Reklama

Świat Na dzień dzisiejszy b, senator z Pennsylwani, Rick Santorum ma za sobą zwycięstwa w Iowa, Colorado, Minnesocie i Missouri, b.

Świat Na dzień dzisiejszy b, senator z Pennsylwani, Rick Santorum ma za sobą zwycięstwa w Iowa, Colorado, Minnesocie i Missouri, b. gubernator Massachusetts, Mitt Romney New Hampshire, Floryda, Nevada i Main, zaś b. speaker Kongresu Newt Gingrich zwyciężył jedynie w Południowej Karolinie. 

Jeszcze przed eksplozją prawyborów w super wtorek (6 marca), w lutym Romney ma duże szanse na wygraną w Arizonie (jest tam sporo mormonów) i w Michigan, gdzie się urodził.

Ostatnie zwycięstwa w prawyborach Santorum były niespodziewane i zachwiały typowaniami fachowców i prognostyków wyborczych. Okazało się, że „niekwestionowany” lider Romney, kiedy jego artyleria naładowana milionami dolarów jest w stanie zrównać z ziemią konkurentów, zdecydowanie wygrywa. Jednak ta strategia przynosi też mniej pożądane konsekwencje. Każde takie zwycięstwo nie dość, że kosztowne bezpośrednio (spoty w TV, radio etc) używające negatywnych informacji, odstrasza też potencjalnych „neutralnych” wyborców zaniżając frekwencję wyborczą.

Regularni prawicowi wyborcy
ciągle jakoś nie „czują” konserwatyzmu i inspiracji w wydaniu Romney. Jedno co sprzyja b. gubernatorowi to podział konserwatystów na zwolenników Santoru , Gingricha i Paula, no i chęć wytypowania „stabilnego” kandydata, który zmierzy się z Obamą.

Santorum
przeżywa swoistą bonanzę w generowaniu funduszy po swoich ostatnich zwycięstwach. Inną sprawą jest, że Colorado i Minnesota gdzie wygrał, były ignorowane, tak przez Romney, jak też przez Gingricha. W ciągu kilku ostatnich dni zebrał ponad $2 mln, co jak na niego nie jest małą sumą.

Zaletą Santorum jest wzorcowa, stabilna sytuacja rodzinna (podobnie jak Obama i Romney i Paul), wyrabia się też w debatach, nie ma jednak uderzenia Gingricha. Jest jednak młodszy, przystojny, więc walka zapowiada się interesująco.

Przeciwko Santorum przemawia, że będąc konserwatystą (jego komisja posłała skorumpowanego kongresmana Dana Rostenkowskiego do więzienia), szedł na rękę potężnym lewicowym związkom zawodowym, z zapałem głosując za zwiększeniem wydatków publicznych z kieszeni podatnika podczas swoich 2 kadencji kongresmana i senatora.

Pozostaje wierzyć, że ostatni ustawodawczy atak Obamy na wartosci chrześcijańskie ( wmuszenie instytucjom kościelnym „środków antykoncepcyjnych”) powinien obudzić szczególnie katolików, kierując ich do urn wyborczych, co powinno pomóc Santorum.

Finansowym „tatusiem” Santorum jest „nowonarodzony” chrześcijanin, miliarder Foster Friess, który zapełnia konto Super PAC „Red, White and Blue ” popierający Santorum.

Friess określany jest jako cowboy ze stanu Wyoming (nosi szeroki biały kapelusz), dorobił się dużej fortuny na Wall Street, pracując jako manager funduszy inwestycyjnych. Jest przekonany, że Romney zbyt mało kontrastuje z Obamą i wobec tego lepszym przeciwnikiem Obamy byłby wnuczek włoskiego górnika b. senator Santorum.Friess jest znany ze swojej ofiarności na konserwatywne i chrześcijańskie cele, w tym na osierocone dzieci i n.p. ofiary trzęsienie ziemi w Haiti.

Przyjrzyjmy się teraz zasobom wojennym b. marszałka Kongresu Newta Gingricha i jego sponsorom. Największym, jedynym, który tak naprawdę się liczy jest Las Vegas Sands CEO multimiliarder Sheldon Adelson, dalej NASCAR vice prezydent James France i część liderów w przemyśle enegetycznym.

