Reklama

Święto to sobie można pozwolić na tematy l

Święto to sobie można pozwolić na tematy luźniejsze i oboczne, zwykle zaniedbywane. Tak sobie siedziałem, tak sobie leniwie myślałem i wybrałem luźny temat. Napisze kilka słów o Żydach i parę dodam o Polakach. Uchodzę za antysemitę, dorobiłem się takiego zaszczytnego tytułu krytyką narodu wybranego i tę krytykę podtrzymuję. Żydzi jako naród ze swoim głównym dwustronnie sprzecznym przekazem są irytujący. Z jednej strony hiperbolicznie płaczliwy przekaz nacji NAJ: najbardziej poszkodowanej, najbardziej prześladowanej, najbardziej biednej i nikt ich nie kocha. Z drugiej antypatyczne, skrajnie nacjonalistyczne, buńczuczne deklaracje: naród wybrany, religia narodowa, podział na super ekstra Żydów i gojów wszelkiej szarej maści.

Reklama

W górne rejestry emocji wprowadza mnie żydowskie cwaniactwo, kiedy coś spieprzą, wyrządza komuś krzywdę, okazuje się, że nie ma na świecie ani jednego Żyda, wszyscy są nagle Anglikami, Polakami, Amerykanami, Chińczykami, Czechami. Gdy dzieje się krzywda jednemu Żydowi, zaraz zaczyna się histeria wszystkich Żydów, którzy jeszcze do niedawna byli Czechami. Żyda nie można zwyczajnie pobić czy obrazić, albo po prostu nie lubić. Żyda od razu traktuje się „pogromem” i „zwierzęcym antysemityzmem”. Nie ma drugiego tak irytującego i cwanego narodu, narodu mającego w pogardzie inne narody i na tej samej nucie płaczącego nad swoim podłym prześladowanym losem. Wiem, że to straszne uproszczenie, ale nie mam siły w święty luźny dzień komplikować spraw i powiem skrótem, że to nie jest przypadek.

Nie jest przypadkiem, że Żydzie gdziekolwiek się pojawiają wywołują konflikt i nie dają się lubić. Tak było od czasów Egiptu, aż po Strefę Gazy. Strasznie mnie irytuje teza i nie przyjmuję do wiadomości, że to cały świat się uwziął na Żydów, natomiast sami Żydzi jak świat światem są wiecznymi ofiarami. Tak nie jest i w przypadku każdego innego narodu żaden antropolog, czy socjolog nie poważyłby się na taką tezę, że całe zło leży w otoczeniu nie w narodzie, który się non stop pakuje w kłopoty. Mówię o swoim stosunku do Żydów otwarcie, nie lubię Żydów jako nacji, nie lubię ani ich szowinistycznej religii, ani nacjonalizmu, który jest dla mnie ewidentny i pielęgnowany w tym narodzie. W tym miejscu zwykło się asekurować, że co innego naród co innego ludzie, nie będę się asekurował, również powiem wprost, że Żyd jako jednostka to dla mnie fenomen i mój ogląd świata, nawet moje wnętrze, kształtowało wielu Żydów z Freudem na czele.

Nie mam zamiaru iść w jakieś gimnazjalne klimaty i wyjaśniać, że w każdym narodzie są czarne owce, w każdej grupie są źli i dobrzy ludzie, mam zamiar zrobić coś innego, zwłaszcza po lekturze komentarzy pod tekstem Lubicza na S24. Chciałbym powiedzieć rzecz niepopularną i taką, za którą dostaje się po głowie od każdej strony barykady. Uważam, że mam pełne prawo do krytyki Żydów, którzy zasługują na krytykę jak mało kto. Mam prawo po prostu nie lubić Żydów jako narodu z „cechami charakterystycznymi narodu”, które wymieniłem i proszę aby frazę „nie lubić” rozumieć tak jak podaje to słownikowa definicja. Nie lubić znaczy nie lubić i nigdy nie znaczyło: nienawidzić, bić, terroryzować, prześladować, eksterminować. Po prostu nie lubić, nie lubić nie znaczy również być antysemitą, nie lubić, znaczy nie lubić, to jest tak proste sformułowanie, że przyklejanie mu dodatkowych znaczeń nie ma większego sensu i co ciekawe poza nie lubieniem Żydów, zwykle nikt dodatkowych znaczeń nie przykleja.

Ujawniłem się ze swoją oceną narodu żydowskiego jako całości i Żydów jako jednostek, pewnie to nic oryginalnego, ale tak mam, nie lubię narodu, natomiast jednostki kształtowały mój charakter i bez Żydów jak jednostek byłbym bezwątpienia innym człowiekiem. Tyle ode mnie o Żydach, teraz trochę słów o Polakach, którzy wypowiadają się pod tekstem Lubicza. Podsumowując jednym zdaniem, większość Polaków wypowiadających się pod tym tekstem, to nie antysemici, nacjonaliści, czy faszyści, to idioci. Tacy idioci, którzy nie potrafią odróżnić „nie lubić”, od eksterminować, nie potrafią oddzielić Żydów jako jednostek od narodu żydowskiego. Czytając te komentarze nie cierpnie mi skóra, bo oto zaraz, tuż tuż i  jeszcze jeden krok, zobaczymy dym z komina w Auschwitz.

Absolutnie nic takiego się nie stanie i nic takiego z lektury tych komentarzy nie wynika. Być może zabrzmi to drastycznie, ale żeby poważyć się na zbrodnię, trzeba jednak mieć odrobinę odwagi, natomiast idioci, którzy deklarują się jak ci co zrobią porządek z Żydami, to tchórze w bamboszach i nie tylko nie zajmą się eksterminacją, ale większość z nich nie będzie w stanie powtórzyć swoich głupawych opinii, kiedy przed oczyma stanie im Żyd. Zwłaszcza, Żyd szef, kierownik, policjant, czy nawet stróż nocny. Można nie lubić Żydów, na mój gust, to nie jest żaden grzech, ani nawet niestosowność, wręcz uważam, że aby polubić Żydów trzeba być niemal świętym człowiekiem, bo ciężko zaakceptować te cechy narodu, których zwykle się nie toleruje. Czy lubimy ludzi uznających się za wyjątkowych i innych niż pozostali?

