Prześlij dalej:

Życie wraca! I to takie w ramach starej normalności, bo dziś od rana zamiast wskaźników zachorowalności i liczby zgonów na choroby towarzyszące mamy… „A Jarosław Kaczyński powiedział!” Co tym razem powiedział. W zasadzie nie ma to najmniejszego znaczenia, wiadomo, że słowa Kaczyńskiego zawsze są interpretowane w taki sam sposób. Gdy mówi do konkretnego złodzieja, że jest złodziejem, to obraża i dzieli wszystkich Polaków. Tak samo było ze wszystkimi innymi historiami, nie tylko z udziałem lidera PiS, ale na przykład w głośnej sprawie posłanki Lichockiej, która pokazała palec „chamskiej hołocie” i to konkretnej, spod szyldu PO, a adresatami tego gestu zostali wszyscy chorzy na raka.

Ponieważ jesteśmy w trakcie najkrótszej kampanii prezydenckiej w dziejach III RP, natychmiast pojawiły się inne kalki zachowań, nakręcane przez „media” i „ekspertów”. Na pierwszym miejscu jest oczywiście szkodzenie Andrzejowi Dudzie i jakżeby inaczej, „rozwalenie kampanii”. Za każdym razem w sposób odruchowy, nieświadomy wręcz, śmieję się na głos po takich frazach. Żona pyta: „Co ty tam gadasz do siebie i się cieszysz, jak głupi do sera?” i dopiero wtedy sobie uświadamiam, że „Kaczyński powiedział”, „Kaczyński zawalił”. Od 2015 roku kampanie miały zawalić rozmaite słowa: „najgorszy sort”, „komuniści i złodzieje”, „zdradziecki mordy”, teraz tę rolę przejęła „chamska hołota”. A co się tak naprawdę stanie, poza marzeniami i mokrymi snami „opozycji” wraz z otoczeniem? Nic, kompletnie nic i dotyczy to zarówno jednej, jak i drugiej strony. Ot, kolejna awanturka na parę dni, do następnej awanturki.

Wszelkie podniety i tym bardziej idiotyczne wnioski, szczególnie rytualne zawołania o mobilizacji elektoratu, tylko i wyłącznie śmieszą. Wyborcom PiS nie potrzeba żadnych dodatkowych podniet, żeby nienawidzić PO i odwrotnie. Z kolei tak zwani wyborcy środka, patrzą na obie strony i słuchają parą uszu. Parę dni temu słyszeli „nie strasz nie strasz, bo się…”, od „zdradzieckiej mordy” Tuska. Dziś słyszą od Trzaskowskiego, że w ramach jednoczenia Polaków i „tej uśmiechniętej części Polski”, będzie wypalał żelazem wszystko, co z PiS i TVP Kurskiego. Krótko mówiąc w bunkrach politycznych od lat wszyscy bawią się tymi sami zabawkami, reszta się przygląda i wybiera mniejsze zło. Nic innego po „chamskiej hołocie” się nie stanie. Po prostu mamy tysiąc któryś odcinek świętej wojny, którą obserwujemy od 15 lat i jeszcze się trochę napatrzymy.

Strony

Źródło foto: 
27459 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

14 (liczba komentarzy)

  1. Chyba że szybciej epoka lodowcowa nas dopadnie https://globalcryospherewatch.org/state_of_cryo/snow/fmi_swe_tracker.jpg

  2. Oglądałem wczorajsze posiedzenie Sejmu by trochę poprzyglądać się postkoronawirusowej komunikacji niewerbalnej. Kaczyński sprawiał wrażenie osoby ogromnie zestresowanej, czego produktem był wzmiankowany epitet. Zwykle nie należy on do osób, które można łatwo wyprowadzić z równowagi. Jednak od samego incydentu są ważniejsze przyczyny takiego stanu rzeczy.

    Otóż wszystko, co Kaczyński przez wiele lat budował zaczyna wymykać się spod kontroli. Morawiecki zaczyna się zachowywać jak jakiś naczelnik państwa, a rząd coraz bardziej realizuje NWOwską agendę. Kaczyński jest już skazany na wykonywanie ruchów wymuszonych przez innych i stąd ta frustracja.

  3. Gdyby tak było, jak Pan pisze, to znaczy że Kaczyńskiego frustruje NWO-wska agenda realizowana przez Morawieckiego, Szumowskiego, do której prawdopodobnie dołączy Andrzej Duda, byłaby to dobra dla nas wiadomość. Przynajmniej ktoś z ekipy PiS-u staje po naszej stronie. Tylko że, co myśli naprawdę Jarosław Kaczyński, tego raczej nie wiemy.

     

  4. To do tego "towarzystwa" lepiej się wkleja Ciaskoski niz fajansowaty D..a (wygląda jakby najchętniej zwiał i żeby się wszyscy odp........... od niego) . 

  5. Kaczyński wypowiedział kiedyś podobne słowa w podobnym sensie, a konkretnie "to nie ma znaczenia politycznego". To było po tym, jak ówczesny sprzymierzeniec i trochę patron Rydzyk naprzezywał jego bratową a ówczesną prezydentową od czarownic. Dla mnie ważniejsze od tego co zostało powiedzinane wczoraj jest to, do kogo było powiedziane. Otóż to nie były zdradzieckie mordy wykrzyczane z sejmowej mównicy w stonę totalnej opozycji, ani pokazanie miejsca, gdzie stało ZOMO skierowane do przeciwników politycznych z wiecowej trybuny. Kaczyński powiedział te słowa do wąskiego kręgu wpółpracowników i one nie miały być usłyszane przez podmiot liryczny wypowiedzi. Z oszczerstwa zrobiła się potwarz, ale to rzeczywiście nie ma znaczenia politycznego. Co zaś jest ważne, to potwierdzony sposób myślenia i działania wielkiego wodza plemienia PiS.

