrażnie bijąc Gingricha, który osiągnął 2-gi wynik 21%.

Większe sumy dla Romney Super PAC wysupłali także konserwatywni dawcy jak Bob Perry (deweloper z Teksasu) i miliarder William Koch. Według ostatnich szacunków co najmniej 15 osobników ofiarowało Restore Our Future co najmniej po $250 tys.

Super PAC ROF operuje z Waszynghtonu i jest zarządzany przez skarbnika Charles Spies (pracował dla Romney w kampanii prezydenckiej w 2008), z prawniczej firmy Clark Hill. ROF na tym etapie za głównego przeciwnika wybrała Gingricha atakując go płatnymi negatywnymi spotami w TV, radio i bezpośrednio pocztą.

W przepastnych bankowych woltach niecierpliwie czekają ogromne sumy dolarów, które będą użyte dla wsparcia republikańskiego nominanta już w samych wyborczych starciach z Obamą. Konserwatywni miliarderzy, słynni bracia Charles i David Koch, obiecali wraz ze swoimi konserwatywnymi kolegami $100 mln, dla zwycięzcy prawyborów aby zwiekszyć jego szansę w walce wyborczej z Obamą.

Sam prezydent Obama zebrał tylko w ostatnim kwartale ub. roku $40 mln i ma w banku $82 mln. Zapowiada się gorąca walka o prezydencki fotel w Białym Domu.
O Super PAC’s innych pretendentów do republikańskiej nominacji napiszę nastepnym razem.

Jacek K. Matysiak

Reklama
Poprzedni artykułPrzychodzi taki dzień kiedy można wyłączyć lodówkę
Następny artykułJak to z Islandią mogło naprawdę być i czy tak było?

48 KOMENTARZE

  1. Siła pieniędzy siłą demokracji
    Tak lud chce, ile pieniędzy w chcenie włożono. Chyba nie o to chodziło Ateńczykom 🙂

    Dziś wysłuchałam, że sprawy w Alabamie, po wdrożeniu restrykcyjnej ustawy o nielegalnych imigrantach, poszły “w złą stronę”. Nielegalnych zaczęto przepisowo prześladować, w związku z czym nielegalni zaczęli wyjeżdżać. To od tylko około 8 miesięcy się dzieje. No i wyjechali, pól nie ma komu zasiewać, już jesienią nie było komu zbierać, dwie montownie samochodów zastanawiają się nad wyprowadzką z Alabamy.
    Biznes mocno ucierpiał już w skali 8 miesięcy.

    Wypowiedzi: “Popierałem ustawę, ale sprawy zaszły za daleko”, “To jest skutek niezamierzony”.
    A zdawałoby się, że logika jest tylko jedna.

    Obama ma mocne podstawy, żeby wygrać drugą kadencję. Jedną z nich jest z mniejszenienie zależności paliwowej, ponoć od czasu kryzysu naftowego USA mają największy procent używania energii własnej (w transporcie i elektryczności), a to było od dawna wiodącym hasłem wyborczym.

    Jest dużo krytyków jego planu ożywienia gospodarki, ale nikt nie może powiedzieć, co by było, gdyby jego planu nie wdrożono.

    I czarny koń – amnestia imigracyjna. Jeśli to zrobi, to wygra nawet w stanach zmieniających preferencje od wyborów do wyborów. Amnestii imigracyjnej nie było od 1987 roku, a wcześniej była co kilka lat.

    Pozdrowienia!

    • @solano
      1. Nielegalni. Problem z tym jest, że “legalni” odzwyczaili się od pracy i wolą narzekać unikając pracy która mogłaby ich zhańbić (np. Pani magister nie mogłaby zostać, nawet przejściowo, sprzątaczką). Nadzieja w tym, że miejscowi zejdą z welfare, wezmą się do pracy i wszystko się rozwiąże. A może za nielegalnymi, wyjadą też kryminaliści?

      2. Obama. To prawda, że paliwa mamy więcej, bo leży gospodarka (i jest na nie mniejsze zapotrzebowanie) , mimo wpompowania w nią miliardów dolarów wydrukowanych i pożyczonych. W budżecie Obamy 40 centów z każdego dolara jest pożyczona, jak długo można będzie udawać, że wszystko jest cacy? Obawiam się, że niedługo będziemy mogli sprzedawać nadwyżki paliwa, kiedy gospodarka naprawdę siądzie i może wtedy nawet spadnie cena paliwa…

      “(…)Jest dużo krytyków jego planu ożywienia gospodarki, ale nikt nie może powiedzieć, co by było, gdyby jego planu nie wdrożono.(…)”

      To mi przypomina sytuację, kiedy po aresztowaniu, w towarzystwie 3-ch SB-ków jadąc przez miasto na dołek usłyszałem z wyrzutem: “dlaczego się buntujesz? Nie widzisz jak odbudowaliśmy po wojnie kraj? Nie podoba ci się, że stoją takie ładne bloki?”
      Wtedy zebrałem myśli i odpowiedziałem: “A nie zastanawialiście się nigdy, jak piekne byłoby to miasto, gdyby was tu wogóle nie było?”
      Spojrzeli po sobie i nic nie powiedzieli poza: “posiedzisz to zmądrzejesz…”

      Jeśli coś zrobi, którakolwiek ze stron, w sprawie amnesti to będzie to decyzja polityczna (“wyborcza”). Pozdrawiam.
      Jacek.

      • Przecież wszystko na tym szczeblu
        jest decyzjami “wyborczymi” 🙂 My sobie tylko tak gadamy…

        1. Nielegalni. Jest ich “tylko tyle i aż tyle” (to się stało powiedzeniem), ile gospodarka potrzebuje. Nie sądzę, że ich obecność rozleniwia legalnych, bo ich pracodawcy nie chcą/nie mogą płacić legalnym tyle, ile się za ciężką pracę legalnym należy. Federalna stawka minimalna jest teraz 7.25$ na godzinę, i z pewnością nielegalni nie dostają nawet tego. Są poza prawem, nie płacą składek na “ZUS”, pracodawcy swoich części również nie płacą, i dlatego się to wszystkim opłaca. Twierdzę odważnie, że nielegalni nie zabierają pracy Amerykanom, ale korzystnie wypełniają lukę, niebagatelną lukę.

        2. Ropa. Stoję w korkach, jak kiedyś, i nie widzę, żeby ruch był mniejszy. Może trochę, ale z powodu zimy, sezonowi pracownicy teraz nie pracują. Ale mniejsza z tym. To, że USA polegają głównie na własnych złożach, to znaczy, że jest towaru jeszcze dużo, oraz, że w tych wojnach nie chodziło o ropę.
        Chodziło o walutę, w jakiej się towarami na świecie obraca.

        Z perspektywy czasu, Twoja opowieść brzmi jak kawał o zomowcach 🙂

        Najlepszego!

        • Paliwo jest teraz 2 razy
          Paliwo jest teraz 2 razy droższe, od czasu kiedy Obama został prezydentem. On przecież jeszcze w 2008 w SFO mówił, że ceny energii zgodnie z jego planem muszą iść do góry, bo Amerykanie za dużo konsumują . Odnośnie wysokich cen paliwa zaś powiedział, że to nie jest złe, tylko ceny powinny wzrastać nieco wolniej. Mam nadzieje , że kiedyś dokładniej się nt. planów i polityki Obamy wypowiem.

          Ruch na drogach się zmniejszył, przybyło więcej biurokratów, ubyło ofert w usługach. Ludzie ograniczają swoje wydatki ze względu na trwający kryzys i brak zatrudnienia. Ubiegły rok zalicza się do najgorszych jeśli chodzi o rynek sprzedaży nieruchomości, czyli cały wachlarz usług związanych z przygotowaniem domu na rynek i póżniej dostosowania go do gustów i potrzeb nowego właściciela – leży.

