Prześlij dalej:

Po trzech tygodniach straszenia, polowania na niezdyscyplinowanych, kłótni pomiędzy mężami i żonami, rodzicami i dziećmi, o to „co się dzieje we Włoszech”, każdy człowiek może zbzikować. Za cały ten klimat, jak zwykle zresztą, odpowiadają politycy i dziennikarze, ale tym razem swoje dołożyli lekarze, którzy jako grupa zawodowa wiele się od wyżej wymienionych nie różnią, też czują się półbogami i przedstawicielami wyjątkowej, wręcz „nadzwyczajnej kasty”. Szary Kowalski w takim imadle presji i co tu dużo mówić paranoi, ma niewielkie szanse na zachowanie komfortu psychicznego i każdego dnia popada w coraz większą depresję. Nawet jeśli rozsądny człowiek poukłada sobie w głowie kilka podstawowych spraw, to natychmiast zostanie zaatakowany emocjami i szantażem emocjonalnym z telewizora, Internetu i własnego domu.

Trzy tygodnie normalnego życia mija nie wiadomo kiedy, nie obejrzysz się i już jesteś w nowym miesiącu. Zupełnie inaczej to wygląda, gdy czekasz na autobus, pociąg albo na kuriera z zamówioną paczką, wtedy czas się dłuży niemiłosiernie. Dokładnie w takich warunkach funkcjonują ludzie, czekają kiedy to się skończy i każda minuta jest katorgą, co dopiero mówić o dniach i tygodniach. Zewsząd płyną złote rady, ale one wszystkie sprowadzają się do jednego – jak nie umrzeć. Pomyślałem sobie, że pora zebrać w jednym miejscu fakty, które były pokazywane i to często, jednak w sposób chaotyczny i przede wszystkim odosobniony. Mam na myśli to, że jak ktoś mówił o "testach", to zapominał „chorobach współistniejących”, jak pisał o wieku pacjentów, to pomijał sztuczne zatłoczenie szpitali i tak dalej i tak dalej. Poniżej postaram się przedstawić wszystko, co wiemy i jeśli tylko porzucimy nakręcanie się emocjami, to rozum sam krzyknie, że absolutnie nie ma się czego bać.

Obojętnie kto i ile razy będzie się krzywił pukał w czoło, podnosił lament, podstawowa informacja jest taka, że mamy do czynienia z bardzo pospolitym i w zasadzie niegroźnym wirusem wywołującym infekcję dróg oddechowych. W normalnych warunkach nazywałby się ten wirus „świńska grypa” tak, jak nazywał się starszy brat SARS. Teraz nie mamy dodatku „grypa chińska’, czy „grypa łuskowa”, od łuskowca, który najprawdopodobniej jest gospodarzem wirusa. SRAS 2 nazwano w sposób tajemniczy Covid-19, a w wersji popularnej koronawirus. Ten prosty, jednak z pełną premedytacją przeprowadzony zabieg, sprawił, że ludzie zaczęli pospolitego wirusa traktować niczym trąd. Po drugie wirus nie jest szczególnie zjadliwy, ale za to bardzo zaraźliwy, na poziomie zwykłej grypy, co oznacza, że choćby stawać na głowie, to 50-70% populacji z nim się spotka. Biorąc pod uwagę, że prawie od miesiąca żyjemy w paranoi, ponad wszelką wątpliwość możemy powiedzieć, że zdecydowana większość Polek i Polaków dawno przez tę infekcję przeszła i jak widać miliony nie umarły. Okres inkubacji wirusa to maksymalnie 14 dni, ale najbardziej typowy okres zamyka się w 5-7 dni. Krótko mówiąc w tej chwili nie ma żadnej pandemii, bo jej nie może być.

