Reklama

Poszukiwanie środka, to jest marzenie jak marzenie, żeby tak

Poszukiwanie środka, to jest marzenie jak marzenie, żeby tak znaleźć środek, ten rozsądny i ten ozdrowieńczy. Ale jak? Jak szukać środka, kiedy skrajności zajmują niemal całą powierzchnię. Nie ma czegoś takiego jak środek, jest co najwyżej margines zdrowego rozsądku i to poza nawiasem. Metody na zagospodarowanie skrajności są dwie. Jedna skrajność będzie twierdzić, że to nie my daliśmy ciała, ale nas zabito, zmasakrowano, podstępnie podłożono ogień, rannych dobito, a całość była, koordynowana laserowym mieczem z satelity. Druga skrajność twierdzi, że nic się nie stało, tylko Internet szaleje od domorosłych recenzji, wszystko wyjaśnią fachowe organa, które się znają, a kto pyta ten puknięty w czoło i nie ważne o co pyta. Podział jest taki, że jedna skrajność sama się przerabia na skrajność niespełna rozumu operującą tak wydumaną rzeczywistością, że się nie chce podejmować dysputy, druga skrajność za podjęcie dysputy zaklasyfikuje do pierwszej skrajności. Pierwsza skrajność sama się przerabia, druga przerabia innych. Starą metodą państw totalitarnych jest robienie z dociekliwych wariatów, to jest tak stara metoda, że niezawodna. Druga metoda to zamęczyć temat, porozbijać temat na 1001 nieistotnych drobiazgów, z których każdy wymaga szczegółowego i fachowego wyjaśnienia. Trzeba też zdefiniować fachowca, a fachowiec to nie jest ten co ma wiedzę, szkołę ukończoną, ale ten co ma „ledikimację” i pieczątkę. Na przykład wiedza na temat kokpitu przekazana przez historyka, górnika i psychiatrę jest wiedzą fachową, ponieważ psychiatra ma „ledikimację” speca od grawitacji, historyk jest szefem psychiatry, a komisji do spraw badania ciążenia przewodniczy górnik.

I teraz tak, jeśli spytać psychiatrę, nie o to czy to prawda, że Białorusini wynajęci przez Mołdawię dobijali polskich katolików w komunistycznym zagajniku, ale o to, czy psychiatra umie czytać, oraz czy to co przeczytał daje mu do myślenia, to nie ma normalnej odpowiedzi. Nie pytam czy machina latająca ma, jak mu tam, wolant, czy inną katapultę na SMS, pytam czy psychiatra umie czytać i rozpoznawać ludzi po imieniu i nazwisku? O nic więcej nie pytam. Pytanie absolutnie jest z mojej dziedziny, znam się na pisaniu i czytaniu, czuje się kompetentny zadając to pytanie. Na takie proste pytanie historyk, za psychiatrę, wspierając się górnikiem odpowiada, że ja jestem z PiS i wariat, jeśli twierdzę, że to zamach, którym, sterowała partia historyka. W takiej sytuacji to ja mam prawo się zdenerwować, bo ani ja z żadnym PiS nie spałem, ani nikogo o zbrodnię ludobójstwa nie podejrzewam, ani nawet słowem o terrorystycznym przedsięwzięciu nie wspomniałem. Wystarczy jednak, że się wkurzyłem, kto by się nie wkurzył, kiedy się robi z niego wariata i już historyk jedzie swoim medialnym zaciemnieniem słońca. Czy ta kura przypomina osła? A może jednak? Ani trochę? A tak z profilu? Nie to ty jesteś osioł historyku! A więc jednak, pacjent patrząc na kurę widzi osła.