Nie lubimy, w naturalny sposób nie lubimy chwalipiętów, wyniosłych, megalomanów. Nie lubić jest kategorią emocjonalną przypisaną do człowieka cywilizowanego, jeśli ktoś nie umie się zatrzymać w swoich negatywnych emocjach na tym poziomie, dalej jest już tylko uwstecznienie cywilizacyjne i idiotyzm. W Polsce antysemityzm jest zjawiskiem śladowym, natomiast popularnym zjawiskiem jest idiotyzm, bardzo popularnym i większość komentarzy pod tekstem Lubicza napisali nie antysemici, ale idioci, zwykli, najzwyklejsi w świecie idioci. Nie będzie z tych komentarzy żadnego nowego Holokaustu, ani fali antysemityzmu, jest klasyczny zalew głupoty na internetowym forum. Prawa do krytyki Żydów będę bronił zawsze i inteligentnie krytykujących postaram się ochronić przed inwektywami z antysemityzmem na czele, natomiast polskich idiotów wygrażających Żydom obronić się nie da i przede wszystkim bronić się nie powinno.

Reklama

96 KOMENTARZE

  1. A ja lubię Żydów.
    Podobnie jak Polaków, Rosjan, Niemców i kogo tam Bóg da. Nie lubię tylko indywidualnych skurwysynów, obojętnie jakiej nacji.

    PS
    Ciekawych obserwacji można dokonać, grywając w internecie w brydża z ludźmi z całego świata. Dzisiaj np. pewien Australijczyk zachowywał się chamsko, mimo , ze przeważnie Australiczycy są fajni. Zdarzyło mi się grać z Żydem i Palestyńczykiem przy “jednym stole” i byli dla siebie mili. ŻADNYCH NACJONALNYCH REGUŁ !!!
    Liczy się konkretny człowiek.

    Pozdrawiam

  2. A ja lubię Żydów.
    Podobnie jak Polaków, Rosjan, Niemców i kogo tam Bóg da. Nie lubię tylko indywidualnych skurwysynów, obojętnie jakiej nacji.

    PS
    Ciekawych obserwacji można dokonać, grywając w internecie w brydża z ludźmi z całego świata. Dzisiaj np. pewien Australijczyk zachowywał się chamsko, mimo , ze przeważnie Australiczycy są fajni. Zdarzyło mi się grać z Żydem i Palestyńczykiem przy “jednym stole” i byli dla siebie mili. ŻADNYCH NACJONALNYCH REGUŁ !!!
    Liczy się konkretny człowiek.

    Pozdrawiam

  3. A ja lubię Żydów.
    Podobnie jak Polaków, Rosjan, Niemców i kogo tam Bóg da. Nie lubię tylko indywidualnych skurwysynów, obojętnie jakiej nacji.

    PS
    Ciekawych obserwacji można dokonać, grywając w internecie w brydża z ludźmi z całego świata. Dzisiaj np. pewien Australijczyk zachowywał się chamsko, mimo , ze przeważnie Australiczycy są fajni. Zdarzyło mi się grać z Żydem i Palestyńczykiem przy “jednym stole” i byli dla siebie mili. ŻADNYCH NACJONALNYCH REGUŁ !!!
    Liczy się konkretny człowiek.

    Pozdrawiam

  4. A ja lubię Żydów.
    Podobnie jak Polaków, Rosjan, Niemców i kogo tam Bóg da. Nie lubię tylko indywidualnych skurwysynów, obojętnie jakiej nacji.

    PS
    Ciekawych obserwacji można dokonać, grywając w internecie w brydża z ludźmi z całego świata. Dzisiaj np. pewien Australijczyk zachowywał się chamsko, mimo , ze przeważnie Australiczycy są fajni. Zdarzyło mi się grać z Żydem i Palestyńczykiem przy “jednym stole” i byli dla siebie mili. ŻADNYCH NACJONALNYCH REGUŁ !!!
    Liczy się konkretny człowiek.

    Pozdrawiam

  5. “Żydzi jako naród ze swoim
    “Żydzi jako naród ze swoim głównym dwustronnie sprzecznym przekazem są irytujący. Z jednej strony hiperbolicznie płaczliwy przekaz nacji NAJ: najbardziej poszkodowanej, najbardziej prześladowanej, najbardziej biednej i nikt ich nie kocha. Z drugiej antypatyczne, skrajnie nacjonalistyczne, buńczuczne deklaracje: naród wybrany, religia narodowa, podział na super ekstra Żydów i gojów wszelkiej szarej maści.”

    Wiesz, że gdyby w miejsce “Żydów” wstawić “Polaków”, w miejsce “narodu wybranego” i “religii narodowej” coś o “Matce Boskiej, Królowej Polski”, a w miejsce “gojów” dać “parchów, szwabów, żabojadów i ruskich”, to nadal wszystko by się zgadzało? Tak mi się już od dłuższego czasu wydaje, że Polacy i Żydzi są do siebie bardzo podobni i to pod wieloma względami. A co do “Żydów-nacjonalistów”, to owszem, jest takich całkiem sporo, by nie powiedzieć, że mnóstwo. Ale jest też mnóstwo Żydów normalnych, ktoś zresztą ( chyba nawet na jakimś żydowskim forum ) świetnie to ujął, pisząc, że Żydzi są jak Polacy – albo “prawdziwi”, albo normalni. Z tym, że wśród Polaków występuje jeszcze trzecia kategoria – zakompleksionych, która zdarza się i wśród Żydów, choć znacznie rzadziej.

  6. “Żydzi jako naród ze swoim
    “Żydzi jako naród ze swoim głównym dwustronnie sprzecznym przekazem są irytujący. Z jednej strony hiperbolicznie płaczliwy przekaz nacji NAJ: najbardziej poszkodowanej, najbardziej prześladowanej, najbardziej biednej i nikt ich nie kocha. Z drugiej antypatyczne, skrajnie nacjonalistyczne, buńczuczne deklaracje: naród wybrany, religia narodowa, podział na super ekstra Żydów i gojów wszelkiej szarej maści.”