Jak pisałem wcześniej, Gingrich w latach 1979 – 1999, reprezentował Georgię w Kongresie, w latach 1989 – 1995 był przywódcą republikańskiej mniejszości w Kongresie, ale od 1995 – 1999 był marszałkiem/speakerem Kongresu.

Finansowy „tatuś” Gingricha, Sheldon Adelson, 78 letni amerykański Żyd, którego rodzice emigrowali z Ukrainy, warty $21,5 mld, wg. Forbesa, 8 –my najbogatszy Amerykanin) zarobił w 2011 roku $7 mld, czyli jak obliczono, zarabia $3,3 mln na godzinę (!). Po zainwestowaniu $11 mln w Gingricha (on $5 mln, jego żona Miriam Ochshorn Adelson (lekarz specjalizujący się w leczeniu nałogów) $5 mln i córka $1 mln), nie śpieszy się z następnym czekiem, jednocześnie spotkał się z Romney, obiecując mu solidne dotacje, jeśli ten zostanie zwycięzcą. Gingrich, podobnie jak Andelson jest uważany za przyjaciela konserwatywnego premiera Izraela, Bibi Netanyahu (którego ojciec nosił jeszcze polskie nazwisko).

Adelson zarabia krocie (choć sporo stracił w ostatnim kryzysie finansowym) ze swojego międzynarodowego kasynowego imperium, m.in. na chińskiej wyspie Macau, a za możliwość robienia tam intratnego biznesu wysługuje się Chińczykom swoimi wpływami w USA.

Uchodzi za bardzo antyzwiązkowego magnata. W Nevadzie posiada swój słynny Wenecki Hotel z kasynami gier. W Izraelu jest właścicielem 3 – ciej co do wielkości gazety (rozprowadzanej za darmo „Izrael Dzisiaj”, która mocno wspiera Natanyahu i przynosi właścicielowi straty), jest zaciekłym syjonistą, zwolennikiem wojny z Iranem. Jego obecna żona pochodzi z Izraela.

Reuters donosi, że rząd USA zaczął przyglądać się jego operacjom finansowym w Macau, może stąd jego zmiana kursu w stosunku do dotowania Gingricha? Niestety polityka nie jest zajęciem dla cnotliwych panienek.

Zapłatą Gingricha dla Adelsona (za $11 mln) była jego obietnica wygłoszona w przemówieniu po zwycięstwie w Płd. Karolinie mówiąca o przeniesieniu siedziby ambasady USA z Tel Avivu do … Jerozolimy.

Nie wystarczy oratorski talent i znajomość polityki od podszewki, kiedy twoje żródełko finansowe przestaje bić, a u rywala bije fontanna dotacji z Wall Street, zaczynają się schody. Odcięcie Gingricha od gotówki jest po myśli republikańskiego establishmentu. Jednocześnie osłabieniu i opóżnianiu Gingricha może towarzyszyć pompowanie balonu konserwatywnego Santorum, aby w sposobnej chwili upuścić z niego powietrze. Wtedy na placu boju zostanie dobrze zadbany finansowo facet z Wall Street, Mitt Romney.

Gingrich, podobnie jak to robi Ron Paul i Rick Santorum, zamierza teraz bardziej zająć się zbieraniem funduszy osobiście i przez oddolnych aktywistów. W tej sytuacji poświęca mniej czasu na spotkania z wyborcami w terenie, a więcej na „żebrach” przez telefon, kontaktując potencjalnych sponsorów.

Na Walentynki, Gingrich zaplanował obiad finansowy we Fresno, Kalifornia. Cena dla dwóch osób, $ 1 tys. lub $2,5 tys. z wspólnym zdjęciem z kandydatem. Obserwujący scenę prawyborów kąśliwie zauważyli, że na wiecowych spotkaniach z Gingrichem częstuje się wodą i kawą, natomiast na spotkaniach z Romney można sobie również nieżle podjeść.

