Reklama

Ambicja to rzecz ważna. Ambicją można wiele zdziałać, można pokryć różnego rodzaju niedostatki, można dzięki ambicji odnieść wielkie sukcesy, jak to się dzieje w sporcie.

Ambicja to rzecz ważna. Ambicją można wiele zdziałać, można pokryć różnego rodzaju niedostatki, można dzięki ambicji odnieść wielkie sukcesy, jak to się dzieje w sporcie. Do dziś pamiętam pożegnalną walkę rosyjskiego zapaśnika Karelina, który miał zwieńczyć wielką karierę zawodniczą złotym medalem w Sydney, ale przegrał z ambicją i sprytem Amerykanina Gardnera. Ambicją jednak nie da się jednej rzeczy zniwelować – niedostatków intelektu i braku wiedzy.

Grupa blogerów społeczno – politycznych, skupiona głównie wokół “Niezależnego forum publicystów” Salon24 (powinno to się ująć w podwójny cudzysłów), postanowiła wyjść poza to forum, i poza formułę blogerską i podjęła projekt stworzenia czasopisma internetowego i pisanego, pod nazwą POLIS. POLIS ma być w założeniu projektem kulturalno – społecznym, czymś w rodzaju nowego programu ideowego, który ma być nową wartością, czymś, co ostrzem swej klasy i jakością przekazu powali zmurszałą publicystykę mainstreamu. Blogerzy,dotąd anonimowi w sieci, ewentualnie zapraszani do mediów mainstreamu jako ozdobniki, tło albo zjawisko para publicystyczne, postanowili wziąć sprawę w swoje ręce i chcą pokazać, co są naprawdę warci. W redakcji tego nowego, medialnego miasta znaleźli się najlepsi blogerzy portalu S24, starannie wyselekcjonowani, z doskonałymi ponoć piórami i świeżym spojrzeniem. To miało gwarantować właśnie nie tylko jakość, ale również świeżość spojrzenia. Jak napisał jeden z blogerów – blogerzy wreszcie coś udowodnią i pokażą klasę i ujawnią tkwiący w nich potencjał.

Poświęciłem na przejrzenie tego epokowego materiału, pierwszego numeru POLIS, dość dużo czasu, chcąc zgłębić ideę i znaleźć w nim te rzeczywiste wartości. I muszę napisać – znalazłem, rzeczywiście jest tam kilka rzeczy wartych przeczytania i zastanowienia się nad nimi. Tylko, że niestety, nie są to materiały blogerów, lecz tych, którzy są już znani z innych, nazwijmy to – oficjalnych – wydawnictw albo są to przedruki, głównie z “Arcan”. Materiały autorskie albo są słabe albo żenujące – nie licząc tych, które są po prostu grafomańskie.

Problem tego wydawnictwa i jego porażki na starcie, wynika z kilku rzeczy;

Przede wszystkim z założeń programowych. Główny animator projektu, jego spiritus movens, jest blogerem uznawanym za wybitnego. Pisze rzeczywiście dużo, z pasją i talentem składania słów w zdania, ma zdolność do analizy – i jest niekwestionowanym autorytetem blogosfery. Jest autorytetem dla wąskiej, hałaśliwej i bezkrytycznej grupy wyznawców i niektórych przedstawicieli mediów głównego nurtu. Problem jest tylko taki, że ten bloger ma zainteresowania i poglądy bardzo skrystalizowane i jednoznaczne. Jest antykomunistą i walczącym katolikiem, czego nie ukrywa, i co znakomicie się sprawdza przy pisaniu publicystyki politycznej, zaangażowanej i doraźnej. Dużo gorzej natomiast to wychodzi, kiedy tego rodzaju poglądy mają być podstawą szerszego projektu, niż indywidualny blog, czy nawet portal społeczno – polityczny. Szef portalu, który przyjął ciepły tytuł Tyrana, jednoznacznie zresztą zapowiedział w swoich pierwszych materiałach, że nie zamierza dopuścić do publikacji i dyskusji nikogo, kogo on nie zaakceptuje.