    Jeszcze nie wiem dlaczego, ale Kaczyński od kilku miesięcy wykonuje niezrozumiałe a szkodliwe dla siebie ruchy i nie trzyma ciśnienia. Przekonanie o własnym monopolu na rację i nieskrywana pogarda dla przeciwników zemszczą się prędzej czy później. Np. po wczorajszej sytuacji na miejscu POKO nie oburzałbym się bezpośrednio na inwektywy. Pograłbym spotęgowanym fatalnym wrażeniem spowodowanym tym, że niebaczne słowa Kaczyńskiego padły podczas wypowiedzi Nowackiej. Rozgoryczona ale przytomna lewaczka powiązała to, co usłyszała ze sprawą wizyt na grobach ofiar 10 kwietnia. Jej nie było wolno odwiedzić grobu matki, która straciła życie w tej samej katastrofie i jest pochowana na cmentarzu, który nawiedził Kaczyński ze swoim licznym anturażem. Każdy, kto próbuje relatywizować Smoleńsk z punktu widzenia pamięci o ofiarach jest barbarzyńcą, a sprawa nieodbytych przez Polaków wizyt na grobach przed Wielkanocą jest jeszcze ciągle gorąca. Czy twój ból jest większy niż mój? Touche.

    Do spraw wypowiedzianych z mównicy sejmowej, a nad którymi koniecznie trzeba się pochylić, należy intro do expose Morawieckiego. Samo przemowienie owszem, było o nowym popandemicznym ładzie, ale zaczęło się literalnie od słów: "Na naszych oczach wykuwa się nowy porządek świata [...]". O jakimś nowym porządku Morawiecki mówił już zanim jeszcze została ogłoszona "pandemia" i ktokolwiek mógł coś widzieć, jak dalko się posunie w zamrozęniu kraju. Teraz domknął frazę NWO. To nie jest przypadek, tylko świadoma symbolika. Nie mówi się językiem teorii spiskowych, które szef rządu na pewno zna, choćby z obawy przed śmiesznością lub nieporozumieniem. To działa tak, jak to, że np. żaden niemiecki polityk nigdy nie zadeklaruje ostatecznego rozwiązania choćby najbardziej oczywistej i palącej kwestii. Skoro zatem słowa o nowym porządku świata zostały wypowiedziane w Sejmie, podczas debaty nad wnioskiem o wotum zaufania, złożonym na siłę tylko po to, żeby szef rządu miał pretekst do expose, oznacza to oficjalną deklarację. Deklarację skierowaną do kogoś, kto jej oczekiwał, o przystąpienia do sojuszu i realizacji zobowiązań w stosunku do administrowanego państwa i ludności. Te słowa akurat mają polityczne znaczenie.

  6. Określenie "chamska hołota" w odniesieniu do posłów Platformy jest usprawiedliwione. Na miejscu PiS-u raczej bym to określenie eksploatował. Pozwala odróżnić "chamską hołotę" w gronie parlamentarnej opozycji, od opozycyjnych posłów wypowiadających się merytorycznie. 

    Co do wizyty na cmentarzu bez maseczek i bez zachowania dystansu społecznego - potrzebne byłyby dwa słowa wyjaśnienia ze strony Pana Prezesa.

    Co do słów Morawieckiego o "wykuwaniu się nowego porządku świata" pytałbym na miejscu opozycji o szczegóły. Czy chodzi polskiemu Premierowi o rząd światowy z Rothschildem na jego czele? O rząd światowy w nieco innym składzie? Wówczas - w jakim? Czy może o coś jeszcze innego ... O co?

    Czy opozycja, nie będąca "chamską hołotą", będzie pana Premiera systematycznie o to pytać?

     

  7. avatar

    Kaczyński ma już swoje lata, czas jest nieubłagany. Jego projekt polityczny nie do końca poszedł w tym kierunku, w jakim chciał. On zdaje sobie sprawę, że nie zdąży już zrobić tego, co zaplanował. Myślę, że teraz dąży do maksymalizacji tego, co zaplanował. Musi wybrać to, co najważniejsze, nawet jeśli musi pójść na zgniły kompromis. Według mnie dla niego najważniejszy w tej chwili wybór Dudy i 2 kadencja. On wie, że po 8 latach PIS-u zadzieją się już takie zmiany, że powrót do tego, co było będzie już raczej niemożliwy. Oczywiście ideałem byłaby droga Orbana, 3 kadencja i więcej, ale to planowanie za daleko. PO walczy o życie, jak zdechnie, to będzie tylko z korzyścią dla Polski.

  8. "Oczywiście ideałem byłaby droga Orbana, 3 kadencja i więcej, ale to planowanie za daleko."

    Na ile znamy kondycję PiS-u, obecna druga kadencja to max tego, co ta formacja jest w stanie unieść. Najpóźniej po roku 2022 powinny zostać zainicjowane kolejne zmiany. Z inną opozycją, na pewno nie z "chamską hołotą".

     

  9. Sytuacja na dziś to Kaczyński zostanie w pamięci jako ten co nwo usiłował wprowadzić (lub skutecznie wprowadził). Jednym słowem najgorszy renegat w historii.

  10. mam nieodparte wrażenie, że Rząd RP musi sie wykazać przed Centrala zarządzającą "zajobem", w ilości zachorowań i tzw. zgonów. Było za mało to dołożyli wirusa na Śląsku w kopalniach. To nie są żarty,  jak pokazuje przykład Borysa Johnsona

  11. Strony