Reklama

 Pierwszy wpis zniknął w pomroce, słusznie, bo t

 Pierwszy wpis zniknął w pomroce, słusznie, bo to był zaczyn.
http://www.kontrowersje.net/tresc/potwierdzaja_setne_przyklady
Teraz rzecz się zaczyna wykluwać.

 PLAN POWIEŚC

     1.    Dziewczyna o imieniu Pamela po przebytym zawodzie miłosnym jedzie   do  miasta. Ma zamiar zostać modelką.

 2.    Narzeczony nie dość że pił i nawet rękę podniósł, to zdradzał. Później okaże się, że to była intryga złych ludzi. On był w porzo.

  3.    W mieście  biega na castingi. 
  4.    Trafia i do podejrzanego pornobiznesu, ale po zorientowaniu się, o co chodzi, zmiata co sił.
 5.    Fotograf, który wprawdzie jest zepsuty do szpiku, ale poznał się na naszej Pameli, odnalazł ją i przeprosił oraz obiecał pomoc.

 6.    Występuje w reklamach np. proszku do prania, potem jeszcze w innych.

 7.    Może rzucić pracę w McDonaldzie i np. pójść na jakiś kurs modelek.

 8.    No i trafia do Paryża, albo gdzieś tam. Jako twarz np. czegoś tam?

 9.    Zarabia bajońskie pieniądze, ale zaczyna chorować z przepracowania. Wtedy zjawia się jakiś on i ratuje ją, Pobierają się i żyją długo i szczęśliwie, nawet jadą do rodzinnej miejscowości Pameli, żeby się rodzicom pokłonić, słowika posłuchać,

 

Jeśli będą inne propozycje – to zmiany są możliwe.

 Taką powieść powinniśmy napisać wspólnymi siłami, znaleźć wydawcę i całą kasę ofiarować na Portal.

INNE WSKAZÓWKI I SUGESTIE

Należy się w ogóle wystrzegać nowatorstwa, opierać na sprawdzonych wzorcach, zaopatrzyć się, jakby co w powieść „Trędowata”, chociaż „Na ustach grzechu” też może być pomocne.

Kolejne wiele mogące osoby poznają się na niej – to ważne, że bez jej czynnego zabiegania, ma być dużo szczęśliwych trafów

 

OSOBY

 

1                  Pamela – prawdziwie słowiańska piękność oczy błękitne, włosy złote, budowa bez zarzutu. Słodka, dobra, ambitna.

 

2                   Piotr – mocno pijący, ale inteligentny kowal… który traci dziewczynę przez swą nieuzasadnioną zazdrość a potem się bierze za siebie

 

3                    Matka Pameli – dobroduszna, pobożna matka Polka

 

4                    Ojciec Pameli – wąsaty hreczkosiej, sama dobroć

 

5                    Wierny pies Kruczek

 

6                    Marian, ten co w lesie drzewo robi, intrygant

 

7                    Sabina – intrygantka

 

8                    David – fotograf, wymawiany z polska, fonetycznie.

 

9                    ……………………..inne propozycje

 

 Pamela – powieść

Lukrecja

Wybiła 7 rano. Pamela przebudziła się. Otworzyła wielkie błękitne oczy, okolone długimi, gęstymi rzęsami i jakby w zdumieniu spojrzała w sufit. Gdzie ja jestem – pomyślała, oparła się na łokciu i natychmiast z cichym syknięciem opadła na poduszkę. Pod łokciem znalazło się bowiem pasmo jej przepysznych złotych włosów.

 

Jasmine

Za oknem ptaszęta świergoliły już od świtu nieświadome, że swym śpiewem obudzić mogły Pamelę

gdyż okno za którym nieopodal leniwie przeciągał się rybny staw było uchylone, jako, że pora była cudnie wiosennie prawie letnia, nie grążąca Pameli najmniejszym nawet przeziębieniem. Słońce zazdrościło dziewczęciu złocistości loków i chwilowo obrażone schowało się za naburmuszony nie wiedzieć czemu obłok, nie chcąc rzucić swym promieniem do wnętrza pokoju. Okolica powoli, od jakiegoś już czasu budziła się z nocnego snu.