W miniony czwartek rozpoczeła się dorocznej Konferencja Konserwatystów PAC w Waszynghtonie, na której zaprezentowali się tak kandydaci jak i inni ważni lederzy ruchu konserwatystów w kraju. Santorum wyrażnie wziął nowy wiatr w żagle po swoich ostatnich zwycięstwach. Romney broni jak może swojej dotychczasowej pozycji lidera w prawyborach, dr. Paul, nie pojawił się, ale zdecydowaną klasę w swoim wystąpieniu ponownie pokazał Gingrich. Jednak po ostatnich sukcesach Santorum, Gingrich spadł w sondażach krajowych na 3 – ą pozycję.

Właśnie to Romney wygrał sondaż podczas Konferencji Konserwatystów zdobywając 38% , następny był Santorum z 31%, Gingrich z 15%, Ron Paul dostał 12%. Również w innym krajowym sondażu Romney zdobył 31%, przed Santorum 25%, Gingrich był trzeci z 20% i Paul tylko 8%.

Pieniądze są kluczem do wielu dzwi, szczególnie w polityce. W ciągu ostatniego tygodnia Super PAC Winning Our Future wspierający Gingricha wydał na kampanię (głównie spoty w TV) $61 tys., w porównaniu z $637 tys. wydanych przez Super PAC Restore Our Future popierający Romney.

Przed super wtorkiem odbędą się dwie debaty. 22 lutego debata prezydencka w Arizonie, następna zaś 1 marca w Georgii. Romney pewnie wygra Arizonie, Massachusetts, Vermont i może Idaho, weżmie walkowerem Virginię ( nie będzie tam Gingricha), ale Gingrich może wygrać w Tennessee, Okhlahomie i Georgii.

Jeżeli do czasu konwencji partii republikańskiej w Tampie, Fl. żaden z kandydatów nie zgromadzi wymaganych 1,144 delegatów, republikanie będą mieli problem. Niektórzy wymieniają już nazwisko Jeba Busha (młodszego brata b. prezydenta G.W. Busha i b. gubernatora Florydy), który mógłby być zgłoszony z sali podczas konwencji.

Pozostaje pytanie czy republikanie potrafią wyłonić w tym roku kandydata zdolnego pokonać Obamę. W skrócie można powiedzieć, że zwycięstwo Obamy to zwycięstwo koncepcji silnego, wszechobecnego, opiekuńczego państwa nad dotychczasowym tradycjnym modelem wolności obywatelskich tak charakterystycznym dla Stanów Zjednoczonych. Zapowiedzią takiego kierunku niech będzie podpisany przez Obamę w wielkiej tajemnicy, wieczorem 1 stycznia tego roku „The National Defense Authorization Act” (NDAA). Więcej na ten temat po polsku:
http://amerbroker.pl/?go=content&action=show&id=…

Ewentualne zwycięstwo Romney byłoby mniejszym złem prowadzącym ten kraj w podobnym kierunku, ale wolniej. Romney jeśli nie popełni wiekszego błędu, wygra nominację republikańską przez przetrzymanie przeciwników. To jego chce partyjny aparat i Wall Street.

Gingrich wydaje się być najmądrzejszym facetem w pokoju, jednak nie zawsze potrafi zmieścić w nim swoje ego. Również jego osobisty bagaż może być barwnie i widowiskowo rozgrzebany przez pomagierów Obamy. Uważa się go za inteligentnego polityka, ale z zakłóconym moralnym kompasem (trzy żony, trzy religie, bogaty bagaż polityczny). Jest też większym ryzykiem dla tutejszego „układu trzymającego władzę”, bo często myśli sam za siebie.

Santorum jest mądry, konserwatywny i ma moralny kompas, ale jego siła przebicia jest słabsza, no i tak jak Gingrich ma mało pieniędzy. Jego hasła to Rodzina i Ekonomia. Ma mniej idei od Gingricha, ale głosi potrzebę odbudowania przemysłu z miejscami pracy co powinno przemawiać do wyborców.

Dr. Ron Paul absolutnie ma rację w polityce wewnętrznej, ale widzi tylko zagrożenie etatyzmem i socjalizmem. W polityce międzynarodowej uchodzi za izolacjonistę i nie rozpoznaje w naszym „małym” świecie dynamiki islamskiego zagrożenia.

