Reklama

Stary dowcip krąży wśród narodu, ż

Stary dowcip krąży wśród narodu, że każdy Polak ma co najmniej kilka zdjęć, na których nie ma Wałęsy przeskakującego płot Stoczni Gdańskiej. Mam i ja kilka takich zdjęć, nawet kilkadziesiąt tylko, że ja nie o tym chciałem pisać. Nie o Wałęsie, nie o stoczniach, ani nawet nie o Katarze, co oczywiście zapłaci, gdyż jest poważnym inwestorem. Chciałbym o czymś innym, czego nie było i to, że nie było jakoś średnio jest odnotowane, mimo że wielokrotnie to co było zawsze określano polskim piekłem, tudzież wojną polsko-polską. Od kilku dni, albo i nawet tygodni Rosja premiero-prezydenta Putina kpi sobie z Polski w taki sposób jak już dawno nie kpiono, ostatni raz chyba za Breżniewa, bo nawet Gorbaczow w dumie przegłosował potępienie dla paktu Ribbentrop – Mołotow.

Jednej stronie polskiej barykady, tej trzymającej z Niemcami i uległej wobec Rosji, można się nie dziwić, w końcu ta strona obiecała cywilizację w każdej sferze, również w polityce zagranicznej nacechowanej spokojem i brakiem kompleksów. Konsekwencją takiej strategii jest to co się dzieje w tym obozie niemieckich kolaborantów z PO, mianowicie błogi spokój. Jak sobie założyli tak też postępują, co się tłumaczy: „nie damy się sprowokować”. Postawa tej strony nie przypada mi do gustu, nie z jakiś wzniosłych pobudek patriotycznych i ambicji imperialnych, po prostu nie lubię gdy ktoś bezkarnie kolportuję głupotę, kłamstwo i bezczelność, a tak właśnie czyni Rosja.

Czyni nie dla samej przyjemności lecz dla własnego narodowego interesu i tu chwała Putinowi, to prawdziwy patriota. Patriota Putin przekazuje swoim obywatelom wizerunek silnego i nieskazitelnego mocarstwa, którym nigdy Rosja nie była i najprawdopodobniej jeszcze wieki nie będzie. W zasadzie wolno im, gdyż odwoływanie się w polityce do moralności i prawdy, to dobre odwołanie, ale jako bat dla politycznej konkurencji, w realizacji własnych celów, są to zawalidrogi, nie ideały. Putin robi swoje na chwałę Rosji, Tusk jak zwykle nie wychyla się, by nie kusić sondaży. Brak reakcji ze strony PO i Donalda Tuska jest dla mnie zrozumiały, ponieważ konsekwentny, ale nieakceptowany, gdyż szkodliwy dla nas wszystkich, nazwijmy to szumnie Polaków.

Kompletnie za to nie rozumiem braku reakcji ze strony Lecha i Jarosława Kaczyńskich i to dla mnie wielka tajemnica, tym bardziej, że ich reakcje w podobnych sytuacjach zawsze były histeryczne. Nie rozumiem braku reakcji, ponieważ nie ma w tym zachowaniu konsekwencji. Najbardziej dramatyczny moment jaki odnotowałem w reakcji Lecha Kaczyńskiego na sprawę polską, to wielogodzinne próby dodzwonienia się do Donalda Tuska. Takie epizody niegdyś urastały do „gangsterstwa politycznego”, czy też „strzelania fochów przez prezydenta”, dziś z podobnym epizodem żółtego paska w TVN się nie wypełni. Poza tym jałowym medialnie wydarzeniem nie działo się nic. Niby coś tam media usiłują podkręć ze sprężynki spiralę, ale te wysiłki spełzają na niczym. Kaczyńscy nie histeryzują, Tusk jak zwykle ma inne zajęcia, myśli o tym co się w TV dobrze będzie prezentowało, a my biedni obserwatorzy polityki i mediów, nudzimy się jak mopsy.

