Reklama

W powieści „Przeminęło z wiatrem” (oraz filmie) jest scena, w której  kapitan Rhett Butler pomaga Pani Scarlett de domo O’Hara, primo

W powieści „Przeminęło z wiatrem” (oraz filmie) jest scena, w której  kapitan Rhett Butler pomaga Pani Scarlett de domo O’Hara, primo voto Hamilton, a znaczne później secundo voto Kennedy i w końcu tertio voto Butler wydostać się z płonącej Atlanty, tuż za wycofującymi się wojskami konfederackimi.

Wiozą na wozie osłabioną po porodzie panią Melanię Wilkes i jej nowo narodzonego synka, a także leniwą, smarkulę, czarną niewolnicę Prissy. Po drodze obserwują rozdzierające serce sceny, w których ranni żołnierze południa pomagają jedni drugim, a za nimi unosi się  łuna płonącego miasta.

W pewnej chwili kapitan Butler zatrzymuje konia, do zdumionej Scarlett mówi, żeby dalej radziła sobie sama, bo on wraca aby przyłączyć się do pokonanych konfederatów. Dlaczego? Bo ma słabość do przegranych spraw.

Piękna, męska postawa. U nas też są tacy. Mało, ale też są. Np. można wesprzeć swoim autorytetem jakąś ekstremę, która się raczej źle kojarzy. Bo jest atakowana przez inną ekstremę, która się także bardzo źle kojarzy, ale nie wszystkim. I pogrzebać po raz kolejny swoje i tak nikłe szanse.

(słabość do przegranych spraw kapitanowi Butlerowi w przyszłości pięknie zaprocentuje, ale tu nie powieść „Przeminęło z wiatrem”)

Reklama