          Nielegalnych przepędzi “dobrobyt” Obamy, dramatycznie zmniejsza się zapotrzebowanie na ich pracę. Przed sklepami Home Depot ciągle stoją ich całe grupy.
          Oczywiście wojny o kontrolę nad rynkiem surowcowym od zawsze mają swoją własną logikę.

          Co do wspomnień o SB-kach to istotnie brzmi to dziś jak kawał, ale wtedy to był kawał nerwówki i niepewności. Pozdrawiam.
          Jacek.

          • Cześć, Jacku
            Cena paliwa szła szybko w górę w roku 2007 i 2008, najwyższą, jakiej doświadczyłam, była $ 4.75 za galon w maju 2008. Wtedy Obamy jeszcze nie było, wybory były w listopadzie 2008, zaprzysiężenie w styczniu 2009.

            Teraz jest nieco niższa, 3-coś za galon; w porównaniu z niecałe 2 około roku 2004 to jest duży skok. Ale jest to skok Busha.

            Widać, że prawo popytu i podaży, które reguluje ceny, nie bardzo działało za Busha. A jest to pierwsze prawo wolnego rynku i kapitalizmu.

            Tak, nielegalnych pracujących w budownictwie ubędzie. Sytuacja w budownictwie jest najgorsza od czasów, odkąd zaczęto prowadzić statystyki na ten temat. Też widzę tych ludzi, są takie miejsca, gdzie oni wysiadują i czekają na jakikolwiek zarobek, i bardzo mi ich żal. Oni mają dzieci urodzone w Stanach i mające obywatelstwo automatyczne z racji miejsca urodzenia.

            Twoje wspomnienie, teraz anegdotyczne, wiem, że kiedyś było okropną prawdą, nawet zagrażającą życiu.

            Pozdrowienia.

          • @solano
            Kiedy Obama dostał się na “tron” w styczniu 2009 benzyna była b. nisko, po $1.61(!). Tu żródło:
            http://gasbuddy.com/gb_retail_price_chart.aspx

            Było to po tym jak Bush zapowiedział wiercenia. Następnie od tego czasu cena stale rośnie.

            Co do Meksykanów to głównie są to młodzi mężczyżni, młodzież, tacy podejmują ryzyko nielegalnego przekroczenia granicy do północnego el dorado. Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Piękny wykres, ale przeoczyłeś dużo, bardzo dużo
            Tak, widziałam na wykresie, że cena spadła na chwilę, jak tylko Bush ustąpił, a Obma jeszcze nic nie zdążył zrobić. Tego aspektu wykresu, idącego w wielką górę za Busha, jakoś nie opisałeś… DLACZEGO?

            Ale ja za taką cenę, 1,61, nie tankowałam od 2003 roku. A Ty? Nie przywołuj danych, które były efemerydą. Ja mogę tylko wnioskować, że nie jeździsz samochodem i nie tankujesz co tydzień, skoro nie chcesz widzieć tego, co faktycznie płacisz, a podpierasz się wykresami.

            Ja tankuję i widzę na rachunkach i te Twoje wykresy – nie wiem, czemu mają służyć? Zamydleniu oczu? Jesteś historykiem, to znaczy, obserwujesz rzeczywistość, daty zdarzeń mają tu znaczenie, a widzę, że mydło Ci z tego wychodzi.
            Spójrz na swoje rachunki za benzynę (rachunki trzeba trzymać, jakby pamięć zawodziła) i wyciągnij wnioski. Mi się w głowie nie mieści, że ktoś tutaj, na tym portalu, może próbować wciskać ludziom ciemnotę. Na taki temat, jak cena benzyny. Po co? Co chcesz tym osiagnąć?

            Latynosi to są już rodziny, to nie są młodziki dążące do el dorado. To jest “problemem” tego kraju, ogłoszonym nawet przez polityków, a Ty ciągle tego nie widzisz?

            Jesteś przybyszem, tak samo, jak oni. Ja jestem przybyszem i mam pokorę przybysza. Popracuj nad swoją, bo niegodne jest wyrażanie przez przybysza pogardy dla innych przybyszów.

            Jestem bardzo zawiedziona.

          • @solano
            Witam, wykres jak to zbiór informacji, mówi sam za siebie i tylko trochę pozwala na interpretacje. Jak z niego widać ceny paliwa zaczeły spadać “na łeb na szyję” już w czerwcu 2008 roku, czyli tak jak nadmieniłem za ostatnich 6-7 miesiecy administracji Busha. Prezydent Obama został zaprzysiężony, zgodnie z tradycją, w II połowie stycznia 2009 roku i wtedy widzimy powolny stały pochód cen do góry. Więc trudno tu coś nowego wymyśleć. Oczywiście, statystyka została nazwana przez słynnego premiera W.B., Disraeli, największym kłamstwem, więc może nie do końca oddaje rzeczywistość…
            Co do cen “tankowanych” to przecież zależy gdzie tankujemy, u którego dystrybutora, ceny potrafią różnić się dość drastycznie.

            Co do Latynosów to obawiam się że sprawa jest bardziej skomplikowana, kiedy podejdzie się do niej poważnie i na nic tu emocje. Na poziomie obserwowalnym gołym okiem poważna ich część to właśnie młodzież, oczywiście z biegiem czasu część z nich zakłada rodziny (wszyscy sie starzejemy!), ja znam wielu “niezrzeszonych”.

            Według politycznych prognostyków latynosi pod koniec tego stulecia spowodują poważne zamieszanie w USA ze wzgledu na swoją dynamikę demograficzną i geografię osiedlenia. Poza tym słyszałaś chyba o ich organizacjach rewizjonistycznych (coś jak ziomkostwa niemieckie wobec Ziem Zachodnich w Polsce). Pominę już problem młodzierzowych gangów latynowskich. Najbardziej znany jest ruch, delikatnie mówiąc nacjonalistyczny, Aslan, który otwarcie dąży do oderwania od USA stanów południowych, bardzo aktywny na południowych uczelniach, ale to zasługuje na osobne opracowanie i przedstawienie.

            Ostatnie kilka zdań Twojej wypowiedzi mnie nieco rozbawiły… Wydaje się, jakby powiedział stary podróżnik, że zepsuł Ci się kompas.

            Z jednej strony mówisz o statusie “przybysza”, o pewnej lojalności i pokorze, spodziewałbym się, ze odniesiesz to do państwa, które nas przygarneło w trudnej politycznej chwili i okażesz ludzką niekłamaną wdzieczność. Ale Ty zapominasz o tym i swoje uczucia przenosisz ochoczo na tzw. “nielegalnych”, czyli ludzi którzy z litery, złamali prawo, pogwałcili granice tego goscinnego dla nas kraju. Czy wiesz, że są ludzie w ich krajach pochodzenia, którzy szanuja prawo i stoją “pokornie” w kolejce o pozwolenie na emigracyjną wizę?
            Odnoszę wrażenie, że prawie zapomniałaś o PRAWIE, bez którego to i każde społeczeństwo upadnie. Ale może to zagadnienie zasługuje też na poważniejsze omówienie. Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Muszę podziękować za “otwarcie oczu”,
            Bo do tej pory przekonany byłem że jedynymi legalnymi amerykanami są Indianie. Cała reszta zaś to motłoch “ludzi którzy z litery, złamali prawo, pogwałcili granice tego gościnnego dla nich kraju”. Cóż: “zwycięzców nikt nie sądzi”.

            Wobec tego pewnie także się mylę z innym spostrzeżeniem. Początek upadku Rzymu sygnalizuje otoczenie się “Vallum Aelium”, budowa chińskiego muru zapowiada podobnie upadek potęgi Chin.
            Zaś murowanie granicy z Meksykiem i Palestyną zapowiadać powinno początek upadku Szatanów Zjednoczonych.