Takimi metodami uzyskuje się dwa cele. Z pytających robi się idiotów, sedno sprawy rozmienia się na drobne. Pamiętam pierwsze chwile po nieszczęściu, jak kraj długi i szeroki wszyscy pytali jak to możliwe, że w jednym podniebnym autobusie zebrało się tylu najważniejszych? Pytanie fundamentalne, za tymi pytaniami szły kolejne fundamentalne pytania. Jak to możliwe, że żaden cywilny autobus powietrzny nie odważyłby się lądować na bagnie?. Dlaczego ci co rozpalali ogniska na bagnach, wyznaczając tor do parkowania, nie krzyczeli „spier..e”, tylko wyrażali wątpliwość, czy tu aby na pewno da się zaparkować kiedy ciemno i ponuro, w końcu powiedzieli „róbcie jak chcecie”. Czy to byli nawigatorzy, czy nieuki? Kto szkolił kierowców autobusu i czy oni mają wystarczające doświadczenie, aby jeździć w trudnych warunkach? To były pytania fundamentalne. Dziś pytania są inne, dziś historyk, psychiatra i górnik, wytłumaczyli więcej niż połowie Polaków, że najważniejsza jest godzina nieszczęścia i tę trzeba zbadać dokładnie. Słyszałem jak bardzo dokładnie i usłyszałem, że kierunki badań są następujące. Wskazania urządzeń czasomierzy machiny latającej i tych jest ze trzy. Wskazania od tych co rozpalali ogniska na bagnie i to rozumiem, jak dla mnie koniec dróg i kierunków, ale nie dla górnika, historyka i psychiatry. Okazuje się, że jest jeszcze kierunek pod tytułem rachunki ze elektrowni za uszkodzony słup wysokiego napięcia i świadkowie. Nie dam z siebie zrobić wariata, nie będę się denerwował, ja tylko grzecznie spytam ile trwało utrwalanie godziny katastrofy w NY, kiedy samolot uderzył w wieżę. Pytam pana historyka, psychiatrę, górnika, czy komisja naszych przyjaciół zza oceanu czekała na opinię elektrowni, bo zdaje się, że tam napięcie też siadło. Czy komisja konsultowała się z telekomunikacją ichniejszą i wodociągami? Daję głowę, że i tu musiało pieprznąć. Czy komisja przesłuchała i synchronizowała zegarki, no właśnie ilu świadkom tego wydarzenia? Czy górnik, historyk i psychiatra zna jakiekolwiek śledztwo katastroficzne, w którym czas nieszczęścia byłby mierzony tym co widzieli mieszkańcy osiedla i pracownicy elektrowni, a nie tym co zanotowały przygotowane w laboratoriach, przez specjalistów w dziedzinie, odpowiednie urządzenia?

Dziś już nie ma pytań fundamentalnych, dziś jest 1001 drobiazgów, dziś jest 123 kierunki sprawdzania oczywistości, a kto pyta ten wariat, a kto nie wierzy górnikowi, historykowi i psychiatrze jak się fruwa, ten laik. Trzymam się pytań fundamentalnych, mnie nie interesuje godzina, mnie interesuje, dlaczego komisja pod przewodnictwem górnika biega po radzieckim osiedlu i pyta „katoryj czas”. Czy to aby nie jest objaw dla komisji pod przewodnictwem psychiatry, nie górnika? Mnie interesuje dlaczego zamiast odpowiedzi na pytania fundamentalne, usiłuje się ze mnie zrobić wariata, że precyzyjny czas nieszczęścia może ustalić dyspozytor radzieckiej elektrowni. Można przecież jeszcze spytać patriarchę Wszechrusi, o której godzinie zatrzęsła się dzwonnica miejscowej parafii. Wystosowac urzędowe pisma i oczywiście to musi potrwać. Koniecznie trzeba przesłuchać gajowego z rewiru na okoliczność, kiedy padła brzoza. Po jaką cholerę nam technika z kilku mierników spytajmy tubylców jak to było naprawdę, wszak tam blisko pasa startowego jak jeden sami fachowcy od fruwania. Nie dam się, będę wyluzowany i będę pytał ciągle o to samo i o to co jest fundamentalne. Czy psychiatra umie czytać? Kto organizował tę wycieczkę i zaakceptował taką listę pasażerów? Czy organizator posłał właściwego kierowcę? Czy pogoda pozwalała, czy nie pozwalała lądować, tak lub nie, a nie wydaje mi się i róbcie jak chcecie.