 

Harios

Po raz setny omiatał chwiejnym wzrokiem okiennicę, a jego myśli krążyły chybotliwie, lecz uparcie, dookoła tych kilku słów, które usłyszał Pod Wezbranym Aniołem.. Kiedy to Marian, ten co w lesie drzewo robi, nachylił się do niego przez stolik, rozlewając sobie piwo na spodnie i konspiracyjnym szeptem rzekł.
– Słyszałem, żeś nie jedyny..
Oczywiście wstał od razu i zdzielił Mariana tak, że ten upadł do tyłu, razem z rozklekotanym krzesłem i dla bezpieczeństwa swego, instynktownie, tam pozostał. Potem wychylił ostentacyjnie resztę okowity, rzucił garść monet na stół i Mariana, powoli wyciągnął Sporta, zapalił lustrując zadymione wnętrze, a nie widząc żadnej liczącej się reakcji, wyszedł.. Nogi niosły go prosto nad staw, skąd miał widok na jej okno i okolicę..

 

Lukrecja

Wrócił do chaty i zwalił się ciężko na wyrko, jęcząc głucho z żałości.

 

Potem, poderwany naglą decyzją zerwał się i sięgnął po list, leżący od tygodnia na komodzie. List był od wuja z Ameryki. Wuj pisał : drogi Valdemurze (bo tak najpierw zakładałam, ale może być  i Peter), koniec życia mojego już bliski. Przyjedź, bo firmę i majątek musi ktoś przejąć. Dolary na drogę w załączeniu”

 

Przeliczył zielone banknoty, odpalił Internet, wyguglał Lufhansę i zamówił bilet w jedną stronę.

 

Lukrecja

Decyzja podjęta, walizeczka spakowana, jeszcze tylko raz popatrzeć na te pola szerokie, na tą pszenicę bujną – I love the wheat… there’s no sight like a field of wheat … waving In the…wawing In… powtarzała całkiem jak Basil Fawlty w odcinku A touch of Class
Jeszcze popatrzeć na ten sad ukwiecony


Wtem wzrok jej padł na wpatrzone w nią wierne oczy Kruczka i buchnęła naraz tak ogromnym płaczem, że Kruczek, podwinąwszy ogon czmychnął do budy a matka i ojciec wybiegli jedno z obory a drugie z chlewika – Co to ci, dziecko, co to ci – powtarzali na wyścigi

 Do PKSu odprowadzili ją oboje , Kruczek nie odstępował jej na krok, jakby przeczuwając, że rozstanie będzie bardzo długie.

 

Lukrecja

Pamela szła ulicą, która w robiła coraz gorsze wrażenie. Zawartość wystaw zmieniała się :eleganckie ubrania, droga konfekcja, sklepy z winami ustępowały miejsca tandetnym budom z dziwnymi ubiorami z czarnej skóry i jakiejś gumy, jakieś dziwne gadżety, w końcu okna wystawowe były szczelnie pozasłaniane. Znalazła numer ulicy z ogłoszenia i rzeczywiście był tam szyld „FOTOATELIER- DEJW” cały w krzyczących barwach.

Wzdrygnęła się, ale po przełamaniu siłą woli własnego oporu, weszła. Znalazła się w ciasnym i ciemnym korytarzu. Zza drzwi dobiegała hałaśliwa, wulgarna muzyka. Nieśmiało zastukała, potem, zdając sobie sprawę, że w środku nic nie słyszą, załomotała pięściami.

Na widok mężczyzny, który otworzył drzwi odruchowo cofnęła się. Był w rozpiętej do pasa koszuli , miał rozczochrane włosy, błędne oczy. Nadspodziewanie szybkim ruchem wyrwał jej kartę, którą trzymała w ręku

– Ach, to ty jesteś Pamela – odezwał się chrapliwym głosem

Wciągnął ją do pomieszczenia,  zatrzasnął drzwi i otaksował wzrokiem w świetle palących się jupiterów.

