Reklama

Z przedstawionego rozwoju wypadków widać (cz.1), że decyzja o rozpoczęciu powstania była podjęta w warunkach niepełnej informacji, wcale nie jednomyślnie i nie pozbawiona wątpliwości. Czy słusznie brzmią oceny winiące jedynie rząd londyński, czy gen. Komorowskiego? To był prawdziwy koszmar w obliczu błyskawicznie zbliżającego się frontu, a niestety dowódcy wyraźnie “chcieli” skorzystać z doświadczeń I wojny światowej. Sowieci otwarcie inspirowali wybuch powstania, jednocześnie blokując pomoc ze strony zachodnich aliantów (zakaz lądowania) i aresztując oddziały AK idące na pomoc Warszawie. 

Reklama

Powstanie miało na celu opanowanie stolicy przez A.K. i wzmocnienie w oczach opinii światowej prawa i roszczeń legalnego Rządu w Londynie do reprezentowania i objęcia władzy w Polsce w obliczu polityki faktów dokonanych Stalina na zajmowanych polskich ziemiach. Powstanie, szczególnie w pierwszym okresie było swoistym festiwalem polskości, patriotyzmu i „swojskości”. Są głosy, że powstanie było przyczyną dla której Stalin nie wchłonął Polski jako 17 republiki, tego chciał ZPP z W. Wasilewską na czele, ideę tę forsowała wpływowa Zofia Dzierżyńska. Jednak Stalin już wiosną 1943, postanowił utworzyć wianuszek państw „narodowych” w środkowo-wschodniej Europie i zupełnie je sobie podporządkować. Intencją przywódców polskich było przeszkodzenie w ustanowieniu się moskiewskiego PKWN w stolicy. 

Czy powstanie wybuchło, bo gen. Bór uległ nastrojom własnego narodu? Czy podjął decyzję pod wpływem rozgorączkowanych generałów? Czy jak powiedział płk.dypl. J. Bokszczanin („Sęk”, „Wir”, KG A.K.): 

„była to albo lekkomyślność albo nerwy nie wytrzymały”?

Nie bez znaczenia dla wyboru godziny „W” było żądanie Delegata Jankowskiego 24 godzin (minimum 12 godzin) przed wejściem Rosjan na zainstalowanie władzy cywilnej. Czy powstanie powinno być przerwane wobec niemieckiego bestialstwa i rozstrzeliwań, nawet bez praw kombatanckich? (Deklaracja rządów Wielkiej Brytanii i USA z 29 sierpnia 1944 o uznaniu A.K. za wojska sojusznicze, jednak Sowieci pozostali przy “bandytach z AK”). RJN wystąpiła z sugestią kapitulacji ok. 10 września, ale Sowieci podeszli do Pragi i ciągle liczono na pomoc. 

Polacy nie chcieli czegoś niezwykłego, 19 sierpnia 1944 wybuchło powstanie w Paryżu, już 24 sierpnia do Paryża wkroczyła francuska 2 Dyw. Pancerna, następnego dnia Niemcy się poddali. Czy to pokolenie, które podjęło nierówną walkę w 1939 r, mogło nie podjąć walki w sierpniu 1944, kiedy losy Polski miały się zdecydować na długie lata? Warszawa z atmosferą rosnącego terroru, nieustannych zagrożeń, ciągłych rozstrzeliwań, deportacji do Niemiec, upokarzania Polaków w każdej możliwej sytuacji, w przeciwwadze uwierzyła w ideę pomszczenia, wymierzenia sprawiedliwości, w ideę powstania wierząc, że właśnie nadszedł odpowiedni czas.

Postępowanie Rosjan wobec powstania , odsłoniło wreszcie aliantom ich oblicze, Churchill nazwał to początkiem „zimnej wojny”. Potwierdza to niemiecki historyk, Hans von Krannhals, pisząc o powstaniu Warszawskim:

 „Tu i nie gdzie indziej rozpoczęła się „Zimna Wojna” między wschodem a zachodem.”