            Fakt że zarówno Rzymianie, jak i mieszkańcy Państwa Środka – przekonani byli o swej wyższości nad barbarzyńcami, zapewne nic tu nie zmienia…

          • @podatnick
            “Bo do tej pory przekonany byłem że jedynymi legalnymi amerykanami są Indianie.” (…)

            No tak, to kolejne złudzenie. Oni po prostu zaplanowali i wykupili swoją wycieczkę wcześniej, gdzieś miedzy 10 – 40 tys. lat temu emigrując z dzisiejszej Monolii/Syberii i przechodząc cieśninę Beringa w drodze po lepszy klimat. To prawda, to zwycięzcy piszą historię, odkąd oczywiście nauczyli się pisać, wcześniej wszystko było na “gębę” i na pamięć…

            Jest wiele analogii między upadkiem Imperium Rzymskiego, a problemami Ameryki. Nadmiernie rozbudowane imperium, używające systemu sojuszy na drodze do potęgi, nie jest w stanie wystawić i sfinansować żołnierza do utrzymania swoich zdobyczy. Status-oferta zielonej karty dla ochotników do armii, podobny status dla plemion germańskich broniących północno wschodniej granicy Rzymu. Wyalienowanie się elit ze społeczeństwa.

            Mury to tylko ostatnie zabiegi krawieckie mające przedłużyć żywotność starego kontusza.

            Wyższość, barbarzyństwo – to kwestia autorskich kryteriów. Określeniem “barbarzyńcy” starożytni Grecy nazywali po prostu tych których języka nie rozumieli, póżniej dodawano temu pojęciu wiele innych znaczeń.

            Pąństwo Środka, podobnie jak Rzym poślizgneło się także na zbyt wysokich podatkach i rozbudowanej bezrozumnej biurokracji. Dziś obserwujemy podobny kierunek “postępu”, więc chyba możemy liczyć na podobne rezultaty zataczającej kolejny krąg heglowskiej spirali dziejów (nie jestem ukąszony). Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Nacjonalistyczny ruch Aslan
            “który otwarcie dąży do oderwania od USA stanów południowych, bardzo aktywny na południowych uczelniach”
            o matko, to dokąd będą emigrować?

          • @Knock.out.4
            “hehe”
            Podobno ten się dobrze śmieje, który śmieje się jako ostatni. Więc, musimy jeszcze poczekać. Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Jacku nie śmieję bo mnie to bawi jako nieprawdopodobne
            tylko uważam że to byłby hihot historii, gdyby MEksykanie utworzyli nowe imperium na gruzach US.

          • @Lukrecja
            Podejrzewam, że do lepszego jutra, jak np. natchnione humanizmem kolegi bolszewiki. Przejedzą lepsze, to odnajdą się w “gorszym”. To wygląda na prawidłowość, Nie ma co procesować się z procesami historii. Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Jacku
            Nawet patrząc na wykres, nie biorąc pod uwagę cen na stacjach benzynowych, Twoje stwierdzenie, że ceny benzyny wzrosły dwukrotnie za Obamy, jest nieuprawnione. Ja bym powiedziała, że one spadły na chwilę zimą 2008/09. “Ceny spadły z powodu zimy”, czy czegoś tam, choć najbardziej z powodu pękniętej bańki. Nowy wymiar cen powstał za Busha i trwa. Stwierdzenie, że za Obamy cena się podwoiła, jest szkodliwe – kto nie zada sobie trudu popatrzenia w wykres z szerszej perspektywy, będzie chodził i tę bzdurę powtarzał. W końcu, ja mogę wyciągnąć tabelkę i pokazać, ile niemieckich pieniędzy Grecy przejedli, bo w tabelkach stoi “jak wół”.

            Mój kompas jest w porządku. Za młodu łamałeś prawo i jesteś z tego (słusznie) dumny. Nie zapominaj, że łamałeś wtedy PRAWO. Każdy z nas przyjechał po jakieś el dorado. To, że jeden ma papier, a drugi nie, z nikogo nie czyni kogoś lepszego lub gorszego.

            W ubiegłym roku, miesiąca nie pamiętam, po raz pierwszy w Kalifornii w szkołach podstawowych ilość dzieci latynoskich przekroczyła ilość wszystkich innych. Jest ich już większość, bo rodziny są faktycznie wielodzietne. Ci ludzie pod Home Depot i w innych miejscach, mężczyźni czekający na zarobek, ja widzę, że to są 30-40 latki. Z rodzinami nie mają po co wracać do Meksyku, jakoś muszą sobie poradzić, bez zasiłków ani pomocy. Ja nie widzę młodzików. Młodziani, jak się skończyła prosperita w budownictwie, pewnie mogą wrócić. Jestem przekonana, że ci ojcowie i matki rodzin w dużym procencie są nielegalni, bo w Kalifornii o legalność nie pytają. Wiem to z własnego doświaczenia:

            Zapisywałam lata temu syna do szkoły i chcieli ode mnie tylko jeden papier: świadectwo szczepień. Miałam dokumenty, ale ich nie potrzebowali, dostałam formularz, tu wpisz imię i nazwisko, datę urodzenia i adres. Szkoła od 8.15 rano, od jutra, z automatu zapis do klasy dla dzieci, gdzie uczą przede wszystkim angielskigo. Klasa miała dodatkowe zajęcia i dzieci było ze dwanaścioro. Nie dlatego, że dzieci było mało, ale klasy zrobili nieliczne.

            Wspomniałeś też o problemie “lenistwa”, wywołanym zasiłkami. Dziwne, że nie było problemu lenistwa przed 2008 rokiem. O “przejściowym” sprzątaniu przez panią magister też nie ma co mówić, bo sprzątają Meksykanki i te pracy nie straciły, przynajmniej część z nich nadal jest zatrudniona. Mają pracę oddać?

            Paszport i pozwolenie na wyjazd czy wjazd to takie papiery, których historia jest stosunkowo krótka. Może zechciałbyś o tym napisać?

            Obama przedstwił dziś swój budżet. Kolejny fajny temat.

            Muszę iść, pracę jeszcze mam.
            Pozdrawiam.

  2. Siła pieniędzy siłą demokracji
    Tak lud chce, ile pieniędzy w chcenie włożono. Chyba nie o to chodziło Ateńczykom 🙂

    Dziś wysłuchałam, że sprawy w Alabamie, po wdrożeniu restrykcyjnej ustawy o nielegalnych imigrantach, poszły “w złą stronę”. Nielegalnych zaczęto przepisowo prześladować, w związku z czym nielegalni zaczęli wyjeżdżać. To od tylko około 8 miesięcy się dzieje. No i wyjechali, pól nie ma komu zasiewać, już jesienią nie było komu zbierać, dwie montownie samochodów zastanawiają się nad wyprowadzką z Alabamy.
    Biznes mocno ucierpiał już w skali 8 miesięcy.

    Wypowiedzi: “Popierałem ustawę, ale sprawy zaszły za daleko”, “To jest skutek niezamierzony”.
    A zdawałoby się, że logika jest tylko jedna.

    Obama ma mocne podstawy, żeby wygrać drugą kadencję. Jedną z nich jest z mniejszenienie zależności paliwowej, ponoć od czasu kryzysu naftowego USA mają największy procent używania energii własnej (w transporcie i elektryczności), a to było od dawna wiodącym hasłem wyborczym.

    Jest dużo krytyków jego planu ożywienia gospodarki, ale nikt nie może powiedzieć, co by było, gdyby jego planu nie wdrożono.

