Reklama

Pogasić światła, wyłączyć prali, gotować tylko kaszki dla dzieci, bo elektrownie nie dają rady z powodu upałów. W ogóle nie jestem zdziwiony, że taki komunikat padł. Odwrotnie! Bardzo bym się zdziwił, gdy Ewka premier nie apelowała do gospodyń domowych, aby odłożyły pranie kalesonów i pieczenie ciasta. Słynne powiedzonko Elki Bieńkowskiej nabrało nowego wymiaru – sorry takie mamy klimaty. I rzeczywiście klimaty mamy iście peerelowskie. Żyjemy w państwie, które przestaje funkcjonować po siedmiu dniach mrozów i to na takim średnim dwudziestostopniowym poziome albo się gotuje po 5 dniach normalnych temperatur, w jakich kraje południowej Europy funkcjonują od zawsze. Ciekawe dlaczego tak się dzieje, przecież przez kryzys przeszliśmy suchą stopą i Polska cała pokryta asfaltem, brukiem lub betonem, na którym stoją aluminiowo-szklane drapacze chmur. Mamy też największy przyrost basenów i Aquaparków na głowę mieszkańca. Wybudowano lotniska, nawet tam, gdzie samochodem ciężko dojechać. Gdzie rosło bodaj jedno drzewko, zostało wyrwane, ziemia zalana brukiem i na wierzchu stanęła donica ze sztuczną palmą. Mniej więcej co 30 kilometrów kręcą się niemieckie używane wiatraki i produkują „odnawialną” energię. Chyba w każdej wsi znajdziemy jakiegoś ekologa z baterią słoneczną na dachu jednorodzinnego domku. No i najważniejsze! Od trzech lat działa w ramach Polskiej Grupy Energetycznej niezwykle prężna komórka Energia Jądrowa. Szefem tej zacnej instytucji, która w trakcie swojej działalności przeżarła już 170 milionów jest zapomniany minister w rządzie Donalda Tuska, a nazywa się Aleksander Grad. Nikt nie wie, co się dzieje z polską energetyką jądrową, bo łącznie z ministrem Gradem i katarskim inwestorem nikt nigdy w czegoś podobnego w Polsce nie widział.

Tyle nowoczesności i ciemna dupa, chociaż słońce wyszło. RP III nieustannie się rozwija i pięknieje, zrobił się taki luksus, że we włoskich pociągach podają pachnące kotleciki i żur z białą kiełbasą. Dania barowe tak smakują podróżującym, że w ogóle nie pytają dlaczego ta „błyskawica” w porywach jedzie 110 na godzinę i 5 godzin z Gdańska do Warszawy. Na to dziadostwo i fasadowe państwo, zarządzane przez totalne lebiegi, zapracowali też niezbyt wymagający obywatele usatysfakcjonowani zniżkami na bilety rodzinne do parku dinozaurów. Wszystko w kredycie i formule „zastaw się, a postaw się”. Czy znajdzie się na świecie normalnie myślący gospodarz kraju, który kładzie za kilka milionów bruk i asfalt, chociaż wie, że pod tym wszystkim leżą zardzewiałe rury kanalizacyjne, stare aluminiowe przewody energetyczne, a wieńczą ruinę zapchane studzienki? Cała to durna dyskusja o Polsce w budowie i ruinie sprowadza się do jednego rozsądnego pytania? Potrzebny nam jest 14 stadion miejski, gdzie zgraja kopaczy za ciężkie pieniądze nie potrafi z 3 metrów strzelić do pustej bramki? Potrzebne nam są klomby ze storczykami i stylizowane miedziowe latarnie, czy może cytując klasyka: „najpierw sznurek do snopowiązałki nauczyć się robić”. Rozwój państwa to coś zupełnie innego niż wystawianie kolorowego telewizora w oknie i sołtysowego Fiata 126p przed chałupą, żeby Amerykanie widzieli. Zakompleksione niedojdy wpompowały miliardy złotych i drugie tyle utopiły „u Żyda”, żeby sobie kompleksy podleczyć widokiem ekranów przy autostradzie.