– No, no – syknął przez zęby z wyraźnym podziwem – Rozbieraj się – rzucił przez ramię odchodząc w stronę rozpartego na statywie aparatu fotograficznego. Nie widząc w tym ostatnim niczego podejrzanego, wszak była w płaszczyku, zdjęła go i nie mogąc znaleźć wieszaka położyła na krześle. Zdjęła też sweter i została w princesce, która uwydatniała jej zgrabną figurę.

– Co, ja mam fotografować kieckę czy ciebie- wrzasnął, obejrzawszy się Dejw. Przyznała mu rację i zdjęła sukienkę, pozostając w bieliźnie, skromnej wprawdzie, ale czystej. Dejw mruknął coś i zrobił kilka zdjęć.

Potem sięgnął za siebie, gdzie na parapecie okiennym stała butelka wódki i pociągnął kilka łyków. Zanim Pamela się spostrzegła, podszedł do niej i jednym ruchem zerwał z niej bieliznę, robiąc nieprzystojne uwagi co do jej jakości i taniości.

Pamela   stwierdziwszy, że jest naga pobladła a w oczach pojawiły się łzy

– Czego – ryknął Dejw- nie wiedziałaś, po co tu przyszłaś?

– Nie, nie wiedziałam – szeptała zbielałymi usty, zasłaniając się przed natarczywością. Nagle upadła na kolana i zaczęła gorączkowo odmawiać modlitwę do św. Antoniego o ratunek.

Dejw stanął osłupiały. Jeszcze mu się nie zdarzyło, żeby któraś nie chciała i nagle poddał się sentymentalnemu wspomnieniu. Tak, dawno temu jego matka takie modlitwy odmawiała, a on, lnianowłosy chłopczyk o słodkim spojrzeniu obejmował ją czule. To był przełom, ale Dejw jeszcze tego nie wiedział.

_Spieprzaj – warknął, a ona trzęsącymi się rękami ubrał a się i pobiegła do swojego wynajętego pokoiku

Tam rzuciła się na łóżko i długo szlochała. Kiedy się uspokoiła, stwierdziła, że zgubiła torebkę.

 

Ten fragment powinien pisać któryś z kolegów, byłoby lepiej. Poprawki mile widziane.

Reklama

4 KOMENTARZE

  1. Bilans musi wyjść na zero
    Musi i wychodzi. Programy wymuszają zapisy po obu stronach.
    Ale księgowy –dobry, taki jak ja to jeszcze coś więcej. Ja to jak ten z Filmu „The Accountant” ratuję upadających I zadłużonych. Patent jest taki : ubezpieczenie za wypadek. Trzeba tylko obliczyć, czy wystarczy ręka, noga czy, jak w filmie 100% utraty życia. A przy okazji można z papierów wyczytać różne rzeczy, np. że żona zdradza. (Film oscarowy z 2002, wygrał z naszą „ Męską sprawą” Sławomira Fabickiego).

    A ten tekst jest zaproszeniem do udziału w eksperymencie, co to Jasmina się wycofała,

  2. Bilans musi wyjść na zero
    Musi i wychodzi. Programy wymuszają zapisy po obu stronach.
    Ale księgowy –dobry, taki jak ja to jeszcze coś więcej. Ja to jak ten z Filmu „The Accountant” ratuję upadających I zadłużonych. Patent jest taki : ubezpieczenie za wypadek. Trzeba tylko obliczyć, czy wystarczy ręka, noga czy, jak w filmie 100% utraty życia. A przy okazji można z papierów wyczytać różne rzeczy, np. że żona zdradza. (Film oscarowy z 2002, wygrał z naszą „ Męską sprawą” Sławomira Fabickiego).

    A ten tekst jest zaproszeniem do udziału w eksperymencie, co to Jasmina się wycofała,