    Wiesz, że gdyby w miejsce “Żydów” wstawić “Polaków”, w miejsce “narodu wybranego” i “religii narodowej” coś o “Matce Boskiej, Królowej Polski”, a w miejsce “gojów” dać “parchów, szwabów, żabojadów i ruskich”, to nadal wszystko by się zgadzało? Tak mi się już od dłuższego czasu wydaje, że Polacy i Żydzi są do siebie bardzo podobni i to pod wieloma względami. A co do “Żydów-nacjonalistów”, to owszem, jest takich całkiem sporo, by nie powiedzieć, że mnóstwo. Ale jest też mnóstwo Żydów normalnych, ktoś zresztą ( chyba nawet na jakimś żydowskim forum ) świetnie to ujął, pisząc, że Żydzi są jak Polacy – albo “prawdziwi”, albo normalni. Z tym, że wśród Polaków występuje jeszcze trzecia kategoria – zakompleksionych, która zdarza się i wśród Żydów, choć znacznie rzadziej.

  7. “Żydzi jako naród ze swoim
    “Żydzi jako naród ze swoim głównym dwustronnie sprzecznym przekazem są irytujący. Z jednej strony hiperbolicznie płaczliwy przekaz nacji NAJ: najbardziej poszkodowanej, najbardziej prześladowanej, najbardziej biednej i nikt ich nie kocha. Z drugiej antypatyczne, skrajnie nacjonalistyczne, buńczuczne deklaracje: naród wybrany, religia narodowa, podział na super ekstra Żydów i gojów wszelkiej szarej maści.”

    Wiesz, że gdyby w miejsce “Żydów” wstawić “Polaków”, w miejsce “narodu wybranego” i “religii narodowej” coś o “Matce Boskiej, Królowej Polski”, a w miejsce “gojów” dać “parchów, szwabów, żabojadów i ruskich”, to nadal wszystko by się zgadzało? Tak mi się już od dłuższego czasu wydaje, że Polacy i Żydzi są do siebie bardzo podobni i to pod wieloma względami. A co do “Żydów-nacjonalistów”, to owszem, jest takich całkiem sporo, by nie powiedzieć, że mnóstwo. Ale jest też mnóstwo Żydów normalnych, ktoś zresztą ( chyba nawet na jakimś żydowskim forum ) świetnie to ujął, pisząc, że Żydzi są jak Polacy – albo “prawdziwi”, albo normalni. Z tym, że wśród Polaków występuje jeszcze trzecia kategoria – zakompleksionych, która zdarza się i wśród Żydów, choć znacznie rzadziej.

  8. “Żydzi jako naród ze swoim
    “Żydzi jako naród ze swoim głównym dwustronnie sprzecznym przekazem są irytujący. Z jednej strony hiperbolicznie płaczliwy przekaz nacji NAJ: najbardziej poszkodowanej, najbardziej prześladowanej, najbardziej biednej i nikt ich nie kocha. Z drugiej antypatyczne, skrajnie nacjonalistyczne, buńczuczne deklaracje: naród wybrany, religia narodowa, podział na super ekstra Żydów i gojów wszelkiej szarej maści.”

    Wiesz, że gdyby w miejsce “Żydów” wstawić “Polaków”, w miejsce “narodu wybranego” i “religii narodowej” coś o “Matce Boskiej, Królowej Polski”, a w miejsce “gojów” dać “parchów, szwabów, żabojadów i ruskich”, to nadal wszystko by się zgadzało? Tak mi się już od dłuższego czasu wydaje, że Polacy i Żydzi są do siebie bardzo podobni i to pod wieloma względami. A co do “Żydów-nacjonalistów”, to owszem, jest takich całkiem sporo, by nie powiedzieć, że mnóstwo. Ale jest też mnóstwo Żydów normalnych, ktoś zresztą ( chyba nawet na jakimś żydowskim forum ) świetnie to ujął, pisząc, że Żydzi są jak Polacy – albo “prawdziwi”, albo normalni. Z tym, że wśród Polaków występuje jeszcze trzecia kategoria – zakompleksionych, która zdarza się i wśród Żydów, choć znacznie rzadziej.

    • Bóg jeden wie kim byli moi
      Bóg jeden wie kim byli moi krewni, rewolucja dodała im lat, to i może genów. Wcale bym się nie zdziwił, gdybym miał prababkę, czy pradziadka Żyda, zwłaszcza, że wszyscy krewni zza Buga i z tych okolic, gdzie Żydzi żyli z Polakami w proporcjach pół na pół. Dziesiątki razy krytykowałem Polaków jako naród, będąc Polakiem i robiłbym to samo w stosunku do Żydów będąc Żydem. Nie ma narodów wybranych, są tylko mniemania o wyższości domniemanej.

    • Bóg jeden wie kim byli moi
      Bóg jeden wie kim byli moi krewni, rewolucja dodała im lat, to i może genów. Wcale bym się nie zdziwił, gdybym miał prababkę, czy pradziadka Żyda, zwłaszcza, że wszyscy krewni zza Buga i z tych okolic, gdzie Żydzi żyli z Polakami w proporcjach pół na pół. Dziesiątki razy krytykowałem Polaków jako naród, będąc Polakiem i robiłbym to samo w stosunku do Żydów będąc Żydem. Nie ma narodów wybranych, są tylko mniemania o wyższości domniemanej.

    • Bóg jeden wie kim byli moi
      Bóg jeden wie kim byli moi krewni, rewolucja dodała im lat, to i może genów. Wcale bym się nie zdziwił, gdybym miał prababkę, czy pradziadka Żyda, zwłaszcza, że wszyscy krewni zza Buga i z tych okolic, gdzie Żydzi żyli z Polakami w proporcjach pół na pół. Dziesiątki razy krytykowałem Polaków jako naród, będąc Polakiem i robiłbym to samo w stosunku do Żydów będąc Żydem. Nie ma narodów wybranych, są tylko mniemania o wyższości domniemanej.

    • Bóg jeden wie kim byli moi
      Bóg jeden wie kim byli moi krewni, rewolucja dodała im lat, to i może genów. Wcale bym się nie zdziwił, gdybym miał prababkę, czy pradziadka Żyda, zwłaszcza, że wszyscy krewni zza Buga i z tych okolic, gdzie Żydzi żyli z Polakami w proporcjach pół na pół. Dziesiątki razy krytykowałem Polaków jako naród, będąc Polakiem i robiłbym to samo w stosunku do Żydów będąc Żydem. Nie ma narodów wybranych, są tylko mniemania o wyższości domniemanej.