Zanim mnie zamknie policja po uprzejmym donosie „Świadka Pandemii” napiszę też stanowczo, że urządzanie kwarantanny, w dodatku tak idiotycznej i ze wszystkich stron dziurawej, oczywiście nie ma żadnego sensu. Każdy lekarz i zwykły człowiek powie, że generalnie powinniśmy unikać dotykania zabrudzonych powierzchni użytkowych, chodzi o to prześmiewcze „lizanie poręczy”. Pewnie, że dobrze jest też zachować odległość od osób kaszlących i kichających, kto lubi leżeć z gorączką i gilami do brody? Tyle tylko, że do tej pory to się odbywało w normalnych warunkach, a teraz stało się obłędem. Taka „kwarantanna” jaką mamy, może ograniczyć wszystkie infekcje o 5, maksymalnie 15%, ale przed pandemią, której zresztą nie ma, w żadnym razie by nas nie uchroniła. Wystarczy sobie popatrzeć na kasjerki Biedronki, ponieważ to one bardziej niż lekarze i pielęgniarki są narażone na złapanie wirusów. Czy w tej grupie zawodowej mamy pomór? Nie, przeciwnie, one się uodporniły, z wiadomych względów, organizm sam sobie radzi z większością mikrobów, gdyby tak nie było padalibyśmy jak muchy po każdym kontakcie z mikrobem.

Ostatnią cześć felietonu poświęcam kretyńskim statystykom, jakimi nakręcają się wszyscy „Świadkowie Pandemii”. Na początek dwie liczby: 35 tysięcy i 30 tysięcy. Pierwsza to maksymalna liczba „testów” wykonana we Włoszech w ciągu jednego dnia, druga to łączna liczba testów wykonana w Polsce od początku do 26 marca, o ile dobrze pamiętam. W Polsce na początku robiono po trzy próby, zanim stwierdzono wirusa i to przy pomocy testów RNA, czyli materiału biologicznego poddawanego analizie, co trwa kilka długich godzin. Teraz Polska kwalifikuje zakażonych tylko jedną próbą, o ile nie chodzi o przypadek szczególny, jak to miało miejsce z czterolatkiem, który trafił do szpitala w Zielonej Górze i miał zarazić cały personel. Pierwsza próba u dziecka było pozytywna, dwie kolejne negatywne. Co to pokazuje? Kiepską skuteczność najbardziej czułego testu, jaki jest dostępny.

Tymczasem Włosi robią testy przesiewowe, wykazujące przeciwciała w organizmie badanego i nie dotyczy to konkretnego wirusa, tylko grupy wirusów podobnych do siebie. Mało tego testy wykazują przeciwciała zarówno u osób zakażonych, jak i tych, którzy już przeszli przez wirusa i się uodpornili. W ciągu jednego tygodnia możemy mieć w Polsce Włochy lub Włochy mogą mieć u siebie Polskę, wystarczy przyjąć odpowiednią „metodologię” testowania. Analogicznie wygląda sytuacja ze statystykami zgonów, w Polsce i Niemczech dane zawierają rozsądny filtr i nie kwalifikują do modnego wirusa osób z białaczkami, zawałami, nowotworami, innymi ciężkimi chorobami, na przykład sepsa. Włosi i Hiszpanie nie tylko takich pacjentów przypisują do „pandemii”, ale dodają też naturalne zgony 90-latków. Na nieustająco powtarzające się pytanie skąd w takim razie te przepełnione szpitale i „ciężarówki z trumnami”, odpowiedź jest banalnie prosta.

Nie ma na świecie systemu opieki zdrowotnej odpornego na codzienne dowożenie 5 tysięcy zakażonych, którym trzeba zapewnić specjalne warunki i jeszcze podnieść reżim sterylności całemu personelowi. Normalnie pacjenci z takim infekcjami w większości siedzą w domach na L4 i łykają witaminę C. Teraz zwozi się wszystkich do jednego miejsca i nie ma co się dziwić, że szpitale są pełne. Pacjenci od lat walczący z ciężkimi chorobami i starcy u kresu swojego życia, nagle z powodu pozytywnego wyniku testu znaleźli się w tej samej grupie i dokonują żywota na jednym szpitalnym oddziale, nie jak wcześniej w domach, internie, chirurgii, itd. Cała tajemnica Włoch i Hiszpanii. I można się śmiać przywołując powiedzenie „stłucz termometr, nie będzie miał gorączki”, ale przecież dokładnie tak to działało od zawsze. Nikt nie przyjmował pacjentów do szpitala z powodu zwykłego przeziębienia, czy rozwolnienia. Więcej! Za wezwanie karetki do przeziębienia można było dostać burę, w skrajnym przypadkach pokryć koszty.