Wszystko w PRL II sznurkiem powiązane, nie ma żadnego sytemu i pomysłu na bezpieczeństwo energetyczne i to na poziomie podstawowym, nie mówię już o ruskich szantażach. Gdzie nie spojrzysz infrastruktura sypie się i inaczej być nie może, skoro większość pamięta Gomułkę i była robiona metodą: „Heniek chodź pod dziewiątkę ściany będziemy prostować”. Przemysł zastąpił import rozmaitego szajsu, produkcja stoi na zachodnich montażowniach. Elektrownie palą węglem mafii, szyny w zimie pękają, w lecie się gną, jedna rzeka nie ma przyzwoitej regulacji, ale za to wójt, burmistrz, wojewoda i minister każdego dnia przecina wstęgę Muzeum Jednopłciowej Sztuki Współczesnej. Oczywiście nie ma w tych działaniach żadnego przypadku, tylko jest metodyczne rozpieprzanie kolejnej potężnej gałęzi gospodarczej, by za chwilę jakiś zaprzaniec mógł ogłosić brutalną prawdę. Szanowne obywatelki, szanowni obywatele zachęcajmy zagranicznego inwestora specjalną strefą ekonomiczną i płacą dla polskiego murzyna za 1500 złotych, bo inaczej światło zgaśnie i nie będzie „M jak Miłość”. Zwykła solidna polska gospodyni domowa byłaby lepszym premierem Polski niż ta nieudaczna i złodziejska zgraja, która Bogu dzięki kończy swój marny żywot.

Reklama

44 KOMENTARZE

  1. Zwykła gospodyni domowa
    Czyli taka M. Thatcher stosowała w swoim życiu politycznym 2 zasady:
    1. nie  można wydawać więcej niż się zarabia
    2. koniunktura nie trwa wiecznie.

    Skądinąd jest dużą ciekawostką przyrodniczą, że w czasach gdy Meggi łamała opór górniczych związków zawodowych – czyli kremlowskiej agentury wsród robotników, to pomógł jej poprzez nieograniczone dostawy węgla nie kto inny tylko Jaruzel – jak to się dziwnie na tym świecie plecie, nieprawdaz?

    • .. rzeczy które w komunie były leprze niż dziś ..

      • dostęp do niezłych przedszkoli i szkół (spory poziom )
      • wczasy i ich dostępność ( fundusz wczasow pracowniczych )
      • baseny w Wa  –  Skra , Warszawianka  , (na prawdę  mega  …)
      • woda za darmo . W irlandii jest do dziś darmowa choć  kapitalizm .
      • sensowniejszy dostęp do mieszkań , sorry ale kredyt na 30 lat za klitkę na Tarchomine  to rodzaj niewolnictwa .  O wiele lepiej było dostać mieszkanie z zakładu pracy i potem wykupić .
      • opieka dętystyczna w szkole .
      • bary mleczne (na prawdę  mega )
      • stołówki szkolne (na prawdę mega)

                     PS . za  wiele rzeczy daliśmy sobie jako spoleczeństwo odebrać . 

  2. Zwykła gospodyni domowa
    Czyli taka M. Thatcher stosowała w swoim życiu politycznym 2 zasady:
    1. nie  można wydawać więcej niż się zarabia
    2. koniunktura nie trwa wiecznie.

    Skądinąd jest dużą ciekawostką przyrodniczą, że w czasach gdy Meggi łamała opór górniczych związków zawodowych – czyli kremlowskiej agentury wsród robotników, to pomógł jej poprzez nieograniczone dostawy węgla nie kto inny tylko Jaruzel – jak to się dziwnie na tym świecie plecie, nieprawdaz?

    • .. rzeczy które w komunie były leprze niż dziś ..