Stalin dowiedział się o powstaniu 2 sierpnia o 1.10 po północy od angielskiego Sztabu Generalnego, depesza zawierała prośbę o pomoc. Stalin (weteran przegranej wojny 1920 r), znając plan „Burza” był powstaniem zaskoczony, ale jeszcze tego samego dnia wydał tajny rozkaz marsz. Rokossowskiemu i marsz. Koniewowi , aby natychmiast wstrzymali ofensywę na froncie i zajęli się tylko umacnianiem zdobytych przyczółków. Jednocześnie zaczął taniec pozorów z aliantami. Liczył, że czas rozwiąże sytuacje w Warszawie po jego myśli. Jednak decyzja o wybuchu powstania, zatrzymując ofensywę sowiecką, zdecydowała o tym, ile obszaru niemieckiego zajmą Rosjanie, a ile zachodni alianci (mimo wcześniejszych uzgodnień). Zatrzymując sowiecki blitzkrieg uratowała życie setkom tysięcy Niemcom i pozwoliła im na ucieczkę na zachód. W odpowiedzi Niemcy po upadku powstania przystąpili do  realizacji nieaktualnej już koncepcji Hitlera zburzenia Warszawy,  na której ruinach miało powstać niemieckie miasto (GENERLAPLAN OST).

Trzeba przyznać, że tak jak stalinowski PKWN reprezentował interesy sowieckie w zagarnianej przez Sowietów Polsce, tak Rząd Polski w Londynie poddawany był ciągłym presjom agentury sojuszników, a nawet tajnych organizacji międzynarodowych, które reprezentował najbliższy współpracownik gen. Sikorskiego “kuzynek diabła” Józef Rettinger. Trzeba przypomnieć słynną Mapę Maurice Gomberga z października 1941 r (czyli przed przystąpieniem USA do wojny!). Outline of post-war new world map.  Już wtedy (grubo przed Jałtą, po ataku Hitlera na Stalina) ukazującej przyszły podział Europy na dwie strefy wpływów: sowiecką i amerykańską. Widzimy więc, że polskie ambicje i pragnienia odbudowania Niepodległej wysiłkiem militarnym, czy dyplomatycznym nie miały w tych okolicznościach żadnych szans.

 

Gen. Anders jednoznacznie negatywnie oceniał powstanie określając je jako bezsensowne niszczenie Warszawy, jej żołnierzy i cywilnych mieszkańców, nazywając decyzję rozpoczęcia powstania zbrodnią. Jednak sam zdecydował się wcześniej na uderzenie na dobrze bronione ruiny Monte Cassino mimo negatywnej opinii N.W. gen. Sosnkowskiego, który właśnie nie chciał daremnego przelewu polskiej krwi na już (dla Polski) przegranej wojnie (wkrótce po tym Sosnkowski musiał odejść). Sam N.W. jeszcze przed powstaniem udał się do 2 Korpusu i nie zdecydował się na oficjalne wydanie rozkazu jednoznacznie zakazujacego powstanie.

Czy możliwa była inna koncepcja niż zniszczenie powstania i Warszawy, przecież niektórzy Niemcy chcieli wbić „klina” między aliantów i opuszczając Warszawę z jej londyńskim rządem, wrzucić przysłowiowego „szczura” aliantom. W Warszawie powstałby popierany przez zachód rząd, pod nosem Stalina, były takie opinie, ale po zamachu Hitler stwardniał, nie było ochotników aby go o tym przekonać. 

Polacy przegrali powstanie, ale dali z siebie wszystko, zwycięstwo mogło być tylko w sferze duchowej, moralnej. Tym razem nie było wstydu za Zaleszczyki, za ucieczkę Rządu i Dowództwa. Walczyli do końca, ale nie mogli zwyciężyć . Tak jak w swojej długiej historii, w powstaniach: kościuszkowskim, listopadowym, styczniowym kiedy szanse często nie były większe, wiedzieli o co walczą i za jakie wartości przyjdzie im zginąć. Polska kwadratura koła. 

