Reklama

Kap. Kap. Krople deszczu uderzające w okno dachowe obudziły Zoe o w piątek o czwartej rano. Coś z tyłu głowy podświadomie zaniepokoiło go. Zasnął.


Kap. Kap. Krople deszczu uderzające w okno dachowe obudziły Zoe o w piątek o czwartej rano. Coś z tyłu głowy podświadomie zaniepokoiło go. Zasnął.

Budzik szósta rano. Wróciła świadomość… i podświadomość podłączyła się do strumienia świadomego myślenia. Eureka. Lajkonik strzelał do niego w śnie w takt kropel rozbryzgujących się o okno.
Zoe zatelefonował do Adama
 – Kupiłeś te karbowane pociski? Mają lepszą celność
– Kupiłem- spokojnie, zaspanym głosem odpowiedział Adam
– Pamiętasz. Ostatnio ich snajper załatwił trzech naszych zanim go dorwaliśmy
– Trenowałem celność – nie będzie źle – już mniej zaspanym głosem odparł Adam 
– Za dziesięć minut jedziemy w takim razie do Ignacego. Na negocjacje.

 Szara droga dłużyła się nieznośnie. Zoe i Adam umilali sobie ją żartami o Lajkoniku: – Wiesz co znaczy Lajkonik w tłumaczeniu na nasze? Lie co nic – Łgarz, który nic nie zapłaci za usługi. Musi mieć jakichś starszych braci w rodzinie.
-A wiesz skąd się wziął Ignacy? Jak szalał w młodości po okolicznych knajpach. Na koniec bójek wołał – I gnaty ci następnym razem połamię!
– Na szczęście trochę się uspokoił i nie wszczyna już bójek.

Trochę się humor wspólnikom poprawił. Podjechali pod siedzibę Lajkonika. Przy bramie wjazdowej stało dwóch smutnych panów o interesującym wyglądzie. Budzącym szacunek wyglądzie (w sumie nie u wszystkich): 

 -Znowu Lajkonikowi się nudzi- pomyślał Zoe – ostatnio przy bramie stały chyba lwy a poprzednio dwie sztuki Wenus z Milo.  Nawet ręce jeszcze miały. 

Automatyczna brama otwarła się do połowy. Zaskrzeczał domofon
– Kopnijcie w konstrukcję bramy, siłownik nawala jak leje deszcz.
Wjechali na teren siedziby.
– Broń bierzemy, czy zostawiamy na jutro? – jak zwykle z granitowym spokojem zapytał Adam
– Jutro. Użyjemy jej jak negocjacje się nie powiodą. Weszli do budynku.
– Proszę za mną – czarny lokaj z leciutkim o dziwo wschodnim akcentem(skąd on go  wytrzasnął, chyba jakiś Man in Black, przeleciało Adamowi przez głowę)  – Pan Lajkonik oczekuje w gabinecie  

Zoe zastanawiał się jaki Lajkonik dzisiaj przyjmie awatar (dla tych co nie wiedzą – Lajkonik może zmieniać postać wedle własnego widzimisię) Zoe nie zawiódł się: 

 Zoe i Adam również byli przygotowani: Zoe poszedł w klasykę: 

Adam również poszedł w klasykę (z lekką dozą nieśmiałości) :

 
– Witajcie – z uśmiechem na ustach Lajkonik powstał zza biurka aby podać dłoń konkurentom i jednocześnie wspólnikom. W ciemnych okularach wyglądał zabójczo. Zabójczo.
– Witaj, zdejmij te gejowskie bryle, stary byku- również z uśmiechem odrzekł Zoe
– A ty odklej ten fasadowy wąsik z tej facjaty – odgryzł się Lajkonik
Adam się nie uśmiechał – uśmiech nie pasował do jego image.
  – Dobra, powygłupialiśmy się –TRANSFORMACJA – powrócili do rzeczywistych nieciekawych postaci. Cała trójka rozsiadła się wygodnie w gabinecie. Już po chwili było wiadomo, że wygodny fotel to miał Lajkonik. Adam i Zoe siedzieli na kanapie z parzącego tworzywa sztucznego – skurczybyk chce abyśmy byli rozproszeni podczas negocjacji – pomyślał Zoe. 

– Kawy? Rozpuszczalnej? – z chytrym uśmiechem zadał pytanie Lajkonik Zapewne pociśnie nam Inkę przyszło głowy Zoe(mu) – abyśmy przysypiali potem.  
-Jeśli masz ekspres, to poproszę z ekspresu. Lajkonik był również na to przygotowany – zaparzył w ekspresie kawę zbożową Anatol. Podając parujący napar uśmiech nie schodził z twarzy Lajkonika. Zrzedł gdy Zoe i Adam wyciągnęli cukierki z kofeiną i wrzucili je do kawy.
-Taki senny ten dzień – odezwał się tym razem Adam.
– Chodźmy do jakiegoś lokalu, tutaj nas wykończysz swoimi sztuczkami. Nie dogadamy się tutaj w sprawie kontraktu – stwierdził Zoe- zaraz włączysz jakąś wyjącą klimę albo zaczniesz nadmuchiwać do pomieszczenia dwutlenek węgla.
-Macie rację. Zresztą potem mnie Chandra męczy po waszych wizytach tutaj. – Lajkonik musiał wbić szpilę. 
– Dobrze Ci tak. Chciałeś Chandrę to masz Chandrę 
– A jak tam Melancholia. Dobrze ci z nią? – skontrował Ignacy 
– Chodźmy już do tego lokalu.