    I czarny koń – amnestia imigracyjna. Jeśli to zrobi, to wygra nawet w stanach zmieniających preferencje od wyborów do wyborów. Amnestii imigracyjnej nie było od 1987 roku, a wcześniej była co kilka lat.

    Pozdrowienia!

    • @solano
      1. Nielegalni. Problem z tym jest, że “legalni” odzwyczaili się od pracy i wolą narzekać unikając pracy która mogłaby ich zhańbić (np. Pani magister nie mogłaby zostać, nawet przejściowo, sprzątaczką). Nadzieja w tym, że miejscowi zejdą z welfare, wezmą się do pracy i wszystko się rozwiąże. A może za nielegalnymi, wyjadą też kryminaliści?

      2. Obama. To prawda, że paliwa mamy więcej, bo leży gospodarka (i jest na nie mniejsze zapotrzebowanie) , mimo wpompowania w nią miliardów dolarów wydrukowanych i pożyczonych. W budżecie Obamy 40 centów z każdego dolara jest pożyczona, jak długo można będzie udawać, że wszystko jest cacy? Obawiam się, że niedługo będziemy mogli sprzedawać nadwyżki paliwa, kiedy gospodarka naprawdę siądzie i może wtedy nawet spadnie cena paliwa…

      “(…)Jest dużo krytyków jego planu ożywienia gospodarki, ale nikt nie może powiedzieć, co by było, gdyby jego planu nie wdrożono.(…)”

      To mi przypomina sytuację, kiedy po aresztowaniu, w towarzystwie 3-ch SB-ków jadąc przez miasto na dołek usłyszałem z wyrzutem: “dlaczego się buntujesz? Nie widzisz jak odbudowaliśmy po wojnie kraj? Nie podoba ci się, że stoją takie ładne bloki?”
      Wtedy zebrałem myśli i odpowiedziałem: “A nie zastanawialiście się nigdy, jak piekne byłoby to miasto, gdyby was tu wogóle nie było?”
      Spojrzeli po sobie i nic nie powiedzieli poza: “posiedzisz to zmądrzejesz…”

      Jeśli coś zrobi, którakolwiek ze stron, w sprawie amnesti to będzie to decyzja polityczna (“wyborcza”). Pozdrawiam.
      Jacek.

      • Przecież wszystko na tym szczeblu
        jest decyzjami “wyborczymi” 🙂 My sobie tylko tak gadamy…

        1. Nielegalni. Jest ich “tylko tyle i aż tyle” (to się stało powiedzeniem), ile gospodarka potrzebuje. Nie sądzę, że ich obecność rozleniwia legalnych, bo ich pracodawcy nie chcą/nie mogą płacić legalnym tyle, ile się za ciężką pracę legalnym należy. Federalna stawka minimalna jest teraz 7.25$ na godzinę, i z pewnością nielegalni nie dostają nawet tego. Są poza prawem, nie płacą składek na “ZUS”, pracodawcy swoich części również nie płacą, i dlatego się to wszystkim opłaca. Twierdzę odważnie, że nielegalni nie zabierają pracy Amerykanom, ale korzystnie wypełniają lukę, niebagatelną lukę.

        2. Ropa. Stoję w korkach, jak kiedyś, i nie widzę, żeby ruch był mniejszy. Może trochę, ale z powodu zimy, sezonowi pracownicy teraz nie pracują. Ale mniejsza z tym. To, że USA polegają głównie na własnych złożach, to znaczy, że jest towaru jeszcze dużo, oraz, że w tych wojnach nie chodziło o ropę.
        Chodziło o walutę, w jakiej się towarami na świecie obraca.

        Z perspektywy czasu, Twoja opowieść brzmi jak kawał o zomowcach 🙂

        Najlepszego!

        • Paliwo jest teraz 2 razy
          Paliwo jest teraz 2 razy droższe, od czasu kiedy Obama został prezydentem. On przecież jeszcze w 2008 w SFO mówił, że ceny energii zgodnie z jego planem muszą iść do góry, bo Amerykanie za dużo konsumują . Odnośnie wysokich cen paliwa zaś powiedział, że to nie jest złe, tylko ceny powinny wzrastać nieco wolniej. Mam nadzieje , że kiedyś dokładniej się nt. planów i polityki Obamy wypowiem.

          Ruch na drogach się zmniejszył, przybyło więcej biurokratów, ubyło ofert w usługach. Ludzie ograniczają swoje wydatki ze względu na trwający kryzys i brak zatrudnienia. Ubiegły rok zalicza się do najgorszych jeśli chodzi o rynek sprzedaży nieruchomości, czyli cały wachlarz usług związanych z przygotowaniem domu na rynek i póżniej dostosowania go do gustów i potrzeb nowego właściciela – leży.

          Nielegalnych przepędzi “dobrobyt” Obamy, dramatycznie zmniejsza się zapotrzebowanie na ich pracę. Przed sklepami Home Depot ciągle stoją ich całe grupy.
          Oczywiście wojny o kontrolę nad rynkiem surowcowym od zawsze mają swoją własną logikę.

          Co do wspomnień o SB-kach to istotnie brzmi to dziś jak kawał, ale wtedy to był kawał nerwówki i niepewności. Pozdrawiam.
          Jacek.

          • Cześć, Jacku
            Cena paliwa szła szybko w górę w roku 2007 i 2008, najwyższą, jakiej doświadczyłam, była $ 4.75 za galon w maju 2008. Wtedy Obamy jeszcze nie było, wybory były w listopadzie 2008, zaprzysiężenie w styczniu 2009.

            Teraz jest nieco niższa, 3-coś za galon; w porównaniu z niecałe 2 około roku 2004 to jest duży skok. Ale jest to skok Busha.

            Widać, że prawo popytu i podaży, które reguluje ceny, nie bardzo działało za Busha. A jest to pierwsze prawo wolnego rynku i kapitalizmu.

            Tak, nielegalnych pracujących w budownictwie ubędzie. Sytuacja w budownictwie jest najgorsza od czasów, odkąd zaczęto prowadzić statystyki na ten temat. Też widzę tych ludzi, są takie miejsca, gdzie oni wysiadują i czekają na jakikolwiek zarobek, i bardzo mi ich żal. Oni mają dzieci urodzone w Stanach i mające obywatelstwo automatyczne z racji miejsca urodzenia.

            Twoje wspomnienie, teraz anegdotyczne, wiem, że kiedyś było okropną prawdą, nawet zagrażającą życiu.

            Pozdrowienia.

          • @solano
            Kiedy Obama dostał się na “tron” w styczniu 2009 benzyna była b. nisko, po $1.61(!). Tu żródło:
            http://gasbuddy.com/gb_retail_price_chart.aspx

            Było to po tym jak Bush zapowiedział wiercenia. Następnie od tego czasu cena stale rośnie.

            Co do Meksykanów to głównie są to młodzi mężczyżni, młodzież, tacy podejmują ryzyko nielegalnego przekroczenia granicy do północnego el dorado. Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Piękny wykres, ale przeoczyłeś dużo, bardzo dużo
            Tak, widziałam na wykresie, że cena spadła na chwilę, jak tylko Bush ustąpił, a Obma jeszcze nic nie zdążył zrobić. Tego aspektu wykresu, idącego w wielką górę za Busha, jakoś nie opisałeś… DLACZEGO?

            Ale ja za taką cenę, 1,61, nie tankowałam od 2003 roku. A Ty? Nie przywołuj danych, które były efemerydą. Ja mogę tylko wnioskować, że nie jeździsz samochodem i nie tankujesz co tydzień, skoro nie chcesz widzieć tego, co faktycznie płacisz, a podpierasz się wykresami.