Żyjemy w balonie histerii i paranoi, najprostsze rzeczy zostały skomplikowane, wypaczone i przedstawione jako demony. Zwykły wirus jest bestią na poziomie eboli, bezsensowna i dziurawa kwarantanna, przebiega jak okupacja. Nic lub niewiele warte testy napędzają i tak śmieszne statystyki. Zgony naturalne i wywołane ciężkimi chorobami pieczętowane są „modnym wirusem”. Sztuczne i idiotyczne zapełnienie szpitali doprowadziło do „dramatycznej sytuacji”, bo musiało doprowadzić. A wystarczy odrobinę pomyśleć, wyjść ze spirali emocji, aby zobaczyć normalne zjawiska, szczególnie w sezonie na infekcje i alergie, z czym ludzie w sposób rozsądny i zorganizowany radzili sobie oda lat. Cały czas powtarzam, nie ma żadnej pandemii, jest paranoja, zbiorowa i indywidualna, a wszystko to razem odwraca uwagę od „kryzysu”. Nie ma się czego bać lub jak kto woli równie dobrze można się bać i popadać w histerię z powodu anginy, grypy, różyczki, czy rozstroju żołądka.

Źródło foto: 
https://etermed.pl/wp-content/uploads/epidemia-grypy.jpg
86720 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

37 (liczba komentarzy)

  1. Mam zasadnicze pytanie. Dlaczego na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem nie występują lekarze orzecznicy ZUS? Przecież, to najlepsi fachowcy w swojej dziedzinie. Ogólnie znani uzdrowiciele - cudotwórcy milionów Polaków?

  2. Prawdopodobnie dlatego, że nie mamy do czynienia ze "zwykłą grypą", jak sugeruje Autor nie podając absolutnie żadnego argumentu ani żadnego dokumentu na rzecz takiej tezy. Chętnie posłuchałbym prawdziwych relacji lekarzy, którzy mieli już do czynienia z kilkuset przypadkami zarażonych wirusem SARS-CoV-2. Skoro nie ma ich w Polsce, to są tacy poza Polską. 

    Problem polega jednak na tym, że zarówno Autor Bloga, jak i żaden z komentujących, nie ma ochoty z takimi relacjami się zapoznać. Przede wszystkim, skąd bierze się to nieustanne i milczące założenie, że SARS-CoV-2 w swoich kolejnych mutacjach posiada pochodzenie naturalne? Kto to stwierdził i w jaki sposób?

     

     

  3. Właśnie,panikarzu zapoznałeś się,że bredzisz.Skoro to nie jest naturalny wirus to ktoś, coś przy nim majstrował, po,co głąbie i dlaczego,rusz swoją

    mózgownicą jak ją jeszcze masz.Czytam cię od dłuższego czasu i zawsz masz jakiś problem,jedz do chin tam cię wyleczą.

  4. A Tobie debilku o co chodzi?

    Nie ma dowodów na to, że wirus powstał w sposób naturalny. Jest z drugiej strony sporo przesłanek, że powstał w sposób nienaturalny, czyli z ludzką pomocą. Gdyby ta druga teza okazała się prawdziwa, to powody takiej akcji by się znalazły i to liczne. Najpierw sprawdźmy, jak pandemia będzie się rozwijała w NYC (głównej siedzibie Wielkiej Lichwy), jak w Izraelu, a jak w Rosji. Najpierw obserwacja, potem wnioski, nie odwrotnie.

