Roger Federer i George Soros. Kolekcjonerzy pieniędzy.

Prześlij dalej:

Młodzi Redaktorzy nie pamiętają nawet dobrze początków narodzin tego " Zjawiska". Ale pilnie słuchają, czytają i uczą się, co mówią i wypisują ich starsi po piórze koledzy, którzy pracują, tworząc kolejne przepiękne, baśniowe, miejskie legendy na jego temat. A legendy by żyć muszą być przekazywane ciągle. I to zostało ustalone przez nich dawno temu. Zapadłe naówczas decyzje będą potwierdzane w gazetach, magazynach z modą, w popularnych telewizjach informacyjnych i sportowych, amerykańskich talk showach, w powstających każdego roku nowych książkach biograficznych, para dokumentalnych filmikach, czy pisanych na zamówienie panegirykach, reklamach sponsorskich w radiach oraz internecie. A każdy robi swoją robotę najlepiej jak potrafi. Legendę "Zjawiska" podjęły się tworzyć nawet makarony Barilla. Ta najnowsza włoska zdobycz z dumą również podjęła się pracy dla "najlepszego w historii", który za grube miliony odsprzedał "makaroniarzom" własną markę, jaką tworzy jego nazwisko - "Zjawisko". Teraz ten banał, zgodnie z obowiązującym obie strony kontraktem, potwierdzają codziennie publikowanymi reklamówkami zamieszczonymi na facebooku. Na publicznie postawiony zarzut, że jedyną rzeczą, jaka łączy Federera z koncernem makaronów Barilla są miliony, jakie otrzymał tenisista od tej firmy za udzielenie zgody do wykorzystania własnego wizerunku, przedstawiciel Barilla odpowiada krótko „Roger jest wielkim humanistą i nie chodzi tu o pieniądze".

                                                          GLOBALNY SPORT

Organizatorzy turnieju rozgrywanego na kortach Flushing Meadows są wściekli. Ceny biletów na następny mecz bez udziału "Maestro" pikują gwałtownie w dół. Z sumy ponad osiemset dolarów za zwykłą wejściówkę, jaką "wytypowały" wcześniej zakłady bukmacherskie, pozostaje teraz ledwie dwieście baksów. Dziennikarze nie wiedzą, co mają napisać po porażce "ukochanego przez kibiców tenisisty". Piszą "ukochanego przez kibiców", ale każdy kto zna sprawę od podszewki, wie, że dotychczas w historii tego sportu żaden tenisista nie otrzymał standing ovation, od zgromadzonych dziennikarzy w podzięce, jak miało to miejsce po wygranym finale z Rafaelem Nadalem, podczas tegorocznego Australian Open.

Sprawcą obecnego w Nowym Yorku dramatu jest Argentyńczyk Juan Martin del Potro. "Wieżowiec z Tandil" należący do tej samej agencji Public Relations Team8, której właścicielem jest... Roger Federer wraz ze swoim wpływowym amerykańskim menadżerem Anthonym Lewisohnem Godsick'iem. Zapisany do stajni firmy Federer&Godsick zajmującej się pijarem w celu ocieplania wizerunku w mediach, "popularny delPo"wprawił w złość, irytację nie tylko zachowujących się nie fair i niegrzecznie względem niego kibiców oraz żurnalistów - co zazwyczaj ma miejsce, podczas meczów na korcie, kiedy gra się przeciw "Zjawisku", - ale i poza etykietą przyjętą w świecie sportu.

Jeszcze kilka godzin wcześniej byli w odmiennych nastrojach. Dwa pierwsze ćwierćfinałowe pojedynki - interesujące z punktu widzenia sportowego - nie wywołały u nich szczególnego zainteresowania, gdyż ich głównym aktorem nie był Roger. Miejsca przeznaczone dla Vip'ów świeciły pustkami. Ci, którzy sami z wyprzedzeniem kupili bilety, bądź otrzymali od swoich szefów z pracy, w większości nie pofatygowali się, aby przyjść, uznając, że opuszczając to widowisko niewiele stracą, nie pokazując się przed obiektywem oka kamer. Nie zamierzają zbędnie trwonić cennego czasu.

Strony

Źródło foto: 
36867 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Hoyt

Autor artykułu: Hoyt

1 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Film "7 Days in Hell" (2015)  w temacie, zwięzły całkiem.

  2. Strony