Za czyją przyczyną się nudzimy i z jakich powodów. Wyróżnię trzy powody i zacznę od najmniej istotnego. Powód pierwszy – medialny. Chyba jest tak, że zarówno media jak i politycy, myślami są jeszcze na plaży i czują zapach mrożonej ryby smażonej na czterodniowym tłuszczu. Przecież wystarczyłoby zadzwonić do Kurskiego, aby powiedział coś mądrego i żeby równie mądrze odpowiedział mu Stefan Niesiołowski. Wystarczyło wyciągnąć jakiś fragment dialogu z „Rozmów niedokończonych” i zagrzmieć w Wyborczej, że znów nas matki poją antysemickim mlekiem. Jakoś nikomu się nie chce, Ojczyzna nam gore, bolszewika nie ma komu gonić. Tak widziałbym powód pierwszy, zwany marazmem powakacyjnym. Powód drugi jest znacznie ciekawszy i mam wrażenie przełomowy, jakkolwiek nie przywiązywałbym się do tego słowa.

Powodem drugim jest zmęczenie materiału, który przecież nigdy solidnym nie był. Kiedyś musiało się tak stać, że obie strony barykady zmęczą się rozdmuchiwaniem afer, widząc brak odzewu w postaci społecznego oburzenia. Po serii różnorodnych przygód, które rozpalały media, polityków i obywateli, mamy przesilenie. Słuchając słów Putina, aż się wierzyć nie chce, że takie koliberki jak Sikorski w klatce, małpka w barku kancelarii, czy „penis” rzucony przez bezdomnego na dworcu w stronę prezydenta, uruchamiały debatę publiczną i zaniżały jej jakość. Kiedyś jeden uśmiech Tuska rzucony kanclerz Merkel był odczytywany jako porozumienie między wierszami i wnukiem żołnierza Wehrmachtu. Dziś brak reakcji, a przez reakcję rozumiem jakieś, co najmniej, orędzie już niekoniecznie Kurskiego i niekoniecznie z udziałem kontrowersyjnego małżeństwa z Kanady, ale chociaż trzy Panie w bieli mogły fasować prowiant, gdyż nieuchronnie idzie wojna.

Nic z tych rzeczy, ani PO nie chce się pokazywać Kaczyńskich jako obciachowych i zakompleksionych histeryków, ani Kaczyńskim Tuska jako sługusa Niemców i Rosji. Zmęczyły się strony sobą, zmęczył się obywatel, wyczerpały się pomysły mediom. I to jedna diagnoza. Druga diagnoza jest podobna do pierwszego powódu. Wszyscy jeszcze śpimy, wszyscy leżymy na plaży i nic nam się nie chce. Głowy za żadną z wersji nie dam, niemniej coś mi się wydaję, że bardziej zmęczenie materiału niż nasze znudzenia ma tu miejsce, przynajmniej w to chciałbym wierzyć. Uważam, że najwyższy czas na takie zmęczenie POPiS-em, mnie już się tego obserwować nie chce, a przy kolejnej próbie analizy, palce mi się krzyżują na klawiaturze.

Pozostaje przedstawić powód trzeci i ten wydaje mi się powodem idealnie trafionym. Otóż śmiem podejrzewać, że te nasze rodzime koguciki takie harde i skore do trzepania piórek, bledną na widok… no właśnie, chyba jednak trudno Putina uznać za orła, co najwyżej krogulca, ale to i tak wystarczy na koguta. Obaj panowie, pan prezydent i pan premier mają przed sobą spotkanie oko w oko i to o tyle utrudnia zadanie, że nie da się piać i „kukurykować” bezkarnie, z błogą świadomością, że się rychło nie zobaczymy. Pianie na odległość – nic trudnego. Tym razem nie będzie odległości, będzie bliskość. Czeka obu panów wizyta cara, a taki car na żywo, to nie wywiad z ulubioną panią redaktor, tu podświadomość pracuje. Podejrzewam, że panowie politycy z lokalnej ligi czują tak samo, jak czuje się polski klub po pucharowym wylosowaniu Barcelony. Z tym, że Tusk i Kaczyński nawet nie odprawili rutynowych modłów „damy z siebie wszystko”.