            Ja tankuję i widzę na rachunkach i te Twoje wykresy – nie wiem, czemu mają służyć? Zamydleniu oczu? Jesteś historykiem, to znaczy, obserwujesz rzeczywistość, daty zdarzeń mają tu znaczenie, a widzę, że mydło Ci z tego wychodzi.
            Spójrz na swoje rachunki za benzynę (rachunki trzeba trzymać, jakby pamięć zawodziła) i wyciągnij wnioski. Mi się w głowie nie mieści, że ktoś tutaj, na tym portalu, może próbować wciskać ludziom ciemnotę. Na taki temat, jak cena benzyny. Po co? Co chcesz tym osiagnąć?

            Latynosi to są już rodziny, to nie są młodziki dążące do el dorado. To jest “problemem” tego kraju, ogłoszonym nawet przez polityków, a Ty ciągle tego nie widzisz?

            Jesteś przybyszem, tak samo, jak oni. Ja jestem przybyszem i mam pokorę przybysza. Popracuj nad swoją, bo niegodne jest wyrażanie przez przybysza pogardy dla innych przybyszów.

            Jestem bardzo zawiedziona.

          • @solano
            Witam, wykres jak to zbiór informacji, mówi sam za siebie i tylko trochę pozwala na interpretacje. Jak z niego widać ceny paliwa zaczeły spadać “na łeb na szyję” już w czerwcu 2008 roku, czyli tak jak nadmieniłem za ostatnich 6-7 miesiecy administracji Busha. Prezydent Obama został zaprzysiężony, zgodnie z tradycją, w II połowie stycznia 2009 roku i wtedy widzimy powolny stały pochód cen do góry. Więc trudno tu coś nowego wymyśleć. Oczywiście, statystyka została nazwana przez słynnego premiera W.B., Disraeli, największym kłamstwem, więc może nie do końca oddaje rzeczywistość…
            Co do cen “tankowanych” to przecież zależy gdzie tankujemy, u którego dystrybutora, ceny potrafią różnić się dość drastycznie.

            Co do Latynosów to obawiam się że sprawa jest bardziej skomplikowana, kiedy podejdzie się do niej poważnie i na nic tu emocje. Na poziomie obserwowalnym gołym okiem poważna ich część to właśnie młodzież, oczywiście z biegiem czasu część z nich zakłada rodziny (wszyscy sie starzejemy!), ja znam wielu “niezrzeszonych”.

            Według politycznych prognostyków latynosi pod koniec tego stulecia spowodują poważne zamieszanie w USA ze wzgledu na swoją dynamikę demograficzną i geografię osiedlenia. Poza tym słyszałaś chyba o ich organizacjach rewizjonistycznych (coś jak ziomkostwa niemieckie wobec Ziem Zachodnich w Polsce). Pominę już problem młodzierzowych gangów latynowskich. Najbardziej znany jest ruch, delikatnie mówiąc nacjonalistyczny, Aslan, który otwarcie dąży do oderwania od USA stanów południowych, bardzo aktywny na południowych uczelniach, ale to zasługuje na osobne opracowanie i przedstawienie.

            Ostatnie kilka zdań Twojej wypowiedzi mnie nieco rozbawiły… Wydaje się, jakby powiedział stary podróżnik, że zepsuł Ci się kompas.

            Z jednej strony mówisz o statusie “przybysza”, o pewnej lojalności i pokorze, spodziewałbym się, ze odniesiesz to do państwa, które nas przygarneło w trudnej politycznej chwili i okażesz ludzką niekłamaną wdzieczność. Ale Ty zapominasz o tym i swoje uczucia przenosisz ochoczo na tzw. “nielegalnych”, czyli ludzi którzy z litery, złamali prawo, pogwałcili granice tego goscinnego dla nas kraju. Czy wiesz, że są ludzie w ich krajach pochodzenia, którzy szanuja prawo i stoją “pokornie” w kolejce o pozwolenie na emigracyjną wizę?
            Odnoszę wrażenie, że prawie zapomniałaś o PRAWIE, bez którego to i każde społeczeństwo upadnie. Ale może to zagadnienie zasługuje też na poważniejsze omówienie. Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Muszę podziękować za “otwarcie oczu”,
            Bo do tej pory przekonany byłem że jedynymi legalnymi amerykanami są Indianie. Cała reszta zaś to motłoch “ludzi którzy z litery, złamali prawo, pogwałcili granice tego gościnnego dla nich kraju”. Cóż: “zwycięzców nikt nie sądzi”.

            Wobec tego pewnie także się mylę z innym spostrzeżeniem. Początek upadku Rzymu sygnalizuje otoczenie się “Vallum Aelium”, budowa chińskiego muru zapowiada podobnie upadek potęgi Chin.
            Zaś murowanie granicy z Meksykiem i Palestyną zapowiadać powinno początek upadku Szatanów Zjednoczonych.

            Fakt że zarówno Rzymianie, jak i mieszkańcy Państwa Środka – przekonani byli o swej wyższości nad barbarzyńcami, zapewne nic tu nie zmienia…

          • @podatnick
            “Bo do tej pory przekonany byłem że jedynymi legalnymi amerykanami są Indianie.” (…)

            No tak, to kolejne złudzenie. Oni po prostu zaplanowali i wykupili swoją wycieczkę wcześniej, gdzieś miedzy 10 – 40 tys. lat temu emigrując z dzisiejszej Monolii/Syberii i przechodząc cieśninę Beringa w drodze po lepszy klimat. To prawda, to zwycięzcy piszą historię, odkąd oczywiście nauczyli się pisać, wcześniej wszystko było na “gębę” i na pamięć…

            Jest wiele analogii między upadkiem Imperium Rzymskiego, a problemami Ameryki. Nadmiernie rozbudowane imperium, używające systemu sojuszy na drodze do potęgi, nie jest w stanie wystawić i sfinansować żołnierza do utrzymania swoich zdobyczy. Status-oferta zielonej karty dla ochotników do armii, podobny status dla plemion germańskich broniących północno wschodniej granicy Rzymu. Wyalienowanie się elit ze społeczeństwa.

            Mury to tylko ostatnie zabiegi krawieckie mające przedłużyć żywotność starego kontusza.

            Wyższość, barbarzyństwo – to kwestia autorskich kryteriów. Określeniem “barbarzyńcy” starożytni Grecy nazywali po prostu tych których języka nie rozumieli, póżniej dodawano temu pojęciu wiele innych znaczeń.

            Pąństwo Środka, podobnie jak Rzym poślizgneło się także na zbyt wysokich podatkach i rozbudowanej bezrozumnej biurokracji. Dziś obserwujemy podobny kierunek “postępu”, więc chyba możemy liczyć na podobne rezultaty zataczającej kolejny krąg heglowskiej spirali dziejów (nie jestem ukąszony). Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Nacjonalistyczny ruch Aslan
            “który otwarcie dąży do oderwania od USA stanów południowych, bardzo aktywny na południowych uczelniach”
            o matko, to dokąd będą emigrować?

          • @Knock.out.4
            “hehe”
            Podobno ten się dobrze śmieje, który śmieje się jako ostatni. Więc, musimy jeszcze poczekać. Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Jacku nie śmieję bo mnie to bawi jako nieprawdopodobne
            tylko uważam że to byłby hihot historii, gdyby MEksykanie utworzyli nowe imperium na gruzach US.

