Prześlij dalej:

Po trzymiesięcznym tandetnym przedstawieniu, którego tytułowym bohaterem była „pandemia”, każdy intelektualnie sprawny człowiek musi dostrzegać absurdy tej inscenizacji. Nie pamiętam ile razy prostowałem głupstwa, jakie powielano na mój temat w związku z „pandemią”, ale dla pewności sprostuję raz jeszcze. Nigdy nie twierdziłem, że wirusa nie ma, od zawsze powtarzam, że mamy do czynienia z pospolitą infekcją, charakterystyczną dla sezonu grypowego, którą podłączono do mediów i Internatu. Tak narodził się „demon”, śmiercionośne i w 90% bezobjawowe „chorowanie”. Pewne rzeczy się ułożyły, emocje znacznie przycichły, dlatego warto raz jeszcze przypomnieć podstawowe fakty i mechanizmy ogłupiania mas, bo większość z nich w natłoku codziennych rewelacji po prostu przepadła.

Na całym świecie prowadzono kompletnie niespójne statystyki, nie ma dwóch krajów, które liczyłyby zgony i zachorowania w ten sam sposób. Chyba pierwszy raz w historii medycyny zdarzyło się tak, że wirus miał ognisko w Chinach, natomiast test i to już po kilku tygodniach opracowano w Berlinie. Nikt nie wie, co te testy dokładnie badają, a w tej chwili jest ich kilka, jeśli nie kilkanaście rodzajów. Ponad wszelką wątpliwość ustalono, że tzw. testy przesiewowe są obarczone fałszywymi wskazaniami i to nawet na poziomie 80%. Jeszcze wyższy wskaźnik dotyczy „chorób” towarzyszących. W Polsce na 1161 zgonów, bodaj trzy, najwyżej pięć przypadków nie wiązało się z ciężkimi chorobami przewlekłymi, nowotworami itp. Bardzo podobnie wygląda to w odniesieniu do wieku, w 90% umierają osoby starsze, szczególnie 80+. Inny charakterystyczny wskaźnik to wysoka zachorowalność i śmiertelność w DPS. Z kolei do największej śmiertelności doszło tam, gdzie w pierwszej fazie zwożono wszystkich „pozytywnych” i w ten sposób zostały zapchane systemy opieki zdrowotnej.

Powstało też szereg schematycznych określeń i przypisanych do nich fałszywych wniosków. Nieustannie się mówi o poszczególnych modelach: włoskim, hiszpańskim, szwedzkim, polskim. Tymczasem nic takiego nie istnieje, w mniejszym lub większym stopniu wszystkie te „modele” się ze sobą mieszają i doskonale to widać na przykładzie Polski. Tylko dziecko uwierzy, że wirus w Polsce pojawił się w połowie marca, on oczywiście był o wiele wcześniej, w samym szczycie sezonowych infekcji czyli na przełomie stycznia i lutego. Zresztą potwierdziły to badania na obecność przeciwciał u pracowników Urzędu Miejskiego w Giżycku. Dokładnie w tym samym czasie stwierdzono pierwsze przypadki wirusa we Włoszech. Do marca i w Polsce i we Włoszech wszystko funkcjonowało normalnie. Włosi wprowadzili „kwarantannę” 9 marca, Polska parę dni później.

Strony

Źródło foto: 
33132 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

9 (liczba komentarzy)

  1. Ogniska koronawirusa są tam, gdzie ogniskuje się badania przesiewowe. Co pokazują testy CPR, skoro koronawirusa mają banany i olej napędowy (u nas pewnie by stwierdzono w kartoflach, tylko nikt ich nie kazał badać) - tego nie wie nikt. Ale polityczne wykorzystanie wyników testów (testów czego, skoro nie koro?), to już inna bajka - tu wszystko jest celowe i czemuś służy.

    Gdyby przeprowadzić u nas testy np. tylko wśród wszystkich głównych księgowych, to też by się okazało, że mamy ognisko koro - takie rozproszone.

  2. Ta cała pandemia była i jest bardzo korzystna dla rządzących. Po pierwsze przetrenowano wprowadzenie państwa policyjnego. Udało się znakomicie. Oberpolicmajster Szymczyk nie zawiódł pokładanych w nim nadziei, a Polacy okazali się pokorni i spolegliwi jak owieczki. Teraz wiadomo, że jak naród zacznie podskakiwać, to się go spacyfikuje sanitarnie, za pomocą mandatów, a nie pałek.

    Po drugie gdy odebrano nam wolność, to stopniowe przywracanie odebranych nam praw potraktowano jako hojny dar ze strony władzy. Jaka ta władzunia jest dobra, że pozwala nam już pójść do kawiarni lub do fryzjera.

    Po trzecie pandemia pozwala na ciche wprowadzenie merkelowskiego "nowego zielonego ładu" bez oporu i protestów. Po prostu wykoronowywuje się niewygodne sektory, jak na przykład górnictwo. Przychodów nie ma a koszty pozostają, więc niedługo kopalnie pobankrutują. Taki los może spotkać dowolny sektor i dowolną firmę.

