Roger Federer i George Soros. Kolekcjonerzy pieniędzy.

Prześlij dalej:

Wszystko zaczęło się dawno temu, kiedy jako nastolatek zaczął regularnie z nim wygrywać, gdy Szwajcar był na szczycie rankingu. Wywołał tym zdumienie i zamieszanie. Któż śmie ogrywać i upokarzać "tenisowego geniusza"? - pytano ekspertów tenisa. Potem było zażenowanie, które przeistoczyło się szybko w zdenerwowanie, a kończyło  zazwyczaj niestrawnym niesmakiem, w postaci ataków i oskarżeń rzucanych na zwycięzcę. Eksperci ponownie zaczęli badać przyczyny porażek "króla Rogera", tworząc przy tym niezliczoną liczbę teorii, zwykle samowykluczających się i zaprzeczających wcześniejszym teoriom i analizom.

Ludzie odpowiedzialni za PR Szwajcara nie próżnowali. W końcu walka szła o setki milionów dolarów rocznie. Rafael Nadala został szybko zaszufladkowany wizerunkowo , jako "organic image", a sam "ochrzczony" dyskredytującym w oczach elitarnych sponsorów, przymiotnikiem "gritty" (piaszczysty, krupiasty - tłum. autora).

Z przypisaną mu rolą, Hiszpan i jego obóz dość szybko się pogodzili. Innego wyjścia nie było. "Zjawisko" Roger z przyznanymi i rozpowszechnianymi przez media atrybutami "króla tenisa i tenisisty wszech czasów"; Rafael Nadal z nieco skromniejszym atrybutem "króla mączki, największego rywala Rogera Federera". "Gdy nie możesz pokonać przeciwnika, zostań jego przyjacielem." To najlepsza z możliwych taktyk. Wypowiadanie wojny dziennikarzom, zawsze kończy się ostatecznie fiaskiem. Kto przerabiał to na własnej skórze, zna to dobrze. Nie wolno próbować iść pod prąd, wyłamać się z szeregu i ostatecznie stać się niczym i zostać z niczym. Lepiej zadbać oto, co się ma. A i on ma sporo do uchronienia, ale i pozyskania. W tym roku, po sensacyjnych i spektakularnych zwycięstwach Federera , patrząc po ludzku niemalże niemożliwych, kiedy zaglądasz w metrykę urodzenia Szwajcara, i jemu jakoś odpuszczono. Nikt nie nazywa go więcej "osiłkiem". Nie sugeruje już stosowania niedozwolonego dopingu. Dziwi go fakt, że zaczął z nim teraz regularnie przegrywać oraz, że on ogrywa go jak juniora, mimo, że sam gra w tym sezonie doskonale. Ale. No właśnie. Ale "chcę zmierzać swoją drogą i nie porównywać się z Rogerem" - niedawno oznajmił. Taką bezpieczną drogę, doradził mu jego osobisty agent, odpowiedzialny za kontakt z mediami.

Nadal w swoim życiu usłyszał wiele dziwnych pytań zadawanych mu na konferencjach pomeczowych. Lecz to, które zadał mu ten doświadczony, amerykański żurnalista, z bijącym od niego dostojeństwem i powagą w głosie, wprawiło go w osłupienie.

"Ludzi fascynuje wasza rywalizacja. Co najbardziej podziwiasz w Rogerze na korcie, i co budzi twój największy podziw w nim, jako człowieku, poza kortem?"

Na sali zapanowała grobowa cisza. Jak odpowiedzieć na tak żałosne pytanie. Co można odpowiedzieć? Czyż mało razy nie mówił tego, czego ode niego oczekiwaliście. Przynajmniej raz do roku jego trener, wujek Toni, powtarza im, że to "Roger jest najlepszy w historii". Lecz jak widać, im ciągle mało.

"Nie chcę być odbierany, jakbym był jego chłopakiem" - odpowiada uśmiechając się nerwowo i wodząc oczami po sali, poszukując akceptacji wypowiedzianych słów. "Lepiej nie mówmy o takich rzeczach, przed tak ważnym meczem, dobrze?"

                                                          * * * * * * *

Strony

Źródło foto: 
30452 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Hoyt

Autor artykułu: Hoyt

1 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Film "7 Days in Hell" (2015)  w temacie, zwięzły całkiem.

  2. Strony