  9. A gdzież tam – “nie lubię”…
    ŁoMatkoKurka !

    Co za ekwilibrystyka w tym Żydów nielubieniu ! Wypadałoby zapytać: co wiesz o narodzie
    żydowskim, jego historii, Żydach, idei żydostwa widzianej oczyma Żyda i nie-Żyda…
    Zapytać, skąd Twoje przekonanie, że istnieje coś takiego jak “Żydzi, jako naród” ? Bo czymże
    jest naród, w końcu ? Może wypadałoby zapytać też, skąd wziąłeś ten “główny”, narodowy,
    dwustronnie sprzeczny przekaz Żydów ?

    Widzisz, Matko, z Żydami jest tak: jeżeli coś spieprzą – zbombardują trochę za dużo, zastrzelą
    nie tego, czy tych, co potrzeba, czy w ogóle numer jakiś wywiną biednym, uciskanym Palestyńczykom, czy innym, baaardzo pokojowo nastawionym sąsiadom – sa bardzo, bardzo be… I jakoś niespecjalnie mają na kogo winę zwalić. Prawda ? Żeby nie było – dla mnie też są wtedy be… Ale cenię ich za jedno: ich dzieci uczą się w normalnych szkołach, w normalny sposób, w miarę normalnej historii świata i własnego państwa… Kiedy wszędzie wokół podstawą edukacji są szkółki koraniczne, “ewangelizujące” w sposób prowadzący wprost do kolejnego 11 września. Drobna różnica…
    Gdzież więc to rzekome cwaniactwo ?
    Matko – owszem, Żyda można pobić czy obrazić. Nie można natomiast potraktować go “pogromem” czy “zwierzęcym antysemityzmem”, zauważ… To, jak zinterpretowane zostanie pobicie, czy obrażenie Żyda, nie zależy od bijącego, czy obrażającego… Czasem nie zależy również nawet od pobitego lub obrażonego – że przywołam casus Rokity w samolocie Lufthansy – zachowanie “żydowskie”, prawda ?. A najczęściej interpretacji dokonują nie-Żydzi… A dla pogłębienia studiów, polecam “Młode lwy” Irvina Show’a i przepiękną, z czysto żydowską mentalnością, postać Noe Ackermana… Bo czym innym są Żydzi (i ich diaspory) w Europie, czym innym na kontynentach amerykańskich, czym innym znowu – i to zgoła – w Azji bliższej i dalszej (gdzie było i jest ich niemało, ale gdzie nikt nigdy nie postrzegał ich przez pryzmat Ukrzyżowania)…

    No, z tym pojawianiem się Żydów i wywoływaniem konfliktów… Hm… Oni tam, w obecnym
    miejscu istnienia państwa Izrael, pojawili się tak ze trzy tys. lat przed Chrystusem. Zbudowali własne państwo, i owszem, wojny prowadzili, ale raczej nie imperialne, zaborcze, tylko takie zwykłe, o przetrwanie, jak wiele innych państewek wokół. W Egipcie faraonów nie pojawili się na własne życzenie, żeby siać zamęt – zresztą, z historycznego punktu widzenia, nie posiali…
    Później państwo izraelskie wchłonięte zostało przez Imperium Rzymskie i to już był koniec – najpierw suwerenności, potem państwa. Bardzo burzliwy, zresztą. Polecam Józefa Flawiusza – Clancy i inni wymiękają… No cóż… Potem cały Bliski Wschód przeżył rewolucję religijną związaną z zaistnieniem i ekspansją islamu, powstały kalifaty, jeszcze później Imperium Otomańskie… W końcu, po II WŚ, Anglia, sprawująca protektorat m. in. nad terenami byłego
    państwa izraelskiego, dosyć nieopatrznie, obiecała Palestyńczykom suwerenne państwo, nie biorąc pod uwagę jakichkolwiek historycznych uwarunkowań a przede wszystkim przetrwałej wieki, zamieszkującej te obszary ludności żydowskiej, oraz dążeń Żydów, rozproszonych po całym świecie, do odbudowania własnego państwa, w jego historycznych granicach.
    Nieodpowiedzialność Anglików podczas “demontażu” imperium była, zresztą, powodem wielu, iskrzących do dzisiaj, poważnych konfliktów – ot, choćby Indie i Pakistan. Tyle o pojawianiu się i wywoływaniu konfliktów o skali państwowej przez Żydów… Jak wyglądało to w innym wymiarze – społecznym – w państwach, gdzie Żydzi żyli w diasporze… No cóż… Przecież niewinni nie byli – porywali noworodki dla rytualnej konsumpcji, prawda ? Bo trzeba zauważyć, że Żydzi prześladowani i gromieni byli – tylko i wyłącznie – tam, gdzie dominowało chrześcijaństwo.
    Nigdzie indziej – nawet pod islamem żyli sobie jak chcieli, dostatnio i spokojnie. I żadnych konfliktów nie wywoływali, również w dużych społecznościach.

    Pamiętam doskonały film Parkera, “Mississipi w ogniu”, z Dafoe i Hackmanem w rolach głównych. Jest tam taka scena, kiedy ten ostatni, grając starego, doswiadczonego agenta FBI, opowiada epizod ze swojego dzieciństwa. Chodziło o to, że ich sąsiadem, gdzieś w totalnie biednym, ale nie skrajnie rasistowskim stanie, był Murzyn, któremu nieco lepiej powiodło się w prowadzeniu farmy. Pewnego dnia zatruto mu bydło… Hackman – jako dziecko – miał świadomość, że zrobił to jego ojciec. Bo – jak to ujął – ktoś musi być gorszy… A jeśli nie Murzyn – to kto ?

    Matko – nie można nie lubić narodu… Bo naród to abstrakt. Abstrakt, dopiero którego egzemplifikacją jest człowiek.
    Twierdzenie o “nielubieniu” jakiegoś narodu to nic innego, jak rasizm. “Nielubienie” narodu żydowskiego to odmiana rasizmu zwana antysemityzmem. Bezdyskusyjnie i bezapelacyjnie.
    Człowieka można nie lubić, owszem… Można też nie lubić grupy społecznej – dobrze określonej zestawem cech, które owo “nielubienie” powodują. Z tym, że jeżeli chodzi o Żydów jako grupę społeczną – niczym szczególnym nie różniła się ona, nie różni i zapewne różnić nie będzie – od innych, postawionych w analogicznej sytuacji, grup społecznych. Z małym, wszakże zastrzeżeniem, ale o tym innym razem…
    Generalnie jednak – do Żydów można być uprzedzonym, a uprzedzenie budować na bazie wiekowych, chrześcijańskich przekonań (bo żadnych racjonalnych przesłanek nie było i nie ma).

