Reklama

sobota, 4 kwiecień 2009


sobota, 4 kwiecień 2009

Reklama

Wysłuchałam w Radio TOK fm konferencji prasowej pana Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego po wizycie na szczycie NATO. Już nie o to mi chodzi, że zupełnie nie rozumiem dlaczego pan Prezydent odczuł trzykrotną potrzebę podkreślenia, że jest najwyższym i najważniejszym organem władzy. Nie o to mi też chodzi, że znowu upominał się żałośnie o szacunek, chociaż wiadomo, że na prawdziwy szacunek trzeba sobie zapracować i zasłużyć, a wymusić go niestety nie można (chyba, że pana Prezydenta satysfakcjonują obłudni klakierzy). Zupełnie nie rozumiem, po co pan Prezydent tak uparcie wpycha się na te światowe spotkania skoro najwyraźniej zupełnie nie potrafi: ani zachować się nie przynosząc nam wstydu, ani dogadać w żadnym języku, ani nic konstruktywnego załatwić. Po raz kolejny swoje wystraszone zagubienie na szczycie próbował zakrzyczeć nieustannie winnemu premierowi Tuskowi i jego rządowi. Wszyscy na szczycie stanowili tajemniczy układ, ale dzielny pan Prezydent odniósł kolejny sukces dla Polski (jaki konkretnie?) podczas gdy to wszystko co było porażką (co konkretnie?) było winą obecnego rządu. I jeszcze na dodatek, pan Premier kładzie się spać o godzinie 1-szej rano, gdy pan Prezydent właśnie ma potrzebę podzielić się swoim (jakim konkretnie?) sukcesem.
Jedno jest pewne: kolejnym szefem NATO musi być Polak ( w domyśle: Polka, Anna Fotyga).

Jeżeli parszywym kłamstwem wyssanym z brudnego palca posła Palikota jest teoria o nadużywaniu alkoholu przez pana Lecha Kaczyńskiego, to neurolog i logopeda są potrzebni bezzwłocznie.

Autor: Pistacjowy Kosmita

Reklama