      • dostęp do niezłych przedszkoli i szkół (spory poziom )
      • wczasy i ich dostępność ( fundusz wczasow pracowniczych )
      • baseny w Wa  –  Skra , Warszawianka  , (na prawdę  mega  …)
      • woda za darmo . W irlandii jest do dziś darmowa choć  kapitalizm .
      • sensowniejszy dostęp do mieszkań , sorry ale kredyt na 30 lat za klitkę na Tarchomine  to rodzaj niewolnictwa .  O wiele lepiej było dostać mieszkanie z zakładu pracy i potem wykupić .
      • opieka dętystyczna w szkole .
      • bary mleczne (na prawdę  mega )
      • stołówki szkolne (na prawdę mega)

                     PS . za  wiele rzeczy daliśmy sobie jako spoleczeństwo odebrać . 

  3. 8 lat rządów PO i poprzednich
    8 lat rządów PO i poprzednich ( wyłączając kilka lat próby odzyskania suwerenności Olszewski, Kaczyński) pokazuje tyle przypadków ignorancji i debilizmu, że można z bardzo dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że nie jest to przypadkowe działanie, ale metodycznie realizowany plan.

    Wystarczy posłuchać:

    • Okradzeni
      Bez wątpienia zostało to wszystko przemyślnie zaplanowane łącznie z omdleniem premiera Mazowieckiego w Sejmie w bardzo stosownym momencie. Gdyby nie zastosowano grubej kreski, śmiem twierdzić, że żylibyśmy teraz w lepszej Polsce. Ci z nas, którzy błąkają się po tym łez padole wystarczająco długo, nie piastowaliby w sobie poczucia krzywdy z powodu bycia okradzionym z 23 lat życia (odliczam 2 lata rządów PiS). 

  4. 8 lat rządów PO i poprzednich
    8 lat rządów PO i poprzednich ( wyłączając kilka lat próby odzyskania suwerenności Olszewski, Kaczyński) pokazuje tyle przypadków ignorancji i debilizmu, że można z bardzo dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że nie jest to przypadkowe działanie, ale metodycznie realizowany plan.

    Wystarczy posłuchać:

    • Okradzeni
      Bez wątpienia zostało to wszystko przemyślnie zaplanowane łącznie z omdleniem premiera Mazowieckiego w Sejmie w bardzo stosownym momencie. Gdyby nie zastosowano grubej kreski, śmiem twierdzić, że żylibyśmy teraz w lepszej Polsce. Ci z nas, którzy błąkają się po tym łez padole wystarczająco długo, nie piastowaliby w sobie poczucia krzywdy z powodu bycia okradzionym z 23 lat życia (odliczam 2 lata rządów PiS). 

  5. Energetyka i górnictwo w
    Energetyka i górnictwo w naszym nieszczęsnym kraju to temat dla NIK i prokuratury.
    przepierdala się miliony na kolesi i zaprzyjaznione firmy.
    Elektrownie powiązane tym przysłowiowym sznurkiem od snopowiązałki(gierkowskim) jeszcze działają,ale to kwestia 3-5 lat i zaliczamy dechy.

  6. Energetyka i górnictwo w
    Energetyka i górnictwo w naszym nieszczęsnym kraju to temat dla NIK i prokuratury.
    przepierdala się miliony na kolesi i zaprzyjaznione firmy.
    Elektrownie powiązane tym przysłowiowym sznurkiem od snopowiązałki(gierkowskim) jeszcze działają,ale to kwestia 3-5 lat i zaliczamy dechy.

