Prześlij dalej:

Poniedziałek nie nastraja optymizmem, wiadomo, nawet jak nie było pite, to i tak trzeba iść do roboty. Gorzej gdy było pite i roboty też nie unikniemy, ale to wszystko bajka, inni mają znacznie większe problemy. Wczoraj niejaki Misiło, jeden z głupszych polityków, który już się nie załapie na żadną listę, wrzucił do Internetu symbol „Polski Walczącej” na kolorowej szmacie, że zacytuję klasyka. Od razu pojawiły się pytania, gdzie jest granica tego szaleństwa? Natychmiast odpowiadam, że ta żenująca akcja głupiego polityka, nie łapie się na środek szaleństwa, ale jest początkiem.

Pozostaje kwestią czasu i to najbliższego, kiedy zostanie podpalona pierwsza plebania albo pobity ksiądz, ewentualnie oblany farbą kościół lub stanie się coś równie „tolerancyjnego”. Mechanizm psychologiczny w takich przypadkach jest nieubłagany i dotyczy każdego aspektu ludzkiego życia, nie tylko polityki. Przy działaniach, które nie przynoszą zamierzonego skutku i co więcej skutki są dokładnie przeciwne od zamierzonych, pojawia się wyświechtany termin: „frustracja”. Z frustracją jest bardzo podobnie jak z faszyzmem, prawie wszyscy o tym mówią i prawie nikt nie zapoznał się z definicją. Otóż frustracja, to nie medialny przerywnik, tylko bardzo groźny stan emocjonalny. Frustracja występuje w bardzo precyzyjnie określonych warunkach i nie ma niewiele wspólnego ze zdenerwowaniem.

Człowiek sfrustrowany to taki, któremu nic nie wychodzi, pomimo wielu starań i zabiegów. Ten przykry stan niekoniecznie wiąże się z brakiem talentów, lenistwem albo deficytami intelektualnymi. Po prostu tak bywa, że człowiek choćby nie wiem ile się starał, to na końcu cała robota w g.. gruzy się obraca. Identycznie wygląda aktywność polityczna opozycyjnych frustratów. Ich cel nie budzi najmniejszych wątpliwości, chcą zmieść PiS z powierzchni Ziemi. Sama wygrana w wyborach pewnie by ich jakoś satysfakcjonowała, ale prawdziwy orgazm osiągnęliby wyłącznie wówczas, gdyby zobaczyli swojego wroga przynajmniej w politycznej trumnie. Problem w tym, że każdy kolejny atak nie osłabia, ale wzmacnia PiS, bo „jakość” tych ataków jest tak głupia, jak Misiło.

Człowiek trzeźwo myślący w końcu zatrzymałby się, rzucił cep i przestał nim machać na oślep, żeby chociaż przez chwilę zastanowić się nad tym, co robi nie tak. U frustratów takiego zjawiska nie zauważymy, oni działają zgodnie z definicją frustracji. Im bardziej nie wychodzi, im gorzej są dobrane środki do celu, tym większa agresja, lęki, irytacja i na końcu ośli upór w powtarzaniu tych samych błędów. Pewne jest, że profanacja kotwicy „Polski Walczącej” nie przyniesie żadnych zysków profanatorowi, za to wróg największy, w postaci znienawidzonego PiS, odniesie minimalne, ale mimo wszystko korzyści. Co się w związku z tym stanie za chwilę? Pewnie, że tak! Ktoś równie albo i jeszcze głupszy od Misiły pójdzie dalej i popełni bardziej spektakularną podłość. Niczego innego spodziewać się nie należy, oni są we frustracyjnym amoku i będą się sami coraz bardziej nakręcać.

Strony

Źródło foto: 
23835 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

6 (liczba komentarzy)

  1. Jak słusznie zauważył MK, tego typu prowokacje będą się nasilać. Trzeba jakoś zaistnieć i przypomnieć o sobie. Ci wszyscy byli, niepotrzebni, odrzuceni i sfrustrowani widzą szansę na swoje ostatnie pięć minut za sorosową mamonę. Dlatego jeszcze raz ruszą w bój te aktorki i aktorzy, których nikt nie chce oglądać nawet w reklamach środków przeczyszczających, nieczytane pisarki i politycy, którzy nie chcą już pracować za małe pieniądze. Ich problem polega na tym, że do walki z PiSem potrzebni są nowi i atrakcyjni żołnierze, a nie stada ludzi, którzy się skończyli dawno temu.

  2. Oby jak najwięcej takich prowokacji.

    Mobilizuje to wyborców PISu i demobilizuje jako tako normalnych wyborców antyPIS.

  3. << Pozostaje kwestią czasu i to najbliższego, kiedy zostanie podpalona pierwsza plebania albo pobity ksiądz, ewentualnie oblany farbą kościół lub stanie się coś równie „tolerancyjnego”. >>

    Długo nie trzeba było czekać - Szczecin.

  4. ...otóż to! 

    Nie trzeba było długo czekać. Nie zdążyli przyjechać do Białegostoku z tymi kazaniami - i masz... 

  5. Otwartym pozostaje pytanie, ktory z nich pierwszy nadstawi dupy zeby sie uwiarygodnic. Nie moge sie doczekac na 'coming outy'. To chyba juz prawie  jedyna sciezka zeby sie 'zalapac'. :D

  6. Najbardziej pocieszne jest to, że liczba homosiów którzy są mocno wnerwieni ich używaniem przez takich Misiłow rośnie. Na tyle, że ich głosy zaczynają się gdzieś tam przebijać w tle. Mieli spokój i milczącą akceptację. Działacze rozpoczeli walkę ze społeczeństwem co niepotrzebnie budzi napięcia tam gdzie ich tak naprawdę nie było. Panie Misiło o tym żeś głupi nie trzeba wspominać. ale to coś pan wywinął to podły numer! No i co z tego, że byli LGTB co walczyli w PW! Jak wielu homosiów dziś przede wszystkim byli Polakami! A to co i z kim robili w łożku to ich sprawa! Na pewno byli o niebo lepszymi ludzmi i Polakami niż Misiło!

  7. Strony