Jednak postawiona w dramatycznej sytuacji generalicja AK zawiodła, a oskarżanie Stalina o brak pomocy świadczy co najmniej o naiwności i o tym, że zaistniała sytuacja przerosła dowódców AK. Piłsudski ze swoim instynktem powiedziałby, że powinni “kury szczać prowadzać”. Swoimi decyzjami dowództwo AK doprowadziło do zniszczenia Warszawy i najmężniejszych z mężnych synów Warszawy. Cóż, w diabolicznych okolicznościach, łatwo o tragiczną w skutkach kalkulację…

W marcu 1945, gen. Gehlen (później pracował dla Amerykanów), wybitny znawca wschodniego teatru działań, zakończył przygotowywane dla Himmlera 200 stronicowe opracowanie o organizacji, szkoleniu, taktyce, wywiadzie i łączności Armii Krajowej. Upadające Niemcy chciały uczyć się sztuki oporu i walki pod okupacją od najlepszych…

Wszelkie próby kontaktów z Rosjanami nie przynosiły rezultatów (sowieccy szpiedzy: kpt. Konstanty Kaługin, kpt. Iwan Kołos odmawiali przesyłania depesz do Armii Czerwonej, albo przesłane pozostawały bez odpowiedzi). Gen. „Monter” wysłał radiostację z por. „Makiem” do Rosjan, ale kontakt trwał tylko kilka dni. Stalin miał inne plany. Na scenie milionowego miasta miał się rozegrać rozstrzygający akt politycznej polsko – rosyjskiej konfrontacji w celu ostatecznego ustawienia stosunków z rosyjskim molochem. Powstanie było też desperacką próbą zaprzeczenia oskarżeń Stalina, że AK nie walczy z Niemcami, a walczy tylko z sowiecką partyzantką. 

Gen. Okulicki: ”Potrzebny był czyn, który by wstrząsnął sumieniem świata”. Zniszczeniu uległo prawie całe miasto, zginęło ok. 200,000 mieszkańców, spłonęły muzea, archiwa i biblioteki. Powstanie paradoksalnie zamiast przeszkodzić, pomogło komunistom z PKWN w przejęciu władzy w Polsce. Stalin dokonał tego przy milczącym przyzwoleniu Londynu i Waszyngtonu. To, że Hitler wykonał mokrą robotę Stalina w Warszawie, nie zmienia imperialistycznego sowieckiego postępowania i tragizmu następnych powstań: berlińskiego 1953, węgierskiego 1956, czy praskiego 1968. Może ta krwawa ofiara warszawska sprawiła, że dlatego nie było powstania w 1956 r w Warszawie i był bezkrwawy sierpień 80? Wszak polskie elity państwowo twórcze zostały wymordowane przez obydwa totalitarne systemy bolszewicki i nazistowski.

Powstanie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej Europie, do walki stanęło ok 45,000 powstańców. Zaplanowane na kilka dni, trwało dwa miesiące, zginęło 18,000 powstańców, a ok. 25,000 zostało rannych. Zginęło ok. 180,000 cywilnych mieszkańców Warszawy, pozostałe przy życiu 500,000 Niemcy wypędzili z Warszawy, a miasto zostało praktycznie zburzone. Oddajmy cześć ofiarom i uczestnikom Powstania Warszawskiego!

  OPINIE LIDERÓW I UCZESTNIKÓW

Gen. Anders, d-ca II Korpusu, (p.o. N.W. od 26 II’45 do 28 V’45): ”Jestem na kolanach przed powstaniem, ale to było nieszczęście. Wojskowo powstanie nie miało znaczenia. Niemcy już przegrali wojnę. Trzeba było porozumieć się z aliantami naprzód, przed powstaniem. (…)wywołanie powstania w Warszawie w obecnej chwili było nie tylko głupotą, ale wyraźną zbrodnią.”