  7. nie wiem czym to się skończy
    Rzeczywiście dziwnie to wygląda. Pięknienie małych miejscowości odbywa się według szablonu – “wont z drzewami i zaroślami”. Na ich miejsce beton, kostka, żwirek, parę donic na kwiatki. Rynki zamieniają się w kamienne, rozpalone place, często z siedzącym na ławce (taka moda) pomniczkiem z brązu. Zwykle na środku tryskają strużki fontanny podświetlane diodami. Jeśli gdzieś akurat tego nie ma, to wkrótce zainstalują. To wszystko jest “za państwowe”, czyli z kredytów oraz z fotoradarów, czyli za nasze. Inaczej wyglądają inwestycje prywatne, tam dla odmiany szaleje zieleń o wymyślnych kształtach mająca zasłonić dorobek życia przed zazdrosnym okiem.
    Te mieściny najwcześniej i najboleśniej dopadła likwidacja przemysłu, i z 10 lat temu wyglądały strasznie. Jak miasteczka wampirów za dnia. Szare, ponure, zabite dechami. Prawie jednocześnie wszyscy mieszkańcy stracili pracę, i po prostu wyjechali po zarobek. Jednak wrócili i teraz ozdabiają, picują, malują, by wyglądało “jak u Szweda”. Przemysłu właściwie już nie potrzebują, żyją poza krajowym budżetem, czyli 10 miesięcy na zachodzie, dwa na pracowitych remontowych wakacjach w Polsce. Zaś dzieci już na stałe w Anglii, Norwegii, Danii.
    W sumie zwalczyli kryzys lepiej niż my, mieszczanie.

  8. nie wiem czym to się skończy
    Rzeczywiście dziwnie to wygląda. Pięknienie małych miejscowości odbywa się według szablonu – “wont z drzewami i zaroślami”. Na ich miejsce beton, kostka, żwirek, parę donic na kwiatki. Rynki zamieniają się w kamienne, rozpalone place, często z siedzącym na ławce (taka moda) pomniczkiem z brązu. Zwykle na środku tryskają strużki fontanny podświetlane diodami. Jeśli gdzieś akurat tego nie ma, to wkrótce zainstalują. To wszystko jest “za państwowe”, czyli z kredytów oraz z fotoradarów, czyli za nasze. Inaczej wyglądają inwestycje prywatne, tam dla odmiany szaleje zieleń o wymyślnych kształtach mająca zasłonić dorobek życia przed zazdrosnym okiem.
    Te mieściny najwcześniej i najboleśniej dopadła likwidacja przemysłu, i z 10 lat temu wyglądały strasznie. Jak miasteczka wampirów za dnia. Szare, ponure, zabite dechami. Prawie jednocześnie wszyscy mieszkańcy stracili pracę, i po prostu wyjechali po zarobek. Jednak wrócili i teraz ozdabiają, picują, malują, by wyglądało “jak u Szweda”. Przemysłu właściwie już nie potrzebują, żyją poza krajowym budżetem, czyli 10 miesięcy na zachodzie, dwa na pracowitych remontowych wakacjach w Polsce. Zaś dzieci już na stałe w Anglii, Norwegii, Danii.
    W sumie zwalczyli kryzys lepiej niż my, mieszczanie.

  9. LAMPY NAFTOWE
    Po nawałnicy ,która pozrywała linie energetyczne przyjeądża na stację benzynową właściciel warsztatu samochodowego z kanistrem po benzynę do  agregatu .Właściciel stacji rozkłada ręce i mówi STACJA NIE CZYNNA BO NIE MA PRĄDU!!(z życia wzięte) JA im mówię -jeden ciul nie kupił agregatu a drugi ciul nie kupił sobie benzyny do nigo .TAK DZIAŁA NASZE PAŃSTWO jak te dwa ciule-żeby na dziś ,a co póżniej to huj..Mam nadzieję ,że w pierwszej kolejności odetną prąd marketom -IKEA Katowice ponoć odcięli..Wtedy te tempaki co kochają PO pozbawieni galerii  handlowych i marketów (wody w kranie)patrząc na dzisiejszą GW zrozumieją CO JEST GRANE.