Tego rodzaju założenie, wynikające z megalomanii szefa portalu, oznacza, że portal i czasopismo będzie publikacją jednego wymiaru, jednej opcji i jednej, słusznej, idei.

Drugą słabością, wynikającą z pierwszej jest to, że tego rodzaju poglądy i idee nie mogą przynieść żadnej szerszej dyskusji i myśli intelektualnej. W “stopce redakcyjnej” portalu znalazłem osoby, które piszą w internecie od dłuższego czasu, zresztą ciesząc się, w kilku przypadkach, moją uwagą i uznaniem, ale niestety, nie pamiętam, aby któraś z nich popełniła w trakcie swojego dotychczasowego pisania poważny esej, dogłębna analizę, czy choć “poważny” pamflet polityczny, który byłby zauważony przez media, poza internetem. I nie wynika to z tego, że media nie zauważają strefy niezależnego dziennikarstwa internetowego i pisania blogerów – wynika to z tego, że ludzie zgromadzeni w tym projekcie jeszcze nie dorośli do pisania o rzeczach i tematach ,o jakich by chcieli. Brak wiedzy, brak zdolności, erudycji – i dodają do tego dość ciasne i marginalne poglądy tego zespołu – nie rokują nadziei, że następne wydania będą lepsze.

I trzecia słabość – to brak programu, co dalej. Pomysł POLIS może być ciekawy, pod warunkiem, że oprócz chęci do pisania i wydawania czegoś w internecie i w “realu”, będzie jeszcze stworzony odpowiedni model biznesowy i model społeczny. Jeżeli POLIS zostanie tylko projektem pasjonatów i pseudo ideologów – to pierwszy numer będzie początkiem – a drugi – pożegnaniem. Nie może, przy polskich realiach ekonomicznych i polskim rynku mediów, utrzymać się na rynku (a przecież czytelnictwo odbywa się na rynku, chyba, że autorzy chcą pisać tylko dla siebie i dla rodziny…) projekt bez solidnego planu ekonomicznego. Program tego projektu, poza sferą czysto ekonomiczną, ma też tę słabość, że nie zostały określone w nim żadne działania w realnej przestrzeni społecznej. Nie wiadomo, czy ma to być początek jakiegoś ruchu, stowarzyszenia, fundacji… pojawiają się wprawdzie sygnały, że marzy się niektórym powołanie czegoś na kształt Akcji Katolickiej, ale bez specjalnych konkretów.

Jak już wspomniałem, najsilniejszą stroną tego projektu, POLIS, są przedruki z “Arcan”, oraz materiał Michała Janika o Św. Stanisławie. Reszta, niestety, jest słaba wtórna, lub po prostu – banalna. Nie tego się oczekuje, biorąc “do ręki” coś, co ma odświeżyć umysł i poruszyć, lub dać unikatową wiedzę. I tu jest właśnie największy problem POLIS (zresztą również polskiej blogosfery polityczno – społecznej) – wtórność.

Na rynku i w przestrzeni medialnej i społecznej działa wiele wydawnictw i inicjatyw ideowych, autorskich, dobrych intelektualnie i wartościowych pojęciowo, że wymienię tylko Ośrodek Myśli Politycznej, Frondę, Krytykę Polityczną, czy instytucje typu think tank, jak Instytut Sobieskiego. Wydają one twórcze czasopisma, organizują seminaria, panele, mają wpływ na życie społeczne (choć zbyt mały). Skupiają ludzi o znanych nazwiskach i konkretnym dorobku intelektualnym. Mają potencjał, pieniądze, dają czytelnikom wartość dodaną i wiedzę. Są twórcze.

W związku z tym, jeżeli jak, jak inni potencjalni odbiorcy POLIS mają dostęp do tego rodzaju inicjatyw, na odpowiednim, wysokim, uniwersyteckim poziomie intelektualnym – dlaczego miało by ich zainteresować takie przedszkole mentalne i intelektualne, jak POLIS?

