Syndrom bitego dziecka albo nawet psa – „prawicowe media”

Prześlij dalej:

I nie jest ważne, czy chodzi o taką pierdołę jak brednie sprzedajnego pismaka, akredytacje, czy politykę zagraniczną. Michała Rachonia wywalono z konferencji jak akwizytora, a koledzy Rachonia „solidaryzują” się z tymi samymi łachudrami, którzy za Jerzym O. nazywali go żulem, bo łachudry nie załapały się na darmową wycieczkę prezydenckim samolotem. Takie podróże na krzywy ryj, to się teraz akredytacja nazywa, co więcej szaty drą ci sami producenci szmatławca, którzy mieli pretensje, że się lata za pieniądze podatnika. Prezydent Andrzej Duda powiedział w Tallinie to, czego zresztą od niego Polacy oczekiwali – Polska chce uczestniczyć w rozmowach o Ukrainie i całym regionie. Król czekolady, Poroszenko, w Berlinie podtrzymał propozycję z Mińska, co było tak oczywiste, jak sobota po piątku, Berlin najzwyczajniej w świecie wykłada kasę dla Ukrainy. Znów konsternacja, z Ukrainą pozamykać granice, zamrozić stosunki, bo niewdzięczni banderowcy, no i Jezus Maria, zaraz Kopacz wykorzysta to „potknięcie”. Gdzieś w tle ledwie słyszany głos rozsądku, że polityki zagranicznej nie robi się w 2 godziny i każde działanie musi być wielowymiarowe.

Polska zmieniła kierunek swojej polityki z wiernopoddańczej Berlinowi i strachliwej wobec Moskwy, pokazała, że nie będzie bierna, tyle na tym etapie miał i mógł zrobić Andrzej Duda. Tak ciężko zrozumieć, że aż trzeba dyżurnych banderowców odgrzewać i wygłupiać się z dyscyplinowaniem dwukrotnie większej od Polski Ukrainy? Chyba nie warto, zwłaszcza, że po kilku godzinach wiceszef z gabinetu Poroszenki mówi o włączeniu Polski do rozmów. No, ale zawsze można rzucić sakramentalne „właśnie tym się od nich różnimy”. Dokładnie tym się od nich różnicie, frajerzy, braliście w dupę 25 lat i niczego się nie nauczyliście, chociaż nauka sama się ciśnie. Albo się broni sprawy, w którą się głęboko wierzy i jednocześnie wie z czyjej strony zawsze zostanie rzucone łajno i granat albo się robi licencjat przedszkolanki, tudzież kurs ministranta. Wchodzenie w polemiki, pedantyczne analizy akredytacji i lotów do Poznania, solidaryzowanie się z marginesem medialnym, to jest po pierwsze zboczenie, po drugie słabość charakteru tłumaczona „obiektywizmem”. Smutna prawda jest taka, że po „naszej” stronie wojowników z jajami znajdzie się może trzech, reszta to baby z rozmazanym tuszem, które bawią się w „ratowanie Polski” przez aplikację smartfona. Jest kampania decydująca o naszych losach na najbliższe 4 lata co najmniej, to się ku..a w końcu wyprostujcie zbite dzieci, a potem oddajcie z nawiązką, co w dupę zebraliście. Każda inna postawa to mentalność niewolnika.

Strony

32522 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

34 (liczba komentarzy)

  1. Niestety nie da się wygrać medialnego sporu z me(n)diami głównego ścieku nadstawiając drugi policzek. Trzeba stosować podobne metody, choćby mierziły nas do szpiku kości. Najlepszą metodą jest atak, najlepiej wyprzedzający. Nigdy nie zapomnę skowytu "resortowców" po ukazaniu się książki D. Kani, J. Targalskiego i M. Marosza "Resortowe dzieci - media". 

    Pozdrawiam

    JL

  2. Gościu,

    Nigdy w życiu nie napisałem nawet jednego komentarza w Internecie, ale po przeczytaniu tego wpisu, aż zalogowałem się na Twojego bloga.

