Roger Federer i George Soros. Kolekcjonerzy pieniędzy.

Prześlij dalej:

Sport w dzisiejszych czasach jest jedną z najbardziej opłacalnych dziedzin, która stała się gałęzią, wręcz konarem przemysłu medialnego. Nawet elity, które nie interesują się na co dzień daną dyscypliną, pokazują się publicznie zgodnie z obowiązująca w ostatnich latach modą, z szalikiem klubowym, reprezentacyjnym, czy jakimś gadżetem utożsamianym z gwiazdą sportu. Przykładem takich kibiców w naszym kraju, siedzących na lożach dla VIP'ów na Stadionie Narodowym może być Lech Wałęsa z laptopem, Monika Olejnik, która niefrasobliwie przyznaje, że nie wie ilu piłkarzy biega po boisku. Ostatnio z lampką białego wina widzieliśmy Kazimierza Sowę, księdza.

                                     DWÓCH SŁOŃC NIE MOŻE BYĆ NA NIEBIE

Jak wspominaliśmy wyżej, Emil Marat, człowiek, który został oficjalnie wynajęty przez Marcina Plichtę do uwiarygodnienia działalności firmy Amber Gold, co w konsekwencji prowadziło do jumania ich klientów powiedział, że jego pracą było dostarczanie dziennikarzom pewnej wiedzy - negatywnej, bądź pozytywnej na tematy działalności firmy i konkurentów.

Gdy ktoś znalazł trochę czasu i zechciał przeszukać całe zasoby polskiego i światowego internetu, pośród milionów publikacji, setek monografii, które powstały na cześć i uwielbienie szwajcarskiego tenisisty Rogera Federera, nie znalazłby na jego temat, choćby najmniejszej "negatywnej wiedzy". Ponieważ w świecie mediów, podobnie jak w przyrodzie musi zostać zachowana równowaga, dla przeciwwagi znajdziemy tysiące gigabajtów insynuacji i donosów prasy, na temat rzekomego dopingu stosowanego przez dwóch największych konkurentów sportowych Federera, czyli Rafaela Nadala i Novaka Djokovicia. Dwóch tenisistów, którzy pokonali blisko 50 razy "Zjawisko, Króla, Geniusza, Maestro, Największego w Dziejach, w historii, Artystę, Mr PeRFecta, Fedexa" itp.

Posłuchajmy krótko jak tworzy się to w praktyce. Pod koniec lipca tego roku, serbski tenisista Novak Djoković, po słabszej w jego wykonaniu pierwszej części sezonu, poinformował w specjalnym oświadczeniu, że do końca roku skupi się na leczeniu łokcia, co oznacza dla niego koniec sezonu.

-"Łokieć to tylko wymówka" - powiedziała w radiowym wywiadzie, była kanadyjska tenisistka, obecnie "telewizyjne ekspertka" Helene Pelletier. "Są tacy, którzy uważają, że z jego łokciem nie jest tak źle". Powiedziała, że w kuluarach mówi się głośno, iż Djoković został przyłapany na dopingu, a władze tenisa ATP tymczasowo go za to zawiesiły. Jednak nie chcą nagłośnić całej sprawy, aby nie wywoływać skandalu. Pani Pelletier oczywiście zastrzegła, "że to nic pewnego", ale dodała, że w przeszłości władze tenisa chroniły zawodników i tuszowały wpadki dopingowe. Tu wymieniła Andre Agassiego (obecnie trenera Novaka Djokovicia - przyp. autora) oraz Martinę Navratilovą.

Analogiczna sytuacja dotknęła w zeszłym roku hiszpańskiego tenisistę Rafaela Nadala, gdzie w telewizji D8 najcięższe oskarżenia wobec sportowca wytoczyła była minister francuskiego sportu Roselyne Bachelot, sugerując, że siedmiomiesięczny rozbrat z tenisem, zawodnika z Majorki nie był spowodowany kontuzją kolana, lecz karą, która wynikła z pozytywnego testu antydopingowego, choć nie ma na to żadnych dowodów. Była minister dodała, że wielomiesięczne przerwy tenisistów " nie zawsze, ale bardzo często" wynikają z wpadek dopingowych.

Strony

Źródło foto: 
38309 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Hoyt

Autor artykułu: Hoyt

1 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Film "7 Days in Hell" (2015)  w temacie, zwięzły całkiem.

  2. Strony