Bolesław Biega-„Sanocki” (sekretarz Rady Jedności Narodowej w podziemiu): ”Została podjęta otwarta wojna, otwarta walka z wrogiem uzbrojonym po zęby, nikłymi siłami, bez należytego ekwipunku, no, a co najważniejsze bez jakichkolwiek gwarancji, że będzie poparcie. Ostatni tydzień to był okres zbliżania się wojsk sowieckich, wycofania się właściwie , wojsk niemieckich i to prawdopodobnie wytworzyło w największym stopniu atmosferę wybuchową.”

Płk.dypl. L. Mitkiewicz (delegat N.W. do Połączonego Komitetu Szefów Sztabów w Waszyngtonie): ”Powstanie Warszawskie było niepotrzebne, wybuchło o kilka dni za późno, zniszczono, zburzono Starą Warszawę”. „Powstanie Warszawskie-politycznie i wojskowo, ze względu na sytuacje ogólna było wielkim nonsensem”. „…głównym inicjatorem powstania w Warszawie był Mikołajczyk, a szarą eminencją AK był gen. T. Pełczyński” (były oficer wywiadu i kontrwywiadu).

Stefan Korboński „Nowak”,” Zieliński”, SL, kier. Walki Cywilnej, ostatni Delegat Rządu: ”(…) jeśli stolica będzie uwolniona własnym wysiłkiem i ujawni się w stolicy rząd podziemny, ujawni się Komenda AK, administracja podziemna, wojsko…to przez stworzenie faktu dokonanego zmusimy Rosjan do pogodzenia się z nim.”

Jan Nowak-Jeziorański ”Janek”, „Zych”, emisariusz, : „Po Katyniu Powstanie Warszawskie jest największą zbrodnią reżimu stalinowskiego wobec Polski”

Karol Popiel ,SP , (Min. Odbudowy Administracji w Rządzie londyńskim) – uważa ,że odpowiedzialnymi byli: Pełczyński, Rzepecki (szef BIP-u), Okulicki (agent Sosnkowskiego), a Mikołajczyk też liczył na powstanie, twierdzi też , że K.Pużak –prezes RJN, nic o wybuchu powstania nie wiedział.

Gen. Marian Kukiel, Min. Obrony Narodowej,(wybitny historyk), uważał, że za gen. Sikorskiego wojsko było instrumentem polityki, później jednak w Warszawie wojsko rządziło, nie było też koordynacji między Rządem, N.W. a Prezydentem w Londynie, słowem bałagan kompetencyjny.

Kazimierz Bagiński „Dąbrowski”, SL, (wiceprezes RJN): ”Gdyby nawet rząd był przeciwny powstaniu, to i tak doszłoby do powstania!…wybuchłoby spontanicznie, zorganizowane przez społeczeństwo lub przez komunistów. Zresztą spodziewaliśmy się wejścia Sowietów w ciągu 3 dni.”, (oskarżony w procesie 16-u).

Kpt.Tadeusz Zawadzki (Żenczykowski), „Kania”, szef wydz. BIP: ”Powstanie było nieuniknione. Warszawa musiała pozostać w naszych rękach. To było przecież serce oporu. Bierne czekanie na oswobodzenie stolicy przez Sowiety znaczyłoby, że podziemie- to tylko frazes ,a działa tylko AL, a AK niczego nie dokonała. Warszawa była naładowana dynamizmem, chęcią zemsty, za łapanki, za masowe egzekucje. Walka z okupantem zakończyła się logicznie wybuchem powstania.(…) Należało też się spodziewać możliwości prowokacji ze strony komunistów. Warszawa była beczką prochu, kto miał dać zapałkę: my czy komuniści. Powstanie rozpoczęło się w chaosie. Zaniedbano zupełnie utworzenia rezerw”.