Dlaczego to co się przydarzyło, przydarzyło się tylko w jednym kraju na całym świecie i tylko raz w całej historii świata. Będę pytał do znudzenia i przypominał, że na fundamentalne pytania powinni odpowiedzieć ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia o machinach latających, bo ja nie oczekuję od nich, że mi wyjaśnią jak fruwać i za co pociągnąć, żeby nie spaść, to są ignoranci nic mi nie mogą odpowiedzieć. O lataniu mówiło już 64 co się zna, od Petelickiego, przez Czempińskiego i Edmunda Klicha, aż po Hypkiego i wszyscy jednym głosem, że to jeden wielki bajzel nie fruwanie. Pytam o to jak ignoranci zarządzają swoimi resortami, jak dopuścili do wycieczki, której nigdy nie powinno być i kto za to pójdzie siedzieć, bo za to w państwie prawa ktoś musi iść siedzieć. Będę pytał i nie będę odpowiadał na pytania, czy widzę osła czy kurę, czy znam prezesa Kaczyńskiego i czy widuję się z redaktorem o prawicowych poglądach. Nie będę odpowiadał na pytania, kto dobijał rannych i jakiego koloru była wiązka lasera. Pytam o rzeczy, na których się znam. Pytam czy psychiatra umie czytać, jeśli umie to co powinien zrobić, kiedy się doczytał, że ktoś chce mu zapakować do jednej fruwającej machiny wszystkich prezesów firmy. Pytam czy nawigator ma ostrzegać, zakazywać, pozwalać, czy pozostawiać wolny wybór? Pytam czy  fruwać można czym się da i lądować byle gdzie? Proszę górnika, psychiatrę i historyka, aby powołali oddzielną komisję do tych pytań, a tamta komisja niech sobie bada dalej, która była godzina.

PS Co widzisz na obrazku: a) Donalda Tuska, b) Jarosława Kaczyńskiego, c) Innego polityka

Reklama

36 KOMENTARZE

  1. Obiecuję Ci, że jutro zapytam się
    karnisty jakie znaczenie np. dla procesu kontrolera lotów w Smoleńsku może mieć odpowiednie/właściwe ustalenie godziny katastrofy, było nie było podane oficjalnie. Czy adwokat np. kontrolera może coś ugrać na podanym z niewłaściwego urządzenia czasie zdarzenia (chyba jeszcze nie zsynchronizowano rozmów i parametrów lotu/zegara). Szczególnie w sytuacji, gdy znaczenie ma jakieś kilkadziesiąt ostatnich minut przed zdarzeniem, a rozbieżności co do tej godziny to kilkanaście minut.
    PS
    Ostatnio zachodzi tu Estimado, więc może on wypowie się wcześniej.

    • Nie dam się wciągnąć,
      Nie dam się wciągnąć, kompletnie mnie już nie interesuje godzina, ani startu, ani ścięcia brzozy, żadna linia elektryczna, ani nagranie z komórki smoleńskiego blokersa. Jeśli możesz to spytaj o to co jest dla mnie fundamentalne. Kilkakrotnie zaznaczyłem co to jest.

      • Przepraszam, ze nie odniosłem się do wszystkiego,
        ale ten czas/godzina od wczoraj jest nadal głównym argumentem we wszystkich Twoich tekstach, więc chciałem to jakoś wyjaśnić.
        PS2 (odpisałeś, więc nie zdążyłem wyedytować w poprzednim tekście)
        Ja to się chyba cieszę, ze Tusk nie podał godziny z czarnej skrzynki, gdyż nadal pozwala mi to mieć nadzieję na niezależność prokuratury. Serement ma teraz cholernie trudny test-cisnienie, jak widać jest olbrzymie.
        PS
        Powyższe PS chyba wyjaśnia na kogo liczę i dlaczego nie muszę liczyć na zdolności psychiatrów, geodetów czy górników

          • Przeczytałem ten wpis jeszce raz
            Chyba jednak masz rację. Może jak sobie przemyślę to napiszę coś na temat wyboru górnika – psychiatrę i historyka raczej sobie odpuszczę.