  10. LAMPY NAFTOWE
    Po nawałnicy ,która pozrywała linie energetyczne przyjeądża na stację benzynową właściciel warsztatu samochodowego z kanistrem po benzynę do  agregatu .Właściciel stacji rozkłada ręce i mówi STACJA NIE CZYNNA BO NIE MA PRĄDU!!(z życia wzięte) JA im mówię -jeden ciul nie kupił agregatu a drugi ciul nie kupił sobie benzyny do nigo .TAK DZIAŁA NASZE PAŃSTWO jak te dwa ciule-żeby na dziś ,a co póżniej to huj..Mam nadzieję ,że w pierwszej kolejności odetną prąd marketom -IKEA Katowice ponoć odcięli..Wtedy te tempaki co kochają PO pozbawieni galerii  handlowych i marketów (wody w kranie)patrząc na dzisiejszą GW zrozumieją CO JEST GRANE.

  11. Z racji pracy jeżdżę trochę
    Z racji pracy jeżdżę trochę po świecie, a jak gdzieś pojadę to tam zazwyczaj wynajmuję samochód i kieruję sam. I tak od 15 z górą lat. Do tej pory nie rozumiem jak to jest, że wszędzie gdzie byłem – od Australii po USA a także w kilkunastu krajach pomiędzy, wszędzie studzienki kanalizacyjne są równo z asfaltem. A u nas, nawet na nowo-wykonanych drogach, góra po roku już trzeba je omijać bo szkoda zawieszenia. Jest tu jakiś budowlaniec od dróg, który mógłby to wyjaśnić?

    • Nie jestem budowlańcem drogowym,
      bo bym się spalił ze wstydu, ale ten problem też mnie wkurza. Natomiast prostych rozwiązań technicznych jest cała masa. Przy budowaniu nowej drogi konstrukcja włazu i pokrywy uwzględnia wypoziomowanie zerowe. Przy reparacjach poziom nawierzchni się podnosi, przeróbka włazu utrudniona, a pokrywy prawdopodobnie wszystkie takie same. Wystarczyłoby opracować rozwiązanie pokrywy przystosowującej się do zmiennego poziomu nawierzchni, przy zachowaniu przewidzianej nośności. 
      Gorsze od tych pokryw są złośliwe konstrukcje krawężników. Ale o tym może Kurka w następnej notce.

  12. Z racji pracy jeżdżę trochę
    Z racji pracy jeżdżę trochę po świecie, a jak gdzieś pojadę to tam zazwyczaj wynajmuję samochód i kieruję sam. I tak od 15 z górą lat. Do tej pory nie rozumiem jak to jest, że wszędzie gdzie byłem – od Australii po USA a także w kilkunastu krajach pomiędzy, wszędzie studzienki kanalizacyjne są równo z asfaltem. A u nas, nawet na nowo-wykonanych drogach, góra po roku już trzeba je omijać bo szkoda zawieszenia. Jest tu jakiś budowlaniec od dróg, który mógłby to wyjaśnić?

    • Nie jestem budowlańcem drogowym,
      bo bym się spalił ze wstydu, ale ten problem też mnie wkurza. Natomiast prostych rozwiązań technicznych jest cała masa. Przy budowaniu nowej drogi konstrukcja włazu i pokrywy uwzględnia wypoziomowanie zerowe. Przy reparacjach poziom nawierzchni się podnosi, przeróbka włazu utrudniona, a pokrywy prawdopodobnie wszystkie takie same. Wystarczyłoby opracować rozwiązanie pokrywy przystosowującej się do zmiennego poziomu nawierzchni, przy zachowaniu przewidzianej nośności. 
      Gorsze od tych pokryw są złośliwe konstrukcje krawężników. Ale o tym może Kurka w następnej notce.