Jacek K. Matysiak

Reklama
Poprzedni artykułHofman, Lipiński i Poręba – tajne przez poufne budowanie planów A i B
Następny artykułWincenty Rostowski – lider wśród jajcarzy

9 KOMENTARZE

  1. Santorum
    “…z zapałem głosując za zwiększeniem wydatków publicznych z kieszeni podatnika…”

    Sugerujesz, że inni głosowali za zwiększeniem wydatków prywatnych z kieszeni podatnika?
    Na co mają iść pieniądze podatnika, jak nie na wydatki publiczne?

    • @solano
      Witam. Nie, referuje tylko zarzuty konserwatystów wobec Santorum. Konserwatysci nie pochwalają nadmiernych wydatków, na których tak naprawdę nie ma funduszy w budżecie i trzeba zadłużyć następne pokolenie, aby zbudować następny “most do nikąd”.

      Mówię o zarzutach wiedząc, że republikanie już dawno skumali się z demokratami w budowaniu w swoich dystryktach podobnych “mostów”. Chodzi tu o koncepcję zwaną “big government”, którą chyba najbardziej energicznie zwalcza kandydat dr. Ron Paul.

      Politycy w Kongresie zgadzają się na różne kompromisy, aby do swojego okręgu przynieść “boczek” przez to zapewniając sobie zwycięstwo w następnych wyborach. Niestety tam gdzie nie ma wstrzemiężliwości finansowej, w pewnym momencie kończy się kredyt na karcie i zaczyna się Grecja. Pozdrawiam.
      Jacek.

  2. Santorum
    “…z zapałem głosując za zwiększeniem wydatków publicznych z kieszeni podatnika…”

    Sugerujesz, że inni głosowali za zwiększeniem wydatków prywatnych z kieszeni podatnika?
    Na co mają iść pieniądze podatnika, jak nie na wydatki publiczne?

    • @solano
      Witam. Nie, referuje tylko zarzuty konserwatystów wobec Santorum. Konserwatysci nie pochwalają nadmiernych wydatków, na których tak naprawdę nie ma funduszy w budżecie i trzeba zadłużyć następne pokolenie, aby zbudować następny “most do nikąd”.

      Mówię o zarzutach wiedząc, że republikanie już dawno skumali się z demokratami w budowaniu w swoich dystryktach podobnych “mostów”. Chodzi tu o koncepcję zwaną “big government”, którą chyba najbardziej energicznie zwalcza kandydat dr. Ron Paul.

      Politycy w Kongresie zgadzają się na różne kompromisy, aby do swojego okręgu przynieść “boczek” przez to zapewniając sobie zwycięstwo w następnych wyborach. Niestety tam gdzie nie ma wstrzemiężliwości finansowej, w pewnym momencie kończy się kredyt na karcie i zaczyna się Grecja. Pozdrawiam.
      Jacek.

  3. Santorum
    “…z zapałem głosując za zwiększeniem wydatków publicznych z kieszeni podatnika…”

    Sugerujesz, że inni głosowali za zwiększeniem wydatków prywatnych z kieszeni podatnika?
    Na co mają iść pieniądze podatnika, jak nie na wydatki publiczne?

    • @solano
      Witam. Nie, referuje tylko zarzuty konserwatystów wobec Santorum. Konserwatysci nie pochwalają nadmiernych wydatków, na których tak naprawdę nie ma funduszy w budżecie i trzeba zadłużyć następne pokolenie, aby zbudować następny “most do nikąd”.

      Mówię o zarzutach wiedząc, że republikanie już dawno skumali się z demokratami w budowaniu w swoich dystryktach podobnych “mostów”. Chodzi tu o koncepcję zwaną “big government”, którą chyba najbardziej energicznie zwalcza kandydat dr. Ron Paul.

      Politycy w Kongresie zgadzają się na różne kompromisy, aby do swojego okręgu przynieść “boczek” przez to zapewniając sobie zwycięstwo w następnych wyborach. Niestety tam gdzie nie ma wstrzemiężliwości finansowej, w pewnym momencie kończy się kredyt na karcie i zaczyna się Grecja. Pozdrawiam.
      Jacek.