          • Oj, jak rany,
            co panowie z tym górnikiem. Na AGH nie tylko górnictwa i hutnictwa uczą. Zresztą czy to ważne, co on skończył albo nie? Polityk jest z rządzącej koalicji i w tym sęk pogrzebany. Drzwi otwarte wyważam, ale mnie ten górnik zeźlił.

  2. Obiecuję Ci, że jutro zapytam się
    karnisty jakie znaczenie np. dla procesu kontrolera lotów w Smoleńsku może mieć odpowiednie/właściwe ustalenie godziny katastrofy, było nie było podane oficjalnie. Czy adwokat np. kontrolera może coś ugrać na podanym z niewłaściwego urządzenia czasie zdarzenia (chyba jeszcze nie zsynchronizowano rozmów i parametrów lotu/zegara). Szczególnie w sytuacji, gdy znaczenie ma jakieś kilkadziesiąt ostatnich minut przed zdarzeniem, a rozbieżności co do tej godziny to kilkanaście minut.
    PS
    Ostatnio zachodzi tu Estimado, więc może on wypowie się wcześniej.

    • Nie dam się wciągnąć,
      Nie dam się wciągnąć, kompletnie mnie już nie interesuje godzina, ani startu, ani ścięcia brzozy, żadna linia elektryczna, ani nagranie z komórki smoleńskiego blokersa. Jeśli możesz to spytaj o to co jest dla mnie fundamentalne. Kilkakrotnie zaznaczyłem co to jest.

      • Przepraszam, ze nie odniosłem się do wszystkiego,
        ale ten czas/godzina od wczoraj jest nadal głównym argumentem we wszystkich Twoich tekstach, więc chciałem to jakoś wyjaśnić.
        PS2 (odpisałeś, więc nie zdążyłem wyedytować w poprzednim tekście)
        Ja to się chyba cieszę, ze Tusk nie podał godziny z czarnej skrzynki, gdyż nadal pozwala mi to mieć nadzieję na niezależność prokuratury. Serement ma teraz cholernie trudny test-cisnienie, jak widać jest olbrzymie.
        PS
        Powyższe PS chyba wyjaśnia na kogo liczę i dlaczego nie muszę liczyć na zdolności psychiatrów, geodetów czy górników

          • Przeczytałem ten wpis jeszce raz
            Chyba jednak masz rację. Może jak sobie przemyślę to napiszę coś na temat wyboru górnika – psychiatrę i historyka raczej sobie odpuszczę.

          • Oj, jak rany,
            co panowie z tym górnikiem. Na AGH nie tylko górnictwa i hutnictwa uczą. Zresztą czy to ważne, co on skończył albo nie? Polityk jest z rządzącej koalicji i w tym sęk pogrzebany. Drzwi otwarte wyważam, ale mnie ten górnik zeźlił.

  3. zaraz wariat -> niecierpliwiec…
    I do tego szantażysta 😉

    Bo pytania jak najbardziej warto stawiać, ale jak dla mnie trzeba cierpliwie niestety poczekać aż się jakąś odpowiedź otrzyma.

    Bo tu mam wrażenie szantaż jest:
    Uwaga! Stawiam pytania i oczekuję natychmiastowej odpowiedzi! Bo jak nie, to sobie sam coś wymyślę!

    A ja się zastanawiam…

    Bo też bardzo ciekawy tych odpowiedzi jestem.
    Ale tak na serio, to czego nowego można się spodziewać?
    Nieudolność, niedopatrzenie, brawura, nonszalancja, przypadek, zbieg okoliczności, celowe działanie. Jedno z tego lub kilka na raz…
    W sumie nic nowego.
    Ale te szczegóły co i jak są bardzo ciekawe. No i dopiero mając ich oficjalną wersję można zdobyć wiedzę, czy robią wariata z człowieka, czy nie.

