Sasin



share

Zanim przejdę do parafrazy rytualnego zawałowania, co i przed czym kroczy, warto sobie przypomnieć jeszcze jedną prawidłowość. Bez konkurencji wszystko staje się tandetne, gdy się przyjrzymy historii dowolnego postępu, to zawsze skok cywilizacyjny odbywał się w warunkach ostrej konkurencji. W czasie renesansu mieliśmy wysyp geniuszów, w trakcie rewolucji przemysłowej zatrzęsienie wynalazców. O sporcie nie ma co wspominać, tutaj wszystko opiera się na nieustannej konkurencji, a rekordy oraz fenomenalne bramki strzelone nożycami, są wynikiem ostrej rywalizacji. Polityka rządzi się takimi samymi prawami, ale w przez ostatnie pięć lat mamy sytuacją nadzwyczajną i niezdrową. PiS nie ma żadnej, ale to żadnej konkurencji politycznej, całe polityczne otoczenie można uznać w najlepszym przypadku za sparingpartnerów.



share

Do czego to doszło, że człowiek po takich oczywistych, tytułowych, symptomach musi odgadywać, czy będą wybory? Kiedyś się mawiało, że jak zwalniają, to będą przyjmować, dziś trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby w gęstych oparach absurdu odnaleźć resztki zdrowego rozsądku i strzępy informacji. Będą wybory? Z tego co widać po zachowaniach działaczy i współpracowników PiS, taki pomysł nie tylko istnieje, ale widać determinację do utrzymania terminu 10 maja. Jeśli nagle pojawia się oficjalna informacja, że Sasin będzie przez Pocztę Polską dostarczał karty zanim zostanie przegłosowana ustawa, no to ten jeden sygnał wystarczy do wyciągnięcia generalnego wniosku.