Negocjacje w lokalu były długie, męczące i nużące. Jak zwykle protokół rozbieżności był dłuższy od protokołu zbieżności. Zresztą protokół zbieżności każdy rozumiał po swojemu. Właściwie to sprawa z umową w ogóle nie posuwała się do przodu. Jak zwykle zresztą. Uczestnicy już po pół godzinie bezowocnych rozmów byli zmęczeni. Tak dłużej się nie da – pomyślał każdy z uczestników.

– Panowie tak dłużej się nie da – powiedział głośno Lajkonik
– No z tym się mogę zgodzić – odrzekł Zoe
– Jak zwykle problem musimy rozwiązać tak jak zwykle – znowu spokojne sypnął sentencją Adam.
– Jutro? Tam gdzie zawsze – stwierdził Lajkonik
– Czy ja wiem? – przejadło mi się już to pole do paintballa
– Ok. Jedziemy na nowe – otwarli tutaj niedaleko w starym pokomunistycznym ośrodku wypoczynkowym – stwierdził szerokim uśmiechem Lajkonik
– Jeśli my wygramy – obniżasz cenę za wykonanie kontraktu o 20% w stosunku do kalkulacji wg SIWZ, jeśli przegramy płacimy wg SIWZ – rzucił przygotowanym tekstem Zoe
– Ok. – Lajkonik był pewien, że wygra – Mam nowego snajpera, Chandra trenowała ostatnio całymi dniami, siła spokoju  panowie
– Też mamy atuty, przyjacielu…

Rozstali się z uśmiechami do następnego dnia. Nikt głośno nie przyznawał, że w sumie to mieli głęboko gdzieś całe te negocjacje. Liczyła się tylko gra na polu. Zawsze dla nich liczyła się tylko gra.  

Jak wtedy gdy Lajkonik wygrał Chandrę a Zoe Melancholię. 

Reklama
Poprzedni artykułNa dobry początek: VAT 25%, euro 5 złotych, dług publiczny 56% PKB
Następny artykułMedialne gwiazdy – dzieci peerelowskich funkcjonariuszy międzynarodowego pochodzenia

21 KOMENTARZE

  1. Autorze
    Pojechałeś szeroko, po bandzie i całkowicie alternatywnie w stosunku do świata Lajkonika. Oczywiście jestem ujęty tym, że komuś się w ogóle chce takie crossovery tworzyć, ale to rzeczywistość całkiem alternatywna. Mam wrażenie, że to nie Lajkonik, że to agent Nowak, podający się za pana Ignacego Lajkonika w sobie tylko wiadomym celu. A może odwrotnie? Może Lajkonik dla agenta Nowaka jest tym, kim Clark Kent dla Supermana?

    W każdym razie strzelaniny, negocjacje przy użyciu niewygodnych krzeseł i wygrywanie partnerek (nawet bez precyzowania W CO się grało) to dla mnie całkowita nowość, jeżeli chodzi o Lajkonika.

    Co więcej, pociągnąłbym temat ze swojej strony, ale zaprawdę powiadam wam, nie bardzo jestem w stanie (pracka).

  2. Autorze
    Pojechałeś szeroko, po bandzie i całkowicie alternatywnie w stosunku do świata Lajkonika. Oczywiście jestem ujęty tym, że komuś się w ogóle chce takie crossovery tworzyć, ale to rzeczywistość całkiem alternatywna. Mam wrażenie, że to nie Lajkonik, że to agent Nowak, podający się za pana Ignacego Lajkonika w sobie tylko wiadomym celu. A może odwrotnie? Może Lajkonik dla agenta Nowaka jest tym, kim Clark Kent dla Supermana?

    W każdym razie strzelaniny, negocjacje przy użyciu niewygodnych krzeseł i wygrywanie partnerek (nawet bez precyzowania W CO się grało) to dla mnie całkowita nowość, jeżeli chodzi o Lajkonika.

    Co więcej, pociągnąłbym temat ze swojej strony, ale zaprawdę powiadam wam, nie bardzo jestem w stanie (pracka).

  3. Autorze
    Pojechałeś szeroko, po bandzie i całkowicie alternatywnie w stosunku do świata Lajkonika. Oczywiście jestem ujęty tym, że komuś się w ogóle chce takie crossovery tworzyć, ale to rzeczywistość całkiem alternatywna. Mam wrażenie, że to nie Lajkonik, że to agent Nowak, podający się za pana Ignacego Lajkonika w sobie tylko wiadomym celu. A może odwrotnie? Może Lajkonik dla agenta Nowaka jest tym, kim Clark Kent dla Supermana?

    W każdym razie strzelaniny, negocjacje przy użyciu niewygodnych krzeseł i wygrywanie partnerek (nawet bez precyzowania W CO się grało) to dla mnie całkowita nowość, jeżeli chodzi o Lajkonika.

    Co więcej, pociągnąłbym temat ze swojej strony, ale zaprawdę powiadam wam, nie bardzo jestem w stanie (pracka).