          • @Lukrecja
            Podejrzewam, że do lepszego jutra, jak np. natchnione humanizmem kolegi bolszewiki. Przejedzą lepsze, to odnajdą się w “gorszym”. To wygląda na prawidłowość, Nie ma co procesować się z procesami historii. Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Jacku
            Nawet patrząc na wykres, nie biorąc pod uwagę cen na stacjach benzynowych, Twoje stwierdzenie, że ceny benzyny wzrosły dwukrotnie za Obamy, jest nieuprawnione. Ja bym powiedziała, że one spadły na chwilę zimą 2008/09. “Ceny spadły z powodu zimy”, czy czegoś tam, choć najbardziej z powodu pękniętej bańki. Nowy wymiar cen powstał za Busha i trwa. Stwierdzenie, że za Obamy cena się podwoiła, jest szkodliwe – kto nie zada sobie trudu popatrzenia w wykres z szerszej perspektywy, będzie chodził i tę bzdurę powtarzał. W końcu, ja mogę wyciągnąć tabelkę i pokazać, ile niemieckich pieniędzy Grecy przejedli, bo w tabelkach stoi “jak wół”.

            Mój kompas jest w porządku. Za młodu łamałeś prawo i jesteś z tego (słusznie) dumny. Nie zapominaj, że łamałeś wtedy PRAWO. Każdy z nas przyjechał po jakieś el dorado. To, że jeden ma papier, a drugi nie, z nikogo nie czyni kogoś lepszego lub gorszego.

            W ubiegłym roku, miesiąca nie pamiętam, po raz pierwszy w Kalifornii w szkołach podstawowych ilość dzieci latynoskich przekroczyła ilość wszystkich innych. Jest ich już większość, bo rodziny są faktycznie wielodzietne. Ci ludzie pod Home Depot i w innych miejscach, mężczyźni czekający na zarobek, ja widzę, że to są 30-40 latki. Z rodzinami nie mają po co wracać do Meksyku, jakoś muszą sobie poradzić, bez zasiłków ani pomocy. Ja nie widzę młodzików. Młodziani, jak się skończyła prosperita w budownictwie, pewnie mogą wrócić. Jestem przekonana, że ci ojcowie i matki rodzin w dużym procencie są nielegalni, bo w Kalifornii o legalność nie pytają. Wiem to z własnego doświaczenia:

            Zapisywałam lata temu syna do szkoły i chcieli ode mnie tylko jeden papier: świadectwo szczepień. Miałam dokumenty, ale ich nie potrzebowali, dostałam formularz, tu wpisz imię i nazwisko, datę urodzenia i adres. Szkoła od 8.15 rano, od jutra, z automatu zapis do klasy dla dzieci, gdzie uczą przede wszystkim angielskigo. Klasa miała dodatkowe zajęcia i dzieci było ze dwanaścioro. Nie dlatego, że dzieci było mało, ale klasy zrobili nieliczne.

            Wspomniałeś też o problemie “lenistwa”, wywołanym zasiłkami. Dziwne, że nie było problemu lenistwa przed 2008 rokiem. O “przejściowym” sprzątaniu przez panią magister też nie ma co mówić, bo sprzątają Meksykanki i te pracy nie straciły, przynajmniej część z nich nadal jest zatrudniona. Mają pracę oddać?

            Paszport i pozwolenie na wyjazd czy wjazd to takie papiery, których historia jest stosunkowo krótka. Może zechciałbyś o tym napisać?

            Obama przedstwił dziś swój budżet. Kolejny fajny temat.

            Muszę iść, pracę jeszcze mam.
            Pozdrawiam.

  3. Siła pieniędzy siłą demokracji
    Tak lud chce, ile pieniędzy w chcenie włożono. Chyba nie o to chodziło Ateńczykom 🙂

    Dziś wysłuchałam, że sprawy w Alabamie, po wdrożeniu restrykcyjnej ustawy o nielegalnych imigrantach, poszły “w złą stronę”. Nielegalnych zaczęto przepisowo prześladować, w związku z czym nielegalni zaczęli wyjeżdżać. To od tylko około 8 miesięcy się dzieje. No i wyjechali, pól nie ma komu zasiewać, już jesienią nie było komu zbierać, dwie montownie samochodów zastanawiają się nad wyprowadzką z Alabamy.
    Biznes mocno ucierpiał już w skali 8 miesięcy.

    Wypowiedzi: “Popierałem ustawę, ale sprawy zaszły za daleko”, “To jest skutek niezamierzony”.
    A zdawałoby się, że logika jest tylko jedna.

    Obama ma mocne podstawy, żeby wygrać drugą kadencję. Jedną z nich jest z mniejszenienie zależności paliwowej, ponoć od czasu kryzysu naftowego USA mają największy procent używania energii własnej (w transporcie i elektryczności), a to było od dawna wiodącym hasłem wyborczym.

    Jest dużo krytyków jego planu ożywienia gospodarki, ale nikt nie może powiedzieć, co by było, gdyby jego planu nie wdrożono.

    I czarny koń – amnestia imigracyjna. Jeśli to zrobi, to wygra nawet w stanach zmieniających preferencje od wyborów do wyborów. Amnestii imigracyjnej nie było od 1987 roku, a wcześniej była co kilka lat.

    Pozdrowienia!

    • @solano
      1. Nielegalni. Problem z tym jest, że “legalni” odzwyczaili się od pracy i wolą narzekać unikając pracy która mogłaby ich zhańbić (np. Pani magister nie mogłaby zostać, nawet przejściowo, sprzątaczką). Nadzieja w tym, że miejscowi zejdą z welfare, wezmą się do pracy i wszystko się rozwiąże. A może za nielegalnymi, wyjadą też kryminaliści?

      2. Obama. To prawda, że paliwa mamy więcej, bo leży gospodarka (i jest na nie mniejsze zapotrzebowanie) , mimo wpompowania w nią miliardów dolarów wydrukowanych i pożyczonych. W budżecie Obamy 40 centów z każdego dolara jest pożyczona, jak długo można będzie udawać, że wszystko jest cacy? Obawiam się, że niedługo będziemy mogli sprzedawać nadwyżki paliwa, kiedy gospodarka naprawdę siądzie i może wtedy nawet spadnie cena paliwa…

      “(…)Jest dużo krytyków jego planu ożywienia gospodarki, ale nikt nie może powiedzieć, co by było, gdyby jego planu nie wdrożono.(…)”

      To mi przypomina sytuację, kiedy po aresztowaniu, w towarzystwie 3-ch SB-ków jadąc przez miasto na dołek usłyszałem z wyrzutem: “dlaczego się buntujesz? Nie widzisz jak odbudowaliśmy po wojnie kraj? Nie podoba ci się, że stoją takie ładne bloki?”
      Wtedy zebrałem myśli i odpowiedziałem: “A nie zastanawialiście się nigdy, jak piekne byłoby to miasto, gdyby was tu wogóle nie było?”
      Spojrzeli po sobie i nic nie powiedzieli poza: “posiedzisz to zmądrzejesz…”

      Jeśli coś zrobi, którakolwiek ze stron, w sprawie amnesti to będzie to decyzja polityczna (“wyborcza”). Pozdrawiam.
      Jacek.

      • Przecież wszystko na tym szczeblu
        jest decyzjami “wyborczymi” 🙂 My sobie tylko tak gadamy…

        1. Nielegalni. Jest ich “tylko tyle i aż tyle” (to się stało powiedzeniem), ile gospodarka potrzebuje. Nie sądzę, że ich obecność rozleniwia legalnych, bo ich pracodawcy nie chcą/nie mogą płacić legalnym tyle, ile się za ciężką pracę legalnym należy. Federalna stawka minimalna jest teraz 7.25$ na godzinę, i z pewnością nielegalni nie dostają nawet tego. Są poza prawem, nie płacą składek na “ZUS”, pracodawcy swoich części również nie płacą, i dlatego się to wszystkim opłaca. Twierdzę odważnie, że nielegalni nie zabierają pracy Amerykanom, ale korzystnie wypełniają lukę, niebagatelną lukę.