  13. emigrant
    Jak zwykle Matka nieźle przywaliła.Fajnie mi się słucha jak popaprańcy pytają , gdzie ta Polska w ruinie, gdzie te głodne dzieci. Mieszkam w niemczech 8 lat. Szwaby jak przejęli DDR zrobili niesamowicie dużo. Po pierwsze całą infrastrukturę. Zlikwidowali aluminiowe druty na słupach, położyli kable ziemi. U nich po burzy nie ma że 10tys. gospdarstw jest bez prądu. W każej wiosce zrobili uczciwą kanalizację i oczyszczalnie. Na przejazdach kolejowych nie giną masowo ludzie tak jak w Polsce, bo przejazdy są po prostu wiaduktami i trzeba bardzo chcieć żeby wjechać pod pociąg. Nasi spece chwalą się jak to znak stopu postawili po kolejnym pogrzebie, a nawet krzyż św Andrzeja zamiast zrobić po prostu wiadukt.I dumny idiota  z PKP mówi że to głupie te ludzie, a oni są cacy. Chciałem kupić szeregówkę w Warszawie, ze wszystkimi medialmi. Okazuje się że Białołęka, wszystko szambo, Wawer, szambo. Cholera to przecież Warszawa, i szamba, a w niemczech w zabitej wiosze jest kanalizacja i dobra asfaltowa droga a nie szuter

  14. emigrant
    Jak zwykle Matka nieźle przywaliła.Fajnie mi się słucha jak popaprańcy pytają , gdzie ta Polska w ruinie, gdzie te głodne dzieci. Mieszkam w niemczech 8 lat. Szwaby jak przejęli DDR zrobili niesamowicie dużo. Po pierwsze całą infrastrukturę. Zlikwidowali aluminiowe druty na słupach, położyli kable ziemi. U nich po burzy nie ma że 10tys. gospdarstw jest bez prądu. W każej wiosce zrobili uczciwą kanalizację i oczyszczalnie. Na przejazdach kolejowych nie giną masowo ludzie tak jak w Polsce, bo przejazdy są po prostu wiaduktami i trzeba bardzo chcieć żeby wjechać pod pociąg. Nasi spece chwalą się jak to znak stopu postawili po kolejnym pogrzebie, a nawet krzyż św Andrzeja zamiast zrobić po prostu wiadukt.I dumny idiota  z PKP mówi że to głupie te ludzie, a oni są cacy. Chciałem kupić szeregówkę w Warszawie, ze wszystkimi medialmi. Okazuje się że Białołęka, wszystko szambo, Wawer, szambo. Cholera to przecież Warszawa, i szamba, a w niemczech w zabitej wiosze jest kanalizacja i dobra asfaltowa droga a nie szuter

  15. Niepotrzebna trywializacja
    Elektroenergetyka jest dziedziną, poprzez którą można zdestabilizować państwo o wiele skuteczniej niż np. systemem bankowym. Kierują nią także ludzie nieprzypadkowi, żeby nie powiedzieć specjalnie dobrani. Upały to jeden pretekst, kolejnym będzie wrześniowy szczyt, gdy nie pracują elektrociepłownie, później mrozy w styczniu. Tutaj nie ma niczego nieprzewidywalnego ani przypadkowego.

  16. Niepotrzebna trywializacja
    Elektroenergetyka jest dziedziną, poprzez którą można zdestabilizować państwo o wiele skuteczniej niż np. systemem bankowym. Kierują nią także ludzie nieprzypadkowi, żeby nie powiedzieć specjalnie dobrani. Upały to jeden pretekst, kolejnym będzie wrześniowy szczyt, gdy nie pracują elektrociepłownie, później mrozy w styczniu. Tutaj nie ma niczego nieprzewidywalnego ani przypadkowego.

