Reklama

Gdybym w 2015 roku usłyszał taką diagnozę, w której PiS odpala aborcję, aby przykryć jakikolwiek inny temat, na przykład walkę o Trybunał Konstytucyjny, to bym się uśmiał i tyle wszystkiego. Dziś nie tylko wierzę, że tak się właśnie stało, ale prawie mam pewność, że decyzja zapadała na Nowogrodzkiej i została zatwierdzona przez samego Jarosława Kaczyńskiego. Tak sądzę, nie tylko z powodu nadzwyczajnych okoliczności, jakie mamy od siedmiu miesięcy, ale na podstawie równie smutnych zmian jakie zaszły w centralnym ośrodku dowodzenia PiS. W maju Kaczyński zainicjował fatalną serię pomyłek, gdy się upierał przy wyborach korespondencyjnych, co miałoby opłakane konsekwencje.

Z tego oczywistego błędu PiS nie wyciągnął żadnej refleksji i ciąg chaotycznych, irracjonalnych, decyzji się rozwija, na co znajdziemy całą górę przykładów. Jeszcze mi w uszach grzmią słowa, jak to wejście Kaczyńskiego do rządu uporządkuje sprawy, natychmiast kontrowałem, że będzie dokładnie odwrotnie, bo wystarczy spojrzeć na pomieszanie kompetencji. Prezes partii jest szefem premiera i jednocześnie podwładnym, jako wicepremier, to się nie mogło udać i się nie uda. Po zadymie na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, politycy wszystkich opcji na długie lata dali sobie spokój z odgrzewaniem zabójczego tematu, jakim jest aborcja. Wszyscy zrozumieli, że kto ruszy to pierwszy, ten przegra. Przypomnę, że zaraz po stworzeniu rządu Beaty Szydło PiS konsekwentnie odsyłał wszystkie pomysły nowelizujące ustawę do tak zwanej zamrażarki. I nawet po takim dyplomatycznym działaniu wybuchały ostre protesty społeczne, wówczas narodziły się przecież „Czarne marsze”. Jeszcze raz warto podkreślić, że na aborcji zawsze się wykładają ci, którzy po nią sięgają i używają jako narzędzia politycznego.

Reklama

Nie inaczej zrobił PiS, mając doświadczenie w tym obszarze i to same przykre, zdecydował się przykryć „pandemię” aborcją i to na dwa sposoby. Po pierwszy wrzucenie nośnego społecznie tematu miało załagodzić statystyki „pandemiczne” i skutki planowanego ludobójstwa firmowanego przez Ministerstwo Zdrowia. Po drugie spodziewane protesty PiS w założeniu chciał wykorzystać jako wytłumaczenie kolejnych wzrostów „zachorowań” i dramatycznej sytuacji w służbie zdrowia. Tyle w teorii, a co się stało w praktyce, to widzimy gołym okiem. Wektor społecznych emocji przesunął się w stronę aborcji, z tego prostego powodu, że wyrok TK, nie ukrywajmy, zamówiony i odpalony w konkretnym momencie przez Nowogrodzką, jest tak radykalny w swej wymowie, że nawet znaczna część wyborców PiS tak daleko idących zmian nie akceptuje. Protesty nie przykryły „pandemii”, ale doszło do zderzenia negatywnych emocji społecznych. Ludzie wymęczenie „kwarantanną” i obostrzeniami dostali kolejnego kopa w twarz i to było już za wiele. Owszem można się pocieszać, że to tylko lewicowe bojówki, ale to fałszywe pocieszenie i zaledwie jeden aspekt.

Seria protestów ulicznych dotyczy wielu grup i wszystkim PiS naraził się w sposób wyjątkowo idiotyczny, doprowadzając do społecznego rozstroju emocjonalnego. Ustawa „futerkowa” też miała przykrywać rozmaite kłopoty koalicyjne, tymczasem doprowadziła do konfliktu wewnątrz PiS, buntu posłów i senatorów. Ludzie zaczynają dostrzegać słabą, pogubioną i zajętą sobą władzę, a co za tym idzie narasta w nich wściekłość i całe zło jest przerzucane na nieudolna władzę. Proste mechanizmy społeczne, znane od powstania pierwszych partii politycznych. Na tym tle „pandemia” również traci na sile i strach przed respiratorem zastąpiło wyładowanie nagromadzonej agresji. W żadnym planie politycznym nie da się zapanować nad rozwścieczonym tłumem i Jarosław Kaczyński sprzed pięciu lat dostrzegłby to bez trudu, ale dziś, otoczony coraz bardziej miernymi doradcami, popełnia błąd za błędem i to się dobrze skończyć nie może. Wszyscy politycy i wszystkie partie zdobywają i tracą władzę na społecznych emocjach, PiS utracił pozytywną energię i teraz musi się zmagać z falą negatywnych nastrojów, z czym, w mojej ocenie, nie wygra.

Reklama

74 KOMENTARZE

  1. Moim skromnym zdaniem PiS

    Komenarz ogólny (dla jasności, bo z tych wcięć to może nie wynikać)

    Moim skromnym zdaniem PiS doskonale orientuje się w nastrojach społecznych i prowokuje rozruchy, żeby mieć podstawę do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Jako starzy okrogłostołowcy wiedzą, jak to się robi.

  2. Moim skromnym zdaniem PiS

    Komenarz ogólny (dla jasności, bo z tych wcięć to może nie wynikać)

    Moim skromnym zdaniem PiS doskonale orientuje się w nastrojach społecznych i prowokuje rozruchy, żeby mieć podstawę do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Jako starzy okrogłostołowcy wiedzą, jak to się robi.

  3. To, że hordy szatana zostały

    To, że hordy szatana zostały teraz wyprowadzone na ulice — głównie dzięki anonimowości maseczkowej — ma jednak swoją konkretną wartość. Organizatorzy na pewno są już namierzeni i wkrótce zostaną demaskowani, a wymarzony "majdan" antypisowski został przedwcześnie wypalony.

    Rozwydrzonom babom — jak na babom przystaje — wydaje się, że samą emocjonalną retoryką są zdolne zmienić rzeczywistość.

    Moim zdaniem PiS powinien teraz iść za ciosem: bezwzględna repolonizacja mediów!

    W Krakowie wśród palikociarni zauwałem mnóstwo całkiem młodych nastolatków, którzy najzwyczajnie skorzystali z okazji, żeby zrobić hecę na złość babci.

  4. To, że hordy szatana zostały

    To, że hordy szatana zostały teraz wyprowadzone na ulice — głównie dzięki anonimowości maseczkowej — ma jednak swoją konkretną wartość. Organizatorzy na pewno są już namierzeni i wkrótce zostaną demaskowani, a wymarzony "majdan" antypisowski został przedwcześnie wypalony.

    Rozwydrzonom babom — jak na babom przystaje — wydaje się, że samą emocjonalną retoryką są zdolne zmienić rzeczywistość.

    Moim zdaniem PiS powinien teraz iść za ciosem: bezwzględna repolonizacja mediów!

    W Krakowie wśród palikociarni zauwałem mnóstwo całkiem młodych nastolatków, którzy najzwyczajnie skorzystali z okazji, żeby zrobić hecę na złość babci.