Płk.dypl. Stanisław Weber, szef sztabu Komendy Okręgu Warszawskiego AK.: ”Gdybyśmy rozpoczęli 25 lipca lub 26 lipca, to mielibyśmy więcej szans. Moglibyśmy zdobyć artylerię na Niemcach.”

Gen.Sawicki, „Opór”, d-ca III rzutu sztabu KG AK: ”Do ostatniego tygodnia lipca nikt o powstaniu nie myślał! Powstanie to była regularna bitwa, zaimprowizowana na tydzień naprzód, nie zaplanowana. Więc gdzie tu mówić o rachubie, o jakimś planie”.” Stwierdzam, że przyczyną powstania był motyw polityczny, a nie wojskowy, że decyzja zapadła pod wpływem Okulickiego, emisariusza Sosnkowskiego” ,(Okulicki –więzień Łubianki-był zdruzgotany wiadomością, że jego jedyny syn został zabity we Włoszech- II Korpus Polski, służył w artylerii).

Gen. Tadeusz Pełczyński, „Grzegorz”, „Robak”, szef sztabu KG AK, z-ca dowódcy AK. Do błędów zalicza zmianę godziny z nocy na popołudnie, silniejsze punkty oporu mogły być zdobyte tylko w nocy. Decyzja wybuchu powstania -zbyt późna- broń planowo wysyłano w teren. Liczył na to, że Rosjanie ruszą albo pod naciskiem aliantów, albo w ich własnym interesie. Nic nie wiedział o postanowieniach w Teheranie. Bardzo przeżył śmierć syna w powstaniu (student architektury, poległ 17 września 44 – pułk „Baszty”).

Gen.Kazimierz Sosnkowski, Naczelny Wódz. Relacjonuje interesującą rozmowę z 2 sierpnia 44 odbytą pod Rzymem z d-cą Frontu Śródziemnomorskiego Marszałkiem Wilsonem, który rzekomo zaproponował przerzucenie całego II Korpusu drogą powietrzną do Polski.

Mjr. Eugeniusz Arciuszkiewicz, d-ca polskiego dywizjonu 301. „Rosjanie nie zezwalali na lądowanie w terenie przez nich zajętym. Woleli czekać na Pradze z bronią u nogi, aż Niemcy zniszczą Warszawę. Może to był rodzaj odwetu za ich klęskę w 1920 r w pobliżu tego miasta?”. Straty dywizjonu 301 podczas niesienia pomocy powstaniu były: 15 załóg (90 ludzi) czyli 150% stanu wyjściowego, tylko jedna załoga ze stanu wyjściowego przeżyła okres powstania (ok. 15% zrzutów trafiało do powstańców).

Adam Romer, dyr. Biura Prezydialnego Rady Ministrów RP w Londynie: ”Mikołajczyk uważał, że najważniejszą rzeczą było umożliwienie rządowi powrotu do Polski. Wtedy, w najgorszym razie, zaistniałaby sytuacja taka, jaka była między Rosją a Finlandią. Finlandia, po utracie znacznej części terytorium, zachowała niepodległość, będąc w pewnej zależności od Związku Sowieckiego”.

Ppłk. Roman M. Niedzielski, „Żywiciel”, kmdt. Obwodu Żoliborz: ”Cały czas liczyliśmy się z tym, że akcja zacznie się w nocy, a tu powstanie w biały dzień! A my byliśmy w willowej dzielnicy, z ogrodami, z odkrytymi, obszernymi terenami. To było zabójstwo! „Monter” (…) bagatelizował siły przeciwnika. Kiedy (…)podoficerowie(…) skarżyli się na brak broni to powiedział : „Musicie sobie zdobyć broń, idąc nawet z kijami i pałkami, a ci którzy są do tego niezdolni, pójdą pod sąd”

Kpt. Bohdan Kwiatkowski,”Lewar”,szef sztabu KO Śródmieście-Południe: ”W okolicy Wilczej i Kruczej żądano $20 w złocie za niepełny kubek wody. (…)ok. 10% umarło z głodu, a jednak w niektórych piwnicach urządzano uczty”.