    Myślę więc – nie zapytam nawet, ilu Żydów znałeś czy znasz osobiście – że nie tyle “nie lubisz Żydów”, co jesteś do Żydów uprzedzony.

  10. A gdzież tam – “nie lubię”…
    ŁoMatkoKurka !

    Co za ekwilibrystyka w tym Żydów nielubieniu ! Wypadałoby zapytać: co wiesz o narodzie
    żydowskim, jego historii, Żydach, idei żydostwa widzianej oczyma Żyda i nie-Żyda…
    Zapytać, skąd Twoje przekonanie, że istnieje coś takiego jak “Żydzi, jako naród” ? Bo czymże
    jest naród, w końcu ? Może wypadałoby zapytać też, skąd wziąłeś ten “główny”, narodowy,
    dwustronnie sprzeczny przekaz Żydów ?

    Widzisz, Matko, z Żydami jest tak: jeżeli coś spieprzą – zbombardują trochę za dużo, zastrzelą
    nie tego, czy tych, co potrzeba, czy w ogóle numer jakiś wywiną biednym, uciskanym Palestyńczykom, czy innym, baaardzo pokojowo nastawionym sąsiadom – sa bardzo, bardzo be… I jakoś niespecjalnie mają na kogo winę zwalić. Prawda ? Żeby nie było – dla mnie też są wtedy be… Ale cenię ich za jedno: ich dzieci uczą się w normalnych szkołach, w normalny sposób, w miarę normalnej historii świata i własnego państwa… Kiedy wszędzie wokół podstawą edukacji są szkółki koraniczne, “ewangelizujące” w sposób prowadzący wprost do kolejnego 11 września. Drobna różnica…
    Gdzież więc to rzekome cwaniactwo ?
    Matko – owszem, Żyda można pobić czy obrazić. Nie można natomiast potraktować go “pogromem” czy “zwierzęcym antysemityzmem”, zauważ… To, jak zinterpretowane zostanie pobicie, czy obrażenie Żyda, nie zależy od bijącego, czy obrażającego… Czasem nie zależy również nawet od pobitego lub obrażonego – że przywołam casus Rokity w samolocie Lufthansy – zachowanie “żydowskie”, prawda ?. A najczęściej interpretacji dokonują nie-Żydzi… A dla pogłębienia studiów, polecam “Młode lwy” Irvina Show’a i przepiękną, z czysto żydowską mentalnością, postać Noe Ackermana… Bo czym innym są Żydzi (i ich diaspory) w Europie, czym innym na kontynentach amerykańskich, czym innym znowu – i to zgoła – w Azji bliższej i dalszej (gdzie było i jest ich niemało, ale gdzie nikt nigdy nie postrzegał ich przez pryzmat Ukrzyżowania)…

    No, z tym pojawianiem się Żydów i wywoływaniem konfliktów… Hm… Oni tam, w obecnym
    miejscu istnienia państwa Izrael, pojawili się tak ze trzy tys. lat przed Chrystusem. Zbudowali własne państwo, i owszem, wojny prowadzili, ale raczej nie imperialne, zaborcze, tylko takie zwykłe, o przetrwanie, jak wiele innych państewek wokół. W Egipcie faraonów nie pojawili się na własne życzenie, żeby siać zamęt – zresztą, z historycznego punktu widzenia, nie posiali…
    Później państwo izraelskie wchłonięte zostało przez Imperium Rzymskie i to już był koniec – najpierw suwerenności, potem państwa. Bardzo burzliwy, zresztą. Polecam Józefa Flawiusza – Clancy i inni wymiękają… No cóż… Potem cały Bliski Wschód przeżył rewolucję religijną związaną z zaistnieniem i ekspansją islamu, powstały kalifaty, jeszcze później Imperium Otomańskie… W końcu, po II WŚ, Anglia, sprawująca protektorat m. in. nad terenami byłego
    państwa izraelskiego, dosyć nieopatrznie, obiecała Palestyńczykom suwerenne państwo, nie biorąc pod uwagę jakichkolwiek historycznych uwarunkowań a przede wszystkim przetrwałej wieki, zamieszkującej te obszary ludności żydowskiej, oraz dążeń Żydów, rozproszonych po całym świecie, do odbudowania własnego państwa, w jego historycznych granicach.
    Nieodpowiedzialność Anglików podczas “demontażu” imperium była, zresztą, powodem wielu, iskrzących do dzisiaj, poważnych konfliktów – ot, choćby Indie i Pakistan. Tyle o pojawianiu się i wywoływaniu konfliktów o skali państwowej przez Żydów… Jak wyglądało to w innym wymiarze – społecznym – w państwach, gdzie Żydzi żyli w diasporze… No cóż… Przecież niewinni nie byli – porywali noworodki dla rytualnej konsumpcji, prawda ? Bo trzeba zauważyć, że Żydzi prześladowani i gromieni byli – tylko i wyłącznie – tam, gdzie dominowało chrześcijaństwo.
    Nigdzie indziej – nawet pod islamem żyli sobie jak chcieli, dostatnio i spokojnie. I żadnych konfliktów nie wywoływali, również w dużych społecznościach.

    Pamiętam doskonały film Parkera, “Mississipi w ogniu”, z Dafoe i Hackmanem w rolach głównych. Jest tam taka scena, kiedy ten ostatni, grając starego, doswiadczonego agenta FBI, opowiada epizod ze swojego dzieciństwa. Chodziło o to, że ich sąsiadem, gdzieś w totalnie biednym, ale nie skrajnie rasistowskim stanie, był Murzyn, któremu nieco lepiej powiodło się w prowadzeniu farmy. Pewnego dnia zatruto mu bydło… Hackman – jako dziecko – miał świadomość, że zrobił to jego ojciec. Bo – jak to ujął – ktoś musi być gorszy… A jeśli nie Murzyn – to kto ?

