Reklama

Giną tysiącami pod kołami samochodów. Czy można coś zrobić, żeby je ochronić?

(zdjęcie wypożyczone od Beaty z blogu http://kompensacja.blogspot.com/)

Reklama

Giną tysiącami pod kołami samochodów. Czy można coś zrobić, żeby je ochronić?

(zdjęcie wypożyczone od Beaty z blogu http://kompensacja.blogspot.com/)

Reklama

56 KOMENTARZE

  1. Jeż sam się prosi do domu, nie trzeba zachęcać…
    Jest towarzyski i przyjazny bo się nie boi człowieka (niczego się nie boi, samochodów też niestety nie, więc nawet nie próbuje uciekać). Mleko i jabłko to faktycznie mity, wyżera psu z miski żarcie a jak się psu coś nie podoba to tym gorzej dla psa:P. Tupanie w nocy to niestety nie mit – niby małe zwierzątko a robi mnóstwo hałasu. Najchętniej wmeldowuje się domownikom do łóżka (może być, położone kolce nie kłują) a w dzień do szafy z pościelą (wyjmowany spomiędzy kołdry i poszewki kłuje BARDZO). Pierwsze jeże to były maluchy, przejechana po ciemku mama prowadziła je chyba na jakąś jeżową wycieczkę i dziadkowi się żal zrobiło sierotek, dorosły i poszły na swoje, a potem co jakiś czas jakiś jeż przychodził, pomieszkał trochę i odchodził. Wścieklizna faktycznie groźna, ale dzieciom się nie da przetłumaczyć że taki sam jeżyk jak ten dwa lata temu to może nie być miły jeżyk No i mali sabotażyści zapraszają jeżyka do domu i hodują aż się dorośli złamią i zwierzak dostanie prawo stałego pobytu…

  2. Jeż sam się prosi do domu, nie trzeba zachęcać…
    Jest towarzyski i przyjazny bo się nie boi człowieka (niczego się nie boi, samochodów też niestety nie, więc nawet nie próbuje uciekać). Mleko i jabłko to faktycznie mity, wyżera psu z miski żarcie a jak się psu coś nie podoba to tym gorzej dla psa:P. Tupanie w nocy to niestety nie mit – niby małe zwierzątko a robi mnóstwo hałasu. Najchętniej wmeldowuje się domownikom do łóżka (może być, położone kolce nie kłują) a w dzień do szafy z pościelą (wyjmowany spomiędzy kołdry i poszewki kłuje BARDZO). Pierwsze jeże to były maluchy, przejechana po ciemku mama prowadziła je chyba na jakąś jeżową wycieczkę i dziadkowi się żal zrobiło sierotek, dorosły i poszły na swoje, a potem co jakiś czas jakiś jeż przychodził, pomieszkał trochę i odchodził. Wścieklizna faktycznie groźna, ale dzieciom się nie da przetłumaczyć że taki sam jeżyk jak ten dwa lata temu to może nie być miły jeżyk No i mali sabotażyści zapraszają jeżyka do domu i hodują aż się dorośli złamią i zwierzak dostanie prawo stałego pobytu…

  3. Jeż sam się prosi do domu, nie trzeba zachęcać…
    Jest towarzyski i przyjazny bo się nie boi człowieka (niczego się nie boi, samochodów też niestety nie, więc nawet nie próbuje uciekać). Mleko i jabłko to faktycznie mity, wyżera psu z miski żarcie a jak się psu coś nie podoba to tym gorzej dla psa:P. Tupanie w nocy to niestety nie mit – niby małe zwierzątko a robi mnóstwo hałasu. Najchętniej wmeldowuje się domownikom do łóżka (może być, położone kolce nie kłują) a w dzień do szafy z pościelą (wyjmowany spomiędzy kołdry i poszewki kłuje BARDZO). Pierwsze jeże to były maluchy, przejechana po ciemku mama prowadziła je chyba na jakąś jeżową wycieczkę i dziadkowi się żal zrobiło sierotek, dorosły i poszły na swoje, a potem co jakiś czas jakiś jeż przychodził, pomieszkał trochę i odchodził. Wścieklizna faktycznie groźna, ale dzieciom się nie da przetłumaczyć że taki sam jeżyk jak ten dwa lata temu to może nie być miły jeżyk No i mali sabotażyści zapraszają jeżyka do domu i hodują aż się dorośli złamią i zwierzak dostanie prawo stałego pobytu…

  4. Jeż sam się prosi do domu, nie trzeba zachęcać…
    Jest towarzyski i przyjazny bo się nie boi człowieka (niczego się nie boi, samochodów też niestety nie, więc nawet nie próbuje uciekać). Mleko i jabłko to faktycznie mity, wyżera psu z miski żarcie a jak się psu coś nie podoba to tym gorzej dla psa:P. Tupanie w nocy to niestety nie mit – niby małe zwierzątko a robi mnóstwo hałasu. Najchętniej wmeldowuje się domownikom do łóżka (może być, położone kolce nie kłują) a w dzień do szafy z pościelą (wyjmowany spomiędzy kołdry i poszewki kłuje BARDZO). Pierwsze jeże to były maluchy, przejechana po ciemku mama prowadziła je chyba na jakąś jeżową wycieczkę i dziadkowi się żal zrobiło sierotek, dorosły i poszły na swoje, a potem co jakiś czas jakiś jeż przychodził, pomieszkał trochę i odchodził. Wścieklizna faktycznie groźna, ale dzieciom się nie da przetłumaczyć że taki sam jeżyk jak ten dwa lata temu to może nie być miły jeżyk No i mali sabotażyści zapraszają jeżyka do domu i hodują aż się dorośli złamią i zwierzak dostanie prawo stałego pobytu…