Jakaś niesamowita zgodność, w tym cichym siedzeniu i jeśli już to powtarzanie, że nie damy się sprowokować. Gdy to skonfrontować, ze słynnym frontowym działaniem Lecha Kaczyńskiego, który w Gruzji komponował od nowa strefy światowych wpływów, czego niemal nie przypłacił życiem, przy kolejnej wizycie, to nie ma o czym mówić. Powód trzeci jest niezwykle interesujący, ale też smutny. Putin przygotował sobie wizytę do ostatniej sekundy, to co robi jest wręcz ośmieszaniem Polski, bo upokarzanie dzieje się od dawna. Putin rozdaje karty jak chce, trochę się podnieciliśmy Piłsudskim spiskującym z Hitlerem, ale już Beck w roli agenta III Rzeszy nie zrobił większego wrażenia. Po tym jak Putin rzucił marchewką i coś tam burknął o Katyniu, w kontekście naszej tragedii, zeszło powietrze niemal ze wszystkich obserwatorów tej misternej akcji odwracania historycznego ogona, politycznemu kotu. Jestem więcej niż pewien, że Putin na Westerplatte powie kilka okrągłych zdań i wszystkich nazwie bohaterami, którzy zwyciężyli faszyzm, wspomni o Polsce, jako dzielnym narodzie, odda hołd milionom zabitych radzieckich żołnierzy i powie, że dzisiejsi Niemcy, to fajni ludzie do tańca i różańca.

Wszystko skończy się cudownie tylko, że od początku do końca za sprawą Putina. Wniosek z trzech powodów jest jeden i to wniosek gruntownie niewesoły. U nas w Polsce sprawy dzieją się jak na bazarze, jedna baba drugiej babie. Jakość polityki to poziom pokoju nauczycielskiego, gdzie pani plastyczka donosi pani matematyczce, że pan wuefista wypuszczał z kantorka panią historyczkę. Żadna ze stron POPiS-owej przeciętności nie potrafi zająć się realną polityką, to tylko koguciki stroszące piórka przed sobą, gdy zobaczą krogulca wskakują na grzędę i wyżej nie usiądą. Putin jest politykiem i rozgrywa polityczne gry tak jak mu jest wygodnie, aby dorównać temu co robi Putin musielibyśmy mieć przynajmniej Paderewskiego, że o ekshumowanym przy byle okazji Piłsudskim nie wspomnę. Kogucikami poza zadymą w polskim kurniku i paroma wyrwanymi piórkami z rzadkich ogonków, niczego widowiskowego i tym bardziej efektywnego nie uzyskamy. Polska polityka jest jak polska liga, nie wiadomo nawet kiedy zaczną się rozgrywki i kto przy stoliku odpadnie, ale widomo jedno, że na tle świtowego futbolu jesteśmy chłopcami do bicia, nie inaczej dzieje się w światowej polityce.

Reklama

16 KOMENTARZE

  1. Głupstwa pieprzysz MK…
    Cały ten zgiełk wywołują w Rosji koła, które kolejny raz próbują sprowokowac Polskę do reakcji typu “kaczyński daje odpór” po to by wszystkim potem udowadniać, że “z tymi Polaczkami nie da się normalnie współpracować” a tak przy okazji odwołać wizyte na szczeblu rządowym ze względu na “wygłupy Polaczków” i Rząd Polski obciążyć za to odpowiedzialnością.
    Na zachodzie, także w sferach rządzacych, jest wystarczająco dużo admiratorów Rosji, żeby zrobić z tego kolejną hucpę antypolską.
    BARDZO DOBRZE ROBI RZĄD RP, ŻE NIE REAGUJE OFICJALNIE NA PROWOKACJE PRASY ROSYJSKIEJ I KÓŁ POLAKOŻERCÓW.
    I to by było na tyle…

  2. co możemy
    Dodałbym jeszcze wpływ Angeli Merkel, która już odpowiednio wytłumaczyła polskim politykom co mogą, a co nie.
    Mają nie utrudniać rozwoju odwiecznej przyjaźni niemiecko-rosyjskiej, to ich główne zadanie.
    Ponadto nasi ostatnio jakby poczuli, że Polska jest tylko małym trybikiem Unii Europejskiej, niech więc Unia się męczy z Rosją, my sobie poczekamy, bo i tak nic nie możemy.

  3. Uważam, że prezydent tej
    Uważam, że prezydent tej “rangi” co walczył z gruzińskim szlabanem i kanadyjskimi pedałami, z powodzeniem mógłby reagować na film, zwłaszcza, że grał główne role u Kurskiego. Doniesienia medialne nic tu nie mają do rzeczy, Putin rozgrywa jak chce i to element gry. A Ty jak zwykle, ZRAŻASZ nie pomagasz.