    Matko – nie można nie lubić narodu… Bo naród to abstrakt. Abstrakt, dopiero którego egzemplifikacją jest człowiek.
    Twierdzenie o “nielubieniu” jakiegoś narodu to nic innego, jak rasizm. “Nielubienie” narodu żydowskiego to odmiana rasizmu zwana antysemityzmem. Bezdyskusyjnie i bezapelacyjnie.
    Człowieka można nie lubić, owszem… Można też nie lubić grupy społecznej – dobrze określonej zestawem cech, które owo “nielubienie” powodują. Z tym, że jeżeli chodzi o Żydów jako grupę społeczną – niczym szczególnym nie różniła się ona, nie różni i zapewne różnić nie będzie – od innych, postawionych w analogicznej sytuacji, grup społecznych. Z małym, wszakże zastrzeżeniem, ale o tym innym razem…
    Generalnie jednak – do Żydów można być uprzedzonym, a uprzedzenie budować na bazie wiekowych, chrześcijańskich przekonań (bo żadnych racjonalnych przesłanek nie było i nie ma).

    Myślę więc – nie zapytam nawet, ilu Żydów znałeś czy znasz osobiście – że nie tyle “nie lubisz Żydów”, co jesteś do Żydów uprzedzony.

  11. A gdzież tam – “nie lubię”…
    ŁoMatkoKurka !

    Co za ekwilibrystyka w tym Żydów nielubieniu ! Wypadałoby zapytać: co wiesz o narodzie
    żydowskim, jego historii, Żydach, idei żydostwa widzianej oczyma Żyda i nie-Żyda…
    Zapytać, skąd Twoje przekonanie, że istnieje coś takiego jak “Żydzi, jako naród” ? Bo czymże
    jest naród, w końcu ? Może wypadałoby zapytać też, skąd wziąłeś ten “główny”, narodowy,
    dwustronnie sprzeczny przekaz Żydów ?

    Widzisz, Matko, z Żydami jest tak: jeżeli coś spieprzą – zbombardują trochę za dużo, zastrzelą
    nie tego, czy tych, co potrzeba, czy w ogóle numer jakiś wywiną biednym, uciskanym Palestyńczykom, czy innym, baaardzo pokojowo nastawionym sąsiadom – sa bardzo, bardzo be… I jakoś niespecjalnie mają na kogo winę zwalić. Prawda ? Żeby nie było – dla mnie też są wtedy be… Ale cenię ich za jedno: ich dzieci uczą się w normalnych szkołach, w normalny sposób, w miarę normalnej historii świata i własnego państwa… Kiedy wszędzie wokół podstawą edukacji są szkółki koraniczne, “ewangelizujące” w sposób prowadzący wprost do kolejnego 11 września. Drobna różnica…
    Gdzież więc to rzekome cwaniactwo ?
    Matko – owszem, Żyda można pobić czy obrazić. Nie można natomiast potraktować go “pogromem” czy “zwierzęcym antysemityzmem”, zauważ… To, jak zinterpretowane zostanie pobicie, czy obrażenie Żyda, nie zależy od bijącego, czy obrażającego… Czasem nie zależy również nawet od pobitego lub obrażonego – że przywołam casus Rokity w samolocie Lufthansy – zachowanie “żydowskie”, prawda ?. A najczęściej interpretacji dokonują nie-Żydzi… A dla pogłębienia studiów, polecam “Młode lwy” Irvina Show’a i przepiękną, z czysto żydowską mentalnością, postać Noe Ackermana… Bo czym innym są Żydzi (i ich diaspory) w Europie, czym innym na kontynentach amerykańskich, czym innym znowu – i to zgoła – w Azji bliższej i dalszej (gdzie było i jest ich niemało, ale gdzie nikt nigdy nie postrzegał ich przez pryzmat Ukrzyżowania)…

    No, z tym pojawianiem się Żydów i wywoływaniem konfliktów… Hm… Oni tam, w obecnym
    miejscu istnienia państwa Izrael, pojawili się tak ze trzy tys. lat przed Chrystusem. Zbudowali własne państwo, i owszem, wojny prowadzili, ale raczej nie imperialne, zaborcze, tylko takie zwykłe, o przetrwanie, jak wiele innych państewek wokół. W Egipcie faraonów nie pojawili się na własne życzenie, żeby siać zamęt – zresztą, z historycznego punktu widzenia, nie posiali…
    Później państwo izraelskie wchłonięte zostało przez Imperium Rzymskie i to już był koniec – najpierw suwerenności, potem państwa. Bardzo burzliwy, zresztą. Polecam Józefa Flawiusza – Clancy i inni wymiękają… No cóż… Potem cały Bliski Wschód przeżył rewolucję religijną związaną z zaistnieniem i ekspansją islamu, powstały kalifaty, jeszcze później Imperium Otomańskie… W końcu, po II WŚ, Anglia, sprawująca protektorat m. in. nad terenami byłego
    państwa izraelskiego, dosyć nieopatrznie, obiecała Palestyńczykom suwerenne państwo, nie biorąc pod uwagę jakichkolwiek historycznych uwarunkowań a przede wszystkim przetrwałej wieki, zamieszkującej te obszary ludności żydowskiej, oraz dążeń Żydów, rozproszonych po całym świecie, do odbudowania własnego państwa, w jego historycznych granicach.
    Nieodpowiedzialność Anglików podczas “demontażu” imperium była, zresztą, powodem wielu, iskrzących do dzisiaj, poważnych konfliktów – ot, choćby Indie i Pakistan. Tyle o pojawianiu się i wywoływaniu konfliktów o skali państwowej przez Żydów… Jak wyglądało to w innym wymiarze – społecznym – w państwach, gdzie Żydzi żyli w diasporze… No cóż… Przecież niewinni nie byli – porywali noworodki dla rytualnej konsumpcji, prawda ? Bo trzeba zauważyć, że Żydzi prześladowani i gromieni byli – tylko i wyłącznie – tam, gdzie dominowało chrześcijaństwo.
    Nigdzie indziej – nawet pod islamem żyli sobie jak chcieli, dostatnio i spokojnie. I żadnych konfliktów nie wywoływali, również w dużych społecznościach.