    Ci wszyscy, którym wydaje się, że uruchomiono wirusa wyłącznie do wywołania zamieszania na giełdzie najwyraźniej nie chcą zaczekać na rozwój sytuacji w Nowym Jorku. A ja bym jednak zaczekał. Coś do Ciebie - debilku prymitywny - dociera?

     

  5. Dzięki. Logiczne, przekonujące, wiarygodne. Pozostaje pytanie: kto i dlaczego ma interes w nakręcaniu histerii?

  6. Dziwi mnie nadgorliwość, z jaką rząd Morawieckiego wskoczył w nurt tej histerii. Polska została zamieniona w jedną wielką kolonię trędowatych. Bardzo szybko zatomizowano społeczeństwo. Donosicielstwo i propaganda strachu kwitnie. Kościół został zneutralizowany, podobnie jak i klasa średnia. Gdyby żył Jaruzelski, to dostałby orgazmu z radości. Jemu nie udał się ułamek tego, co Morawieckiemu.

    Tego już się nie da odwrócić, to może być koniec naszych marzeń. Kaczyńskiego zepchnie się na boczny tor, wybory zawiesi i będzie nas czekać wieloletnia władza Unii Wolności w sojuszu z NWO.

     

  7. Ergon O jak Ty uwielbiasz tego Jaruzelskiego. Komuchy strasznie sie boją Pana Kczyńskiego i tych co w CBA pracują. Pamiętamy Taśmy Prawdy i te ich afery rodem WSI. Chodzą na wolności i w sposób nie tylko bezczelny ale i bezkarny robią co chcą korzystając z demokracji.

  8. A na podstawie czego taki wniosek?

  9. Egon O z Twojego posta z dnia Marzec 30, 2020 14:17

     

  10. Jakoś nie widzę związku, a chyba wiem co autor miał na myśli...

  11. Egon!

    A skad ten Jastrzab przyfrunal?

     

  12. Po zalegalizowaniu Zbrodni z 10.04. 2010,"wybory" na obszarze polskojęzycznym nie mają najmniejszego znaczenia.

  13. Zapytałem znajomą służbę zdrowia, czy można by jakimś cudem calkowicie wyeliminować wirusa opryszczki. Za odpowiedź dostałem jedno prychnęcie i już mogę rozwijać czarne scenariusze zagłady.

    Co się stanie, jeśli państwo, albo społeczeństwo i państwo zmanipulujemy na walkę z opryszczką? Jeśli z nierealnego hasła "zero opryszczki" zrobimy krajowe i międzynarodowe zadanie, ustanowimy medialny przekaz, statystyki aktualizowane on-line, kwarantanny, zwożenie do szpitala każdego, kogo zaczęło swędzić na twarzy i na koniec nieustanne wybijanie na telewizyjnych paskach wszystkich zmarłych ze spierzchniętymi ustami.

    Epidemiolodzy będą mogli wskazać na grupę ryzyka w postaci całuśnej młodzierzy oraz uczulą na śmiertelne zagrożenia wynikające z bliskości w rodzinie. Zimą kościoły będa zamknięte, latem straż miejscka będzie przeganiać zakochanych z parkowych ławeczek, a cały rok żydowskie wycieczki będą na odległość pozdrawiać się salutem rzymskim.

    Dopiero jak wszyscy zmęczą się szaleństwem, to się pukną w głowę, że żadnego wirusa nigdy nie da się unicetswić, że w przypadku wirusa takiej opryszczki nosicielem jest się już na zawsze i straszenie "drugą falą zachorowań", bo u kogoś znowu go wykryto albo ponowiły się objawy, kiedy mu spadła odporność, to dalszy ciąg podbijania paranoi.

    Zadadzą też sobie pytanie, czy teraz za każdym razem na pojawienie się nieuniknionych mutacji wirusów co kilka lat będziemy reagować rujnacją całego życia? A jeśli to jest broń, to róbmy wojnę, a nie sprzątanie kup po krzakach. Przed celowym rozprzestrzenianim wirusa nie obroni żadna kwarantanna.