  17. Moja teoria która sprawdza
    Moja teoria która sprawdza się w praktyce jest prosta i taka: gdzie palca w państwie polskim nie włożyć, w jakąkolwiek służbę, strukturę, urząd, funkcje zawsze wyciągnie się go obsmarowanego gównem. 
    Czy to edukacja, służba zdrowia (nie mylić z medycyną), urzędy skarbowe, "pomoc" społeczna zawsze jest tak samo. 
    Żeby zmienić to państwo należałoby zwolnić i dobrych i złych w ilościach ogromnych, zostawić 10% urzędasów i potem z konkursów ewentualnie dobierać wpierw zmieniając i upraszczając CAŁE prawo. 
    Spójrzcie na 30 letnich prokuratorów czy sędziów. Przecież to kpina w żywe oczy. Ludzie dostają stołki po familijnych i partyjnych koneksjach i kaleczą i tak złe prawo. 30 letnia sędzina bez żadnego doświadczenia orzeka w sprawach rodzinnych albo o rozwodzie 60latków. 
    Ja jestem załamany postawą Polaków, tym że jeszcze ta władza chodzi na wolności zamiast oglądać świat zza krat. Męczy mnie ten ogłupiony lud który przecież jest mi najbliższy. 
    Szkoda mi mojej ojczyzny która jest rozgrywana przez cwaniaków ze służb, polityki, lobby czy po prostu pospolitych. 
    Tracę siły. Jeszcze trochę czytam, słucham, myślę, ale już coraz ciężej mi rozmawiać z ludźmi którzy większość informacji czerpią z tvnu który ogłasza kolejne sukcesy Polski, a fakty są takie, że nie ma żadnej Polski. Został jeszcze tylko piękny teren od morza po góry który zasiedla coraz mniejsza ilość ludzi. Ludzi którzy w swojej masie często są zarżnięci kredytami albo żyją za śmieszne pieniądze czy rozmawiają ze swoimi dziećmi przez skype bo są za granicą i mówią że Polska pięknieje. A w głębi serca czują rozgoryczenie i frustrację. Ech…
    W dodatku ten pęd ku konkretnemu zdebileniu. Jeszcze moment i okaże się, że najlepiej ma czarnoskóry, rozwiedziony gej alkoholik z grupą inwalidzką. Będzie miał super kasę z socjalu i jeszcze każdy go będzie chciał zatrudnić. A jak nie będzie chciał to przynajmniej będzie musiał… 
    W sytuacji takiej gdzie małżeństwo z jednym dzieckiem które wynajmuje kawalerkę i obydwoje pracują za pieniądze w granicach najniższej krajowej nie potrzebuje żadnej pomocy. Co więcej: każdemu z nich państwo pseudopolskie zabiera ok. 75% dochodów w postaci kosztów ich pracy, podatku dochodowego oraz VATów akcyz i innych danin. To jest bezmiar sukcesu… 

  18. Moja teoria która sprawdza
    Moja teoria która sprawdza się w praktyce jest prosta i taka: gdzie palca w państwie polskim nie włożyć, w jakąkolwiek służbę, strukturę, urząd, funkcje zawsze wyciągnie się go obsmarowanego gównem. 
    Czy to edukacja, służba zdrowia (nie mylić z medycyną), urzędy skarbowe, "pomoc" społeczna zawsze jest tak samo. 
    Żeby zmienić to państwo należałoby zwolnić i dobrych i złych w ilościach ogromnych, zostawić 10% urzędasów i potem z konkursów ewentualnie dobierać wpierw zmieniając i upraszczając CAŁE prawo. 
    Spójrzcie na 30 letnich prokuratorów czy sędziów. Przecież to kpina w żywe oczy. Ludzie dostają stołki po familijnych i partyjnych koneksjach i kaleczą i tak złe prawo. 30 letnia sędzina bez żadnego doświadczenia orzeka w sprawach rodzinnych albo o rozwodzie 60latków. 
    Ja jestem załamany postawą Polaków, tym że jeszcze ta władza chodzi na wolności zamiast oglądać świat zza krat. Męczy mnie ten ogłupiony lud który przecież jest mi najbliższy. 
    Szkoda mi mojej ojczyzny która jest rozgrywana przez cwaniaków ze służb, polityki, lobby czy po prostu pospolitych. 
    Tracę siły. Jeszcze trochę czytam, słucham, myślę, ale już coraz ciężej mi rozmawiać z ludźmi którzy większość informacji czerpią z tvnu który ogłasza kolejne sukcesy Polski, a fakty są takie, że nie ma żadnej Polski. Został jeszcze tylko piękny teren od morza po góry który zasiedla coraz mniejsza ilość ludzi. Ludzi którzy w swojej masie często są zarżnięci kredytami albo żyją za śmieszne pieniądze czy rozmawiają ze swoimi dziećmi przez skype bo są za granicą i mówią że Polska pięknieje. A w głębi serca czują rozgoryczenie i frustrację. Ech…
    W dodatku ten pęd ku konkretnemu zdebileniu. Jeszcze moment i okaże się, że najlepiej ma czarnoskóry, rozwiedziony gej alkoholik z grupą inwalidzką. Będzie miał super kasę z socjalu i jeszcze każdy go będzie chciał zatrudnić. A jak nie będzie chciał to przynajmniej będzie musiał… 
    W sytuacji takiej gdzie małżeństwo z jednym dzieckiem które wynajmuje kawalerkę i obydwoje pracują za pieniądze w granicach najniższej krajowej nie potrzebuje żadnej pomocy. Co więcej: każdemu z nich państwo pseudopolskie zabiera ok. 75% dochodów w postaci kosztów ich pracy, podatku dochodowego oraz VATów akcyz i innych danin. To jest bezmiar sukcesu… 