    Bo te dywagacje męczą mnie już. Bo to właśnie dywagacje są.
    Znaczy wolę poczekać i się ewentualnie poznęcać nad tym, co odpowiedzą.
    A niedługo muszą odpowiedzieć i tyle.
    Bo ludzie nie zapomną i coraz większa ich część się będzie niecierpliwić.

    No i zawsze staram się jak mogę myśleć, że coby się nie działo, to tylko spokój mi pomoże a nie histeria i krzyk 😉

    A o tej katastrofie jeszcze niezły film nakręcą.
    Oczywiście pod warunkiem, że to wszystko się wcześniej nie rozpierdzieli… 😉

    pozdrowienia

  4. zaraz wariat -> niecierpliwiec…
    I do tego szantażysta 😉

    Bo pytania jak najbardziej warto stawiać, ale jak dla mnie trzeba cierpliwie niestety poczekać aż się jakąś odpowiedź otrzyma.

    Bo tu mam wrażenie szantaż jest:
    Uwaga! Stawiam pytania i oczekuję natychmiastowej odpowiedzi! Bo jak nie, to sobie sam coś wymyślę!

    A ja się zastanawiam…

    Bo też bardzo ciekawy tych odpowiedzi jestem.
    Ale tak na serio, to czego nowego można się spodziewać?
    Nieudolność, niedopatrzenie, brawura, nonszalancja, przypadek, zbieg okoliczności, celowe działanie. Jedno z tego lub kilka na raz…
    W sumie nic nowego.
    Ale te szczegóły co i jak są bardzo ciekawe. No i dopiero mając ich oficjalną wersję można zdobyć wiedzę, czy robią wariata z człowieka, czy nie.

    Bo te dywagacje męczą mnie już. Bo to właśnie dywagacje są.
    Znaczy wolę poczekać i się ewentualnie poznęcać nad tym, co odpowiedzą.
    A niedługo muszą odpowiedzieć i tyle.
    Bo ludzie nie zapomną i coraz większa ich część się będzie niecierpliwić.

    No i zawsze staram się jak mogę myśleć, że coby się nie działo, to tylko spokój mi pomoże a nie histeria i krzyk 😉

    A o tej katastrofie jeszcze niezły film nakręcą.
    Oczywiście pod warunkiem, że to wszystko się wcześniej nie rozpierdzieli… 😉

    pozdrowienia

  5. Pytanie zasadnicze i poważne : co takiego musi się
    wydarzyć w tym wyjątkowo zajebanym kraju,żeby ktoś , nawet żle obsadzony psychiatra,poniósł JAKĄKOLWIEK odpowiedzialność? Bo jesteśmy świadkami,że śmierć Prezydenta i połowy ,,państwa” – to szczegół. Czy wojna może coś zmienić? Czy czołgi Łukaszenki w tvn , na przedpolach stolicy,a rzecznik MON – żeby nie dać się sprowokować , kogoś poruszy? Nie mamy żadnych ,,służb” , ani wywiadu ani kontrwywiadu /szyfrant Zielonka właśnie wrócił z Chin/.Banda trepów ,dla jaj zwana armią nie traci dobrego samopoczucia – w poniemieckim czołgu , łodzi podwodnej z demobilu ani w zwodowanym właśnie kadłubie za 1mld zł,który okrętem wojennym nigdy nie będzie.Żaden NORMALNY kraj , a tylko zajebany pozostawi zwłoki najważniejszych ludzi tego kraju w rękach wroga,oraz śledztwo w sprawie ich śmierci.Bo normalny kraj i normalna władza – zabierze do siebie i sama zajmie się wszystkim. Zajebany kraj nie miał ani trumny dla swojego Prezydenta ani samolotu,którym sprowadzić zwłoki.Prawdy nie poznamy nigdy,z prostego powodu – psychiatra wysłał jednego prokuratora ,bez tłumacza , do Moskwy w charakterze PETENTA. Pułkownik KGB Putin sprawdził państwo polskie, polską armię i postawę NATO wobec takich ,,wiernych członków” jak Polska.W trzech rubrykach postawił krzyżyk ,,niet”.Skończy tą partię szachów kiedy się upora z ,chwilowym,brakiem gotówki. Bo szachiści na Kremlu dawali radę całemu światu z wujem Samem na czele ,nawet wtedy , kiedy ruski biedniak kuszał lebiodę na zawtrak.