    Idealny opis kontrukcji psychologicznej "prawicowych" dziennikarzy, ich skłonności do dewocji, braku umiejętności stworzenia trwałego, silnego, jednolitego wspólnego przekazu wokół kilku spraw naistotniejszych dla Polski. Prawie każdy z tych tzw. prawicowych dziennikarzy ma w sobie taki pierwiastek głupoty, coś na kształt lekkiego jobla, który uniemożliwa im prawidłową gradację spraw na te ważne i ważniejsze. Kłócą się ze sobą o rzeczy w tej chwili nie jakoś bardzo istotne (patrz Do rzeczy i Wsieci), a tam gdzie gdzie leży prawdziwa władza i kasa, gdzie mogą zaprezentować swoje wypociny szszej publice (np. TVP) to ich już tak bardzo nie interesuje. A przecież fakt jest taki, że tylko PIS tym gamoniom może umożliwić wejście do mainstreamu, a te .... jeszcze  w niego walą bez opamiętania prawie za każdą decyzją, bo to, bo tamto...Plus oczywiście zamiast jak napisałeś zgnoić takiego Lisa i pozbawiać go w każdym tekście, w każdej wypowiedzi jakiejkolwiek zdolności honorowej to jeszcze podają mu rękę. Ot, syndrom sztokholmski. Te lata 90 - te rzeczywiście musiały być traumatyczne dla "prawicowego: dziennikarstwa.

    Otóż, te wszystkie kundle poskoministyczne mają taką właściwość, że posiadają instynkt samozachowawczy i wiedzą doskonale jak mówić jednym głosem w ważnych dla siebie sprawach i kogo i kiedy gnoić w mediach.Widać to doskonale na przykładzie Dudy, który jest dla nich w tym momencie śmiertelnym zagrożeniem. Wiedzą, że na jego plecach pis może dojść do władzy. Nie trzeba zresztą być geniuszem, żeby to stwierdzić. Walą w niego jak w bęben z każdej strony. Jakbym był zresztą na ich miejscu też bym tak robił. Tam nikt się nie wyłamie, ze względu na przyzwoitość i inne takie duperele. A po prawej stronie zaraz się ktoś uniesie honorem, pryncypialnie odetnie, że tak nie wolno, że przyzwoitość, że trzeba wyjaścić i takie tam pierdzenie. Ci prawicowcy nie zrozumieją (bo taki już ich urok po prostu), że naprawić Polskę to trzeba być k...wa zwartym w najważniejszych sprawach na froncie miedialnym. Taki Kaczyński już dawno to zrozumiał i wie, że na dłuższą metę nie można tolerować w partii wolnych ptaków, co nie wiadomo kiedy im odjebie i będą gadać jakieś bzdety kompromitujące jego obóz. Tacy ludzie nie nadają się do polityki, bo nie są w stanie ze względu na swoje cechy psychologiczne tworzyć trwałej struktury i prędzej czy później doprowadząją do dekompozycji każdego ugrupowania.

    Uff...pierwszy raz to z siebie wyplułem w formie pisemnej.

  3. Mnie też często irytują nasze media, właśnie z tego też powodu.
    Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że media prawicowe są z pewnością umiejętnie osłabiane i skłócane, tak zresztą, jak i z pewnością opozycja. Taka dywersyjna robota to podstawa unieszkodliwiania przeciwnika. Kiedy robią to fachowcy, trudno o mocnych.

    Z kolei po tamtej stronie jest dyscyplina i maszerują w nogę, bo to nie są wolne elektrony, tylko działają pod dyktando, więc porządek (Ordnung, pariadok - co kto woli) musi być.

    Po naszej stronie dość dobrze zorganizowane jest środowisko Gazety Polskiej, tam idzie przekaz jednolity, a kto choć trochę nie pasuje - idzie w odstawkę (vide ks. Isakowicz-Zalewski).

  4. ...powinna zostać od razu zgnojona za stronę czysto warsztatową. Na pierwszy rzut oka widać, że nie dokonano podstawowego researchu.
    Poseł przez trzy lata kilka razy, w nieregularnych odstępach czasu ma służbowe wyjazdy do Poznania. Jak można to wiązać z, jak sądzę, regularnie jednak głoszonymi wykładami na uczelni? To co, raz kiedy jedzie wykładać, to płaci sam, a innym razem, od czasu do czasu, bierze pieniądze publiczne? Poznań jest jednym z największych miast w Polsce, więc czy kilka wyjazdów w ciągu trzech lat w sprawach poselskich jest niemożliwe?
    W dodatku Nowy Tomyśl, w którym, jak wynika z tekstu, znajduje się szkoła, leży 70 km od Poznania. Nie było hoteli bliżej?
    Najnowsze doniesienia medialne wskazują, że te wyjazdy nawet nie pokrywały się z terminem zajęć Dudy na uczelni. Czy Newsweek to sprawdził?
    Jak widać, pytań po przeczytaniu tekstu jest dużo i fakt, że autorzy nawet nie próbują na nie odpowiedzieć, powinien zdyskwalifikować artykuł w oczach każdego normalnego redaktora.
    Niestety tak długo, jak nasze środowisko dziennikarskie toleruje takie standardy pracy, tak długo takie teksty będą powstawać, a gazetka Lisa nadal będzie traktowana jak poważny tygodnik, a nie brukowiec, którym jest.