        2. Ropa. Stoję w korkach, jak kiedyś, i nie widzę, żeby ruch był mniejszy. Może trochę, ale z powodu zimy, sezonowi pracownicy teraz nie pracują. Ale mniejsza z tym. To, że USA polegają głównie na własnych złożach, to znaczy, że jest towaru jeszcze dużo, oraz, że w tych wojnach nie chodziło o ropę.
        Chodziło o walutę, w jakiej się towarami na świecie obraca.

        Z perspektywy czasu, Twoja opowieść brzmi jak kawał o zomowcach 🙂

        Najlepszego!

        • Paliwo jest teraz 2 razy
          Paliwo jest teraz 2 razy droższe, od czasu kiedy Obama został prezydentem. On przecież jeszcze w 2008 w SFO mówił, że ceny energii zgodnie z jego planem muszą iść do góry, bo Amerykanie za dużo konsumują . Odnośnie wysokich cen paliwa zaś powiedział, że to nie jest złe, tylko ceny powinny wzrastać nieco wolniej. Mam nadzieje , że kiedyś dokładniej się nt. planów i polityki Obamy wypowiem.

          Ruch na drogach się zmniejszył, przybyło więcej biurokratów, ubyło ofert w usługach. Ludzie ograniczają swoje wydatki ze względu na trwający kryzys i brak zatrudnienia. Ubiegły rok zalicza się do najgorszych jeśli chodzi o rynek sprzedaży nieruchomości, czyli cały wachlarz usług związanych z przygotowaniem domu na rynek i póżniej dostosowania go do gustów i potrzeb nowego właściciela – leży.

          Nielegalnych przepędzi “dobrobyt” Obamy, dramatycznie zmniejsza się zapotrzebowanie na ich pracę. Przed sklepami Home Depot ciągle stoją ich całe grupy.
          Oczywiście wojny o kontrolę nad rynkiem surowcowym od zawsze mają swoją własną logikę.

          Co do wspomnień o SB-kach to istotnie brzmi to dziś jak kawał, ale wtedy to był kawał nerwówki i niepewności. Pozdrawiam.
          Jacek.

          • Cześć, Jacku
            Cena paliwa szła szybko w górę w roku 2007 i 2008, najwyższą, jakiej doświadczyłam, była $ 4.75 za galon w maju 2008. Wtedy Obamy jeszcze nie było, wybory były w listopadzie 2008, zaprzysiężenie w styczniu 2009.

            Teraz jest nieco niższa, 3-coś za galon; w porównaniu z niecałe 2 około roku 2004 to jest duży skok. Ale jest to skok Busha.

            Widać, że prawo popytu i podaży, które reguluje ceny, nie bardzo działało za Busha. A jest to pierwsze prawo wolnego rynku i kapitalizmu.

            Tak, nielegalnych pracujących w budownictwie ubędzie. Sytuacja w budownictwie jest najgorsza od czasów, odkąd zaczęto prowadzić statystyki na ten temat. Też widzę tych ludzi, są takie miejsca, gdzie oni wysiadują i czekają na jakikolwiek zarobek, i bardzo mi ich żal. Oni mają dzieci urodzone w Stanach i mające obywatelstwo automatyczne z racji miejsca urodzenia.

            Twoje wspomnienie, teraz anegdotyczne, wiem, że kiedyś było okropną prawdą, nawet zagrażającą życiu.

            Pozdrowienia.

          • @solano
            Kiedy Obama dostał się na “tron” w styczniu 2009 benzyna była b. nisko, po $1.61(!). Tu żródło:
            http://gasbuddy.com/gb_retail_price_chart.aspx

            Było to po tym jak Bush zapowiedział wiercenia. Następnie od tego czasu cena stale rośnie.

            Co do Meksykanów to głównie są to młodzi mężczyżni, młodzież, tacy podejmują ryzyko nielegalnego przekroczenia granicy do północnego el dorado. Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Piękny wykres, ale przeoczyłeś dużo, bardzo dużo
            Tak, widziałam na wykresie, że cena spadła na chwilę, jak tylko Bush ustąpił, a Obma jeszcze nic nie zdążył zrobić. Tego aspektu wykresu, idącego w wielką górę za Busha, jakoś nie opisałeś… DLACZEGO?

            Ale ja za taką cenę, 1,61, nie tankowałam od 2003 roku. A Ty? Nie przywołuj danych, które były efemerydą. Ja mogę tylko wnioskować, że nie jeździsz samochodem i nie tankujesz co tydzień, skoro nie chcesz widzieć tego, co faktycznie płacisz, a podpierasz się wykresami.

            Ja tankuję i widzę na rachunkach i te Twoje wykresy – nie wiem, czemu mają służyć? Zamydleniu oczu? Jesteś historykiem, to znaczy, obserwujesz rzeczywistość, daty zdarzeń mają tu znaczenie, a widzę, że mydło Ci z tego wychodzi.
            Spójrz na swoje rachunki za benzynę (rachunki trzeba trzymać, jakby pamięć zawodziła) i wyciągnij wnioski. Mi się w głowie nie mieści, że ktoś tutaj, na tym portalu, może próbować wciskać ludziom ciemnotę. Na taki temat, jak cena benzyny. Po co? Co chcesz tym osiagnąć?

            Latynosi to są już rodziny, to nie są młodziki dążące do el dorado. To jest “problemem” tego kraju, ogłoszonym nawet przez polityków, a Ty ciągle tego nie widzisz?

            Jesteś przybyszem, tak samo, jak oni. Ja jestem przybyszem i mam pokorę przybysza. Popracuj nad swoją, bo niegodne jest wyrażanie przez przybysza pogardy dla innych przybyszów.

            Jestem bardzo zawiedziona.

          • @solano
            Witam, wykres jak to zbiór informacji, mówi sam za siebie i tylko trochę pozwala na interpretacje. Jak z niego widać ceny paliwa zaczeły spadać “na łeb na szyję” już w czerwcu 2008 roku, czyli tak jak nadmieniłem za ostatnich 6-7 miesiecy administracji Busha. Prezydent Obama został zaprzysiężony, zgodnie z tradycją, w II połowie stycznia 2009 roku i wtedy widzimy powolny stały pochód cen do góry. Więc trudno tu coś nowego wymyśleć. Oczywiście, statystyka została nazwana przez słynnego premiera W.B., Disraeli, największym kłamstwem, więc może nie do końca oddaje rzeczywistość…
            Co do cen “tankowanych” to przecież zależy gdzie tankujemy, u którego dystrybutora, ceny potrafią różnić się dość drastycznie.

            Co do Latynosów to obawiam się że sprawa jest bardziej skomplikowana, kiedy podejdzie się do niej poważnie i na nic tu emocje. Na poziomie obserwowalnym gołym okiem poważna ich część to właśnie młodzież, oczywiście z biegiem czasu część z nich zakłada rodziny (wszyscy sie starzejemy!), ja znam wielu “niezrzeszonych”.

            Według politycznych prognostyków latynosi pod koniec tego stulecia spowodują poważne zamieszanie w USA ze wzgledu na swoją dynamikę demograficzną i geografię osiedlenia. Poza tym słyszałaś chyba o ich organizacjach rewizjonistycznych (coś jak ziomkostwa niemieckie wobec Ziem Zachodnich w Polsce). Pominę już problem młodzierzowych gangów latynowskich. Najbardziej znany jest ruch, delikatnie mówiąc nacjonalistyczny, Aslan, który otwarcie dąży do oderwania od USA stanów południowych, bardzo aktywny na południowych uczelniach, ale to zasługuje na osobne opracowanie i przedstawienie.

            Ostatnie kilka zdań Twojej wypowiedzi mnie nieco rozbawiły… Wydaje się, jakby powiedział stary podróżnik, że zepsuł Ci się kompas.