  4. Polityka zagraniczna PiS vs.
    Polityka zagraniczna PiS vs. PO
    Kurka, troszkę niedokładności znalazłem, ale proponuję poskładać wszystko do kupy (ostatnie 4 lata).
    PiS
    Z Rosją nie rozmawiamy (tuż po dojściu do władzy przyszło embargo na polskie mięso), z Niemcami nie gadamy, bo to faszyści (w tym samym czasie uformowała się wielka koalicja CDU-SPD, a poza tymi wielkich graczy w Niemczech brak), z Francją też nie gadamy, bo Chirac kiedyś coś powiedział, Blair nas olewa. No to z kim gadamy – z Adamkusem (już go nie ma), z Juszczenką słabnącym na Ukrainie i z Saakaszwilim. Nie wolno zapomnieć o “genialnym” wynalazku Jarosława – on na szczytach UE w kraju, Lech za granicą (mimo braku uprawnień, np. żenujące telefony w czerwcu 2007 do brata w sprawie traktatu, Joaniny itd.). Jednak największym marzeniem Kaczyńskich był strategiczny sojusz z USA. Póki był Bush to jeszcze były marzenia o tarczy, przypomnę też, że Kaczyński dostał pięciominutową audiencję w przedsionku Białego Domu jak na sojusznika przystało.
    PO
    Postanowili przestać obrażać się na wszystkich w Unii i coś ugrywać. Z Niemcami jakaś poprawa jest (w tym momencie PiSowcy wyjadą mi z rurą bałtycką rzecz jasna). Wolę w stosunku do Niemiec politykę Tuska i Bartoszewskiego niż politykę Kartofli. Tusk z Sikorskim (mam takie wrażenie) przestali też mocno angażować Polskę w sprawy Ukrainy – skoro oni nie wiedzą czego chcą to utrzymajmy stosunki poprawne, ale żadnych traktatów z nimi nie potrzebujemy. Do Rosji Tusk pojechał kilka miesięcy po wejściu na stołek. Co tam uzyskał? Po jakimś czasie eksporterzy mogli mięso i warzywa wywozić, aczkolwiek kontrole rosyjskie są upokarzające. Tusk rozegrał też jako tako dwie kwestie: przed grudniowym szczytem byli szefowie naszej części Europy i udało się Sarkozy’emu w Gdańsku coś ustalić odnośnie pakietu klimatycznego. W tym roku mieliśmy błagania upadających Węgrów by dla naszej części Europy przygotować pakiet ratunkowy, ale Rostowski z Tuskiem stwierdzili, że niech się ratują sami – wreszcie mieliśmy jakieś swoje zdanie. Co jeszcze w sprawach międzynarodowych? Buzka obiecali i wyszło (czy to ma znaczenie, zobaczymy, jeśli traktat wejdzie w życie – rośnie rola Parlamentu Europejskiego). Jak będzie z komisarzem – zobaczymy na jesieni.
    Jest też klęska tego rządu – stosunki z USA. PO zapowiedziało, że nasze główne interesy są w Unii i na początku dokonywali zmian w tym kierunku. Jednak po co było to pieprzenie o tarczy? Dobrze chociaż, że sejm w ogóle nie debatował nad ratyfikacją tego pomysłu Busha (Czesi zbłaźnili się w parlamencie ze swoim radarem).
    Jakiś tam mały plusik daję im za pomysł ze Szwecją w sprawie partnerstwa wschodniego, plusik dla Sikorskiego za to, że odblokował wybryk Kaczyńskiego (do spółki z Litwinem) o blokowaniu rokowań z Rosją (niezbyt korzystny jest obecny układ jak twierdzą mądre głowy w telewizji). Nie zapominałbym też o zjeździe EPP.
    Reasumując, aż taką totalną okręgówką nie jesteśmy. Okręgówka to są Czesi ze swym Wackiem Klausem, zmianą Topolanka w trakcie prezydencji unijnej, a okręgówka najniższa to PiS z lat 2005-2007 czyli budowa “potęgi” z Adamkusem, Saakaszwilim i Juszczenką, poparty audiencją w sieni w Waszyngtonie. Przypomnij sobie również kogo Kaczyński ściągnął na bal 11 listopada (zdaje się, że poza podsekretarzami w ministerstwie kultury ze Słowenii czy Serbii był tam jeden prezydent – Karzaj). Mimo wszystko Tusk nie ściąga trzeciego garnituru, widzę tu jakąś poprawę.