Kpr.pchor. Janina Pierre-Skrzyńska, łączniczka Zgrupowania „Sosny” , wrażenia z końca powstania: „Napotykałyśmy wszędzie przeraźliwie smutne obrazy. Niewypowiedziana nędza otaczała nas zewsząd. Nędza tych ludzi brudnych, przerażonych, wrogich, którym pozostało tak mało człowieczeństwa. Słyszałyśmy coraz częstsze narzekania, skargi, liczne przekleństwa rzucane w naszą stronę, bo to przez nas stało się to ogólne nieszczęście”.

Heinrich Himmler, d-a Armii Rezerwowej III Rzeszy, (21 września 44-przemówienie do d-ców i komendantów szkół oficerskich: „Od pięciu tygodni toczymy walkę o Warszawę(…)Jest to najcięższa walka jaką prowadziliśmy od początku wojny. Porównywalna jest tylko z walkami w Stalingradzie. Tak jest ciężka.” Dalej powoływał się na „walkę w Warszawie pod dowództwem Polaka Bora (…) której przykładem moglibyśmy się sami podbudować i w tej postawie nieulegania nigdy, nawet w najcięższych warunkach i niezłomnej wiary w zwycięstwo powinniśmy wychowywać naszą młodzież”.

George Kennan, Minister-radca ambasady USA w Moskwie: ”Paradoksalnym powodem dla którego alianci odnosili się z niechęcią do Polaków, był fakt, że Polacy tak bardzo chcieli obronić swoją niepodległość. Chcieli żeby Polacy stawiali opór Niemcom, ale poddali się Rosjanom. Sądziłem, iż zamiast nakłaniać biednego Mikołajczyka, żeby zrobił coś co byłoby haniebnym sprzedaniem własnej ojczyzny Rosjanom , powinniśmy zatrzymać im pomoc i wyrzec się odpowiedzialności”

Jacek K. Matysiak

Kalifornia, 2021.

Reklama

3 KOMENTARZE

  1. Powstanie było nie do uniknięcia albowiem atmosfera i nastroje bojowe wśród warszawiaków- żołnierzy AK by je wymusiły. Młodzieży warszawskiej przed walką nikt nie był w stanie latem 1944 powstrzymać. Niezależnie od woli Rządu Londyńskiego czy generałów AK na miejscu. Wiem to z opowiadań mojej babci oraz mamy (wtedy 16-letniej dziewczyny), której rodzony brat zginął jako żołnierz AK w PW. Nasza rodzina przeżyła okupację w Warszawie a potem wypędzenie po Powstaniu.

    • Młodzież tak, młodzież do walki łatwo podpuścić, zwłaszcza mówiąc, że tylko patrzeć, jak zachód nam przyjdzie z pomocą Faktycznie jakieś zrzuty były a lotnicy ryzykowali życiem i to było dla Powstańców wiarygodne.
      Kiedy jako nastolatka czytałam „Szatana z 7 klasy”, była to dla mnie fajna powieść sensacyjna. Czytając ją rok temu z wnukiem (lektura dla klasy VII),, czułam ból, ze te fajne chłopaki zostały wyrżnięte w PW. W jaki sposób, opisuje powieść „Kamienie na szaniec” (lektura dla klasy VIII)
      Ojciec był Powstańcem ale nie młodzieńcem, tylko dorosłym człowiekiem po maturze w Korpusie Kadetów i ukończonych studiach na Politechnice Warszawskiej. Kult PW u nas był umiarkowany, Ojciec bardziej bolał nad hekatombą Powstańców, cywilnych mieszkańców i miasta.