            Z jednej strony mówisz o statusie “przybysza”, o pewnej lojalności i pokorze, spodziewałbym się, ze odniesiesz to do państwa, które nas przygarneło w trudnej politycznej chwili i okażesz ludzką niekłamaną wdzieczność. Ale Ty zapominasz o tym i swoje uczucia przenosisz ochoczo na tzw. “nielegalnych”, czyli ludzi którzy z litery, złamali prawo, pogwałcili granice tego goscinnego dla nas kraju. Czy wiesz, że są ludzie w ich krajach pochodzenia, którzy szanuja prawo i stoją “pokornie” w kolejce o pozwolenie na emigracyjną wizę?
            Odnoszę wrażenie, że prawie zapomniałaś o PRAWIE, bez którego to i każde społeczeństwo upadnie. Ale może to zagadnienie zasługuje też na poważniejsze omówienie. Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Muszę podziękować za “otwarcie oczu”,
            Bo do tej pory przekonany byłem że jedynymi legalnymi amerykanami są Indianie. Cała reszta zaś to motłoch “ludzi którzy z litery, złamali prawo, pogwałcili granice tego gościnnego dla nich kraju”. Cóż: “zwycięzców nikt nie sądzi”.

            Wobec tego pewnie także się mylę z innym spostrzeżeniem. Początek upadku Rzymu sygnalizuje otoczenie się “Vallum Aelium”, budowa chińskiego muru zapowiada podobnie upadek potęgi Chin.
            Zaś murowanie granicy z Meksykiem i Palestyną zapowiadać powinno początek upadku Szatanów Zjednoczonych.

            Fakt że zarówno Rzymianie, jak i mieszkańcy Państwa Środka – przekonani byli o swej wyższości nad barbarzyńcami, zapewne nic tu nie zmienia…

          • @podatnick
            “Bo do tej pory przekonany byłem że jedynymi legalnymi amerykanami są Indianie.” (…)

            No tak, to kolejne złudzenie. Oni po prostu zaplanowali i wykupili swoją wycieczkę wcześniej, gdzieś miedzy 10 – 40 tys. lat temu emigrując z dzisiejszej Monolii/Syberii i przechodząc cieśninę Beringa w drodze po lepszy klimat. To prawda, to zwycięzcy piszą historię, odkąd oczywiście nauczyli się pisać, wcześniej wszystko było na “gębę” i na pamięć…

            Jest wiele analogii między upadkiem Imperium Rzymskiego, a problemami Ameryki. Nadmiernie rozbudowane imperium, używające systemu sojuszy na drodze do potęgi, nie jest w stanie wystawić i sfinansować żołnierza do utrzymania swoich zdobyczy. Status-oferta zielonej karty dla ochotników do armii, podobny status dla plemion germańskich broniących północno wschodniej granicy Rzymu. Wyalienowanie się elit ze społeczeństwa.

            Mury to tylko ostatnie zabiegi krawieckie mające przedłużyć żywotność starego kontusza.

            Wyższość, barbarzyństwo – to kwestia autorskich kryteriów. Określeniem “barbarzyńcy” starożytni Grecy nazywali po prostu tych których języka nie rozumieli, póżniej dodawano temu pojęciu wiele innych znaczeń.

            Pąństwo Środka, podobnie jak Rzym poślizgneło się także na zbyt wysokich podatkach i rozbudowanej bezrozumnej biurokracji. Dziś obserwujemy podobny kierunek “postępu”, więc chyba możemy liczyć na podobne rezultaty zataczającej kolejny krąg heglowskiej spirali dziejów (nie jestem ukąszony). Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Nacjonalistyczny ruch Aslan
            “który otwarcie dąży do oderwania od USA stanów południowych, bardzo aktywny na południowych uczelniach”
            o matko, to dokąd będą emigrować?

          • @Knock.out.4
            “hehe”
            Podobno ten się dobrze śmieje, który śmieje się jako ostatni. Więc, musimy jeszcze poczekać. Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Jacku nie śmieję bo mnie to bawi jako nieprawdopodobne
            tylko uważam że to byłby hihot historii, gdyby MEksykanie utworzyli nowe imperium na gruzach US.

          • @Lukrecja
            Podejrzewam, że do lepszego jutra, jak np. natchnione humanizmem kolegi bolszewiki. Przejedzą lepsze, to odnajdą się w “gorszym”. To wygląda na prawidłowość, Nie ma co procesować się z procesami historii. Pozdrawiam.
            Jacek.

          • Jacku
            Nawet patrząc na wykres, nie biorąc pod uwagę cen na stacjach benzynowych, Twoje stwierdzenie, że ceny benzyny wzrosły dwukrotnie za Obamy, jest nieuprawnione. Ja bym powiedziała, że one spadły na chwilę zimą 2008/09. “Ceny spadły z powodu zimy”, czy czegoś tam, choć najbardziej z powodu pękniętej bańki. Nowy wymiar cen powstał za Busha i trwa. Stwierdzenie, że za Obamy cena się podwoiła, jest szkodliwe – kto nie zada sobie trudu popatrzenia w wykres z szerszej perspektywy, będzie chodził i tę bzdurę powtarzał. W końcu, ja mogę wyciągnąć tabelkę i pokazać, ile niemieckich pieniędzy Grecy przejedli, bo w tabelkach stoi “jak wół”.

            Mój kompas jest w porządku. Za młodu łamałeś prawo i jesteś z tego (słusznie) dumny. Nie zapominaj, że łamałeś wtedy PRAWO. Każdy z nas przyjechał po jakieś el dorado. To, że jeden ma papier, a drugi nie, z nikogo nie czyni kogoś lepszego lub gorszego.

            W ubiegłym roku, miesiąca nie pamiętam, po raz pierwszy w Kalifornii w szkołach podstawowych ilość dzieci latynoskich przekroczyła ilość wszystkich innych. Jest ich już większość, bo rodziny są faktycznie wielodzietne. Ci ludzie pod Home Depot i w innych miejscach, mężczyźni czekający na zarobek, ja widzę, że to są 30-40 latki. Z rodzinami nie mają po co wracać do Meksyku, jakoś muszą sobie poradzić, bez zasiłków ani pomocy. Ja nie widzę młodzików. Młodziani, jak się skończyła prosperita w budownictwie, pewnie mogą wrócić. Jestem przekonana, że ci ojcowie i matki rodzin w dużym procencie są nielegalni, bo w Kalifornii o legalność nie pytają. Wiem to z własnego doświaczenia:

            Zapisywałam lata temu syna do szkoły i chcieli ode mnie tylko jeden papier: świadectwo szczepień. Miałam dokumenty, ale ich nie potrzebowali, dostałam formularz, tu wpisz imię i nazwisko, datę urodzenia i adres. Szkoła od 8.15 rano, od jutra, z automatu zapis do klasy dla dzieci, gdzie uczą przede wszystkim angielskigo. Klasa miała dodatkowe zajęcia i dzieci było ze dwanaścioro. Nie dlatego, że dzieci było mało, ale klasy zrobili nieliczne.

            Wspomniałeś też o problemie “lenistwa”, wywołanym zasiłkami. Dziwne, że nie było problemu lenistwa przed 2008 rokiem. O “przejściowym” sprzątaniu przez panią magister też nie ma co mówić, bo sprzątają Meksykanki i te pracy nie straciły, przynajmniej część z nich nadal jest zatrudniona. Mają pracę oddać?

            Paszport i pozwolenie na wyjazd czy wjazd to takie papiery, których historia jest stosunkowo krótka. Może zechciałbyś o tym napisać?

            Obama przedstwił dziś swój budżet. Kolejny fajny temat.

            Muszę iść, pracę jeszcze mam.
            Pozdrawiam.