    Czy to jest jeszcze rząd "dobrej zmiany", czy już NWO?

  3. avatar

    W zeszłą niedzielę w porze obiadowej Ewa Ewart prezentowała film o koronawirusie zwalczonym niesłychanie sprawnie w Korei Pd. Filmu nie obejrzałam, ale wysłuchałam streszczenia. Otórz ta sprawność poparta cudami techniki zadziałała w ten sposób : jakiś człowiek zapadł na wirusa, i władze natychmiast odkryły po logowaniu jego komórki, ze jadł obiad w jakiejś restauracji. Z kolei po płatnościach kartami natychmiast odnaleziono wszystkich, którzy w tym samym czasie otarli się o tą restaurację.

    Wdszyscy musimy mieć komórki, wszyscy musimy mieć karty, wszyscy powinniśmy się cieszyć, że dzieki temu nas ochronią. Wolność, to uświadomiona konieczność, jak powiedział Hegel, a twórczo zastosował Lenin. Huxley i Orwell to zaledwie przeczuwali, a proszę, nowy, wspaniały świat się staje na naszych oczach.

     

  4. A teraz ciekawostka.

    Tymczasem finansowana przez George'a Sorosa grupa działaczy OpenDemocracy oświadczyła niedawno: „Kryzys spowodowany przez koronawirusa pokazuje, że nadszedł czas na zlikwidowanie instytucji rodziny”!

    A tu link do OpenDemokracy:

    https://www.opendemocracy.net/en/oureconomy/coronavirus-crisis-shows-its-time-abolish-family/

    I pytanie do tej ciekawostki: Dlaczego otwartą demokracją nazywa się jawny zamordyzm: Pozostań w domu (w domyśle - bo będziemy strzelać?). Co tu się kurwa odpierdala? #Pokój?

  5. Na tej samej zasadzie jak "demokracja socjalistyczna" nie jest demokracją, "hiszpańska dziewica" - dziewicą, "krzesło elektryczne" - meblem a "sojowe latte"- kawą. To właśnie orwellowska nowomowa

  6. James Bond to jednak faszystowska seria filmów. Będzie miał dziecko ale.. z kobietą. Kobieta urodzi mu dziecko. A co z promocją dwóch gejów to normalna rodzina? 

  7. Władzuchna może pozwolić sobie na wszelkie nielogiczności w odniesieniu do własnych zaleceń sanitarnych dla ludności, ponieważ nie mają one znaczenia politycznego. Politycznie istotne jest obowiązywanie prawnego stanu epidemii. Począwszy od niesławnego art. 10c z ustawy epidemicznej z 2 marca br., którym pisowscy funkcjonariusze zapewnili sobie urzędniczą bezkarność, poprzez kolejne "tarcze" nastapił w Polsce pucz ustrojowy. Polega on na ograniczeniu bądź zawieszeniu praw obywateli w zakresie wolności osobistej, prawa cywilnego, administracyjnego, gospodarczego. W przygotowaniu są jeszcze kuriozalne regulacje w zakresie prawa karnego materialnego (forma kradzieży "szczególnie zuchwałej czy prewencyjne zajęcie majątku bez wyroku sądowego) oraz procesowego (chcą sądzić wirtualnie, a zamykać naprawdę) i Bóg wie, co jeszcze. 

    W tych dniach ONI przystapili do realizacji tego, o czym alarmowano już na początku "padnemi" - że tak naprawdę lockdown ma doprowadzić do upadku firm i całych branż, żeby umożliwić ich przejęcie obcemu kapitałowi. Jutro zawieszają pracę w kopalniach, czyli de facto zamykają, bo kopalnia to nie jest lodziarnia, którą się zamyka i otwiera jak pasuje. Ponoszące koszty a niepracujące kopalnie upadną, wejdą Niemcy i otworzą dla siebie. Kolejny przykład to LOT. Jeszcze trzy miesiuące temu miał imperialne plany związane z przejęciem linii niemieckich, a teraz grozi mu upadłość. Jakoś przypadkiem LOT przestał być teraz spółką Skarbu Państwa. Dziadowski i o wiele mniejszy El Al już przebiera nogami, żeby to podjąć. Itd, itp. będzie tak się toczyć aż nie zostanie z naszej gospodarki kamień na kamieniu, a wszystko pod osłoną stanu epidemii. Kto jeszcze chce głosować na Dudę i PiS, ręka do góry?

  8. avatar

    Zajrzyj debilu do Krajowego Rejestru Sądowego i nie powielaj fakenewsów o locie. 

  9. I jeszcze taka myśl nocną porą:

    Żeby ze Stanów Zjednoczonych zrobić Stany Socjalistyczne trzeba najpierw zrobić osłonę z dymu na cały świat.

  10. Strony