    Pamiętam doskonały film Parkera, “Mississipi w ogniu”, z Dafoe i Hackmanem w rolach głównych. Jest tam taka scena, kiedy ten ostatni, grając starego, doswiadczonego agenta FBI, opowiada epizod ze swojego dzieciństwa. Chodziło o to, że ich sąsiadem, gdzieś w totalnie biednym, ale nie skrajnie rasistowskim stanie, był Murzyn, któremu nieco lepiej powiodło się w prowadzeniu farmy. Pewnego dnia zatruto mu bydło… Hackman – jako dziecko – miał świadomość, że zrobił to jego ojciec. Bo – jak to ujął – ktoś musi być gorszy… A jeśli nie Murzyn – to kto ?

    Matko – nie można nie lubić narodu… Bo naród to abstrakt. Abstrakt, dopiero którego egzemplifikacją jest człowiek.
    Twierdzenie o “nielubieniu” jakiegoś narodu to nic innego, jak rasizm. “Nielubienie” narodu żydowskiego to odmiana rasizmu zwana antysemityzmem. Bezdyskusyjnie i bezapelacyjnie.
    Człowieka można nie lubić, owszem… Można też nie lubić grupy społecznej – dobrze określonej zestawem cech, które owo “nielubienie” powodują. Z tym, że jeżeli chodzi o Żydów jako grupę społeczną – niczym szczególnym nie różniła się ona, nie różni i zapewne różnić nie będzie – od innych, postawionych w analogicznej sytuacji, grup społecznych. Z małym, wszakże zastrzeżeniem, ale o tym innym razem…
    Generalnie jednak – do Żydów można być uprzedzonym, a uprzedzenie budować na bazie wiekowych, chrześcijańskich przekonań (bo żadnych racjonalnych przesłanek nie było i nie ma).

    Myślę więc – nie zapytam nawet, ilu Żydów znałeś czy znasz osobiście – że nie tyle “nie lubisz Żydów”, co jesteś do Żydów uprzedzony.

  12. A gdzież tam – “nie lubię”…
    ŁoMatkoKurka !

    Co za ekwilibrystyka w tym Żydów nielubieniu ! Wypadałoby zapytać: co wiesz o narodzie
    żydowskim, jego historii, Żydach, idei żydostwa widzianej oczyma Żyda i nie-Żyda…
    Zapytać, skąd Twoje przekonanie, że istnieje coś takiego jak “Żydzi, jako naród” ? Bo czymże
    jest naród, w końcu ? Może wypadałoby zapytać też, skąd wziąłeś ten “główny”, narodowy,
    dwustronnie sprzeczny przekaz Żydów ?

    Widzisz, Matko, z Żydami jest tak: jeżeli coś spieprzą – zbombardują trochę za dużo, zastrzelą
    nie tego, czy tych, co potrzeba, czy w ogóle numer jakiś wywiną biednym, uciskanym Palestyńczykom, czy innym, baaardzo pokojowo nastawionym sąsiadom – sa bardzo, bardzo be… I jakoś niespecjalnie mają na kogo winę zwalić. Prawda ? Żeby nie było – dla mnie też są wtedy be… Ale cenię ich za jedno: ich dzieci uczą się w normalnych szkołach, w normalny sposób, w miarę normalnej historii świata i własnego państwa… Kiedy wszędzie wokół podstawą edukacji są szkółki koraniczne, “ewangelizujące” w sposób prowadzący wprost do kolejnego 11 września. Drobna różnica…
    Gdzież więc to rzekome cwaniactwo ?
    Matko – owszem, Żyda można pobić czy obrazić. Nie można natomiast potraktować go “pogromem” czy “zwierzęcym antysemityzmem”, zauważ… To, jak zinterpretowane zostanie pobicie, czy obrażenie Żyda, nie zależy od bijącego, czy obrażającego… Czasem nie zależy również nawet od pobitego lub obrażonego – że przywołam casus Rokity w samolocie Lufthansy – zachowanie “żydowskie”, prawda ?. A najczęściej interpretacji dokonują nie-Żydzi… A dla pogłębienia studiów, polecam “Młode lwy” Irvina Show’a i przepiękną, z czysto żydowską mentalnością, postać Noe Ackermana… Bo czym innym są Żydzi (i ich diaspory) w Europie, czym innym na kontynentach amerykańskich, czym innym znowu – i to zgoła – w Azji bliższej i dalszej (gdzie było i jest ich niemało, ale gdzie nikt nigdy nie postrzegał ich przez pryzmat Ukrzyżowania)…

    No, z tym pojawianiem się Żydów i wywoływaniem konfliktów… Hm… Oni tam, w obecnym
    miejscu istnienia państwa Izrael, pojawili się tak ze trzy tys. lat przed Chrystusem. Zbudowali własne państwo, i owszem, wojny prowadzili, ale raczej nie imperialne, zaborcze, tylko takie zwykłe, o przetrwanie, jak wiele innych państewek wokół. W Egipcie faraonów nie pojawili się na własne życzenie, żeby siać zamęt – zresztą, z historycznego punktu widzenia, nie posiali…
    Później państwo izraelskie wchłonięte zostało przez Imperium Rzymskie i to już był koniec – najpierw suwerenności, potem państwa. Bardzo burzliwy, zresztą. Polecam Józefa Flawiusza – Clancy i inni wymiękają… No cóż… Potem cały Bliski Wschód przeżył rewolucję religijną związaną z zaistnieniem i ekspansją islamu, powstały kalifaty, jeszcze później Imperium Otomańskie… W końcu, po II WŚ, Anglia, sprawująca protektorat m. in. nad terenami byłego
    państwa izraelskiego, dosyć nieopatrznie, obiecała Palestyńczykom suwerenne państwo, nie biorąc pod uwagę jakichkolwiek historycznych uwarunkowań a przede wszystkim przetrwałej wieki, zamieszkującej te obszary ludności żydowskiej, oraz dążeń Żydów, rozproszonych po całym świecie, do odbudowania własnego państwa, w jego historycznych granicach.
    Nieodpowiedzialność Anglików podczas “demontażu” imperium była, zresztą, powodem wielu, iskrzących do dzisiaj, poważnych konfliktów – ot, choćby Indie i Pakistan. Tyle o pojawianiu się i wywoływaniu konfliktów o skali państwowej przez Żydów… Jak wyglądało to w innym wymiarze – społecznym – w państwach, gdzie Żydzi żyli w diasporze… No cóż… Przecież niewinni nie byli – porywali noworodki dla rytualnej konsumpcji, prawda ? Bo trzeba zauważyć, że Żydzi prześladowani i gromieni byli – tylko i wyłącznie – tam, gdzie dominowało chrześcijaństwo.
    Nigdzie indziej – nawet pod islamem żyli sobie jak chcieli, dostatnio i spokojnie. I żadnych konfliktów nie wywoływali, również w dużych społecznościach.