    Celowo piszę o opryszczce, a nie daję przykładu o grypie, żeby podkreślić jak bardzo mnie wkurwia wpieprzanie się w mój świat nieudolnego państwa i objawionych społecznych aktywistów. Nie chcę zachorować na Covid, po stokroć nie chcę, żeby to spotkało kogoś z moich. Wiem, jak potrafi być czasem ciężki przebieg tej choroby, ale też widzę, że sposób postępowania z zarazą tysiąckroć bardziej szkodliwy, niż ten kronawirus.

     

  14. avatar

    jest malutki szkopuł - wirusa opryszczki ma 99% ludzi,

     u części z nich co jakiś czas wywala na ustach, na ptakach i cipkach.

    leczy się go w domu, po małemu cichu,

    nie ma gorączki tylko podejrzenia partnera i ew. wstyd

    ciężkiego przebiegu wirusa grypy ma 30% ? 

    w domu leczy się tylko lekkie przypadki, które definiowane są jako "przeziębienie"

    na razie nie wiemy jaka jest prawda o tej psychozie

  15. "wirusa opryszczki ma 99% ludzi" - skąd masz takie dane?  Szacuje sie, że zależnie od kraju średnia na nosicielstwo opryszczki (HPV) to ok 50%

  16. Swego czasu były szef gabinetu Obamy a wcześniej Clintona Rahm Emmanuel powiedział: "nie można pozwolić, żeby dobry kryzys poszedł na marne". Jak widać wziął sobie to do serca, Kongres USA, rząd Włoch, Hiszpanii, rząd Chińskiej Republiki Ludowej, PiS, firmy farmaceuteczne, demokratycznie gubernatorzy stanów USA, banki amerykańskie, FED i amerykańskie Ministerstwo Skarbu (wartość Pakietu Progospodarczego w USA to jak dotąd ok 5 BILIONÓW dolarów i rośnie!) Wszystko za 2-3 miesiące wróci do "normalności" ale to będzie już zupełnie nowa "normalność".

  17. "Wszystko za 2-3 miesiące wróci ..."

    skąd Pan to wie, skoro Pan nie wie, czym są kolejne mutacje wirusa, jakie są jego właściwości (poza oficjalnymi danymi statystycznymi, które możemy śledzić), jaki przebieg poszczególnych przypadków zakończonych śmiercią bądź wyleczeniem?

    Nic Pan nie wie, nie odpowie Pan w sposób udokumentowany na ani jedno pytanie, ale że "wróci", o tym Pan wie. Dowiedział się Pan pod kioskiem z piwem?

     

  18. Cytuję amerykańskiego ministra zdrowia. O "kolejnych mutacjach wirusa" nic nie wspomniał. Ten wirus jest juz dość dobrze zbadany. M.in. stworzono już "mapę genetyczną" tego wirusa.Tę "budkę z piwem" to sobie oszczędź. W dupie byłeś i gówno widziałeś.

  19. To przećwicz pajacu niewstrzymywanie gospodarki w USA, najlepiej w Nowym Jorku. Zero specjalnych obostrzeń w związku z pandemią w NYC i sprawdźmy, jak to wypadnie. Amerykański minister zdrowia nie może się przecież mylić. Zakładam że mieszkasz tam, amerykańskiemu ministrowi zdrowia ufasz, sprawdzisz na własnej dupie.

    Wynik z Polski z pewnością zobaczymy i być może będzie co naśladować. Ale najpierw zobaczmy wynik. To kwestia 1-2 tygodni, spokojnie można odczekać.

  20. Jankes2!

    Musze Ci przypomniec, ze on i taki drugi cwaniak, Miki04, to "ruskie onuce" sa! ;)

    Z tym, ze  musze przyznac, ze ostatnio marektomasz zmienil wyglad! Pisze, chodzi z jedna onuca! (:-))) (Jezdzi po Korwinie i krytykuje Winnickiego, i chyba nawet samego Presidenta Bosak!  hehe...