  6. Pytanie zasadnicze i poważne : co takiego musi się
    wydarzyć w tym wyjątkowo zajebanym kraju,żeby ktoś , nawet żle obsadzony psychiatra,poniósł JAKĄKOLWIEK odpowiedzialność? Bo jesteśmy świadkami,że śmierć Prezydenta i połowy ,,państwa” – to szczegół. Czy wojna może coś zmienić? Czy czołgi Łukaszenki w tvn , na przedpolach stolicy,a rzecznik MON – żeby nie dać się sprowokować , kogoś poruszy? Nie mamy żadnych ,,służb” , ani wywiadu ani kontrwywiadu /szyfrant Zielonka właśnie wrócił z Chin/.Banda trepów ,dla jaj zwana armią nie traci dobrego samopoczucia – w poniemieckim czołgu , łodzi podwodnej z demobilu ani w zwodowanym właśnie kadłubie za 1mld zł,który okrętem wojennym nigdy nie będzie.Żaden NORMALNY kraj , a tylko zajebany pozostawi zwłoki najważniejszych ludzi tego kraju w rękach wroga,oraz śledztwo w sprawie ich śmierci.Bo normalny kraj i normalna władza – zabierze do siebie i sama zajmie się wszystkim. Zajebany kraj nie miał ani trumny dla swojego Prezydenta ani samolotu,którym sprowadzić zwłoki.Prawdy nie poznamy nigdy,z prostego powodu – psychiatra wysłał jednego prokuratora ,bez tłumacza , do Moskwy w charakterze PETENTA. Pułkownik KGB Putin sprawdził państwo polskie, polską armię i postawę NATO wobec takich ,,wiernych członków” jak Polska.W trzech rubrykach postawił krzyżyk ,,niet”.Skończy tą partię szachów kiedy się upora z ,chwilowym,brakiem gotówki. Bo szachiści na Kremlu dawali radę całemu światu z wujem Samem na czele ,nawet wtedy , kiedy ruski biedniak kuszał lebiodę na zawtrak.

  7. Nie czytam od razu wszystkich
    Nie czytam od razu wszystkich tekstów, nie czytam bo nie mam czasu przytłoczony własnymi problemami, nie czytam bo znając autora wiem, że uczestniczymy w tej samej bajce, która nijak swoimi morałami nie przełoży się na rzeczywistość. Czasami do nich wracam, tak jak sie wraca do ulubionych lektur, używając zakładki. Ta zakładka, tak jak zakładka w naszym życiu mówi nam że zawsze bez względu na wiele, możemy sobie otworzyć nasze życie tam gdzie lubimy… . Nie jest to wystarczające , ale na pewno potrzebne.

    Pozdrawiam

  8. Nie czytam od razu wszystkich
    Nie czytam od razu wszystkich tekstów, nie czytam bo nie mam czasu przytłoczony własnymi problemami, nie czytam bo znając autora wiem, że uczestniczymy w tej samej bajce, która nijak swoimi morałami nie przełoży się na rzeczywistość. Czasami do nich wracam, tak jak sie wraca do ulubionych lektur, używając zakładki. Ta zakładka, tak jak zakładka w naszym życiu mówi nam że zawsze bez względu na wiele, możemy sobie otworzyć nasze życie tam gdzie lubimy… . Nie jest to wystarczające , ale na pewno potrzebne.

    Pozdrawiam