    Pamiętam doskonały film Parkera, “Mississipi w ogniu”, z Dafoe i Hackmanem w rolach głównych. Jest tam taka scena, kiedy ten ostatni, grając starego, doswiadczonego agenta FBI, opowiada epizod ze swojego dzieciństwa. Chodziło o to, że ich sąsiadem, gdzieś w totalnie biednym, ale nie skrajnie rasistowskim stanie, był Murzyn, któremu nieco lepiej powiodło się w prowadzeniu farmy. Pewnego dnia zatruto mu bydło… Hackman – jako dziecko – miał świadomość, że zrobił to jego ojciec. Bo – jak to ujął – ktoś musi być gorszy… A jeśli nie Murzyn – to kto ?

    Matko – nie można nie lubić narodu… Bo naród to abstrakt. Abstrakt, dopiero którego egzemplifikacją jest człowiek.
    Twierdzenie o “nielubieniu” jakiegoś narodu to nic innego, jak rasizm. “Nielubienie” narodu żydowskiego to odmiana rasizmu zwana antysemityzmem. Bezdyskusyjnie i bezapelacyjnie.
    Człowieka można nie lubić, owszem… Można też nie lubić grupy społecznej – dobrze określonej zestawem cech, które owo “nielubienie” powodują. Z tym, że jeżeli chodzi o Żydów jako grupę społeczną – niczym szczególnym nie różniła się ona, nie różni i zapewne różnić nie będzie – od innych, postawionych w analogicznej sytuacji, grup społecznych. Z małym, wszakże zastrzeżeniem, ale o tym innym razem…
    Generalnie jednak – do Żydów można być uprzedzonym, a uprzedzenie budować na bazie wiekowych, chrześcijańskich przekonań (bo żadnych racjonalnych przesłanek nie było i nie ma).

    Myślę więc – nie zapytam nawet, ilu Żydów znałeś czy znasz osobiście – że nie tyle “nie lubisz Żydów”, co jesteś do Żydów uprzedzony.

  13. Tak szczerze, myślę ze odpadłes i ględzisz.
    Nie jest dobrze gdy gnostykowi odbija się Eklezjastą, zwłaszcza że do Atylli mógłby mówić wuju. Stąd solidny i słoneczny konar jest dla kota właściwym miejscem.

    PS Teoria chaosu w parku jurajskim znalazła swe właściwe miejsce. 🙂

  14. Tak szczerze, myślę ze odpadłes i ględzisz.
    Nie jest dobrze gdy gnostykowi odbija się Eklezjastą, zwłaszcza że do Atylli mógłby mówić wuju. Stąd solidny i słoneczny konar jest dla kota właściwym miejscem.

    PS Teoria chaosu w parku jurajskim znalazła swe właściwe miejsce. 🙂

  15. Tak szczerze, myślę ze odpadłes i ględzisz.
    Nie jest dobrze gdy gnostykowi odbija się Eklezjastą, zwłaszcza że do Atylli mógłby mówić wuju. Stąd solidny i słoneczny konar jest dla kota właściwym miejscem.

    PS Teoria chaosu w parku jurajskim znalazła swe właściwe miejsce. 🙂

  16. Tak szczerze, myślę ze odpadłes i ględzisz.
    Nie jest dobrze gdy gnostykowi odbija się Eklezjastą, zwłaszcza że do Atylli mógłby mówić wuju. Stąd solidny i słoneczny konar jest dla kota właściwym miejscem.

    PS Teoria chaosu w parku jurajskim znalazła swe właściwe miejsce. 🙂

  17. …Zaiste pięknym bylby świat
    …Zaiste pięknym bylby świat taki, jakim widzą go mlodzi.
    Przecież nie jest.
    Doroslość i realizm wymagają, by się z tym pogodzić.

    burass

    Jestem stary i niedojrzały, bo świat jest dla mnie piękny. Dorosłość często zgorzkniała zatruwa go i niszczy. Bądzmy mniej dorośli i uwierzmy w idealny świat widziany przez młodych, a może taki pojawi się nam wszystkim?

    P.S Ja się “pogodzić” nie zamierzam 😉

  18. …Zaiste pięknym bylby świat
    …Zaiste pięknym bylby świat taki, jakim widzą go mlodzi.
    Przecież nie jest.
    Doroslość i realizm wymagają, by się z tym pogodzić.

    burass

    Jestem stary i niedojrzały, bo świat jest dla mnie piękny. Dorosłość często zgorzkniała zatruwa go i niszczy. Bądzmy mniej dorośli i uwierzmy w idealny świat widziany przez młodych, a może taki pojawi się nam wszystkim?

    P.S Ja się “pogodzić” nie zamierzam 😉

  19. …Zaiste pięknym bylby świat
    …Zaiste pięknym bylby świat taki, jakim widzą go mlodzi.
    Przecież nie jest.
    Doroslość i realizm wymagają, by się z tym pogodzić.

    burass

    Jestem stary i niedojrzały, bo świat jest dla mnie piękny. Dorosłość często zgorzkniała zatruwa go i niszczy. Bądzmy mniej dorośli i uwierzmy w idealny świat widziany przez młodych, a może taki pojawi się nam wszystkim?

    P.S Ja się “pogodzić” nie zamierzam 😉

  20. …Zaiste pięknym bylby świat
    …Zaiste pięknym bylby świat taki, jakim widzą go mlodzi.
    Przecież nie jest.
    Doroslość i realizm wymagają, by się z tym pogodzić.

    burass

    Jestem stary i niedojrzały, bo świat jest dla mnie piękny. Dorosłość często zgorzkniała zatruwa go i niszczy. Bądzmy mniej dorośli i uwierzmy w idealny świat widziany przez młodych, a może taki pojawi się nam wszystkim?

    P.S Ja się “pogodzić” nie zamierzam 😉