    Pozdrawiam!

     

  21. A dlaczego nie zrobić tak:

    1. W czasie epidemii zakaz wyjść na zewnątrz (nie dotyczy działek przydomowych) dla seniorów - powiedzmy od 65 lat.

    2. Cała reszta społeczeństwa funkcjonuje w tym czasie normalnie.

    3. W przypadku choroby seniora jedzie on do zwykłej przychodni - tak jak do tej pory. Jeśli nawet zarazi on tam osobę młodą, to ta przebędzie chorobę objawowo, w sposób typowy dla grypy - w najgorszym przypadku jakieś leki (ale boże broń antybiotyki - bo nie działają na wirusy) i siedem dni L4 w domu.

    4. Jeśli się okaże, że senior jest chory "na epidemię" to też lekarstwa i choroba w domu (L4 seniorom nie potrzebne) - to dla wariantu, że nie ma istotnych chorób współistniejących (lekarz pierwszego kontaktu ma kartotekę chorego na biurku pod ręką).

    5. Jeśli jak powyżej, ale z istotnymi chorobami współistniejącymi - sprawa do oceny lekarza. Albo od razu szpital, albo leczenie w domu z codziennym porannym monitorowaniem (dzwoni po wywiad niższy personel przychodni). Oczywiście chory (i jego rodzina) w każdej chwili mogą dzwonić do przychodni sami z siebie (w sprawach istotnych, czyli przy pogorszeniu się zdrowia pacjenta).

    Pytanie na marginesie - ile procent obecnie zakażonych stanowią osoby poniżej 65 roku życie?

    Stwierdzenie na marginesie - dlaczego zdrowi nie pracują (albo pracują na pół gwizdka - zdalnie, rotacyjnie).

     

  22. Żeby splaszczyc zachorowania i ciężkie przypadki, przesuwając je na cieplejsze miesiące? 

    Bo dla emeryta siedzenie w domu to jak wyrok dożywotniego więzienia, chyba że ma PlayStation. 

  23. Ale emeryt teraz też siedzi w domu - ale to nie wyrok śmierci, bo inny sposób leczenia epidemii?

    I a propos cieplejszych miesięcy - tu nawet nie chodzi o spłaszczenie krzywej - przypadki "grypowe" w miesiącach letnich to ułamek przypadków zimowych. Chodzi o przytłumienie epidemi do miesięcy ciepłych, a potem sama się zatłumi.

  24. "ile procent obecnie zakażonych stanowią osoby poniżej 65 roku życia?"

    Niech Pan to najpierw sprawdzi w poszczególnych krajach. A gdy Pan sprawdzi, wtedy będzie Pan mógł snuć swoje rozważania na jakiejś konkretnej podstawie. Proszę także sprawdzić przebieg choroby u pacjentów chińskich, europejskich i amerykańskich poniżej 40 roku życia. Sprawdził Pan?

    Ma Pan aktualnie stwierdzonych na świecie 750 tys. przypadków oficjalnych zarażeń i kompletnie nic Pan nie wie? To na jakiej podstawie snuje Pan swoje oderwane od realiów - w 100%, podobnie jak Autor Bloga - wnioski? Proszę się zastanowić.

     

  25. Pytałem o procenty tych, którzy wiedzą - ci co nie wiedzą, nie muszą tego ujawniać.

    Świadomie wyrzuciłem z rozważań Chiny, południową Europę oraz "Amerykę i Anglię". Gołym okiem widać, że nacje na wschód od Odry przechodzą tę epidemię inaczej, czyli duże znaczenie ma też posiadany przez te nacje genom. Nawet w Rosji, która absolutnie nie jest wyznacznikiem dobrobytu i dobrostanu, a średni wiek życia mężczyzny to 60 lat (mówiąc krótko w wieku 60 lat organizm przeciętnego Rosjanina jest zmasakrowany) wskaźniki związane z tą epidemią nie są najgorsze.