  19. wungel iber ales
    Widzę pod tekstem zadziwiające opinie na temat rzekomego odchodzenia Niemiec od węgla. Otóż Niemcy palą brunatnym w elektrowniach aż furczy. Imporują też węgiel skąd się da, najchętniej z Czech.
    Garść cytatów:

    "Niemieckie kopalnie węgla przeżywają istny boom, od czasu gdy gabinet Angeli Merkel zdecydował o odwrocie od energii nuklearnej. Koncerny liczą spodziewane zyski i snują coraz ambitniejsze plany rozwoju."

    "W zeszłym roku Niemcy spalili najwięcej węgla brunatnego od 1990 roku, kiedy to zaczęto zamykać nieefektywne kopalnie. – popyt na węgiel brunatny rośnie, ponieważ Niemcy zdecydowały się zmniejszyć udział energii jądrowej. Powstała luka w źródłach energii i tę lukę wypełnia właśnie węgiel brunatny – tłumaczy Thoralf Schirmer, rzecznik Vattenfall. – To tanie, obfite i łatwo dostępne źródło – dodaje"

    Jest masa dostępnych konkretnych danych na temat zużycia węgla w Niemczech, więc uprasza się "niektórych" o nie ściemnianie.

  20. wungel iber ales
    Widzę pod tekstem zadziwiające opinie na temat rzekomego odchodzenia Niemiec od węgla. Otóż Niemcy palą brunatnym w elektrowniach aż furczy. Imporują też węgiel skąd się da, najchętniej z Czech.
    Garść cytatów:

    "Niemieckie kopalnie węgla przeżywają istny boom, od czasu gdy gabinet Angeli Merkel zdecydował o odwrocie od energii nuklearnej. Koncerny liczą spodziewane zyski i snują coraz ambitniejsze plany rozwoju."

    "W zeszłym roku Niemcy spalili najwięcej węgla brunatnego od 1990 roku, kiedy to zaczęto zamykać nieefektywne kopalnie. – popyt na węgiel brunatny rośnie, ponieważ Niemcy zdecydowały się zmniejszyć udział energii jądrowej. Powstała luka w źródłach energii i tę lukę wypełnia właśnie węgiel brunatny – tłumaczy Thoralf Schirmer, rzecznik Vattenfall. – To tanie, obfite i łatwo dostępne źródło – dodaje"

    Jest masa dostępnych konkretnych danych na temat zużycia węgla w Niemczech, więc uprasza się "niektórych" o nie ściemnianie.