Reklama

Muszę przyznać, że mocno wkurzyły mnie te podchody wokół OFE i zaplanowałem sobie dzisiaj ulżyć na blogu. Przeklikałem się jednak przez główne portale i zmieniłem zdanie.

Muszę przyznać, że mocno wkurzyły mnie te podchody wokół OFE i zaplanowałem sobie dzisiaj ulżyć na blogu. Przeklikałem się jednak przez główne portale i zmieniłem zdanie. Po ostatnim sukcesie prestidigitatorskim w Brukseli Rząd zapowiedział, że majstrowania przy OFE nie będzie, więc temat jakby znikł i chyba szkoda sobie w tej chwili klawiaturę zużywać. Tak sobie zrazu pomyślałem i pewnie nie napisałbym nic, ale ponieważ zostałbym z pozbieranymi dzisiaj danymi jak Himilsbach z angielskim, więc stwierdziłem, ze spróbuję te dane jakoś wykorzystać. Musiałem zmienić tylko tytuł wpisu.

Reforma, reformować finanse, obniżać deficyt … pada od lewa do prawa z ust polityków, publicystów i ekonomistów. Najczęściej są to słowa, za którymi nie idą konkretne propozycje, a jeżeli już jakieś propozycje się pojawiają to jest to jedynie pudrowanie syfa. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że reformy, które spowodują widoczną poprawę w finansach publicznych muszą boleć i to niestety muszą boleć bardzo. Prawdziwe oszczędności dadzą jedynie poważne ograniczenie wydatków na emerytury i renty oraz wynagrodzenia sfery budżetowej, w tym m.in. służb mundurowych i nauczycieli. Niestety tylko w ten sposób będzie można coś „urwać” ze 100 miliardów złotych długu publicznego, długu który mniej więcej w tej wysokości nam grozi rokrocznie przez najbliższe lata.

Tymczasem odnajduję jedynie powtarzane jak mantrę propozycje reformy KRUS i „mundurówek”. Postulaty słuszne, jednak reformy te to w sumie góra jakieś marne 3 mld zł. Nawet drastyczne zmiany w KRUS, choć chwytliwe, dadzą jakiś 1 mld zł oszczędności, a reforma emerytur mundurowych i to jedynie w przypadku, gdy sejm nie będzie sobie zawracać głowy prawami nabytymi, TK i strajkami przyniesie nie więcej niż 1,5 mld – 2 mld oszczędności. Należy jednak założyć, że Trybunał Konstytucyjny nie zgodzi się z odbieraniem praw nabytych i wtedy z reformy emerytalnej służb mundurowych przez najbliższe 15 lat oszczędności nie będzie wcale. Kwoty tych oszczędności w kolejnych latach będą wzrastać, jednak nie na tyle by zmniejszyć w sposób istotny te nieszczęsne 100 mld zł długu publicznego..No dobrze, a co zmniejszy?

W tym roku niedobór środków w ZUS to kwota ponad 60 mld złotych (wpływy ze składeh 90 mld, wydatki 153 mld), którą trzeba będzie pokryć z budżetu Państwa. Niestety niewiele zmieni zapowiadana na przyszły rok, lepsza sytuacja gospodarcza w Polsce. W latach, gdy nasza gospodarka grzała jak szalona wzrost wpływów ZUS z tytułu składek emerytalno-rentowych był na poziomie kilku miliardów złotych rocznie, ale niestety wydatki rosły szybciej. Później było tylko gorzej. Przy rocznych wzrostach wpływów z tytułu składek na poziomie ok. 4 mld zł (uwzględniłem obniżkę składki rentowej w 2008 roku) wydatki na emerytury i renty rosły o kilkanaście miliardów złotych rocznie. Takie różnice pomiędzy wpływami, a wydatkami spowodują, że po 2015 roku roczny deficyt ZUS wyniesie prawie 100 mld zł (wariant pesymistyczny), który trzeba będzie pokryć z wpływów do budżetu, a raczej zadłużając budżet Państwa o kolejne kwoty.

Jak z powyższego widać powoli przestaje być nas stać, a właściwie już nas nie stać na wypłatę rent i emerytur w obecnej wysokości.. Niestety obowiązujący sposób waloryzacji emerytur i rent, „poprawiony” przez Rząd PiS w 2007 roku (tak, tak poza obniżką składki rentowej była jeszcze druga „reforma” finansów publicznych tamtego Rządu), rokrocznie ten stan pogarsza. Sposób na rozwiązanie tego problemu wydaje się być niestety tylko jeden – obniżyć emerytury i renty.. Pytanie tylko kto pierwszy taką propozycję złoży? PO, PiS, SLD, PSL, PJN?.

PS
Można oczywiście podnieś stawki składek na FUS np. o jakieś 30%, ale czy rzeczywiście wzrosłyby wtedy wpływy do ZUS? Niejaki Laffer twierdził, że może być odwrotnie i ja mu wierzę.
PS2
Mam pomysła jak taką sprawiedliwą obniżkę z jednoczesną podwyżką świadczeń przeprowadzić i chyba nawet TK by się nie przyczepił

Reklama
Poprzedni artykułAmnestia, pełna wolność, demokracja. Co sądzicie o wstępie PJN?
Następny artykułPrzywileje wojskowe. W odpowiedzi Krisowi i być może innym.

2 KOMENTARZE

  1. cieżko będzie
    To może lepiej na początek zacząć od reform które nic nie kosztują, a jeszcze przynoszą zyski?
    Np przywrócić w Polsce wolność gospodarczą i tak uprościć przepisy aby słabo rozgarnięty półanalfabeta mógł poprowadzić maciupką firmę trzymając całą księgowość w tylnej kieszeni.

    Reformować można niestety tylko te emerytury których jeszcze się nie wypłaca, te co już są to “prawa nabyte” i po ptakach, pozostaje czekać na wymarcie wypasionych emerytów starego systemu.
    Reforma która ma największe szanse realizacji, to obciąć ostro przyszłe emerytury ludziom obecnie pracującym, nie obniżając a nawet podwyższając im składki na ZUS aby starczyło na obecne świadczenia.
    Wtedy budżet może się dopnie, ale jak wtedy wytłumaczyć młodym sens pracy i życia w Polsce przy takich paskudnych perspektywach?

  2. cieżko będzie
    To może lepiej na początek zacząć od reform które nic nie kosztują, a jeszcze przynoszą zyski?
    Np przywrócić w Polsce wolność gospodarczą i tak uprościć przepisy aby słabo rozgarnięty półanalfabeta mógł poprowadzić maciupką firmę trzymając całą księgowość w tylnej kieszeni.

    Reformować można niestety tylko te emerytury których jeszcze się nie wypłaca, te co już są to “prawa nabyte” i po ptakach, pozostaje czekać na wymarcie wypasionych emerytów starego systemu.
    Reforma która ma największe szanse realizacji, to obciąć ostro przyszłe emerytury ludziom obecnie pracującym, nie obniżając a nawet podwyższając im składki na ZUS aby starczyło na obecne świadczenia.
    Wtedy budżet może się dopnie, ale jak wtedy wytłumaczyć młodym sens pracy i życia w Polsce przy takich paskudnych perspektywach?