Latkowski



share

Dla detektywa amatora, a nawet dla miłośnika kryminałów i filmów sensacyjnych, desperacki akt Falenty może wzbudzać uśmiech politowania. Jest rzeczą oczywistą, że szantaż wymaga dyskrecji i z chwilą, gdy publicznie ogłasza się przedmiot szantażu, to temat jest spalony. W przypadku polityków istnieje jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, każdy polityk poddany szantażowi musi mieć otwartą drogę ucieczki, w przeciwnym razie nie ma takiej siły, aby spełnił publicznie wyrażone żądanie szantażysty. Jeśli krzyczysz do polityka w randze prezydenta Polski, że chcesz natychmiastowego uniewinnienia, bo w przeciwnym razie ujawnisz brzydkie rzeczy, to wiadomo, że nie pozostawiasz politykowi innej możliwości, niż odrzucenie szantażu,



share

Przepraszam bardzo, ale który idiota sądzi, że Latkowski ma oryginały nagrań? A przecież o to rzekomo bije się prokuratura. Tusk nie wie kto i czym go zabił. Czy ktoś zauważył tę podstawową rzecz? O czym przede wszystkim świadczy cyrk w redakcji „Wprost”? O tym, że Tusk nie ma bladego pojęcia kto mu to zrobił i kto tak naprawdę za całością stoi, reszta jest tylko oprawą artystyczną. Ktoś zrobił Donaldowi kuku i tutaj kandydatów nie brakuje od szeregowych funkcjonariusz BOR po wyższych oficerów WSI. Donald rozpaczliwe poszukuje odpowiedzi, w nadziei, że się dogada z przeciwnikiem albo odda z czystej zemsty, bo strat nie odrobi na pewno. Czysta ludzka ciekawość zżera Tuska i płonna nadzieja, a dla mnie nie jest ważne kto nagrał, ważne kto po nagraniach wydał wyrok. Chyba wszyscy zgodzimy się też z dwoma innymi faktami. Tusk dostał sygnał, że ma odejść, postanowił jednak walczyć.



share

Warto traktować poważnie niepoważne artykuły „Wprost”, bo odkąd tym niegdysiejszym tygodnikiem opinii zarządza były (?) gangster Latkowski publikacje nie są przypadkiem. Przypomnę, że Nowaka załatwił „Wprost”, taki sam los spotkał Fibaka i jeszcze paru innych ze świecznika. „Wprost” stał się organem czyszczącym i porządkującym, innymi słowy Latkowski jest cynglem nowej zmiany. Artykuł dotyczący finansowania PO przez niemiecką CDU na miesiąc przed wyborami wydaje się darem niebios. Gdyby coś takiego napisała Gazeta Polska albo Nasz Dziennik byłaby kupa śmiechu w mediach głównego nurtu, a „Wprost” tak się potraktować nie da. Na łamy „Wprost” Latkowski nie trafił przypadkiem i bez dwóch zdań spłaca stare długi. Mimo wszystko nie dołączę do zbiorowego podniecenia, bo jak zawsze trzeba zatrudnić nos i dopiero potem pisać o tym, co tu śmierdzi.