      • Polityka zagraniczna to
        Polityka zagraniczna to dalsze charakterystyczne różnice między PiS i PO – ci pierwsi są tragicznie nieudaczni, ci drudzy słabi, w porywach średni. Myślę, że w wyliczance niczego istotnego z ostatnich 4 lat nie pominąłem. No dobra, tylko kto w ostatnim 20-leciu dobrze nas reprezentował za granicą Twoim zdaniem? Który okres był OK?

  5. Cała ta sytuacja nie wytworzyła się wczoraj czy tydzień
    temu. Wałęsa miał bardzo dobre relacje z Jelcynem. Było kontynuować. Zachciało się przy każdej okazji walić niedźwiedzia po mordzie, wtedy gdy był słaby i miał problemy wawnętrzne, będąc się tylko zającem? No to się zbiera teraz z nawiązką. Ja rozumiem nasze zaangażowanie polityczne na Ukrainie, bo może stać się kiedyś dla nas buforem ale Czeczenia, Rondo Dudajewa w Warszawie, strzelanina na granicy i prawie nawoływanie przez prezydenta Kaczyńskiego do wyprawy na Moskwę, co miało miejsce w Gruzji? Tego nie rozumiem. Czego my tam szukamy? Guza? Mamy to, na co sobie solidnie zasłużyliśmy.

    Przyjaciel Moniki i Cmms wkleili wczoraj bardzo dobre teksty, pokazujące, że wszyscy są do kitu ale my najwspanialsi, najszlachetniejsi, najbardziej prawi i najbardziej sprawiedliwi. A ja mówię, że to nieprawda. Wystarczy tylko wczuć się w sąsiada i spojrzeć na problem jego okiem. I na tej zasadzie szukać kompromisów i dobrych rozwiązań.

  6. polski bufor
    Bycie strefą buforową między Rosją a Niemcami (Europą), to wcale nie świetlana przyszłość. Oznacza to warowanie pod stołem i czekanie, czy rzucą jakąś kość do obgryzienia.
    Taka strefa ma swoje obowiązki, musi być wolna od przemysłu łatwo dającego się przestawić na cele militarne (a prawie każdy przemysł się da), musi zapewnić swobodny transport, musi w końcu siedzieć cicho gdy ważniejsi rozmawiają.
    Mamy pecha do geografii.

  7. Rosja nie potrafi radzić
    Rosja nie potrafi radzić sobie w ekonomicznych sytuacjach kryzysowych. Ich przestarzała gospodarka oparta na surowcach w jednej chwili się sypie. 15 miesięcy temu liczyli, że ropa będzie po 250 dolców za baryłkę, dziś jest po 72-73, a z ceną ropy związana jest cena gazu, stosuje się do tego jakiś specjalny algorytm. Wystarczy, że cena surowców się wahnie i Rosja nie dopina budżetu – Rosja prawie nie wypuszcza obligacji, to im się nie opłaca – są w kiepskim koszyku, oprocentowanie wyniosłoby kilkanaście procent. Mają cykliczne potężne kryzysy. W 1998 roku kryzys spowodował zdecydowane osłabnięcie Jelcyna, w 2008 o potędze gospodarczej musi zapomnieć Putin i Miedwiediew. Jeszcze wiosną Rosjanie stawiali, że PKB spadnie o 4 procent, dziś już jest spadek o 11 (pewnie jest jeszcze gorzej, ale propaganda pewnie podrasowała i tak fatalny wynik). Organizatorzy igrzysk w Soczi w 2014 mają już spore problemy, impreza ma być okrojona, a obiuekty mniejsze. Rosja jest potęgą polityczną i militarną, ale nie ekonomiczną. Zwróćcie uwagę poza tym, że USA i Europa nie transferują tam najwyższych technologii.

    • Uczą się. Szybko.
      Modernizacja kraju za Iwana 4 zredukowała ludność o ~50%
      Modernizacja kraju za Piotra 1 zredukowała ludność o ~30%
      Rewolucja zredukowała ludność o ~??%
      Modernizacja kraju za Gorbaczowa zredukowała ludność o 0%

      Absolutyzm, przez pokolenia naród niewolników. Czyli sito po genach. I teraz luz. Wspólnota, ale jeżeli jesteś bardzo dobry to jesteś bogiem. Bogiem w zespole.
      Ciekawe.