  26. wrednick

    Wiesz dlaczego nie może być tak jak piszesz ? Bo za mało wiesz.

  27. wrednick Polski rząd sobie poradzi z tym.

  28. " mamy do czynienia z bardzo pospolitym i w zasadzie niegroźnym wirusem wywołującym infekcję dróg oddechowych."

    skąd Pan to wie? Z doniesień chińskich, irańskich, włoskich, koreańskich, wreszcie amerykańskich wynika zupełnie inny obraz sytuacji. Zatem - jakie są źródła Pańskich doniesień?

    "wirus nie jest szczególnie zjadliwy, ale za to bardzo zaraźliwy, na poziomie zwykłej grypy ..."

    skąd Pan to wie? przecież choćby dane statystyczne temu przeczą. Proszę wskazać zatem na literaturę naukową, która pozwala stawiać tego typu tezy.

    " Biorąc pod uwagę, że prawie od miesiąca żyjemy w paranoi ...."

    Przecież w Polsce nie ma jeszcze żadnej (!!!) epidemii. Zarażeniu uległo oficjalnie 0,0052% populacji, zmarło zaledwie 0,000 000 7 części polskiej populacji (7 dziesięciomilionowych części). Czy do absolwentów socjologii docierają liczby?

    "ponad wszelką wątpliwość możemy powiedzieć, że zdecydowana większość Polek i Polaków dawno przez tę infekcję przeszła ..."

    na jakiej podstawie Pan tak twierdzi bez badań stwierdzających wytworzenie przeciwciał? O której infekcji Pan mówi? z której mutacji wirusa? Wreszcie - ile tych mutacji jest? To Pan wie, czy raczej to Pana nie interesuje?

    Ależ brednie. Wstyd jak sku...syn.

     

      

     

  29. Napewno nie PIS ale znalezli takiego jednego lekarza prof. Marek Karczewski zadeklarowany sympatyk PO i GW, który właśnie oskarża ot wyborców PIS. Takich to mamy gnojów w Polsce,którzy zamiast wziąc sie do pracy i do leczenia to politykuja jak ta komunistyczna kasta Sędziów.

  30. Na początek proponuje Jabłoński L. "Wirusologia Lekarska"  PZWL W-wa 1980. Potem Jedyychowski W.  "Podstawy Epidemiologii" CM UJ Krakówc 1995, i Jabłoński Leon "Epidemiologia..." wyd. Folium, Lublin 1996. A następnie prosze sobie zobaczyć ilu w tej całej komisji do zwalczania "Chińskiej Plagi" jest epidemiologów i lekarzy chorób zakaźnych. Niektóre podręczniki są oczywiście stare ale nie mają lewackiego skrętu. Juz samo, współczesne pojęcie epidemii w/g WHO jest kuriozalne.

    Tymczasem już sama definicja (ale z 1993 roku) EPIDEMII mówi, że jest to wzrost zachorowań populacji na daną chorobę ma określonym terenie i w określonym czasie w stopniu większym niż obserwowane w latach poprzednich. Tymczasem co pisze na ten temat Wikipedia? „Epidemia – występowanie w określonym czasie i na określonym terenie przypadków zachorowań lub innych zjawisk związanych ze zdrowiem w liczbie większej niż oczekiwan ”.

    Przecież to nie to samo. No ale w WHO od dawna siedzą komuchy dla których biblia jest Marks a docelowym wzorcem „Folwark Zwierzęcy”.

    Nie jestem do końca pewny ale chyba Polska odgrywa ten cyrk przed UE (oby to była prawda), ponieważ inaczej byłaby postawioną pod ścianą medialną wszystkich lewackich mediów świata, a jest ich niemało. Nawet premier GB musiał odszczekać swoje słowa o odporności stadnej. A co robi to już całkiem co innego.

  31. Strony