Azrael

Portal POLIS – w budowie…

Reklama

10 KOMENTARZE

  1. hmmm
    oj, Azraelu, Ty to sadysta chyba jesteś, napisałeś o tym “Polis” no to ja tam zajrzałem, no wiem sam sobie winny jestem, było nie zaglądać. Zajrzałem i nawet poczytałem. No i twierdze że jakakolwiek forma reklamy tego miejsca, nawet poprzez wzmiankowanie to sadyzm

  2. hmmm
    oj, Azraelu, Ty to sadysta chyba jesteś, napisałeś o tym “Polis” no to ja tam zajrzałem, no wiem sam sobie winny jestem, było nie zaglądać. Zajrzałem i nawet poczytałem. No i twierdze że jakakolwiek forma reklamy tego miejsca, nawet poprzez wzmiankowanie to sadyzm

  3. hmmm
    oj, Azraelu, Ty to sadysta chyba jesteś, napisałeś o tym “Polis” no to ja tam zajrzałem, no wiem sam sobie winny jestem, było nie zaglądać. Zajrzałem i nawet poczytałem. No i twierdze że jakakolwiek forma reklamy tego miejsca, nawet poprzez wzmiankowanie to sadyzm

  4. hmmm
    oj, Azraelu, Ty to sadysta chyba jesteś, napisałeś o tym “Polis” no to ja tam zajrzałem, no wiem sam sobie winny jestem, było nie zaglądać. Zajrzałem i nawet poczytałem. No i twierdze że jakakolwiek forma reklamy tego miejsca, nawet poprzez wzmiankowanie to sadyzm

  5. hmmm
    oj, Azraelu, Ty to sadysta chyba jesteś, napisałeś o tym “Polis” no to ja tam zajrzałem, no wiem sam sobie winny jestem, było nie zaglądać. Zajrzałem i nawet poczytałem. No i twierdze że jakakolwiek forma reklamy tego miejsca, nawet poprzez wzmiankowanie to sadyzm

  6. hmmm
    oj, Azraelu, Ty to sadysta chyba jesteś, napisałeś o tym “Polis” no to ja tam zajrzałem, no wiem sam sobie winny jestem, było nie zaglądać. Zajrzałem i nawet poczytałem. No i twierdze że jakakolwiek forma reklamy tego miejsca, nawet poprzez wzmiankowanie to sadyzm

  7. hmmm
    oj, Azraelu, Ty to sadysta chyba jesteś, napisałeś o tym “Polis” no to ja tam zajrzałem, no wiem sam sobie winny jestem, było nie zaglądać. Zajrzałem i nawet poczytałem. No i twierdze że jakakolwiek forma reklamy tego miejsca, nawet poprzez wzmiankowanie to sadyzm

  8. hmmm
    oj, Azraelu, Ty to sadysta chyba jesteś, napisałeś o tym “Polis” no to ja tam zajrzałem, no wiem sam sobie winny jestem, było nie zaglądać. Zajrzałem i nawet poczytałem. No i twierdze że jakakolwiek forma reklamy tego miejsca, nawet poprzez wzmiankowanie to sadyzm

  9. hmmm
    oj, Azraelu, Ty to sadysta chyba jesteś, napisałeś o tym “Polis” no to ja tam zajrzałem, no wiem sam sobie winny jestem, było nie zaglądać. Zajrzałem i nawet poczytałem. No i twierdze że jakakolwiek forma reklamy tego miejsca, nawet poprzez wzmiankowanie to sadyzm

  10. hmmm
    oj, Azraelu, Ty to sadysta chyba jesteś, napisałeś o tym “Polis” no to ja tam zajrzałem, no wiem sam sobie winny jestem, było nie zaglądać. Zajrzałem i nawet poczytałem. No i twierdze że jakakolwiek forma reklamy tego miejsca, nawet poprzez wzmiankowanie to sadyzm