  5. On wiedzial tylko wiedzial tez jak dziala programowanie mozgow. Nie bez kozery sluzby od wielu lat jada na NLP w kazdym dzialaniu na przeciwnika. Lis wiedzial ze Duda wyklada obok poznania (z perspektywy Warszawy). I wiedzial ze uda sie skleic zbitke medialna. Prawdy nie musi byc w tym - wystarczy anonimowy student i lista faktur za hotele. Nikt o wiecej nie spyta bo to wymaga myslenia a bierzaczka wzywa. Sadze nawet ze mogl sprawdzic ze wyjazdy i wyklady sie nei pokrywaja - dlatego sa zastrzezenia ze moze jednak nie ale niech udowodni. 
    Nie ma wolnych dziennikarzy. Sa pracownicy mediow a media maja wlascicieli a ci maja swoje cele.
    I to jest wlasnie powazne

  6. Ja wiem, że to wszystko zostało zrobione na zimno i z wyrachowaniem. I o ile rozumiem, że czytelnicy tego szmatławca wszystko łykną, to wkurza mnie fakt, iż inni dziennikarze to cytują, zamiast zignorować lub wręcz wyśmiać jako tekst prymitywny, urągający podstawowym zasadom dziennikarstwa oraz mający bardzo oczywisty cel "obrobienia d...py" (wybaczcie dosadność, ale to przecież poziom plotek z magla). I nie chodzi tu tylko o dziennikarzy "reżimowych", ale także "niezależnych".
    Tomcio Lis wciąż uchodzi w Polsce za poważnego dziennikarza, a powinien być traktowany jak redaktor "Skandali", czy jak to się nazywało.
    Dopóki to się nie zmieni, takie i jeszcze gorsze teksty będą powstawać. Nie tylko kłamliwe, ale po prostu nędznie napisane. Bo jeśli kryterium oceny dziennikarza staje się jego wierność oraz gotowość do popełnienia tekstu na zamówienie i po linii, to inne kryteria schodzą na dalszy plan. Popatrzcie na przykład jak spadł poziom dziennikarstwa w Wyborczej. I nie mówię jedynie o tekstach politycznych, ale nawet o recenzjach filmowych.

  7. z całym szacunkiem - "kulturalne" podejście do medialnych najemników (łagodnie mówiąc) przerabiano w ostatnich latach wielokrotnie ze skutkiem bardziej niż żałosnym to raz. Dwa to czas i miejsce - na dwa miesiące przed wyborami mając przeciwnika "przy linach" ( wybory prezydenckie) nie opuszcza się rękawic dając złapać oddech - ten zwykle natychmiast po tym oddaje często nieczystym ciosem.  I jeszcze dwa spostrzeżenia a propos :

    -we wcześniejszych felietonach MK kilkakrotnie prezentował mentalną różnicę pomiędzy "my i oni" i zawsze o tym trzeba pamiętać , nie będzie żadnej kultury, uczciwości czy rzetelności po tamtej stronie - jesli nie będzie wygodnych dla nich faktów to tym dla faktów gorzej;

    -obawiam się mocno, że kolejne pokazy łagodności i dobrego wychowania będą działały odstręczająco dla części wyborców głosujących na AD - nikt nie przepada za ofiarami, w polityce niestety obowiązuje nie gloria victis lecz vae victis.
    Pozdrawiam serdecznie

  8. MÓJ KOLEGA MIAŁ WREDNĄ TEŚCIOWĄ ,ALE JAK BYŁY IMPREZY RODZINNE TO TAK JEJ  SŁODZIŁ  ,DOGADZAŁ ŻE BABSKO   CAŁKIEM  ZGŁUPIAŁO ..PAN DUDA POWINIEN ZAPROSIĆ LISA NA EKSKLUZYWNY WYWIAD DO PAŁACU.I  CO    LIS BY SIĘ WŚCIEKŁ?JAKIE PYTANIA BY ZADAWAŁ ?
    PS .ZA KOMUNY NA BLOKU POJAWIŁ SIĘ NAPIS "KOCHAM BREŻNIEWA" MILICJA NAPIS ZAMALOWAŁA .ZA PARĘ DNI POJAWIŁ SIĘ NAPIS " I TAK GO KOCHAM"    A TERAZ POWINNY SIĘ POJWIĆ NAPISY KOCHAM TOMASZA LISA ......CI CO KUPUJĄ  'NIUSŁIKA "  'CZAS START MALOWAĆ NAPISY

  9. avatar

    Prawda to czy fałsz?

  10. pozdrawiam i życzę wytrwałości.

  11. Strony